Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Ten temat nie był jeszcze oceniany!
Oceń ten temat! Ocena:
Autor Wątek: Pożegnaliśmy Kazimierza Wojciechowskiego  (Przeczytany 2806 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Konto usunięte
*

Punkty: +0/-1
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wpisy: 752
Znajomi: 2
Dodaj do Dodaj do listy Znajomych


« : 26 Styczeń, 2011, 22:10:38 »

Kazimierz Wojciechowski   (ur. 9. 01. 1939 – zm. 19.01.2011)
Wspomnienie

Poznałem Go – jakże inaczej – na turystycznym szlaku, prawie trzydzieści lat temu.  Każdy z nas swoją drogą dotarł do słynnego schroniska „U Czajnika” w Nowej Białce. Ja ze Staszkiem Lenardem od Wojcieszowa przez Purpurowe Jeziorka, Kazimierz Wojciechowski z Bogdanem Stempkowskim – gdzieś od strony Kowar. „U Czajnika” wieczorem zorganizowano egzaminy przodownickie GOT. Nim do nich doszło, każdy nas miał zaprezentować swój dotychczasowy „dorobek” turystyczny. Utkwiło mi, że Kazimierz Wojciechowski już wtedy miał imponujący. Liczne wypady w Tatry z kołem PTTK przy lubańskim ZOZ-ie,  o których to rajdach sława rozchodziła się w okolicy po całym turystycznym światku. Prężna działalność w Oddziale „Pogórze Izerskie” -  rajdy Wiosny i Jesieni Lubańskiej. I coś nowego – lubańskie rajdy „Na raty”, co Pan Kazimierz sam wymyślił i wtedy z dumą „U Czajnika” prezentował. Przodownikiem Turystyki Górskiej został bez problemów (choć nie dla wszystkich egzamin był pomyślny), będąc już od dwóch lat Przodownikiem Turystyki Pieszej. W Lubaniu dzięki m.in. Niemu mogły wtedy powstać Referaty Weryfikacyjne obu odznak – OTP i GOT.
Trzy lata później trafiłem ponownie do Lubania, zaś w nowym szpitalu, gdzie podjąłem pracę, jedna z gablot na parterze należała do turystów. Tu od 1976  roku nieprzerwanie kołem PTTK nr 10 przy lubańskiej służbie zdrowia kierował Kazimierz Wojciechowski. To Jego koło zorganizowało szereg rajdów turystycznych, zawsze w ukochane Tatry. Pewnie nimi zaciekawił Pana Kazimierza nasz wspólny dyrektor, doktor Lucjan Kopeć, z którym i dzięki któremu w Tatry jeżdżono nadal. A za sprawą Pana Kazimierza, już po śmierci dyrektora, rajdy  w ukochane góry Lucjana Kopcia organizowano nadal. Kazimierz Wojciechowski zadbał o to, aby rajdy nazywano imieniem dyrektora, podobnie jak i samo koło turystyczne, którego został patronem. Kazimierz Wojciechowski był zawsze głównym organizatorem tych rajdów, ich przewodnikiem i opiekunem. Pięknem Tatr, Sudetów i innych gór zarażał wszystkich, którzy z Nim wyruszali na szlaki. Dziś, zaledwie kilka dni po Jego śmierci, coraz częściej daje się słyszeć, że turystycznym bakcylem zaraził wielu. Młodych i starszych, kolejne, liczne pokolenia lubaniaków.
Działał w Oddziale  PTTK „Pogórze Izerskie” w Lubaniu – najpierw jako wiceprezes zarządu (w latach 1985-1989) a potem dwukrotnie jako Prezes Zarządu (w latach 1989-1992, 2001-2004). Sprawował liczne społeczne funkcje – nie tylko w zarządzie czy komisjach. Doceniono to, odznaczając Go  Złotą Honorową Odznaką PTTK oraz Złotą Odznaką Zasłużony w pracy PTTK wśród młodzieży. Był nie tylko turystą i organizatorem wycieczek dla dorosłych i młodzieży. Był przede wszystkim wielkim znawcą i miłośnikiem polskiej przyrody, niestrudzonym propagatorem jej piękna, co przekuwał w działania praktyczne – inwentaryzując, opisując i chroniąc przyrodę Lubania, jego bliższych i dalszych okolic. Czy można wyliczyć wszystkie Jego społecznie pełnione funkcje? Kierownik Grupy Rejonowej Straży Ochrony Przyrody, Przewodniczący Oddziałowej Komisji Ochrony Przyrody PTTK czy Terenowy Inspektor Straży Ochrony Przyrody. Był także członkiem Zarządu Lubańskiego Stowarzyszenia Ekologicznego „AGENDA 21” . Uczestniczył w międzynarodowych projektach turystyczno-przyrodniczych „Nasze Izery” oraz projekcie „Las zrównoważony”. Było tego więcej, znacznie więcej…
Jako społecznik zajmujący się ochroną przyrody sam opisał, przygotował dokumentację i wnioskował o ustanowienie wszystkich pomników przyrody (tj. drzew, skał czy skał powulkanicznych) w powiecie lubańskim! Mało tego, w Lubaniu z Jego inicjatywy wszystkie drzewa pomnikowe otrzymały swoje własne imiona. On sam pozostawał niezwykle skromny – jedno z drzew otrzymało imię „Kacper” – mało kto wie, że taki był wczesny pseudonim Kazimierza Wojciechowskiego. Dziś – za to zrobił dla lubańskiej przyrody – zasługuje z pewnością w naszej pamięci na znacznie więcej niż to jedno drzewo. Na park swojego imienia albo przynajmniej okazałą aleję drzew. A On drzewa leczył – wykonując prace chirurgiczno-lecznicze wielu pomników przyrody. Był również twórcą ścieżki pieszo-rowerowej na Kamiennej Górze w Lubaniu.
Bardzo dużo pisał. Znane są jego dwie pozycje książkowe, na których wychowało się i nadal wychowuje wiele pokoleń lubaniaków: w 1994 wspólnie z Beatą Myśliwiec napisał przewodnik dydaktyczno-turystyczny „SZLAKIEM WYGASŁYCH WULKANÓW”,  a roku 2007 wspólnie z Agnieszką Wierzbicką popełnił przewodnik przyrodniczo-historyczny „WĘDRÓWKI PO LUBANIU Z PRZYRODĄ I HISTORIĄ”. Wkrótce spodziewane jest wznowienie tego przewodnika. Samodzielnie przygotował dokumentację głazów polodowcowych na terenie Lubania. Tych dokonań jest naprawdę wiele.
W uznaniu Jego zasług został wyróżniony tytułem CZŁOWIEK ROKU POWIATU LUBAŃSKIEGO 2006 za działalność społeczno-charytatywną. Chciał pozostać skromnym człowiekiem, powiedział mi nawet, że nie zasłużył na takie wyróżnienie. Zasłużył i to jak najbardziej!
Przez wiele lat współpracowaliśmy blisko, bo Kazimierz Wojciechowski był członkiem zespołu redakcyjnego „Przeglądu Lubańskiego”. Pisał na tematy turystyczne, przyrodnicze i religijne. To m.in. z Jego wniosku lubańska ulica nosi dziś imię Papieża Jana Pawła II.  Kiedy po wypadku, w którym mógł stracić życie, gdy zwalone drzewo przygniotło samochód, w którym jechał z synem, zdrowie zaczęło Mu szwankować, na turystyczne piesze wędrówki było wybierać się Mu coraz trudniej.  Pan Kazimierz – nadal wielce aktywny – zamienił je na wycieczki i pielgrzymki autokarowe. Zorganizował ich wiele, docierał do różnych duchowych miejsc Polski, często zapomnianych. Zawsze znakomicie przygotowany, ciekawie opowiadał, znał wszystkie miejsca, do których trafiał i tą wiedzą dzielił się z na trasie.   Pomógł mi odkryć Licheń. Jeździliśmy tam wspólnie do Sanktuarium Maryjnego na coroczne spotkania dziennikarzy katolickich, noszące nazwę „Kościół bez tajemnic”. Tam poznał wiele znakomitych postaci polskiego życia religijnego – biskupów, księży, dziennikarzy, autorów i reżyserów. Dopytywał zawsze o szczegóły, detale, bo wiedział, że kiedy niebawem przywiezie tu kolejną grupę, będzie miał coś nowego do powiedzenia. Na trasie opowiadał mi o mijanych klasztorach, kościołach czy pomnikach przyrody. Jestem Mu wdzięczny za te przystanki w podróżach do i z Lichenia, bo mieliśmy je zawsze w ciekawych, dotąd nieznanych mi miejscach. Zawsze odkrywał przede mną coś nowego. Dziś zostały po Nim liczne zdjęcia i pamięć, bo On wędruje już po innych szlakach.

                                                                    Tekst i zdjęcie: Janusz Skowroński



Kazimierz Wojciechowski.jpg


Kazimierz Wojciechowski.jpg

* Kazimierz Wojciechowski.jpg (109.78 KB, 500x332 - powiększony/pobrany 680 razy.)
Zgłoś do moderatora   Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Pokrewne Tematy
Temat Zaczęty przez Odpowiedzi Wyświetleń Ostatnia wiadomość
Wystawa Kazimierza Kilijana w Muzeum Regionalnym Kultura i sztuka Iza 1 4858 Ostatnia wiadomość 28 Lipiec, 2008, 19:27:37
wysłane przez ZUZA
Literacka nagroda dla Kazimierza Kiljana Kultura i sztuka ZUZA 0 3013 Ostatnia wiadomość 11 Październik, 2008, 20:22:57
wysłane przez ZUZA
[S] Mieszkanie 37mkw Lubań, ul. Kazimierza Wielkiego Ogłoszenia drobne Shakin 1 3712 Ostatnia wiadomość 05 Sierpień, 2010, 19:49:16
wysłane przez Shakin
Wspomnienia Pana Kazimierza Hydepark « 1 2 ... 5 6 » ZUZA 81 60283 Ostatnia wiadomość 17 Wrzesień, 2016, 15:40:23
wysłane przez wiktor
REKLAMA
eurolpolska.pl olej silnikowy
335 Gości, 0 Użytkowników