Lubań Luban24 Wiadomości z Lubania

Po pracy => Jolanta Dobrzyńska => Wątek zaczęty przez: Jola 22 Listopad, 2010, 23:22:24



Tytuł: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 22 Listopad, 2010, 23:22:24
Oto jedna z notek z mojego bloga, którą napisałam jeszcze w zeszłym roku. Niedawno przeglądałam ten swój wirtualny refleksyjny magazynek i natknęłam się na tą właśnie notkę. Jest nie tyle ciekawa, co zabawna, więc postanowiłam przenieść ją właśnie tu, może kogoś to zainteresuje lub rozbawi. Informuję, że nie chodzi tu o politykę.  
Wracałam z pracy, czyli z hotelu na Mickiewicza,  było piątkowe chłodne ale dość pogodne popołudnie, około godziny szesnastej. Przemierzałam właśnie centrum miasta, szłam tak sobie, dość zmęczona i cieszyłam się, że nareszcie skończyła się harówa i po powrocie do domku przyjdzie czas na odpoczynek a wieczorkiem relaxik w postaci dobrego zimnego piwka i jakiegoś dobrego filmu w tivi. No więc, nawijam dalej, szłam sobie i jak zawsze ciekawa świata, rozglądałam się wokół. Na prawo park a raczej przystań miejscowych żuli na lewo pomnik. Przyznam szczerze, że nie pamiętałam wówczas, komu dokładnie komu był on poświęcony. Kojarzyłam tylko, że ściśle  związany z drugą wojną światową i z naszą ówczesną armią. Oczywiście mam świadomość, że nie wiedząc tego wypadałam jak przysłowiowa blondynka ale co tam jakoś to zniosę. Poza tym kojarzycie tę inaczej inteligentną brunetkę, znaną z kanału TV 4 z programu Big Brother. Jestem tak jak ona brunetką i w matryce też mam napisane Jolanta, i jeszcze jedno moje panieńskie nazwisko również kończyło się na: -wicz, więc coś w tym musi być. Tyle czasu pojeżdża się blondynki, a tu okazuje się, że te ciemnowłose też mają niezgorsze zaćmienia i potrafią być nieco cofnięte. Sorki zboczyłam nieco z tematu, bo pierwotnie nie o tym miałam pisać.
Szłam więc sobie przez to centrum z zamiarem, iż zaraz za pomnikiem skręcę w lewo, ponieważ czekała mnie jeszcze wizyta w aptece ale spokojnie, nie byłam chora, to leki dla mojej matki: amlozek na nadciśnienie, amertil na alergię no i parafina, która bywa niezmiernie pomocna osobom mającym problemy z regularnym wypróżnianiem się. A swoją drogą cieszę się, że żadna z tych przypadłości mnie nie dotyczy. Mimo mojej czterdziestki na karku czuję się jeszcze całkiem znośnie. No i znów to samo zamiast pisać o mojej wędrówce, to ciągle skaczę z tematu na temat. No więc jak już minęłam ten nieszczęsny pomnik i miałam skręcać w lewo, to ujrzałam, cztery dość zabawne i ciekawe postacie, które niezmiernie mnie rozbawiły. Stali równolegle, obok siebie, chudzi, przygarbieni, wszyscy z rękoma w kieszeni. Owe czcigodne osoby, to miejscowi żule, oczywiście znam ich z widzenia, wiem nawet że jeden z nich ma na imię Zbyszek, tak samo jak mój ex, jeśli chodzi o drugiego, pamiętałam jego nazwisko, bo był dość popularny w naszej mieścinie(oczywiście jako żul ), pozostałych dwóch znałam z widzenia. Obrazek tych pijaczków był tak zabawny, że mijając ich musiałam się mocno powstrzymywać, aby nie wybuchnąć śmiechem. Niby to zwykły a nawet nieco tragiczny obrazek ale z drugiej strony trudno było przejść koło tego obojętnie. Ich wymięte i zapuszczone ubrania, nieco przygarbione i znacznie zmizerowane postawy, ale najlepsze były twarze. Zniszczone niczym oblicza starych, ciężko pracujących chłopów pańszczyźnianych, no a wyraz twarzy każdego z nich, mówił tak wiele, tam cierpienie przeplatało się z bólem i koncentracją zarazem. Ból wynikał zapewne z tego jak się czuli: kac, głód alkoholowy, chore żołądki, zniszczone wątroby, zwapnione nery itd. No a koncentracja to wiadomo, musieli być czujni, by tak stojąc nie przegapić żadnej znajomej lub też przyjaźnie wyglądającej osoby, którą można by poprosić o złotówkę lub dwie na kolejne wino lub nalewkę. Ja nazywam to po prostu: polowaniem na sponsorów. To takie swoiste lokalne Safari. No więc widząc to, pomyślałam sobie, że skoro już zwrócili moją uwagę, to poświecę im jeszcze trochę czasu i zanim dojdę do kolejnego zakrętu to zdecyduję, który z nich wygląda najzabawniej i najżałośniej zarazem. No i dotrzymałam danego sobie słowa, wysilając się na ocenę tych przystojniaków. Mój werdykt był następujący. Cała czwórka zajęła pierwsze miejsce. I co Wy na to?  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 22 Listopad, 2010, 23:31:34
Ja na to, że o gustach należy rozmawiać  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 22 Listopad, 2010, 23:51:57
ojojoj...artystka błysnęła tu ponadczasowym zmysłem obserwacji i dokonała oceny..
nie wolno nigdy pisząc cokolwiek zbaczać z tematu bo się nie myśli co się pisze..
z literackiego patrząc  punktu mało dorosłe ale może kiedyś...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Listopad, 2010, 00:04:59
ojojoj...artystka błysnęła tu ponadczasowym zmysłem obserwacji i dokonała oceny..
nie wolno nigdy pisząc cokolwiek zbaczać z tematu bo się nie myśli co się pisze..
z literackiego patrząc  punktu mało dorosłe ale może kiedyś...

Skoro Szanowny Widelec zagłębił się i przeczytał taki nieco długawy tekst, to chyba nie jest tak źle, bo mnie jak coś nie kręci to raczej nie czytam do końca.
Pozdrawiam
PS. To miało być płytkie, nie o refleksję tu chodziło a o odrobinę humoru dla relaxu.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 23 Listopad, 2010, 09:49:58
Świetny pomysł z założeniem tego tematu. Całe życie mówimy o sprawach ważnych, tych z bliskiego otoczenia i z wielkiej polityki. Może warto pogaworzyć o sprawach których jest wokół nas najwięcej, szarych,codziennych, byle jakich >:( Wpisane są one przecież w nasz codzienny byt i spotykamy je na każdym kroku. Trudno ich przecież  nie dostrzegać.
Twoje opowiadanie jest takie...... zwykłe, bez fajerwerków wprawdzie, ale jest wzięte, podpatrzone z życia, które nas otacza. Opowiedzenie tych szarości w ciekawy sposób jest dużą sztuką.
I jeszcze słówko do mojego Widelca. :) Jestem pewien że Twoje opowiadanie było by ciekawe. Masz swój styl, bogaty, filigranowy, urozmaicony i dający do myślenia. Lubię czytać Twoje posty i czekam że pojawi się tu taki, formatu A-5 ;D Myślę że Jola nie będzie miała nic przeciwko temu


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 23 Listopad, 2010, 18:24:33
Cytuj
mojego Widelca
- mówisz...postawisz żurek i 20-ścia deko szprotek to pogadymy..  ;D ;D
miałem taki wątek "felieton one" dwa razy odezwał się tylko Peter /a któż by inny?/..
ludziska może i lubią jeszcze czytać ale kak  nie sięgniesz do tematu morderstw, podpaleń,
zwyrodnialców ,którzy upijają swoje dzieci, kazań archaniołów z ambony o wyższości Jezusa z Nazateru
nad Jezusem  z Betlejem,o pięcioletnich terrorystach ,o romansie dody z czarnym  premierem omanu,
o bieli bielszej od bieli,o zbiorowych gwałtach na słoniach , o Królu Arturze co zjadł rabarbar i mu się pomieszało ,że Minerwa istniała,o  trucicielskiej roli kolorowych mediów, iż kobieta to  tylko cycki , to o  zielonej żabce jak rodzi swoje milionowe dziecię w zielonkawych szuwarkach   na pewno nie da posłuchu, takie swoje przemyślenia to dla koneserów głębokiego fotela co na Zuz wydali już wszystko ino rezerwacji czekać.czekać..czekać..czekać..

pozdrawiam ..mark...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Listopad, 2010, 19:00:27
- mówisz...postawisz żurek i 20-ścia deko szprotek to pogadymy..  ;D ;D
miałem taki wątek "felieton one" dwa razy odezwał się tylko Peter /a któż by inny?/..
ludziska może i lubią jeszcze czytać ale kak  nie sięgniesz do tematu morderstw, podpaleń,
zwyrodnialców ,którzy upijają swoje dzieci, kazań archaniołów z ambony o wyższości Jezusa z Nazateru
nad Jezusem  z Betlejem,o pięcioletnich terrorystach ,o romansie dody z czarnym  premierem omanu,
o bieli bielszej od bieli,o zbiorowych gwałtach na słoniach , o Królu Arturze co zjadł rabarbar i mu się pomieszało ,że Minerwa istniała,o  trucicielskiej roli kolorowych mediów, iż kobieta to  tylko cycki , to o  zielonej żabce jak rodzi swoje milionowe dziecię w zielonkawych szuwarkach   na pewno nie da posłuchu, takie swoje przemyślenia to dla koneserów głębokiego fotela co na Zuz wydali już wszystko ino rezerwacji czekać.czekać..czekać..czekać..

pozdrawiam ..mark...
E tam głupoty gadasz, ja chętnie zapoznam się z treścią Twoich wynurzeń. Mam swojego bloga i naprawdę mało w nim sensacji, tylko takie zwyczajne i normalne sprawy a jednak ludzie zaglądają, czytają i komentują ale nie zakładałam bloga z myślą, że koniecznie ktoś będzie czytał, bardziej zależało mi na tym, żeby wyrzucić z siebie myśli te ponure i te wesołe, po prostu mam taką potrzebę i do czasu do czasu coś tam sobie napiszę i tyle.
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Listopad, 2010, 19:08:12
Jak patrzę na świat
 Lubię ludzi z poczuciem humoru, pewnie dlatego, że przy mrukach czuję się jak trochę nienormalna z tym moim często uśmiechniętym ryjem, kocham wiosnę, jej zapach, urok, śpiew ptaków, kocham też lato, no i morze. Ono oczarowało mnie od pierwszego wejrzenia i nie jakieś odległe i egzotyczne akweny, tylko nasz cudowny Bałtyk. Uwielbiam też rozkoszować się zapachem perfum, których nazwa brzmi zupełnie tak samo jak pewna niedozwolona substancja wytwarzana z ziaren niedojrzałego maku. Zdarza mi się czasem komuś pomóc, wyciągnąć doń pomocną dłoń, kocham swoje dzieci, lubię koleżanki, staram się szanować ludzi i nie kierować się uprzedzeniami. Bawią mnie śmieszne komedie, kabarety oraz dowcipy mojego syna, choć czasem bywają nieco bezsensowne. Biedak skłonność do kretyńskiego dowcipu odziedziczył po mnie. W wolnych chwilach uwielbiam pisać i nigdy nie zabijam w sobie marzeń.

http://www.youtube.com/watch?v=8OUsff2XRGg


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Listopad, 2010, 23:42:46
uwielbiam ten kabaret.
http://www.youtube.com/watch?v=P2oG_AWORKc


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Grudzień, 2010, 20:17:02
Obejrzałam piękny film."W pogoni za szczęściem ". Naprawdę wzruszająca historia, perypetie zdeterminowanego człowieka, który przeszedł wiele, by zrealizować swoje marzenia. Po drodze do celu poznał, co to nędza, poniżenie i bezradność. Mimo wszystko nie przestawał być dobrym i kochającym ojcem, uczciwym człowiekiem. Wytrwale dążył do celu.
Po kwadransie oglądania filmu byłam przekonana, że to adaptacja jakiejś książki. No i nie mylił się. Nakręcono go na podstawie autobiograficznej książki króla Wall Street Christophera Gardnera. Odtwórcą głównej roli był Will Smith. Moim skromnym zdaniem zagrał to brawurowo. Za ową kreację był nominowany do dwóch ważnych nagród filmowych:Oskar i Złoty Glob. Nie jestem płaczkiem, bardzo rzadko zdarza mi się uronić łezkę, zarówno w życiu jak i przed telewizorem ale tym razem prawie się odwodniłam. Dobrze, że byłam sama w domu gdy to oglądałam, bo byłoby mi głupio przed potomstwem. Nie lubię się mazgaić w obecności innych. Naprawdę wspaniała amerykańska bajka a na dodatek wydarzyła się naprawdę. Takie historie dodają mi wiary w to, że marzenia naprawdę się spełniają.
Z drugiej strony jak przypomnę sobie te sceny, gdy główny bohater mimo wielu przeszkód tak troskliwie zajmował się swoim małym jeszcze synkiem i równoczesne pomyślę o tym, jakim rodzicem był mój nieżyjący już ojciec, alkoholik i samolub, to ogarnia mnie chwilowa wściekłość i nieopisany żal. Na dodatek wychodząc kiedyś za mąż za zupełnie podobny okaz i rodząc mu dzieci, skazałam je tym samym na przeżywanie podobnych emocji, ale jak to mówią, gdyby człowiek wiedział, że upadnie to by przedtem usiadł. Ja też gdybym wiedziała, że wybranek mego serca okaże się pijakiem, to pewnie bym za niego nie wyszła. Zresztą było, minęło i nie ma co rozpamiętywać minionego czasu. Najważniejsze, to żyć chwilą tu i teraz, nie zapominając oczywiście o realizacji choćby części własnych marzeń i planach na przyszłość.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 03 Grudzień, 2010, 09:50:48
Pięknie to opisałaś Jolu, tak z serca i szczerze. Życie to ciągle nagrywany film. Gdy po pewnym czasie go oglądamy, widzimy ile jest w nim złych fragmentów :o Chciało by się z niego pewne rzeczy wyciąć, niestety, nie ma takiej możliwości


NA ŻYCIA SCENIE

Myśmy aktorzy na życia scenie
I wszyscy mamy rozdane role
Jeden z koroną kroczy na czole
Posłuch znajduje na swe skinienie

Inny łatane nosi odzienie
Żyje nie znany prawie nikomu
Trud ma w udziale, gorycz wspomnienia
I ciężar życia gości w swym domu



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Grudzień, 2010, 00:44:33
Wielmożna Pani INKA wlazła na mojego prywatnego bloga i mnie tam obraża, ta kobieta nigdy nie ma dość. Szkoda mi jej  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Grudzień, 2010, 20:39:53
Pozdrawiam Jeżyka  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Grudzień, 2010, 00:03:52
Niedawno nasz pan Redaktor - Portier, podał nieoficjalną wiadomość, że Arkadiusz Słowiński wygrał wybory. Jeśli jutro potwierdzą to oficjalnie, to super. Jest nadzieja, że w Lubaniu wreszcie będzie Burmistrz dla wszystkich ludzi a nie tylko taki dla elitki. Ale wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze. Ci wszyscy, którzy przed wyborami tak na niego naskakiwali, krytykowali go, robili to wszystko chowając się za różnymi nickami, takimi jak lubaniak, sprawiedliwy, mamcie itp. A teraz te same osoby z pewnością będą się przed nowym Burmistrzem płaszczyć i podlizywać. Mnie takie coś mierzi, ale cóż takie niestety jest życie i taki właśnie jest świat wokół nas.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Grudzień, 2010, 12:12:21
Jeśli chodzi o wybory, to cieszę się, że się skończyło tak jak się skończyło. Odetchnęłam z ulgą, teraz dam sobie spokój z politykowaniem i przekomarzaniem się na forum. Mogę zacząć pisać o tym, o czym lubię pisać, czyli o życiu codziennym wokół na oraz o innych pierdołach i pierdołkach. Życie wciąż podsuwa nam ciekawe tematy, no i jeszcze jedno. trochę wcześniej pisałam an forum, że po wyborach zamierzam zająć się działalnością społeczną. Tak na małą skalę, bo co może zdziałać jedna osoba, no i oczywiście w miarę wolnego czasu. A zresztą pożyjemy, zobaczymy.
 Mam już jedna panią, której będę próbować pomóc, bo ja naprawdę ubijałam się i mandat radnej nie dla kasy. Lubię wyciągać do innych pomocną dłoń. Ową panią spotkałam parę tygodni temu, na korytarzu przed wejściem do ABK na ulicy Brackiej. Kobieta była zestresowana, bała się wejść do biura ABK, ponieważ te panie bywają dość opryskliwe i czasem nawet potrafią krzyczeć na petenta. natomiast,  jeśli chodzi o tą panią, to kobieta ma problem z czadem ulatniającym się z komina w jej mieszaniu. Umówiłam się z nią i spróbuję jakoś pomóc, coś doradzić. Zawsze jest jakaś nadzieja, nigdy nie wolno się poddawać. Może trzeba będzie napisać jakieś pismo lub pójść z ową panią do jakiegoś urzędu lub poszukać na internecie odpowiednich przepisów dotyczących tego problemu. Być może, sprawa tej pani będzie opisana w naszej Gablotce.
A dla polepszenia nastroju jakaś muzyczka.

http://www.youtube.com/watch?v=O2GdeoZCjOI

PS. A tak swoją drogą, ten redaktor Gablotki, pan Nowakowski, to poczciwy i mądry człowiek. Cenię go i szanuję.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Grudzień, 2010, 12:20:22
Jak zwykle śpieszyłam się i narobiłam w tekście debilnych błędów ale ja już tak mam, najpierw zrobiłam krzyżówkę z naszych kandydatów na Burmistrza pisząc, że popieram "Arkadiusza Rowińskiego" ;D a teraz piszę , że "ubijałam" się o mandat radnej. No cóż moje synapsy czasem nie stykają


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Grudzień, 2010, 15:33:58
"Gdzie diabeł nie może, tam pyskatą, upartą babę pośle."

Wczoraj byłam we Wrocławiu. Pojechałam tam autobusem, niby pośpieszny a zeszło nam, oj zeszło na tej podróży aż 6 godzin. To co się dzieje na autostradzie A4, to naprawdę masakra, wypadek goni wypadek. Czułam się wczoraj, jakbym występowała w jakiś paskudnym horrorze. Ale wypadki przydarzają się również na drogach podocznych. Jechałyśmy obie z córka do Wrocławia. Ona z Jeleniej góry, bo tam teraz mieszka i studiuje a ja z Lubania. Dziewczyna załatwiała sobie sprawę w PFRON-ie, dostała telefon z wezwaniem, że ma się tam stawić dosłownie dzień wcześniej a ponieważ większość dokumentów zostawiła w domu, czyli w Lubaniu, wiec nie miałam wyjście wrzuciłam te papiery do torebki, poszłam na PKS, wsiadłam o 8.15 do autobusu relacji Lubań - Wrocław i w drogę. Przyjazd tegoż pojazdu na miejsce był planowany na godzinę 11.00. Córka z Jeleniej góry wyjechała też o 8.00 i dwie godziny później była już na miejscu. Niestety jak już wspomniałam wcześniej moja podróż przedłużyła się do 6 godzin. najpierw w uboczu tir z biedronki wpadł w poślizg. z tego co wiem ,nie było rannych ani innych poszkodowanych, poza autem, które wpadając w poślizg, rozkraczyło stając w poprzek ulicy i całkowicie zablokowało przejazd. Z układu auta oraz szoferki wywnioskowałam , że dalszy kurt tego pojazdu nie był możliwy. Postaliśmy jakieś pół godziny a potem kierowca autobusu wycofywał się jadąc do tyłu bardzo powolutku jakiś kwadrans a następnie skrewił w jakąś boczna uliczkę i przejechaliśmy przez wioskę, Przyzna, że nie wiem co to była za miejscowość, bo nie jeżdżę tamtymi trasami. zauważyłam tylko jedno, że miejscowi żule stojący pod sklepem widząc autobus jadący tamtędy mieli bardzo zdziwione miny.
Gdy wjechaliśmy na drogę główną czyli A4 , odetchnęłam z ulgą . jechaliśmy dość szybko. Co jakiś czas dzwoniłam do córki czekającej na mnie we Wrocławiu aby informować ją o postępach w podróży. No i jakieś 30 kilometrów przed Wrocławiem zauważyłam że jakieś pół kilometra przed nami coś się stało. Auta nagle zaczęły przystawać. Wtedy domyśliłam się, że doszło do wypadku i nie myliłam się. Właśnie te pól kilometra przed nami też jechał autobus, podobno popsuło się koło, wiec kierowca autobusu zjechał na bok ale niestety, kierowca następnego pojazdu, jadący zaraz za nim półciężarówką, zagapił się lub jechał zbyt szybko i niestety wjechał czołowo w ten autobus. Bagażówka ciężarówki była w całości, ale to, co pozostało z szoferki, to aż strach mówić, jedna ,miazga pełno kawałków i strzępów. Podobno kierowca wyszedł z niej o własnych silach a co potem z nim się stało, nie wiem. Zapomniałam dodać, że następne auto jadące za tą półciężarówką, też poniosło pewne szkody dostawszy odłamkami rozsypującej się kabiny. Była straż, kilka karetek pogotowia( sama nie wiem dokładnie ile, bo nie wychodziłam z autobusu i nie biegłam tam podobnie jak większość ciekawskich pasażerów stojących w korku. Nigdy nie lubiłam takich widoków i nigdy tego nie polubię. Staliśmy w tym korku już okuło półtorej godziny, ludzie z autobusu wychodzili i wracali, wędrowali jedni z ciekawości, inni z niecierpliwości. Gdy staliśmy w tym korku zauważyłam, że jedzie ze mną w autobusie Damian, kolega mojego syna, chłopak chory ma raka. Jechał właśnie do kliniki, z tego co zrozumiałam to na kolejną chemię. A tak w ogóle, to gro pasażerów tego autobusu , to były osoby, które jechały na badanie specjalistyczne do rożnych klinik i szpitali wrocławskich. Słyszałam jak ludzie sięgają po komórki i dzwonią, aby odwołać lub przełożyć wyznaczone wizyty tłumacząc się korkiem na drodze w związku z zaistniałym wypadkiem.
Moja córka też się denerwowała, gdyż miała umówione spotkanie w PFRON na godzinę 13.00 a ja miałam przy sobie jej dokumenty.
Najpierw zadzwoniłam do biura PFRON, aby ich poinformować o zasiniałym problemie i o tym że córka się spóźni, ponieważ ja mam przy sobie dokumenty. Początkowo nie chciano mi udzielić żadnej informacji ani pomóc, ale jak spytałam  owej pani, cytuję.
- Przepraszam bardzo panią proszę mi powiedzieć, bo ja czegoś w tej chwili nie rozumiem, czy urzędy są po to, aby utrudniać ludziom życie czy raczej żeby im pomagać, bo ja myślę że chyba raczej to drugie?- na to pani za drugiej strony.
-Proszę się nie denerwować połączę  panią z panią kierownik-
A pani kierowniczka była miła, uprzejma i poformowała mnie jak możemy rozwiązać powyższy problem.
Czyli jednak jak się chce to można.
Kiedy skończyłam rozmowę telefoniczną a dodam ,że mijała już druga godzina postoju w tym korku, nasz kierowca oznajmił , że postoimy jeszcze parę godzin.
W związku z tym obrałam kurtkę, zarzuciłam torebkę na ramie i poszłam na mały rekonesans. Najpierw zwróciłam sie do strażaków ale tstwierdzili, że i tu znów cytuję.
- My tu nie rządzimy. -spytałam, więc
- Kto jest tu szefem- a oni na to,
 -niech pani idzie do policjantów- więc poszłam. Wybadałam wcześniej sytuację, posłuchał co oni o tym mówią rozmawiając ze sobą i usłyszałam, że  było można spokojnie bokiem przejechać, problem tkwił w tym, że czekali na technika, który powinien zrobić zdjęcie z wypadku a jak by przypuścili jedno auto, to inni też by chcieli jechać i wówczas mogłoby się zrobić zamieszanie, które w następstwie mogło zatrzeć ślady po wypadku ale miejsca naprawdę naprawdę było tyle, że autobus mógłby bez problemu przejechać boczkiem i pojechać dalej.
Policjant nie za bardzo chciał ze mną rozmawiać powiedział, że jest zajęty i  musi podać odpowiednie czynności.
A ja mu na to, że już powinnam być we Wrocławiu, bo córka czeka na dokumentu oraz, że większość pasażerów w autobusie jedzie na rożne badanie specjalistyczne i że przepadną im długo wyczekiwane wizyty.
On, że go to nic nie obchodzi, ale skończyło się na tym, iż powiedział, żebym poszła do autobusu a on za chwilę do nas przyjdzie i pogada o tym z kierowcą.
Posłusznie poszłam, odczekałam kwadrans i znów udałam się na rozmowę do owego pana policjanta, zadając mu pytanie.
_Panie policjancie, dlaczego olał pan mnie oraz resztę pasażerów z autobusu, tak się ni robi, ci ludzi jadą na badanie, lub na chemię niektórzy z nich chorują na raka, przecież już panu o tym mówiłam.-
W tym momencie przyjechali następni policjanci, jacyś starsi i ważniejsi od tamtych, więc ja znowu do nich. Zaczęłam tak ględzić i marudzić aż oni się krzywili. Odwoływałam się do ich sumienia, nie będę wyjawiać tu szczegółów jakich argumentów używałam ale pomogło. Chwilami to nawet bałam sie czy mnie nie aresztują ale spoko, nie byli wredni.
Trzymając rękę na pulsie, nie szłam do autobusu, tylko zostałam w pobliżu tych panów, odsuwając się jedynie trochę na bok.
Stałam za nimi i usłyszałam jak jeden mówił do drugiego
-Przepuścicie ten autobus, niech ostrożnie przejedzie bokiem, bo ta marudna kobieta nie da nam żyć.- gdy to usłyszałam od razu mi ulżyło, zrobiło mi się jakoś weselej na duszy. Powiedziałam tylko.
-Trzymam panów za słowo i bardzo dziękuję za zrozumienie.
Parę minut później jechaliśmy już w stronę Wrocławia a po pół godzinie byliśmy już u celu naszej drogi. Niestety pozostałe auta nadal stały w korku. Jak się potem dowiedziałam stały tam Jeszce parę godzin, bo sumie podobno pięć.
Dlatego napisałam na początku tego tekstu;" gdzie diabeł nie może, tam pyskatą, upartą babę pośle".
Podróż powrotną miałam spokojną i szczęśliwą, z Wrocławia do Lubania niespełna jechałam 3 godziny. Z czego się bardzo cieszę. Usłyszałam w radio, że popołudniu, na tej tracie miał miejsce karambol. Podobno nikt tam nie zginął ale w owym karambol uczestniczyło około 10-u pojazdów.
Kierowców niestety gubi brawura, jeżdżą bardzo szybko, nie zachowując ostrożności a brak wyobraźni na. drodze często prowadzi do kalectwa i śmierci.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 09 Grudzień, 2010, 17:10:37
Tak trzymać! Nie myślała Pani o założeniu biura spraw obywatelskich i rozwiazywaniu trudnych spraw? Sądze że była by Pani w tym dobra ;)
Już teraz można "straszyć" urzędników zaradną666 :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Grudzień, 2010, 17:41:58
Do pana Sokołowskiego.
Myślałam o czymś takim, nie wiem jaką by to miało nazwę, bo w tym wszystkim przecież nie o nazwę chodzi a o  niesienie pomocy innym, jeśli jesteśmy w stanie tego dokonać, to dlaczego nie próbować. Skontaktowałam się już nawet z jedną panią z ulicy Leśnej, która ma problemy mieszkaniowe. Miałyśmy się z nią spotkać w tym tygodniu ale niestety musiałyśmy przełożyć to spotkanie na poniedziałek. Zobaczę, na początek może uda mi się pomóc komuś w rozwiązywaniu jakiejś trudnej sprawy, potem z pewnością będą inne osoby potrzebujące wsparcia w załatwianiu jakichś innych trudnych spraw. Zobaczę jak to się potoczy, po prostu pozwolę tym wydarzeniom toczyć się  własnym torem a jak się okaże, że naprawdę mogę być pożyteczna, to można pomyśleć o założeniu jakiejś fundacji pomagającej innym w trudnych sprawach czy czymś w tym rodzaju. To tak jak moje pisanie na forum, nie planowałam tego, po prostu weszłam tu zarejestrowałam się  i zaczęłam zostawiać komentarze tu i ówdzie, potem otwierać nowe wątki i bardzo polubiłam to bywanie na forum. Mam też swojego bloga już od paru lat, więc do tej pory tam pisywałam to i owo. Pani INKA, znana z naszego forum, ta która pisała jak mnie nie lubi i nie cierpi, odwiedziła kilka razy mojego bloga i nawet próbowała zniechęcić mnie do pisania, ponieważ nie podoba jej się to co piszę. A ja jestem upartą babą i tak będę pisać o tym co mnie bawi i co mi się nie podoba. Jeśli chodzi o to pomaganie, to dlatego chciałam być radną. Nie przeszłam,  nic się nie stało, bo jak zachcę to i tak znajdę sposób by komuś pomóc. Ja się łatwo nie zrażam i wiem, że wytrwałość prawie zawsze przynosi efekty.
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Grudzień, 2010, 23:05:44
Co jest najśmieszniejsze w ludziach: "Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli. Być jak płynąca rzeka. Żyj chwilą i ciesz się życiem


Te piękne i mądre słowa, niestety nie są mojego autorstwa, dostałam ten cytat jako życzenia świąteczne od jednego z internetowych znajomych i nawet nie pamiętam dokładnie od kogo, bo grupka tych znajomych jest dość spora, ale często czytam te słowa, aby nie zapomnieć, co tak naprawdę liczy się w naszym życiu. Warto czasem przystanąć, by nacieszyć się chwilą i dostrzec w pełni uroki życia. Im prędzej to zrobimy tym lepiej, bo gdy życie przeminie i znajdziemy się u jego schyłku, to pozostanie nam jedynie gorycz i rozpacz z powodu utraconych chwil. Czyż nie tak?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 14 Grudzień, 2010, 09:40:36
Witam 666 .Dzień dobry.Mądry cytat.Autorem jest — Paulo Coelho


Paulo Coelho jest prawdziwą kopalnią cudownych przemyśleń.Chciałbym dedykować coś dla Ciebie:    Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.

    Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.

    Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.”

    Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze.

— Paulo Coelho
Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam...

Ach i jeszcze masz u mnie plusa...Pozdrawiam...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Grudzień, 2010, 17:29:42
Mikołaj, to cudowna postać. Zawsze byłam niepoprawną marzycielką i mimo mego nieco posuniętego w czasie wieku, bo jak inaczej może powiedzieć o sobie uparta baba, która parę miesięcy temu skończyła 40 i 4 lata? No, więc, mimo mojego nieco starczego wieku, nadal potrafię marzyć oraz wmawiać sobie różne dziwne rzeczy, chociażby to, że ludzie wcale nie są tacy źli, że tych dobrych jest naprawdę więcej niż tych złych, że to, co złe zawsze da się naprawić. A każdego roku w grudniu, poddając się jak zwykle świątecznemu nastrojowi, robię się jakaś wrażliwsza, jakoś tak szybko się wzruszam( niczym baba w ciąży). Lubię wówczas oglądać w telewizji różne łzawe filmy z udziałem Mikołajów, elfów, oraz innych cudownych stworków. Lubię patrzeć na pięknie, kolorowo przybrane choinki i naprawdę nie przeszkadza mi wszechobecny dźwięk kolęd, dobiegający ze wszystkich możliwych odbiorników, zarówno tych domowych jak i tych,  które  dźwięczą  radośnie w sklepach i marketach. Wiem doskonale, że święty Mikołaj nie istnieje, że to tylko legenda, wymysł, ale z drugiej strony zawsze gdy zbliża się okres Wigilijny, przed moimi oczami rysuje się nieśmiało a zarazem natrętnie obraz stadka reniferów, ciągnących sanie ze świętym Mikołajem, gdzieś tam u góry, tak na wysokości chmur, na tle ogromnego jasno święcącego księżyca. Chwilami, to nawet tak jakbym dopuszczała do siebie myśli o istnieniu tego osobnika z czerwonym nosem dużym brzuchem i ogromnym workiem pełnym prezentów. To pewnie nie ja wierzę w to wszystko, tylko to dziecko, które we mnie tkwi, to, które w sobie pielęgnowałam przez tyle lat i nie pozwoliłam mu umrzeć. Każdy z nas powinien mieć w sobie nie tylko młodość, werwę i hart ducha, ale też ową małą namiastkę dzieciństwa, pozwalającą nam marzyć i cieszyć się małymi drobnostkami życia codziennego. Pamiętajcie w te Święta Bożego Narodzenia o innych potrzebujących, ale też nigdy nie zapominajcie o sobie, bo my sami też jesteśmy ważni.

A pod linkiem świąteczna melodia  :)
http://www.youtube.com/watch?v=VORK61qgieM&feature=related


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Grudzień, 2010, 17:20:43
http://www.youtube.com/watch?v=11Gs-rfPPis&feature=related (http://www.youtube.com/watch?v=11Gs-rfPPis&feature=related)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 15 Grudzień, 2010, 18:02:33
http://www.youtube.com/watch?v=616KeDFgC9Y&feature=related

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Grudzień, 2010, 10:56:39
TEORIA PROPORCJONALNA
Dlaczego chłopcy dojrzewając zachowują się tak jakby brakowało im piątej klepki? Podobno to sprawa hormonów. Naukowcy i inne mądrale powtarzają to od wieków. Choć jak wiadomo dorastanie dotyczy również dziewczynek, które w tym czasie bywają drażliwe i oporne na różne sugestie. Ja jako matka obojga płci stanowczo stwierdzam, że ród męski w tych trudnych chwilach, swoją głupotą bije na głowę płeć piękną.
Taka jest kolej rzeczy. Przychodzimy na świat, rozwijamy się, dorastamy, wdrapując się niezdarnie pod górkę życia. Przez jakiś czas jesteśmy na jego szczycie, ale niestety nie trwa to wiecznie, lecz każdy normalny człowiek rozumie, że zakończywszy wspinaczkę trzeba ponownie zejść na dół. Dlatego potem mamy już tylko z górki.
Wracając do okresu dojrzewania u samców, to mam na ten temat swoją prywatną i wydumaną teorię. W przyrodzie zachodzą różne zjawiska i zawsze musi być zachowana proporcja. Ponieważ w tym wypadku proporcjonalność odnosi się do dwóch czynników: penis ->mózg, a dokładniej mówiąc, ponieważ w tym czasie genitalia chłopców gwałtownie wzrastają, to ich mózgi wprost proporcjonalnie się obkurczają. Na szczęście nie jest to zjawisko stałe i w odpowiednim czasie wszystko powraca do normy. Choć z drugiej strony patrząc na niektórych polityków oraz inne osoby publiczne, to mam, co do tego pewne wątpliwości.

 A pod linkiem przykłady głupoty.
http://www.youtube.com/watch?v=F8MXuiAUycQ
oraz optymistyczna piosenka.
 http://www.youtube.com/watch?v=geIA0jTB3G8


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Grudzień, 2010, 23:08:18
Ponoć śmiech ma zbawienny wpływ na nasz organizm. Podczas śmiechu dotlenia się mózg, organy wewnętrzne oraz wszystkie pozostałe zakamarki naszego organizmu, dlatego śmiejmy się jak najwięcej.  ;D

http://www.youtube.com/watch?v=zHP3Kf7ehnE


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Grudzień, 2010, 16:22:58
Jestem zodiakalnym bliźniakiem, czyli takie dwa w jednym, smutek i radość, wulkan i lód, dowcip i nostalgia. Znam kilka sióstr i braci bliźniaków i wiem, że ich życie nie jest łatwe, miewają trudnych i toksycznych partnerów, czasem patologiczne korzenie a po tyłku dostają jak mało kto, wiem to, bo sama tego doświadczyłam. Przez te czterdzieści lat z hakiem, które mam na liczniku życie nieraz mnie skopało. Na szczęście się nie poddałam. Jak to mówią:co cię nie zabije to cię wzmocni. Rany się zabliźniają, złe wspomnienia zacierają a my z czasem stajemy się coraz twardsi i silniejsi. Myślę, że na przyszłość będę zmierzać w tym właśnie kierunku. Nie warto się poddawać, bo życie mamy tylko jedno i nie można trwonić go na smutki. Na koniec muszę wspomnieć jeszcze jedno, może nie na temat ale usłyszałam to niedawno oglądając film i pewien cytat z niego utkwił mi w głowie. Treścią filmu była podróż w czasie a główny bohater, to mężczyzna, który zbudował wehikuł służący do owej podróży. Jedna z postaci, bezwzględny i samolubny ale i mądry moim zdaniem starzec z przyszłości, prowadząc dialog z głównym bohaterem powiedział :" To co skonstruowałeś to tylko maszyna a wehikuł czasu ma w sobie każdy z nas, bo przecież wspomnienia przenoszą nas w przeszłość a marzenia w przyszłość". Owe słowa oczarowały mnie a ten cytat często brzmi w mojej głowie.

http://www.youtube.com/watch?v=r7YnG_gqulU


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 22 Grudzień, 2010, 21:41:47
ZABIEGANY A JEDNAK SZCZĘŚLIWY SZARACZEK CZYLI JA

Poszłam spać jak co dzień, wszystko wokół było znajome i nawet dość znośne. Nagle zupełnie niespodziewanie znalazłam się w całkiem innej krainie. Ludzie uśmiechali się do siebie, nikt na nikogo nie krzyczał, nikt nikogo nie gwałcił(nawet polityk prostytutki), nikt nie kombinował (nawet ci, którzy mieli szerokie plecy i dojścia do koryta), żaden ojciec nie molestował dziecka ani nie rzucał niemowlakiem o ścianę w przypływie wścieklej pijackiej furii, bo nikt się nie upijał. Nauczyciele stawiali oceny dzieciom wyłącznie za wiadomości (nigdy za nazwiska i koneksje), nie było narkomanów ani śmiertelnie chorych, więc i szpitale były niepotrzebne. W tej krainie zakłady pogrzebowe nie walczyły miedzy sobą o prawo do pochówku nieboszczyka, który nie zdążył jeszcze dobrze ostygnąć, nie było głodu ani przemocy a dzieci żyły w pełnych rodzinach. Żaden fanatyczny duchowy przywódca (pseudo: grzyb, którego nazwy nie wymienię) nie nawoływał ludzi do nienawiści wobec bliźniego i nietolerancji. W tym śnie moja matka była ze mnie dumna i po prostu mnie kochała, nie było tam złodziei ani oszustów a ojciec moich dzieci był wspaniałym człowiekiem. Politycy szanowali się wzajemnie i rządzili tak,  jak mało kto potrafi rządzić, z rozwagą, mądrością i tak by ludziom żyło się szczęśliwie i dostatnio. Księża nie zbierali na tacę a ich modlitwy były szczere i bezinteresowne. Wszyscy żyli zgodnie w ogólnej symbiozie także z otaczającą ich wokół przyrodą, w której niebo było bardziej błękitne a małe kotki jeszcze bardziej kochane i puszyste niż zawsze.
Nagle zadzwonił budzik, usiadłam na łóżku, przetarłam oczy i okazało się, że to tylko sen, piękny sen. Cóż miałam robić? Wstałam, otworzyłam jedno oko, wypiłam kawę, po czym przyszedł czas na otwarcie drugiego oka. I tak radośnie z szeroko otwartymi oczyma, wkroczyłam w kolejny dzień swojego życia. Dodam jeszcze, że mimo wszystko nie było mi smutno, bo ja kocham to swoje pobabrane życie w tym pokręconym kraju.

PS. Dziś córka studentka przyjechała z Jeleniej na święta i zrobiła mi cudowną niespodziankę. Dostałam od niej najnowszą płytę Michała Bajora z piosenkami Marka Grechuty i Jonasza Kofty. Kocham śpiew Bajora.

http://www.youtube.com/watch?v=_nGWcXOk2fY



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Grudzień, 2010, 23:08:39
Teściowa, przekleństwo czy skarb?

Teściowa to temat nurtujący ludzkość niemalże od zawsze. Dlaczego tak się dzieje? Co wywołuje to odwieczne zjawisko? Myślę, że odpowiedź nie jest prosta. W dowcipach, różnych opowieściach oraz w rzeczywistości potrafi ona być potworem, który przeraża i wywołuje nieopisany lęk. A przecież jest kobietą, tą wrażliwszą i delikatniejszą częścią populacji ludzkiej. Często bywa wspaniałą i kochającą babcią. Niestety wstępując w rolę teściowej zamienia się w monstrum pozbawione tolerancji, litości i na pierwszy rzut oka rozumu. Zaznaczam, że nie oceniam tu matki swojego byłego męża. Ta kobieta nie jest taka zła. Ja i moje dzieci przez cały czas utrzymujemy z nią kontakty. Oczywiście nie jest idealna, ale da się z nią wytrzymać. Nie żyjemy przecież wśród świętych. Matka Teresa, Joanna d’Arc, Maksymilian Kolbe czy nasz wspaniały nieżyjący już Jan Paweł II, to jednostki, które występują niezmiernie rzadko.
Czasem dziękuję Bogu, że moja matka nie jest moją teściową. To osoba uparta, despotyczna i skora do krytyki. Swoim postępowaniem niejednokrotnie sprawiała mi ból. Kiedyś bardzo cierpiałam z tego powodu. Dziś jestem wolna od tego uczucia, ponieważ zebrałam się na odwagę i powiedziałam jej o bólu, jaki mi zadawała. Nie znaczy to, że jej nie szanuję, ale przecież szacunek należy się każdemu z nas. Rodzic, który chce być szanowany przez własne potomstwo nie powinien zapominać okazywać szacunku swoim dzieciom. To samo dotyczy oczywiście relacji: szef- podwładny, mąż- żona, nauczyciel-uczeń, polityk- wyborca itd.
Szanujmy innych a wtedy możemy się spodziewać wzajemności z ich strony.
Wracając do tematu teściowej, to mnie za parę lat też czeka rola tej, która wywołuje popłoch i przyprawia o palpitacje serca. Postaram się być dobrą teściową. Nie wiem czy mi się to uda, ale przynajmniej będę próbowała. Staram się wpoić synowi i córce, żeby zawsze mieli swoją dumę i nigdy nie pozwolili się krzywdzić. Równie ważne dla mnie jest to, aby nikt, nigdy nie cierpiał z ich powodu. Nieludzkie i okrutne jest budowanie własnego szczęścia, czy też pomnażanie majątku na cierpieniu i nieszczęściu innych ludzi. Niestety dla niektórych takie podłe postępowanie to po prostu norma. Kocham swojego syna, ale nie marzę, aby przez całe życie był synkiem mamusi. Kiedy dorośnie i zechce założyć rodzinę to przede wszystkim powinien być dobrym mężem i ojcem. O córkę absolutnie się nie martwię. Jest ambitna, uparta i prawie zawsze postawi na swoim. W domu potrafi mieć swoje zdanie, zachowując przy tym szacunek do mojej osoby. Nigdy też nie byłam zaślepioną mamuśką. Kocham, szanuję i cenię swoje dzieci, ale nie przeszkadza mi to dostrzegać wady, jakie posiadają. Od czasu do czasu, robiąc różne głupoty, muszą ponosić kary z tym związane. Oczywiście w razie potrzeby stoję za nimi murem, broniąc ich niczym lwica. Tak właśnie widzę rolę matki. Nie jestem idealna, mam na swoim koncie całe mnóstwo błędów i potyczek. Popełnia je każdy, ale ważne jest, aby uczyć się na błędach i nie powtarzać wciąż tych samych. Wydaje mi się, iż złe teściowe nie są matkami dorosłych synów, będących odrębnymi jednostkami. One są nadal mamuśkami swoich synków, nie mogą pogodzić się z ich dorosłością i pragną sprawować nad nimi całkowitą kontrolę. Dlaczego takie są? Niestety na to nie potrafię odpowiedzieć, nie jestem psychologiem. Jedno wiem na pewno, świat ulega ciągłym zmianom, klimat też, technika w zawrotnym tempie posuwa się do przodu, a teściowa nie zmieniła swojego statusu ani trochę, zawsze ta sama „ kochana mamusia".

Kilka dowcipów o teściowej.

Fąfara do kolegi:
- "Moja rodzina przeżyła ostatnio katastrofę kolejową."
- "Co się stało?"
- "Teściowa przyjechała do nas pociągiem."

Mówi zięć do teściowej:
- Gdzie mama jedzie?
- Na cmentarz.
- A kto rower przyprowadzi?!!!

Panie dyrektorze, czy mógłbym otrzymać dzień urlopu,
by pomoc teściowej przy przeprowadzce?
- Wykluczone!
- Bardzo dziękuję, wiedziałem, że mogę na pana liczyć!

Do lekarza przychodzi facet;
- Panie doktorze od kilku dni mam ten sam koszmarny sen:
po pokoju goni mnie teściowa z krokodylem.
Nie mogę zapomnieć tego śmierdzącego oddechu, koślawych żółtych zębów...
- No, to faktycznie wygląda bardzo groźnie - przerywa lekarz.
- No właśnie. A krokodyl wygląda jeszcze groźniej.

Do komisariatu wchodzi mężczyzna i zgłasza zaginięcie teściowej.
- Kiedy zaginęła?
- Trzy tygodnie temu.
- I dopiero teraz zgłasza pan zaginięcie?
- Tak, bo nie mogłem uwierzyć w to szczęście.

Wchodzi mężczyzna do apteki i pyta:
- Jest trucizna dla teściowej?
- A ma pan receptę?
- A nie wystarczy zdjęcie teściowej?!

Rozmawia dwóch kolegów:
- Podobno przestałeś pić?
- To dzięki teściowej, stale widziałem ja potrójnie!

http://www.youtube.com/watch?v=kq6HOWFIczo




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 26 Grudzień, 2010, 12:24:57
Pani Zaradna z tymi teściowymi to przesada.Nie jest tak źle.Ja mam teściową na sto dwa.   

Sto metrów od domu,dwa metry pod ziemią.

To z serii czarnych dowcipów.Ups.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Grudzień, 2010, 12:28:52
Pani Zaradna z tymi teściowymi to przesada.Nie jest tak źle.Ja mam teściową na sto dwa.   

Sto metrów od domu,dwa metry pod ziemią.

To z serii czarnych dowcipów.Ups.

Tak, tak teściowa to skarb najcenniejszy , dlatego trzeba go zakopać głęboko pod ziemią.   ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Grudzień, 2010, 12:33:36
Ludzkość od zawsze nurtuje wiele ciekawych pytań. Ja wzięłam pod lupę trzy z nich.

Czy blondynki są na prawdę głupie?
Co było pierwsze, jajko czy kura?
Czy pieniądze dają szczęście?


Moja odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi następująco. Znam kilka kobiet. Jedne są bystre i wyjątkowo rozgarnięte, inne przeciętne a jeszcze inne inteligentne inaczej. I uwierzcie mi ich czupryny nie zawsze są jasne i pełne loków. Wśród tej grupy niewiast można spotkać blondynki, brunetki, rude oraz niestety te łysiejące. Znamy wszyscy bardzo dobrze naszą popularną blond piosenkarkę, swego czasu sporo mówiło się o jej wysokim IQ. Kiedyś miałam, co do tego duże wątpliwości, ale widząc jej oddanie, determinację oraz pomysłowość w chwili, gdy spotkało ją ogromne nieszczęście (zachorował jej ukochany Nergal), zmieniłam zdanie. Muszę przyznać z pokorą, że się myliłam i uważam ją za dobrą, mądrą i przede wszystkim twardą dziewczynę. Inna blondynka, nasza była vicepremier Zyta Gilowska, też nie ciemię bita. A pamiętacie pierwszego premiera kobietę w naszym kraju, Hannę Suchocką, to też blondynka. Podsumowując dodam jeszcze, że moja przyjaciółka Joasia, to skromna(a mówi się, że blondynki są próżne), uczciwa do bólu ( to dziś cecha dość rzadko spotykana), ale przede wszystkim inteligentna osoba. Ona także jest blondynką. Ja jestem ciemną szatynką, prawie brunetką i miewam czasem tak głupawe pomysły, że aż wstyd się przyznać.

Jeśli chodzi o pytanie nr 2, to sprawa jest oczywista, kura, aby mogła znieść jajko, najpierw musi wyrosnąć z okresu kurczęcia. Z tego, co pamiętam, to pan Bóg w czasie tworzenia świata i jego bogactw wyczarował po parce z każdego gatunku, po to, aby mogły się dalej same rozmnażać. Jajko było dopiero później. Moment! W tym momencie doznałam olśnienia i jestem w głębokiej rozterce. Uświadomiłam sobie właśnie, że odnosząc się do ustawy o ochronie życia poczętego, być może spożywanie jajek jest przestępstwem i powinno być karane. Przecież w każdym z nich może być zarodek.

Czy pieniądze dają szczęście? Wiadomo, że gdy ich brakuje, to życie potrafi być trudne, ale z drugiej strony, czy wszyscy bogaci ludzie są beztroscy i szczęśliwi. Moim zadaniem odpowiednia ilość kasy z pewnością ułatwia życie, ale nie jest ona źródłem szczęścia. Za mamonę nie kupimy zdrowia, miłości ani szacunku. A to czy jesteśmy szczęśliwi zależy przede wszystkim o nas samych i od naszego nastawienia. Osoby pogodne, optymistycznie patrzące na świat dłużej żyją, o wiele mniej chorują i to chyba właśnie im szczęście nie jest obce.

Wiem, że moje opinie mogą być subiektywne. Ciekawa jestem, czy inni zgadzają się ze mną.

http://www.youtube.com/watch?v=lB8HXgrMY0U&NR=1

http://www.youtube.com/watch?v=FIzH7fjZF2Q



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 30 Grudzień, 2010, 15:26:10
Dzień dobry subiektywnie zaradna. ;)Lubisz pisać.To dobrze.Ja lubię rozmawiać.Pisanie nie jest moją mocną stroną  :-[.Dlatego bardzo często podpieram się cytatami.Co niniejszym popełniam.W jednym króciutkim zdaniu zawarta jest odpowiedź na Twoje pierwsze i trzecie pytanie.
Marilyn Monroe,blondynka niezaprzeczalnie ,powiedziała bardzo mądrze:Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy.

Nie pomogę Ci rozwikłać zagadki z kurą.Dlaczego???
Ano dlatego że ja tylko o jednym.o d....Maryni.
-Kogut!!!Ty z tą kurą to na serio,czy dla jaj? ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Grudzień, 2010, 20:51:35
Szanowny Panie Janie, na serio to pisałam o tym, że popieram Arkadiusza Słowińskiego, jak pisaliśmy o kandydatch na Burmistrza, na serio pisałam też o pani Lucynie z Księginek, gdy chciałam jej pomóc, a to co pisuję w tym wątku, to są takie moje babskie rozmyslania ale nie można wszystkiego co tu piszę brać na serio. Zresztą chyba nie muszę tego tłumaczyc takiemu bystremu konwersarzowi jak pan.
Ps. Pisząc o blondynkach zapomniałam oczywięcie wspomnieć o naszej pani Ewie Gutek, to też bardzo bystra blondyna.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 30 Grudzień, 2010, 21:17:34
Nigdy nie negowałem tego co piszesz.Ups sorry za per ty.To przez promocyjną cenę Żywca.Proszę posłuchać tego i nie złościć się na mnie.

http://persjado.za.pl/zyczenia/kartki/nowy_rok/9.htm

Zgadzam się co do p.Ewy.Troszeczkę jej dokuczałem.Nie jestem jeszcze starym tetrykiem,ale przedwczesnym emerytem.Więc muszę jakoś wpisać się w status emeryta.Tak dla zasady muszę być troszeczkę zgryźliwy. :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Grudzień, 2010, 22:05:21
Wszystko rozumiem i nie mam o nic pretensji i nie musi być pani, bo ja nie jestem sztywną damą tylko normalnym człowiekeim. Choć niektórzy powiadają, że kobieta to nie człowiek  ???


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Grudzień, 2010, 16:23:00
INSTYTUCJA KONOWAŁA

W dzisiejszych czasach zawód lekarza jest powszechnie szanowany i niezmiernie pożyteczny. Przeróżne choroby mnożą się jak grzyby po deszczu, mutując się przy tym w galopującym tempie. Na szczęście medycyna rozwija się równie szybko, dając reperatorom naszych zbolałych ciał i uszkodzonych organów ogromne pole do popisu. Niestety w szeregach tych, którzy składali przysięgę Hipokratesa trafiają się dorodne egzemplarze konowałów.
Kto to taki konował? Już wyjaśniam. Konował, to taki okaz, dla którego absolutnie nie liczy się dobro drugiego człowieka, czyli pacjenta i który z pewnością nie martwi się tym, jak ulżyć choremu w cierpieniu. Zgłębianie tajników medycyny nie jest jego mocną stroną. Dla niego sprawa priorytetowa, to bezustanne trzepanie kasy a także zdobywanie jej w sposób nie zawsze uczciwy i zgodny z prawem. Każdy przedstawiciel tego gatunku zostawia po sobie niezły cmentarzyk i oczywiście obowiązkowo zadziera nosa. Im bardziej nieuczciwy i niekompetentny tym bardziej wyniosły i pewny siebie.
Z kolei ci uczciwi, niegoniący na oślep za mamoną, przy tym w pełni oddani, temu, co robią, czyli wspaniali specjaliści i przede wszystkim dobrzy i uczciwi ludzie, zazwyczaj bywają skromniejsi i o wiele bardziej życzliwi w stosunku do pacjentów oraz reszty otoczenia. Tacy bez żadnej wątpliwości zasługują na nasz szacunek i daj Boże byśmy tylko takich spotykali na swojej drodze.
Nie wiem jak inni, ale ja doszłam do wniosku, że skromność często idzie w parze z mądrością i uczciwością. Natomiast wyniosłość i arogancja jest domeną kombinatorów i głupców.

http://www.youtube.com/watch?v=4C49O0MX0R0

ŻYCZĘ WSZYSTKIM DUŻO ZDROWIA  :)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: MMM 01 Styczeń, 2011, 18:48:31
witam
widzę Pani zaradna666 bardzo intensywnie uczestniczy w życiu forum  ;D
niestety ale konowałów w naszej słuzbie zdrowia przynajmniej lubańskiej nie brakuje  :-\
lekarze chociażby P[an W , czy jego koledzy maja dość jednoznaczny stosunek do ludzi starszych .. uważają ze starzy , nikomu nie potrzebni ludzie nie są warci zawracania d..y ..
Miałam równiez wątpliwą przyjemność poznać  lekarza Pana K z Pisarzowic .. oj to co tam się dzieje to dopiero kpina .. nie znany jest dzien ani godzina kiedy Pan K nie  jest pod  pod wpływem alkoholu ..
niestety ale lubańska słuzba zdrowia nie moze poszczycić się również dobrym pediatra.. pan K z Lubania jedyna na moje oko lekarz pediatra z powołania nie może z fizycznych , czasowych wzgledów przyjąć wszystkich lubańskich maluchów..

oj przeoczyłabym jednego lekarza który według mnie jest przychylny ludziom , prowadzi wnikliwą rozmowę , wizyta w gabinecie to nie dla odfajkowania 5 minut a konkretne badanie a tym lekarzem w moim mniemaniu jest lekarz Kawecki  :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2011, 12:29:31
KILKA SŁÓW O LIZUSOSTWIE

W dzisiejszej dobie lizusy i dupowłazy są na topie. Dlaczego? To bardzo proste, ponieważ, to się opłaca i procentuje na dalszą metę. Ale jeśli chodzi o mnie to dziękuję nie skorzystam. Widząc takiego dupowłaza, który wślizguje się do otworu odbytniczego bez wazeliny mam ochotę puścić pawika. W moim życiu nie zawsze było łatwo, ale co to nie.
Oczywiście są wśród nas osoby, które lubimy, kochamy, szanujemy i cenimy. Takim osobom od czasu do czasu musimy powiedzieć coś miłego, aby miały świadomość tego, co w stosunku do nich odczuwamy. Także dodawanie innym otuchy jest niezmiernie ważne. Normalny człowiek(nie lizus) z pewnością potrafi to rozgraniczyć. Moja dziewiętnastoletnia  córka jest zasadnicza i bezkompromisowa i za to bardzo ją szanuję, ale powiem Wam, że takim ludziom nie jest łatwo żyć na tym świecie. Lizusostwo  wdrażane bywa w życie od najmłodszych lat. Pomijając przedszkole, już w szkole podstawowej lizusy miewają często specjalne względy i w ten sposób kodują w swojej świadomości, oczywiste korzyści wynikające z dupowłastwa. I tak przez całe życie.
Ja ci powiem coś miłego, często nieszczerego, czasem coś ci obiecam lub coś zrobię,  nie bez interesownie, ale oczywiście z myślą o korzyści. Ty za to mnie nagrodzisz, pochwalisz  za coś, co tak naprawdę nie jest warte pochwały, postawisz piątkę lub szóstkę, na którą nie zasługuję, potem dasz mi premię awans i tak aż do usranej śmierci. Przepraszam za wyrażenie, ale lubię nazywać rzeczy po imieniu. Niektórzy nadmiernie ambitni uczniowie poza lizusostwem załatwiają sobie np.„ lewe dysleksje” albo bez żenady wykorzystują pozycje swoich rodziców.
Dzieci osób, których nazwiska bardzo się liczą w danej społeczności, często mają  duże fory. Powiadają, że wina nie jednokrotnie leży po środku i chyba jest w tym część prawdy.
Czy na tym właśnie polega kapitalizm? Raczej nie, dla mnie to po prostu zaściankowość, brak klasy i podwójna moralność. Oczywiście nie dotyczy to ogółu, większość ludzi żyje jak pan bóg przykazał, kierując się konkretnymi, mądrymi zasadami ale niestety chwast, to zawsze chwast.
Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Nie chodziło mi o konkretne osoby a jedynie o zjawisko, które wśród porządnych ludzi nie powinno mieć racji bytu.

http://www.youtube.com/watch?v=j5-yKhDd64s&NR=1&feature=fvwp


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Styczeń, 2011, 14:03:29
"Co by było, gdyby komuna w Polsce nie padła, boję się nawet o tym myśleć, niestety mentalność wielu naszych rodaków nadal tkwi w komunie. Ludzie kultury powinni mieć światłe i otwarte umysły."Światłe to znaczy jakie?Czy takie jak "KILKA SŁÓW O LIZUSOSTWIE"

Zgadzam się że komunizm był utopią.Dobrze że mamy to już za sobą.Pani Jolu ale tak z ręką na sercu patrząc przez pryzmat zabezpieczenia bytu rodzinie nie czuła się pani bezpieczniej w tamtych czasach?Zachowania które opisuje pani w "KILKA SŁÓW O LIZUSOSTWIE"wpisane są w scenariusz tego ustroju.Tego dzisiejszego ustroju.Nie uciekniemy od tego do czasu wykształcenia się w naszym społeczeństwie średniej klasy społecznej.A daleko nam jeszcze do tego.Rozumiem że pani córka ma problem,jest bezkompromisowa.To jest zaleta.Jednak nie na ten czas.W każdym ustroju będą lepsi i ci którzy myślą że są lepsi.I to ci drudzy są problemem.To oni czują się panami sytuacji.Poruszam się często po mieście samochodem.Staram się stosować do kodeksu i do znaków.Pamiętam akcję policji prawidłowe parkowanie czy jakoś tak.I co dało się zauważyć?Otóż fotografowane były źle zaparkowane maluchy,jakiś stare auta.Natomiast auta o wyższym statusie pozostawały nie zauważone.Czy to przypadek?Ok.Muszę już kończyć.Źle zaparkowałem. ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2011, 14:58:57
Do Szanownego Firefoksa.
Jestem po czterdziestce, więc już trochę życia mam za sobą. Od ponad dziesięciu lat wychowuję dzieci sama, nie jestem i nigdy nie byłam  osobą majętną. Jestem zwyczajnym, przeciętnym obywatelem a raczej obywatelką i mówię z ręką na sercu, że nie właziłam nikomu w dupę. Moi znajomi dobrze mnie znają i wiedzą, że taka jestem w rzeczywistości. Staram się szanować ludzi i od nich wymagam tego samego. Jak była taka potrzeba, to umiałam zwrócić uwagę np.mojemu szefowi, który zapomniał o szacunku wobec innych, księdzu po kolędzie, który zamiast wnosić słowo boże pod mój dach dopytywał się o moje dochody, nauczycielowi, który był niesprawiedliwy wobec mojego dziecka. Oczywiście słowa krytyki, staram się przyjmować z pokorą i dokładnie je analizować, jeśli takowe padają pod moim adresem. Co do mojej córki, to ona nie ma problemu z bezkompromisowością, tylko czasem w pewnych sytuacjach ma niestety trochę pod górkę. Ogólnie dziewczyna jest lubiana, ma dużo znajomych i ludzie ją szanują. Jestem z niej dumna. Z mojego syna zresztą też, choć czasem miewa szalone pomysły, jak każdy osiemnastolatek, ale w sumie to dobry chłopak. W maju będzie zadawał maturę. Kocham swoje potomstwo ale staram się nie być zaślepioną i nadopiekuńczą mamuśką. Mam pełną świadomość tego, że mają oni zarówno zalety jak i wady. Nikt z nas nie jest idealny. Wychowując dzieci starałam się im wpoić jakieś zasady. Dla mnie to bardzo ważne.
Odnośnie parkowania, to oczywiście, fakt, iż fotografowano tylko te biedniejsze auta a na wypasione bryki przymykano oko było jak najbardziej nie fair.
Nikt nie powiedział, że życie to sielanka a stosowanie pewnych zasad w życiu codziennym nie jest łatwą sprawą.
Pozdrawiam i dzięki za wymianę zdań.

Jeden z młodzieńców, występujący w poniższym filmiku, to mój syn.
http://www.youtube.com/watch?v=4dw488yH6kk


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Styczeń, 2011, 15:23:54
"Jestem po czterdziestce,"wiem cztery szóstki 06.06.66r.Pani Jolu ależ ja nie sugerowałem że "nie właziłam nikomu w dupę"Czytając pani posty nie można w to wątpić.Charakter to pani ma,może nawet charakterek :)Czy to kakao nie było z prądem? ;D Ja mam troje dzieci.Córka ma już 35 lat i wyszła za NIGERYJCZYKA.O ironio.Zawsze mówiłem że nie jestem rasistą,że każdy powinien mieć swojego murzyna.I co?Mam swojego murzyna.Tylko dlaczego nie jestem z tego powodu szczęśliwy?Syn 31 lat.Żyje w konkubinacie.Jest ok.Nie mam jeszcze wnuków,więc sam się za to wziąłem.Moja najmłodsza córa ma 17 lat.Mogla by być córką mojej pierworodnej.Dlatego żartuję że sam zrobiłem sobie wnuczkę.Łał czy ja nie za bardzo się otwieram.Pewnie zostanę zdemaskowany.Pozdrawiam.Janusz.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 02 Styczeń, 2011, 15:36:59
Cytuj
"Co by było, gdyby komuna w Polsce nie padła, boję się nawet o tym myśleć,

W Polsce nie było komunizmu, nigdzie na świecie nie było komunizmu, ponieważ nie mógł być zrealizowany -młoda damo... :)

a w Polsce ...bo..

   * Nie było kapitalizmu i wyzysku.
    * Bo policji nie było, bo było MO i ZOMO.
    * Papierosy były bez filtra.
    * Istniała wspaniała polska myśl techniczna.
    * Oranżada była w szklanych butelkach.
    * Była tylko jedna książka na całą edukację.
    * Była woda z saturatora.
    * Była żywność na kartki.
    * Ludzie stali w niekończących się kolejkach dla idei, żeby stać.
    * Nie było kryzysu, tylko przejściowe kłopoty.
    * Były zjazdy partii.
    * Ocet był wszędzie.
    * Alkohol też, ale nieoficjalnie.
    * Korków w mieście nie było, bo aut nie było.
    * Wszyscy byli równi, ale działacze równiejsi.
    * Nikt nie marnował jedzenia, bo go nie było.
    * Nie było śmieci, bo nie było czym śmiecić.
    * Rodzinne polowanie na stonkę było.
    * Każdy towar w sklepie miał taką samą cenę w całej Polsce.
    * Bo była przyjaźń Polsko-radziecka.
    * Bloki z płyty były.
    * Czikago było i dolary były.
    * PGR-y były.
    * Bo czyny społeczne pozwalały się realizować.
    * Dzieci nie siedziały cały dzień przy komputerze.
    * Bo wszędzie bracia i towarzysze byli
    * Wielki Brat dbał o wszystkich
    * Nie było pokolenia JP.
    * Różnic majątkowych nie było, bo nikt nic nie miał.
    * Bo kłamliwego i zaśmiecającego umysł internetu nie było, a jakby był, to byłby na kartki.
    * Bo RedTube nie było, a jakby był, to byłby na kartki.
    * Bo Nonsensopedii nie było, a jakby była, to byłaby na kartki.
    * Bo fotki, naszej klasy nie było.
    * Bo nie gadało się o demotywatorach.
    * Bo teletubisiów nie było
    * Bo można od razu umieć i ruski i Polsko-ruski.
    * Bo była prawdziwa muzyka.
    * Bo nie lizaliśmy dupy USA.
    * Bo Polak potrafił.
    * Bo tak.  ;D ;D ;D ;D

pozdrawiam..mark...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Styczeń, 2011, 15:41:11
Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!
Samochody nie miały
pasów bezpieczeństwa,
ani zagłówków,
no i żadnych airbagów!!!
Na tylnym siedzeniu było wesoło,
a nie niebezpiecznie
Łóżeczka i zabawki były kolorowe
i z pewnością polakierowane
lakierami ołowiowymi
lub innym śmiertelnie groźnym gównem
Niebezpieczne były puszki,
drzwi samochodów.
Butelki od lekarstw i środków czyszczących
nie były zabezpieczone.
Można było jeździć na rowerze bez kasku.
A ci, którzy mieszkali
w pobliżu szosy na wzgórzu
ustanawiali na rowerach rekordy prędkości,
stwierdzając w połowie drogi,
że rower z hamulcem
był dla starych chyba za drogi...
.... Ale po nabraniu pewnej wprawy
i kilku wypadkach...
panowaliśmy i nad tym (przeważnie)!
Szkoła trwała do południa,
a obiad jadło się w domu.
Niektórzy nie byli dobrzy w budzie
i czasami musieli powtarzać rok.
Nikogo nie wysyłano do psychologa.
Nikt nie był hiperaktywny
ani dysklektykiem.
Po prostu powtarzał rok
i to była jego szansa.
Wodę piło się z węża ogrodowego
lub innych źródeł,
a nie za sterylnych butelek PET
Wcinaliśmy słodycze i pączki,
piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem
i nie mieliśmy problemów z nadwagą,
bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni
Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli
i nikt z tego powodu nie umarł.
Nie mieliśmy Playstations,
Nintendo 64, X-Boxes,
gier wideo, 99 kanałów w TV,
DVD i wideo, Dolby Surround,
komórek, komputerów ani chatroomów w Internecie...
... lecz przyjaciół !
Mogliśmy wpadać do kolegów
pieszo lub na rowerze,
zapukać i zabrać ich na podwórko
lub bawić się u nich,
nie zastanawiając się, czy to wypada.
Można się było bawić do upojenia,
pod warunkiem powrotu do domu przed nocą.
Nie było komórek...
I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!!
Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!!
Całkiem bez opieki!
Jak to było możliwe?
Graliśmy w piłę na jedną bramę,
a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już.
Nie był to koniec świata ani trauma.
Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie,
złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY,
nie podawano nikogo z tego powodu do sądu!
NIKT nie był winien, tylko MY SAMI!
Nie baliśmy się
deszczu, śniegu ani mrozu.
Nikt nie miał alergii
na kurz, trawę ani na krowie mleko.
Mieliśmy wolność i wolny czas,
klęski, sukcesy i zadania.
I uczyliśmy się dawać sobie radę!
Pytanie za 100 punktów brzmi:
Jak udało się nam przeżyć???
A przede wszystkim:
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość???
Też jesteś z tej generacji?
Jeśli tak, wyślij tego maila
do twoich rówieśników.
(Ale nie musisz, nic się nie stanie jak go olejesz ?)
Niech sobie przypomną, jak było.
A inni niech zobaczą jak było...
Pewnie,
można powiedzieć,
że żyliśmy w nudzie, ale......kuśwa,
przecież byliśmy szczęśliwi !!!"


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2011, 16:17:40
Dzięki za komplement ale damą nie jestem a z tą młodą, to też przesada, jestem już co najmniej na półmetku, czyli wiek średni i wszystko co wymienione powyżej doskonale pamiętam.
* Rosji to lizaliśmy dupę i wtedy i teraz
*nie wiem czy internet jest kłamliwy, ale ówczesny dziennik telewizyjny z pewnością był,
*papierosy z filtrem też są zabójcze
*piłam wodę z saturatora, choć teraz wiem, ze to było niehigieniczne
*każda myśl pisana czegoś uczy(dotyczy książek)
*nigdy nie stałam w kolejce bez potrzeby
*nie było tyle aut(plus taki, że było mniej spalin)
*jedzenie szanowałam i szanuję dziś, nigdy nie przechodzę obojętnie widząc kawałek chleba leżący np. na chodniku, ponoszę go i kładę w innym miejscu, bo wiem, ze zawsze znajdzie się jakaś mała istotka choćby ptaszek, który doceni ten samotny kawałek chleba
*PGRy -to była komunistyczna schizofrenia
*zamiast Teletubisiów był Jacek I Agatka
*wielki brat dbał o towarzyszy a nie towarzysze byli be
*co do czynów społecznych, były narzucone z góry(dziś też można pracować społecznie ale na szczęście z własnej woli)
*bo fotki, naszej klasy nie było( ja nie mam konta na naszej klasie)
*różnic majątkowych nie było, bo nikt nic nie miał(oczywiście a towarzysze nie jeździli za granicę na luksusowe wczasy a zwykłe szaraki żyły na tym samym poziomie co panowie z KC i inni prominenci a świstak siedzi i zawije te swoje sreberka
*każdy towar w sklepie miał taką samą cenę w całej Polsce (przecież teraz jest wolny rynek, drogi Widelcu)
*itd, itp
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2011, 16:49:49
Zapomniałam o jeszcze jednej ważnej rzeczy, wchodzimy sobie na forum, na naszą klasę czy też na blogi lub inne miejsca na internecie i piszemy sobie tam zupełnie swobodnie, to co naprawdę myślimy i jakie mamy zdanie na każdy z poruszanych tematów. Po prostu wolność słowa. Czy za komuny takie coś było możliwe, bo z tego co pamiętam, to wówczas indywidualne wyrażanie myśli, niezgodne w tym co głosił wódz lub naczelna partia uważano za działalność przestępczą i wywrotową i dlatego miały miejsca aresztowania, internowania oraz nakłanianie do współpracy. A może to nieprawda i głupoty w tej chwili wypisuję  ???


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Styczeń, 2011, 17:04:23
Musisz jednak wziąć poprawkę na to że każdy system ma lub miał swoje służby.I nie do końca jest tak jak piszesz pani Zaradna.Spróbuj napisać że bardzo nie podoba Ci się Pan prezes Kaczyński.tak bardzo że chętnie zrobiłabyś mu krzywdę.Zostaniesz szybko wyłowiona jako wróg i podżegacz.Pamiętaj że demokracja to nie anarchia.Jakkolwiek nazwiemy te służby,czy to SB,czy UB czy ABW czy Templariusze oni mają jeden cel.Bezpieczeństwo elit.Nie nasze tylko elit.Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2011, 17:16:49
Bez przesady Firefoksie. I dobrze, że demokracja, to nie anarchia, ja nigdy nie byłam zwolenniczką anarchii i nigdy też nie napisałabym, że nie lubię kogoś tak, że aż chciałabym go skrzywdzić, bo to rzeczywiście jest podżeganie a podżeganie jest przestępstwem. Ja nie boję się wyrażać swojego zdania ale nigdy nie próbowałam napuszczać ludzi na siebie ani podżegać do czegokolwiek. Odwaga i fanatyzm to dwa zupełnie inne pojęcia. Co do bezpieczeństwa, to nie jest do końca tak jak piszesz, ilekroć była potrzebna mi pomoc policji, nigdy mnie nie zawiedli. Ja jestem naprawdę przyjaźnie nastawiona do otoczenia tylko jak trzeba coś powiedzieć głośno to bez oporów mowie o tym. I jeszcze jedno, nie zamierzam nienawidzić kogoś za to, że ma inne poglądy niż ja lub popiera inne ugrupowania polityczne niż ja lub inny ustrój niż ja popieram. Mamy pełne prawo do odmienności poglądów. Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Styczeń, 2011, 17:45:40
Nie myślałem o policji.Oni są rzeczywiście dla nas.Myślałem w szerszym kontekście.W każdym z nas drzemią wszystkie uczucia.Nienawiść też.Dobrze jeżeli potrafimy kontrolować nasze emocje.Wiem przecież że bardzo lubisz prezesa TBS-u.Panu Jolu to nie zarzut.Kogoś lubimy a kogoś nie.Nawet nie znając osoby myślimy sobie że jej nie lubimy.To przecież takie ludzkie odruchy.I oczywiście że mamy prawo do odmiennych poglądów.Jak to mówią że gdzie dwóch polaków, tam trzy zdania. :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2011, 18:27:40
Jeśli chodzi o pana prezesa, to prywatnie jest mi on zupełnie obojętny. Nie podobało mi się jedynie, to jak postąpił ze mną i z paroma innymi lokatorami w tbs-ie. Jak wiadomo moje pretensje nie były wyssane z palca. Mamy wszyscy obowiązki, z których powinniśmy się wywiązywać ale i prawa, które powinny być przestrzegane. Nikt nie stoi ponad prawem i to wszystko na ten temat. Nie można pozwalać się krzywdzić. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Styczeń, 2011, 18:46:53
Ok.Nie rozmawiamy o prezesie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: globus 02 Styczeń, 2011, 20:20:40
A ja pamiętam wszystko inaczej...

- w latach 50-tych i 60-tych miałem trzy rowery,
w drugiej klasie "BOBO" za dobrą naukę,
w piątej "HURAGANA" z prostą kierownicą,
w siódmej" FAWORYTEM" pędziłem ulicą.
Dzielnica mnie znała,ojciec był rzeźnikiem,
kiełbasy nosiłem kolegom z podwórza,
na wiosce w rzeszowskim dziadziusia konikiem,
pędziłem przez pola jak burza.
Dobrym byłem chłopcem, papierosy ćmiłem,
głupoty piszecie... że z filtrem nie było,
ja Carmeny,Rarytasy,Pal-Male paliłem,
gdy kasy nie było, Mazury się tliło.
Będąc w Ogólniaku piliśmy winiawki,
patykiem pisane bardzo smakowało,
z butelki ciągnęli dostawali czkawki,
ze względu na kasę zawsze było mało.
W karty się grywało najczęściej w pokera,
w szkole rajdy były, słynny to "Marzanny"
kasa łatwo przyszła - globusa frajera
zawsze otaczały bardzo piękne panny.
Globus mnie ochrzcili koledzy z ulicy,
byłem w Ogólniaku jedyny z dzielnicy.
W 68 klasę swą żegnałem,
Studenckie rozruchy były z mym udziałem,
koniec był okrutny ze szkoły wysiadka,
do dziś pozostała zawiła zagadka.
Osiadłem w Wrocławiu piękny okres życia,
w hotelu mieszkałem, miasto do zdobycia,
stawiałem wieżowce za nie małą kasę,
w Sezamie, Centralnej,K.D.M-ie,Dolmelu,
w tańcu szlifowałem obecną dziś klasę,
frajerów w pokera skubałem w hotelu.
W trójkącie bermudzkim dość kolegów miałem,
w Gwarnym była wódka rozwijała sława,
w trzy karty na Hali z zgraną paczką grałem,
potem w Monopolu soczysta zabawa.
Po wojsku wróciłem do mojego miasta,
kupiłem wywrotkę  węgiel rozwoziłem,
nie było koparek,łopata i basta,
ciągle się bawiłem i gorzałę piłem.
Jaroszewicz pozwolił masarnie otworzyć,
a pragnąłem z ojcem jeszcze dobrze pożyć,
więc ją otworzyłem, miałem mięsa tony,
wnet się dorobiłem bardzo pięknej żony.
Nie wiem co kolejki, wszystko mi znoszono,
a ja harowałem z mym ojcem i żoną,
Milicja szukała u mnie znajomości,
wszyscy co znaczyli, to chylili czoło,
 na półkach ocet w mięsnym same kości,
ja żyłem dostatnio hucznie i wesoło.
W Świdnicy gdy byłem Rzeźni kierownikiem,
Solidarność powstała przy moim udziale,
byłem drogowskazem dobrym przewodnikiem,
kocham bardzo życie i uwielbiam bale.
Wróciłem do domu tu gdzie płynie Kwisa,
i znowu masarnia u Pana Dubisa,
dom wybudowałem kupiłem Pasata,
w76 miałem Mercedesa i do tego FIata.
Samochodów miałem ja w komunie masę,
jeździłem na zachód nikt mi nie przeszkadzał,
trzeba tylko było mieć rozum i klasę,
by człowiek w paszportach dobrze ci doradzał.
Jeździłem do Niemiec, żonę zabierałem,
nie po to by jeszcze bardziej się wzbogacić,
wywoziłem dolce winogron zbierałem,
by mieć konto w Banku i dolary wpłacić.
Ludziom nieudolnym każdy ustrój szkodzi,
praca daje sukces a rozum pozycję,
więc uwierzcie w siebie bo jesteście młodzi,
w swoim długim życiu twórzcie kompozycje.

Autor: Henryk Gil - globus




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2011, 23:31:15
Piękny rymowany życiorys w pigułce. Bardzo ciekawa historia. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 03 Styczeń, 2011, 09:29:20
Globusiku, samo życie w Twoim wierszu ;D Plusik murowany. Barwny życiorys w dobrym stylu napisany


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 03 Styczeń, 2011, 12:46:59
Cytuj
Ludziom nieudolnym każdy ustrój szkodzi,
praca daje sukces a rozum pozycję,
więc uwierzcie w siebie bo jesteście młodzi,
w swoim długim życiu twórzcie kompozycje.
..[/b]

Prawda znana od wieków..może trzeba tę Oskarową sentencję wywiesić we wszystkich szkołach,
zbiorczych gmachach, kościołach, co by- jak nie patrzeć- klimat sprzyja?...

No dobrze ..ktoś rzeknie..ale jak odnieść dziś sukces w jakiejkolwiek dziedzinie ,dojść do psychostanu
szczęśliwości, nie produkując kiczu??ze strachu przed popełnieniem błędu. Piłat umywa ręce,
ze strachu przed krytyką , najśmielszy patent  idzie do kosza,ze strachu przed trochę wyższą ceną
jadło zdrowe miesza się z sn034/6,ze strachu przed wyśmianiem młodziaki oglądają debilną dodę,
która uczy piętnastolatki jak się zachować za dziesięć lat w domach publicznych,
mimo 50-sięciu kanałów tv ,ze strachu przed niewiedzą przy piwie oglądamy paskudną,  gębę Olejnik...ze strachu, nie pytamy się "mądrzejszych" tylko masowo kształtujemy żywot jako paletę farb
którą to "trzeba" użyć do przefarbowania każdego gówna..
Jeśli coś .komuś  wyjdzie , ciężką pracą,wiedzą nabywaną latami,a wynikiem będzie chociażby
logiczna puszka do konserw, to z automatu jest hochsztaplerem!!. i pół energii idzie w szambo..
A dlaczemu sąsiad nie odzywa się do sąsiada? bo . co? sąsiad wygrał w toto..?
a czemu sąsiadka nie idzie do sklepu sąsiada i nie kupi jakiego chleba z radością? bo ..co?
przed sklepem stoi 20-sto letnie audi?a czemu "tirówki" się kłócą? bo..co? tamta miała araba?..
a czemu doprowadza się do totalnego zmiażdżenia rzeczy potrzebnych a w miejsce wchodzi
pop........ona  ciuchomania!!
Znam wielu ludzi,którzy nie byli nigdy nad morzem,ambicją ich było odnieść sukces, doszli po latach do uwieńczenia marzeń ale nie są za bardzo szczęśliwi bo w okół krąży "masoneria lepsza"...
i się już nic nie chce..tylko robić kicz...klimat sprzyja,
pozostaje lifting i na transwestyte...ahoy... ;D

pozdrawiam ..mark..


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 03 Styczeń, 2011, 20:52:43
Drogi Widelcu, jesteś ambitny w to nie wątpię, oczytany, co do tego też nie mam wątpliwości. Masz w sobie potrzebę tworzenia czegoś wyjątkowego i to się ceni, ale. Niestety jest jedno ale. Jesteś bardziej zrzędliwy i marudny niż moja matka a zapewniam Cię, ta kobieta potrafi zrzędzić i narzekać jak mało kto. Masz ochotę tworzyć, rób to i nie zastanawiaj się jakie to będzie. Jeśli coś robisz, rób tak jakbyś robił to dla samego siebie, dla własnej przyjemności. Ja napisałam kilka opowiadań, jak naradzie nie udało mi się ich wydać ale mam to gdzieś. Pisałam je dla samego pisania, gdyż przelewanie myśli na papier zapewnia mi nie tylko ulgę i równowagę wewnętrzną ale też daje tyle przyjemności ile pilotowi daje latanie, piosenkarce śpiewanie, matce przytulanie niemowlaka i karmienie go piersią. Po prostu pisząc robię to co lubię i nie ważne czy inni to docenią czy nie, bo ja robię to przede wszystkim dla siebie. Wyluzuj, poddaj się wenie twórczej i przestań narzekać. I jeszcze jedno, najważniejsze to zaakceptować samego siebie. Pozdrawiam i mam nadzieję że się nie obrazisz za moje słowa.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 03 Styczeń, 2011, 21:40:54
..

Prawda znana od wieków..może trzeba tę Oskarową sentencję wywiesić we wszystkich szkołach,
zbiorczych gmachach, kościołach, co by- jak nie patrzeć- klimat sprzyja?...

No dobrze ..ktoś rzeknie..ale jak odnieść dziś sukces w jakiejkolwiek dziedzinie ,dojść do psychostanu
szczęśliwości, nie produkując kiczu??ze strachu przed popełnieniem błędu. Piłat umywa ręce,
ze strachu przed krytyką , najśmielszy patent  idzie do kosza,ze strachu przed trochę wyższą ceną
jadło zdrowe miesza się z sn034/6,ze strachu przed wyśmianiem młodziaki oglądają debilną dodę,
która uczy piętnastolatki jak się zachować za dziesięć lat w domach publicznych,
mimo 50-sięciu kanałów tv ,ze strachu przed niewiedzą przy piwie oglądamy paskudną,  gębę Olejnik...ze strachu, nie pytamy się "mądrzejszych" tylko masowo kształtujemy żywot jako paletę farb
którą to "trzeba" użyć do przefarbowania każdego gówna..
Jeśli coś .komuś  wyjdzie , ciężką pracą,wiedzą nabywaną latami,a wynikiem będzie chociażby
logiczna puszka do konserw, to z automatu jest hochsztaplerem!!. i pół energii idzie w szambo..
A dlaczemu sąsiad nie odzywa się do sąsiada? bo . co? sąsiad wygrał w toto..?
a czemu sąsiadka nie idzie do sklepu sąsiada i nie kupi jakiego chleba z radością? bo ..co?
przed sklepem stoi 20-sto letnie audi?a czemu "tirówki" się kłócą? bo..co? tamta miała araba?..
a czemu doprowadza się do totalnego zmiażdżenia rzeczy potrzebnych a w miejsce wchodzi
pop........ona  ciuchomania!!
Znam wielu ludzi,którzy nie byli nigdy nad morzem,ambicją ich było odnieść sukces, doszli po latach do uwieńczenia marzeń ale nie są za bardzo szczęśliwi bo w okół krąży "masoneria lepsza"...
i się już nic nie chce..tylko robić kicz...klimat sprzyja,
pozostaje lifting i na transwestyte...ahoy... ;D

pozdrawiam ..mark..


A dlaczego Ci co walczyli o wolne związki zawodowe stoją dziś na czele walki z nimi? Dlaczego nie pomogą ich tworzyć, lecz pilnują, aby ich nie było? Gdzie są ich idee, gdzie oni są? Po której stronie? Doszli do psychostanu szczęśliwości produkując kicz?!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 03 Styczeń, 2011, 22:15:30
Za wolność związkową, za napis w klapie
Walczyli liczni! Dzielnie i z przekonaniem,
Wiedzieli, że od tego się wielki przewrót zaczyna,
Że Polska swą wolność od wolności związków poczyna
Przeciw nim układ , aresztowania spanie na dechach
Przetrwali i demokrację poprzez wolne związki nam dali
Po latach wielu w dobie przekształceń i prywatyzacji
Związki te nikną z natury samej .Czy je jeszcze gdziekolwiek mamy?
Bo jak je w spółkach od nowa tworzyć?
Przy głośnej niechęci walecznych mistrzów ich powstawania
A mówi się wiele o potrzebie nauki dawania
Nie wiem już kto bardziej pracownika rozumie
Ten, który tylko widział wolności tworzenie, czy ten kto ją tworzył tłumnie.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 03 Styczeń, 2011, 22:32:07
Cytuj
A dlaczego Ci co walczyli o wolne związki zawodowe stoją dziś na czele walki z nimi? Dlaczego nie pomogą ich tworzyć, lecz pilnują, aby ich nie było? Gdzie są ich idee, gdzie oni są? Po której stronie? Doszli do psychostanu szczęśliwości produkując kicz?!

Dziękuję Ewo za "normalne " wejście..trudna sprawa, choć nie odnosiłem się do politycznej schizofrenii
a jakowo do naszej  ekstrawagancji w "kupowaniu" prawideł kapitalistycznych..między różą a obornikiem zachodzą związki intymne i jako takie muszą trwać dość długo aby róża wydawała społeczne kolce...
nie mam zielonego pojęcia czemu tak się dzieje choć można to jakoś na tle "przemian" wytłumaczyć..
produkujemy pięknych ale nie piękno, wygłaszamy idee ,które są powierniczą kopią rzymskich uzurpatorów
obiecujemy brak trwogi w przyszłość ,gwarantujemy bezpieczne przejście przez ulicę a jednocześnie
w głębi duszy czekamy aby nas jakiś "baran" posłuchał..taki model funkcjonowania zaproponował nam
pieniądz..a przede wszystkim tolerancja chrześcijańska,spragnieni wolności po latach zniewolenia
powołujemy się na przykazania a ci co tworzyli związki zawodowe przechodzą na bezkompromisowy islam...to dobrze ,że pilnują .to znaczy ,żę są ale w żadnym wypadku nie wolno ich opłacać, tym bardziej ze "społecznych danin".bo to rozprasza ich uwagę..

pozdrawiam..mark


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 03 Styczeń, 2011, 22:33:59
A ja myślę, że drugiego człowieka najbardziej rozumie dobry i uczciwy człowiek. Jeśli będziemy dla siebie dobrzy i wobec siebie uczciwi to zniknie całe zło. Jest tylko jeden szkopuł, taka rzeczywistość istnieje jedynie w idealistycznych marzeniach. Świat, to niestety dzika dżungla i często kto silniejszy ten jest górą.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 03 Styczeń, 2011, 22:53:47
......żeby było jasne ...nie pisałem o ludziach naprawdę działających co by usunęli się w cień..


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: globus 03 Styczeń, 2011, 23:57:25
Człowiek pracy

Człowiek pracuje sam i dla siebie,
za to zapłatę będzie miał w niebie.
Gdy pracodawca pozwala przeżyć,
nasza wydajność daje się zmierzyć.

Wszyscy Polacy, wszystko umieją,
tylko im płacić nie chcą za talent,
fachowość bywa rzadką nadzieją,
dobrzy sportowcy mają medale.

Związki posady bronią zażarcie,
tych co są słabi trzymają w kupie,
dbają o pensję stołek i żarcie,
a robotnika to mają w d...

Trzeba być twórczym !!! Samemu tworzyć,
jest satysfakcja z własnych dokonań,
przy tym majątek można pomnożyć,
komunistycznych wyrzec przekonań.

Autor:Henryk Gil - globus


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 03 Styczeń, 2011, 23:58:45
no i zmiana tematu.

CO MYŚLĘ O PRZYTULANIU

Człowiek jako stworzenie stadne, z natury spragniony jest bliskości drugiej osoby. Każdy, kto odczuwa taką potrzebę i nie ma problemu z okazywaniem uczuć jest w stanie znaleźć sobie obiekt do przytulania. Możliwości jest naprawdę wiele, rodzic tuli swoje potomstwo, jedno dziecko tuli się do drugiego, do pewnego czasu, nie zważając oczywiście na płeć. Sprawa ma się zupełnie inaczej, gdy młody człowiek dorasta. Wówczas najwięcej frajdy daje przytulanie rówieśnika płci przeciwnej. Oczywiście możemy też być czule tuleni do piersi dziadka, babci, ciotki lub wujka. Przykłady można mnożyć bez końca.
Nikt z nas chyba nie zaprzeczy, że przytulanie jest czymś bardzo ale to bardzo przyjemnym i że wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie. Niestety, moje życie  pozbawiane było przytulania do minimum. Ojciec odszedł od nas a właściwie, to matka pozbyła się go z powodu jego problemów z alkoholem. Miałam wtedy niespełna 7 lat. Czasu, gdy był w pobliżu, nie mogłabym nazwać sielankowym, to raczej pasmo przemocy i cierpienia. Chociaż ojciec nigdy nie podniósł na mnie ręki, to jednak to, co robił matce w tamtym czasie było dla mnie ogromną traumą. Matka, to osoba pozbawiona nałogów, mimo to zawsze miałam wrażenie, że umiejętność okazywania pozytywnych uczuć wobec dzieci była dla niej czymś jakby ponad siły. Nie jestem jedynaczką, mam starszego o 10 lat brata i młodszą o 7 lat siostrę. Niestety nigdy nie byliśmy sobie aż tak bliscy, żeby okazywać to poprzez wzajemne przytulanie, a szkoda, naprawdę szkoda. Nie wiem, może przyczyną była różnica wieku między nami a może po prostu brak pozytywnego przykładu w rodzinnym gnieździe.
Kolejną ważną osobą w moim życiu był mój ex małżonek. Wyszłam za mąż z miłości, niestety to nie dało mi gwarancji pełni szczęścia. 6 spędzonych wspólnie lat, nie przywodzi mi na myśl zbyt wielu czułych wspomnień. Ówczesny ból cierpienie, niepewność i strach oraz samotność znacznie bardziej zarysowały się w mojej pamięci. Życie nauczyło mnie, że można odczuwać głęboką samotność będąc w związku i czuć się wspaniale nie będąc z nikim. Dopiero macierzyństwo pozwoliło mi na ogromną nielimitowaną ilość, wygładzania, przytulania i pieszczenia. Tuliłam córkę i syna niemalże bez ustanku. Czułościom  i pieszczotom nie było końca i oczywiście przy każdej okazji przypominałam im o swojej miłości do nich. Zwrot "Kocham Cię" był i jest używany pod naszym dachem stosunkowo często. Obecnie dzieci, choć jeszcze nastoletnie, to jednak są już dorosłe, więc nie mam tak wielu okazji do przytulania ich, ale od czasu do czasu udaje mi się skraść któremuś z nich gorącego przytulańca. Do niedawna alternatywą był mój kiciuś, teraz pozostała mi moja podusia, choć z drugiej strony dziś nie jestem już tak zgłodniała przytulania jak kiedyś a mimo to jestem osobą pogodną , wesołą. Zaryzykowałabym nawet  stwierdzenie, że szczęśliwą. Doszłam jakiś czas temu do wniosku, iż  mój wczesny głód przytulania, to między innymi skutek uczucia osamotnienia, a owo osamotnienie nie wynika tylko z tego, co przeżyłam  w przeszłości ale też z mojej postawy wobec życia i świata. Odkąd zaczęłam doceniać i w pełni akceptować siebie, moje nastawienie do życia diametralnie się zmieniło. Wiara we własne możliwości, pozytywna samoocena, dbanie o własne potrzeby a także dążenie do spełniania marzeń i ukrytych pragnień, to bardzo ważne sprawy. Ja nazwałabym to "głaskaniem i
piszczeniem wewnętrznego ja ", czego i Wam szczerze życzę.

http://www.youtube.com/watch?v=EZykCV2Yky8

W dzisiejszej dobie ludzie bardzo się izolują i zamykają w sobie. Bardzo jestem ciekawa, czy kogoś jeszcze stać na szczere wyznania.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Styczeń, 2011, 00:01:56
Człowiek pracy

Człowiek pracuje sam i dla siebie,
za to zapłatę będzie miał w niebie.
Gdy pracodawca pozwala przeżyć,
nasza wydajność daje się zmierzyć.

Wszyscy Polacy, wszystko umieją,
tylko im płacić nie chcą za talent,
fachowość bywa rzadką nadzieją,
dobrzy sportowcy mają medale.

Związki posady bronią zażarcie,
tych co są słabi trzymają w kupie,
dbają o pensję stołek i żarcie,
a robotnika to mają w d...

Trzeba być twórczym !!! Samemu tworzyć,
jest satysfakcja z własnych dokonań,
przy tym majątek można pomnożyć,
komunistycznych wyrzec przekonań.

Autor:Henryk Gil - globus

mądre słowa :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 04 Styczeń, 2011, 00:37:44
-usiądziemy razem ty i ja..
będziem w niebie pisać strofy..
nie tak o! -byle jak ..
nie dla wszystkich -tak dla siebie..

aniołkowie bedą patrzeć ...
jak rym płynie  z pod  twych piór..
nie tak o! byle jak ..
nie dla wszystkich -tak dla siebie....



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 04 Styczeń, 2011, 00:42:42
Heniu...idziesz spać czy siedzimy do 4-tej.. ;D ;D



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: globus 04 Styczeń, 2011, 01:06:13
Przytul mnie

Przytulić można psa albo kota,
zawsze gdy przyjdzie na to ochota,
kobietę pieścić należy czule,
ustami zsuwać nocną koszulę.
Miłość to dusza, serce i ciało
a...tego w życiu zawsze za mało.
Dobrzy partnerzy umysł w to wnoszą
bo...w swym pożyciu nudy nie znoszą.
Kto? tuli dzieci jest pedofilem,
tak matki w Sądzie dziś orzekają,
dziadek przytuli to jest debilem,
dziś młode żony tak uważają.
Partner potrzebny każdej kobiecie,
kiedy go nie ma dziewczyna zdycha,
orgazm buduje w zimie i w lecie,
kiedy go nie ma na forum wzdycha.
Ruszajcie chłopy na przytulanki,
taka dziś moda, bo tak wypada,
żony kochajmy, tulmy kochanki,
bo... przytulanie to nie jest zdrada.

Autor: Henryk Gil - globus


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: globus 04 Styczeń, 2011, 01:12:44
Mareczku... siedzimy,podaj metaforę,albo temat.

Pozdrawiam... globus


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 04 Styczeń, 2011, 04:40:35
No Heniu pokazałeś klasę!! ;D jam nie wytrzymał..coś mnie obudziło a tu masz ...że trzecia zmiana wytrzymała..

-wnet nadejdzie trzecia zmiana.."




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Styczeń, 2011, 13:21:49
Panowie Henryk i Marek cenią sobie przede wszystkim cynizm. Cóż, mają do tego prawo, każdy patrzy na świat własnymi oczami.

http://www.youtube.com/watch?v=RkIKWC638Tg


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 04 Styczeń, 2011, 15:52:51
Heyka...Henryka i Marka od cyników? faraonów humoru "zakładowego".. ."Bój się Boga --Baśka"!!
aby być cynikiem trza mieć ze trzy fakultety!!a tu co? miernota ukrzyżowana na tępych ołówkach,
która jak glista prosi wędkarza aby ją na ryby zabrał..abstrachując od metodycznego, w zamyśle późno-inkwizycyjnego repertuaru fikcyjności udawania na stosie ,że coś boli-nie ma czegoś takiego jak złość..

wolno kopiować.. ;D

pozdrawiam..mark..


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Styczeń, 2011, 20:10:15
i znów zmiana tematu.

TOLERANCJA

http://www.youtube.com/watch?v=akNs5JOhPVU&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=vhH1qdZmtmk&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=lVtJNbrAQM0&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=HoPERb3kKCw&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=6l_YPhdKEWg&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=1VY1y0o_tpw&feature=related

A podobno to młodzież jest zła. ???


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Styczeń, 2011, 20:21:30
Pani Jola jest zła.Myślę o stanie psychofizycznym  >:(
http://www.youtube.com/watch?v=Dk04-vnIlZM&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=IgqkfLOJW5o&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=Tq2hsgoKF54&feature=player_embedded
A jaki przykład dają motyle :)
http://www.youtube.com/watch?v=1zx3puwpDTs&feature=player_embedded


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 04 Styczeń, 2011, 20:53:54
21 ich było!

Ludzie znękani, rozpaczy pełni- założyciele Solidarności
W desperacji walki z komuną, łaknący wolności
Bohaterowie tamtych wydarzeń, mordów świadkowie
Na robotnikach, krwi przelanej wiele. Łez ile? Kto to dziś wie?
Kto to pamięta o co chodziło,  wiele tych cierpień mgłą się spowiło
Przypomnę zatem, że postulatów stoczniowców wiele było
Tak wiele przez lata niewoli i wzgardy… „oczko” zrobiło
21 żądań, wolności słowa, praw pracowniczych
Pozostajemy po latach z niczym!!!
Tam gdzie generał ponownie zasiada,
Tam dla pamięci ofiar… biada!!!
Ten kto z wklejonym symbolem na stałe w klapy
Podaje rozkazującym dziś łapy…
Ten nie z tej bajki, którą czytam zafascynowana
Są te legendy, nie pozostaję w tym sama.
Gdzie jest robotnik, gdzie jego prawa?
W „ Biedronce” wśród półek jest z nim zabawa
Wejdź w postulaty, przeczytaj sobie,
Po tylu latach usłyszysz  „nierobie”.

Ewa Gutek 4 stycznia 2011


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Styczeń, 2011, 21:20:17
Pani Ewo obiecałem nie dokuczać już pani.I nie będę,tylko proszę zachować rozsądek.

Mały synek pyta tatusia co to był Związek Radziecki, czym była "Solidarność" i partia.
- Synku - mówi ojciec - wytłumaczę ci to na przykładzie. Związek Radziecki był jak nasz sąsiad. Wczoraj ukradł nam kurę, a dzisiaj przyszedł nam ja sprzedać. "Solidarność" była jak twój wujek - obiecał ci akordeon a kupił organki. Partia była jak nasz dziadek - ślepy, głuchy a chciała rządzić.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 04 Styczeń, 2011, 21:24:05
Ależ panie Janie nie dokucza mi pan, ponieważ w pełni się z panem zgadzam, co zresztą emocjami ujęłam nooo powiedzmy w wierszu. Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: ZUZA 04 Styczeń, 2011, 23:29:44
-usiądziemy razem ty i ja..
będziem w niebie pisać strofy..
nie tak o! -byle jak ..
nie dla wszystkich -tak dla siebie..

aniołkowie bedą patrzeć ...
jak rym płynie  z pod  twych piór..
nie tak o! byle jak ..
nie dla wszystkich -tak dla siebie....



Witaj trzecia zmiano! Podoba mi się taki raj.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: widelec 05 Styczeń, 2011, 05:46:37
I spojrzał Bóg na raj,-to nie tak!! trzeba się zbratać z Diabłem!on mi pomoże..
Diabeł jest inteligenty ale nie diabeł amator, którego Belzebub kopnął w dupę i macha flagą!?..wyrył sobie trzy szóstki na czole a jego masturbacja demonstracyjna w hipnozie nieakceptacji, pustelniczo ,pod pozorem służby "jasnej",ubrawszy się w ideały anielskiej piękności nakazuje rodzajowi ludzkiemu być tolerancyjnym po przez żydów,pedałów, Jezusów, Bogów,czyli tam ,gdzie Diabeł zawodowiec nie zabiera głosu...
Muszę do Niego napisać -pomyślał Bóg..gdzie Jego adres??hmmm..a jest ..
ju tiub//767kg05496%%$$vfndid)_@@#907%^%^
-nie odpisuje!! wiedziałem ,że jest inteligentny...

pozdrawiam..mark...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 05 Styczeń, 2011, 15:52:03
I spojrzał Bóg na raj,-to nie tak!! trzeba się zbratać z Diabłem!on mi pomoże..
Diabeł jest inteligenty ale nie diabeł amator, którego Belzebub kopnął w dupę i macha flagą!?..wyrył sobie trzy szóstki na czole a jego masturbacja demonstracyjna w hipnozie nieakceptacji, pustelniczo ,pod pozorem służby "jasnej",ubrawszy się w ideały anielskiej piękności nakazuje rodzajowi ludzkiemu być tolerancyjnym po przez żydów,pedałów, Jezusów, Bogów,czyli tam ,gdzie Diabeł zawodowiec nie zabiera głosu...
Muszę do Niego napisać -pomyślał Bóg..gdzie Jego adres??hmmm..a jest ..
ju tiub//767kg05496%%$$vfndid)_@@#907%^%^
-nie odpisuje!! wiedziałem ,że jest inteligentny...

pozdrawiam..mark...

mi to lotto  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 14 Styczeń, 2011, 19:30:10
No i zaradną*** wysiorbawszy  :(


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 14 Styczeń, 2011, 19:50:22
Zaradna wróć.Nie bądź bezradna.Nie daj się grypie.Nadziej ją na widelec i niech Ci to lotto. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2011, 12:53:11
Spoko panowie i panie, niedługo znów będę szaleć na forum. Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów a szczególnie tych, którzy o mnie pamiętają. O naszym forum nie można zapomnieć, jak już człowiek popróbuje i popisze tu o tym i owym, to potem już ciągle ma ochotę wracać i dzielić swoimi przemyśleniami z innymi forumowiczami. Myślę, że nasz pan Burmistrz za rzadko bywa na forum, obiecywał być tu stałym bywalcem. Jest kilka osób, które systwematycznie odwiedzają nasze forum i dzięki nim jest ciekawie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Styczeń, 2011, 22:51:29
NAJWAŻNIEJSZE TO NIGDY NIE TRACIĆ NADZIEI I NIE PRZESTAWAĆ WIERZYĆ W LUDZI.

        Próbuję uwierzyć w to, że w Lubaniu teraz dobrze się dzieje, choć czasem mam wątpliwości. Szanuję i cenie nowego Burmistrza, ale mimo to, nie mogę pozbyć się  wrażania, że część składanych przez niego obietnic mogła być  niestety  demagogią.  
   Podobno kiedyś, pan prezes TBS poczynał sobie niezbyt  uprzejmie z lokatorami,  gdyż miał poparcie ówczesnych władz samorządowych ale przecież władze się zmieniły a pan prezes Borowski, co prawda powypłacał niektórym byłym lokatorom pieniądze będące skutkiem źle naliczonej amortyzacji. Myślę , że po części przyczynił się to tego mój upór w owej sprawie. Niestety, jeśli chodzi o mnie, to pan prezes nie dostosował się w 100 % do zaleceń Rady Nadzorczej.  Wiem, że on mnie nie lubi za to, iż nagłośniłam sprawę nieodpowiedniego naliczania amortyzacji  i pewnie stąd bierze się jego upór w stosunku do mojej osoby ale nie chodzi mi wyłącznie o moją sprawę.
   Niedawno spotkałam jedną z lokatorek TBS. Wyznała mi, że miała nadzieję,  iż z nastaniem nowej władzy w naszym mieście, coś się zmieni  w TBS-ie,  i warunki życia w tym „przybytku szczęścia”, ulegną  pewnej zmianie. Mam  tu na myśli tą okropna wilgoć a co się z tym wiąże,  modernizację źle działających urządzeń wentylacyjnych.  Niestety w tej kwestii w TBS nic się nie zmienia. Pan prezes nadal ignoruje problemy lokatorów związane z grzybem w lokalach TBS-u. Drugi problem, to nieprzyzwoicie duże koszta ogrzewania CO( powodem takiego stanu rzeczy są  mierniki pomiaru ciepła na urządzeniach grzewczych).
   Wielu lokatorów TBS głosowało na pana Arkadiusza Słowińskiego, gdyż był dla nich nadzieją nie tylko na lepsze jutro dla naszego miasta ale i na poprawienie warunków lokalowych w TBS. Ja ufam panu Arkadiuszowi, dlatego nadal wierzę w to, że  nadzieje tych ludzi nie były złudne i że pan Burmistrz nie potrafi  przejść obojętnie obok krzywd tych ludzi.
   Wiem, że  prezes  Borowski ma wsparcie Rady Nadzorczej ale wiem też, że  Radę Nadzorczą powołuje nasz pan Burmistrz.  A dobro mieszkańców naszego miasta , którymi są także lokatorzy  TBS, jest chyba sprawą nadrzędną i nie wymagającą dyskusji. Jeśli zmieni się sposób postępowania pana prezesa TBS , to i rotacja lokatorów automatycznie zmaleje, bo na dzień dzisiejszy jest dość wysoka.
   Wiem, że jedni mnie poprą a inni skrytykują  ale takie jest moje zdanie a chyba po to jest nasze forum aby można było swobodnie pisać zarówno o tym, co nas cieszy jak i o tym,  co budzi nasze wątpliwości.

http://www.youtube.com/watch?v=Bg01P7iR4rg



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 17 Styczeń, 2011, 23:43:46
Każdemu, nowo-powołanemu na stanowisko nalezą się fory. Nie jest sprawiedliwe, naciskanie czy ocenianie po 1 miesiącu rządzenia.
Przecież od rozliczenia nikt nie ucieknie. Bądźmy cierpliwi i przyglądajmy się. Nikt nie powiedział, że będzie od razu Raj, tzn. Arkadia :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: luna3 17 Styczeń, 2011, 23:49:14
rozumiem rozgoryczenie i złość
i nie zamierzam bronić pana burmistrza
proponuję jedynie uzbroić się w cierpliwość
nikt kto przejmuje władzę
nie ma w ręku czarodziejskiej różdżki
problemy
Wasze to znaczy mieszkańców miasta
jak i Nasze mieszkańców gminy
nie znikną od razu
to nie bajka
i mam nadzieję że nikt w ten sposób nie przedstawia
jak i nie postrzega życia i jego realiów
dajmy czas sobie nawzajem
co nie oznacza że ślepo ufamy
i błędów nie widzimy
nie wytkniemy
i nie koniecznie na forum
a właśnie osobiście w urzędzie
musimy nauczyć się postawy obywatelskiej


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Styczeń, 2011, 23:50:23
Ja nie oceniam, napisałam tylko o swoich wątpliwościach.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Styczeń, 2011, 00:01:17
Złości we mnie nie ma, goryczy też nie ale czasem rozmyślam o tym i owym i rozmawiam z ludźmi a to są tylko takie moje przemyślenia i wątpliwości z nimi związane. Cenię i szanuję naszego nowego Burmistrza i nie przestaję w niego wierzyć ale sympatia dla jego osoby nie przysłania mi trzeźwości umysłu. A może dobrze jeśli będzie wiedział  o naszych wątpliwościach, może dzięki temu będzie jeszcze lepszym Burmistrzem.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Styczeń, 2011, 15:28:33
DEMONY PRZESZŁOŚCI

Trwając w ułudzie beztroski, przywdziała maskę szczęścia
a siedzące w niej spłoszone dziecko kipiało gniewem.
Kochając innych, jednocześnie sprawiała im ból,
gdyż toczyła bezustanny bój z demonami przeszłości.
Pragnęła, iść do przodu i nie oglądać się za siebie.
Droga, którą podążała, choć pełna wybojów,
jaśniała w oddali, rozświetlona gorącą iskierką nadziei.

autor:zaradna666

Demony przeszłości, chyba ma je każdy z nas. Ważne, aby umieć sobie z nimi radzić, bo jeśli okażą się zbyt silne, to istnieje obawa, że mogą zatruć a nawet zniszczyć nam życie. Kiedy cierpimy , błędem jest izolowanie się od świata zewnętrznego. Jeśli będziemy otwarci na świat i ludzi to zawsze znajdzie się ktoś kto wyciągnie do nas pomocną dłoń. Powinniśmy też realizować swoje plany i marzenia oraz poświęcać się swoim pasjom, nie zapominając przy tym o potrzebach i pragnieniach, tych, których kochamy.


http://www.youtube.com/watch?v=c9M7ea3edGo


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 18 Styczeń, 2011, 15:53:56
 
NAJWAŻNIEJSZE TO NIGDY NIE TRACIĆ NADZIEI I NIE PRZESTAWAĆ WIERZYĆ W LUDZI.

        Próbuję uwierzyć w to, że w Lubaniu teraz dobrze się dzieje, choć czasem mam wątpliwości. Szanuję i cenie nowego Burmistrza, ale mimo to, nie mogę pozbyć się  wrażania, że część składanych przez niego obietnic mogła być  niestety  demagogią. 
   Podobno kiedyś, pan prezes TBS poczynał sobie niezbyt  uprzejmie z lokatorami,  gdyż miał poparcie ówczesnych władz samorządowych ale przecież władze się zmieniły a pan prezes Borowski, co prawda powypłacał niektórym byłym lokatorom pieniądze będące skutkiem źle naliczonej amortyzacji. Myślę , że po części przyczynił się to tego mój upór w owej sprawie. Niestety, jeśli chodzi o mnie, to pan prezes nie dostosował się w 100 % do zaleceń Rady Nadzorczej.  Wiem, że on mnie nie lubi za to, iż nagłośniłam sprawę nieodpowiedniego naliczania amortyzacji  i pewnie stąd bierze się jego upór w stosunku do mojej osoby ale nie chodzi mi wyłącznie o moją sprawę.
   Niedawno spotkałam jedną z lokatorek TBS. Wyznała mi, że miała nadzieję,  iż z nastaniem nowej władzy w naszym mieście, coś się zmieni  w TBS-ie,  i warunki życia w tym „przybytku szczęścia”, ulegną  pewnej zmianie. Mam  tu na myśli tą okropna wilgoć a co się z tym wiąże,  modernizację źle działających urządzeń wentylacyjnych.  Niestety w tej kwestii w TBS nic się nie zmienia. Pan prezes nadal ignoruje problemy lokatorów związane z grzybem w lokalach TBS-u. Drugi problem, to nieprzyzwoicie duże koszta ogrzewania CO( powodem takiego stanu rzeczy są  mierniki pomiaru ciepła na urządzeniach grzewczych).
   Wielu lokatorów TBS głosowało na pana Arkadiusza Słowińskiego, gdyż był dla nich nadzieją nie tylko na lepsze jutro dla naszego miasta ale i na poprawienie warunków lokalowych w TBS. Ja ufam panu Arkadiuszowi, dlatego nadal wierzę w to, że  nadzieje tych ludzi nie były złudne i że pan Burmistrz nie potrafi  przejść obojętnie obok krzywd tych ludzi.
   Wiem, że  prezes  Borowski ma wsparcie Rady Nadzorczej ale wiem też, że  Radę Nadzorczą powołuje nasz pan Burmistrz.  A dobro mieszkańców naszego miasta , którymi są także lokatorzy  TBS, jest chyba sprawą nadrzędną i nie wymagającą dyskusji. Jeśli zmieni się sposób postępowania pana prezesa TBS , to i rotacja lokatorów automatycznie zmaleje, bo na dzień dzisiejszy jest dość wysoka.
   Wiem, że jedni mnie poprą a inni skrytykują  ale takie jest moje zdanie a chyba po to jest nasze forum aby można było swobodnie pisać zarówno o tym, co nas cieszy jak i o tym,  co budzi nasze wątpliwości.

[url]http://www.youtube.com/watch?v=Bg01P7iR4rg[/url]




Pani Jolu! Gratuluję odwagi w analizowaniu swoich spostrzeżeń. Nie piszcie, że od wyborów minął dopiero miesiąc, czy dwa...co to za różnica dla oczekującego sprawiedliwości. Ktoś kto zaangażował się w wybory licząc na zmiany, które obiecywał najpierw kandydat, oczekuje ich od wybranego. Nie chodzi mi o skrytykowanie, czy wytknięcie opieszałości obecnemu Burmistrzowi, bo osobiście  jestem cierpliwa i czekam. Trudno jednak uzbroić się w cierpliwość komuś kto doznał krzywdy i niesprawiedliwości od urzędników, a ktoś inny obiecywał, że to zostanie zmienione. Zapewne tak będzie, ale inaczej na to patrzy ktoś z boku, a inaczej ktoś w środku. Tego drugiego ma prawo ogarnąć złość i zniecierpliwienie. Nikt nie ma prawa osądzać co jest dla kogo priorytetem. Panu Burmistrzowi życzę odwagi w realizacji programu i umiejętnego dobierania programu działania. Tak, aby każdy z nas walcząc w słusznej sprawie czuł się błyskawicznie i sprawiedliwie obsłużony. Tak kochani, bo bycie władzą jest po prostu posługą. Z tego poziomu jest się bliżej ludzi. Pani Jolu proszę nie ustępować, nie po zmianach, które są również Pani dużą zasługą. Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 19 Styczeń, 2011, 20:21:03
Dzięki pani Ewo za zrozumienie.

 A TERAZ ZNÓW Z INNEJ BECZKI. ŻEBY NIE BYŁO NUDNO

Tak dla rodziny, nie dla patologii.
Nasza ojczyzna prorodzinna, a może raczej pro patologiczna.
Niby grozi nam niż demograficzny. Ktoś „mądry z góry” wpadł nawet na pomysł becikowego.U nas dzieci są bardzo chronione od dnia poczęcia aż do narodzin a potem ojcze, matko to już twój problem, radź sobie sam. Nie ważne, że dosięgło Cię bezrobocie lub inne nieszczęście. Nasi demokratycznie wybrani przywódcy ciągle trąbią o polityce prorodzinnej. Tylko, dlaczego rodziny wielodzietne żyją w nędzy i ubóstwie. Nie mam tu na myśli tych patologicznych, gdzie ojciec i matka chleją wódę od świtu do nocy. Tacy z pewnością nie zginą. Pani z opieki zawsze wyciągnie do nich pomocną dłoń, bo przecież „choremu” trzeba dawać wsparcie. Ale co z tymi, którzy pozwolili sobie mieć troje lub więcej dzieci i po prostu podwinęła im się noga a ich pociechy są w miarę zadbane i nie brakuje im rodzicielskiej miłości. Jeśli jakiś urzędnik zdecyduje się na interwencję w takiej familii, to tylko po to, aby normalnym, kochającym rodzicom odebrać ich potomstwo, bo jeśli jest zadbane i w miarę inteligentne to chętni do ich adopcji znajdą się od razu. Jeśli chodzi o dorosłych to sytuacja też często bywa chora. Im większy lump i pijak, tym większa szansa, że otrzyma zasiłek z opieki a nawet rentę, na którą z absolutnie nie zapracował i do której tak naprawdę nie ma prawa, bo oprócz alkoholizmu lub lekkiego świra jest zupełnie zdrowy i mógłby na siebie z powodzeniem zapracować. I to właśnie nazywam PRO PATOLOGIĄ.

http://www.youtube.com/watch?v=5t8BbpYYBWU&feature=related


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 19 Styczeń, 2011, 20:45:56
Pani Jolu sama pigułka gorzkiej prawdy...mam dwoje własnych dzieci i wychowuję córkę mojego brata w ramach rodziny zastępczej- dzieci mądre i zdolne i...praktycznie na moim utrzymaniu. Jestem rozwódką i jestem z tego dumna, że nic na siłę, ale biorąc ciężar pod uwagę to ja siwieję, to ja się martwię...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Styczeń, 2011, 19:44:41
Czy naprawdę jestem fanatyczką?
Dziś dotarła do mnie wiadomość, iż mówi się na mój temat, że jestem fanatyczną zwolenniczką Arkadiusza Słowińskiego. Ja naszego Burmistrza rzeczywiście bardzo cenię, wierzę w niego i szanuję ale nigdy nie było we mnie fanatyzmu. Świadczy o tym chociażby mój post na powyższym wątku z dnia 17-go stycznia, w którym piszę o swoich wątpliwościach. Tak sobie myślę, że osoby posądzające mnie o ów fanatyzm, same są zaślepione w osobie byłego pana Burmistrza i nie mogą się pogodzić z jego przegraną. Jeśli chodzi o mnie, to nie mam zwyczaju podlizywania się do kogokolwiek, zawsze staram się mówić czy też pisać szczerze to, co naprawdę myślę. W dzisiejszych czasach niewiele osób na to stać. Arkadiusz Słowiński różni się tym od poprzedniego Burmistrza, że słucha co ludzie do niego mówią, czyta co piszą inni, analizuje to, przemyśla i bierze sobie do serca a poprzedni wieloletni pan Burmistrz stał twardo i nieugięcie na swoim piedestale i nie usłyszałby mojego wołania, nawet wówczas gdybym krzyczała do niego przez megafon. No chyba, że zbliżałyby się kolejne wybory, to pewnie na chwilę spojrzałby w dół( co uczynił swego czasu) I to tyle w kwestii mojego fanatyzmu.

Czuje się zobowiązana zostawić link stosowny do wątku.

http://www.youtube.com/watch?v=DhecpGGOP40


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Styczeń, 2011, 18:00:06
Pytanie zadanie przez Firefoksa. Samobójstwo, odwaga czy tchórzostwo?

Dlaczego ludzie popełniają samobójstwa? Co ich do tego skłania? Ostatnio trochę o tym rozmyślałam, zadając sobie te właśnie pytania. Skłonił mnie do tego komentarz Firefoksa do jednego z moich postów. Mogę jedynie uspokoić moich sympatyków, a może i zasmucić tych, którzy mnie nie lubią, że ze mną wszystko w porządku, nie mam chandry ani żadnego innego smutactwa.
Niestety czasem życie dostarcza nam powodów do powyższych rozważań. Dla mnie targnięcie się na własne życie jest równie przerażające co odebranie życie drugiej osobie, poza tym przecież taka osoba posiada jakichś bliskich, rodzinę, znajomych i dla nich taki czyn bez wątpienia jest ogromnym ciosem, gdyż nagłe odejście kogoś, kogo znaliśmy, lubiliśmy czy nawet kochaliśmy jest dla każdego z nas większą lub mniejszą traumą. Jeśli chodzi o mnie, mam wiele współczucia dla biednych odkrywców, czyli tych, którzy mieli pecha zupełnie niechcący natknąć się na zwłoki samobójcy.
Wracając do zasadniczego pytania dlaczego oni to robią.
Moja córka czytała kiedyś artykuł stwierdzający, iż co roku samobójców jest więcej niż ofiar wypadków samochodowych a przecież wiadomo jak dużo ludzi ulega takim wypadkom, czyli tych, którzy sami sobie odbierają życie jest wśród nas spora liczba. Myślę, że powodów tak desperackiego kroku bywa wiele. Może to być np przewlekła depresja i związany z nią brak motywacji do dalszej egzystencji, może to być choroba psychiczna. Wówczas dla chorego samobójstwo nie oznacza śmierci, kresu życia, tylko np uwolnienie duszy z powłoki cielesnej, by mogła pójść tam gdzie chory sobie ubzdurał, że pójdzie. Inny powód to głęboka rozpacz, afekt. Czasem w takim stanie osoba wzburzona morduje swoich bliskich a nawet osoby przypadkowe ale nieraz bywa, że nie mogąc znieść bólu związanego ze zdradą, także siebie pozbawia życia. Zdarzają się też tzw samobójstwa ze strachu przed konsekwencjami wcześniej popełnianych czynów, czasem dotyczy to osób publicznych np zamieszanych w jakieś nielegalne przedsięwzięcia. Kiedyś w zamierzchłych czasach zdarzały się tez tzw honorowe samobójstwa. Mundur zobowiązywał do przestrzegania pewnych zasad. Pamiętam, gdy byłam jeszcze dzieckiem pewien francuski polityk zamieszany a jakąś aferę popełnił samobójstwo publicznie przed kamerami udzielając wywiadu. Trzeba też wspomnieć o atakach samobójczych, takie działanie jest domeną terrorystów, którzy morując w ten sposób ludzi, przy okazji sami pozbawiają się życia i niestety szczycą się tym. Niestety, chcemy czy nie, powyższy temat w pewien sposób dotyczy nas wszystkich.
Ciekawa jestem, co inni myślą na ten temat.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Samozapłon 24 Styczeń, 2011, 19:24:46
Na temat samobójstw polecam Emila Durkheima, na pewno wyjaśni co nie co, bo pisać można by wiele, a i tak nie wiele się dowiemy, ponieważ ciężko jest o komentarz samego zainteresowanego na pytanie dlaczego popełnił samobójstwo. Durkheim przynajmniej odizolował osoby uratowane próbujące popełnić tę zbrodnie na sobie, od tych których już nie zapytamy o nic.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Styczeń, 2011, 19:45:10
Na temat samobójstw polecam Emila Durkheima, na pewno wyjaśni co nie co, bo pisać można by wiele, a i tak nie wiele się dowiemy, ponieważ ciężko jest o komentarz samego zainteresowanego na pytanie dlaczego popełnił samobójstwo. Durkheim przynajmniej odizolował osoby uratowane próbujące popełnić tę zbrodnie na sobie, od tych których już nie zapytamy o nic.

Dzięki na pewno poczytam. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 24 Styczeń, 2011, 20:25:44
Zaradna,jak już pisałem nie stawiam znaku równości pomiędzy samobójstwem a morderstwem.Samobójca ma wybór,zamordowany zazwyczaj nie ma.
Możesz się ze mną nie zgodzić.Pracowałem jako maszynista 37 lat.Mogę mieć nieco wypaczony stosunek do samobójców.Dla mnie jako maszynisty kojarzy się to z kłopotami.Przesłuchania,testy trzeźwości i takie tam pytania zadawane przez prokuratorów zupełnie nie znających realiów mojej pracy.Może przyczynił się do tego maszynista który mnie uczył.Pamiętam jak mówił:Pamiętaj jak widzisz na torach krowę to trąb i hamuj.On nie rozumie że nie powinna chodzić po torach.Jeżeli widzisz człowieka to,albo nie nie przytoczę tego.On już nie żyje.A o umarłych mówi się dobrze albo wcale.Pani Jolu nie chcę o tym dyskutować.Temat ciekawy ale dołujący.Sorry.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Samozapłon 24 Styczeń, 2011, 22:06:18
Znak równości między samobójstwem a morderstwem, jest jak najbardziej spójny, jedynie kategorie wiary mogą sprawę komplikować, dla wierzącego, nikt nie mam prawa odbierać życia, bo nie on te życie dał, można to rozumieć, że samobójstwo to tez morderstwo, natomiast w kategoriach prawnych już jest inaczej, tylko, że co to jest prawo? w tym kontekście?? jeśli dla odłamów Islamu takie prawo do samobójstwa w imię swojej wiary jest racjonalne,,, jak widać problem nie jest do szybkiego rozwiązania, wspomnieć należy również, kamikadze z czasów II WŚ, oni przed śmiercią byli bogami na ziemi.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 07 Luty, 2011, 21:25:52
Znalazłam to kiedyś w Internecie,  taka zabawa, analiza własnych pragnień, błędów, powodów smutku i radości. Po prostu, trzeba odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań typu co kocham, czego nienawidzę, o czy marzę, itd.

NIENAWIDZĘ: próżności, głupoty przyodzianej w złote szaty, obłudy, cwaniactwa, interesowności i niestety czasem własnej matki.
NIE LUBIĘ: nadmiernie gderliwych osób, chamstwa.
NIE TOLERUJĘ: nawiedzonych katechetek, lizusostwa(dupowłastwa), przemocy, oraz osób, które chodniki traktują niczym spluwaczki.
POWODUJE U MNIE ŚMIECH: dobry dowcip(zwłaszcza angielski), repertuary niektórych kabaretów, zabawna sytuacja, powiedzonka mojego syna.
UNIKAM: ludzi, którzy mnie drażnią lub nadmiernie przynudzają, stresujących sytuacji, jeśli to możliwe.
ZNOSZĘ Z ZACIŚNIĘTYMI ZĘBAMI: wzajemne kłótnie i humorki moich zdawałoby się już dorosłych dzieci.
PRAGNĘ: każdego lata jeździć nad Bałtyk, aby spełniły się moje marzenia ale przede wszystkim szczęścia dla moich dzieci.
LUBIĘ: przelewać myśli na papier, wpieprzać smakołyki, w upalne dni pić zimne piwo, patrzeć na radość innych ludzi, spacerować brzegiem morza, wsłuchiwać się w odgłosy burzy, lubię też swoich internetowych znajomych, tych z forum, gg itd.
TĘSKNIĘ: do normalnej rzeczywistości i szumu morskich fal.
ŻAŁUJĘ: błędów, które popełniłam.
WOLĘ: dawać niż prosić.
BOJĘ SIĘ: nagłej śmierci, agresywnych chuliganów.
WIERZĘ: w Boga miłosiernego
sprawiedliwego, wyrozumiałego, pełnego miłości dla wszystkich bez względu na wiek, orientację seksualną, narodowość czy zasługi dla kościoła, i w prawdziwą bezinteresowną przyjaźń.
MARZĘ: o spełnieniu najskrytszych pragnień.
TEGO NIE ROBIĘ: nie podlizuję się, nie podstawiam nikomu świń, nie skreślam nikogo nie dając mu wcześniej szansy(czasem nawet kilku).


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: luna3 07 Luty, 2011, 22:25:14
ja również czuję potrzebę odpowiedzenia sobie na tak zadane pytania
NIENAWIDZĘ: układów, ludzi nie potrafię ponieważ wychodzę z założenia że każdy ma prawo błądzić(niech błąd wczorajszy będzie dla ciebie nauczycielem dzisiejszym.)
NIE LUBIĘ: czosnku
NIE TOLERUJĘ: chamstwa, obłudy, arogancji oraz wszechobecnej głupoty
POWODUJE U MNIE ŚMIECH: dobry skecz kabaretowy(słoiczek po cukrze "sąsiadki","feministka")
UNIKAM: konfliktów
ZNOSZĘ Z ZACIŚNIĘTYMI ZĘBAMI: uwagi teściowej
PRAGNĘ:"Pragnę tylko porozmawiać z Tobą czasem,
               Pójść nad rzekę, zachwycić się światem,
               Pragnę tylko byś trzymał mnie za rękę.
               To wszystko,czego pragnę..."
LUBIĘ:ludzi
TĘSKNIĘ:"[...] tęsknota, podobnie, jak każda inna choroba wymaga czasu, by się przełamać i zniknąć"
ŻAŁUJĘ: niczego nie żałuję bo wszystko czego doświadczam sprawia że jestem lepszym człowiekiem
WOLĘ:dawać niż brać
BOJĘ SIĘ: niezrozumienia, wykluczenia, samotności
WIERZĘ: w BOGA
MARZĘ: aby moje dzieci wyrosły na dobrych, kochających, uczciwych ludzi
TEGO NIE ROBIĘ:nie kłamię
               


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Luty, 2011, 22:07:12
        14 luty- WALENTYNKI, więc przesyłam gorące uściski wszystkim FORUMOWICZOM. Pozostałych pozdrawiam telepatycznie.
         Moi drodzy nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, że święty Walenty to patron ludzi obłąkanych i chorych umysłowo i wiecie, co, po przeanalizowaniu tego faktu doszłam do wniosku, że jest w tym jakaś logika. Zakochany i szalony to jedno. Śmiem tak twierdzić opierając się na własnych doświadczeniach. W chwili, gdy Amor ugodził mnie swoją strzałą, zupełnie straciłam rozum dla tego, który w mgnieniu oka stał się moim panem i władcą. Wówczas nie miałam żadnych wątpliwości, to było jak narkotyk. I nie ważne, kim był i jak się prezentował mój oblubieniec. Dla mnie był najpiękniejszy, najmądrzejszy i w ogóle super. Dziś, gdy patrzę na to z perspektywy czasu, to myślę, że przez pewien czas byłam autentycznie obłąkana.
          Oczywiście wyrażając swoją opinię nie neguję potrzeby miłości, a jedynie wyrażam nękające mnie obawy. Każdy z nas wyczekuje jej nadejścia, nie zawsze się do tego przyznając. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, pęd do uczucia oraz potrzebę bliskości drugiej osoby ma zakodowane w genach.
          Moda na WALENTYNKI przywędrowała do nas z zachodu. Niektórzy negują słuszność celebrowania dnia 14 lutego. Ja osobiście nie mam nic przeciwko. Musimy iść z duchem czasu. Jeszcze niedawno bałam się dotknąć komputera. Dziś zasuwam palcami po klawiaturze wyrażając swoje najskrytsze myśli. Technika idzie do przodu, wszystko wokół zmienia się w zawrotnym tempie, ale z drugiej strony mamy w kraju demokrację i każdy ma prawo do własnego zdania.


OSTUDZONA MIŁOŚĆ

Ja kocham Ciebie, Ty kochasz mnie,
do miłości potrzebne są osoby dwie.
Ona kocha jego, on kocha ją,
być może razem stworzą cudowny dom.
Dom przytulny i radosny,
pełen uniesień miłosnych.
Owocem ich namiętności będzie dziatwa mnoga,
dla nich nieoceniona i sercu droga.
Pewnego dnia, nad ich raj nadciągną złowrogie chmury
i bezlitosna obojętność wbije weń ostre pazury.
Skończy się czas błogiej nieświadomości,
nadejdzie fala smutku, żalu i złości.
I tylko od nich zależy,
by nadziei mogli zawierzyć.
Czasem, gdy maleńka iskierka gdzieś w zakamarku się osadza,
uczucie przygaszone, niczym Feniks z popiołów się odradza.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 14 Luty, 2011, 09:17:30
Pięknie to napisałaś Jolu. I prawdziwie. Samo życie :)
A w dniu Walentynek życzę wszystkiego naj..... i mimo wszystko dużo miłości i serdeczności


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 22 Luty, 2011, 21:43:40
Prośba do Moderatora

Szanowny Moderatoruńciu, jeśli to możliwe, to proszę o zmianę mojego nicka
z zaradnej666
na: zaradna88
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Luty, 2011, 00:17:12
 Moderatorze jesteś przenikliwy niczym cba, odkryłeś, że zaradna666 i Jola to ta sama osoba. Naprawdę jestem pełna podziwu. ;D ;D ;D.
Spoko Jola też może być, lubię swoje imię.
Nie cierpię natomiast swojego drugiego imienia. Na drugie mam Boguśka.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 23 Luty, 2011, 11:38:54
W razie W, służę nie tylko uprawnieniami, ale również i intuicją, która to, nie wiedzieć czemu, się mi udzieliła...a może jedynie czytam opisy dokładniej? Kto wie :) 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Luty, 2011, 19:35:51
Bardzo lubię to nasze miasto a nawet powiem więcej, kocham ten nasz Lubań i zawsze lubiłam tu mieszkać, dlatego też, pomimo faktu, iż jestem zodiakalnym bliźniakiem i w związku z tym dobrze znoszę wszelakie zmiany, to jednak z ciężkim sercem piszę o moich planach na przyszłość. Jeszcze w tym roku a ściślej mówiąc w czasie wakacji będę zmuszona przenieść się do Jeleniej góry.
Oczywiście moi bliscy znajomi, koleżanki, ubolewają nad tym faktem. Z drugiej strony osoby, które mnie nie lubią, dowiedziawszy się o moich planach, odetchną z ulgą. Tak to już jest, kiedy odchodzimy, wyprowadzamy się itp, to jedni się smucą a inni cieszą z tego powodu.
Teraz, gdy o tym piszę, jest mi smutno, powiem więcej, łzy cisną mi się do oczu, ale co tam, Jelenia góra to nie koniec świata.
Przykro mi, że nie będzie mnie na spotkaniu forumowiczów w czwartek. Ostatnio miałam małe problemy nie tylko osobiste ale i zdrowotne. Bardzo polubiłam to nasze lubańskie forum i mam zamiar zaglądać tu gdziekolwiek będę mieszkać.
Na poprawienie humorku puszczam sobie piosenkę Michała Bajora.
http://www.youtube.com/watch?v=geIA0jTB3G8   


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 23 Luty, 2011, 22:47:20
To bad news, ale prędzej czy później każdy wyjedzie z tego miasta, które dawniej ucierało nosa całej Europie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Luty, 2011, 00:43:49
Hubert, nasz lokalny zdolny twórca rymów wszelakich, w swoim wątku, wciąż nowe limeryki zamieszcza. Pomyślałam sobie, co tam, też czasem mogę coś zabawnego zrymować i na swojej stronce umieścić.  

Cnotliwa

Pewna cnotliwa panna ze stolicy,
co nigdy jeszcze nie miała chcicy,
nagle popędu dostała
i tak się rozbrykała,
że zamiast w zakonie wylądowała na ulicy.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Luty, 2011, 11:46:24
Kolejny limeryk.

Nieszczęśliwa.

Nieszczęśliwa dama z Ostrołęki,
co serce miała pełne udręki,
mając już dość cierpienia,
nagle doznała olśnienia.
Skoczyła z mostu kończąc swe męki.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Luty, 2011, 13:14:56
           Opowiem pewną historię, nie wiem czy ciekawą, nie ma w niej sensacji ani skomplikowanych intryg. Kto ma ochotę, może sobie poczytać.
           Było sobie pewne miasteczko, nie ponure i zapyziałe tylko takie pogodne i nawet tętniące życiem. No, więc w tym mieście w jednym z zakładów średniej wielkości, zatrudniającym, tak około stu osób. W tym właśnie zakładzie zatrudniony był, nazwijmy go np. Kostek. Ów osobnik charakteryzował się szczerością i otwartością poglądów a przede wszystkim uczciwością. Poza swoimi codziennymi obowiązkami zawodowymi, ten poczciwina był też członkiem rady nadzorczej w firmie gdzie pracował. Jak wiadomo taka rada od czasu do czasu organizuje zebrania, omawiając takie sprawy jak np. przychody i rozchody firmy jej gospodarność, założenia i plany na przyszłość itd. Ten jak go nazwalam Kostek, znany z obiektywności poglądów, nieraz i nie dwa potrafił postawić się prezesowi oraz reszcie zarządu np. broniąc któregoś z pracowników firmy przed zwolnieniem z pracy. Dawniej, gdy gospodarka zdawała się być prężniejsza, a zakład tętnił życiem, w czasach, gdy bardziej dbano o sprawy socjalne pracowników, Kostek nieraz walczył o fundusze, dzięki którym co ubożsi pracownicy mogli liczyć na otrzymanie zapomóg czy opału na zimę lub innych form wspomagania. Kostek w swoim zakładzie pracuje już ponad 20 lat, przez firmę przewinęło się kilku prezesów. Przy odejściu prawie każdego z nich było nie mało zamieszania i tyle samo sensacji a za nimi samymi ciągnęły się stróżki smrodu związanego z nieuczciwością oraz nierzadko prymitywnymi sposobami postępowania w celu zachowania stanowiska za wszelką cenę.
            Wróćmy to teraźniejszości i do wątku Kostka. Rada ogłosiła termin kolejnego zebrania. Zebranie odbyło się. Kostek zabrał na nim głos i oznajmił, że mimo wątłego stanu finansowego firmy oraz mimo braku środków finansowych zapewniających godziwe wynagrodzenie dla pracowników, pan prezes wydał lekką ręką 10 000 złotych na wyjazdy weekendowe do górskich miejscowości turystycznych pod przykrywką szkoleń, które nie zawsze miały miejsce. Dodatkowo wypady weekendowe pana prezesa odbywały się z towarzystwie jednej z pracownic firmy a tajemnicą poliszynela był fakt, iż owa kobieta bywa erotyczną przyjaciółką prezesa. Niestety Kostek był jedyną osobą z rady nadzorczej, która odważyła się jawnie skrytykować pana prezesa. Nikt nie poparł Kostka na zebraniu, choć fakt nieuczciwości prezesa był sprawą bezsporną. Dla mnie taki Kostek to osoba naprawdę godna szacunku za odwagę i bezkompromisowość. Bardzo cenię sobie osoby z zasadami. Niestety rzeczywistość bywa podła i nie zawsze sprawiedliwa. W niedługim czasie po tym zdarzeniu Kostek przestał być członkiem rady nadzorczej firmy, w której pracował.
        Wszystkie podobieństwa do osób oraz sytuacji będące treścią tej historii są zupełnie przypadkowe. ;)
        Jak dobrze, że takie historie nie dzieją się tuż obok nas, ale czy aby na pewno tak jest. :)

http://www.youtube.com/watch?v=h_3wXadvQAI


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Marzec, 2011, 11:28:40
Pozdrawiam Wspaniałe Panie wszystkie bez wyjątku:ciężko pracujące gospodynie domowe, robiące karierę ambitne kobietki, lalki, zagorzałe entuzjastki solarium, baby z jajami, kobiety wyzwolone a także te uciemiężone, podróżniczki, domatorki, poetki oraz te którym bliższa jest proza życia,

Życzę wszystkim paniom szczęśliwych chwil w związkach,
tym, które są samotne a chciałyby to zmienić,
rychłego wyłowienia drugiej połowy, potrzebnej do szczęścia,
tym, które robią karierę aby dotarły na sam szczyt,
gospodyniom, spełnienia w codziennym trudzie tworzenia,
lalkom oprócz szczęścia, nieustającego bycia pięknymi,
entuzjastkom solarium, nigdy nie zachodzącego słoneczka,
babom z jajami, aby ich nie straciły a jednocześnie kochane były,
feministkom, nigdy nie gasnącego płomienia walki,
uciemiężonym szacunku i miłości bliskich,
domatorkom, szczęścia w zaciszu domowym,
poetkom, nieustającej weny,
a tym, które lubią prozę życia codziennego,
aby ich życie było bajeczne niczym poezja.

http://www.youtube.com/watch?v=lSeYyJL7B40&feature=fvst



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 19 Marzec, 2011, 16:40:54
Babskie rozmyślania przy porannej kawie.

 Dziś rano wstałam i jak zwykle zrobiłam sobie kawusię ale przed tym obowiązkowo  wypiłam siemię lniane. Muszę konsumować to paskudztwo ze względu na mój chory żołądek. Dokucza mi cholerny refluks żołądkowy, wywołany nerwicą żołądka( pozdrowienia dla pana prezesa tbs, dzięki „szlachetnym” poczynaniom którego, nabawiłam się tego świństwa). Życzę dużo zdrowia panu prezesowi. A zresztą a było minęło, facet jest mi obojętny a jeśli chodzi o mój żołądek, to na świecie jest tyle różnych strasznych chorób i to nie rzadko dzieci na nie zapadają, a z moimi dolegliwościami, to pewnie jeszcze trochę pociągnę. Najgorsze, ze muszę przestrzegać diety, no i nie mogą pić mojego ulubionego złocistego napoju czyli piweńka. Moja miarka to tak około  jedna puszka i oczywiście nie codziennie. Takie zimne z lodówki. Pycha. Nic to, jakoś  przeżyję ten dyskomfort. Ludzie mają gorsze problemy. Trzeba się cieszyć tym, co mamy, na co zdrowie oraz zasobność portfela nam pozwala.
Jak patrzę na to, co dzieje się na świecie, chociażby ostatnio w Japonii , trzęsienie ziemi o tak niespotykanej mocy, tsunami, no i te awarie elektrowni jądrowych, przecież, ci ludzie zostali napromieniowani. Jak oglądałam relacje z trzęsienia ziemi w telewizji i zdjęcia w Internecie, to aż mnie ciarki przechodziły. To było przerażające. Pomyślałam sobie wówczas, że większość z nas łącznie ze mną wciąż narzeka. Oczywiście te nasze narzekania, często bywają uzasadnione, no bo rosnąca bieda, bezrobocie, korupcje itd. ale z drugiej strony, nie wiadomo, co może nas jeszcze spotkać. Japonia niby taki bogaty kraj , mocarstwo rozwinięte pod względem technicznym i co z tego, wystarczyło parę chwil, kilka godzin i zginęły tysiące ludzi a zniszczenia spowodowane trzęsieniem ziemi oraz falą tsunami można liczyć w setkach miliardów dolarów. Albo Australia, piękny kontynent i zarazem bogaty kraj. Rozległa powódź , która nawiedziła w tym roku Australię, to był straszne.
No i znów rozpisałam się jak katarynka, na temat kataklizmów i gospodarki a przecież,  moje pierwotne zamierzanie było inne. Wracając do kubka z kawą, rano rozsiadłam się wygodnie w fotelu i pochłaniałam ten mój ulubiony napój( lubię kawusię, oj lubię ją) łyczek po łyczku i tak pijąc ją i tym samym rozjaśniając sobie umysł, bo przed pierwszą kawą, to jestem trochę przytępiona i niekumata, ale po paru łykach,  jak już byłam zupełnie przytomna i otworzyłam drugie oko,  uruchomiło mi się poranne myślenie, takie zwyczajne babskie myślenie o wszystkim o i niczym. Syn akurat otwierał  szafkę w przedpokoju, sięgał po papier toaletowy, gdyż zapasy w łazience niechlubnie się wyczerpały i wówczas pijąc dalej kawę, uzmysłowiłam sobie,  jaki ten niby zwykły papier do d… jest ważny w naszym życiu. Niby nic takiego ale przecież bez niego nie da się żyć. Można obejść się(przynajmniej przez jakiś czas)  bez wielu produktów konsumpcyjnych oraz bez wielu rzeczy codziennego użytku ale bez papieru to raczej nie. Jego obecność w naszym życiu jest tak oczywista a zarazem tak niezauważalna.
Możemy żyć bez perfum, czasem w razie jakiejś awarii bez ciepłej wody, choć to dość uciążliwe, bez prądu, możemy żyć bez chleba zastępując go innym produktem, bez cukru, kawy ale spróbujcie przeżyć bez papieru toaletowego. Nie mówię tu o miesiącu ani nawet tygodniu ale zwyczajnie o  jednym dniu. No przecież to dramat w czystym wydaniu.
A ci ludzie w Japonii, czy inne ofiary kataklizmów, im teraz często brakuje, nie tylko papieru ale i wody bieżącej, prądu, środków czystości ale przede wszystkim nie mają dachu nad głową.
Dlatego tak sobie myślę,  walczmy o lepsze jutro, rozwijajmy  się, nie pozwalajmy się krzywdzić  ale mimo to,  przystańmy od czasu do czasu, popatrzmy jak świeci słońce, śpiewają ptaki, rozkwitają pąki na drzewach a nawet kopcą śmierdzące kominy i cieszmy się chwilą, bo mimo wszystkich nieszczęść tego świata, to jednak tych dobrych pięknych chwil jest trochę w naszym życiu, wystarczy umieć je dostrzec i szkoda byłoby je przegapić. Tym bardziej, że nie wiemy tak naprawdę, co spotka nas jurto.
Cholera ale mam dziś filozoficzne podejście do świata, to chyba przez „Cierpienia młodego Wertera”  Goethego. Czyli jednak lektury nie lasują  nam mózgów,  wręcz przeciwnie, one zmuszą nas do myślenia.

Filozofie życie bywają różne.
http://www.youtube.com/watch?v=RORvD7tKdhk&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=84MQ8rXUAEg&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=RNBHFYFaOKc&feature=related


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Marzec, 2011, 01:03:23
Pomyślałam sobie, że czas na limeryk. ;)

„Skromny” z Poznania

Pewien, powiedzmy, że pisarz z Poznania
miał względem siebie mnóstwo uznania,
oraz w druku ze cztery książki.
Osobiście nań wyłożył pieniążki.
Szkoda, że mało chętnych do ich czytania.




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 29 Marzec, 2011, 10:35:50
Hehe ;D Świetny limeryk Jolu ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Marzec, 2011, 11:50:39
Wiosna za oknem, więc pora coś o tym wspomnieć.

Wiosną motylek dosiadł kwiatuszka,
a jesienią maleństwo wypełzło z brzuszka.

Gówniara wiosna nieśmiało się na świat dobija,
od wyglądania za nią już boli mnie szyja.

Stawy przestały mi skrzypieć i czacha lepiej pracuje,
stąd wiem, że wiosna tuż tuż, o drogę się dopytuje.

Wiosno, wiosno przestań ryć,
bo bez słonka ciężko żyć.


Chłop babę za cyc dziarsko trzyma
 a wiosny nadal, jak ni ma, tak ni ma.

Być może wiosna kryzysu się lęka,
usłyszawszy jak lud utyskuje i stęka.

Chłop w szale namiętności za babą gna,
jest zimno, nie wiadomo, czy baba mu da.

Młode łośki uderzają ochoczo do sarenek,
by na wiosnę spróbować ich wisienek.

Nawet staruszek wyrzucił na śmietnik swoje laski,
bo z przyjściem wiosny ozdrowiały mu oba kulaski.

Ułożyłam te głupawe rymowanki(czyli nic dodać nic ując ,bo w moim stylu), dwa lata temu, na wiosnę.

Kolejną też głupawą rymowankę skleciłam kilka dni temu. Napisałam ją aby poprawić sobie humor. ;D Zamieściłam ją na wątku przeznaczonym dla naszych lubańskich poetów i teraz żałuję, bo poetką nie jestem(tylko czasem bawię się słowami) a do zamieszczania zarówno rymów jak i prozy mam swój wątek. Poza tym większość naszych lokalnych wieszczy(nie mówię, że wszyscy) mnie nie lubi. Tak szczerze, to mi to lotto.
Nigdy w życiu nie zabiegałam na siłę i niczyją sympatię i nie zamierzam tego robić. Najważniejsze, to być sobą, nie zapominając przy tym o szacunku do innych.


Wiosna na wesoło   ;D ;D ;D

Całkiem na golasa,
posłam se do lasa,
co by wartko się psewietsyć
i zakamarki swe nawietsyć.

Ległam cielskiem na trawce,
patsąc w górę na latawce.
Ześkie powietse nadto wigoru mi dodało
a moje gzesne ciało świezości nabrało.

Spotkałam na polanie hasające krasnoludki,
seść było drobnych i siódmy całkiem malutki.
Podreptałam za nimi ku tęcy
a bieg troseckę mnie zmęcył.

Tęca piękna dogoniona,
ja caluśka psewietsona.
Wiosna kochana juz u mych dzwi
jeno do lata teraz mi się ckni.

Jola 27.03.2011


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Marzec, 2011, 18:51:11
MÓJ KANDYDAT NA PREZYDENTA  ;D ;D ;D

http://www.youtube.com/watch?v=v7kIOkSTpeQ&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=6SfNJifX2qg&feature=related

Facet ma gadane jak cholera  ;) ;D



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Marzec, 2011, 15:37:09
Za chwilę idę do syna do szkoły, zebranie Rady Rodziców a potem wywiadówka, chyba już ostatnia. Czas biegnie nieubłaganie. Pamiętam jak prowadzałam te swoje brzdące do zerówki a teraz córka na studiach a syn za parę chwil będzie zdawał maturę. Człowiek jeszcze tak niedawno był młody a tu dzieci już dorosłe, ale co tam, ja cały czas mam w głowie pstro, ciągle się z czegoś szczerzę, bez przerwy mnie coś bawi, wciąż jestem ciekawa świata. Obiecałam sobie, że jak przeprowadzę się do Jeleniej, to raz w miesiącu będę chodzić do Teatru lub do Filharmonii. Będę tęsknić za tym moim Lubaniem kochanym.

http://www.youtube.com/watch?v=87RV7YgfVZA


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 31 Marzec, 2011, 16:13:57
Jolu, jest takie powiedzonko że trzeba .......DODAWAĆ ŻYCIA DO LAT< A NIE LAT DO ŻYCIA

I Ty tak robisz. To bardzo pozytywne i godne naśladowania ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Marzec, 2011, 18:57:49
Dzięki Jeżyku za miłe słowa. Wiesz są tacy, co mówią, że jestem spoko, w porządku, a nawet doby człowiek, ale są i tacy, którzy twierdzą, że ze mnie kawał cholery, wredna baba lub co gorsza oszołom. Chyba to dobrze, średnia się równoważy.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 31 Marzec, 2011, 19:03:58
Za chwilę idę do syna do szkoły, zebranie Rady Rodziców a potem wywiadówka, chyba już ostatnia. Czas biegnie nieubłaganie. Pamiętam jak prowadzałam te swoje brzdące do zerówki a teraz córka na studiach a syn za parę chwil będzie zdawał maturę. Człowiek jeszcze tak niedawno był młody a tu dzieci już dorosłe, ale co tam, ja cały czas mam w głowie pstro, ciągle się z czegoś szczerzę, bez przerwy mnie coś bawi, wciąż jestem ciekawa świata. Obiecałam sobie, że jak przeprowadzę się do Jeleniej, to raz w miesiącu będę chodzić do Teatru lub do Filharmonii. Będę tęsknić za tym moim Lubaniem kochanym.

[url]http://www.youtube.com/watch?v=87RV7YgfVZA[/url]


ok.Jola nie ściemniaj tylko mów jak było na zebraniu.

Ojciec Jasia poszedł na wywiadówkę do szkoły. Po powrocie Jasio spodziewał się najgorszego. Ojciec do Jasia:
- Siadaj synu. Może zapalimy po papierosku?
Jasio z niedowierzaniem wypalił papierosa. Po chwili:
- Synu, może po setce?
Wypili, ku zdumieniu Jasia.
- Synu, może obejrzymy kasetę porno?
- Dobrze - zgodził się nieśmiało Jaś.
- A może synu przejrzysz mojego ulubionego Playboya?
Jasio wziął "świerszczyka", już z lekka rozweselony setką i papieroskiem. Przegląda, ogląda i w końcu pyta:
- Tato, ale kto rżnie te wszystkie panienki?
Ojciec przysunął się do syna i klepiąc go po plecach, odparł:
- Prymusi synku, prymusi!!!.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Marzec, 2011, 19:22:08
ok.Jola nie ściemniaj tylko mów jak było na zebraniu.



No dobra, napiszę ale, żeby nie było, ze jak zwykle narzekam na płeć przeciwną. Jak chodziłam na wywiadówki do córki to zawsze wracałam po nich do domu zadowolona, usatysfakcjonowana i w ogóle jakoś tak podniesiona na duchu. Córka zawsze miała ładne oceny, choć dziewczyny nigdy w życiu do nauki nie goniłam. Natomiast jak idę na wywiadówkę do syna, to czuję jak skacze mi ciśnienie(mimo, że jestem niskociśnieniowcem). Chłopak jest zdolny, nauka dość lekko wchodzi mu do głowy ale leń z niego jak cholera. Dobre oceny traktuje jak zło konieczne a dodam, iż szkoły mu nie wybierałam. Ogólniak to była tylko i wyłącznie jego decyzja. Jak się wybierze taką szkolę i myśli o studiach, to chyba powinno się przyłożyć solidnie do nauki(bez ględzenia rodziców), tak samemu dla siebie. No cóż faceci dorośleją, tak między trzydziestką a czterdziestką, wiec nie suszę mu głowy, bo ile można ględzić.To przede wszystkim samemu zainteresowanemu powinno zależeć. Oj te chłopy ;) 
No i masz odpowiedź Pysiu-mysiu.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 31 Marzec, 2011, 20:02:13
Wiem coś o tym.Mój to dopiero był wybijokno.Jak trzeba było iść na zebranie ciągnęliśmy z żoną zapałki.Dzisiaj ma 32 lata i jest w miarę stabilny. :D.Pracuje,dobrze zarabia.Nie założył rodziny.Żyje w konkubinacie.Nikomu jednak to nie przeszkadza.Jest ok.Ale,ale to nie koniec.mam jeszcze jedną małolatę.Taki przypadek.Pamiętam w 1993 sprzedałem samochód.Z nudów zacząłem majstrować przy żonie  ;) i przyszła na świat Ania.Rozpieszczona do granic możliwości.Przez nas i przez starsze rodzeństwo.Wiesz Jolu jak to mówią:małe dzieci gniotą kolana,duże serce.Rodzice są w stanie wiele znieść.Nie,nie skarżę się.Kocham ją jak nie wiem co.Jest moją ozdobą. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Kwiecień, 2011, 23:23:47
Jan z forum

Pewien wcale nieupierdliwy pan,
niesamowity czaruś o imieniu Jan,
zamieszanie robił duże,
siadając przy klawiaturze
i wypijał przy tym piwa wielki dzban. ;)

NIE DOKAZUJ - Mezo, Asia Kwaśnik (muzyka: Tabb) (http://www.youtube.com/watch?v=mvfq8dJXCgg#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: x 06 Kwiecień, 2011, 23:40:24
Małe dzieci piją mleko, duże piją krew  ; )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 07 Kwiecień, 2011, 10:34:48
Zuza stąd

Zaklinaczka słów królowa Zuza
lalka mądra i już całkiem duża,
świat słowem namaluje,
myśli wierszem zapisuje
a przy tym nigdy mnie nie wkurza.

zuzia lalka nie duża (http://www.youtube.com/watch?v=u196d6A1gvQ#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Jola 07 Kwiecień, 2011, 18:39:28
Pytanie do Redakcji L24.
Czy tego mojego wątku nie dałoby się zmienić w bloga?
PS. Jeśli to niemożliwe, to nie będę miała żalu, bo tak czy inaczej, mogę sobie pisywać  na forum, i dla mnie nie jest problemem czy będzie się to nazywało wątkiem czy tez blogiem.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat - zaradna666
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 07 Kwiecień, 2011, 20:13:25
mowisz i masz ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 07 Kwiecień, 2011, 20:27:46
mowisz i masz ;)

O matko kochana!!!!Jolu podejmij to wyzwanie.Będę obserwował. ;D :-*.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: luna3 07 Kwiecień, 2011, 20:58:50
Pani Jolu
moje gratulacje


i do dzieła  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Kwiecień, 2011, 00:17:04
O matko kochana!!!!Jolu podejmij to wyzwanie.Będę obserwował. ;D :-*.
Pysiu-mysiu, zamiast się ze mnie nabijać, przeczytaj lepiej limeryk o Janie z forum, który trochę wcześniej napisałam. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 08 Kwiecień, 2011, 10:12:39
Jolu, o ile możesz postaraj się dzielić teraz nieco wiadomości i rozpoczynać nowe, osobne wątki na swoim blogu ;) My staramy się dywersyfikować aktywność użytkowników pomiędzy wiele tematów. Sprzyja temu tworzenie nowych wątków dla każdej istotnej informacji, tak aby nie tworzyć długich dyskusji których temat staje się coraz bardziej poboczny od założonego ;)

Takie jest założenie prowadzenia "blogów", wiadomość i komentarze do niej. Potem następna wiadomość ...

W razie pytań daj znać, chętnie pomogę.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 08 Kwiecień, 2011, 11:21:09
Zamiast się ze mnie nabijać, przeczytaj wierszyk o Janie z forum, który wcześniej napisałam

 Czytałem,czytałem. :-* Jak dla mnie dzbanek piwa to za mało   ;D ;D ;D@@@


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Kwiecień, 2011, 11:40:01
Czytałem,czytałem. :-* Jak dla mnie dzbanek piwa to za mało   ;D ;D ;D@@@


Firefoksie, proszę Cię koncentruj się przy czytaniu, nie wspomniałam o jakimś tam małym dzbanuszku a o wielkim dzbanie. Powinieneś być usatysfakcjonowany. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 08 Kwiecień, 2011, 14:47:28
Firefoksie, proszę Cię koncentruj się przy czytaniu, nie wspomniałam o jakimś tam małym dzbanuszku a o wielkim dzbanie. Powinieneś być usatysfakcjonowany. ;)

Jolka  :D- Tyle złego naczytałem się na temat alkoholu - mówię do kolegi - że wreszcie sobie powiedziałem: czas raz na zawsze z tym skończyć!
- Z piciem?
- Nie, z czytaniem. ;D ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Kwiecień, 2011, 18:01:52
Arkadiusz z Lubania

Arkadiusz, mieszkaniec miasta naszego,
stanął na czele urzędu miejskiego.
Za niecałe cztery lata
będziemy oceniać chwata.
Ciekawe jaki będzie rezultat tego.

PS. Łubudubu, łubudubu, niech nam żyje prezes naszego klubu.
Pnie Arkadiuszu, to mówiłam ja -Jolka z forum, uparta baba. ;D  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ZUZA 08 Kwiecień, 2011, 19:04:07
"Zuza stąd

Zaklinaczka słów królowa Zuza
lalka mądra i już całkiem duża,
świat słowem namaluje,
myśli wierszem zapisuje
a przy tym nigdy mnie nie wkurza."

Jola, nie myśl, że nie zauważyłam :D
Rozpędzona jestem, jak to księgowe przed bilansem.
Dziękuję  :-[ ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 03 Maj, 2011, 12:29:08
SZOK
O matko, nie mogę, ale jaja,
śnieg sypie trzeciego maja.
Jestem cała zszokowana,
chyba ulepię dziś bałwana.
Przyroda oszlała, chyba trochę błądzi,
zamiast słonka, wredne zimno rządzi.
Takie czasy zwariowane,
że i pory roku pomieszane.
Ludzie wciąż myślą o majówkach
a tu śnieżek sypie im po główkach.
Szepnęła mi do ucha pewna dociekliwa Irena
Być może, to zza światów zemsta Bin Ladena.
Tylko zakochani mają to gdzieś,
bo im mimo wszystko sielsko jest.

Zimowa piosenka.... (http://www.youtube.com/watch?v=FL7M8kawlKM#)










Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Maj, 2011, 01:03:23
To miasto kiedyś tętniło życiem, było gwarne i wesołe. Jeśli chodzi o zakłady, mieliśmy kilka obiektów LZPB(potocznie bawełnianka), ZNTK, ZEHS. Mnóstwo sklepów, sklepików większych i mniejszych, dobrze zaopatrzonych no i sławetny już WSS Społem. GS Samopomoc Chłopska swego czasu też sprawiało wrażenie kolosa gospodarczego. Nie wspominając już o barach czy restauracjach, ich właściciele w dniu dzisiejszym ledwie wiążą koniec z końcem. Jedynie puby jakoś się trzymają ale tylko dlatego, iż jesteśmy narodem ludzi z dużym pragnieniem. Teraz, co krok, to market, sklepiki poplajtowały, jeden za drugim. Z wymienionych wyżej zakładów pozostał tylko ZEHS ale on też ledwo się trzyma. Jaka będzie przyszłość w Lubaniu dla najmłodszego pokolenia. Niestety myślę, że dość marna. Czy to kiedyś zmieni sie na lepsze, nie wiem ale trzeba mieć nadzieję, bo gdy umiera nadzieja, to i duch w narodzie staje się martwy ale ponoć nadzieja umiera ostatnia, więc głowa do góry.
PS. Pysiu-mysiu Firefoksie, gdzie Cię wcięło, brakuje mi naszych sporów i dyskusji.  ;) Pozdrawiam. :)
 
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 10 Maj, 2011, 07:33:41
Historia życiem pisana Jolu. :) To chyba ogólnopolska tendencja. Wszędzie jest podobnie. Małe sklepiki znikają, a w ich miejsce powstają  ogromne supermarkety, znak dzisiejszych czasów. Ale sentyment pozostał do tego co było kiedyś. Było skromnie ale sympatycznie ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Maj, 2011, 21:00:02
Cytuj
PS. Pysiu-mysiu Firefoksie, gdzie Cię wcięło, brakuje mi naszych sporów i dyskusji.

Jolu sorry.Uwikłałem się w "kryzys wieku średniego"Muszę się pozbierać.Nie wszystko poszło tak jak powinno,czy raczej nie powinno. Miło że mnie pamiętasz. :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 10 Maj, 2011, 21:15:03
"kryzys wieku średniego"
Grunt, że poczucie humoru Ciebie nie opuszcza :) taki żart sytuacyjny. Pozdrawiam i piszcie coś, bo mi się nudzi




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: widelec 10 Maj, 2011, 21:23:00
Peter...'kryzys wieku średniego" to kryzys.. ale uwikłać się w 'kryzys" to  niepanimaju..
rozumie jeden...cale życie gram w totka  i to jest kryzys...zero wygranej  ;D ;D
faier głowa do góry  średni wieki to 100-lat.. ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: luna3 10 Maj, 2011, 21:38:50
......piszcie coś, bo mi się nudzi
nie tylko Tobie Piotrek... ;)
dobrze że wróciłeś Firefox'ie
w...alić kryzysy
kto ich nie ma ???


pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Hubert 10 Maj, 2011, 21:46:43
...cale życie gram w totka  i to jest kryzys...zero wygranej  

Marek, chyba nie umiesz grać. Ja od 43. lat ciągle z totkiem wygrywam: nie udało mu się ani razu trafić w moje liczby! ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Maj, 2011, 21:54:12
Peter...'kryzys wieku średniego" to kryzys.. ale uwikłać się w 'kryzys" to  niepanimaju..
rozumie jeden...cale życie gram w totka  i to jest kryzys...zero wygranej  ;D ;D
faier głowa do góry  średni wieki to 100-lat.. ;D

Pewnie Ty nie rozumiesz.Akurat.Podałem serce na dłoni a ona potraktowała je jak poduszeczkę do wbijania szpilek .czy też Widelca. ;D

iuna3 dzięki  :-*

Piotr Ty jeden mnie rozumiesz  ;)




Marek, chyba nie umiesz grać. Ja od 43. lat ciągle z totkiem wygrywam: nie udało mu się ani razu trafić w moje liczby! ;D


A Mark płaci podatek od złudzeń... ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: luna3 10 Maj, 2011, 22:03:14
Marek, chyba nie umiesz grać. Ja od 43. lat ciągle z totkiem wygrywam: nie udało mu się ani razu trafić w moje liczby! ;D
szkoda że nie gram
też mogłabym wyśmiać totka  ;D ;D

Hubert rozbawiłeś mnie  ...

...:D ;D :D ;D...


....jeszcze się smieję.. :D ;D :D ;D

może napiszesz o NIM limeryk

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Maj, 2011, 22:31:14
Spoko Firefoksiu mój drogi,  :)każdy z nas przeżywa jakieś kryzysy. Gdyby wszystko było takie poukładane, to nasza doczesność byłaby blado-monotonna oraz śmiertelnie nudna. Moje życie to jedno wielkie pasmo przeciwności, problemów, wyzwań oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji. Do emerytki troszunia mi jeszcze brakuje lecz na starcie życia już też nie jestem, czyli można by powiedzieć, wiek średni a jednak wciąż stawiam sobie nowe wyzwania. W ostatnich wyborach do samorządu spróbowałam swoich sił i nie żałuję, gdyż to było nowe ciekawe doświadczenie. Postanowiłam też uzupełnić swoją edukację. Myślałam sobie spróbuję choć jeden semestr a jak się nie uda, to po prostu zrezygnuję. Okazało się, że całkiem dobrze to ogarniam. Z pisemnych prac kontrolnych z języka polskiego piątki dostaję. Wiadomo, „lać wodę” potrafię. Z matematyką też spoko sobie radzę, jak na mój starawy już nieco zużyty móżdżek, to całkiem dobrze daję radę. Ostatnio facet od matematyki kilka razy mnie pochwalił. Pracę kontrolną z Informatyki też zrobiłam sama. Nic nie zżynam z Internetu, choć wiem, że można. Po to poszłam do szkoły, żeby się czegoś nauczyć. Samo odbębnienie tego co trzeba byłoby bez sensu. Z angielskim jest gorzej, jestem jakaś oporna na ten język ale spoko maturę można przecież z rosyjskiego zdawać. Niedawno zaczęłam ten ogólniaka za parę chwil drugi semestr  zaliczę. To nie wszystko jestem w trakcie przeprowadzki do Jeleniej. Obecnie biegam na spotkania w sprawie pracy. Dzieci będą mogły w Jeleniej spokojnie studiować a ja będę  w tym mieście powoli zapuszczać korzenie, pracować i trochę się dokształcać w miarę moich sił i możliwości. Przyznam mimo wszystko, iż moje styrane serducho a z pewnością jego część pozostanie w ukochanym Lubaniu. W tym mieście się wychowałam, mieszkałam, pracowałam, chodziłam na randki, wyszłam za mąż i wydałam na świat potomstwo a także przeżyłam rozwód oraz wiele innych niepowodzeń życiowych. Teraz gdy to piszę i myślę o tym wszystkim, wzdycham raz za razem, zadając sobie pytanie, jak mój duch wewnętrzny zniesie to wszystko. Z drugiej strony zawsze lubiłam nowe wyzwania.  No nic, pożyjemy, zobaczymy.
Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie. Pysiu-mysiu, głowa do góry, jutro będzie lepiej. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Hubert 10 Maj, 2011, 22:37:45


może napiszesz o NIM limeryk





Totek

   O totolotku limeryk powstać nie ma prawa,
Bo tym gatunkiem rządzą dość surowe prawa,
Ale niechże w internet ten wierszyk poleci;
Być może ciut radości sprawi lunietrzeciej.

Hubert Horbowski
10. 05. 2011





Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: luna3 10 Maj, 2011, 22:52:13
lunatrzecia to brzmi dumnie
Hubercie Łaskawy
wybacz proszę
ale śmiem podziędować Ci
Panie Wielkiej Sławy


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 10 Maj, 2011, 22:52:27
Piotr Ty jeden mnie rozumiesz  ;)

Rozumiem i, stale czuwam.
Niestety, częste oglądanie rozgłośni z Wiertniczej kończy się depresją lub tzw. kryzysem, a przecież tak być nie powinno, co nie?

PS
Więcej nie będę pisać, bo przed chwilą zobaczyłem kolejny overkill Joli i muszę to przeczytać :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Maj, 2011, 22:55:39
Hubert nasz drogi poeta, jak zawszwe gotowy,
by rymami mądrymi wypełniać nasze głowy.
Drugiego takiego nie znajdziecie
w całym lubańskim powiecie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Maj, 2011, 22:56:54
Cytuj
Spoko Firefoksiu mój drogi,  :)każdy z nas przeżywa jakieś kryzysy.

Cytuj
Pysiu-mysiu, głowa do góry, jutro będzie lepiej. Uśmiech

Jolu to nie tak.Ja nie przeżywam kryzysu.Użyłem tego sformułowania aby określić sytuację w jakiej jestem.Może to i lepiej że mnie nie zrozumiałyście.Wy kobiety,matki,żony i kochanki...(STOP i tak już za dużo napisałem) nie lubicie takich facetów.Tylko Ewa wie w czym tkwi problem.I bardzo wierzę w to że tak pozostanie. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Maj, 2011, 23:20:52
Spoko, nie wnikam ;) Niech epicentrum kryzysu pozostanie tajemnicze i nieprzeniknione. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Maj, 2011, 22:00:27
Zbliża się czerwiec, więc i koniec roku szkolnego oraz akademickiego tuż tuż. Emil, mój syncio pozdawał już prawie wszystkie egzaminy maturalne, pozostały mu jedynie ustne z angielskiego i niemieckiego. Córka wkrótce ukończy pierwszy rok studiowania a ja za dwa tygodnie też mam egzaminy semestralne w moim ogólniaku. Trochę się stresuję  na myśl o tym, bo już ze mnie taki wariat, że bardzo przeżywam takie wydarzenia  ale spoko jakoś to zniosę.
Wróciwszy do Emila. Jest a właściwie  był uczniem trzeciej klasy LO. Jako wiadomo, wakacje dla najwyższych roczników, za względu na maturę zaczynają się prawie dwa miesiące wcześniej, bo już od końca kwietnia.  Córka ukończyła ten sam ogólniak rok wcześniej. Ten sam czyli LO im. Adama Mickiewicza, inaczej mówiąc tzw. „kompleks”. Nie wiem dlaczego, ta szkoła miewa opinię, iż jest bardzo stresująca i nieprzyjazna dla uczniów. Spotykałam się również z opinią, że jest to szkoła wyłącznie dla elity.  Absolutnie się z tym nie zgadzam. Zarówno mój syn jak i córka lubili tam uczęszczać  i mile wspominają naukę w LO im A Mickiewicza. O swoich klasowych koleżankach  i kolegach wyrażają się bardzo serdecznie, z sentymentem. Nigdy w żadnym stopniu nie zaliczałam się do lubańskiej elity, nie byłam żadną ważną urzędniczką czy lekarzem ani też innym vipem. Jestem zwyczajnym obywatelem, tyle, że nie pozwalam się nikomu oszukiwać ani poniżać. Świadczy o tym chociażby prowadzona przeze mnie onegdaj batalia, dotycząca TBS.
Wracając  do LO im. Adama Mickiewicza, cieszę się, że dzieci mogły ukończyć tą szkołę, choć nauka właśnie tam była wyłącznie ich decyzją. Nigdy nie naciskam na to, do której szkoły powinny chodzi ć lub jaki zawód mają sobie wybrać. To ich przyszłość, więc mieli prawo decydować o tym sami.  W LO dzieci miały to szczęście, że trafiły na wspaniałych wychowawców. Wychowawczynią córki była pani Marta . Moim zdaniem, to wspaniała osoba. Natomiast wychowawcą syna był mąż pani Marty, pan Rafał,  równie wspaniały człowiek i pedagog.  Klasy moich dzieci bardzo się różniły. Anita chodziła do klasy o profilu humanistycznym, wówczas średnia ocen w ich grupie wynosiła powyżej 4. Natomiast Emil chodził do klasy o profilu matematyczno - informatycznym a średnia ocen u niego w klasie była dużo dużo niższa niż w klasie Anity.
Rafał i Marta, to naprawdę cudowni ludzie, dla mnie są przyjaznym obliczem tej szkoły. Jeśli chodzi o innych nauczycieli, to wiadomo, jedni są bardzo ostrzy inni mniej, jedni wywołują u młodzieży uczucie niepokoju a inni sympatię i pełną aprobatę w tym, co robią ale przecież we wszystkich tak jest szkołach. W ogólnym rozrachunku LO moich dzieci j było ok.
Cieszę się, że moje pociechy są inteligentne, i że nie marnują tego daru i uczą się. Wykształcenie jest ważną sprawą i często ułatwia życie.  Ciężko jest żyć w naszej nieco chorej rzeczywistości, wychowywać  dzieci i borykać się z codziennymi trudnościami a jeszcze ciężej gdy ma się marne wykształcenie, nawet,  jeśli ktoś jest w miarę inteligentny. Dlatego uzupełniam swoje braki w edukacji.  Robię to też po części dla siebie. Na naukę nigdy nie jest za późno, choć im łepetyna starsza tym wiedza ciężej do niej wchodzi ale jakoś daje radę, więc nie jest źle.
Jestem dumna z córki oprócz tego, że studiuje Ekonomię na studiach dziennych,  dodatkowo w zaocznej szkole policealnej uczęszcza na zajęcia o kierunku: Logistyka. Oczywiście z syna też jestem dumna, to dorastający chłopak, więc miewa czasem głupawe pomysły ale w sumie jest dobrym i mądrym dzieciakiem.
I to by było na tyle, jeśli chodzi  o relacje z życia edukującej się rodzinki.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Wrzesień, 2011, 16:54:55
              Postanowiłam nie otwierać nowych wątków i nie wdawać się w bezowocne dyskusje na Forum, a jeśli przyjdzie mi ochota coś napisać to będę wrzucać posty tu, na swoją stonkę. A tak w ogóle to dawno tu nie wchodziłam, więc jak wczoraj zajrzałam i zobaczyłam liczbę odwiedzin ponad  9000, przyznam, że mile mnie to zaskoczyło. Jednak ktoś czyta te moje gryzmoły.
               Odnośnie wątku dotyczącego SKOB- u, zamieściłam go na Forum z pełnym przekonaniem, zrobiłam ze swojej strony co mogłam aby zwrócić uwagę mieszkańców na ten problem. Niestety głową muru nie przebiję. Boli mnie tylko jedno a mianowicie, to, że osoby na pozór wojownicze i i zdawałoby się mające otwarte umysły oraz dusze społeczników niestety z chwilą objęcia pewnych stanowisk zamieniają się w beton urzędniczy. Szczerze nad tym ubolewam.
              Szanowny Globus  większość swoich wypowiedzi argumentuje wiarą czy przynależnością do kościoła. Panie Heniu krzyżowcy najeżdżali inne kraje mordując grabiąc i gwałcąc i podobno robili to w imię szerzenia chrześcijaństwa. Dla mnie nie ważne czy ktoś jest wierzący czy też nie lub też jakiego wyznania jest dany osobnik. Najważniejsze chyba jest to,  jakim człowiekiem jest ta osoba.
            Ewcia naprawdę podziwiam ją, to mądra i odważna jednostka i podtrzymuję to, że jeśli ponownie będzie kandydować na radną lub za 4 lata zechce spróbować swoich sił w wyborach do Parlamentu, to z pewnością zagłosuję na nią ale wolałam ją jako pojedynczą jednostkę niż szefową Panaceum. Oczywiście nie neguję tego co robi, działalność społeczna to wspaniała sprawa. Po prostu chodzi mi o tego pazura, którego teraz nie widzę a wcześniej dostrzegałam.
            Wiem, że niektórzy radni chętnie pisali by na Forum ale jakoś nie potrafią się przełamać, wiadomo, każdy z nas boi się odrzucenia, ośmieszenia itp. a Forumowicze jak wiadomo  potrafią być czasem wredni i napastliwi. Sama nie raz i nie dwa bywałam niezłą heterą.
             Pysio-mysio to fajny osobnik, choć czasem niestety potrafi być napastliwy i seksistowski. Mimo to bardzo polubiłam tego gościa, może dlatego, że jest inteligentny, co zresztą stara się skrzętnie  ukrywać.
            Pawełka uważam za osobę obiektywną i na poziomie, naprawdę duży szacun. Do Piotrusia pana nic nie mam, napomknę tylko iż jest miły i wyrozumiały dla tych, którzy są z nim zgodni. W stosunku do swoich oponentów  bywa niestety złośliwy.
           Samozapłonek, widać, że ma poukładane w głowie, lubi czytać i ma w sobie mocno ugruntowane poczucie sprawiedliwości ale za to płochliwy niczym cnotliwa panienka.
            Jeżyk, dla mnie to ostoja spokoju i dobroci. Zawsze zrównoważony, grzeczny ale i błyskotliwy. Przydałoby się na Forum całe gniazdo takich Jeżyków a nie tylko pojedynczy egzemplarz.
            Marek spoko gość, ale ja i on to dwa światy, nadajemy na innych falach. Bardzo twórczy, podobno uzdolniony, no i dobrze kultura uszlachetnia ale tak szczerze, to jego śpiew mnie nie kręci.
           MMM ma takie samo prawo jak cała reszta wchodzić na Forum i pisać o różnych sprawach, a to, że bywa na Forum rzadziej od innych aktywnych forumowiczów nie znaczy, że można ją pojeżdżać i być w stosunku do niej napastliwym.
          Jola czyli ja, bywam wredna, napastliwa, szczególnie w stosunku do urzędujących Burmistrzów oraz niektórych prezesów spółek i ABK-ów,  niektórzy  pewnie stwierdzą, że czasem panoszę się na Forum. Zawsze mam coś do powiedzenia, jestem uparta ale wiem co to motylki w brzuchu, staram się być stanowcza ale nie zacietrzewiona(potrafię przyznać się do błędu), bywam upierdliwa bardziej niż najgorsza teściowa. Nie boję się zadawać trudnych pytań, co przysparza bardziej wrogów niż popularności. Jeśli chodzi o Forum, początkowo byłam nim zafascynowana ale teraz uważam, iż jego poziom niestety się obniżył. Co do tej głębokiej komuny o której wspominała MMM, to może trochę przesadziła ale  na pewno nie w 100%, bo trochę racji w tym jest.




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 23 Wrzesień, 2011, 18:04:04
Cytuj
Pysio-mysio to fajny osobnik, choć czasem niestety potrafi być napastliwy i seksistowski. Mimo to bardzo polubiłam tego gościa, może dlatego, że jest inteligentny, co zresztą stara się skrzętnie  ukrywać.
-Jolu Wiesz dlaczego słoń ma czerwone oczy?
-Nie.
-Dlatego aby mógł się ukryć w jarzębinie
-A widziałaś słonia w jarzębinie?
-Nie!
-To znaczy że się dobrze ukrył.

Jolu a gdzie nasz Tony?Zapomniałaś o nim? :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Wrzesień, 2011, 18:50:14
Jolu a gdzie nasz Tony?Zapomniałaś o nim? :-*

Mój tekst, więc piszę o kim chcę a jak Ci mało, to sam sobie dopisz mądraliński. :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 23 Wrzesień, 2011, 22:55:49
Jola pazur pozostał. Spokojnie tylko taktyka mniej obnażona. Byłam na wakacjach- wracam bez upiłowanych pazurów, bo gdy nasze córy gryzą pazury, gdy nasze żony piłują szpony...ja pozostaję w grze :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Wrzesień, 2011, 23:33:48
No to spoko. Oczywiście nie dyktuję nikomu co ma robić, napisałam tylko o tym jak obraz innych maluje się w moich oczach. Każdy z nas powinien żyć po swojemu.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Wrzesień, 2011, 11:04:52
Przeraziło mnie lecz nie zdziwiło to, co stało się przed biurem Premiera. Pewien mężczyzna oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił. Zanim zdobył się na ten desperacki krok, prosił różnych polityków o pomoc ale wszyscy zwyczajnie go olali. Na bilbordach uśmiechają się do nas fałszywie tymi swoimi  buziami sztucznie wygładzonymi ze zmarszczek oraz innych grymasów. Na reklamach przedwyborczych obiecują gruszki na wierzbie, w gorącym okresie przedwyborczym bywają niezwykle deklaratywni ale zaraz po wyborach dostają nagłego zaniku pamięci lub też, jak ktoś woli wczesnego stadium  Alzheimera, zapominając tym samym o swoich obietnicach w stu procentach.
Jeśli chodzi o tego mężczyznę który targnął się na swoje życie, bardzo mi go szkoda a jednocześnie ogarnia mnie złość, że żyjemy w takim dziwnym kraju bezprawia i obojętności. Ten biedak podobno miał problemy finansowe i komornika na karku. Stracił pracę w urzędzie skarbowym po tym jak ujawnił nieuczciwość pewnych urzędników. Niestety u nas tak bywa, że kiedy urzędnik dopuści się jakiegoś przekrętu, to raczej nie poniesie za to konsekwencji. A ktoś kto próbuje zwrócić na ów fakt uwagę ogółu raczej nie zostanie pochwalony a wręcz przeciwnie taki ktoś spotka się z obojętnością oraz zarzutem, iż jest zawistny i zazdrości tamtemu(nie ważne, że nieuczciwemu)
Zawiść, występuje wówczas gdy dana osoba ciężko i uczciwie zasuwa i uda jej się dzięki temu zarobić duże pieniądze a ktoś inny widząc to, szczerze i z bólem serca zazdrości. To dla mnie jest zawiść, ale jeśli osobnik zdobywa zasoby pieniężne nieuczciwe, dodatkowo wykorzystując do tego swoje stanowisko a ktoś inny próbuje zwrócić na to uwagę ogółu, to jest po prostu poczucie sprawiedliwości. Niestety nie jest to naszą cechą narodową. My lubimy zazdrościć komuś kto ma więcej, jednocześnie przymykając oczy na wszelkie nieuczciwości. Dla mnie to taka moralna schizofrenia.
Smutne jest to ,że czyn owego biedaka i tak nic nie zmieni, mentalność polityków jest jak beton niereformowalna. Jedyne, co będą robić to jeszcze bardziej prześcigać się we wzajemnych oskarżeniach. Najbliższe wybory raczej nic nie zmienią, chyba, że stanie się jakiś cud, jedyne co się zmieni po 9 października, to tylko niektóre tyłki na stołkach .


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 24 Wrzesień, 2011, 11:32:05
Cytuj
ogólnie kicha
czytam i pisać się nie chce
na palcach jednej dłoni można policzyć głównie z panaceum-sreum zbierających głos
a i tak na koniec zakończą wierszem
kicha totalna....

MMM plus za odwagę wytknięcia schitu przez cenzurę św.Piotra...
jeszcze chwila a forum zdechnie....


Mój tekst, więc piszę o kim chcę a jak Ci mało, to sam sobie dopisz mądraliński. :P



Wywołałem wilka z lasu.Ale wejście miał elokwentne  :o

Cytuj
Zanim zdobył się na ten desperacki krok, prosił różnych polityków o pomoc ale wszyscy zwyczajnie go olali.


http://www.infor.pl/finanse/artykuly/327575,ile_wynosi_zadluzenie_polakow.html (http://www.infor.pl/finanse/artykuly/327575,ile_wynosi_zadluzenie_polakow.html)

Jolu czy wszyscy zadłużeni mają się podpalić?Czy politycy mają spłacać za nich długi?
Jolu może jeszcze to przeczytaj.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-ujawnia-nowe-fakty-ws-niedoszlego-samobojcy,wid,13823081,wiadomosc.html (http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tusk-ujawnia-nowe-fakty-ws-niedoszlego-samobojcy,wid,13823081,wiadomosc.html)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Wrzesień, 2011, 11:48:45
Firefoksie, nie zgrywaj mądrali, czytaj ze zrozumieniem, przecież wiem, że jesteś inteligentny. Facet miał problem finansowy, bo stracił pracę a stracił pracę bo zachował się odpowiedzialnie i ujawnił nieuczciwość urzędników. Przecież tak nie powinno być, długi powinien spłacać każdy za siebie ale wiesz dobrze, że na problemy czy też kłopoty danej osoby składa się wiele różnych czynników. Ja wcale nie napisałam, że politycy mają spłacać długi za ludzi ale gdzie podziała się zwykła ludzka uczciwość, bo mam wrażenie, że w dzisiejszej dobie to tylko puste hasło w słowniku języka polskiego. I to by było na tyle nie mam nic więcej do dodania w tym temacie.

PS. Żeby nie było, że jestem zacietrzewiona, weszłam na te linki, które mi wskazałeś i przeczytałam nowe wiadomości, być może rzeczywiście wszystko gra w tek kwestii ale czy w jeden dzień naprawdę można przeprowadzić szczegółowa kontrolę. Wiesz nie jestem oszołomem i nie przemawiają do mnie żadne teorie spiskowe ale wiadomo też, że nikt nie kłamie tak dużo i tak dobrze jak politycy, a tak w ogóle to miałam nie wdawać się więcej w dyskusje ale mnie sprowokowałeś Pysiu-mysiu niestety.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 24 Wrzesień, 2011, 12:50:04
Cytuj
Firefoksie, nie zgrywaj buca, czytaj ze zrozumieniem,

Jolu nie zgrywaj takiej ą,ę.Pisz ze zrozumieniem.W tej liczbie ponad dziewięciu tysięcy jakoby przeczytanych Twoich postów jest również mój udział.I powiem tylko za siebie.Otóż wygląda to tak.A Zaradna coś skrobnęła ??? i najczęściej bez czytania przechodzę do innego wątku.
Wiem jesteś teraz zła.Ja też.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Wrzesień, 2011, 13:02:50
Jolu nie zgrywaj takiej ą,ę.Pisz ze zrozumieniem.W tej liczbie ponad dziewięciu tysięcy jakoby przeczytanych Twoich postów jest również mój udział.I powiem tylko za siebie.Otóż wygląda to tak.A Zaradna coś skrobnęła ??? i najczęściej bez czytania przechodzę do innego wątku.
Wiem jesteś teraz zła.Ja też.
Wiem, wiem ą, ę d... przez rz .
Spoko zła nie jestem, a buca zmieniłam na mądralę i nie ze względu na siebie ale dlatego, że Cię szanuję i to nie było odpowiednie słowo. Z drugiej strony sam wiesz, że nudna dyskusja to żadna dyskusja. Wiesz też, ze potrafię przyznać się do błędu, nikt z nas nie jest nieomylny.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 24 Wrzesień, 2011, 14:04:01
Zaradna fajna z ciebie babka. ale ...
...ciężki mam z Tobą orzech do zgryzienia, zaczynasz jakieś gierki w które chcesz każdego w manewrować. Sprawa TBS-u była ciekawą inicjatywą, nie zabierałem głosu bo nie znałem szczegółów, a nie lubię stawiać wyroków po nie zapoznaniu się ze sprawą.
SKOB - radzę zapoznać się dogłębnie, dlaczego Burmistrz podjął taką a nie inną decyzję, bo z dokumentów jakie otrzymałem, popieram Pana Arka w 100% , to jedyny jak narazie urzędnik który myśli o mieszkańcach a nie jednostkach.
Kolejna aluzja do Piotrka , BABO ten chłopak jak mało kto stara się być bezstronny i jako moderator pozwala na wiele, więc oskarżanie go ... uważam za duży nietakt.
Narzekasz na poziom forum, ale to głównej mierze twoje posty są poniżające i większości nie logiczne.

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Wrzesień, 2011, 14:34:34
Zaradna fajna z ciebie babka. ale ...
...ciężki mam z Tobą orzech do zgryzienia, zaczynasz jakieś gierki w które chcesz każdego w manewrować. Sprawa TBS-u była ciekawą inicjatywą, nie zabierałem głosu bo nie znałem szczegółów, a nie lubię stawiać wyroków po nie zapoznaniu się ze sprawą.
SKOB - radzę zapoznać się dogłębnie, dlaczego Burmistrz podjął taką a nie inną decyzję, bo z dokumentów jakie otrzymałem, popieram Pana Arka w 100% , to jedyny jak narazie urzędnik który myśli o mieszkańcach a nie jednostkach.
Kolejna aluzja do Piotrka , BABO ten chłopak jak mało kto stara się być bezstronny i jako moderator pozwala na wiele, więc oskarżanie go ... uważam za duży nietakt.
Narzekasz na poziom forum, ale to głównej mierze twoje posty są poniżające i większości nie logiczne.

  

Spoko, nie musisz się martwić od dziś, jeśli coś napiszę, to jedynie na tym czyli swoim wątku i będą to jedynie pierdoły typu ptaszki, motylki i d... Maryni. Czy teraz jesteś zadowolony. Może zostaniesz nowym Moderatorem, jesteś taki obiektywny, bezstronny i taktowny więc masz duże szanse.
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Wrzesień, 2011, 18:35:34
Piękny dzień dzisiaj, świeci słonko, wróble za oknem świergolą. Jest okej, wszyscy wokół się uśmiechają, aż się chce żyć. Niedługo wybory ale to przecież nieważne, bo jest super, ja bym tam nic nie zmieniała, mamy takich wspaniałych rządzących, po prostu aż serce rośnie gdy o tym pomyślę. Z chęcią pójdę i zagłosuję, jest dobrze ale będzie jeszcze lepiej, ja to wiem. Bezrobocie powoli znika a do końca roku zniknie całkowicie. Młodzi przestaną uciekać za granicę, powiem więcej, oni wszyscy zaraz po 9 października zaczną wracać do ojczyzny.
Cóż bym mogła jeszcze dodać, a już wiem, kot sąsiadki nasikał na wycieraczkę kurza nóżka(och przepraszam za ten wulgaryzm), druga sąsiadka słucha Radia Maryja. Nie żeby mi to przeszkadzało, ja uwielbiam ten piękny kanał edukacyjno - rozrywkowy. Problem w tym, że ta przemiła pani ma lekkie kłopoty ze słuchem, dlatego czasem zmuszona jestem słuchać tych jakże kształcących audycji, przenikających przez sufit z mieszkania piętro wyżej ale ja nie będę narzekać, bo nie wypada a zwłaszcza na Forum. Muszę zachować odpowiedni poziom wypowiedzi, gdyż byłoby mi niezmiernie przykro gdyby znów kogoś uraziły moje słowa. Kurde blade(przepraszam znów niefortunne słówka wyrwały mi się z ust), zapomniałabym o ważnej sprawie, przecież inna z moich sąsiadek ma nowego faceta. Wróć. Partnera. No, to by było na tyle, mam nadzieję, iż zachowałam odpowiedni ton wypowiedzi, nie obniżając tym samym wysokiego poziomu Forum. I niech moc będzie z Wami.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 24 Wrzesień, 2011, 18:56:14
Jolka o rzesz Ty  ;D

Trzy Sześć - O ironio (http://www.youtube.com/watch?v=qvDsa3puO-Q#)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Wrzesień, 2011, 19:11:36
Ha ha ha jakże się ubawiłam panie Janie. Wybacz, iż nie zwracam się do Ciebie per Pysiu-mysiu ale moim zdaniem takowa frywolność byłaby niestosowna na Forum. Znów mogłabym kogoś tym urazić a uwierz mi uczucia innych Forumowiczów to dla mnie sprawa priorytetowa. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Wrzesień, 2011, 14:01:45
Jako, że Forum nie powinno być i oczywiście nie jest jedynie siedliskiem plotek, oskarżeń oraz innych tworów szanującego się nawzajem rodzaju ludzkiego, czas na odrobinę kultury również z mojej strony. W związku z tym dziś porozmawiamy sobie o literaturze a ściślej mówiąc o poezji.

Ptaszek sobie frunie z dala,
w górze słonce z.........,
żaba w wodzie d... moczy,
k....! Co za dzień uroczy.

W związku z tym, iż zapoznaliśmy się z treścią utworu, nadszedł czas na analizę dzieła, a więc.

Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy, z rymem sylabowym i z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie może dać tylko otaczająca przyroda. Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody pupa żaby jest pretekstem do euforii.
Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. Ja liryczne personifikuje słońce. W słowie "z........" oddaje szybkość i perfekcję ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może "z.........." w senso stricte.
Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych korzeniach poety i głębokiej więzi ze społeczeństwem. W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświecenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 25 Wrzesień, 2011, 16:08:22
Jolka, Jolka pamiętasz lato ze snów, gdy pisałaś Ptaszek sobie frunie z dala,
w górze słonce z.........,żaba w wodzie d... moczy, k....! Co za dzień uroczy.
To było cudowne lato. Chodź do nas zrobić analizę
http://panaceum.cba.pl/ (http://panaceum.cba.pl/)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Wrzesień, 2011, 22:39:25
Podjęłam już decyzję odnoście wyborów, jeśli chodzi o kandydata do Senatu, to pisałam już wcześniej, iż jest to Jerzy Zieliński (bezpartyjny). Natomiast kandydatka do Sejmu, na którą zagłosuję, nazywa się Marzena Machałek, jest przedstawicielką Prawa i Sprawiedliwości.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 25 Wrzesień, 2011, 22:45:20
Jola ja głosuję na Jerzego Zielińskiego, a do sejmu na Jerzego Stachyrę nr 6 na liście PiS-u. Twój wybór do sejmu co do kandydata jest jak kulą w płot- uwierz starej pisowiance >:(


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Wrzesień, 2011, 23:09:05
Ewo tak szczerze, to być moze masz rację. Powiem Ci czym się kierowałam. Wiadomo, iż szanse mają ci z przodu listy, po drugie wybrałam kobietę, gdyż uważam iż stanowczo za mało jest w Parlamencie naszego babskiego gatunku. Nie żebym była wrogo nastawiona do płci przeciwnej ale widzisz przecież sama. Faceci stoją u steru odkąd świat światem i do czego to wszystko doprowadza. Oni raczej nie uczą się na błędach. Ja nawet ostatnio przekonałam się do Kwaśniewskiej a uwierz mi, że szczerze jej nie lubiłam. Ta kobieta ostanimi czasy robi dużo dobrego. Wracając do mojej kandydatki, to kiedyś gdy walczyłam z TBS-em i zwracałam się o pomoc i interwencję do posłów różnych ugrupowań, Marzena Machałek była jedyną z nich która spotkała sie ze mną osobiście i wysłuchała mnie. To, że jej interwencja była dla mnie bezowocna, to już inna sprawa. Musiałam, niestety rozgryźć sama ten twardy orzech. Wówczas pomogła mi moja upierdliwość i ośli upór a wiesz, że tego mi nie brakuje. Ale wiesz co, wzięłam sobie do serca Twoje słowa i przemyślę jeszcze swoją decyzję. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 27 Wrzesień, 2011, 18:44:14
Wszędzie polityka, gorące dyskusje przedwyborcze. Pomyślałam, iż pora zmienić temat aby trochę się odprężyć ale nie wiem czy to o czym piszę kojarzyć się może z luzem i odprężeniem.

Choć mówimy o tym po cichu i z pewnym zażenowaniem to jednak zdajemy sobie doskonale sprawę z wagi istniejących problemów, dotyczących naszych grzesznych ciał, którym na imię: biegunka i zatwardzenie.
Powyższe problemy, to w pewnym sensie stany czynny i bierny, gdyż biegunka wiąże się z czynnością. Natomiast niemożność wypróżnienie jelit z naszych poprodukcyjnych odpadów skojarzyć można z całkowitym brakiem czynności.
Zarówno nasza nadczynność wydalnicza jak i jej brak to mankamenty, z którymi w dzisiejszej dobie boryka się ludzi. Śmiem nawet twierdzić, że problemy te mają zasięg ogólnoświatowy.
Ostatnimi laty klimat na kuli ziemskiej uległ znacznemu ociepleniu. Znane nam są doskonale, ponad trzydziestostopniowe długotrwałe letnie upały a także ciepłe zimy przypominające swoim charakterem raczej pogodną jesień lub wiosnę. Jak wiemy, nie pozostaje to bez wpływu na nasze organizmy. Dawniej nękające nas wirusy grypy atakowały głównie drogi oddechowe, wywołując: katar, kaszel, ból gardła lub zapalenie oskrzeli. Dziś zasięg wirusów rozszerzył się w głąb ciała, nie oszczędzając żołądka ani jelit. I stąd wzięła się grypa jelitowa, powodująca w organizmie chorego człowieka: bóle żołądka, jelit, wzdęcia, zgagę, wymioty i oczywiście biegunkę.
Druga kwestia poza zmianą klimatu to dość powszechne błędy w sposobie odżywiania, związane z coraz to większym spożyciem żywności przewożonej, ulepszonej i obowiązkowo z dodatkiem konserwantów. Zapominamy też o odpowiedniej ilości owoców i warzyw. Skutkiem, czego, ogromna część naszej populacji boryka się z problemem niemożności regularnego wypróżniania się i nie jest to przypadłość wieku starczego, gdyż dotyczy wszystkich grup wiekowych. Powyżsi zainteresowani próbują ulżyć swoim zbolałym i wzdętym jelitom i aby to osiągnąć piją przeróżne herbatki przeczyszczające i łykają tabletki o podobnym działaniu, które nie zawsze przynoszą oczekiwany efekt.

Krótka historyjka o rozluźnionym temacie,
typu:
 
„ Przykra niespodzianka”

Raz panna Ewcia miała wielkie plany.
Zapowiadał się dla niej dzień cudowny i udany.
Postanowiła zrobić zakupy i wpaść do przyjaciółki,
na pyszną kawusię i drożdżowe bułki.
Po południu toaleta, nowy makijaż i kreacja elegancka,
na spotkanie z ukochanym, co przyjechać miał z Gdańska.
Niestety nie powiodło się biednej Ewce,
i cudowne plany spaliły na panewce.
Jej brzuszek począł wydawać przeróżne dźwięki,
burczenia, mruczki, jazgoty i inne jęki.
Nie wspominając już o zgadze i potwornym wzdęciu
oraz bąkach prze smrodliwych w skali beauforta prawie do dziesięciu.
Jakby tego było jeszcze mało,
po kolejnym z bąków rozwolnienie ją złapało,
i trzymało przez godzin długich pięć,
odbierając bidulce do dalszej egzystencji chęć.
I tak problem zupełnie przyziemny i wstydliwy niesłychanie,
zniweczył plany super kobietki na romantyczne spotkanie.

Jak opróżnić pana Jana?

Pan Jan o nazwisku Kowalski,
to facet z goła wytworny i elegancki.
Niestety od dawna porządek dnia niezmiernie mu psuje,
to, co powinno z niego wyskoczyć a jednak nie wyskakuje,
więc bez żenady powiem otwarcie,
że pan Jan cierpi na chroniczne zaparcie.
Próbował już sposobów chyba tysiące,
zimne herbatki oraz okłady gorące.
Napinając się i robiąc głupawe miny,
w toalecie spędza długie godziny.
W domu, na sedesie męki piekielne przeżywa,
idąc między ludzi szczętnie to ukrywa,
dusi w sobie niepokoje i złości,
z powodu siedzących w nim zaległości.

Ewo, Janku, sorry za zbieżność imion. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, iż te nieszczęsne rymowanki skleciłam w 2007 roku a na Forum pisuję od niespełna roku, więc sami widzicie, iż natchnienie dał mi ktoś inny.  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 27 Wrzesień, 2011, 19:30:05
Cytuj
Ewo, Janku, sorry za zbieżność imion. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, iż te nieszczęsne rymowanki skleciłam w 2007 roku a na Forum pisuję od niespełna roku, więc sami widzicie, iż natchnienie dał mi ktoś inny.  Duży uśmiech

Jolka nie ściemniaj.Jeżeli Jaś to powinna być Małgosia,a jeżeli jest Ewa to powinien być Adam.A jest Henryk. :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 27 Wrzesień, 2011, 20:18:15
Raz jedna taka zaradna baba
Pisała o sraczkach i jej zaprzeczeniach
Mieszając w piszących imieniach
Jednak ten wigwam dobroci
Aby nam trochę życie ozłocić
Antydatował ten toaletowy dokument
Wszak jej pysiu- mysiu jak postument
Wiernie z nią miłości słowa wymienia
Dlatego napisała, że zbieżność imienia
Ewkę w wyborach chce poprzeć
Nie chce jej zrazić, lecz do niej dotrzeć
To nie Wy na tronach cierpicie męki
Sama już nie wie czyje to stęki ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 27 Wrzesień, 2011, 21:13:58
Cytuj
Wszak jej pysiu- mysiu jak postument
Wiernie z nią miłości słowa wymienia

Ewa, Mysiu- Pysiu jest wiernym mężem i ojcem.I nigdy nie były mu w głowie jakieś amory.to chyba oczywiste jest i basta  ??? :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 27 Wrzesień, 2011, 21:33:35
Ewa, Mysiu- Pysiu jest wiernym mężem i ojcem.I nigdy nie były mu w głowie jakieś amory.to chyba oczywiste jest i basta  ??? :P
To sorry, bo coś tam czytałam o motylkach w brzuchu :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 27 Wrzesień, 2011, 21:40:21
To sorry, bo coś tam czytałam o motylkach w brzuchu :P

Ewa  ;D ja mam w brzuchu bursztynowy napój.Wbrew przyjętym zasadom nie odpowiadam za uczucia wywołane u innych. :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 27 Wrzesień, 2011, 22:13:25
Ewa  ;D ja mam w brzuchu bursztynowy napój.Wbrew przyjętym zasadom nie odpowiadam za uczucia wywołane u innych. :P

No już milknę, bo nie ma z czego się śmiać jak w grę wchodzi nieszczęśliwa miłość :-X


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 27 Wrzesień, 2011, 23:06:15
No już milknę, bo nie ma z czego się śmiać jak w grę wchodzi nieszczęśliwa miłość :-X

Ewo droga, motylki w brzuchu czy zwroty typu Pysiu-mysiu, to tylko puste słowa, sama wiesz, że prawdziwe uczucia okazuje się czynem a nie słowem.
Choć złośliwi mogliby powiedzieć, iż beznadziejną miłość do Burmistrza zamieniłam na nieszczęśliwą miłość do Pysia-mysia.  ;)  Jak widzisz mam podwójnie złamane serce.  ;D
I co Ty na to moja droga  ???


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 28 Wrzesień, 2011, 16:44:24
Ewo droga, motylki w brzuchu czy zwroty typu Pysiu-mysiu, to tylko puste słowa, sama wiesz, że prawdziwe uczucia okazuje się czynem a nie słowem.
Choć złośliwi mogliby powiedzieć, iż beznadziejną miłość do Burmistrza zamieniłam na nieszczęśliwą miłość do Pysia-mysia.  ;)  Jak widzisz mam podwójnie złamane serce.  ;D
I co Ty na to moja droga  ???
Jola co ja na to? Masz podwójnie złamane serce ??? Mówią, że czym się strułeś tym się lecz ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Wrzesień, 2011, 17:12:51
Jola co ja na to? Masz podwójnie złamane serce ??? Mówią, że czym się strułeś tym się lecz ;)

Spoko moja droga, ja lubię mieć złamane serce. ;) Człowiek jak trochę pocierpi, to czuje, że naprawdę żyje.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 28 Wrzesień, 2011, 17:41:46
Jola co ja na to? Masz podwójnie złamane serce ??? Mówią, że czym się strułeś tym się lecz ;)
Spoko moja droga, ja lubię mieć złamane serce. ;) Człowiek jak trochę pocierpi, to czuje, że naprawdę żyje.  ;)

Dziewczyny.no co Wy!!! Nowa seria Harlekina.Jestem wzruszony  :'(


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Wrzesień, 2011, 18:03:43
A tak swoją drogą, nigdy nie wiadomo jak potoczy się dyskusja, zaczęło się od biegunki i zaparcia a skończyło na miłości i złamanym sercu. ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Październik, 2011, 13:25:05
Wszyscy rozprawiają o polityce a ściślej mówiąc o wyborach do Parlamentu, jeśli chodzi o mnie, już dawno podjęłam decyzję, być może błędną ale to moja decyzja. Zmienił się jedynie mój kandydat na Posła, ugrupowanie pozostało to samo. Decyzję, co do zmiany kandydata pomogła podjąć mi Ewcia, zwracając uwagę na pewne rzeczy. Ewa to mądra babka. A ten kandydat, to wiceburmistrz Bogatyni Jerzy Stachyra. Głosować pójdę na pewno, bo to mój zakichany obowiązek. I to by było na tyle odnośnie wyborów. Koniec Kropka. .

A teraz dla rozluźnienia coś do poczytania, bo nie samymi wyborami człowiek żyje.



Roman - „Hotelowa opowieść”

Roman, trzymając kierownicę swojej lśniąco srebrzystej terenówki, zerknął raz jeszcze na GPS leżący na siedzeniu obok niego. Dzięki tej sprytnej nawigacji wiedział ile jeszcze dzieli go od celu podróży. Miał do pokonania jakieś pół kilometra prostą drogą, potem zakręt w lewo, dwieście metrów pod górkę i po paru chwilach był na miejscu. Nie zatrzymując się, a jedynie lekko zwalniając jeszcze raz skręcił w lewo i wjechał na dość duże podwórko przy kamienicy. Gdy mijał fasadę budynku przed oczyma mignęła mu tablica złotego koloru z wygrawerowanym napisem: „Hotel – Pokoje Gościnne – Witamy Serdecznie”.
- To miłe, takie słowa już na wstępie – pomyślał i ziewnął, zasłaniając usta zewnętrzną stroną lewej dłoni. Zaparkował w rogu podwórza, tuż pod ogromnym bukiem. Wysiadł z auta i włączył alarm. Zmierzając do recepcji hotelu, nucił sobie bardzo cicho, a raczej pomrukiwał pewną  piosenkę. Słyszał ją tego dnia w radiu chyba z sześć razy i jakoś tak utkwiła mu w pamięci. Mijając parter i pierwsze piętro zauważył, że znajdowały się tam jakieś biura.
Migiem dotarł do recepcji, która mieściła się na drugim piętrze. Pokoje gościnne były na tej samej kondygnacji a także  piętro wyżej na poddaszu.
W recepcji przywitała go młoda uśmiechnięta dziewczyna, średniego wzrostu z pięknymi lokami na głowie. Poza włosami zwrócił uwagę na jej oczy, wyjątkowo lśniące i pogodne.
Po załatwieniu wszystkich formalności, dziewczyna z kluczami i pilotem w jednej ręce oraz z telefonem bezprzewodowym w drugiej, ruszyła ochoczo przed siebie, prowadząc zmęczonego mężczyznę do jego pokoju. Okazało się, że pokój, który wcześniej zarezerwował mieścił się na poddaszu. Idąc po schodach za dziewczyną mimo woli obserwował jej kocie ruchy. Nie była typem anorektycznego chudzielca, a z jej ruchów wyłaniała się jakaś nieopisana lekkość. Gdy dotarli na miejsce, dziewczyna otworzyła drzwi pokoju nr 8, wprowadziła tam Romana i wyjaśniła mu, do czego służą 3 klucze zawieszone przy breloku, który właśnie mu wręczała, po czym dodała uśmiechając się bardzo przyjaźnie.
-Życzymy miłego pobytu - i wyszła z pokoju.
Romana nie można nazwać typowym podrywaczem. W pewnym sensie wielbił kobiety, ale zazwyczaj wolał je obserwować niż przechodzić do działania. Jego obcowanie z nimi często nabierało kształtu raczej platonicznego. Oczywiście nie unikał kontaktów bezpośrednich, ale zdarzały się one stosunkowo rzadko. Nie czuł się z tym źle, rola obserwatora w pełni go satysfakcjonowała. Jako esteta i entuzjasta płci przeciwnej miał pewną pasję. W wolnych chwilach malował portrety wcześniej spotkanych kobiet. Odtwarzał je wyłącznie z pamięci. To zajęcie a raczej hobby sprawiało mu ogromną i nieopisaną przyjemność. Bardzo żałował, że nie wziął ze sobą bloku i rysików. Zawsze miał je pod ręką, ale tym razem niestety zapomniał. Nękała go ogromna chęć naszkicowania portretu tej przemiłej dziewczyny z recepcji. Postanowił, że nazajutrz, zaraz po śniadaniu uda się do miasta i zakupi potrzebne przybory. Włączył telewizor, próbował coś obejrzeć, ale był zbyt rozkojarzony. Myślał o wypadzie w miasto, mógłby znaleźć jakiś przytulny lokal i zaliczyć parę drinków. Długo się nie namyślając ruszył w drogę. Zdecydował  iść pieszo, ponieważ nie siadał z kółko, kiedy pił. Nawet, jeśli był to drink lub jedno piwo wolał nie ryzykować. Pewne zasady uważał za oczywiste i starał się ich nie łamać.
Szedł z rękoma w kieszeni bacznie się rozglądając. Miął trzy przecznice ale jak dotąd jego oczom nie ukazał się szyld, który by go szczególnie zaciekawił. Nagle stanął jak wryty uśmiechając się sam do siebie i wiedział że znalazł już odpowiedni lokal na przechylenie paru szklaneczek czegoś mocniejszego, bo któż by nie zwrócił uwagi na pub o zabawnej nazwie „Szczeniak”.
-No to bo boju- mrukną bardzo cicho pod nosem i wszedł do środka. Lokal był przytulny, lekko przyćmione światła lamp rozsiewały wokół nieśmiały blask. Na ścianach wisiały antyramy średniej wielkości, prezentujące przezabawne zdjęcia ze szczeniakami psów przeróżnych ras.
-Właściciel tego lokalu musi być zabawnym i dość interesującym facetem- pomyślał Roman z wesołym grymasem na ustach i wybrał jeden z trzech wolnych stolików.
Pozostałe pięć zajmowali goście. Przy jednym siedziały dwie nieco znudzone pary. Przy drugim trzy dość wstawione dziewczyny, hihoczące bez ustanku. Trzeci zajmowała ładna młoda blondyna, która w zamyśleniu sączyła piwo przez słomkę. Czwarty okupowany był przez dwóch hałaśliwych młodzieńców. Sprawiali wrażenie jakby tym zachowaniem, za wszelką cenę chcieli powiadomić wszystkich o swojej obecności. Piąty stolik zajmował barczysty osobnik około trzydziestki, który nerwowo obracał w palcach pusta szklankę i od czasu do czasu spoglądał na zegar wiszący na ścianie.
Roman wybierając swój stolik, brał pod uwagę dogodność obserwacji innych gości w pubie a w szczególności jak wiadomo interesowały go zgromadzone tam kobiety. Jednak na pierwszy rzut oka żadna z nich nie zasługiwała na szczególną uwagę, przynajmniej do tego stopnia by miał ochotę utrwalić jej wizerunek. Pijąc swoją ulubioną whisky z lodem, rozglądał się po lokalu i jednocześnie rozmyślał o czarującej kędzierzawej recepcjonistce. Ona miała w sobie to coś. Nie mógł doczekać się następnego dnia, gdy po nabyciu przyborów do szkicowania przerzuci na kartkę papieru ten cudowny obraz zapisany w jego w pamięci.
W pewnej chwili ujrzał nad sobą cień . Uniósł wzrok do góry. To blondyna siedząca przy stoliku obok coś do niego mówiła.
-Słucham? Przepraszam zamyśliłem się i nie usłyszałem o co pani pytała.
-Więc powtórzę jeszcze raz – mówiła spokojnie dziewczyna- mam na imię Monika, dla przyjaciół Monia i pytałam czy nie moglibyśmy dopić naszych drinków przy jednym stoliku?
-No nie wiem, myślę, że nie ma ku temu żadnych przeszkód.
Roman wstał odsunął jedno z krzeseł przy swoim stoliku i powiedział.
-Zapraszam- po czym pomógł jej usiąść i wrócił na swoje miejsce.
-Miło mi Moniko, ja nazywam się Roman i jestem tu przejazdem. Załatwiam sprawy firmy. Zaklepałem sobie dwa noclegi w tutejszym hotelu na ulicy Górniczej.
-Ach wiem, to te pokoje gościnne w starej kamienicy. Moja znajoma kiedyś tam nocowała.
- Tak to ciekawe. Nocowała w hotelu a dlaczego nie w domu, bo jeśli to twoja znajoma to chyba musi być stąd?
-Zaraz, wszystko po kolei, urodziła i wychowywała się tu, ale potem wyjechała, no i przyjechała w odwiedziny na święta do swoich rodziców.
-A nie mogła nocować w domu?
-Raczej nie, ona ma niezdrowe relacja z matką. To bardzo zaborczy babsztyl.
Rozumiem. Znam doskonale ten problem, ale w moim wypadku toksyczny jest ojciec. I co z tą koleżanką, świąteczna wizyta była udana?
-No wiesz, jak to święta z rodzinką, z tego co wiem, nie obyło się bez zgrzytów ale nie to jest sednem mojej opowieści.
-A co?
-To co wydarzyło się w hotelu.
-No, no, to zaczyna być coraz ciekawsze, czyżby jakieś morderstwo, rabunek?
- Jesteś blisko ale nie uprzedzajmy faktów- ciągnęła Monika ciesząc się, że udało jej się zainteresować nowo poznanego mężczyznę.
-To znaczy?- Niecierpliwił się Roman.
-Historia jest dość pikantna. No więc ta moja kumpela. Sorki, nie pamiętam, czy wspomniałam wcześniej, ona nazywa się Luiza. No więc w hotelu zajmowała pokój z łazienką ale z toaletą na zewnątrz. Był drugi dzień świąt. Wizyta u rodziców niezmiernie ją zmęczyła, dlatego po powrocie do hotelu ucięła sobie drzemkę. Zaraz po przebudzeniu jej pełny pęcherz dawał o sobie znać. Miała właśnie wyjść z pokoju i wtedy usłyszała te podejrzane szepty.
-Jakie szepty?
-No na zewnątrz, w recepcji.
-To znaczy?
-Jakiś mężczyzna mówił półgłosem: „Kochanie weź klucz od jedynki i chodźmy tam na chwilę”, a głos kobiecy odpowiedział: „ Spokojnie Wiesław, nie musisz szeptać, hotel w tej chwili jest pusty, wszyscy wyszli, ale co będzie jak ona przyjdzie na górę. Musimy być bardzo ostrożni”. Wówczas mężczyzna odpowiedział: „Ilonko kochanie, spokojnie. Helena już śpi, wzięła tabletkę nasenną i w tej chwili nic nie jest w stanie wyrwać jej ze snu.”
-To robi się coraz ciekawsze.
-Tak, słuchaj dalej. Luiza zaraz po tej rozmowie usłyszała, jak ktoś otwiera a następnie zamyka drzwi sąsiedniego pokoju. Domyśliła się, że to oni. Po chwili do jej uszu docierały upojne jęki, świadczące o tym, że tych dwoje oddaje się rozkosznym żądzą namiętności.
-Och- westchnął Roman oczarowany hotelową historią, a Monika nie tracąc wątku ciągnęła dalej.
-Pewnie trwało by to jeszcze jakiś czas gdyby nie….
- Gdyby nie co? Opowiadaj, nie zwlekaj.
-Boże jakiś ty jesteś niecierpliwy. Jak będziesz mi przerywał, to nie skończę.
-Spoko, już się zamykam - odpowiedział skruszony Roman.
-Nie przejmuj się tak, ja tylko żartowałam. Rozumiem doskonale twoją ciekawość. Jak Luiza mi to opowiadała, też ciągle jej przerywałam. Widzę, że niecierpliwie wyczekujesz na ciąg dalszy, więc przechodzę do sedna. Te upojne jęki zostały przerwane wrzaskiem zrozpaczonej kobiety.
-Jak mogłeś mi to zrobić?! A ty dziwko nie patrz na mnie tak bezczelnie! Boże, jaka ja byłam głupia, ufałam wam obojgu. I co mi z tego przyszło?!
Następne dźwięki,  jakie dotarły do uszu biednej Luizy brzmiały jak odgłosy szamotaniny, coś się przewróciło. Druga z kobiet ta, która wcześniej milczała zaczęła krzyczeć a potem wydała z siebie przeraźliwy jęk, po którym wszystko ucichło. Słychać było tylko czyjeś powolne kroki, ktoś z tej trójki biorącej udział w tej przeraźliwej awanturze, wyszedł z recepcji, zamykając za sobą drzwi.
-I co wtedy  zrobiła twoja znajoma?
-Biedaczka o mało nie zsikała się w majtki, poza tym ze strachu była bliska obłędu.
-Wyobrażam sobie.
-No więc skradając się  wybiegła z pokoju, oczywiście podreptała do toalety na boso, żeby nie było słychać jej kroków. Po powrocie do pokoju zamknęła drzwi na klucz i czym prędzej wskoczyła pod kołdrę. Robiąc to wszystko nie zapalała światła. Mimo przerażenia jakie wówczas czuła, po pewnym czasie udało jej się zasnąć.
-Nazajutrz, dość wcześnie, bo o siódmej, zbudził ją hałas w recepcji. Z radia na zewnątrz dobiegały wesołe rytmy oraz odgłosy rozmowy. To pracownice porannej zmiany rozpoczynały swoją pracę. Gdy Luiza wyszła z pokoju zobaczyła trzy kobiety, siedzące za kontuarem, które żywiołowo dyskutowały, delektując się przy tym poranną kawą. Wiesz, moją kumpelę niezmiernie nurtowały dwie rzeczy, co się stało w pokoju obok i czemu nikt tego jeszcze nie zauważył? Wtedy właśnie pomyślała: ”Może one jeszcze nie wchodziły do tego pokoju i zaraz jak wypiją tą przeklętą kawę, to wejdą tam i ujrzą zwłoki tych ludzi, których słyszałam w nocy”.
Wtedy właśnie drzwi od wspomnianego pokoju otworzyły się od wewnątrz i wyszła  stamtąd jakaś młodziutka dziewczyna.
Luiza postanowiła zamienić kilka słów z kobietami zgromadzonymi w recepcji.
-Przepraszam, dawno panie przyszły?
-Jakiś kwadrans temu.
-Proszę mi wybaczyć moją ciekawość ale czy w pokoju sąsiadującym przez ścianę z moim pokojem byli wczoraj jacyś gości, bo ja wczoraj słyszałam coś niepokojącego?
-Pracownice hotelu spojrzały na siebie porozumiewawczo. Jedna z nich otrząsnęła się nagle, zupełnie jakby przeszła przez nią nagła fala zimna.
-Nie proszę pani, tej nocy nikt nie spał w pokoju obok a koleżanka właśnie podlewała tam kwiatki. I dodam jeszcze że tej nocy nikt oprócz pani nie spał na tym piętrze.
Mamy zajęte trzy pokoje ale na wyższej kondygnacji.
-To dziwne. Mogłabym przysiąc, że coś słyszałam.
-Musiało się pani coś przyśnić.
-Chyba ma pani rację - odpowiedziała Luiza lecz po powrocie do swojego pokoju słyszała wyraźnie ożywioną rozmowę kobiet z recepcji. Dodatkowo zaniepokoiło ją to, w jaki sposób rozmawiały. Zwracały się do siebie bardzo ściszonym głosem, wręcz szeptały. I wiesz co Romku, moja kumpela przemyślała to wszystko na spokojnie i doszła do wniosku, że nie ma sensu rozwodzić się nad tym, co wydarzyło się owej nocy. Były święta i bardzo pragnęła spędzić je w spokojnej atmosferze, więc ubrała się, umalowała, zamknęła na klucz drzwi swego pokoju i poszła do domu rodziców.  Poza tym w tamtej chwili najważniejsze było dla niej to, że wreszcie pojednała się z matką.
- I to koniec historii-spytał głodny sensacji Roman.
-Spokojnie mój drogi-odpowiedziała z przekąsem Monika najciekawsze jeszcze przed tobą.
-W porządku nie przeszkadzam, opowiadaj dalej.
-No właśnie biedna Luiza, to, co usłyszała w domu rodziców wstrząsnęła nią do głębi.
Dowiedziała się od matki, że dwa lata wcześniej, także w drugi dzień świąt, doszło w tym hotelu do pewnej tragedii, której przebieg był bliźniaczo podobny do tego co słyszała w nocy na recepcji i w pokoju obok. Wówczas wszyscy znali tą historię, gdyż opisano ją z najdrobniejszymi szczegółami w lokalnej gazecie.
   -I co dalej?   
   -Dalej to chyba raczej łatwo się domyśleć, Luiza zrezygnowała z dwóch ostatnich noclegów w tym strasznym miejscu i przenocowała w domu rodziców, choć wcześniej się tego zarzekała. Nie chciała wyjeżdżać przed czasem, dlatego zaryzykowała kilkudniowy bliższy kontakt z matką. Oczywiście w naszym uroczym mieście są jeszcze inne hotele ale ta historia zbyt ją przeraziła. Rozumiesz, dwie lub trzy noce spędzone u boku matki, takiej nawet najbardziej jędzowatej i despotycznej nie mogą równać się ze spaniem w sąsiedztwie duchów. I to takich podnieconych i w dodatku agresywnych, które mordują się nawzajem.
   -Ciekawa historia, nie ma co, już dawno nie słuchałem z takim zainteresowaniem żadnej kobiety. O, przepraszam, nie miałem nic złego na myśli.
   -Rozumiem chodzi ci o to, że babki jak coś mówią to zwykle przynudzają  i dlatego faceci jednym uchem wpuszczają a drugim wypuszczają.
   -No powiedzmy, że przez grzeczność nie będę oponował. Wiesz, na mnie już pora ale z drugiej strony głupio mi tak cię tu zostawiać. Dzięki tobie ten wieczór był bardzo interesujący.
   -Spoko, nie ma obawy, możesz spokojnie iść do swojego hotelu. Jestem umówiona z bratem, za jakieś pół godziny będzie wracał od kolegi i ma tu po mnie wstąpić.
   -No to do widzenia, było mi bardzo miło i kto wie może nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują- powiedział Roman z nutką nadziei w głosie.
   -Do wiedzenia, być może, jak to mówią, świat jest mały a wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.
   -Dobrze powiedziane- podsumował Roman, wstał od stolika i pewnym krokiem wyszedł z lokalu. Przez całą drogę do hotelu migały mu przed oczyma urywki z historii opowiadanej przez Monikę. Do hotelu dotarł w parę chwil, otworzył drzwi wejściowe od budynku jednym z kluczy, który otrzymał  wcześniej od tej milej recepcjonistki, a gdy zatrząsnął je za sobą, wbiegł na gorę, wszedł do swojego pokoju, rozebrał się i wziął prysznic. Kilka wypitych drinków, przechadzka z pubu do hotelu oraz prysznic wywołały u niego uczucie przyjemnego znużenia. Ledwo przyłożył głowę do poduszki i od razu zasnął. Krainę jego snu odwiedzały przeróżne postacie, od czarującej recepcjonistki, poprzez gadatliwą  aczkolwiek pełną uroku Monikę, na postaciach z jej upiornych opowieści skończywszy. Ta noc była inne niż wszystkie, chwilami śniąc miał wrażenie, jakby sen przeplatał się z rzeczywistością, a rzeczywistość  ponownie uciekała w krainę snu.
   Roman obudził się wcześnie rano  i mimo ekscytacji poprzedniego wieczoru, był wyspany, wypoczęty i pełen wigoru. W biały dzień ta historia z duchami zdawała się raczej nierealna lecz mimo to zadawał sobie pytanie, czy to, co spotkało Luizę mogło wydarzyć się naprawdę?  Po rześkim porannym prysznicu, ogolił się, ubrał i zszedł cztery piętra niżej do piwnicy, gdzie znajdował się hotelowy bufet. Rano zawsze potrzebował porządnego kopa w postaci mocnej kawy parzonej po turecku.
Po kawie przyszła kolej na smaczne, pożywne śniadanie. Zjadł jajecznicę z dwóch jaj ze szczypiorem, pachnące świeżością chrupiące bułeczki z masełkiem, dżem truskawkowy, kilka plastrów żółtego sera, ogórka, pomidora oraz papryki konserwowej. Po śniadaniu zamierzał trochę pozwiedzać miasto i oczywiście zahaczyć przy okazji o sklep z przyborami do szkicowania. Apetyt dopisywał mu jak zwykle zresztą. Zmiótł z talerzy dokładnie wszystko i po odstawieniu ich do okienka ze zwrotami wyszedł z bufetu i ruszył w stronę wyjścia. Schodząc po schodkach  na zewnątrz budynku ruszył w stronę parkingu mieszczącego się na podwórzu z tyłu budynku.  Kiedy wsiadał do auta, kątem oka zauważył kontur znajomej postaci, a gdy przyjrzał się dokładniej, spostrzegł w ogrodzie kilkadziesiąt metrów dalej Monikę, rozwieszającą pościel na sznurach. Po krótkim namyśle zatrzasnął drzwi swego samochodu i ruszył w jej stronę, gdyż odpowiedź na pytanie, co ona tam robi bardzo go nurtowała. Idąc do celu spostrzegł lekkie zmieszanie na twarzy Moniki.
-Hej, nie spodziewałem się spotkać tu ciebie moja droga.
-Trudno wpadłam, ale takie są skutki nadmiernego fantazjowania- odpowiedziała Monika. Po czym spytała.
-Masz chwilę, czy się spieszysz?
-Wybieram się do miasta ale nie śpieszę się specjalnie.
-No to usiądźmy tu na ławce i spróbuję się z wszystkiego wytłumaczyć.
-Mieszkam tu a mój ojciec to szef tego hotelu a raczej kierownik. Pracownicy hotelu pełnią dyżury od siódmej rano do dwudziestej pierwszej. A przyjmowanie gości nocą i kierowanie hotelem to zadanie mojego ojca. Ma na imię Wiesław a moja mama to Helena. Jeśli chodzi o mnie teraz mam wakacje ale studiuje dziennikarstwo, przymierzam się do tego aby w przyszłość zająć się pisaniem. Zawsze lubiłam zmyślać różne historie i opowiadać je innym a czasem też wkręcam nieznajomych. Tak samo było również w twoim przypadku. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
-Przestań, nie musisz przepraszać. Ostatecznie nic złego nie zrobiłaś a dzięki tej całej historii wizyta tutaj będzie dla mnie niezapomniana i wyjątkowa.
-Super, cieszę się, że tak to przyjąłeś, jesteś świetnym facetem, wiesz trochę mi głupio to proponować, ale może wymienilibyśmy się numerami telefonów
-Bardzo chętnie, to chyba jakaś telepatia, bo właśnie zastanawiałem się, czy cię o to nie poprosić.
- No to do zobaczenia i obiecuję na pewno zadzwonić-  powiedział Roman żegnając się z Moniką.
-Do zobaczenia i trzymam cię za słowo - odpowiedziała Monika wykrzywiając usta w przeuroczym grymasie.  
   

autor opowiadania: Jolanta Dobrzyńska.   
    


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Październik, 2011, 15:42:35
Nie podoba mi się to, co dzieje się ostatnio na Forum, ludzie skaczą sobie do gardła. To bardzo przykre i niestety świadczy o wzajemnej nienawiści. Powinniśmy się nawzajem szanować. Narzekamy często na młodzież a jaki my dorośli dajemy im przykład.

Zrobiło się zimno, mamy już prawdziwą jesień. Niedługo Święto Zmarłych, potem za kolejnych parę chwil Wigilia, Boże Narodzenie. Podobno święta, to czas cudów. Staram się w to wierzyć, chociażby dlatego, że w tym czasie ludzie stają się  jacyś lepsi, bardziej otwarci na krzywdę bliźniego. Oj szkoda, że święta nie trwają przez cały rok. Może wówczas bylibyśmy dla siebie lepsi.

Jeśli ktoś lubi i ma ochotę sobie poczytać, zamieszczam poniżej kolejne swoje opowiadanie.
Na wypadek, gdyby ktoś podejrzewał, że być może mi odbiło, bo zamiesiłam 3 posty jednocześnie w tym samym wątku, wyjaśniam. Opowiadanie miało zbyt dużą pojemność i musiałam je wrzucić w trzech częściach.

Zuzanna- „Chora wyobraźnia”.

    Norbert oczarował Zuzannę już przy pierwszym spotkaniu. Dziewczyna wychodząc za niego za mąż unosiła się w przestworzach miłości. Stworzyli dom pełen ciepła, w którym dominował szacunek do drugiej osoby i wzajemne wsparcie w realizacji własnych ambicji i związanych z nimi pragnień. W związku z tym oboje pracowali zawodowo. On był wziętym geodetą. Ona prowadziła mały antykwariat. Wszystko układało się jak w bajce. Rodzice Zuzanny kupili im ładne trzypokojowe mieszkanie. Młodzi dorabiali się bez problemów.
   Dwa lata po ślubie, Norbert szalał ze szczęścia, dowiedziawszy się, że jego ukochana kobieta urodzi mu potomka. W trzecim miesiącu ciąży niespodziewanie pojawiły się komplikacje i przyszła mama musiała zrezygnować z dalszej pracy. Wspólnie postanowili, że jakoś przetrwają, utrzymując się z jednej pensji. W rezultacie, czego, antykwariat został spieniężony, a gotówka ulokowana w banku.
   Problemy zdrowotne Zuzanny zmalały niemal do zera. Reszta jej ciąży przebiegła bez większych zakłóceń. Rozwiązanie miało nastąpić mniej więcej w połowie stycznia. Od tego wydarzenia dzielił ją niespełna miesiąc. Zbliżał się kolejny weekend. Norbert po powrocie z pracy, jedząc obiad zwrócił się do niej.
   -Kochanie, może byśmy odwiedzili twoich rodziców, to zaledwie piętnaście kilometrów stąd. Być może to nasza ostatnia wizyta u nich, przed narodzinami maleństwa. Pamiętasz, wieczorem będzie mecz? Chętnie obejrzałbym go razem z twoim ojcem. On jest świetnym kompanem na takie okazje. A ty będziesz mogła spokojnie poplotkować z matką.
   -Ależ oczywiście, zgadzam się Norbercie. Nie uwierzysz, ale dziś myślałam o rodzicach. Chyba naprawdę czytasz w moich myślach. Mój drogi jeszcze jedna sprawa, proszę uspokój mnie i powiedz, czy dobrze się domyślam, że do domu wrócimy dopiero jutro i nie będziemy jechać z powrotem po nocy? -Spytała lekko zaniepokojona Zuzanna.
   -Ależ oczywiście. Ja i tatko, kibicując musimy wspomóc się paroma puszkami browaru, a wiesz doskonale, że po alkoholu nie odważyłbym się prowadzić.
   -Bardzo rozsądnie kochanie. Zjedzmy teraz obiad. Po obiedzie spakuję kilka najpotrzebniejszych rzeczy i możemy śmiało ruszać w drogę.
   O godzinie siedemnastej oboje siedzieli w śnieżno-białej Skodzie i przemierzali trasę w kierunku domu rodziców Zuzanny. Pogoda była typowa jak na tę porę roku. Wiał wiatr, prószył śnieg, a dźwięk, jaki wydawały z siebie opony jadąc po ośnieżonej drodze, wskazywał na obecność mrozu. Pełni radości państwo Mazurowie, rozprawiali na temat dziecka, o tym jak będą się nim zajmować i bezgranicznie je kochać. Norbert podczas jazdy, objął żonę jedną ręką i przytulając ją mocno do siebie, delikatnie musnął ustami jej zaróżowiony policzek. Ona natychmiast odwzajemniła ten czuły gest i namiętnie pocałowała go w usta. Trwało to zaledwie moment. Zuzanna kochała męża i uwielbiała czuć jego bliskość, ale dla niej podczas jazdy najważniejsze było bezpieczeństwo. Nagle odwróciła się i patrząc przed siebie na zaśnieżoną szosę, przemówiła dość poważnym tonem.
   -Kochanie jedź ostrożnie. Patrz uważnie na drogę, teraz nie pora na amory. Jest ciemno i ślisko a licho nie śpi.-
   Niestety, na nic zdały się przestrogi brzemiennej kobiety. Jadący z naprzeciwka szaro-niebieski Landrover, prowadzony przez pijanego mężczyznę, wpadł w poślizg i uderzył z impetem w ich śnieżno-białą Skodę. Wszystko potoczyło się błyskawicznie, zaskakując Zuzannę i jej męża niczym grom z jasnego nieba.
   
   
   Od tragicznego zdarzenia minęły niespełna dwa lata. Zuzanna bardzo się zmieniła. Zdominowana obsesyjną podejrzliwością, unikała ludzi i bała się kontaktu ze światem zewnętrznym. Znajomi i sąsiedzi przestali dla niej istnieć. Sensem jej życia stało się dbanie o ciepło ogniska domowego. Mąż i córeczka byli dla niej najważniejsi na świecie. Za nimi wskoczyłaby w ogień. Obawy, że mogłaby stracić któreś z nich doprowadzały ją do obłędu. Pomimo przemian, jakie zaszły w jej psychice, do Norberta i Weroniki podchodziła z ogromną dozą szacunku i miłości. Oni oboje byli poza wszelkim podejrzeniem i wiedziała, że na nich nie może się zawieść.
           Tego dnia, Zuzanna, jak co dzień, wstała wcześnie rano, wyprasowała mężowi koszulę i przyrządziła mu pyszne śniadanie. Aromat świeżo parzonej kawy oraz zapach smażącej się jajecznicy z szynką i pieczarkami, natychmiast zbudził Norberta. Mężczyzna wstał, pośpiesznie się umył, ogolił i czym prędzej zawitał do kuchni.
   -Cześć kochanie. Nie wiem, co piękniej pachnie, kawusia, czy te smakołyki, które właśnie nakładasz na talerze.
   -Dzień dobry mój drogi, świetnie, że jesteś. Wszystko już gotowe. Życzę ci smacznego- powiedziała rozradowana kobieta, po czym zasiadła przy stole tuż obok męża. Jedli razem śmiejąc się i rozmawiając ściszonym głosem. Nie chcieli obudzić Weroniczki. Kobieta, nie przerywając porannej konwersacji z mężem, wstała od stołu i ruszyła w stronę kuchenki gazowej, gdzie właśnie gotowało się mleko. Zamierzała przyrządzić kaszę dla swojej córeczki. Po paru minutach butelka pysznej, słodkiej i już ostudzonej manny stała na stole gotowa do spożycia. W tym samym momencie zaspana, mała dziewczynka wparowała do kuchni i porywając butelkę ze słodkościami pobiegła z powrotem do swojego pokoju. Rozbawieni rodzice spojrzeli na siebie uśmiechając się błogo. Mężczyzna poszedł jeszcze na moment do łazienki i po chwili był gotów do wyjścia. Zuzanna czekała na niego w przedpokoju, gdzie rytualnie wręczyła mu starannie zapakowane kanapki i wypowiedziała zdanie, to, które powtarzała za każdym razem, kiedy wychodził z domu.
   -Norbert kochanie, proszę cię uważaj na siebie. Jedź ostrożnie i wracaj szczęśliwie do domu- a po krótkiej chwili dodała jeszcze - pamiętaj, nie rozmawiaj z sąsiadami, oni są jacyś dziwni. Ciągle się na mnie gapią i zadają denerwujące pytania.
   -Dobrze kochanie, wiem o wszystkim. Mówiłaś mi już o tym wielokrotnie. Nie rozumiem tylko, dlaczego się tak denerwujesz. Chyba jesteś odrobinę przewrażliwiona -odpowiedział pobłażliwym głosem Norbert, wychodząc za próg mieszkania.
   -Pamiętaj, uważaj na siebie kochanie. Strzeżonego, pan Bóg strzeże. Do zobaczenia.
   -Pa skarbie - Brzmiał z oddali głos Norberta.
   Zuzia z pasją poświęciła się wykonywaniu swoich codziennych obowiązków domowych. Towarzystwa jak zawsze dotrzymywała jej urocza Weroniczka. Dziewczynka chodziła za matką krok w krok, dokazując i śmiejąc się, co nie miara. Jedyne, czego kobieta nie znosiła, to wyjścia po zakupy i na spacery. Ludzie na zewnątrz byli przerażająco obcy. Gdy spoglądali na nią i na jej dziecko dziwnie się uśmiechali i coś szeptali między sobą. Zuzanna niejednokrotnie mówiła o tym mężowi. Ostatnio, też wylewała przed nim swoje żale. On jak zawsze zbagatelizował owe skargi, rzucając zupełnie na luzie krótki komentarz.
   


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Październik, 2011, 15:43:30
-Kochanie, chyba trochę przesadzasz. Dlaczego ktoś miałby gapić się na was lub się z was wyśmiewać? Nawet, jeśli ktoś krzywo na ciebie spojrzy, to jeszcze nie powód do zmartwień - Słowa męża zawsze podnosiły ją na duchu. Wiedziała, że powinna się cieszyć z tego, co życie jej ofiarowało. Nie miała żadnych problemów z Weroniką. Dziewczynka nigdy nie chorowała i nie płakała z byle powodu. Była wyjątkowo uroczym i posłusznym dzieckiem.
   Zuzanna dwa, trzy razy w tygodniu chodziła wraz z córeczką do pobliskiego marketu. Zazwyczaj udawała się tam wcześnie rano. Wówczas nie było jeszcze tłoku i mogły spokojnie obejść cały sklep bez przyciągania niepotrzebnej uwagi.
   
   Był właśnie ten dzień. Dzień zakupów. Ubrała, więc Weronikę, posadziła wygodnie w spacerówce i ruszyła w drogę. Po niespełna godzinie wracała do domu. Przed blokiem spotkała dwie sąsiadki. Jak zwykle gapiły się na nią bez umiaru i coś do siebie szeptały. Kobieta udawała, że nie widzi ich niestosownego zachowania. Zbliżając się do nich przypomniała sobie rady męża i zdecydowała się je pozdrowić.
   -Dzień dobry paniom, piękną dziś mamy pogodę.- Dewotki odwzajemniły powitanie i ruszyły dalej przed siebie. Ona wchodząc do bramy, dyskretnie spojrzała w ich kierunku. Widząc, jak przez cały czas z zapałem, coś do siebie szepczą, robią dziwne miny i nadmiernie gestykulują, znów poczuła niepokój. Starała się nie wpadać w panikę i powtarzała sobie w myślach.
   -Mam tak wiele powodów do radości. Żyję u boku cudownego i kochanego mężczyzny, który w pełni odwzajemnia moje uczucia. A Weroniczka. Ona jest dopełnieniem naszego szczęścia. Czuję się zupełnie spełniona w roli matki i żony.
   Po powrocie ze sklepu, wstawiła pranie i zajęła się gotowaniem obiadu. Postanowiła, że ugotuje żurek z jajkami i białą kiełbasą. Na drugie danie, zaplanowała ulubione danie Norberta, czyli kopytka z duszonymi żeberkami i czerwoną kapustą. A na deser oczywiście lody i zimne piwo. Zawsze lubiła sprawiać przyjemność swoim bliskim. Jej matka wciąż powtarzała.
   -Zuziu, wiesz, czym uwiodłam twojego ojca? Schabowym z pieczarkami i kapuśniakiem na golonce. To niezawodny sposób, przez żołądek do serca mężczyzny. Oni wszyscy są łasuchami i kochają pyszne jedzonko.-
   Zuzia idąc za radą matki, często rozpieszczała męża w ten właśnie sposób. Kiedy była mniej więcej w połowie swoich kulinarnych przedsięwzięć, usłyszała dzwonek do drzwi. Jej serce łomotało niczym gołąb spłoszony strzałem z dubeltówki. Jak zwykle w takiej sytuacji, postanowiła nie otwierać. Doskonale wiedziała, że to któraś z sąsiadek i dlatego przysiadła na moment, zaprzestając tym samym wykonywania wcześniej zaplanowanych prac domowych. Poza mężem, który miał swój klucz oraz inkasentami za prąd i gaz nie wpuszczała do domu nikogo. Sąsiadom nie ufała już od dawna, wyczuwając ich wrogość.
   Kobieta za drzwiami dobijała się dość intensywnie, plotąc przy tym jakieś niedorzeczności. Zuzanna nie chciała tego słuchać i zatkała sobie uszy, przysłaniając je ze wszystkich sił rozwartymi dłońmi. Po paru chwilach do kuchni przybiegła Weronika zaciekawiona hałasem dobiegającym z korytarza. Wystraszona matka chwyciła ją za rączkę i obie ukryły się w pokoju dziewczynki, by tam przeczekać inwazję natarczywej kobiety. Matka i córka kucały w kącie i szeptały coś do siebie, chichocząc przy tym od czasu do czasu. Po kilkunastu minutach Zuzanna wyszła z ukrycia i udała się na mały rekonesans. Nieśmiało podeszła do drzwi i wyjrzała przez judasza. Na zewnątrz nie było już nikogo. Uradowana tym faktem ruszyła w stronę kuchni z zamiarem dokończenia obiadu. Dwie godziny później posiłek był gotowy do spożycia.
   Zuzanna odpoczywała siedząc na fotelu w dużym pokoju i popijając sobie gorącą herbatę. Córeczka klęczała na dywanie obok niej i pochylona nad kartką papieru rysowała jakieś esy-floresy, pomrukując przy tym wesoło. Obie z niecierpliwością czekały na powrót Norberta. Pół godziny później wszyscy siedzieli przy stole i zajadali pyszny obiad. W mieszkaniu unosił się wspaniały aromat spożywanego posiłku. Zuzanna ceniła niezmiernie chwile spędzane wspólnie z osobami drogimi jej sercu. Po obiedzie wstała na moment od stołu i podeszła do lodówki, aby wyjąć z niej lody oraz zimne piwo dla męża. Weronika na widok pucharków napełnionych lodami z bitą śmietaną zaczęła klaskać w ręce, podśpiewując przy tym radośnie.
   -Będziemy jeść lody, lody, lody, pyszne lody, mniam, mniam-i dodała jeszcze -mamusiu, mogę dużą porcję, mogę?
   -Tak córuniu - odpowiedziała Zuzanna - tylko proszę jedz powoli, żebyś się nie rozchorowała
   -Skarbie, naprawdę pyszny obiad. Jestem ci niewyobrażalnie wdzięczny i wiesz, co, miałaś doskonały pomysł. Bardzo chętnie napiję się zimnego piwka. Miałem dziś wyjątkowo dużo pracy i jestem skonany. Naprawdę jesteś niezastąpiona.
   -Nie ma sprawy Norbercie. Kto będzie o was dbał jak nie ja?-
   Deser spożywali w milczeniu. Norbert dostrzegł smutek spływający na pogodne dotychczas lico żony i od razu próbował dociec, co było tego powodem.
   -Kochanie, co się stało? Skąd ta posępna mina? Czy zrobiłem coś nie tak?
   -Nie, to nie ty. To ta wstrętna sąsiadka, dziś znów dobijała się do naszych drzwi. To było naprawdę straszne
   -Tyle razy ci mówiłem, nic się nie bój i po prostu nie otwieraj drzwi. Przecież wiesz, że nic ci nie grozi-uspakajał żonę Norbert.
   -Tak wiem, pamiętam, co mi mówiłeś. Uwierz mi, naprawdę bardzo się starałam nie wpadać w panikę, ale to nie takie łatwe, gdy ktoś z nich próbuje tu wtargnąć.-
   Mężczyzna podszedł do żony, objął ją swoimi dość masywnymi rękoma i przytulił mocno do siebie, a kojący tembr jego głosu dopełnił dzieła, rozwiewając natychmiast wszystkie obawy.
   -Musisz być dzielna skarbie, wszystko będzie dobrze, a ja nigdy nie pozwolę cię skrzywdzić.
   Weronika widząc tą scenę, uradowana podbiegła do rodziców, wyciągając do nich swoje małe rączki. Norbert pochylił się, uniósł ją ku sobie. Po chwili nadal trwali w uściskach, tym razem we trójkę. Zuzanna powoli odzyskiwała spokój. Czuła jak ogarnia ją pełnia szczęścia.
   
   Minęło kilka tygodni. Była środa, dzień zakupów. Norbert jak zwykle pomknął do pracy. Ona wraz z córeczką szykowała się do wyjścia. Na zewnątrz, sąsiedzi i inni przypadkowo napotkani ludzie, nie przerażali jej już tak bardzo. Norbertowi udało się zaszczepić w niej odrobinę spokoju. Przebiegłe uśmieszki i drwiny tych z poza jej świata, nie były już tak straszne jak dawniej. Ten dzień nie różniłby się specjalnie od innych, gdyby nie potworny ból brzucha, który od wczesnych godzin rannych prześladował Zuzannę. Zakupy zrobiła w wielkim pośpiechu, gdyż w markecie dopadły ją kolejne dolegliwości w postaci zawrotów głowy. Po powrocie do domu dosłownie skręcała się z bólu. Weroniczka nieświadoma cierpienia matki, bawiła się w pokoju obok. Zuzanna ubolewała nad swoim stanem. Martwiła się, że nie zdoła ugotować obiadu dla męża i córeczki. Ból był tak przenikliwy, że nie pozwalał jej wstać z kanapy, na której leżała zwinięta w kłębek. Po godzinie jęczała i wyła niczym ranne zwierzę. Ktoś natarczywie dobijał się do drzwi. Słyszała to, lecz niezbyt wyraźnie. Nie miała siły, żeby wstać i otworzyć, a nawet gdyby miała to i tak nie odważyłaby się otworzyć tym łotrom. Była na wpół przytomna. Wtedy do jej uszu dobiegł niepokojący odgłos. To drzwi wejściowe runęły z hukiem na podłogę. Uświadomiła sobie, że ktoś po prostu je wyważył. Jej czoło zroszone potem, płonęło niczym pochodnia. Traciła przytomność, miała wrażenie, jakby odpływała, gdzieś w głąb siebie. Zanim to nastąpiło, usłyszała Norberta, głos dobiegał, jakby z wnętrza jej głowy.
   -Kochanie, to atak wyrostka. Musisz iść do szpitala. Nie martw się o Weroniczkę, ja się wszystkim zajmę. Nie mów nic, wszystko będzie w dobrze. W tej chwili najważniejsze jest twoje zdrowie.
   Podróż do szpitala oraz pierwsze cztery dni tam spędzone, Zuzia pamięta jak przez mgłę. Jakieś igły, zastrzyki, światła. Ponadto przejęte i pełne niepokoju spojrzenia, kręcących się wokół niej ludzi. No i ten śmieszny człowiek, który siadał tuż obok łóżka, obserwował ją i zadawał wiele dziwnych, niepotrzebnych pytań. Najwięcej chciał wiedzieć o jej bliskich. Zuzanna niechętnie rozmawiała z tym podejrzanym osobnikiem. Powtarzała tylko jedno.
   -Wypuśćcie mnie stąd. Muszę natychmiast wracać do domu. Norbert i Weroniczka czekają tam na mnie.
   Potem nadszedł kolejny, piąty dzień pobytu w szpitalu. Zuzia po przebudzeniu czuła się jakoś inaczej. To, co wcześniej było okrutne, teraz zupełnie zmieniło swoje oblicze. Zarówno salowe jak i pielęgniarki sprawujące nad nią opiekę, przestały być złośliwe i podstępne. Już nie miała wrażenia, że każda z nich coś knuje. To samo dotyczyło lekarzy oraz innych pacjentów znajdujących się w pobliżu. Ich wrogość zmalała prawie do zera.
   
    Zdezorientowana i odrobinę zagubiona Zuzanna analizowała w myślach nagłą transformację otoczenia. Nie była pewna tego, co działo się wcześniej. Do jej świadomości docierały strzępy ówczesnych wydarzeń i związanych z nimi obaw. Przemyślenia oszołomionej kobiety przerwał nagle mężczyzna, który wyłonił się z półmroku panującego w szpitalnym korytarzu. Podszedł do jej łóżka, dostawiał doń krzesło, usiadł na nim i od razu się przedstawił.
   -Dzień dobry pani Mazur. Nazywam się Robert Porawski, jestem psychiatrą i chciałbym porozmawiać. Pozwoli pani, że będę się zwracał do pani po imieniu.
   -Tak, zgadzam się -odpowiedziała Zuzanna, rozpoznając w nim osobnika, który odwiedzał ją codziennie i zadawał te dziwne, męczące pytania.
   -W porządku. Miło mi to słyszeć Zuzanno. Znalazła się tu pani z powodu ciężkiego zatrucia pokarmowego. Dosłownie uciekła pani śmierci z pod kosy.
   -To nie był wyrostek?- Spytała zdziwiona kobieta.
   -Nie, droga Zuzanno.
   -Ale Norbert, mój mąż, mówił mi -mężczyzna przerwał Zuzannie -właśnie tę kwestię chciałem z tobą przedyskutować moja droga. Norbert i inne osoby mieszkające w lokalu przy ulicy Kościuszki, to postacie żyjące jedynie w głowie. One są tworem raczej chorej wyobraźni. A to mylne wrażenie, że naprawdę istnieją spowodowała choroba, na którą cierpisz od pewnego czasu. Nie wiem, czy pamiętasz Zuzanno wypadek z przed dwóch lat, spowodowany przez pijanego kierowcę Landrovera. W wyniku tej kolizji zginął Norbert Mazur. Niestety dziecko, które miało wkrótce przyjść na świat odeszło wraz z nim. Twoje życie też wisiało na włosku. Na szczęście pan Bóg okazał się łaskaw, choć dla jednego z was. Ale ty Zuzanno, nie mogąc pogodzić się z tak okrutną rzeczywistością, zrobiłaś to, co czasem zwykły robić osoby po traumatycznych przeżyciach. A mianowicie uciekłaś w chorobę. Niestety, to choroba psychiczna, a jej efektem są halucynacje oraz towarzyszące im obsesje i lęki. Symptomy te całkowicie wypaczyły twoje spojrzenie na rzeczywistość. Zapewne dzień dzisiejszy jest trochę inny od pozostałych. To rezultat leku, który zaczęłaś przyjmować Zuzanno. Specyfik ów złagodził znacznie symptomy choroby, poprawiając zarazem trzeźwość oceny rzeczywistości.
   - Nie wiem, co mam powiedzieć. Dziś czuję się jakoś inaczej. A właściwie, to ludzie są zupełnie inni. Już mnie tak nie denerwują i prawie w ogóle nie czuję lęku. Ale jedno nie daje mi spokoju. To, co mówił pan o Norbercie i Weronice. To chyba jakiś żart i nigdy w to nie uwierzę. Nie mogę zrozumieć tylko jednego. Dlaczego oni dziś wydają mi się jacyś odlegli i nieuchwytni? Tęsknię za nimi bardzo, ale myśl o nich niesamowicie mnie przytłacza. Mam wrażenie jakby czekali na mnie, lecz nie w domu, a w głębi mojej świadomości.
   -Zapewniam Zuzanno, moje słowa były w stu procentach prawdziwe. Muszę cię poinformować, że choroba ta w połączeniu z wyobraźnią może jeszcze przez pewien czas płatać figle i wywoływać obraz tych postaci, ale naprawdę nie są one prawdziwe. To jedynie projekcja twojej wyobraźni. Dlatego też bardzo ważne jest, regularne przyjmowanie leków.
   Zuzanna słuchała bardzo uważnie doktora Porawskiego. Na jej twarzy pojawiały się na przemian smutek, zdziwienie, żal i niedowierzanie. Po policzkach kobiety spływały łzy, ogromne niczym grochy. Jej żal narastał w miarę słów wypowiadanych przez lekarza. Dlatego też, nie mogąc się dłużej powstrzymać, dała nagły upust swojej rozpaczy, gwałtownie rzucając się na łóżko i płacząc głośno niczym skrzywdzone małe dziecko.
   Reakcja ta nie zdziwiła rozmawiającego z nią mężczyzny, gdyż uznał jej zachowanie za całkowicie normalne w takiej sytuacji. Miał świadomość tego, że w tej właśnie chwili wyrzucała z siebie długo skrywany żal. Bo przecież właściwym jest, że po stracie odczuwamy rozpacz i ból. Na szczęście żal nie trwa wiecznie. Niektórzy ludzie wygrzebują się z dołka własnymi siłami, inni potrzebują wsparcia i pomocy. Zuzanna należała do tej drugiej grupy. Dlatego, zostając sama ze swoim cierpieniem, w chwili wielkiej traumy oddaliła się daleko od rzeczywistości. To z kolei przyczyniło się do trwałej izolacji z otoczeniem. I zapewne trwałoby jeszcze przez pewien czas, gdyby nie nagły problem zdrowotny oraz ingerencja ze strony sąsiadów, tych, których paradoksalnie tak bardzo się obawiała. Niektórzy naśmiewali się z niej, inni mieli raczej obojętny stosunek. Uważali ją po prostu za nieszkodliwą wariatkę, spacerującą po mieście i okolicy z lalką we wózku. Bo chora z rozpaczy Zuzanna, starą lalkę znalezioną kiedyś obok śmietnika, uważała za własne dziecko. Chodziła z nią do sklepu, na spacery, mówiła do niej córeczko, karmiła ją, przebierała, przytulała i nazywała swoją małą Weroniczką.    


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Październik, 2011, 15:52:56
Co prawda, parę osób z sąsiedztwa martwiło się o przyszłość młodej, chorej na umyśle kobiety. Znali ją jeszcze z czasów, gdy była zdrową, wesołą i szczęśliwą, spodziewającą się dziecka mężatką. Niestety osobom tym zabrakło uporu i konsekwencji w działaniu. Nie potrafili do niej dotrzeć. Zuzanna nie mogła też liczyć na pomoc rodziców. Jej ojciec niespełna rok po nieszczęśliwym wypadku zmarł na raka płuc. Kilka miesięcy wcześniej doszło do reemisji choroby. Karol, po raz pierwszy, zachorował, gdy jego córka była jeszcze panną. Wówczas przy wsparciu rodziny, szczęśliwie pokonał podstępną chorobę. Zapewne to stres związany z nieszczęściem, jakie spotkało Zuzannę, przyczynił się do tego, że ten straszny potwór drzemiący w nim znów się obudził. U Zofii, matki Zuzanny, choroba męża i nieszczęście córki pozostawiły trwały ślad w postaci poważnej niewydolności serca. Kobieta po śmierci męża zdecydowała się na zamieszkanie w domu starców, gdzie miała zapewnioną odpowiednią opiekę. Córka, żyjąca w owym czasie w nieświadomości, nie miała zupełnie pojęcia o niedoli własnych rodziców.
   
   Zuzanna powoli uświadamiała sobie autentyczność informacji, jakie zdobyła podczas rozmowy z doktorem Porawskim. Pierwszy raz od dłuższego czasu jej ocena rzeczywistości nie mijała się z prawdą. Niestety chwilami jeszcze, umysł płatał jej figla, wpędzając ją w głęboką niepewność. Nadmiernie bujna wyobraźnia oraz choroba, przygaszona obecnie lekami budziły wątpliwości i pozwalały na złudne nadzieje. Chwilami wręcz marzyła, aby po powrocie do domu ujrzeć tam ukochane osoby. Świadomość, że to nie nastąpi wywoływała u niej głęboką apatię.
   Upłynęło kilka następnych dni i nadszedł czas opuszczenia murów szpitalnych. Jedna z sąsiadek, z ulicy Kościuszki, ta, która ponoć odwiedziła chorą Zuzannę w szpitalu, pragnęła jakoś pomóc. Dlatego też doprowadziła do porządku jej zapuszczone i przepełnione smrodem mieszkanie. W dniu wypisu ze szpitala, przyjechała po swoją do niedawna cierpiącą sąsiadkę i czym prędzej zabrała ją do domu. W drodze do niego konwersacji nie było końca, a właściwie, to Lucyna ciągle mówiła, a ta druga słuchała uśmiechając się od czasu do czasu z niedowierzaniem.
   -Wiesz Zuziu u ciebie wszystko w porządku, czyściutko, przytulnie a ja będę cię odwiedzać możliwie jak najczęściej. Ważne tylko żebyś nie zapominała o lekach. Twój doktor mi wszystko wyjaśnił. Postaram się pomóc ci, jeśli mi tylko na to pozwolisz. Jak zdążyłaś może zauważyć, mam dużo wolnego czasu i tyle samo dobrych chęci.
    Lucyna, to miła starsza kobieta na emeryturze. Kilkanaście lat wcześniej pochowała męża a jej jedyna córka Kamila wyjechała do Stanów. Dziewczyna marzyła o tym wyjeździe od dawna. Dlatego też, gdy otrzymała zieloną kartę, nie ponosiła się ze szczęścia. Opuszczając ojczyznę, powtarzała, że z czasem sprowadzi matkę do siebie. Pani Lucyna była temu przeciwna, powtarzając często we wcześniejszych rozmowach z Kamilą: "Córeczko kochana, pamiętaj, starych drzew się nie przesadza, bo istnieje ryzyko, że mogą się nie przyjąć. Ty jesteś jeszcze młoda a ja przeżyłam tu prawie całe życie. Jeśli będziesz do mnie pisać, mailować, dzwonić i czasem mnie odwiedzisz, to w zupełności mi wystarczy".
   Obecnie pani Lucyna mogła zajmować się powracającą do zdrowia Zuzanną, przelewając na nią uczucia, jakimi darzyła córkę.
Troskliwa starsza pani, trzymając swoją młodszą sąsiadkę pod rękę, otworzyła drzwi jej mieszkania i ostrożnie wprowadziła ją do środka. Zuzanna, choć zdrowsza, pozbawiona fobii i lęków oraz bliższa rzeczywistości, to jednak wróciwszy do domu, nie czuła się tam zbyt dobrze. Świadomość utraty bliskich i brak perspektyw na ich odzyskanie oraz związana z tym pustka, potwornie ją przytłaczały. Być może bliskość matki pomogłaby Zuzannie w odzyskaniu równowagi. Niestety Zofia całkowicie zerwała z nią kontakt. Wcześniej bardzo cierpiała widząc potworną chorobę córki, lecz Zuzanna popadając w obłęd, nie poznawała matki i przestała wpuszczać ją za próg swego domu. Natłok nieszczęścia zrujnował znacznie zdrowie niemłodej już kobiety. Lekarz zalecił jej całkowity spokój, dlatego decydując się na dom starców, wyjechała do innego miasta, oddalonego prawie sto kilometrów od Gorzowa, w którym spędziła niemal całe życie.
   Po powrocie ze szpitala Lucyna i Zuzanna zasiadły do obiadu. Zapobiegliwa opiekunka przygotowała wcześniej zupę jarzynową oraz naleśniki z białym serem i bitą śmietaną. Rekonwalescentka nie czuła głodu. Jednak, nie chcąc urazić, ze wszech miar troskliwej sąsiadki, postanowiła posilić się mimo wszystko. Po fakcie stwierdziła sama przed sobą, że obydwa dania były pyszne. Zachwycały ją zarówno smakiem jak i aromatem.
   Zuzanna bardzo polubiła swoją opiekunkę. Mimo to obecność kobiety drażniła ją niezmiernie. Lucyna wyczuwała ten stan rzeczy i starała się w miarę możności nie narzucać się a jedynie wspierać i pomagać. Jednak to nie wychodziło Zuzi na dobre, gdyż przebywając w domu sama, miała zbyt dużo czasu na rozmyślanie i rozpamiętywanie tego, co stało się dwa lata wcześniej. Wciąż brakowało jej Norberta. Równie tragiczna dla niej była strata dziecka. Choć nie zdążyło przyjść na świat, to jednak przez osiem miesięcy nosiła je w sobie, pod sercem, czując każdy jego ruch. Skarb miał nazywać się Weronika. Zuzanna wiedziała, iż nic nie trwa wiecznie. Dotyczy to zarówno szczęśliwych jak i tych trudnych chwil. Próbowała zachować w sobie nadzieję na lepsze jutro, lecz chwilami tęsknota stawała się zbyt bolesna i trudna do przełknięcia.
   Ta dzielna kobieta, bezustannie próbowała stawiać czoła różnym przeciwnościom losu i dręczącym ją smutkom. Regularnie zażywała leki. Niby czuła się coraz lepiej. Niestety ból rozstania systematycznie i bezlitośnie drążył rany w jej sercu, które omal nie krwawiło. Choć pomału przywiązywała się do Lucyny i miała z nią dość dobry kontakt, to jednak nie mówiła jej o wszystkim. Nie chciała martwić tej miłej, starszej pani. Poza tym przez ostatnie dwa lata przyzwyczaiła się do samotności i nie potrafiła otwierać swojego serca przed innymi ludźmi. Jedynym powiernikiem, do którego miewała całkowite zaufanie był oczywiście Norbert. On zawsze potrafił ją zrozumieć. I nawet ten, będący tworem jej wyobraźni wydawał się być bliższy, niż ludzie otaczający ją w rzeczywistości. Już nie wzbudzali w niej lęku, a mimo to nadal czuła wyobcowanie. Coraz bardziej tęskniła za mężem i córeczką. Obsesyjnie o nich rozmyślała. Czasami miała wrażenie, że słyszy ich głosy. Były jakieś ciche i odległe, ale słyszała je dość wyraźnie.
   -Mamo, mamusiu, gdzie jesteś? Nie mogę cię znaleźć.-Dźwięczał w jej głowie cichy głosik małej dziewczynki.
   -Skarbie, dlaczego znów się smucisz? Nie martw się, wszystko jakoś się ułoży. Brakuje mi twoich całusów- tym razem miała wrażenie, że usłyszała ciepły i kojący zbolałą duszę głos Norberta. Miała świadomość, iż to tylko jej wyobraźnia, a zarazem czuła przy sobie ich bliskość. Nierzadko przybywali do niej we śnie. Po takich odwiedzinach początek dnia stawał się wyjątkowo ponury.
   Był właśnie jeden z takich poranków. Znów śniła o nich. Przez tych parę chwili, kiedy mogła poczuć ich bliskość, nie ponosiła się ze szczęścia. Niestety po przebudzeniu wszystko zniknęło. Uleciało niczym zerwany latawiec. Zastanawiała się, co począć dalej. Po chwili zdecydowała, że nie będzie dłużej łykać swoich pastylek.
   -Co z tego, że to tylko projekcja mojej wyobraźni? Najważniejsza dla mnie jest ich obecność. Już dłużej nie potrafię bez nich żyć. Mogę być szalona, to wcale nie jest takie złe. Najważniejsze, że Norbert znów weźmie mnie w ramiona. Od dawna marzę o choćby jednym jego pocałunku. A Weroniczka, mój kochany słodki skarb, pragnę przytulić ją z całych sił i ucałować jej maleńki różowy policzek - rozmyślała ze łzami w oczach zdesperowana kobieta. Była już prawie pewna swojej decyzji. Niestety w jej głowie pojawiła się nutka zwątpienia.
   -Co z Lucyną? Ona mi na to nigdy nie pozwoli. Jest miła i taktowna, ale czuwa przy mnie niczym żandarm. Nie uda mi się jej oszukać. Już wiem, co powinnam uczynić. Że też wcześniej na to nie wpadłam - Zuzanna zakończywszy analizę swojej sytuacji, wstała z łóżka i ruszyła szybkim krokiem w stronę apteczki z lekami. Uśmiechała się zawadiacko. Była wyjątkowo pogodna. W jej sercu zagościł długo wyczekiwany spokój. Po paru minutach znów siedziała na swoim łóżku. W jednej ręce trzymała szklankę z wodą a w drugiej buteleczkę, wypełnioną prawie po brzegi maleńkimi strażnikami tkwiącego w niej szaleństwa. Sięgnęła po tabletkę, uniosła ją do góry, po czym kolorowa kapsułka zniknęła w otchłani lekko rozwartych ust, gdzie wspomagana małym strumieniem wody, ruszyła w dalszą podróż w kierunku żołądka.
Do tej chwili wszystko odbywało się tak, jak co dzień. Niestety Zuzanna realizując swój wcześniej obmyślony plan, nie poprzestała na zażyciu jednej tylko kapsułki. Po pierwszej łyknęła drugą, potem trzecią, czwartą, piątą, szóstą i tak aż do końca. Po czym przechyliła buteleczkę do góry dnem, aby się upewnić, że zapas pochłanianych przez nią specyfików naprawdę się wyczerpał. Następnie odstawiła wszystko na nocną szafkę. Pełna spokoju i nadziei ułożyła się na łóżku. W jej mniemaniu nie zrobiła tego, by dokonać żywota. Ona po prostu bardzo pragnęła spotkania z mężem i córeczką, jakie by ono nie było, a przyjąwszy do wiadomości ich odejście na tamten świat, zapragnęła jak najszybciej do nich dołączyć. Leżała spokojnie gapiąc się w sufit, wszystko wokół niej zaczynało wirować. Miała wrażenie jakby zapadała się gdzieś w głębokiej otchłani. Z oddali docierały do niej znajome głosy. Po chwili Norbert i Weronika stali tuż obok i mocno ściskali jej nieco chłodne dłonie. Czuła, jak szczęście i nieopisana radość powoli wypełniają jej całe ciało. Obecność ukochanych osób, natychmiast uleczyła zranione serce Zuzanny. Wszystkie rany zabliźniły się znikając bezpowrotnie. W owej chwili los nieszczęśliwej kobiety zdawał się być przesądzony.    

koniec.                                                                                


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Wiosna 09 Październik, 2011, 18:56:58
Smutna historia. :'(


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Październik, 2011, 23:04:42
Kolejne opowiadanie, tym razem o młodym księdzu.

Sebastian -"Bliżej nieba"
      
   
Sebastian to typ singla. Seksowne laski nie robiły na nim większego wrażenia. Intelektualistki też specjalnie go nie kręciły. Mimo to odkąd sięgał pamięcią, jego serce przepełniała miłość głęboka, szczera i bezgraniczna do tego, który władał całym światem oraz odradzał się i żył w sercach dobrych ludzi.
   Dla młodzieńca z powołaniem, służba duszpasterska oznaczała realizację marzeń, oddanie przynoszące satysfakcję oraz jak to bywa, gdy medal ma dwie strony, częściowe spełnienie marzeń i ambicji matki. Doskonale zdawał sobie sprawę, iż to właśnie ona była motorem mobilizującym go do działań w tym właśnie kierunku. Ewelina zaszczepiła w nim głęboką wiarę i wręcz fanatyczną fascynację wszystkim, co wiąże się z osobą wszechmogącego. Młodzieniec od czasu do czasu w momentach zadumy i zwątpienia zadawał sobie pytanie, jak duży był wpływ matki na jego decyzję oddania się w służbie Bogu? Od najwcześniejszego dzieciństwa po czas pokwitania aż do okresu dorosłości charakteryzował go rozsądek oraz całkowite emocjonalne zrównoważenie. Jednak fakt, iż wkrótce miał przyjąć święcenia kapłańskie był dla niego powodem ogromnej ekscytacji, wywołującej delikatny nieco podniecający niepokój połączony z radością spełnienia.
   Matka Sebastiana kipiała szczęściem. Jej jedyny skarb i zarazem ukochany syn już wkrótce miał poświęcić się służbie Bogu, którego czciła i wielbiła nade wszystko. Dlatego też postanowiła godnie uczcić tan fakt i zaplanowała z tej okazji wystawne przyjęcie. A, że mieszkali na przedmieściu w dość dużej i zadbanej willi z pięknym ogrodem, to cała feta wieńcząca jego zaślubiny z panem Bogiem miała odbyć się właśnie tam.
    Ewelina zamówiła gotowe dania u sióstr Solińskich. To znana i wypróbowana firma cateringowa, a ona już nieraz miała okazję degustować próbki ich nieprzeciętnych zdolności kulinarnych. Swoją funkcję w tej dziedzinie ograniczyła jedynie do zrobienia dwóch tortów oraz upieczenia sporej ilości ciast. Jej wypieki zawsze cieszyły się dobrą sławą. Potrafiła wyczarować prawie wszystko. Z pod jej rąk wychodziły wspaniałe, rozpływające się w ustach, niemalże magiczne ciasta.  

   Zaradna gospodyni, jaką była Ewelina, zdając sobie sprawę z ogromu przygotowań, wiedziała, że w pojedynkę będzie jej trudno przyszykować te pyszne słodkości. Dlatego też zwróciła się z prośbą o pomoc do swojej kuzynki Jadwigi.
   Ewelina to osoba stawiająca sobie w życiu wysokie poprzeczki, ale też bardzo wymagająca w stosunku do innych. Niestety jej postawa często napotykała na mur obojętności i niezrozumienia, co budziło przeróżne konflikty z otoczeniem.
   Jadwiga to szczęściara, zaliczająca się do nielicznego grona osób dobrze tolerowanych przez Ewelinę oraz jej zdaniem godną zaufania i wartą szacunku. W wielu aspektach życia była swoistym przeciwieństwem Eweliny. Zawsze uczynna, wyrozumiała, gotowa do ugody i oczywiście otwarta na świat i ludzi.

   Kilka osób na czele z Eweliną wkładało wielu trudu w to, by uroczystość w willi, godnie uwieńczyła święcenia kapłańskie Sebastiana. Mężczyzna z niecierpliwością oczekiwał na swoje zaślubiny, lecz jego zdaniem feta przygotowywana przez matkę była zbyt wystawna i zupełnie niepotrzebna. Wniebowzięta kobieta widziała to z innej perspektywy, dlatego też piekąc przeróżne pyszności starała się jak nigdy dotąd. Przechodziła samą siebie a ugniatając kolejne ciasto lub kręcąc do niego krem była niczym w transie. Czuła się jakby robiła to dla samego pana Boga. Powtarzała sobie w myślach raz po razie.
   Mój Sobuś jest tak blisko nieba. Panie, jakże ci jestem za to wdzięczna.
   Niespodziewanie do kuchni wszedł Sebastian.
   -Dobrze, że jesteś kochanie. Mam do ciebie małą prośbę. Zabrakło mi waniliowego aromatu. Czy mógłbyś pojechać do sklepu?
   -Oczywiście mamo nie ma sprawy, pojadę i dzięki temu trochę się dotlenię. Chętnie poszedłbym na piechotę, ale rozumiem, że ten zakup wanilii to bardo pilne, sprawa życia i śmierci.
   -Synku nie żartuj sobie w ten sposób, wiesz, że tego nie znoszę- powiedziała odrobinę zirytowana Ewelina.
-W porządku mamciu, przepraszam za te niestosowne słowa, a gdzie jest cioteczka Jadwiga? Jeszcze niedawno słyszałem jej glos dobiegający z kuchni.
-Ciocia poszła do łazienki, wziąć prysznic. Ten upał jakoś wyjątkowo jej dokucza, trochę źle się poczuła. Zaproponowałam nawet, że sama skończę, ale ona się nie zgodziła. Zresztą wiesz, jaka z niej poczciwa kobieta.
-Wiem, wiem mamo, ciocia Jadzia to prawdziwy skarb, oczywiście zapomniałem wspomnieć o tobie. Ty mamo też jesteś wielkim skarbem.
-No już dobrze synku, pędź do tego sklepu, bo przed chwilą wylałam z butelki resztę esencji.
Mężczyzna obrócił się na pięcie i prawie pobiegł do swego pokoju, podszedł do biurka i energicznym ruchem sięgnął po kluczyki od samochodu leżące na nocnej szafce. Następnie po opuszczeniu pokoju, zszedł piętro niżej, przemaszerował przez holl i wyszedł na zewnątrz. Paroma susami pokonał schodki liczące kilkanaście stopni. W mgnieniu oka dotarł do auta zaparkowanego na podjeździe, wsiadł do niego i po chwili był już na miejscu i rozglądał się po półkach sklepowych, szukając esencji waniliowej.
Gdy krążył po markecie, kątem oka ujrzał zarys postaci, która nagle wzbudziła w nim pewien niepokój. W pierwszym momencie zignorował ten fakt, ale po chwili owa postać znów mignęła obok niego, nie dając mu spokoju. Tym razem spojrzał w jej kierunku. To, co nastąpiło potem było niczym porażenie prądem. Jego oczom ukazał się cudowny widok. Wysoka, dość szczupła dziewczyna o kruczoczarnych, długich, lekko falujących włosach. Miała na sobie przewiewną, pastelowo-wzorzystą sukienkę na ramiączkach, długości nieco ponad kolana, ale najbardziej jego uwagę przykuła niepowtarzalna krągłość jej piersi.
Sebastian nie wiedział, co się z nim dzieje, nigdy wcześniej nie reagował z tak impulsywnie na widok jakiejkolwiek kobiety. Tym razem było zupełnie inaczej. Nagle złapał się na tym, że marzy, aby ująć w dłonie cudowne piersi pięknej nieznajomej i całować je soczyście ile sił. Pragnął też zanurzyć ręce w jej długich i lśniących włosach i poczochrać je tak pieszczotliwie aż wywoła to u niej jęk rozkoszy.
Nieznajoma od razu dostrzegła przystojnego bruneta gapiącego się na nią z dzikim pożądaniem i postanowiła coś z tym zrobić. Ruszyła więc w jego kierunku i przechodząc tuż obok sięgnęła do torebki po chusteczki, wyjęła z opakowania jedną sztukę a resztę umyślnie upuściła na posadzkę.
Sebastian zareagował błyskawicznie. Schylił się, podniósł przedmiot należący do dziewczyny i podał jej go mówiąc.
-Proszę to należy do pani.
- Och, dziękuję.
-Ależ nie ma sprawy, żaden wysiłek. Cała przyjemność po mojej stronie.
-Wysiłek pewnie żaden, ale szarmanckich mężczyzn raczej nie spotyka się, na co dzień- odpowiedziała ona unosząc z gracją swoją piękną rączkę i przedstawiając się z czarującym uśmiechem na ustach.
-Mam na imię Małgosia.
-Miło mi, ja jestem Sebastian a dla znajomych Sebo- odpowiedział podekscytowany mężczyzna i w mgnieniu oka odwzajemnił powitalny gest. Wtedy ich ręce spotkały się w gorącym uścisku. Sebastian poczuł, że ręka Małgosi jest zimna jak lód.
-Pewnie to przez klimatyzację- pomyślał. Jego dłoń była zwyczajna ani ciepła ani zimna, ale za to wewnątrz cały płonął. Zdawał sobie sprawę z podniecenia ogarniającego jego grzeszne ciało i jednocześnie starał się z tym walczyć. Próbował wypierać ten fakt ze swojej świadomości. Biedak nie wiedział jak sobie z tym radzić. Nigdy dotąd nic podobnego go nie spotkało. Na krętych ścieżkach jego życia pojawiała się już niejedna piękna dziewczyna, ale żadna z nich nie była w stanie zaburzyć aż do tego stopnia jego egzystencji. Prócz stwórcy nikt nie był w stanie zawładnąć jego duszą. Niestety ta opoka częściowo runęła. Wiedział, że musi wziąć się w garść i natychmiast to odbudować.
Małgosia przez cały czas coś do niego mówiła a on uśmiechał się nieśmiało i porozumiewawczo kiwał głową. W chwili, gdy rozsądek wziął górę nad ogarniającymi go żądzami, jego twarz pokrył srogi mars powagi. Zdecydował się na natychmiastowe przerwanie jednostronnej konwersacji z Małgosią i postanowił czym prędzej wrócić do domu.
- Wiesz, nie gniewaj się, było mi niezmiernie miło, ale na mnie już czas. Moja matka czeka w domu na tę nieszczędną esencję i uniósł do góry lewą rękę, w której trzymał dwie małe buteleczki wypełnione oleistym żółtym płynem.
-No to do widzenia- odpowiedziała zdumiona dziewczyna. Była bardzo zdziwiona, bo jeszcze parę chwil wcześniej proponowała mu kawę w pobliskiej kawiarni a on uśmiechał się i kiwał głową na zgodę.
 Małgosia nie spotkała tego przemiłego przystojniaka nigdy wcześniej, mimo to wyczuwała w nim pokrewną duszę. Pierwsze wrażenie, co prawda nie było porażające, ale z pewnością pozytywne do tego stopnia by wzbudzić w niej ciekawość oraz chęć bliższego poznania.
    Sebastian z piskiem opon podjechał pod swój dom. Wypad z auta jak poparzony i biegiem udał się do kuchni. Bez słowa oddał matce esencję, na którą wyczekiwała już od dłuższej chwili. Po czym obrócił się na pięcie i pobiegł w kierunku swojego pokoju.
-Synku, co się z tobą stało?- Zaniepokoiła się Ewelina.- Czyżbyś był chory? Masz na twarzy wypieki i twoje oczy tak dziwnie świecą.
-Nie mamo, spokojnie, nic mi nie jest, tylko potwornie boli mnie głowa. Pójdę na chwilę do siebie, wezmę tabletkę i położę się na godzinę lub dwie.
-W porządku idź, odpocznij i nie przejmuj się niczym, ja wszystkiego dopilnuję- powiedziała Ewelina tonem niezwykle opiekuńczym.
Sebastian zażył tabletkę popijając ją kilkoma łykami wody mineralnej i ułożył swoje grzeszne ciało, wygodnie na prawym boku. Pragnął zasnąć głębokim snem a po przebudzeniu o niczym nie pamiętać. Chciał wymazać z pamięci obraz Małgosi a jeszcze bardziej uwolnić się od grzesznego pragnienia by ją posiąść. Walczył z całych sił. Wiedział, że nie może zawieść ani zdradzić tego, którego darzył od zawsze uczuciem czystym i szlachetnym.
-Boże, czyżbyś to ty wystawiał mnie na próbę? Bo jeśli tak, to proszę zlituj się nade mną i nie rób tego więcej- błagał w myślach Sebastian.
Mężczyzna zasnął na chwilę, lecz nie był to sen głęboki, raczej taki na granicy jawy i snu, przypominający emocjonalną huśtawkę. Wybudzając się czuł strach i wyrzuty sumienia. Kiedy zasypiał było jeszcze gorzej. Śnił o niej, snem grzesznym i wyłudzanym. Nieszczęśnik tkwił w takim zawieszeniu przez parę godzin i nie wiedział, co począć dalej.




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Październik, 2011, 23:06:40
Po przebudzeniu w jego głowie zrodziły się następujące pytania.
- Panie, czy jestem godzien, by jutro przywdziać szaty twego sługi? Moje oddanie nadal jest wielkie, ale nie wiem czy grzeszne myśli i tęsknoty nie skalały mojego wnętrza. Nie uzyskawszy odpowiedzi na powyższe pytania, sięgnął po różaniec, leżący na szafce obok. Po czym zsunąwszy się na podłogę ukląkł na kolana, składając ręce do modlitwy. Modlił się długo i żarliwie, pełen wiary w odzyskanie czystości duchowej.
Nagle z ogromną ulgą poczuł, że wszystko wróciło do normy. Jego umysł całkowicie opustoszał  z tamtych przeklętych myśli. Znów był sobą.
-Dzięki ci Boże. Wiedziałem, że moja wiara pokona niejedną przeszkodę. Muszę zawsze być silny i bez względu na wszystko trwać przy swoich przekonaniach.
   
 Impreza w domu państwa Chomickich trwała w najlepsze. Była dość wystawna, tak jak zaplanowała to Ewelina. Suto zastawione stoły obfitowały w przeróżne smakołyki. Krokiety dwojakiego smaku, faszerowane pieczarki, śledzik przyrządzony na kilka sposobów, tatar na ostro, niezliczone ilości przeróżnych wędlin oraz sałatki w kilku odsłonach. Warto wspomnieć też o dorodnych, soczystych owocach o asortymencie tak bogatym, że można by wymieniać go bez końca. Jednym słowem siostry Solińskie spisały się niczym wichura przed deszczem.
Ewelina z Jadwigą także stworzyły kilka słodkich cudów. Trzy rodzaje ciast z przepysznymi kremami, czekoladą i galaretką, przecudnej faktury o bajecznym smaku pieszczotliwie łechcącym podniebienia zadowolonych gości. Poza tym kształtne baby w trzech barwach, kruche i puszyste zarazem, apetyczne i kusicielskie, niczym roznegliżowane, pulchne niewiasty z portretów Rubensa. Jedne lukrowane, inne muśnięte słodkim śnieżno-białym pudrem oraz te, których kusicielskie wypukłości, ukrywały się nieśmiało pod delikatnym czekoladowym płaszczykiem a także przepyszny makowiec na kruchym cieście. Na szczególną uwagę zasługiwał sernik o konsystencji ptasiego mleczka, puszysty i kuszący. Już sam jego zapach wdzierający się do nozdrzy, wpędzał człowieka w marzycielsko-ekstatyczny nastrój lecz kulinarnym gwoździem programu, okazały się torty, tak apetyczne, że goście rozbierali je na porcje oczami wyobraźni już przy pierwszym spojrzeniu. Jeśli chodzi o kształt, tradycyjne, koliste. Ich faktura wypełniona biszkoptem nasączonym aromatycznym sokiem z limonki oraz przywarte do nich w bezwstydnym uścisku pyszne kremy o smakach tak niepowtarzalnych i nieuchwytnych, że trudno ująć je w słowa. Przywdziane w cudowne szaty, o kolorze i smaku, jakim tylko dusza zapragnie, a przy pierwszym spojrzeniu niezmiennie zachwyt budzące.


Sebastian czuł się ogromnie spełniony i szczęśliwy. Chętnie dotrzymywał towarzystwa przybyłym gościom. Gdy rozmawiał ze swoim wujem od strony matki, podeszła do niego Ewelina i powiadomiła go o przybyciu dwójki spóźnionych gości.
Przepraszam państwa, ale muszę porwać na chwilę mojego syna. Kochanie, idź przywitaj się ze Zbyszkiem, twoim kolegą ze szkolnej ławy. Chciałam zrobić ci niespodziankę i zaprosiłam go na dzisiejszą uroczystość. Przyszedł z bardzo miłą dziewczyną, jest jego krewną, która niedawno przyjechała do naszego miasta, ponieważ będzie tu studiowała.
Młodzieniec  ujrzawszy w oddali twarze nowo przybyłych gości nagle zamarł w bezruchu. Ogarnęło go przerażenie i nie mógł zrobić ani kroku. Powodem tej paniki nie był szkolny kolega lecz towarzysząca mu młoda kobieta. Natychmiast rozpoznał w niej Małgosię, piękną dziewczynę ze sklepu. Nie wiedział jak ma się zachować , czuł napływającą falę gorąca. W tej samej chwili jego twarz pokryła się płomiennym pąsem.      
-Cześć kolego, gratuluję z całego serca – powitał go uśmiechnięty wysoki mężczyzna o rudawej, nieco przerzedzonej czuprynie, delikatnych rysach twarzy i lazurowo-błękitnych dużych oczach, wyciągając do niego rękę na przywitanie, ciągnął dalej - przedstawiam ci, to moja kuzynka Gosia.
Sebastian próbował zdobyć się na szczerość i powiedzieć, że zna dziewczynę ale w ostatniej chwili postanowił przemilczeć ten fakt.
-Miło mi –powiedziała dziewczyna i uniosła z gracją rękę w kierunku nowo upieczonego kleryka.
-Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiedział Sebastian.
-No kolego widzę, że bardzo to wszystko przeżywasz, te wypieki na twoich policzkach. Wiesz gdyby nie ta uroczysta inauguracja to pomyślałbym, że to moja kuzyneczka tak cię onieśmiela. Dziewczyna słysząc te słowa uśmiechnęła się tajemniczo.
Biedny Sebastian od chwili, gdy na przyjęciu zjawiła się Gosia przeżywał prawdziwe katusze, znów tracił kontrole nad własnymi emocjami. Przez cały czas toczył sam ze sobą wewnętrzną walkę. Wiedział, komu poświęci resztę swego życia, mimo to obecność Gosi w pobliżu nie wróżyła nic dobrego. Nagle jego poukładane dotychczas życie skomplikowało się niesamowicie. W jego umysł niepostrzeżenie wkradły się myśli, na które w tej sytuacji nie powinien sobie pozwolić.  Znów zaczynał marzyć o jej pięknych kształtach, o tym by ją pieścić i całować bez opamiętania. Targały nim dzikie, nieokiełznane rządze.

Centrum przyjęcia mieściło się w pokoju gościnnym, tym którego drzwi wychodziły wprost na ogród. Dlatego też większość gości zgromadzonych na przyjęciu, czas spędzała właśnie w ogrodzie a  piękna i słoneczna pogoda sprzyjała spacerom i dyskusjom na łonie natury.

  
Czujna Ewelina potrafiła wyczuć nutkę niepokoju w swoim najbliższym otoczeniu. Zawsze trzymała  rękę na pulsie, roztaczając szczególną  pieczę nad światem uczuciowym syna.
-Co ci jest kochanie? Ty chyba jesteś rozpalony. Czyżbyś był chory?   Już wcześniej działo się z tobą coś niepokojącego. Jutro rano koniecznie musi zbadać cię lekarz. Mam tylko nadzieję, że to nic poważnego.
-Przestań mamo, nic mi nie jest. Jak zwykle za bardzo wszystkim się przejmujesz.
-Obyś miał rację synku- powiedziała zatroskana kobieta i ruszyła w kierunku jednego z gości.
Sebastian rozglądał się dookoła wypatrując tej, która zawładnęła jego umysłem. Nie musiał długo szukać, dostrzegł ją w drugim końcu ogrodu. Siedziała przy jednym z ratanowych stolików i namiętnie pałaszowała spory kawałek tortu, popijając go jakimś sokiem.  Podniecony mężczyzna westchnął głęboko i ruszył stanowczym krokiem w jej kierunku. Nie wiedział czemu to robi ale też nie potrafił się powstrzymać. Po paru sekundach dotarłszy do celu, usiadł tuż obok niej, ujął jej drobniutką dłoń w swoje delikatne a zarazem silne ręce i postanowił wyznać jej, co naprawdę do nie czuje.
-Już dłużej nie mogę z tym walczyć. Odkąd pojawiłaś się w moim życiu, nic innego się nie liczy. Pragnę twojej bliskości i teraz myślę tylko o tym- Sebastian, wypowiedziawszy  te słowa dostrzegł ogromne zmieszanie na twarzy oblubienicy. Stolik przy którym siedzieli usadowiony był na skraju ogrodu a on siedział tyłem do większości zgromadzonych tam osób, dlatego też nie zdawał sobie sprawy, że wszyscy goście skupili swoją uwagę właśnie na nim i na jego towarzyszce rozmowy. W tej samej chwili, niczym spod ziemi, wyłoniła się obok nich postać Eweliny. Kobieta zwróciła się do syna.
- Sebastian, słyszysz mnie? Otwórz oczy, obudź się wreszcie to ja twoja mama, spójrz na mnie! Jestem tu przy tobie kochanie!
Mężczyzna powodowany ciekawością związaną z bezsensem ostatnich słów wyrwał się z letargu i otworzył oczy, najszerzej jak tylko potrafił. To, co wówczas ujrzał bardzo go zdziwiło. Leżał w szpitalnym łóżku, obok stała jakaś aparatura, kable, rurki, przewody. Jeden z nich prowadził wprost do igły zagłębionej w jego przegubie. Przy łóżku siedziała zapłakana matka.  Jej oczy zaczerwienione od płaczu nagle rozbłysły niczym dwie gwiazdy w pogodną letnią noc a twarz ze smutnej i zatroskanej przeistoczyła się w pogodną i pełną radosnego wzruszenia. Obok matki stała ona. Te same czarne włosy, ta sama piękna twarz no i ta niemalże idealna krągłość piersi, której biały pielęgniarski kitel w żadnym razie nie był w stanie zamaskować.
   -Mamo co się stało, co ja tu robię i dlaczego Małgorzata ubrana jest w ten biały strój?! Wytłumacz mi, bo ja nic z tego nie rozumiem.
   -Synku pamiętasz, wysłałam cię do sklepu po esencję? Boże mój, gdybym wiedziała, że to tak się skończy, to poszłabym tam sama. Miałeś wypadek kochanie, doznałeś między innymi urazu głowy i dlatego zapadłeś w śpiączkę. Boże jak ja się modliłam o twój powrót do nas, a to jest pani Małgosia pielęgniarka, która bardzo troskliwie się tobą zajmowała. Błagałam ją, by spędzała przy twoim łóżku możliwie jak najwięcej czasu i wiesz co, ona  jest cudownym człowiekiem, od razu przystała na moją prośbę. Ciągnęła po dwie zmiany i  robiła to za darmo. A ty mój drogi od pierwszej chwili,  reagowałeś bardzo żywo na obecność pani Małgosi. Gdy była w pobliżu, twoje oczy pod powiekami stawały się niezwykle rozbiegane a palce rąk ruchliwe i niespokojne. Tak się cieszę, że wróciłeś do nas a kochanej Gosi będę wdzięczna do końca życia.
-Ile czasu spałem mamo?
-Synu, porozmawiamy później, zobacz przyszedł pan doktor i pewnie chce cię zbadać i porozmawiać z tobą.
- Dzień dobry panie Sebastianie, jestem ordynatorem oddziału intensywnej terapii i nazywam się Hubert  Zimoch i naprawdę,  miło mi pana powitać. Teraz  proszę mi powiedzieć, jak się pan nazywa?
-Sebastian Chomicki.
-Tak, świetnie a ile wiosenek pan sobie liczy?
- Z tego co pamiętam to dwadzieścia pięć.
-A jaki teraz mamy miesiąc ?
- Szanowny doktorze, to zależy od tego, ile spałem
-Prawie dwa tygodnie.
-No to chyba jeszcze czerwiec, choć musiałbym policzyć bo może już lipiec.
-A jak się pan czuje w tej chwili?
-Dobrze panie doktorze i dodam jeszcze jedno, na pewno nie jestem śpiący.
-No mój drogi widzę że to dwutygodniowe lenistwo dobrze panu zrobiło. Z pamięcią wszystko w porządku teraz sprawdzimy u pana reakcję na bodźce.
Doktor Zimoch przeprowadził jeszcze kilka niezbędnych badań. Ewelina i Małgosia stały na korytarzu. Bacznie obserwowały przez szybę wszystkie zabiegi czynione na Sebastianie, prowadząc przy tym dialog między sobą. Ton głosu dotychczas surowej kobiety, obecnie brzmiał łagodnie i ciepło jak nigdy dotąd.
-Kochanie będę ci dozgonnie wdzięczna, pomogłaś mojemu synowi wrócić do życia.
-Ależ nie musi mi pani dziękować, zrobiłam to z ogromną przyjemnością.
Wiesz moja droga, gdybym miała córkę to chciałabym aby była taka jak ty.
- Ja z kolei uważam, że jest pani wspaniałą matką. Sebastian ma dużo szczęścia. Moja mam już niestety nie żyje.
-Bardzo mi przykro moja droga.
-Dziękuję, ale to było już parę lat temu i na zdążyłam się z tym już oswoić, choć czasem bywają takie chwile, gdy jej strata daje mi się we znaki i skończmy już te smutne tematy. Najważniejsze, że z pani synem wszystko w porządku.
Gosia rozmawiając z Eweliną zauważyła, że Sebastian prze cały czas patrzy na nią a jego spojrzenie dalekie jest od obojętności. Natomiast Ewelina udała się do szpitalnej kapliczki, by pogawędzić  z Bogiem o synu. Miała mu do przekazania kilka słów.
Kobieta klęczała trzymając w ręku różaniec, modliła się długo i żarliwie. Następnie powiadomiła stwórcę o swoich ostatnich postanowieniach.
-Boże, wiem, być może cię zawiodłam, dlatego wybacz mi, że zmieniłam zdanie. Mój syn miał zostać twoim sługą i nie będę go od tego odwodziła, ale jeśli on z jakiegokolwiek powodu zrezygnuje, to ja nie będę go naciskać. Ty wiesz jak bardzo polubiłam ta dziewczynę. Być może się mylę, ale miedzy nimi jest chyba jakaś głębsza więź. Gdybyś tylko widział jak on będąc w śpiączce reagował na jej obecność i to jak Małgosia się nim opiekowała. Moim zdaniem to nie tylko troska i poświęcenie. W tym było coś jeszcze, coś co śmiem nazwać miłością. Początkowo pragnęłam tylko jego powrotu do zdrowia i nie wiedziałam, że te ostatnie dwa tygodnie wywrócą nasze życie do góry nogami. Dziś to wiem. Ja też czuje się jakoś inaczej, jakbym była zupełnie innym człowiekiem. Moje serce otworzyło się na świat. Amen

Koniec opowiadania.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 17 Październik, 2011, 00:29:29
Lepiej by było dla dla Eweliny i Sebastiana, aby po trzecim zdaniu tego opowiadania w dom bohaterów powieści uderzyła asteroida. Jednak tak się nie stało. I teraz mam nieodpartą ochotę otworzyć okno i wyć do Księżyca...chociaż już kilka dni po jego pełni.
Dawno tak instrumentalnie wodzącego jak szantan Boga, nie czytałem w opowiadaniu.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Październik, 2011, 01:57:04
Piotrze, czyżby nieudolny zlepek kilku zdań zbudził Twoje ukryte żądze.  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 17 Październik, 2011, 07:11:32
Typowo szowinistyczne myślenie o płci przeciwnej. Mogłaś się nie krępować i dopisać lubieżną scenę gwałtu na Małgorzacie, tuż przed święceniem kapłańskim Sebastiana, który wyskoczył na chwilę po wanilię do Kauflandu.
Nieraz się zastanawiam, jakie mroki może kryć psychika pisarzy i poetów lubańskich. Jesteś nr 2 na mojej liście, w kategorii hardcor.  : D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Październik, 2011, 12:36:17
Niestety Piotrusiu moje mroczne opowieści, to nie Harlekiny. Nie wiem czy wiesz, ale układanie takich historii pozwala na wyrzucenie z podświadomości wszystkich negatywnych emocji, pozostających tam na skutek różnych perypetii życiowych oraz wszelkich traumatycznych przeżyć a uwierz mi moje życie nie było bajką, choć nie narzekam, bo wbrew pozorom ja kocham to swoje życie. Dzięki pisaniu zachowuję pogodę ducha i w miarę stabilny stan psychiczny (choć wiem, że masz nieco odmienna opinię co do mojej psychiki). Nigdy nie nazywałam siebie pisarzem, pisanie zawsze traktowałam jak terapię, choć nie ukrywam, że przelewanie różnych myśli i pomysłów na papier daje mi dużo przyjemności, kocham to robić. Ciekawi mnie kto według Ciebie jest hardcorem nr 1. I nie złość się za te obudzone żądze, to był tylko żart, jesteś bardzo zasadniczy.

PS. Martwiłabym się gdybyś stwierdził, ze moje opowieści są ugładzone a ja jestem nudna, hardcorem mogę być. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Tony 17 Październik, 2011, 14:48:03
Typowo szowinistyczne myślenie o płci przeciwnej. Mogłaś się nie krępować i dopisać lubieżną scenę gwałtu na Małgorzacie, tuż przed święceniem kapłańskim Sebastiana, który wyskoczył na chwilę po wanilię do Kauflandu.
Nieraz się zastanawiam, jakie mroki może kryć psychika pisarzy i poetów lubańskich. Jesteś nr 2 na mojej liście, w kategorii hardcor.  : D



w sumie nie przeczytałem opowieści Joli bo nie mam ochoty ani czasu z naciskiem na czas
ale najbardziej podoba mi się fragment o uderzeniu asteroidy oraz wyskoku do kauflunduu  ;D
Jola jesteś hardcorem

jestem Hardcorem xD (http://www.youtube.com/watch?v=EGSmH_qbfck#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Październik, 2011, 15:41:16
Tony a czy ja Cię prosiłam o czytanie czegokolwiek ? Nikt Cię do tego nie zmusza a że lubisz pojeżdżać innych to już nie mój problem.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Tony 17 Październik, 2011, 16:16:30
Jolu prawda że nie prosiłaś ale jak publikujesz na forum to raczej do poczytania przez innych forumowiczów niż dla siebie jak to określiłaś:"zachowuję pogodę ducha i w miarę stabilny stan psychiczny"
hm...
pozjeżdżać innych jakkolwiek to rozumieć nie stosuje bo pojechanym również nie chce być
tak sarkazmystycznie do całej zaistniałej sytuacji i z nudów...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Październik, 2011, 16:39:48
Spoko Tony, nie zamierzam wdawać się z Tobą w utarczki słowne, bo i po co. Tak szczerze, to miałam odpisać jakimś wrednym tekstem ale zdałam sobie sprawę, że jestem do Ciebie wrogo nastawiona i zupełnie nie wiem dlaczego tak jest. A skoro piszę na Forum o tym, że trzeba być dobrym i o pomocy innym, to nie powinnam bez powodu na nikogo naskakiwać, gdyż takie postępowanie trąci obłudą a uwierz mi obłudna nie jestem i jak trzeba to potrafię przyznać się do błędu. Pozdrawiam :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 17 Październik, 2011, 20:58:03
Jola pisz co chcesz i jak chcesz, a cenzorzy dajcie sobie spokój. Każdy widzi własnym wzrokiem i czuje własną duszą.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 17 Październik, 2011, 21:01:23
Jola pisz co chcesz i jak chcesz, a cenzorzy dajcie sobie spokój. Każdy widzi własnym wzrokiem i czuje własną duszą.

Cytuj
Jola pisz co chcesz i jak chcesz

Tak Jolu byle by było o mnie  :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 17 Październik, 2011, 22:01:50
Jola pisz co chcesz i jak chcesz, a cenzorzy dajcie sobie spokój. Każdy widzi własnym wzrokiem i czuje własną duszą.

Co to, to nie! Będę sobie Jolę cenzorował ile będę chciał.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 17 Październik, 2011, 22:05:34
Co to, to nie! Będę sobie Jolę cenzorował ile będę chciał.
Piotr wiedziałam, że się odezwiesz...rób co chcesz- takie prawo wolnego słowa


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 17 Październik, 2011, 22:10:07
Staję się przewidywalny. No... 1 czerwona lampka : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 17 Październik, 2011, 22:11:08
Piotr wiedziałam, że się odezwiesz...rób co chcesz- takie prawo wolnego słowa

Ewa myślę że Piotr chce tylko pomóc Joli.Piotr posiada dużą wiedzę.Nie zawsze zgadzam się z poglądami Piotra.Co nie znaczy że nie dostrzegam jego chęci podzielenia się swoją wiedzą.To pozytywne jest. 8)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 18 Październik, 2011, 00:13:53
Nie zgodzę się. Posiadam jedynie trzy zdolności. Pogłębiam resztę czterech, ale to trudne : )

Te dzielenie się Ciebie drażni, Firefoks. Nie zaprzeczaj tylko, proszę.

PS.
Jolu, czekamy na kolejne opowiadanie 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Październik, 2011, 01:10:34
No i jest następna historia, tym razem o miłości.


Wiktor- „Miłość przychodzi niespodziewanie”.


   
   Wiktor wracał z pracy pieszo. Zazwyczaj pokonywał tą trasę jadąc swoim granatowym BMW. Niestety dwa dni wcześniej musiał odstawić swoje cacko do warsztatu. Mężczyzna był zmęczony i rozdrażniony. Z niechęcią myślał o kolacji, nie wspominając już o zbliżającym się weekendzie. W domu czekał na niego Alex, mały wierny kundel o mądrym pyszczku i puszystej sierści.
   Nagle poczuł rozdzierający ból z tyłu głowy i stracił przytomność. Gdy się ocknął, leżał bezwładnie na trawniku, odruchowo trzymając się za głowę. Jego włosy i ubranie kleiły się. To krew ściekająca z rany na potylicy nie zdążyła jeszcze zakrzepnąć. Był całkowicie zdezorientowany. Nie wiedział, co tam robi, gdzie mieszka i jak się nazywa. Zginęła jego teczka, płaszcz, portfel z gotówką i złoty zegarek. Lecz nie przejmował się tym, gdyż nie był świadomy straty, jaką poniósł. Okazało się, że po urazie głowy stracił pamięć. Amnezja mimo wszystko nie wytrąciła go z równowagi. Wręcz przeciwnie, czuł się dziwnie spokojny.
   Coś ciągnęło go w stronę stacji kolejowej. Niewiadomo, dlaczego pamiętał drogę prowadzącą do niej. Nogi niosły go same. Dotarłszy na miejsce poszedł na peron i wsiadł do pierwszego pociągu, jaki wjechał na stację. Większość trasy pokonał ukrywając się w toalecie. Kiedy kurs dobiegł końca i wszystko wokół ucichło wyszedł z ukrycia. Krążył przez jakiś czas po peronach. Zaczepiali go tamtejsi bezdomni. Pytali jak ma na imię i skąd przywędrował. Nie odpowiadał nic udając niemowę.
   Swoim wyglądem wzbudzał litość. Pewnie, dlatego jeden z wolontariuszy krążący w tej okolicy zagadnął go. Przedstawił się jako Janusz. Wyjął z torby przewieszonej przez ramię dwie bułki z wędliną i małą butelkę wody mineralnej, a z kieszeni kartkę z adresami noclegowni. Wiktor uśmiechnął się i podziękował za pomoc. Czuł lekkie zmieszanie, dlatego nie próbował podejmować dalszej rozmowy. Peszyła go myśl, że nie może się przedstawić. Jego tożsamość nadal pozostawała wielką niewiadomą. Postanowił nadać sobie jakieś imię. W pierwszej chwili brakowało mu pomysłów, ale jedząc kanapkę pomyślał o troskliwym i bezinteresownym Januszu. Wówczas pomysł nasunął się sam.
   -Janek, mam na imię Janek- mówił sam do siebie bardzo cichutko.
   Okolica, po której krążył chwilami zdawała się być znajoma. Z napisów na peronach dowiedział się, że to właśnie Wrocław.
   Po zjedzeniu dwóch bułek nie czuł już głodu i poprawił mu się nastrój. Wyjął z kieszeni kartkę z adresami i zadawał sobie pytanie, gdzie spędzi najbliższą noc. Nie wiedzieć, czemu najbardziej zainteresowało go schronisko przy ulicy Pogodnej. Opuścił więc teren stacji i ruszył przed siebie. Zastanawiał się, w którym kierunku ma się udać. Po czym doszedł do dwóch przypadkowych przechodni i zapytał.
   -Przepraszam panów uprzejmie, jak mogę dotrzeć do ulicy Pogodnej?
   -Spadaj łachmyto- odpowiedział jeden z nieznajomych. Wiktor, a raczej Janek posmutniał, lecz tylko na chwilę. Postanowił nie przejmować się takimi dupkami, jak tamci dwaj i ponowił swoje pytanie.
   -Przepraszam panią bardzo, czy…
   -Niestety nie mam czasu, nie mam pieniędzy- przerwała mu nieznajoma kobieta przyśpieszając kroku.
   Tym razem reakcja głupiej baby rozśmieszyła go. Idąc dalej przed siebie zauważył dwoje młodych ludzi, chłopaka i dziewczynę. Szli objęci w pół i miło sobie gawędzili. Wyglądali na zauroczonych sobą. Janek podszedł do nich i zwrócił się ze słowami.
   -Przepraszam, czy mili państwo mogliby mi powiedzieć jak dotrzeć do ulicy Pogodnej?
   Tak- odpowiedział młody mężczyzna-chętnie wskażemy panu drogę, właśnie idziemy w tamte okolice. Jeśli pan zechce, może pójść z nami.
   Szli kilkanaście minut w milczeniu. Dziewczyna nieśmiało zerkała na Janusza. Gdy Janusz spojrzał na nią uśmiechnęła się uroczo. Ta sytuacja nieco rozładowała atmosferę.
   W pewnym momencie para zatrzymała się i młodzieniec oznajmił.
   -My jesteśmy już na miejscu. A pan musi skręcić w prawo, minąć jedno skrzyżowanie i przejść przez park. Schronisko jest tuż za nim. Bo pan pewnie idzie do schroniska?
   -Tak idę właśnie tam i obecnie mam na imię Janek, jeśli chcielibyście wiedzieć. Bardzo wam dziękuję i życzę dużo szczęścia.
   -Nawzajem i do widzenia- odpowiedzieli niemal równocześnie sympatyczni nieznajomi.
   Było dość ciepłe jesienne popołudnie. Janek zmierzał do upragnionego celu. Zbliżał się właśnie do parku, który mimo pięknej pogody sprawiał wrażenie dość opustoszałego. Zastanawiał się, czy to zbieg okoliczności, czy też ludzie umyślnie unikają tego miejsca.
   Szedł aleją, wzdłuż której stały rozłożyste dęby, lipy i odrobinę skromniejsze jesiony. Cieszył go fakt, że jest już prawie u celu swojej wędrówki. Nagle jego spokój został zmącony przerażającymi odgłosami. Usłyszał krzyki kobiety i śmiech oraz przekleństwa wypowiadane przez kilku młodzieńców. Owa kobieta w niechlujnym, przybrudzonym stroju z umazaną twarzą wybiegła z zarośli. Za nią podążało pięciu młodych mężczyzn. Wyglądali dość groźnie. Mieli wygolone głowy, czarne kurtki i wysokie, sznurowane buty. Już same ich spojrzenia przeraziły Janka. Jednak zachował zimną krew, chwilę pomyślał, po czym ruszył z odsieczą.
   -Ela gdzie ty się podziewasz, szukam cię od dwóch godzin. Niebawem będzie kolacja. Chodźmy do schroniska. Przecież wiesz, że nie powinniśmy się spóźniać.
   Kobieta natychmiast podbiegła do niego. W jej oczach przerażenie przeplatało się ze zdziwieniem. Rozjuszeni młodzieńcy także zmierzali w kierunku Janka. Jeden z nich wyjął z kiszeni nóż. Wtedy Janek zaczął mówić szybko i donośnie.
   -Nie radzę wam się zbliżać. Mam HIV, ona też. Mając kontakt z naszą krwią bardzo łatwo możecie się zarazić. Nam jest wszystko jedno. Najwyżej skrócicie nasze cierpienia, bo i tak niebawem umrzemy. Chyba nie warto ryzykować, jesteście jeszcze tacy młodzi.-
Chuligani prawdopodobnie uwierzyli. Woleli nie ryzykować. Ograniczyli się jedynie do ataku na odległość, ciskając w kierunku mężczyzny i jego towarzyszki kamieniami. Jeden z nich ugodził Janusza w ramię. Mężczyzna jęknął zaciskając zęby. Na szczęście okolica nie obfitowała w duży kaliber owej amunicji. Wkrótce młodzi wandale udali się w nieznanym kierunku. Zachowywali się bardzo prymitywnie. Biegnąc, śmieli się, przeklinali oraz wydawali z siebie różne obrzydliwe dźwięki.
   Zagrożenie minęło. Janek poczuł ulgę. Zdał sobie sprawę, że przez nadmiar stresu potwornie się spocił. Marzył o prysznicu. Jego biedna, zmarnowana towarzyszka niedoli usiadła na ławce i rozpłakała się gwałtownie niczym dziecko. Widząc to dosiadł się do niej, przytulił ją mocno i powiedział:
   -Nie bój się, już wszystko w porządku. Nic nam nie grozi.-
   Niestety płakała nadal. Nie mogła się uspokoić. Przez chwilę nie wiedział, co począć. Po czym ujął w dłonie zapłakaną twarz dziewczyny. Spojrzał jej głęboko w oczy i powtórzył raz jeszcze.
   -Wszystko w porządku. Zaopiekuję się tobą. No już nie płacz.- Zauważył wtedy, że owa nieznajoma ma śliczne niebieskie oczy i dość ładne rysy twarzy. Była tylko odrobinę zaniedbana i brudna. To wszystko odbierało jej cały urok i czyniło z niej kocmołucha.
   Patrząc w te niebieskie oczy zauważył, że dzieje się z nim coś niesamowitego, czego nie pojmował. Nagle ścisnęło go w dołku, jego brzuch i łono ogarnęło przyjemne ciepło, a kończyny stały się zupełnie odrętwiałe. Trochę się przeraził, ale w głębi duszy przyznał, że to fantastyczne uczucie.
   Nieznajoma odważyła się przemówić.
   -Bardzo mi przykro, taki dobry i odważny mężczyzna jak ty i to wszystko musiało cię spotkać
   -Co takiego?- Spytał zdziwiony.
   -No ta straszna choroba i to, że jesteś taki jak ja, bezdomny.
   -Ha ha ha!- Głośno się roześmiał.- Nie rozumiesz, to był tylko taki fortel, by ich odstraszyć. Z tego, co pamiętam to jestem zdrów jak ryba. No może jedynie ból głowy dokuczający mi od pewnego czasu. A jeśli chodzi o bezdomność, to chyba trwa od niedawna. Nie pamiętam tylko jak do tego doszło. Ale dość o mnie. Jak się nazywasz i dlaczego jesteś…
   -Masz na myśli bezdomna czy brudna i śmierdząca- przerwała mu w połowie zdania, by ciągnąć dalej.- To raczej przykra historia. Może kiedyś ci opowiem. A na imię mam Anka.
   -Ładnie. To imię pasuje do ciebie. Słuchaj tu obok parku jest schronisko. Może udamy się tam razem.
   -No nie wiem, noce nie zawsze są tam bezpieczne. Kiedyś dwóch takich jak ty próbowało mnie tam…- Anna zamyśliła się przez chwilę- No nie ważne, ale myślę, że pod twoją opieką nic mi się nie stanie i przepraszam za to, co powiedziałam. Oni na pewno nie byli tacy jak ty. Zrobiłeś dziś dla mnie tak wiele. Mogłeś przypłacić to zdrowiem a nawet życiem.
   -Nie wracajmy już do tego. Chodźmy, może będziemy mogli coś zjeść i trochę się ogarnąć.
   W parę minut dotarli na miejsce. Oboje wzięli gorącą kąpiel. Dostali czyste ubrania. Jej strój był, co prawda nie modny i o dwa numery za duży, ale za to schludny. Janusz zauważył teraz, że pod brudną wełnianą czapką kryły się gęste rude włosy, którym kąpiel dodała jeszcze puszystości i blasku. Patrząc na nią, poczuł znowu to samo, co w parku.
   Miał ogromną ochotę podejść, przytulić ją mocno i już nigdy nie wypuścić z objęć. Anna była również zachwycona wyglądem swojego wybawcy. Dostrzegła, jaki jest przystojny. Pomimo przykrótkich spodni i sfatygowanej flanelowej koszuli wyglądał nieźle. Jego śniada cera i ciemne włosy oczarowały ją do głębi. Starała się to ukryć, lecz rumieńce na jej policzkach i blask w oczach mówiły same za siebie. Oboje czuli, że dzieje się z nimi coś, na co absolutnie nie mają wpływu. Jankowi w to graj. Anna borykała się z lękiem, gdyż panicznie bała się zmian. Po tym, co przeszła w ciągu ostatnich kilku lat, marzyła jedynie o spokoju.
   -No moja droga, nareszcie wyglądamy jak ludzie, a ty nawet dość czarująco się prezentujesz. Teraz koniecznie musimy coś zjeść- powiedział wesołym głosem Janek, ujął ją pod rękę i pomaszerowali razem na stołówkę. Kolację pochłonęli w mig. Choć była skromna i mało wytworna, to smakowała im jak nigdy dotąd.
   Po posiłku udali się na spoczynek. Ona spała na sali razem z innymi kobietami. On w sypialni dla mężczyzn, po przeciwnej stronie korytarza.
   Ania długo nie mogła zasnąć, myślała o Janku i o tym, co dla niej zrobił. Wspominała także wydarzenia z dalszej przeszłości. Chwilami ból tych wspomnień stawał się nie do zniesienia. Lecz świadomość, że wybawca czuwał w pobliżu koiła wszelkie smutki, dodając jej odwagi i optymizmu na przyszłość.
   Janusz pomimo dość wyczerpującego dnia oraz błogiego spokoju, który odczuwał, długo nie mógł zasnąć. To myśl o niej i o tym, co się wydarzyło między nimi spędzała mu sen z powiek.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Październik, 2011, 01:13:12
Rano oboje wstali wypoczęci i odprężeni. On miał nadzieję rozwiązać zagadkę, odnośnie własnej tożsamości i tego, co wydarzyło się zanim wylądował na ulicy. W głębi duszy dziękował losowi za taki bieg rzeczy. Inaczej prawdopodobnie nie poznałby Ani. A nawet jeśli tak to nigdy nie zwróciłby na nią uwagi. Zanim stał się bezdomny zupełnie inaczej postrzegał świat i ludzi wokół siebie.
   
   Janusz od samego początku dostrzegał płochliwość swojej rudowłosej przyjaciółki. Nie starał się być natarczywy. Zdobył się jednak na odwagę i wyznał jej miłość. Ania ucieszyła się niezmiernie słysząc jego słowa. Niestety jej radość malała z minuty na minutę, gdyż nie potrafiła mu w pełni zaufać. Znali się przecież bardzo krótko. Doskonale pamiętała deklaracje swojego męża Krzysztofa, który obiecywał jej dozgonną miłość, szacunek i opiekę. Niestety owe obietnice okazały się puste niczym czeki bez pokrycia.
   Krzysztof nie szczędził jej bólu i upokorzeń, przemoc w ich domu była chlebem powszednim. Aż pewnego dnia sponiewierana i nieszczęśliwa uciekła z domu. Wyjechała nawet do innego miasta. Nie miała przecież dzieci. Rodziców pochowała kilka lat wcześniej, a etat straciła, gdy po kolejnym pobiciu, wstydząc się swoich sińców nie poszła do pracy. Po ucieczce z domu starała się nie tracić optymizmu.
   Nowe życie Anny nie układało się od samego początku. Pomimo tego, że uwolniła się spod jarzma oprawcy, jej entuzjazm stopniowo gasł. Perspektywa bezdomności nie dodawała zagubionej kobiecie skrzydeł. Coś w niej pękło i nie miała siły, by się z tego podźwignąć.
   Spała w parkach, na klatkach schodowych, w opuszczonej altanie i w wielu innych miejscach. Parokrotnie cudem uniknęła gwałtu. Straciła nadzieję na jakąkolwiek odmianę losu. Tkwiła w beznadziei aż do chwili, gdy na jej drodze stanął Janusz. Sprawił, że ujrzała wszystko w innych barwach. Zaczęła nawet marzyć.
   Jak wiadomo ludzie doświadczeni przez los i bardzo nieszczęśliwi często tracą tę umiejętność. A przecież marzenia są bardzo ważne. To właśnie one pozwalają przetrwać ciężkie chwile oraz iść odważnie do przodu.

   Następnych kilkanaście dni spędzili razem. Do niczego między nimi nie doszło. Ona do tego nie dążyła, a on nie naciskał. Kochał ją i to liczyło się przede wszystkim. Ania także coś czuła, ale nie potrafiła otworzyć się przed partnerem. Bardzo się starała i wiedziała, że z czasem znów nauczy się ufać innym i kochać ich bez lęku.
   Minęły kolejne cztery tygodnie. W międzyczasie oboje zmienili miejsce pobytu. Przenieśli się do domu dla bezdomnych i uzależnionych pod patronatem Monaru. Mieli tam lepsze warunki bytowe. Mogli zamieszkać razem w jednym pokoju. Posiłki też zdawały się o niebo lepsze i obfitsze. W zamian za to musieli pracować. On pomagał w polu i w warsztacie należącym do ośrodka. Ona natomiast wykonywała różne prace domowe takie jak pranie, sprzątanie, prasowanie i pomoc w kuchni. Jeździła też z kierowniczką do różnych hurtowni po datki w postaci środków czystości i produktów spożywczych. W soboty Janusz w towarzystwie wiadra z wodą oraz gąbki udawał się do centrum, gdzie z zapałem mył i pucował szyby samochodowe. Dzięki temu posiadali trochę własnej gotówki i mogli w czasie wolnym od zajęć pozwolić sobie na małą przyjemność w postaci lodów czy kina.
Janusz, pomimo skromnych warunków bytowych był radosny i szczęśliwy niczym dziecko obdarowywane wspaniałymi prezentami..

   W niedzielę po mszy wybrali się na długi spacer. Odbyli rejs statkiem po Odrze. Dzień upłynął im wyjątkowo szybko. Wracając do ośrodka, szli trzymając się za rękę. Mijali po drodze wiele osób. Nagle ktoś zawołał.
   -Wiktor to ty?!- Janusz czując dreszczyk ekscytacji rozejrzał się wokół. Spostrzegł wówczas podążającego ku sobie, dobrze ubranego, znajomo wyglądającego, krępego blondyna. Wzruszony mężczyzna doszedł do Janka, objął go dość energicznie i przytulił do siebie. Pachniał drogą wodą kolońską.
   -Czy my się znamy?- Spytał Janusz nie kryjąc ekscytacji.
   -Brachu, nie poznajesz mnie? To ja Jerzy, twój dobry przyjaciel i kolega z pracy.
   -Twarz wydaje mi się znajoma i kojarzę ją dość pozytywnie. Niestety imię brzmi raczej obco. Ale wiesz, co Jurek nie martw się, na pewno po woli wszystko sobie przypomnę.
   -Wierzę w to Wiktor. Już zaczynałem tracić nadzieję, że w ogóle żyjesz. Wybacz nie powinienem tak mówić, ale…
   -Nie ma sprawy kolego, na twoim miejscu pewnie myślałbym podobnie. Życie bywa czasem podłe, ale spoko ja nie narzekam.
   -Właśnie widzę. Myślałem, że gdy się już odnajdziesz, to będziesz zupełnie zagubiony. A ty wyglądasz świetnie. Co prawda twoja garderoba pozostawia wiele do życzenia, lecz ty sam wprost promieniejesz i ten blask w twoich oczach. One nigdy przedtem nie świeciły tak intensywnie. Chyba też zafunduję sobie taki urlop-ciągnął żartobliwym głosem Jerzy.
   -Gorąco polecam- odpowiedział Janusz.
   -Przedstawiam wam, ten milczący brunet obok mnie to mój znajomy Mirek. Nie jest zbyt rozmowny i chyba nasze spotkanie odrobinę go zszokowało-powiedział Jerzy wskazując na swego współtowarzysza.
   -Przyznaję, że to niecodzienna scena, ale Jurek proszę cię nie rób ze mnie takiego mruka. Zwłaszcza w towarzystwie ładnej kobiety- zripostował Mirek
   -No właśnie Wiktor, kim jest ta urocza pani?- Wypytywał niecierpliwie Jerzy.
   Anna słysząc to zarumieniła się po same uszy. Po chwili chcąc rozładować sytuację i zapanować nad swoim wstydem, postanowiła przemówić.
   -Żadna pani, po prostu Anka.
   -Fajnie, ja jestem Jurek a to Mirek, ale to już wiesz. Mówię tak na wszelki wypadek gdybyś zapomniała.
   -Znacie już jej imię a ja dodam jeszcze, że nie jest mi obojętna- skwitował Wiktor.
   -Bardzo nam miło, że mogliśmy cię poznać Aniu. Musisz być kimś naprawdę wyjątkowym, skoro udało ci się oczarować takiego sztywniaka- mówił z przekorą Jurek.
   Anna po raz wtóry zdołała pokonać swoją nieśmiałość i znów włączyła się do rozmowy.
   -On wcale nie jest sztywniakiem i nigdy, no prawie nigdy nie marudzi.
   -Mam pewne wątpliwości, co do tego, ale skoro tak mówisz to nie będę dłużej oponował- przekomarzał się przyjaciel Wiktora. Po czym dodał jeszcze.
- Słuchajcie kochani, może poszlibyśmy na piwo i pizzę. Oczywiście ja stawiam. Porozmawiamy. Powspominamy to i owo, a dokładniej mówiąc ja powspominam a wy posłuchacie moich wynurzeń z przeszłości. Być może, przy odrobinie szczęścia mojemu kumplowi odblokuje się pamięć.
   -Świetny pomysł- stwierdził Mirek.
   -Ja też się zgadzam, a co ty na to Aniu?- Spytał Wiktor.
   -Gdzie ty tam i ja Janku. O przepraszam Wiktorze! Wybacz, muszę się do tego przyzwyczaić.
   -Nie martw się ja też- pocieszał ją ukochany mężczyzna.
   Całą grupką udali się do pobliskiej restauracji. Spędzili tam ponad trzy godziny. Pili piwo, panowie po kilka kolejek, ich towarzyszka zaledwie jedno małe i colę. Pizza okazała się wyśmienita.
   Wiktor słuchając opowieści zdołał sobie przypomnieć parę istotnych szczegółów z niezbyt zamierzchłej przeszłości. Jerzy mówił o firmie, w której razem pracowali. Wiktor starał się zapamiętać jak najwięcej. W tym celu sporządzał krótkie notatki. Dowiedział się od Jurka, że w każdej chwili może wrócić do pracy, gdyż jego wakat doradcy marketingowego został obsadzony tymczasowo. Jerzy osobiście o to zadbał. Wiktora szczerze wzruszyły starania kolegi i w pełni je doceniał, lecz chwilowo raczej nie nosił się z zamiarem powrotu do dawnego życia. Podświadomie czuł, że ówczesne szczęcie było pozorne, a zrozumiał to dzięki Annie.
   Podczas pogawędki uważnie słuchał Jerzego. Chwilami popadając w zadumę, stawał się jakby nieobecny. Spojrzawszy na zegar wiszący na ścianie, zdał sobie sprawę z upływu czasu i oznajmił.
   -Bardzo mi przykro panowie a raczej koledzy i przyjaciele, ale musimy z Anulą już iść. Tam, gdzie mieszkamy obowiązują pewne zasady, a my staramy się je szanować.
   -Myślałem, że pójdziesz z mami do hotelu. Jutro pozałatwiam resztę spraw. Mirek też już zakończył swoje interesy w tym mieście. Oczywiście Anię też zapraszamy, wynajmę dla niej osobny pokój. Wiktor proszę cię, jedźcie z nami jutro do Poznania- mówił błagalnym tonem sympatyczny blondyn.
   -Niestety przykro mi Jureczku, zmuszony jestem odmówić. Daj mi trochę czasu. Muszę to wszystko sobie poukładać i przemyśleć parę spraw. Naprawdę cudownie, że was spotkałem, ale po tym, co się wydarzyło w ostatnim czasie, moje priorytety uległy zmianie. Nie wiem czy rozumiesz, o co mi chodzi- mówił Wiktor próbując się wytłumaczyć.
   -W porządku przyjacielu, pojąłem, w czym problem. Nie nalegam dłużej, proszę cię tylko o jedno. Odezwij się w ciągu dwóch tygodni i daj znać, co postanowiłeś. Masz moje namiary-odpowiedział Jerzy i chcąc się pożegnać podał rękę Ani i Wiktorowi. Jego współtowarzysz uczynił to samo i udali się każdy w swoją stronę.
   -On musi cię bardzo lubić – powiedziała Ania, zwracając się do ukochanego.
   -Też tak myślę. Powiem więcej, jestem o tym przekonany- odpowiedział Wiktor.
   Resztę drogi pokonali w milczeniu. On myślał o tym, czego się dowiedział i jak powinien pokierować swoim dalszym życiem. Ona wyraźnie posmutniała. Cieszyła się jego szczęściem, lecz strach brał górę nad radością. Obawiała się, że Wiktor wróci do Poznania, do swojego dawnego życia i szybko o niej zapomni. Świadomość tego trawiła Annę od środka. Musiała walczyć z sobą, żeby się nie rozpłakać.
   Dochodzili właśnie do ośrodka. Wiktor zdając sobie sprawę z obaw przyjaciółki przemówił do niej głosem pełnym troski.
   -Nie martw się kochanie, jeszcze nie jestem pewien, gdzie zamieszkam. Pamiętaj jednak, że w moich planach na przyszłość ty będziesz zajmować ważne miejsce. Na pewno cię nie opuszczę, zbyt wiele dla mnie znaczysz. Nie pamiętam jeszcze wszystkiego sprzed wypadku, lecz jednego jestem pewien na sto procent. Kogoś tak wyjątkowego jak ty nie spotkałem nigdy wcześniej. Byłbym zupełnym głupcem nie doceniając tego. Mówię to z pełną świadomością, bo jak wiesz z moją głową wszystko w porządku.
   Dotarli na miejsce, wkrótce udali się na spoczynek. Anna poczuła, iż nadszedł ten dzień, kiedy może mu w pełni zaufać. Była zupełnie spokojna, wszystkie lęki i wątpliwości zniknęły.
   Tej nocy z jej inicjatywy, po raz pierwszy doszło między nimi do zbliżenia. Nie żałowała ani przez chwilę swojej decyzji. Było cudowniej niż się spodziewała. Zasnęła w błogim nastroju.
On też doceniał piękno tej chwili, lecz nie mogąc zasnąć, wyszedł na dwór. Chciał przed snem odetchnąć świeżym powietrzem i oczywiście zapalić. Choć od pewnego czasu próbował zerwać z nałogiem, to w chwilach słabości sięgał po swoje ulubione ekstra mocne.
Siedział na ławce, zaciągając się dymem z papierosa i rozmyślał o swoim, a właściwie o ich wspólnym życiu. Nie wiedział jeszcze, czy powróci do Poznania. Miał wielką ochotę pozałatwiać tam swoje sprawy i osiedlić się na stałe we Wrocławiu. Gdy tak siedział i rozmyślał w pewnej chwili dotarło do niego, że decyzję powinien podjąć wspólnie z Anią. W tej chwili wszystko stało się proste. Dochodząc do takiego wniosku ugasił niedopałek papierosa, udał się do swojego pokoju i położył do łóżka, gdzie wkrótce usnął w objęciach ukochanej kobiety.

koniec.   


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 18 Październik, 2011, 01:34:08
Przeczytam jutro. A tymczasem piosenka dla Joli o Joli : )

Spokojnej nocy.

http://www.youtube.com/v/F18Rbx1iJXk?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Październik, 2011, 11:06:54
Wiesz co Piotrze, bardzo lubię tą piosenkę w wykonaniu Michała Bajora. Wbrew pozorom utwór jest bardzo optymistyczny, ponieważ pozwala zrozumieć, że my sami możemy być dla siebie najlepszym i najwierniejszym przyjacielem. Warunek, trzeba polubić i zaakceptować samego siebie. Niestety nie każdy to potrafi a obcowanie z samym sobą bardzo często wiąże się też z zajrzeniem w głąb własnej duszy, świadomości, dostrzeżeniem własnych lęków ale i pragnień. Bywa to trudne i bolesne ale nie jest niemożliwe. Dla mnie taką psychoanalizą było i jest pisanie nie tylko wymyślonych opowieści ale i takich z życia wziętych.

Michał Bajor - Dokąd przed nią uciekasz (http://www.youtube.com/watch?v=N2EyJq80Nt4#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Październik, 2011, 01:44:20
Kolejne opowiadanko, jest dość krótkie ale to pierwsze opowiadanie, które napisałam. Taki mały prekursor mojego gryzmolenia.


 Mariola- „Wizyta nie z tej ziemi”

Mariola siedziała w kuchni przy stole. Jej żołądek napełniał się aromatyczną gorącą miętą, dostarczaną małymi łyczkami z barwnego turkusowo- zielonego kubka. Oczy kobiety stawały się wilgotne od łez. Nie należała do gatunku wiecznych płaczek. Stroniła od mazgajstwa, lecz w trudnych okresach, przy natłoku codziennych trosk i problemów, gdy czara goryczy przepełniała się, miewała chwile zwątpienia. Dopadał ją wówczas głęboki smutek, a serce ogarniała pustka. Na szczęście takie okresy to zaledwie epizody w jej życiu. Mariola zdawała sobie doskonale sprawę, że poczucie bezpieczeństwa zależało wyłącznie od niej samej. Świadomość tego sprawiała, że brała się w garść i w ekspresowym tempie powracała do pionu.

Kończyła pić swój aromatyczny napój, dyskretnie przy tym pochlipując. Starała się nie obudzić dzieci. Nie chciała też wystraszyć chorego Sebastiana. On i jego starsza siostra Joasia spali w pokoju obok. Zatroskana matka otarła nos w chusteczkę i poszła sprawdzić, czy chłopiec ma nadal gorącą głowę. Przyłożyła dłoń do jego czoła i poczuła wielką ulgę. Spocił się dość solidnie, dzięki czemu gorączka ustąpiła.
Mariola przebierając syna usłyszała delikatne pukanie do drzwi. Poszła, więc sprawdzić, kto do niej zawitał. Domyślała się, że to ciotka Zofia mieszkającą po sąsiedzku, której zresztą szczerze nie cierpiała.
To, co zobaczyła za drzwiami swego mieszkania wprawiło ją w osłupienie. Przez chwilę stała jak wryta, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Naprzeciw niej stał wuj Henryk, mąż Zofii. Strach, który poczuła bezbronna kobieta był ogromny. Próbowała krzyczeć, lecz język odmawiał posłuszeństwa. Jedyne co przychodziło jej do głowy, to natarczywe pytanie, brzmiące.
„Boże, czy ja, aby nie zaczynam popadać w obłęd? Przecież wujek Henryk od kilku lat spoczywa na cmentarzu”.
Mariola musiała pokonać strach, aby móc to wszystko jakoś racjonalnie wyjaśnić. Wzięła, więc głęboki oddech i próbując opanować lęk, zapytała swojego niecodziennego gościa.
-W czym mogę ci pomóc wujku? – Gdy wypowiadała te słowa w jej głowie zrodziła się obawa, że owa wizyta może mieć związek z chorobą Sebastiana. Mimo to starała się nie wpadać w panikę i nie tracić nawiązanego już kontaktu ze swoim niecodziennym gościem.
- Wybacz drogi wujku, ale nie powinno cię tu być, przecież ty nie żyjesz.
- Nie bój się dziecko- odpowiedziała ciepłym głosem znajoma postać - nie mam żadnych złych zamiarów. Przyszedłem cię ostrzec. Weź dzieci i uciekaj stąd jak najszybciej, bo grozi wam ogromne niebezpieczeństwo.
-A, co się stało? Dlaczego tak mówisz?- Spytała Mariola.
- O nic nie pytaj, tylko pamiętaj o tym, co powiedziałem. Żegnaj muszę już iść- odpowiedział  stryj Henryk, po czym odszedł w milczeniu.
Przerażona matka obudziła swoje pociechy i nakazała im, aby niezwłocznie się ubrały. Sama w tym czasie chwyciła za torbę podróżną, pakując do niej trochę rzeczy osobistych dla całej trójki oraz dokumenty i pieniądze. Następnie wezwała taksówkę. Jedyne, co w takiej chwili przychodziło jej do głowy, to ucieczka do babci Eugenii.
Gdy już tam jechali, do ich uszu dotarł nagle gwałtowny huk, poprzedzony przeraźliwym zgrzytem opon. Mariola spojrzała za siebie i w oddali zobaczyła potężna smugę dymu. Wyczuwała, że musiało stać się coś złego w okolicach jej domu.
Nagle otworzyła oczy i usidla na łóżku. Przerażenie w jej głowie przeplatało się z ogromnym zdziwieniem. Po chwili zdała sobie sprawę, że to tylko zły sen. Wokół niej panował zupełny spokój. Promienie słoneczne przedzierające się przez zasłonięte jeszcze okna zwiastowały piękny i upalny dzień. Jedyne, co mogło ją zmartwić, to narastający odgłos karetki pogotowia, który umilkł nagle w pobliżu jej domu. Zaniepokojona tym faktem wstała, by sprawdzić, co słychać w pokoju dzieci. Sebastian i Joasia spali w swoich łóżkach. Wyglądali niewinnie jak dwa aniołki. Mimo tego widoku, niepokój Marioli nie ustawał. Podeszła, więc do okna. To, co wówczas ujrzała przyprawiło ją o palpitacje serca. Jej oczom ukazała się karetka pogotowia, wóz policyjny oraz auto osobowe ze stłuczonym przednim reflektorem. Obok pojazdu w kałuży krwi leżała nieprzytomna kobieta. Jak się potem okazało była to ciotka Zofia.

koniec


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 28 Październik, 2011, 07:07:38
Wszystko OK. Ale skąd się wzięła tam kałuża krwi, Jolu?

Poza tym, w opowiadaniu odważnie podniosłaś dogmat wiary jakim jest "świętych obcowanie"
To lubię


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Październik, 2011, 19:43:11
No przecież to proste, potrąciło ją auto a upadając na ziemię rozbiła sobie głowę, tak niefortunnie, iż to spowodowało jej zgon. Ja czytając, często lubię sama sobie dopowiadać to czy tamto, wówczas jest ciekawiej.
Następne opowiadanie jest dośc długie, o kobiecie, którą Bóg wystawia na próby.

PS. Nie wiem jak mi sie udało tak napierniczyć w poście ale zamiast odpowidzieć na Twoje pytanie Piotrze nowym postem, nichcąco zmodernizowałam Twój i wyszedł zlepek dwóch wypowiedzi. Na szczęście zauważyłam to i poprawiłam. Chyba musze zacząć łykać coś na skleroze lub na poprawienie pracy mózgu bo czasem robię tak debilne błędy, że żadzna ustwa tego nie przewiduje. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 28 Październik, 2011, 19:48:52
Najważniejsze, że zauważyłaś w porę. Sytuacja była odrobinę niezręczna i pomyślałem, że się przedrzeźniasz : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Październik, 2011, 20:13:14
No coooooooooooś Ty, taka poważna(i nie zdolna do żartów  ;D)osoba jak ja miałaby przedrzeźniać taką ważną personę jak Ty Piotrze  ;D ;)
PS. Spoko to było naprawdę nie zamierzone, po prostu czasem bywam pierdołą, zresztą jak każdy z nas, choć obawiam się czy nie napiszesz"pisz za siebie"  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 28 Październik, 2011, 20:45:14
Nie napiszę tego. Przeszłaś pomyślnie, nie zrażając się, wszystkie etapy testów i ćwiczeń jakie zapodawałem dla Ciebie. Od dzisiaj masz u mnie nr 1 L24.
Hardcore i babka z *jajami. Pozdrawiam

*mieć jaja - posiadać charyzmę


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Październik, 2011, 22:44:30
Nie napiszę tego. Przeszłaś pomyślnie, nie zrażając się, wszystkie etapy testów i ćwiczeń jakie zapodawałem dla Ciebie. Od dzisiaj masz u mnie nr 1 L24.
Hardcore i babka z *jajami. Pozdrawiam

*mieć jaja - posiadać charyzmę

Spoko, czuję się zaszczycona. Pozostało mi jedynie zapuścić wąsy lub brodę, choć brody to raczej nie muszę zapuszczać ;) No i zaczynam pierniczyć trochę jak Pysio-mysio, chyba mi się udzieliło. ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 29 Październik, 2011, 00:11:25
Co nie znaczy, że będę pobłażał we wszystkim. Ale jestem dobrej myśli i życzę Tobie wiatru w żagle.

PS
Niebawem będziemy potrzebowali pomocy ludzi odważnych. Jak TY.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Październik, 2011, 00:39:27
Jesteś tajemniczy i przemawiasz jak oficer, członek ruchu oporu za czasów okupacji. ;)
Co do tej odwagi,  ja tylko jestem szczera, no i trochę uparta. Staram się nie kłamać, gdyż kłamiąc prędzej czy później możemy się pogubić i zaplątać we własne sidła. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 29 Październik, 2011, 00:47:51
To prawda. Idealny kłamca musi być obdarzony pamięcią absolutną.

Ale nie o tym rzecz. Zbieram do grupy działania aktywnych, odważnych ludków, chcących realnie powalczyć o nasz mały region. Każda chęć będzie mile widziana. Obecnie jestem jeszcze na etapie rozpoznania. Wszystko w swoim czasie : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Październik, 2011, 12:29:54
 Przez chwilę zrobiło się poważnie, ciekawie i tajemniczo. No i chyba przyszła pora na kolejne i opowiadanko, jest dość długie więc muszę je wrzucić w kilku postach.

         Zosia-„ Zgwałcone szczęście”


   
    Zosia, to osoba o wyjątkowo radosnym usposobieniu. Zafascynowana światem niemalże od dnia narodzin, umiała rozkoszować się każdą przeżytą chwilą a swoją radością zarażała wszystkich wokół siebie.
   Dziewczyna uwielbiała każdą porę roku z osobna, a perspektywa nadejścia kolejnego słonecznego lata, oznaczającego ogromny ładunek pozytywnej energii, nastrajała ją wyjątkowo optymistycznie.
   Pamiętała o tym także tego dnia, gdy zmęczona wracała z pracy a potworny upał zdawał się docierać do najdalszych zakątków jej rozgrzanego ciała. Czuła jak krople potu spływają po niej strugami. Promienie słoneczne dopadały ją z przerażającą siłą. Pragnęła ukryć się przed nimi, choć na parę chwil. Mniej więcej w połowie drogi do domu, zbliżywszy się do parku, postanowiła odpocząć i usiadła na ławce wprost pod dostojnym, rozłożystym dębem, który otulał okolicę wokół niej dobroczynnym cieniem. Zosia poczuła ulgę i pomyślała wówczas o tym, że w taką porę najcudowniejsze bywają wczesne poranki. Choć niezbyt chłodne, to jednak przyjemne i świeże niczym soczyste brzoskwinie zerwane prosto z drzewa. Wieczory też miały swój urok. Można by je porównać z lodowato-zimnym piwem, wypijanym podczas wędrówki po piaszczystej pustyni.      
   Szczęście przepełniające umysł dziewczyny, sprawiało, iż cieszyło ją dokładnie wszystko. Nawet te długie upalne dni, wyciskające z ludzi siódme poty, nie budziły w niej żadnego sprzeciwu. Ale któżby się nie radował na jej miejscu. Podjęła ciekawą i dobrze płatną pracę w Norteksie. Co prawda studia jeszcze przed nią, ale maturę zdała z wyróżnieniem. Wielkim atutem okazała się doskonała znajomość trzech języków obcych. Wcześniej, zdobywanie wykształcenia było dla niej sprawą priorytetową, lecz wszystko uległo zmianie, gdy na horyzoncie pojawił się Marcin. Od tej pory, plany Zosi były podporządkowane głównie jemu. Bardzo go pokochała. On też zdawałoby się świata poza nią nie widział. Spędzali razem większość wolnego czasu.
    
   Siedzenie pod drzewem i snucie planów, graniczące z marzeniami na jawie, sprawiało dziewczynie nieopisaną przyjemność. Był to stan pełen błogości i spokoju. Niestety to beztroskie bujanie w obłokach, pełne romantycznych uniesień zostało nagle przerwane. Sprawił to dochodzący z oddali, niepokojący odgłos psiego ujadania.
   Zosia powróciwszy do rzeczywistości, zdała sobie sprawę, że znużenie ustąpiło i postanowiła kontynuować wędrówkę w kierunku domu. Była już prawie u celu. Nagle wchodząc na klatkę schodową poczuła rozdzierający ból potylicy i straciła przytomność
   Kiedy się ocknęła przepełniał ją strach i przerażenie. Miała ochotę głośno krzyczeć. Jednak w ostatniej chwili coś ją powstrzymało. Czuła ból, który zawładnął całym jej ciałem. Miała potarmoszoną i brudną sukienkę, nieopodal leżała jej torebka. Zadrapania i sińce na rękach i nogach piekły i paliły niczym ogień. Powoli zaczęło przenikać ją zimno docierające z posadzki, na której siedziała. Przerażenie Zosi spotęgował fakt, że jej miejsca intymne pod sukienką były obnażone. Nie miała na sobie majtek. Wtedy wszystko stało się jasne.
-O Boże, czy to możliwe? Zostałam zgwałcona?- Myślała, dławiąc się od własnymi łzami. Zupełnie nie wiedziała, co dalej począć. Cudowny nastrój ogarniający ją wcześniej prysnął niczym bańka mydlana. A marzenia i plany dotyczące Marcina zupełnie straciły jakikolwiek sens. Bała się i zarazem nienawidziła samej siebie. Czuła się zbrukana.
   -Boże, kto mi to zrobił i dlaczego? Co ja mam teraz począć?- Pytała stwórcę, próbując się uspokoić.
   -Gdyby można było cofnąć czas, na pewno bardziej bym uważała. To moja wina, ale przecież ja nikogo nie zachęcałam- jej myśli kłóciły się ze sobą.
   Wstała z podłogi, rozglądając się za majtkami. Pomimo półmroku panującego wokół niej, mogła dokładnie prześledzić cały korytarzyk, ponieważ drzwi do jednej z piwnic były otwarte. Pomieszczenie to, od dawna stało puste. Sąsiadka Zosi pani Janicka zmarła rok wcześniej, a jej trzy córki nie mogąc porozumieć się w sprawie spadku, toczyły batalię w sądzie. Tym czasem z mieszkania nikt nie korzystał, świeciło pustkami. Natomiast piwnica pozostawała bezpańska. Zosia opuściła korytarzyk i weszła do niej, przymykając za sobą drzwi. Dziewczyna bardzo cierpiała, lecz starała się być twarda ze względu na matkę. Elżbieta od dawna miała problemy z sercem. Taka wiadomość mogłaby być dla niej bardzo ryzykowna.
   Zosia postanowiła przesiedzieć cichuteńko w swojej kryjówce do wieczora a nawet do późnej nocy. Marzyła o kąpieli i pragnęła, zanurzyć się w ciepłych objęciach matki. Rozmyślając o tym wszystkim zajrzała do torebki i sprawdziła, czy niczego w niej nie brakowało. Chociaż, prawdę mówiąc wolałaby stracić jej zawartość łącznie z kartą bankową, niż to, co odebrał jej nieznany napastnik.
   Sponiewierana, siedząc w ciemnościach czekała cierpliwie na zakończenie tego strasznego dnia. Nie chciała ściągać na siebie uwagi sąsiadów. Na szczęście dla niej, nikt nie zawitał w pobliże miejsca bezlitosnej kaźni. Wokół panowała cisza. Od czasu do czasu docierały do niej pojedyncze, przytłumione odgłosy. Zosia w swojej przewiewnej sukience i bez bielizny, przemarzła niczym mały ptaszek, który wypadł z gniazda. Drżącą ręką sięgnęła do torebki po komórkę i sprawdziła, która jest godzina. Dochodziła północ, więc ruszyła w drogę. Niepewnym krokiem wyszła na klatkę schodową. Skradała się po omacku, nie zapalając światła. Dreptała powolutku, modląc się, by matka już spała. Gdy doszła do drzwi swojego mieszkania, wyjęła z torebki klucz, ostrożnie zanurzyła go w zamku i delikatnie przekręciła w prawą stronę. Po czym bardzo cichutko wśliznęła się do środka i natychmiast pomknęła w kierunku łazienki.
   - To ty Zosiu, usłyszała przez drzwi głos matki.
   -Tak, to ja, wszystko w porządku. Mamusiu idź spać. Ja wezmę prysznic i też zaraz się położę. Ten upał naprawdę mnie wykończył- mówiąc to, dziewczyna czuła jeszcze na sobie chłód piwnicy.
   -Dobrze kochanie, już idę do łóżka, ale trochę się o ciebie martwiłam. Tak długo cię nie było i nie dzwoniłaś a ja czułam taki dziwny niepokój, ale to pewnie przez ten dokuczliwy upał. Co tam słychać u Marcina?
   -Wszystko w porządku. Mamusiu idź już spać. Przecież wiesz, że nie wolno ci się przemęczać. Pogadamy jutro. Dobranoc – tłumaczyła matce Zosia, nadal nie wychodząc z łazienki.
   -Dobranoc córuniu, miłych snów- nieświadoma niczego Elżbieta poczuła ulgę.

   Zdruzgotana dziewczyna nie spała prawie całą noc, a jeśli już zasnęła, to budziły ją przeraźliwe koszmary. Przez cały czas tłumiła własny płacz, kładąc sobie na twarz poduszkę. Dopiero nad ranem trochę się uspokoiła i zasnęła. Drzemka nie trwała zbyt długo. Pomimo żaluzji, dzielnie broniących dostępu jakiegokolwiek światła do pomieszczenia, w którym spała, obudził ją blask pojedynczych promieni słonecznych, świecących bezczelnie prosto w jej twarz. Zapowiadał się bardzo pogodny dzień. Dziewczyna otworzyła oczy i przez chwilę miała nadzieją, że to tylko nocny koszmar, lecz szybko zdała sobie sprawę z powagi sytuacji. Niestety to wszystko, wydarzyło się naprawdę.
   Zegar wskazywał godzinę 06.15. Zwykle, w dni wolne od pracy o tej porze smacznie spała, lecz nie teraz. Myśli kłębiące się w jej głowie a także rozpacz zżerająca ją od środka nie pozwalały na to. Wiedziała, że musi ułożyć jakiś plan działania. Co powie Elżbiecie i Marcinowi? Przecież oni nie mogli poznać prawdy. Rozmyślania Zosi, przerwały hałasy dobiegające z innego pomieszczenia. To matka krzątała się po kuchni, szykując śniadanie i parząc poranną kawę.
   Nagle Zosia usłyszała bardzo delikatne pukanie i drzwi jej pokoju uchyliły się nieznacznie.
   -Zosiu, kochanie, nie śpisz już? Słyszałam jak wychodziłaś do łazienki. Zaparzyłam ci kawę, a za chwilę będzie śniadanko- powiedziała ciepłym głosem Elżbieta.    
   -Tak mamuci, już wstaję. Za chwilę przyjdę do kuchni. Proszę, znajdź mi aspirynę. Chyba się przeziębiłam i potwornie boli mnie głowa.- Zosia starała się z całych sił, aby jej słowa brzmiały w miarę prawdziwie.
   -Dobrze córeczko, już biegnę –odpowiedziała zatroskana kobieta.
   Po dziesięciu minutach dziewczyna weszła do kuchni, opatulona grubym szlafrokiem. Musiała koniecznie ukryć siniaki i zadrapania na obolałych kończynach.
   - Nie za gorąco ci Zosiu. Słońce świeci już od świtu. W mieszkaniu panuje duchota.
   -Nie mamusiu. Wiesz, chyba nie mam gorączki, ale nieprzyjemne dreszcze dają mi się we znaki od dobrych paru godzin. To prawdopodobnie grypa albo jakiś inny równie uciążliwy wirus, ale nie martw się, nic mi nie będzie. Trochę poleżę, wygrzeję się dzień lub dwa i wkrótce będę jak nowa.
   -W porządku kochanie, ale żeby wyzdrowieć, musisz mieć siłę, a te kanapki ci w tym pomogą. Zaraz usmażę ci twojego ulubionego omleta z szynką i groszkiem- zaproponowała Elżbieta.
   -Dziękuję mamo, nie fatyguj się, naprawdę nie mam apetytu. Zjem ze dwie kanapeczki, dokończę kawę, wezmę aspirynę i pójdę się położyć.
   W porządku, nie będę cię zmuszać. A swoją drogą, ten wirus musi być paskudny. Masz takie podkrążone oczy. Wczoraj rano wychodząc do pracy wyglądałaś zupełnie inaczej.
   Zosia słysząc słowa matki, przypomniała sobie radość, która ją ogarniała zanim „to” się stało. Bardzo posmutniała. Czuła łzy napływające ciurkiem do jej oczu.
   -Co się stało kochanie, czego płaczesz?- Spytała przejęta matka.
   -To nic mamo, jest mi zimno i trochę nieswojo się czuję. To na pewno przez tą nagłą infekcję. W nocy źle spałam. Poza tym wszystko w porządku.
    No to mnie uspokoiłaś- mówiła Ela-, bo już myślała, że coś się stało.

   Zosia prawie całą sobotę spędziła w łóżku. Nie potrafiła zasnąć. Rozpamiętywała to, co spotkało ją dzień wcześniej, cichutko popłakując do poduszki. Wstała tylko, po to by zjeść obiad. Wcisnęła go na siłę. Wiedziała, że jak zwykle był pyszny, lecz jedząc nie czuła nic. Zupełnie jakby straciła smak.
   Późnym popołudniem, słysząc dzwonek komórki, dziewczyna przypomniała sobie, że była umówiona na wieczór z Marcinem
   -Cześć kiciu, co słychać, zaraz po ciebie wpadnę- mówił chłopak
   -Marcin, wybacz mi, ale jestem przeziębiona i bardzo źle się czuję. Nie możemy się dziś spotkać. Przepraszam, że nie zadzwoniłam wcześniej, ale zapomniałam- mówiła bardzo poważnym głosem Zosia.
   - No nic, trudno. Wpadnę do ciebie, dodać ci otuchy. Zobaczysz, przytulę cię i od razu będziesz zdrowsza.
   - Nie Marcin, to chyba nie jest dobry pomysł, zarazisz się ode mnie. Spotkajmy się w poniedziałek po pracy, o 17.00. Tam gdzie zawsze. Muszę ci o czymś powiedzieć.
    -Czy coś się stało? Jesteś taka poważna- zaniepokoił się Marcin.
   - Nie, nic się nie stało. Porozmawiamy pojutrze. Nie gniewaj się, ale już muszę kończyć, strasznie boli mnie głowa. Cześć Marcin.
   -No to cześć kiciu. Do poniedziałku.
   
   Niedziela, upłynęła Zosi w podobnej atmosferze. Miała wrażenie, że świat smuci się wraz z nią. Być może, dlatego, że od rana niebo zasnuwały szare, kłębiaste chmury. Nastroju dopełniał porywisty wiatr oraz fale ulewnego deszczu, płynące za oknem. Cała ta aura, spowodowała znaczne ochłodzenie.   
    Zosia, widząc to poczuła ulgę. Wcześniej martwiła się, jak ukryć sińce i otarcia na skórze. Na szczęście wraz ze zmianą pogody problem znikł. Wiedziała, że jeśli weźmie się w garść to po zakończonym weekendzie, będzie mogła pójść do pracy. Postanowiła, że ubierze dżinsy i szary golf z długim rękawem.
 
   Dziewczyna, uwielbiała swoją pracę. Pracowała pięć dni w tygodniu od ósmej do szesnastej. Czasem musiała zjawić się w firmie także w sobotę, lecz nie stanowiło to dla niej żadnego problemu.
    W poniedziałek rano, wychodząc z domu czuła dziwny, trudny do opisania lęk. Zadawała sobie pytanie, czy zdoła wytrwać poza domem, całe osiem godzin? Pomyślała, że wśród ludzi, którzy będą ją obserwować lub zwracać się do niej, może znaleźć się ktoś, kto zauważy jej cierpienie i domyśli się tego, co ją spotkało.
   -Boże pomóż mi przeżyć w spokoju ten dzień- myślała, mijając drzwi wejściowe do swojej firmy.

   Zgodnie z treścią przysłowia „Strach ma wielkie oczy”, jej obawy okazały się z gruntu przesadzone. Tego dnia, w wolnych chwilach nie szukała towarzystwa. Rzuciła się w wir pracy. Zdziwiła się nawet, że czas upłynął jej tak szybko. Po południu, poza znużeniem zaczęła odczuwać potworne napięcie. Uczucie to nasiliło się, gdy przypomniała sobie, że spotkanie z Marcinem zbliża się do niej wielkimi krokami. Niestety, konfrontacja z nim była nieunikniona. Świadomość tego potęgowała w niej uczucie lęku i bezsilności.
   Zosia mimo woli, zerknęła na stojący obok zegarek. Dochodziła 14.30. Starała się panować nad emocjami. W jej głowie kotłowały się przeróżne myśli. Przez pozostałe półtorej godziny, absolutnie nie była w stanie skupić się, nad czymkolwiek.
   Początkowo po wyjściu z firmy miała iść do domu, gdzie Elżbieta czekała na nią z obiadem. Niestety wiedziała, że przed rozmową z Marcinem nie przełknie ani kęsa, więc wyjęła z torebki komórkę, wybrała numer i połączyła się z domem. Po drugiej stronie usłyszała ciepły głos matki.
   -Słucham, kto mówi?
   -To ja mamciu, nie czekaj na mnie z obiadem, wrócę trochę później.
   -Czy coś się stało? Masz taki smutny głos- spytała Elżbieta.
   -Wszystko w porządku. Muszę tylko coś załatwić i nie jestem smutna, a jedynie trochę zmęczona. Pa, na razie, mamusiu.
   -Do widzenia kochanie.
   
Zosia spacerując ulicami miasta, zadawała sobie wciąż jedno i to samo pytanie. Jak Marcin przyjmie to, co ma mu do powiedzenia? Wahała się. Wątpliwości nie dawały jej spokoju,


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Październik, 2011, 12:32:03
ale zdawała sobie sprawę, że nie ma już odwrotu.
   Kolejny raz nerwowo spojrzała na zegarek.. Od spotkania z Marcinem dzieliło ją zaledwie pół godziny. Westchnęła ciężko i ruszyła w wyznaczonym kierunku. Na miejsce dotarła przed czasem.
    Siedziała przy stoliku, w ich ulubionej kawiarence. Przychodzili tu dość często z Marcinem na kawę i lody a także by posiedzieć, pobyć razem, porozmawiać i spenetrować głębię oczu partnera.
   Dziś to miejsce, zdawało się już nie być tak przytulne jak przedtem. Ostatnio nigdzie nie czuła się dobrze. Ciągle towarzyszył jej niepokój, przechodzący chwilami w głęboki lęk.
   -Część kiciu, gdzie byłaś przed chwilą, bo wydaje mi się, że twoje myśli zaprowadziły cię gdzieś daleko stąd? Sprawiałaś wrażenie całkowicie nieobecnej- powiedział Marcin, całując dziewczynę w policzek i usiadł naprzeciw niej.
   -Część Marcin.- Zosia pragnęła objąć swojego chłopaka, przytulić się do niego z całych sił i opowiedzieć mu o tym wszystkim, co ją spotkało. Niestety, wiedziała, że nie może tego zrobić. Na dodatek bała się odrzucenia i nie była do końca pewna jego reakcji na zaistniałą sytuację. Ale, nie to było głównym powodem podjętej przez nią decyzji. Przede wszystkim myślała o Elżbiecie. Ona pod żadnym pozorem nie mogła dowiedzieć się o gwałcie. Z powodu takiej wiadomości mogłaby dokonać żywota.
   Zrozpaczona dziewczyna wzięła się w garść i postanowiła dalej wprowadzać w życie swój plan, ten, który ułożyła w sobotę rano, zaraz po przebudzeniu.
   -Marcin, muszę ci coś wyznać i nie będę miała żalu, jeśli nie zechcesz mnie już znać.
   -Co się stało? Mówisz to tak poważnie- spytał zaniepokojony chłopak.
   Biedna Zosia nadal bardzo kochała jego kręcone, jasne włosy, niebieskie oczy, orli nos oraz całą resztę. Był czarujący i wyjątkowo przystojny. Poza tym on też deklarował jej miłość i oddanie. Mieli wspólne plany na przyszłość. I to wszystko w jednej chwili legło w gruzach. Niestety Zosia nie mogła tego zmienić, więc odpowiedziała na pytanie swojego chłopaka.
   -Tak, mój drogi, stało się coś złego. Zrobiłam coś strasznego, zdradziłam cię. Uczyniłam to kilkakrotnie.
   -Co takiego?! Z kim?!- Wrzasnął Marcin, nie kryjąc swego poirytowania.
Zosia bardzo się speszyła, wyczuwając jednocześnie, że niektórzy ludzie w kawiarni gapią się na nich. A on mówił dalej.
   -Jak mogłaś, po tym wszystkim, co nas łączyło?! Przecież mieliśmy wspólne plany. Zamierzałem wkrótce poprosić cię o…. Zresztą to już nie ważne. Niech pan Bóg ci wybaczy, bo ja nie potrafię.-
   Zrozpaczona Zosia nie słuchała dalej. Wybiegła z lokalu na ulicę i gnała przed siebie, ile sił. Coś potwornie ściskało ją za gardło, potoki łez napływały do jej oczu, a zranione serce krwawiło jak oszalałe. Rozmowa z ukochanym sprawiła dziewczynie niewyobrażalny ból, lecz zrobiła to, co wcześniej zaplanowała. Wychodziła z założenia, że po tym, co ją spotkało, nie może być już z Marcinem. Jej zdaniem nie zrozumiałby tego, co ona teraz czuje, a jeśli nawet tak, to z pewnością wkrótce przestałby ją szanować. Przecież miała należeć tylko do niego. Niestety jakiś potwór to zaprzepaścił. „Poczęstował się bez pytania”. Po za tym była jeszcze Elżbieta, która pod żadnym pozorem nie mogła dowiedzieć się o gwałcie. Zosia po tym wszystkim nie zniosłaby utraty matki.
   
   Od zdarzenia upłynął zaledwie miesiąc. Dziewczyna powoli próbowała stanąć na nogi. Zdawała sobie sprawę, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej, dlatego pogodziła się z rzeczywistością i próbowała żyć dalej.
   Elę bardzo zasmucił fakt zerwania z Marcinem. Miała cichą nadzieję, że ten czarujący chłopak zostanie jej zięciem. Początkowo złościła się na córkę, ale ostatecznie postanowiła uszanować jej decyzję. Czasem jedynie powtarzała nieśmiało.
   „Córuniu pewnie wiesz, co robisz, ale proszę cię bardzo, przemyśl wszystko. Pamiętaj nigdy nie podejmuj pochopnych decyzji”. Zosia cierpiała słysząc te słowa z ust niczego nie świadomej matki. Wtedy też nachodziły ją wątpliwości i zadawała sobie pytanie, czy właściwie postąpiła, okłamując tych, których kochała. Niestety to nie koniec zmartwień. Dziewczyna borykała się z kolejnym problemem. Była prawie pewna, że spodziewa się dziecka. Wówczas jeszcze bardziej znienawidziła swojego oprawcę, chwilami życząc mu śmierci w bólu i męczarniach. Po za tym zastanawiała się nad tym, co powie matce. Taka sytuacja powoli doprowadzała ją do obłędu. Lecz mimo wszystko postanowiła walczyć z przeciwnościami losu, skrzętnie planując każdą wolną chwilę. Zaczęła częściej odwiedzać swoją babcię ze strony ojca. Odnowiła też kontakty z dawno zapomnianymi koleżankami, lecz to, czego brakowało jej najbardziej, to możliwość szczerej rozmowy. Pewnie, dlatego, wypatrywała na swojej drodze przyjaznej duszy. Marzyła o spotkaniu z kimś, kto by ją zrozumiał, pocieszył i dodał otuchy.
   Minął kolejny miesiąc. Zosia w międzyczasie odwiedziła lekarza, który potwierdził jej podejrzenia. Na sto procent spodziewała się potomka. Na szczęście nie znienawidziła tego dziecka. Uważała go za małą, całkowicie bezbronną i niczemu nie winną istotę.
   Zbliżał się kolejny weekend. W piątek po pracy Zosia zaplanowała wyjście do kina. Film okazał się interesujący, ale przede wszystkim bardzo śmieszny.
   Gdy wychodziła z kina z zadumy wyrwał ją miły męski głos. Ujrzała wtedy Pawła, znajomego z sąsiedztwa. Nigdy przedtem nie utrzymywali bliższych kontaktów. Co prawda chłopak ten, niespełna półtora roku wcześniej próbował zabiegać o jej względy. Oczywiście dostał wówczas kosza, ponieważ jej serce już wtedy biło mocniej dla Marcina. Paweł przyjął to z godnością. Wycofał się z pokorą i ani przez chwilę nie sprawiał wrażenia osoby urażonej.
   Nieoczekiwane spotkanie z sympatycznym sąsiadem sprawiło Zosi nieukrywaną radość.
   -Cześć Zosiu, co słychać? Dawno nie widziałem Marcina u twego boku. O przepraszam, chyba jestem zbyt wścibski. Sorry. Wiesz, bardzo się cieszę z mojego wypadu do kina. Taki zabawny film, no i spotkałem tu ciebie. Wybacz. Gadam jak najęty, ale dziś jestem w świetnym nastroju.
   -Trudno tego nie dostrzec. Jesteś radosny jak skowronek. Wiesz, to nawet dobrze, że cię spotkałam. Może mnie zarazisz tym sowim świetnym humorem- powiedziała Zosia z nutką nadziei w głosie.
   -Idziesz teraz do domu, bo jeśli tak, to z przyjemnością dotrzymam ci towarzystwa?- Spytał uśmiechnięty, młody mężczyzna.
   -No nie wiem. Nie widzę żadnych przeszkód. Myślę, że dobrze mi zrobi twoje towarzystwo.
   Szli rozmawiając i śmiejąc się od czasu do czasu. Nie wiadomo, kiedy dotarli na miejsce. Zosia nagle posmutniała. Zamierzała się pożegnać i pójść do domu. Paweł uprzedził ją zadając pytanie.
   -Zosiu, czy możemy powtórzyć kiedyś ten spacer, naturalnie razem z kinem.
   -Zgadzam się, ale nie jestem w tej chwili zbyt interesującym towarzystwem. Obawiam się, że jeśli będziesz spędzał ze mną zbyt wiele czasu, to twój świetny nastrój może wkrótce ulec gwałtownej zmianie.
   -Nie ma obawy moja droga. Nie będzie tak źle. Wiesz, muszę ci się do czegoś przyznać. Jednym z powodów mojej radości jest fakt, że cię dziś spotkałem. Podobasz mi się od bardzo dawna, ale nie chciałem się narzucać. Ty i Marcin wyglądaliście na zakochanych bez pamięci. Nie wiem, co się stało i nie zamierzam drążyć tego tematu, ale wybacz, nie mogę patrzeć na twój smutek. Gdybym mógł ci jakoś pomóc, to jestem do twojej dyspozycji. Pamiętaj o tym.
   -Dzięki za dobre słowa Pawełku, ale ja sama muszę się z tym uporać. A jeśli chodzi o kino to bardzo chętnie. Może w przyszłą sobotę, chyba, że się rozmyśliłeś?- Mówiła Zosia.
   -Nic podobnego. Nigdy się nie rozmyślę. Każda chwila spędzona z tobą będzie dla mnie cenna- oznajmił radosny mężczyzna.
   -No to cześć wariacie, do soboty.
   -Cześć Zosiu, już nie mogę się doczekać.
   
   Dzięki Pawłowi, po raz pierwszy od dłuższego czasu, na twarzy Zosi pojawił się szczery i niczym niezmącony uśmiech. Na moment zapomniała o swoim bólu i znów poczuła się tak jak dawniej. Niestety te nowe odczucia zbudowane były na dość chwiejnych podstawach a wspomnienie tragedii, która ją spotkała, chwilami brało górę, zatruwając jej życie.

   Przez cały następny tydzień Zosia bezustannie rozmyślała o Pawle. Chłopak wywarł na niej niesłychanie pozytywnie wrażenie. Wyczuwała w nim pokrewną duszę. I choć nie potrafiła uwolnić się od wątpliwości, to na sobotnie spotkanie pobiegła z radością. Docierając na miejsce zorientowała się w sytuacji. Paweł stał obok ławki, wypatrując niecierpliwie jej nadejścia. Zosia od razu zauważyła radość malującą się na jego licu. Po prostu nie ponosił się ze szczęścia. Jego twarz promieniała. Idąc naprzeciw przyjrzała mu się bardzo dokładnie. Miał duże brązowe oczy, gęste, kasztanowe, krótko przystrzyżone włosy oraz niezbyt duży, kształtny nos. Może był odrobinę niższy od Marcina, lecz na pierwszy rzut oka zasługiwał na miano przystojniaka. I ten jego szczery śmiech, dodawał otuchy i sprawiał, że w sercu robiło się cieplej.
   Zosia czuła jak Paweł powoli wkracza w jej życie, stając się dla niej kimś niezmiernie ważnym. Przy nim wszystkie obawy stawały się mało istotne, lecz wciąż zadawała sobie pytania.
   -Co zrobiłby Paweł dowiedziawszy się o mojej mrocznej tajemnicy? A może lepiej zachować ją tylko dla siebie?- Takie myśli nie dawały jej spokoju.
Przez całą drogę do kina prawie się nie odzywała.
   -Co ci jest Zosiu? Żałujesz, że się ze mną umówiłaś?- Spytał Paweł.
   -Coś ty. Cieszę się bardzo z naszego spotkania. Nie gniewaj się. Pamiętasz? Mówiłam, że swoją osobą mogę popsuć ci humor- odparła z nutą smutku w głosie.
   -Mylisz się, póki ty jesteś blisko, zawsze będę wesoły i zadowolony z życia.
   -Miło mi to słyszeć mój drogi, lecz nie wiesz o mnie wszystkiego.
   -Cóż takiego strasznego mógłbym usłyszeć? Przecież wiem, że nie byłabyś w stanie zrobić niczego złego- mówił Paweł z dużą dozą przekonania w głosie.
   -Nieważne. Może kiedyś, ale jeszcze nie teraz. Dziś porozmawiajmy o tobie. Co teraz robisz? Wspominałeś ostatnio coś o studiach zaocznych i pracy w warsztacie u ojca twojego kolegi Tadeusza.
   -Zgadza się Zosiu, ale mniejsza o to. Chciałbym ci jakoś pomóc. Wyczuwam wyraźnie twoje cierpienie. Może ktoś cię skrzywdził? Jeśli tak to porachuję mu kości. A może to Marcin sprawił ci ból? Przepraszam, zagalopowałem się. Nie będę dłużej naciskał.
   -Nie mówmy już o tym. Naprawdę obiecuję być weselsza. Chodźmy. Za chwilę zacznie się film.
   Zosia postarała się dotrzymać słowa, odpędzając od siebie smutek na resztę dnia. Po kinie poszli na kawę i dobre ciacho. Przez następny miesiąc spotykali się dość regularnie.
   
   Elżbieta nie chcąc denerwować córki, nie wspominała już o Marcinie. Cieszyła się, że Zosia odzyskała pogodę ducha po zerwaniu z nim. Niepokoiły ją tylko poranne mdłości dziewczyny. Domyślała się, co może być przyczyną. Tkwiła w błędnym przekonaniu uznając Marcina za ojca jeszcze nienarodzonego dziecka. Pewnego ranka zebrała się na odwagę i poinformowała córkę o swoich obawach. Zosia próbując uciszyć niepokój matki, powiedziała jej.
   -Nie martw się mamusiu, wszystko się ułoży. Porozmawiamy o tym wieczorem. Po pracy umówiłam się z Pawłem, więc wrócę trochę później i opowiem ci o wszystkim.
   Ela poczuła ulgę. Wiedziała, że jej córka to rozsądna dziewczyna.
   
   Była środa, dzień jak wiele innych, lecz dla Zosi, to dzień zupełnie wyjątkowy. W pracy podczas przerwy na posiłek powzięła postanowienie. Zdecydowała, że nie będzie dłużej czekać i wyzna wszystko Pawłowi. Rozmowa z matką umocniła ją w tym postanowieniu.
   Spotkali się w parku, kilka minut po 16-ej. Pogoda wprost sprzyjała spacerom i piknikom. Było ciepło, choć nie za gorąco. Tego dnia oboje odziali się w dżinsy i letnie przewiewne koszulki. Przyjemny wietrzyk muskał ich twarze oraz odkryte ręce. Przeszli w milczeniu kilkaset metrów. Nagle Zosia gotowa do szczerych wyznań, zatrzymała się na chwilę.
   -Usiądźmy Marcinie, muszę ci coś powiedzieć-, po czym głęboko westchnęła i ze łzami w oczach opowiedziała mu o gwałcie dokonanym na jej osobie oraz o kłamstwie, którym poczęstowała Marcina i Elżbietę. Gdy skończyła poczuła ogromną ulgę i zarazem strach przed reakcją Pawła. On wysłuchał wszystkiego spokojnie i po chwili przemówił.
   -Wiesz Zośka domyślałem, że coś okropnego musiało cię spotkać. Nie wiedziałem tylko, że to aż takie straszne. Skarbie, musiałaś wiele wycierpieć. Jeśli to coś pomoże, to powiem ci, że nigdy, ale to nigdy nie powinnaś czuć się winna z tego powodu. Dziecko też niczemu nie zawiniło. Wiesz, to chyba dzień nowych wiadomości, bo ja też chciałem ci coś zakomunikować- mówiąc to wstał, wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko i wyjął z niego przepiękny pierścionek. Potem ukląkł na ziemi i powiedział wzruszonym głosem.
   -Bardzo cię kocham i szanuję. Kochałem cię już wcześniej i byłbym bardzo szczęśliwy, gdybyś zgodziła się wyjść za mnie. Dziecko oczywiście uznam za swoje. Nikt oprócz nas nie musi znać szczegółów.
   Zosia słysząc to, nie mogła ukryć wzruszenia. Po jej policzkach spływały łzy. Czuła nieopisaną wdzięczność a jej odpowiedź była szczera i płynęła prosto z serca.
   -Nawet nie wiesz Pawełku jak wiele ci zawdzięczam, dlatego nie będę cię okłamywać. Jesteś mi bardzo bliski, lecz muszę to wszystko sobie poukładać i przemyśleć raz jeszcze. Nie jestem pewna, co naprawdę do ciebie czuję.
   -Skarbie nie musisz odpowiadać teraz, zastanów się i przemyśl to w spokoju. Powiesz mi, co postanowiłaś, gdy będziesz gotowa- dodał do swoich oświadczyn Paweł.
    Przez resztę wspólnie spędzonego popołudnia oboje zdawali się jakby nieobecni. Zosia wróciła do domu dość późno. Ela przywitała ją w przedpokoju. Dziewczyna uprzedziła pytanie matki.
   -Mamusiu dokończymy naszą poranną rozmowę trochę później pod koniec tygodnia. Proszę nie pytaj, dlaczego. Mam naprawdę ważny powód. I nie martw się o mnie, wszystko mam pod kontrolą.-
 Ela nie naciskała. Starała się nie denerwować córki ze względu na jej odmienny stan, a perspektywa zostania babcią bardzo ją ucieszyła. Żałowała tylko, że jej mąż Fryderyk nie dożył tej chwili.
   Minął prawie tydzień od oświadczyn. Zosia zadzwoniła do Pawła z pracy, poinformowała go o podjęciu decyzji i poprosiła o spotkanie w parku, tam gdzie zawsze.
   Chłopak dotarł na miejsce jak zwykle przed czasem. Bardzo się denerwował, zadając


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Październik, 2011, 12:34:05
sobie pytanie, jaka będzie odpowiedź Zosi. Ona też przyszła kilkanaście minut wcześniej. Usiedli razem na tej samej ławce, co ostatnio. Ujęła jego masywne dłonie w swoje delikatne małe rączki i zaczęła mówić.
   -Pawełku jesteś mi bliski jak nikt inny na świecie. Niestety nie mam pewności, czy to miłość, czy może tylko wdzięczność i przywiązanie. Wiem jedno, nie chciałabym cię teraz stracić. Jeśli to, co czuję nie jest dla ciebie problemem to zgadzam się i wyjdę za ciebie.
   Paweł wstał, wziął swoją wybrankę na ręce i zaczął tańczyć. Oszalały ze szczęścia, kręcił się w kółko. Jej długie, czarne włosy powiewały unoszone przez wiatr. Patrzyła na niego swoimi pełnymi blasku brązowymi oczyma, wybuchając przy tym gromkim śmiechem.
   -Puść mnie ty wariacie, bo się podźwigniesz. Natychmiast postaw mnie na ziemi, trochę kręci mi się w głowie.
   -Co ci jest, źle się czujesz skarbie? Chodź usiądziemy na ławce.
   -Przestań, czuję się dobrze, tylko trochę zakręciło mi się w głowie i nic poza tym.
   Gdy emocje nieco opadły, postanowili kontynuować rozmowę. Wybrali się na długi spacer, snując przy tym odważne plany na przyszłość. Ze względu na dziecko postanowili nie zwlekać ani chwili z wyznaczeniem daty ślubu. Tego dnia dziewczyna odbyła też rozmowę z matką. Ze zrozumiałych względów nie była z nią do końca szczera. Powiedziała o oświadczynach Pawła. Skłamała jedynie w kwestii ojcostwa, czyniąc go odpowiedzialnym za swoją nieplanowaną ciążę. Nie zrobiła tego z wyrachowania. Kierowała się troską o zdrowie Elżbiety.
   
   Dzięki ostatnim niespodziewanym zwrotom akcji Zosia powoli odzyskiwała sens życia. Makabryczne wydarzenia sprzed kilku miesięcy automatycznie zacierały się w jej pamięci. Coraz rzadziej sięgała myślami wstecz, skupiając się tym samym na czasie teraźniejszym oraz na tym, co miała przynieść niedaleka przyszłość. Główne obiekty jej rozważań to Paweł, dziecko, które nosiła w sobie oraz problemy zdrowotne Elżbiety.
   Następne trzy tygodnie nie przyniosły nic nowego. Upłynęły w atmosferze marzeń, planów oraz przygotowań związanych ze ślubem. Młodzi mogli przeznaczyć sporo czasu na owe przygotowania, gdyż oboje szczęśliwym trafem na tę porę roku mieli zaplanowane urlopy wypoczynkowe. Prawie wszystkie sprawunki robili we dwoje. W przeddzień ślubu Zosia idąc do krawcowej zrobiła jednak wyjątek. Gdy wracali od fryzjera, zwróciła się do narzeczonego.
   -Pawełku idź do domku, odpocznij godzinkę a ja pobiegnę do krawcowej na finałową przymiarkę i zarazem po odbiór sukni. Jestem ciekawa jak wygląda po ostatnich przeróbkach. Czy mój brzuszek będzie się w niej odznaczał?
   -Kochanie pójdę z tobą- prosił przyszły pan młody.
   -Nic podobnego- zaoponowała Zośka-muszę tam pójść sama. Nie możesz mnie zobaczyć w tym stroju przed ślubem. Podobno to przynosi pecha, a ja marzę o szczęśliwym zakończeniu.- Dziewczyna wolała nie kusić losu, bała się, że dobra passa może nagle się odwrócić. Kolejna porażka byłaby dla niej ciosem nie do zniesienia.
   Paweł nie miał wyjścia. Zgodził się, kwitując to następującymi słowami.
   -Dobrze, jeśli tak ci na tym zależy, to idź sama. Spotkamy się za dwie godziny pod cukiernią. W południe mieliśmy przecież odebrać torty i ciasto. Ja nie idę teraz do domu. Chciałbym zobaczyć jak nasi rodzice radzą sobie z przygotowaniem sali na jutrzejszą uroczystość. Wracając stamtąd wdepnę do Karola. Powiedział, że jego furgonetka w razie potrzeby jest w ten weekend do naszej dyspozycji.
   -W porządku zrób jak uważasz kochanie. Wiesz, naprawdę polubiłam twoich rodziców, są tacy serdeczni i tak bardzo ucieszyli się wiadomością o dziecku. Niestety chwilami czuję się podle okłamując ich- mówiła wzruszona dziewczyna.
   -Skarbie, niepotrzebnie się zamartwiasz. Nikogo nie oszukujesz, ja już kocham to dziecko jak swoje. Przestań się tym gryźć, to szkodzi maleństwu. Idź już, spóźnisz się do krawcowej- powiedział Paweł obejmując Zosię w pół i całując ją namiętnie w usta. Pocałunek ten wprawił oboje w stan lekkiego podniecenia, objawiający się przyjemnym dreszczykiem oraz nieodpartą chęcią wzajemnej bliskości fizycznej. Po paru minutach ochłonęli i ruszyli w wyznaczonych kierunkach.
   
Zosia suknię ślubną kupiła w salonie. Była wprost idealna, wymagała tylko kilku małych przeróbek.
   Po niespełna kwadransie dotarła do pracowni krawieckiej pani Henryki. Podczas przymiarki upewniła się o słuszności wcześniejszego zakupu.
-Wyglądasz olśniewająco, będziesz prześliczną panną młodą- powiedziała pani Henryka- i co najważniejsze doskonale tuszuje twój odrobinę sterczący brzuszek.
-Bardzo mi na tym zależało, aby go nieco ukryć -odpowiedziała Zosia z ulgą. Nie wiedzieć, czemu, myśl o sterczącym brzuchu, w czasie uroczystości ślubnych nie dawała jej spokoju. Zapłaciła za przeróbkę, schowała suknię do pokrowca i z nieukrywaną radością ruszyła w stronę domu. Idąc rozmyślała o dniu ślubu i zadawała sobie pytanie, czy warto wierzyć w przeznaczenie? Przecież jeszcze niedawno jej cały świat kręcił się wokół Marcina. Potem to straszne nieszczęście, następnie spotkanie Pawła, ciąża, której absolutnie nie planowała, no i ślub. W dość krótkim czasie jej życie uległo wielu nieoczekiwanym zmianom.
Kiedy tak zmierzała do celu, rozpamiętując wydarzenia minionych tygodni, ujrzała nagle Marcina, szedł trzymając za rękę ładną rudowłosą dziewczynę. Chłopak mijając Zosię, nawet na nią nie spojrzał.. W owej chwili targały nią mieszane uczucia. Jednak odetchnęła widząc, że jakoś się pozbierał i nie cierpiał niepotrzebnie z jej powodu. Z drugiej strony wspomnienie tego, co jeszcze niedawno ich łączyło i widok tej drugiej u jego boku, wywołały w niej dziwne uczucie smutku. Na szczęście, gdy spojrzała na pokrowiec przypominając sobie o jego zawartości i pomyślała o czułym spojrzeniu Pawła, dobry humor powrócił jak na zamówienie. W tym momencie zdała sobie sprawę z intensywności uczucia wobec Pawła, który poza miłością i oddaniem dawał jej ogromne poczucie bezpieczeństwa. Z Marcinem łączyły ją jedynie wspomnienia.
Nazajutrz odbył się ślub kościelny i wesele na sześćdziesiąt osób, w wynajętej sali restauracji „Turkusowa”. Wszystko przebiegło bez zakłóceń. Zosia nie ponosiła się ze szczęścia. Paweł nie zawiódł jej ani odrobinę. Był troskliwym i odpowiedzialnym mężem i ojcem oraz niezwykle czułym kochankiem. Zaraz po ślubie zamieszkali razem z Elżbietą, która jako osoba wyjątkowo ugodowa i spokojna nie przysparzała im żadnych problemów. Żyli dość zgodnie, nie licząc kilku drobnych sprzeczek i nieporozumień. Wszystko układało się jak w bajce. Paweł ukończył zaoczne studia i podjął pracę w Urzędzie Skarbowym. Zosia po urodzeniu synka, zdecydowała się na powrót do pracy. Obie babcie zajmowały się bardzo troskliwie małym Antosiem. Niestety choroba wieńcowa Elżbiety dawała znać o sobie coraz częściej. Cztery lata po ślubie Zosi, jej matka po kolejnym ataku trafiła do szpitala i niestety odeszła pogrążając córkę i resztę rodziny w głębokim smutku.
Wsparcie ukochanego oraz serdeczny stosunek jego rodziców dodawały Zosi otuchy i pozwoliły jakoś przetrwać trudne chwile. Dzięki bezgranicznemu oddaniu i życzliwości Pawła, miłość Zosi stała się żarliwa i głęboka. Bardzo pokochała swoje dziecko, ale zdawała sobie sprawę, że mąż jest dla niej tak ważny jak nikt inny na świecie. Oddając mu się, bywała zarazem jego niewolnicą i kochanką. On świadomy tego, w zamian dawał jej wiele rozkoszy.
Zosia spodziewała się drugiego dziecka. Było to dopełnieniem ich szczęścia. Rozpoczynał się piąty miesiąc ciąży, tym razem upragnionej od chwili poczęcia. Niestety życie przynosi czasem okrutne niespodzianki, dlatego nic, co piękne nie może trwać wiecznie.
Antoś we wrześniu miał pójść do klasy zerowej. Od samych narodzin, poprzez okres niemowlęcy aż do szóstego roku życia był dzieckiem wyjątkowo zdrowym i bardzo pogodnym. Niestety lato poprzedzające jego pójście do szkoły okazało się być okresem narodzin kolejnego nieszczęścia. Chłopiec zaczął chorować, mdleć i tracić przytomność. Pojawiły się u niego też częste krwotoki z nosa. Zaniepokojeni rodzice szukali pomocy, pukając do drzwi różnych specjalistów. Jeden z nich zlecił, aby poddać chłopca serii badań, po których podła rzeczywistość wyłoniła swoje bezlitosne szpony. Tragiczna wiadomość wypowiadana przez doktora Łozowskiego rzuciła zrozpaczonych rodziców wprost na kolana niczym nagły i bolesny nokaut.
-Niestety mam dla państwa przykrą wiadomość, wasz synek jest chory na leukemię inaczej mówiąc raka krwi.
-Przepraszam, czy dobrze rozumiem panie doktorze, ma pan na myśli białaczkę? A może się mylicie? Zróbcie jeszcze raz te cholerne wyniki. Proszę powiedzieć, że to nie prawda, pewnie to mi się tylko śni, muszę szybko otworzyć oczy- mówiła Zosia zanosząc się od płaczu-to na pewno jakaś straszna pomyłka.
-Przykro mi pani Zofio. Naprawdę bardzo bym chciał się mylić, za każdym razem, gdy mówię ludziom takie rzeczy. Proszę mi wierzyć. Niestety ta diagnoza jest w stu procentach pewna- oznajmił mężczyzna w białym kitlu..
Paweł słysząc to wszystko poczerwieniał ze wzburzenia. Po jego niemalże bordowych policzkach przesuwały się powoli pojedyncze łzy, przypominające poranną rosę na płatkach pąsowych róż. Zrozpaczony mężczyzna mocno ściskał dłoń żony. Pragnął ją wesprzeć. Niestety, sam czuł się bezradny niczym małe dziecko. Z jego ust zaczęły wyłaniać się pytania.
-Jakie są rokowania? Czy jest jakaś nadzieja? Panie doktorze błagam, niech pan go ratuje!
-Przy sprzyjających warunkach i odrobinie szczęścia istnieje duże prawdopodobieństwo na dobry finał. Potrzebny będzie dawca szpiku. Istnieje też inna ewentualność. Sprzyja temu obecny stan pani Zofii. Rozumiem, że jesteście państwo biologicznymi rodzicami obojga potomstwa, bo jeśli tak, to moglibyśmy pobrać krew z pępowiny podczas porodu. Taka krew jest bezcenna. To cudowna fabryka, która wszczepiona chorej osobie, przyśpiesza u niej produkcję komórek macierzystych. Mogę śmiało powiedzieć, że kuracja ta może doprowadzić do całkowitego wyzdrowienia małego Antoniego.
-Niestety panie doktorze, to nie jest takie proste jak się panu wydaje – mówiła Zosia nie mogąc powstrzymać płaczu.
-Jak mam to rozumieć pani Zofio?
-Po prostu mój mąż nie...
Do rozmowy wtrącił się Paweł
-Zosiu nie płacz, ja też widzę szansę dla naszego synka. Wyjaśnię ci to na spokojnie w domu- mówił Paweł pocieszając żonę, po czym zwrócił się do lekarza, wyraźnie zaskoczonego treścią ostatnich kilku zadań.
-Panie doktorze niech mi pan uwierzy, to dla mnie naprawdę ważne. Muszę koniecznie porozmawiać z żoną. Czy moglibyśmy przyjść do pana raz jeszcze i wyjaśnić sprawę? A jeśli tak to, kiedy?
-W porządku nic z tego nie rozumiem, ale oczywiście przystanę na pańską prośbę. Mój czas jest bardzo napięty, ale czego nie robi się dla naszych kochanych milusińskich. Nie rozumiem do końca, w czym leży problem, ale ufam, że ma pan ważny powód, aby najpierw przedyskutować to z żoną. Czy pasuje państwu termin w przyszłym tygodniu, w środę?
-Oczywiście panie doktorze-odpowiedział twierdząco Paweł.
-W porządku, drodzy państwo. Dziś chciałbym wtrącić jeszcze tylko kilka zdań. Przy tego rodzaju schorzeniu, jeśli chodzi o leczenie na wszelki wypadek musimy być przygotowani na różne opcje dotyczące kuracji. Dlatego powinniśmy przebadać najbliższą rodzinę państwa. Zwrócimy się też do banku dawców. Proszę nie tracić nadziei. Dziecko będzie potrzebowało nie tylko państwa opieki, ale i wsparcia psychicznego. To bardzo ważny czynnik w pokonywaniu tej dość absorbującej choroby. To wszystko, co chciałem państwu przekazać w dniu dzisiejszym, proszę się nie poddawać. A termin a ściślej mówiąc, godzinę następnej wizyty niech państwo ustalą z moją asystentką. Do widzenia.
-Do widzenia panie doktorze - odpowiedział Paweł.
-Do widzenia - powtórzyła zaraz po nim Zosia. Zrozpaczona kobieta miała mętlik w głowie. Bardzo pragnęła uwierzyć w szczęśliwe zakończenie, lecz ta niepewna wiara przynosiła tylko nieznaczną ulgę. Górę brało napięcie spowodowane lękiem o życie Antosia. Liczyła na wsparcie Pawła, który tym razem zdawał się być odległy i zamknięty w sobie. Prawie całą drogę do domu przebyli w milczeniu, dźwigając na swych barkach ogromny ciężar. Zosia tym razem starała się zrozumieć męża bez słów. Jego strach i ból były niemal namacalne.
.
Paweł umierał z przerażenia, nie tylko z powodu choroby Antosia. Wiedział, że będzie musiał wyjawić Zosi swoją okrutną tajemnicę. Bardzo bał się następstw tego wyznania, lecz choroba synka nie pozostawiała mu wyboru.
Pogrążona w bólu Zosia nie zdawała sobie sprawy, że tego dnia dotrze do niej jeszcze jedna szokująca wiadomość. Nieświadoma niczego, pragnęła przytulić się do męża, wypłakując się na jego silnym ramieniu i usłyszeć przy tym słowa pocieszenia, że wszystko będzie dobrze. Z utęsknieniem czekała na jego powrót. Zaraz po przyjeździe ze szpitala, wyszedł z domu nic nie mówiąc. Nigdy przedtem nie bywał taki skryty. Zosia przez cały czas tłumaczyła nietypowe zachowanie partnera szokiem związanym z chorobą ich syna. Poczuła ogromną ulgę, widząc postać męża wyłaniającą się z półmroku panującego w przedpokoju. Nieśmiało stanął w drzwiach, bardzo bał się tego, co miało nastąpić za moment.. Wyglądał jak zjawa. Spojrzał na nią smutnymi oczyma, po czym ruszył niepewnie w jej kierunku, wyjął z kieszeni małe zawiniątko i wyciągnął do niej rękę. Zdezorientowana kobieta nie rozumiała, o co chodzi. Uniosła zawiniątko do góry i nie ukrywając swojego zdziwienia, spytała.
-Paweł, o co chodzi, co to za majtki? Co się z tobą dzieje? Przerażasz mnie.
-Nie poznajesz? Miałaś je na sobie tego dnia, gdy…-mężczyźnie załamał się głos, nie mógł mówić dalej.
-Zosia natychmiast przypomniała sobie „ten” dzień. Ogarnęła ją panika i przerażenie. Spytała drżącym głosem.
-Skąd je masz, jak do ciebie trafiły?
-Nie domyślasz się kochanie, trudno mi to wyznać. To ja byłem potworem z piwnicy.-
Kobieta poczuła jak czerwienieje i blednie na przemian. Przez chwilę słyszała tylko szum w uszach i miała potworne zawroty głowy. Gdy odrobinę oprzytomniała podeszła do Pawła i zaczęła okładać go pięściami. Wrzeszczała bez opamiętania.
-Tu łajdaku, jak mogłeś?!!! A ja ci zaufałam, pokochałam cię!!!
Mężczyzna widząc cierpienie żony, nawet nie próbował się bronić, nie unikając bolesnych razów. Przyjmował je dość obojętnie. Po chwili Zosia wyładowawszy z siebie pierwszą falę złości zaprzestała dalszych ataków. Na pierwszy rzut oka jakby się uspokoiła. Przez cały czas patrzyła na niego z pogardą. Do jej oczu napływały wciąż nowe strugi łez. Nagle odwróciła się na pięcie i pobiegła do łazienki. Nie potrafiła oswoić się w tak krótkim czasie z potężną dawką


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Październik, 2011, 12:36:03
bólu i cierpienia. Jeszcze przed kilkoma chwilami jej miłość do Pawła zdawała się być głęboka i niepodważalna. Obecnie odczuwała jedynie przytłaczającą pustkę. Przez moment nienawidziła siebie samej i pragnęła zanurzyć się w otchłani wiecznego snu. Przepełniona tym uczuciem z niechęcią spojrzała w lustro. Jej twarz płonęła a zranione serce znów krwawiło. Czuła się jeszcze gorzej niż wtedy, gdy ten zwyrodnialec pozbawił jej czci i godności. Bezskutecznie próbowała schłodzić twarz strugami zimnej wody. Świadomość tego, że dzieliła łoże i spożywała posiłki przy jednym stole z potworem stawała się nie do zniesienia
W tej samej chwili pomyślała o Antosiu, to biedne, chore dziecko nie było niczemu winne. Myśl o nim rozgrzewała jej serce. W mgnieniu oka wzięła się w garść. Wiedziała, że nie może się poddawać. Mobilizowała siły, aby być przy nim i wspierać w tych ciężkich chwilach. Jej wzburzenie odrobinę zmalało. Zdecydowała się wyjść z łazienki i zamienić kilka słów z draniem, który złamał jej serce.
-Idę teraz do rodziców po Antka, gdy wrócę, nie chcę cię tu widzieć. Rozumiesz potworze?- Spytała zaciskając zęby. Mężczyzna nie oponował. Pokiwał porozumiewawczo głową, przystając na jej żądania. Nie potrafił wydobyć z siebie ani słowa.
   -Mam nadzieję, że w tej sytuacji ty i twoi krewni poddacie się odpowiednim badaniom. Słyszałeś, co powiedział lekarz. Jeśli chodzi o leczenie, to powinniśmy być przygotowani na różne ewentualności. Musimy pomóc szukać ewentualnego dawcy. A swoją drogą, tak cię uwielbiałam i podziwiałam za poświęcenie dla Antosia. Byłeś w moich oczach taki szlachetny, prawie święty. Ty dwulicowy bydlaku.
   Paweł nie odważył się komentować wyrzutów żony w jakikolwiek sposób. Głębia smutku w jego oczach zdawała się być niezmierzona. W myślach błagał stwórcę o pomoc i starał się nie tracić nadziei na odzyskanie miłości i zaufania żony. Cierpiał na równi z nią. Przez jego głowę przebiegało wiele różnych myśli. Do rzeczywistości przywołał go, potężny odgłos trzaskających drzwi. Zosia wychodząc z domu, dała w ten sposób upust swojej furii. Kobieta mimo szczerych chęci nie potrafiła opanować wzburzenia. Paweł westchnął głęboko i ruszył w stronę sypialni. Następnie wyjął z szafy torbę podróżną i zaczął się pakować.
      
Dwie godziny później, gdy Zosia wraz z synkiem stanęła na progu swojego mieszkania, zdała sobie sprawę, że Paweł przystał na jej żądania i wyniósł się z ich wspólnego gniazdka, zabierając część swoich rzeczy. Domyślała się gdzie mógł pójść i o dziwo zamiast pustki poczuła ulgę.
    Tego samego wieczoru po ułożeniu dziecka do snu, nie mogła znaleźć sobie miejsca. Pragnęła, choć na chwilę zrzucić z siebie ten ogromny ciężar. Wtedy pomyślała o gorącej kąpieli.
           Zbliżyła się do komody, otworzyła górną szufladę i ujrzawszy tam białą kopertę od razu domyślała się, kto mógł być nadawcą tej tajemniczej korespondencji. Po krótkim namyśle postanowiła zapoznać się z jej treścią.



Kochana Zosiu
Nie wiem, czy mi kiedykolwiek wybaczysz? Pewnie ja sam sobie tego nigdy nie daruję. To, co się stało z naszym synkiem, to chyba kara za moją podłość. Przez cały czas bardzo żałowałem mojego czynu.
Pamiętasz próbowałem kiedyś się z Tobą umówić. Dałaś mi wtedy kosza a ja byłem gotów to zrozumieć. Kochałaś Marcina i on kochał Ciebie, trudno było tego nie dostrzec. Ciągle o Tobie myślałem. Uwierz mi, naprawdę nie zamierzałem Cię skrzywdzić. W razie potrzeby oddałbym za Ciebie życie.
Tego dnia naprawdę za dużo wypiłem, na dodatek kumpel poczęstował mnie jakimiś prochami. To on stawiał. Wyjeżdżał za granicę i postanowiliśmy to oblać. Po imprezie szedłem a właściwie błądziłem w kierunku domu. Dlatego też pomyliłem klatki schodowe i trafiłem na sąsiednią, czyli Twoją. Siedziałem na schodkach prowadzących do piwnicy. Zrobiło mi się niedobrze i chciałem z stamtąd wyjść. Gdy dotarłem do kąta obok skrzynki na listy, usłyszałem czyjeś kroki. To Ty Zosiu wchodziłaś do korytarza i sięgałaś po coś do torebki. Naprawdę nie wiem, co we mnie wówczas wstąpiło, zupełnie jakbym nie był sobą. Ogłuszyłem Cię uderzając w tył głowy, wziąłem na ręce, zaniosłem do piwnicy i zrobiłem coś, czego będę żałował do końca życia. Gnębiły mnie ogromne wyrzuty sumienia, ale zabrakło mi odwagi by ponieść konsekwencje tego czynu. Potem spotkałem Cię w kinie. Bardzo chciałem Ci jakoś pomóc, dać Ci ulgę i pocieszenie. Przecież nie mogłem wyznać prawdy, to było ponad moje siły i naprawdę nie zaplanowałem tego, co stało się później. Wówczas nawet nie marzyłem, że mnie pokochasz. Przyznaję, bardzo mi na Tobie zależało, ale moim głównym celem było wesprzeć Cię w cierpieniu. Błagam, wybacz mi, jeśli możesz! Zawsze będę Cię kochał!
   
      Paweł

Zosia płakała czytając list od męża. Starała się nie robić to jak najciszej, by nie obudzić śpiącego synka. Płacz przyniósł jej ogromne ukojenie. Dzięki niemu złe emocje ustąpiły. Mimo to nadal targały nią mieszane uczucia. Tęskniła za mężem a zarazem czuła do niego wstręt i głęboki żal. Co do jednego nie miała wątpliwości, zawiódł ją ktoś, kogo bezgranicznie kochała. Świadomość tego potęgowała cierpienie zranionej kobiety. Wiedziała, że gdyby Paweł nie zszedł jej z oczu, to złość i nienawiść do niego narastałyby bez końca. Po przeczytaniu listu Zosia zajrzała jeszcze raz do pokoju dziecinnego, po czym udała się na spoczynek.
   Leżała otulana w jedwabną pościel. Mimo to łóżko zdawało się być zimne i obce jak nigdy dotąd. Rozpacz nie pozwalała jej zasnąć. Powzięła wtedy postanowienie. „Koniec mazgajstwa, - natychmiast biorę się w garść. Mój kochany synek tego potrzebuje. Będę walczyć z całych sił o jego rychły powrót do zdrowia i nic mi w tym nie przeszkodzi”. Wypowiadając w myślach te słowa znów poczuła ulgę. Pozytywne nastawienie odradzało się w jej umyśle niczym Feniks z popiołów, a chęć niesienia pomocy choremu dziecku wypierała z serca smutek i rozgoryczenie, związane z podłym czynem Pawła. Kobieta uspokoiła się, poczuła niemal błogość, która niebawem przerodziła się w głęboki niczym niezmącony sen.
   Upłynął kolejny tydzień. Rano, jak co dzień przed pójściem do pracy, Zosia zaprowadziła Antosia do teściów. W progu natknęła się na męża. Mężczyzna uszanował jej wolę. Nie narzucał się i nie skamlał prosząc o przebaczenie. Spojrzał jedynie nieśmiało i skinął głową na przywitanie. W jego oczach malował się jedynie smutek, lecz nie robiło to na Zosi większego wrażenia. Mur obronny, za którym próbowała się ukryć, pozbawiał ją w dużej mierze wrażliwości. Cała jej empatia skierowana była w stronę Antosia.
   -, Jaki będzie tok leczenia mojego synka? Nie mogę doczekać się kolejnej wizyty u doktora Łozowskiego, człowieka, który stał się wyrocznią, co do przyszłości moje kochanego synka. To on oznajmił mi tą tragiczną wiadomość, ale nigdy nie zapomnę, że on obdarował mnie również promykiem nadziei, opowiadając o cudownym działaniu komórek macierzystych. Jedynym mankamentem jest chwilowa niedostępność do nich. Dziecko rosnące we mnie stało się bezcenne. Boże, przez to,  jeszcze bardziej je kocham. Niby takie niewinne maleństwo, a już w parę chwil po przyjściu na świat będzie mogło sprawić cud ratując życie swojemu starszemu braciszkowi - rozmyślała wzruszona Zosia, trzymając się czule za brzuch w drodze do pracy.
   Praca zawsze pomagała przetrwać jej ciężkie chwile. Tym razem jednak było zupełnie inaczej. Naprawdę bardzo się starała, chciała wspierać synka, lecz mimo ogromnej determinacji jej umysł ciągle się buntował. Nie potrafiła skoncentrować się na najprostszych czynnościach. To wszystko doprowadzało ją niemal do obłędu. Dlatego też wzięła kilkanaście dni urlopu. W domu zachowywała się irracjonalnie. Siadywała nieruchomo, gapiąc się całymi godzinami tempo w jeden punkt. W przerwach, gdy wychodziła z letargu, przystępowała do gruntownych porządków. Myła okna, zmieniała zasłony, pastowała podłogi, wyjmowała z szafek wszystkie ubrania, układając je na nowo. Antoś większość czasu spędzał z ojcem w domu swoich dziadków.
   
    Urlop strapionej, ciężarnej kobiety powoli dobiegał końca. Próbowała ukoić swój ból szukając oparcia w Bogu. Być może to on sprawił, że mała istotka rosnąca w jej łonie zachowywała się tak, jakby rozumiała powagę tej niezwykle trudnej sytuacji. Była grzeczna, prawie nie kopała, nie sprawiała żadnych dodatkowych kłopotów. Mimo stresu i napięcia, które odczuwała Zosia, to maleństwo zachowywało wprost stoicki spokój. Wiara dodawała Zosi siły do dalszej walki i rozniecała w jej zranionym sercu promyk nadziei. Wiedziała, że musi dbać o siebie, dlatego codziennie po obiedzie oraz niezbyt wyczerpującym spacerze fundowała sobie krótką sjestę.
   Było gorące i dość parne popołudnie. Przez uchylone okno sypialni, do uszu śpiącej kobiety, dobiegały przytłumione odgłosy zbliżającej się burzy. Te dźwięki nie kojarzyły się z groźną nawałnicą. Przypominały raczej leniwe pomruki jelit po zbyt obfitym posiłku. Zosia zatopiona w krainie snu, uśmiechała się beztrosko. Śniła o swoim synku. Antoś obejmował ją swoimi małymi rączkami, mówiąc przy tym.
   -Mamusiu kocham cię. Jesteś moją najukochańszą mamusią i kocham też tatusia. Paweł także gościł w owym śmie. Był jakby nieobecny. Stał w oddali,  milczący i smutny.
   Zosia przebudziła się, tuląc i obejmując poduszkę, na której zwykle sypiał Paweł. W tym momencie zapragnęła zobaczyć syna, wziąć go na kolana i przytulić do siebie. Wstała, czym prędzej. Była spocona, ale nie myślała o prysznicu. Przebrała jedynie sukienkę i pośpiesznie wyszła z domu. Idąc do teściów prawie biegła. W mgnieniu oko dotarła na miejsce. Drzwi otworzył jej Paweł.
   -Dobrze się czujesz, czy coś się stało Zosiu?
   -Nic się nie stało. Przyszłam po Antosia. Bardzo się za nim stęskniłam.
   -Cieszę się, że wszystko w porządku, bo już się bałem....
   Rozmowę, przerwał im Antoś, który wbiegł do przedpokoju wierzgając nóżkami niczym mały rozbrykany źrebak. Beztroskie zachowanie chłopca nie wskazywało na obecność jakiejkolwiek choroby. Jedynie delikatna bladość jego lica oraz sińce pod oczami mogły wzbudzać lekki niepokój. Zbliżając się do matki, chłopiec objął ją mocno i spojrzał w górę wykrzykując radośnie.
   -Mamusiu, dobrze, że jesteś. Tęskniłem za tobą bardzo. Kochana mamusiu, zostaniesz z nami trochę?
   Zosia przykucnęła, ujęła dłońmi jego gładziutkie, blade policzki, czule je ucałowała, po czym objęła go bardzo mocno i odpowiedziała na pytanie.
   -Tak synku zostanę z wami aż do wieczora, po to tu przyszłam kochanie.
   Zosia owego popołudnia była wyjątkowo radosna. Dość dużo rozmawiała z teściami i bawiła się z synkiem. Paweł podczas tej wizyty nie wychodził z domu, ale też nie narzucał się żonie, po prostu trzymał się na uboczu, nie chcąc jej drażnić swoją obecnością.
Gdy nadszedł wieczór a na zewnątrz zapadł zmrok, Zosia mobilizowała się do drogi powrotnej. Utuliła synka do snu i pożegnała teściów pochłoniętych oglądaniem niezmiernie zabawnej, romantycznej komedii. Przy wyjściu natknęła się na Pawła. Podszedł do niej nieśmiało i zapytał.
   -Jeśli pozwolisz Zosiu, to odprowadzę cię do domu. Jest już ciemno i może być trochę niebezpiecznie. Choć to wyjątkowo spokojna okolica, ale jednak "strzeżonego pan Bóg strzeże", no i chciałbym ci o czymś powiedzieć.
   -Dobrze. Myślę, że ten krótki spacer w twojej obecności nie będzie dla mnie aż taki uciążliwy.
   Szli obok siebie. Niby razem a jednak osobno. Dzielił ich jakiś niewidzialny mur. Paweł wzdychał ciężko, co parę kroków. Oboje milczeli. Nagle Zosia zdecydowała się przerwać to niezbyt miłe napięcie.
   -O, czym chciałeś mi powiedzieć? Czy to jakaś kolejna straszna tajemnica?
   -Nie Zosiu, to nie tak. Ja po prostu już dłużej nie mogę tego znieść.
   -Czego mianowicie?
   -Nie wiem jak oni to przyjmą, ale przecież, muszę wreszcie o wszystkim powiedzieć moim rodzicom, bo oni nadal żyją w nieświadomości.
   -Wiesz, co, nie rób tego. Myślę, że to nie będzie konieczne. Dobrze, że mnie o to spytałeś. Kocham i szanuję twoich rodziców i nie chciałabym widzieć ich bólu. Oni i tak bardzo cierpią z powodu choroby Antosia.
   -Dziękuję kochanie, bardzo ci dziękuję-powiedział wzruszonym głosem Paweł a jego oczy zaszkliły się od łez. Dalszą drogę pokonali w milczeniu. Gdy dotarli na miejsce Zosia pragnąc się pożegnać, wyciągnęła rękę w kierunku męża. On uścisnąwszy jej dłoń, kierując się nagłym impulsem, przyciągnął ją do siebie i bardzo mocno przytulił a następnie czule pocałował w policzek. Po czym zdawszy sobie sprawę ze swoich poczynań natychmiast wypuścił Zosię z objęć i wycofawszy się na neutralny teren, powiedział głosem pełnym bólu.
   -Przepraszam, nie powinienem tego robić, wybacz mi kochanie. Wiem, że nie zasługuję na twoje uczucie.
   Zosia zaskoczona zachowaniem męża, nie była pewna jak powinna zareagować. Odrobinę oszołomiona, ruszyła w stronę drzwi wejściowych a Paweł odwróciwszy się na pięcie pobiegł przed siebie.
   Pół godziny później ciężarna kobieta, wykąpana i przyodziana w nocną koszulę leżała otulona jedwabną pościelą i rozmyślała o spontanicznym odruchu męża. Obdarował ją pocałunkiem w policzek, ale nie to było istotą jej rozmyślań. Zaskoczyły ją jej własne odczucia. Mimo zadry, która nadal tkwiła w jej sercu, bliskość męża wywołała u niej delikatne mrowienie kończyn oraz lekkie i rozkoszne podniecenie niczym kilka kieliszków szampana wypitych w pośpiechu. Zrozumiała, iż nadal kocha tego, który jeszcze niedawno zadał jej tyle bólu i zdała sobie sprawę, że on nigdy nie przestał być mężczyzną jej życia. Oczywiście nie licząc Antosia. Rozmyślając o Pawle, nie czuła już wstrętu ani narastającej złości. Jej umysł przepełniały powoli wspomnienia cudownych chwil, gdy oddawała się bez reszty temu jedynemu, czując przy tym nieopisaną rozkosz i całkowite oddanie jego osobie. Mimo to nadal nie miała pewności, czy wspomnienia złych chwil nie zniszczą, tego, co było niepowtarzalnie piękne. Nie mogąc podjąć odpowiedniej decyzji, poczuła się zanurzona i nagle zasnęła.
   Jak wielkie było jej zdziwienie, gdy na brzegu łóżka niepostrzeżenie usiadła Elżbieta.
   -Mamusiu kochana jak dobrze, że jesteś. Od dawna marzyłam o tym, aby zatopić się w twoim ciepłym objęciu. Zawsze byłaś dla mnie podporą. Bardzo cierpiałam, gdy cię nagle zabrakło. Choć się tego spodziewałam, to jednak nigdy nie byłam gotowa na twoje odejście.
   -Już dobrze, córeczko jestem tu i pamiętaj, zawsze będę czuwać nad tobą i nad twoimi skarbami. Jestem waszym aniołem stróżem. Nie martw się o Antosia, on wkrótce wyzdrowieje. I jeszcze jedno, wybacz Pawłowi. Twój mąż bardzo cierpi i kocha cię nad życie. Wiem, co uczynił i wiesz, co? Ja też przez moment byłam na niego wściekła, ale już dawno mu wybaczyłam. On z pewnością już nigdy nie sprawi ci bólu. Na mnie już pora. Do widzenia kochanie, bądź szczęśliwa i nie martw się, wszystko dobrze się skończy.
   -Do widzenia mamciu. Cieszę się niezmiernie z twoich odwiedzin. Czy przyjdziesz do mnie jeszcze kiedyś?
   -Przyjdę na pewno, gdy zaistnieje taka potrzeba. Do zobaczenia córeczko.
   Zosia otworzyła oczy. Miała świadomość, że to tylko sen, ale bliskość matki była taka realna. Czuła jej dotyk, oddech i widziała to samo zatroskanie spojrzenie, które znała od dziecka.
   Za oknem powoli budził się nowy dzień, ale był to dzień wyjątkowy, zupełnie inny niż wszystkie. Ktoś mógłby spytać, dlaczego inny? Odpowiedź jest bardzo prosta. Po pierwsze w tym dniu Zosia uwierzyła w wyzdrowienie Antosia a po drugie wybaczyła Pawłowi i postanowiła już nigdy nie powracać myślami do tego, co wydarzyło się przed siedmioma laty w upalne letnie popołudnie.
   
no i wreszcie koniec  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 30 Październik, 2011, 00:39:44
No ja (...), Jola!?! Paweł rozwalił głowę Zośce w bramie, następnie ją zgwałcił, a potem podstępnie się z nią ożenił? Normalne zakładamy wydawnictwo i to drukujemy : ) Dr House przy tym to mitoman-teoretyk baśniowy  Spoko

PS.
Jola, zastanawiałaś się, czy nie wstąpić w szeregi lubańskiego Nurtu?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Październik, 2011, 01:09:51
No ja (...), Jola!?! Paweł rozwalił głowę Zośce w bramie, następnie ją zgwałcił, a potem podstępnie się z nią ożenił? Normalne zakładamy wydawnictwo i to drukujemy : ) Dr House przy tym to mitoman-teoretyk baśniowy  Spoko

PS.
Jola, zastanawiałaś się, czy nie wstąpić w szeregi lubańskiego Nurtu?

Parę lat temu byłam na spotkaniu Nurtu, kilkakrotnie ale na tym poprzestałam. Nie żebym miała jakieś zastrzeżenia, było sympatycznie ale jakoś mnie nie ciągło na kolejne spotkania. Nie wiem, może tam po prostu nie pasowałam. Chyba zauważyłeś, że nie lubię robić nic wbrew sobie. Na przykład nasze Forum, zaczęłam tu zaglądać ponad rok temu, przed wyborami na Burmistrza, żeby wspierać Arkadiusza Słowińskiego. Robiłam to po swojemu, najlepiej jak umiałam. Cieszyłam się gdy wygrał i nadal się cieszę, że to właśnie on obejmuje to stanowisko. Hałas związany z wyborami ucichł a mnie dalej coś przyciągało na Forum. Bardzo polubiłam to miejsce i ludzi, którzy tu bywają. Niestety z Nurtem tak nie było. Nie neguję jego wartości, jego członkowie to mądrzy zdolni, bardzo fajni i wartościowi ludzie. Bywając na spotkaniu Nurtu nie prezentowałam prozy tylko rymowanki, umiem rymować na poczekaniu ale nigdy nie nazywałam tego poezją i nie uważam się za poetkę, za pisarkę też nie ale przyznam, że kocham pisać, wymyślać różne historie lub opisywać takie z życia wzięte. To chyba dobrze mieć jakąś pasję albo raczej hobby, bo wówczas życie codzienne staje się o wiele znośniejsze.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 30 Październik, 2011, 23:38:04
Dotknęłaś istotnej kwestii egzystencji kulturalnej wielu mieszkańców naszego Lubania i prowincji, dla których brak alternatywy...o ile nie potrafią pisać wierszy. To spora grupa wykluczonych : )
Na pocieszenie jest nasz L24. Najlepszy wynalazek od czasów wynalezienia gilotyny podczas rewolucji francuskiej.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Październik, 2011, 23:51:38
Z tego co kojarzę, to pomyslodawcą powstania L24 był poprzedni Burmistrz pan Konrad Rowiński. Pewnie gdy jakimś cudem potrafił przewidzieć, że na Forum zawita taka uparta i wredna baba jak ja, to wówczas nie wyszedł by w tym pomysłem. Obecny Burmistrz chyba też już ma mnie szczerze dość, wciąż cos krytykuję ale co mam począc jak mnie coś w duszy uwiera, muszę o tym mówić głośno.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 31 Październik, 2011, 00:06:42
Haha. O (...)! To żeś teraz przysadziła, Jolu :D
Jak będziesz grzeczna, opowiemy Tobie jak powstał S. L24. To bardzo ciekawa i pouczająca historia, w której pan Konrad, niestety, nie występuje. Ale o to może mieć jedynie żal do swoich najbliższych, doradzających autorytetów z dziedziny tzw. dziennikarstwa rozpostartego na wiele horyzontów.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Październik, 2011, 00:31:18
No to sie pomylilam ale obiło mi sie to o uszy podczas jednej z Debat kandydatów na Burmistrza Lubania. Już nie pamętam kto z nich to powiedział ale usłyszałam wówczas takie zdanie, które  wyraźnie sugerowało iż to pan Rowiński był pomyslodawcą. Może po prostu nie umiałam wówczas słuchać lub była to jedna z tych chwil, gdy zamieniam się w pierdołę.  ;D ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 31 Październik, 2011, 01:25:33
Cóż, pozostaje jedynie piosenkę dla naszych bohaterów kampanii 2010 r. zadedykować.

Tak to leciało : )

http://www.youtube.com/v/P7U0EjJUu6A?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Październik, 2011, 10:53:45
Oj Kraj Rad, królestwo propagandy. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Październik, 2011, 12:16:57
Nie napiszę tego. Przeszłaś pomyślnie, nie zrażając się, wszystkie etapy testów i ćwiczeń jakie zapodawałem dla Ciebie. Od dzisiaj masz u mnie nr 1 L24.
Hardcore i babka z *jajami. Pozdrawiam

*mieć jaja - posiadać charyzmę


Piotrze coś sobie przypomniałam odnośnie tych jaj,  ;D , o tym, że je posiadam, mówiłam na początku tego roku Borysowi podczas jednej z naszych utarczek. Swego czasu ział do mnie nienawiścią i atakował mnie na Forum. Uważał mnie za interesowną i głupawą babę. Przynajmniej tak to odbierałam. Myślę, że obecnie nieco zweryfikował ową opinię a jeśli nie no to też chyba nie mój problem.

 http://www.luban24.pl/index.php?topic=3859.msg13245#msg13245 (http://www.luban24.pl/index.php?topic=3859.msg13245#msg13245)
(post z 23 stycznia 2011 z godziny 15.07, to post w którym przyznaje się do posiadania jaj  ;) )

Nie ukrywam, iż owe posty pisane przez Borysa i przez drugiego bohatera Zorro, sprawiły mi dużą przykrość ale to chyba nic dziwnego, wszak jestem wrażliwą osobą a nie płytkim prymitywem, po którym wszystko ścieka jak woda po kamieniu ale jak widzisz Piotrze, nie wystraszyłam się i nie uciekłam z Forum a odważnie stawiałam czoła zarzutom(pewnie to owe jaja mi w tym pomogły)  ;) . Od tamtej pory upłynął już niespełna rok a ja nadal grasuję na Forum.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 31 Październik, 2011, 12:47:25
Początki zawsze bywają trudne (przypomnijmy jak to robił nasz kolega o pseudonimie Emeryt ;)) Po pewnym czasie wszystko się układa, z wroga robi się przyjaciel. Atakujący zamienia się w obrońcę. Z czego to wynika? Z niewiedzy o charakterze drugiego człowieka.
Nowe, najczyściej oznacza dla nas złe lub niedobre.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 31 Październik, 2011, 14:12:19
Zaradna ... bez zmian.

Tylko ja oceniam wypowiedzi forumowiczki, a nie Pani Joli. Jeśli uważam, że są sensowne i w noszą coś do tematu to pochwalę ... w Twoim wypadku jest ich stanowczo za mało i stąd masz wrażenie , ze Cię nie lubię.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Październik, 2011, 14:17:57
Zgadzam się  Tobą całkowicie a jeśli chodzi o Forumowicza Emeryta vel Firefoksa (pieszczotliwie Pysio-mysio), to przyznam pierwotnie mnie wkurzał niesamowicie ale to dlatego, że początkowo bywamy podejrzliwi wobec siebie kierując się uprzedzeniami i stereotypami. Teraz wiem, że Pysio-mysio, choć czasem uszczypliwy i o d.... maryni lubi rozprawiać to w końcowym rozrachunku porządny z niego gość, moim zdaniem zero konformizmu i odwaga również. Nie ma dla niego tematu tabu, odzywa się wówczas gdy inni milczą z różnych powodów.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Październik, 2011, 14:26:05
Zaradna ... bez zmian.

Tylko ja oceniam wypowiedzi forumowiczki, a nie Pani Joli. Jeśli uważam, że są sensowne i w noszą coś do tematu to pochwalę ... w Twoim wypadku jest ich stanowczo za mało i stąd masz wrażenie , ze Cię nie lubię.

Mój drogi jak już sie wypowiadasz to nie kombinuj, nie chodzi mi o Twoje posty pod moimi wypowiedziami, bo każdy ma prawo do własnego zdania( po to mamy Forum) a o tamte wypowiedzi pod moim adresem w styczniu. Nie wciskaj mi, że to były Twoje opinie  dotczące moich słów, bo chodzilo tam o coś zupełnie innego. Zresztą było minęło, ważne co tu i teraz ale nie lubię ściemniania.
Poza tym ja nie wchodzę na Forum jako jakaś tak Forumowiczka ukryta za nickiem ale jako Jola, więc nie rozumiem tego Twojego rozgraniczenia.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Październik, 2011, 15:10:06
Myślę, że nadeszła pora na kolejne opowiadanko. Historia powstała na podstawie prawdziwego wydarzenia, choć niektóre szczegóły został zmienione.

 Iza- „Niedotrzymana obietnica”.
   

Natrętne promienie słoneczne wpadające przez okno obudziły Izę. Poranek tradycyjnie rozpoczęła od kubka gorącej kawy. W domu panowała zupełna cisza. Maleńki Piotruś siedział w łóżeczku i jak zwykle bawił się klockami. Starszy synek Tadzio uśmiechał się słodko i pomrukiwał przez sen. Z zewnątrz, dobiegał do nich jedynie szum jadących aut. Dom, w którym mieszkali, stał w pobliżu dość ruchliwej dwupasmówki.
Iza rozmyślała delektując się łyczek po łyczku smakiem porannej kawy. Postanowiła odejść od męża i w związku z tym odważyła się snuć plany na przyszłość.
Karol ostatnio coraz bardziej ulegał nałogowi. Potrafił pić bez opamiętania. Robił się wówczas przykry aż do bólu. Często posuwał się do rękoczynów.
Świadomość, iż tak miałaby wyglądać reszta ich wspólnego pożycia, ogromnie przytłaczała Izę. Jedynie myśl o rychłej ucieczce podtrzymywała ją na duchu. Bardzo kochała męża, lecz wiedziała, że dopóki będzie się kierować sercem oraz tym, co poniżej pępka, dopóty jej cierpienie się nie skończy. Dlatego postanowiła kierować się głownie rozsądkiem. Na rozmyślaniu upłynęła jej także poranna toaleta oraz śniadanie, które spożyła w towarzystwie dzieci.
Trzyletniego Tadzia i niespełna rocznego Piotrusia kochała nad życie. Obaj znaczyli dla niej tak wiele. To właśnie troska o nich dodawała Izie energii i siły.

Dochodziła godzina dziesiąta, Karol jak zwykle opóźniał swój powrót do domu. Prace kończył o ósmej. Żona doskonale znała jego zwyczaje. Zdążyła się już trochę oswoić z ciągłą niepewnością i brakiem stabilizacji, lecz w głębi serca miała żal. Domyślała się, że tym razem jak zwykle poszedł z kumplami ze zmiany, opróżnić parę butelek wódki lub niezliczoną ilość kufli z piwem. Prawdopodobieństwo, iż wróci do domu trzeźwy, wynosiło jak jeden do stu milionów. Prędzej uwierzyłaby w wygraną na loterii.
W takich sytuacjach tłumaczyła sobie: „Nie myśl o nim. Ciesz się każdą wolną chwilą. Przynajmniej masz spokój i nikt cię teraz nie poniża. Nie martw się, że on pije. Będzie na to pora, gdy wróci i znów zacznie cię tresować.” Często to sobie powtarzała. Z czasem nauczyła cieszyć się chwilą. Wolność, choć złudną odczuwała podczas nieobecności Karola. Zdarzały się też okresy, gdy potwór siedzący w jego głowie i sercu znikał na dzień lub dwa. Niestety doświadczała tego bardzo rzadko i traktowała ten czas jak dopust boży.
Ostatnio decydując się na rozwód, zaczynała spoglądać na życie z innej perspektywy. Zrozumiała, że jej uległość oraz chęć porozumienia za wszelką cenę, powoli i stopniowo wpędziły ją w ogromne uzależnienie wobec Karola.
Iza pomimo uczucia, jakim darzyła męża, zrozumiała, że czas najwyższy podjąć ostateczną decyzję. Znając jego mściwą naturę, zdawała sobie sprawę, że odchodząc spali za sobą wszystkie mosty. Z drugiej strony uważała, iż takich radykalnych kroków jak rozstanie, nie podejmuje po to, by wracać, lecz po to, by odmienić swoje życie.

Po śniadaniu, Tadzio wziął plastikowe wiadro, łopatkę, foremki i poszedł na podwórko pobawić się w piaskownicy. Od rana panował dotkliwy upał. Słońce prażyło bezlitośnie. Na niebie pojawiały się pojedyncze chmurki, niczym małe wysepki na błękitnym oceanie. Delikatny wietrzyk, którego brakowało z pewnością dodałby aurze uroku i lekkości.
Tadzio na przemian bawił się w piaskownicy i zanurzał w małym baseniku napełnionym wodą. Piotruś grzecznie siedział w łóżeczku, oddając się ulubionym zajęciom, a mianowicie napełniał jedną z torebek Izy klockami. Po czym wszystko wysypywał na zewnątrz i tak bez końca. Chwilami przerywał zabawę, stawał w łóżeczku i obserwował swoją matkę. Towarzyszył jej wzrokiem w wykonywaniu różnych prac domowych. Pomrukiwał przy tym wesoło, kołysząc się od czasu do czasu, niczym pasażer statku w czasie sztormu.
Mama chłopców, tego dnia była wyjątkowo niespokojna. Od świtu prześladowały ją złe przeczucia. Różne dźwięki dochodzące z oddali wręcz budziły w niej lęk. Chwilami słysząc nawoływania Tadzia pod jej adresem lub odgłosy przejeżdżających nieopodal samochodów, wybiegała w panice na dwór. Jej serce tłoczyło krew z rekordową szybkością. Przez cały czas dręczyły ją te same natarczywe myśli. Obawiała się, że coś złego może przydarzyć się komuś z jej bliskich.
Zupełnie niespodziewanie zadzwonił telefon. Iza podniosła słuchawkę i spytała.
-Słucham, kto mówi?
-To ja – odezwał się Karol- Krzysiek ma ci coś do powiedzenia, a właściwie to mamy do ciebie pytanie.
-O, co chodzi?- Spytała odrobinę zaniepokojona.
-Izunia, nie gniewaj się, to ja zatrzymałem Karola. Właśnie obchodzimy moje urodziny. Planujemy zrobić ognisko, impreza może się przedłużyć. Nie złość się skarbie, przed wieczorem odstawię twojego męża do domu. Ręczę za niego, będzie bardzo grzeczny. Wróci do ciebie cały i zdrowy.
-W porządku, żaden problem- odpowiedziała kobieta.
Iza nie przepadała za kolegami Karola. Niektórych wręcz nie cierpiała. Krzysztof to zupełnie inna bajka, należał do wyjątków i bardzo go lubiła.
Rozmowa telefoniczna uspokoiła Izę, lecz nie na długo. Niepokój, który odczuwała wcześniej znów powrócił. Postanowiła to zignorować i zająć się czymś, aby niepotrzebnie nie rozmyślać. W trakcie gotowania obiadu zauważyła, że Piotruś poległ w łóżeczku. Okryła go kocykiem i wyszła na dwór. Zawołała do domu starszego syna, umyła mu twarz, rączki i dała do zjedzenia jogurt, by potem utulić go do snu.
Po chwili oba urwisy smacznie spały, a ich matka powędrowała do kuchni i kontynuowała gotowanie obiadu.
Upłynęły kolejne dwie godziny. Obaj chłopcy wstali i zasiedli razem z Izą do stołu. Zawartość talerzy pochłaniali w milczeniu. Kobieta z trudem panowała nad emocjami, które wciąż zatruwały jej umysł. Dużo rozmyślała, biorąc pod uwagę różne możliwości. To prawda, że po rozmowie z Krzysztofem na chwilę zapomniała o swoim cierpieniu, lecz wiedziała, że to tylko złudzenie. Jej nadzieja na cudowne nawrócenie męża wygasła bezpowrotnie. Ostatnio dostrzegała wszystko z innej perspektywy.
Rozmyślania i wątpliwości Izy przerwał widok jej matki Justyny. Kobieta weszła na podwórko prowadząc rower. Przyjechała odwiedzić córkę i wnuki.
Karol nie przepadał za teściową a tym bardziej nie cieszyły go jej odwiedziny. Nie lubił nikogo, kto miał zbyt bliski kontakt z jego żoną. Starał się ją skutecznie izolować od rodziny i przyjaciół. Postępując w ten sposób, stawał się panem sytuacji, wpędzającym Izę w poczucie winy oraz uzależnienie od własnej osoby.
Po obiedzie Iza włączyła dzieciom kasetę video z bajkami. Nie chciała, aby jej przeszkadzały, gdy będzie piła kawę. Pragnęła szczerze porozmawiać z matką i powiadomić ją o swoich planach. Kobiety siedząc w kuchni w pobliżu okna, doskonale widziały, co dzieje się na zewnątrz.
Nagle obie zamilkły. Przed bramą posesji zatrzymał się samochód. Wysiedli z niego trzej funkcjonariusze straży pożarnej, ubrani w galowe mundury. Wszyscy mieli dość grobowe miny. Taki widok nie wróżył nic dobrego. Iza wyczuwając nadchodzący koszmar wstała raptownie z krzesła i wybiegła na zewnątrz.
Jeden z mężczyzn doszedł do wystraszonej kobiety i przywitał się.
-Dzień dobry pani Wolniewicz. Niestety muszę panią o czymś powiadomić, ale najpierw bardzo proszę, niech pani usiądzie.-
Przerażona Iza czując, że cała drży, usiadła na ławce. Nie mogła wyksztusić z siebie ani słowa.
-Bardzo mi przykro, mąż miał wypadek samochodowy.
-Jak to, co z nim?- Spytała głosem pełnym lęku.
-Proszę się tak nie denerwować, pan Karol oczywiście żyje. Jest ranny, ale z tego, co mi wiadomo, to miał dużo szczęścia. Jego życiu nic nie zagraża.
-Jak to się stało? Przecież dziś miał dzień wolny. Dzwonili do mnie razem z Krzysztofem. Mieli organizować urodzinowe ognisko. Gdzie oni w ogóle jechali i po co?- Dopytywała się Iza.
-Nie jechali służbowym wozem, ale gazikiem Piotra. Wszyscy byli w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Pokonując ostry zakręt wpadli w poślizg, przekoziołkowali i zanurzyli się w pobliskim stawie. W pojeździe były trzy osoby: Karol, Piotr i Krzysiek- tłumaczył przejęty mężczyzna.
-To wszystko przez Krzysztofa, a ja mu zaufałam. Zachciało mu się imprez. Dzwonił i obiecał, że wszystko będzie w porządku. Już ja sobie z min porozmawiam. Nie wybaczę mu tego nigdy- mówiła Iza łkając.
-Czy dobrze się pani czuje?- Spytał zaniepokojony mężczyzna.
-Tak, nic mi nie jest. Gdzie oni teraz są?
- W szpitalu.
-Czy mogę tam pójść?
-Myślę, że tak. Proszę się trzymać. Do widzenia pani.
-Do widzenia.-
Iza weszła do domu. Justyna dostrzegła grymas cierpienia na twarzy córki. Widząc to westchnęła głęboko, po czym spytała.
-Co się stało, dlaczego tak pobladłaś?
-Karol miał wypadek. Boże, co ja teraz zrobię? On, Piotrek i Krzysiek są w szpitalu. Przebiorę się i pójdę tam- mówiąc to gwałtownie się rozpłakała. Cierpiała. Próbowała zebrać myśli. Czuła na przemian wściekłość, rezygnację i żal.
Justyna pocieszała córkę.
-Nie płacz i nie przejmuj się tak mocno. To i tak nic nie zmieni.
-Pewnie masz rację mamo. Zostaniesz z dziećmi? Chcę tam pójść jak najszybciej. A Krzysztof gorzko tego pożałuje, wszystko mu wygarnę. Bardzo go lubiłam, lecz w tej chwili nie wiem, co mam o nim myśleć. Przez jego lekkomyślność spotkało nas takie nieszczęście.
Iza początkowo zamierzała wezwać taksówkę, ale doszła do wniosku, że spacer w kierunku szpitala pozwoli jej ochłonąć. Przez całą drogę, w myślach przeklinała Krzysztofa. Po trzydziestu minutach dotarła do celu. Wahała się przed wejściem na salę, gdzie leżał Karol. Obawiała się tego, co może ujrzeć. Nikt jej nie wyjaśnił, na czym polegały obrażenia rannego męża. Po paru chwilach żebrała się w sobie i pewnym krokiem weszła na salę chorych.
Widząc męża poczuła ulgę. Wyglądał zupełnie zwyczajnie. Oprócz lekkiego zadrapania pod nosem i spuchniętej prawej ręki nic innego nie rzucało się w oczy. Był przytomny. Po za tym nie zdążył jeszcze wytrzeźwieć po imprezie.
-Jak się czujesz, wszystko w porządku? Karol coś ty zrobił, jak mogłeś postąpić tak lekkomyślnie? Mogłeś przecież zginąć lub zostać kaleką. Zobaczysz wyrzucą cię z pracy.
-Nie gniewaj się rybko. Wybacz mi -prosił skruszonym głosem mężczyzna.
-Bardzo cię boli? A gdzie leży Krzysiek, sprawca całego zamieszania, jak on się czuje? Muszę koniecznie z nim porozmawiać. Przecież dzwonił dziś i obiecał, że odstawi cię do domu całego i zdrowego.-
Karol spojrzał na żonę z przejęciem. Zapadła chwila milczenia. Przerażała go myśl, że musi jej o tym powiedzieć.
-Boże ty o niczym nie wiesz? Nikt ci nie powiedział, co się stało?
- Jak to nikt mi nie powiedział? Przecież wiem o wypadku i dlatego tu jestem. Dowiedziałam się od twoich kolegów z pracy - złościła się Iza.
-Ale nie wiesz najgorszego. Krzysztof nie żyje. To było straszne. Zginął na miejscu. Miał w głowie dwie ogromne dziury. Iza rozpłakała się wybiegając na korytarz.
„ Boże wybacz mi moje słowa. Nie wiedziałam, że los był dla niego tak okrutny. To straszne. Biedna Teresa i dzieci, co oni teraz czują?”- Modliła się w myślach zrozpaczona kobieta, czując jeszcze większy ciężar w sercu.
Iza zrozumiała, że musi zmienić plany. W tej sytuacji nie mogła odejść od męża. Musiała zostać i zając się nieszczęśnikiem. Dopilnować, żeby jak najszybciej powrócił do zdrowia. Miała jedynie nadzieję, że to tragiczne zdarzenie, choć trochę go odmieni.

koniec.
Opowiadanie dedykuję tragicznie zmarłemu Krzysztofowi.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 31 Październik, 2011, 17:20:30
Początki zawsze bywają trudne (przypomnijmy jak to robił nasz kolega o pseudonimie Emeryt ;)) Po pewnym czasie wszystko się układa, z wroga robi się przyjaciel. Atakujący zamienia się w obrońcę. Z czego to wynika? Z niewiedzy o charakterze drugiego człowieka.
Nowe, najczyściej oznacza dla nas złe lub niedobre.





Piotr gdybym miał inne "wejście" nikt nawet nie zauważyłby jakiegoś tam emeryta. :D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Październik, 2011, 17:48:56



Piotr gdybym miał inne "wejście" nikt nawet nie zauważyłby jakiegoś tam emeryta. :D ;D ;D

Jakoś trudno mi w to uwierzć, Ty niezauważony? To raczej nimożliwe. ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 31 Październik, 2011, 20:18:18
Jakoś trudno mi w to uwierzć, Ty niezauważony? To raczej nimożliwe. ;D

Oj tam,oj tam zaraz jakieś trudno-ści. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 31 Październik, 2011, 21:49:13
Piotr gdybym miał inne "wejście" nikt nawet nie zauważyłby jakiegoś tam emeryta. :D ;D ;D

Jak można nie zauważyć wtaczającego się czołgu do spokojnego miasteczka, jakim jest wirtualny Lubań.
Wejście, to miałeś smoka : )
No i jaka przy tym odwaga cywilna. Przyznać publicznie na pisowskoelkaowskim forum, że głosowałeś na szwagra, no to jest czyn wręcz bohaterski, jak nie heroiczny ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 01 Listopad, 2011, 09:17:14
Cytuj
No i jaka przy tym odwaga cywilna. Przyznać publicznie na pisowskoelkaowskim forum, że głosowałeś na szwagra, no to jest czyn wręcz bohaterski, jak nie heroiczny Mrugnięcie

Piotr i jakoś nikt mnie za to nie "zjadł" A to dobrze świadczy o naszej społeczności.Śmiem zatem poddać w wątpliwość Twoją tezę o  pisowskoelkaowskim forum. :)

Cytuj
Wejście, to miałeś smoka : )

Wejście smoka to miała pewna Iza.
Kiedy Iza była mała,
to się w smoczku zakochała.
Z wiekiem czasu gust się zmienia,
smoczek w chłopca się zamienia!




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 01 Listopad, 2011, 12:55:29
Piotr i jakoś nikt mnie za to nie "zjadł" A to dobrze świadczy o naszej społeczności.Śmiem zatem poddać w wątpliwość Twoją tezę o  pisowskoelkaowskim forum. :)

Też się zgadzam. Ale nie ja wypowiedziałem taką opinię o forum : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Listopad, 2011, 14:27:16
Dziś Dzień Wszystkich Świętych a jutro Zaduszki, czas nie tylko odwiedzin grobów bliskich ale i dla niektórych czas zadumy, wspomnień i różnych przemyśleń.


Życie jest jak ta świeca. Pali się, pali, płomieniem jasnym kolorowym i radosnym, czasem odrobinę przygaśnie, zadrży nagle przykuli się nieśmiało płonąc dalej cichutko i niepewnie, potem znów rozkwita i lśni odważnie płomieniem żwawym chwilami sprawiając nawet mylne wrażenie, iż jest nie do okiełznania. Niestety nic co piękne nie jest wieczne, bo cóż może być piękniejsze od życia, cudu narodzin, tego nie da się kupić za żadne pieniądze, a chwila gdy na świat przychodzi nowe życie, to jedna z najpiękniejszych chwil dla rodziców takowej istotki. Coś o tym wiem, swego czasu takie dwa małe kochane skarby niesamowicie mnie uszczęśliwiły swoim pojawieniem się. Wiadomo nie wszystko, co nas w życiu spotyka bywa szczęśliwe i radosne, czasem potykamy się o różne przeszkody mniej lub bardziej a i bolesne upadki też bywają częścią naszego istnienia. Kłody pod nogi mogą spadać z różnych stron, zarówno z tych bliskich jak i z dalekich. Nikt rodząc się nie wie i nie jest w stanie przewidzieć nieszczęść i zagrożeń, które czyhają na człowieka. Nie wiadomo też czy ból i cierpienie, którego doznamy,  czyniony będzie przez kogoś obcego czy też, co gorsze przez osoby bliskie. Zawsze ze smutkiem, wspominam swoje dzieciństwo, które nie było usłane różami, choć patrząc na ból i cierpienia tego świata, zdaję sobie sprawę, że nie warto narzekać i rozczulać się nad sobą, gdyż byli i są tacy, dla których moje szczeniackie lata mogłyby się wydawać sielankowe. Widząc nieszczęście innych zdajemy sobie sprawę z tego, iż nasz los nie jest taki zły jak nam się pierwotnie zdawało. Trzeba umieć doceniać także te lepsze chwile naszego życia a także nigdy ale to nigdy nie wymazywać z pamięci chwil szczęśliwych. Czasem niesienie pomocy innym, choćby takiej małej, maleńkiej pomaga nam przełknąć gorycz własnych łez i jednocześnie rozświetla i rozgrzewa nasze serca. Nigdy tak do końca nie wiadomo, co przyniesie jutro. Jeśli jest dobrze, trzeba wierzyć, że jutro będzie, jeśli nie lepiej , to przynajmniej tak samo jak dziś. Natomiast jeżeli jest źle, to musimy wierzyć, że jutro wszystko zmieni się na lepsze. Pewne i bezdyskusyjne jest tylko to, iż nikt z nas nie jest wieczny i jakie by nie było to nasze życie, to dojście do jego schyłku oraz śmierć są nieuniknione  i czeka to każdego z nas.  :(
Ale mi się zebrało na przemyślenia.  :)   


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Listopad, 2011, 22:56:49
Kolejne opowiadanie do poczytania.

Bogusia- „ Pomidory i  wyprawa do apteki”.

Niedawno wkroczyliśmy w nowe milenium, czyli rok 2000 już za nami, ale spróbujmy przenieść się w wyobraźni o jakieś 30 i kilka lat wstecz. Ówczesne czasy różniły się zupełnie od dnia dzisiejszego. W tamtej dobie samotna matka chcąc utrzymać swoje dzieci, miała szanse jakoś przez to przebrnąć, jeśli tylko nie brakowało jej zdrowia oraz sił do pracy.
Co prawda kobieta taka jak Helena, bez wykształcenia, pracująca fizycznie, a co najważniejsze w owym czasie, nie należąca do partii, nie miała większych szans na jakiekolwiek przywileje lub awanse. Dlatego też, aby zapewnić swoim dzieciom godziwe warunki, zmuszona była dużo i ciężko pracować.
Na szczęście dla niej wówczas pracy nie brakowało a bezrobocie zaliczano do pojęć abstrakcyjnych. Niestety sytuacja ta nie wpływała zbyt korzystnie na dzieci, pozbawione w ten sposób częstego kontaktu z matką. Jeśli już miała ona czas wolny, to poświęcała go w większości na prace domowe i odpoczynek.
   Kobieta mieszkała ze swymi córkami, dwunastoletnią Bogusią i o siedem lat młodszą Dorotką. Dziewczynki, to nie jedyne potomstwo Heleny. Ich dorosły dwudziestodwuletni brat Mirek przez kilka lat przebywał na górnym Śląsku, z dala od reszty rodziny. Pragnął zostać górnikiem, ale praca pod ziemią nie przypadła mu do gustu. Na szczęście problem rozwiązał się sam, bo młodzieniec dostał powołanie do wojska.
   Pierwszy mąż Heleny a zarazem ojciec jej pierworodnego zmarł na zapalenie płuc. Wkrótce potem na jej drodze pojawił się Henryk. Przeżyli razem ponad dziesięć lat. Życie z nim nie kojarzyło się z sielanką. Mężczyzna wlewał w siebie mnóstwo alkoholu, bił żonę a także krzywdził, swojego pasierba Mirka. Bogusia też nie wspomina słodko tamtych kilku lat, spędzonych u boku ojca.

   Zahukana kobieta przez pewien czas bezskutecznie próbowała uwolnić się od brutalnego i ciągle pijanego męża. W końcu pokonując wiele trudności, załatwiła dla niego przymusowe leczenie odwykowe, a po zakończonej kuracji nie przyjęła go z powrotem do domu. Powodem tej decyzji był całkowity brak zaufania wobec partnera.
   Henryk wyjechał i ułożył sobie życie z kimś innym. Nadal nie stronił od alkoholu. Dlatego zaliczał kolejne odwyki i tak aż do skutku. Nigdy też zbytnio nie interesował się córkami ani nie łożył na ich utrzymanie.
   Poza skłonnością do nałogów charakteryzował go potworny egoizm. Skupiał się jedynie na zaspakajaniu własnych potrzeb.
   Helena to zupełnie inna sprawa, ona zawsze zajmowała się dziećmi, które bezgranicznie ją kochały. Mirek z racji tego, że od pewnego czasu przebywał poza domem, zachowywał dystans do sytuacji rodzinnej. Pięcioletnia Dorotka mogła pozwolić sobie na beztroskę. Gorzej z Bogusią, ona wiele rozumiała i nie potrafiła się ze wszystkim pogodzić. Z tego powodu czuła pustkę w sercu. Ceniła matkę za przyzwoitość i poczucie obowiązku, lecz nigdy nie mogła się oswoić z oziębłością i brakiem ciepła z jej strony.
   Kobieta nie pretendowała do miana złej matki. Jej postępowanie wynikało pewnie z tego, iż po prostu nie potrafiła w sposób racjonalny okazywać uczuć swoim bliskim. Nawet, tym, których nosiła pod sercem, wydała na świat i sprawowała nad nimi opiekę a jeśli już obdarowywała potomstwo swoją głęboko skrywaną miłością, to na pierwszy rzut oka, dzieliła ją bardzo nierówno.
   Bogusia odczuwając to, często cierpiała w samotności. Niejednokrotnie, gdy dopadał ją smutek, uciekała w świat fantazji i wyobrażała sobie, iż Helena ją adoptowała a jej prawdziwa matka wyjechała gdzieś bardzo daleko. Dziewczynka marzyła wtedy, że owa kobieta odwiedza ją i bardzo mocno przytula, nie szczędząc przy tym miłych słów i czułości.

   Zabiegana Helena często przebywała poza domem, więc na jej starszą córkę spadały pewne obowiązki. Dziewczynka musiała zajmować się siostrą, sprzątać mieszkanie i robić zakupy. Ich życie wyglądało podobnie, jak życie wielu innych ludzi z tej samej klasy społecznej.
   
   Był piękny majowy poranek. Dorotka po śniadaniu oddawała się beztroskiej zabawie na polanie w pobliżu domu. Helena podlewała warzywa w przydomowym ogrodzie a Bogusia pomaszerowała do szkoły zgłębiać swoje wiadomości. Po lekcjach, dziewczynka jak zwykle wróciła do domu, zjadła obiad i od razu zajęła się siostrą. Matka w tym czasie udała się do pracy. Kobieta pracowała jako sprzątaczka w Urzędzie Gminy. Trzy razy w tygodniu chodziła też sprzątać biura miejscowego GS-u.
   Owego dnia Bogusia jak zwykle pozmywała po obiedzie. Następnie wraz z siostrą udały się na plac zabaw. Dorotka bawiła się na drabinkach i w piaskownicy. Bogusia spotkała koleżanki Martę i Luizę. Dużo gawędziły ze sobą, trochę czasu spędziły w pobliskich ruinach.
Czas wolny upłynął im niemal błyskawicznie. Przed wieczorem obie siostry wróciły do domu. Bardzo zgłodniały. Dorotka poprosiła o budyń, zjadła też kanapki z dżemem. Bogusia oprócz wędliny znalazła w lodówce cztery pomidory. Tak jej posmakowały, że do wieczora został tylko jeden i nie zdawała sobie sprawy, że rozzłości tym matkę.
W owych czasach, w porze jeszcze wiosennej, warzywa takie jak pomidory, ze względu na swoją cenę uważano za rarytas, a Helena bardzo rzadko pozwalała sobie na rozrzutność.
Zmęczona kobieta wróciła z pracy. Zegar wiszący na ścianie w pokoju stołowym wybijał właśnie godzinę dziewiętnastą trzydzieści. Odetchnąwszy trochę postanowiła przyrządzić kolację dla siebie i córek. Gdy otworzyła lodówkę i zajrzała do dolnej szufladki na jej twarzy pojawił się srogi grymas.
-Bogusia chodź tu natychmiast!- Zawołała córkę.
-Co się stało mamo?
-Gdzie są pomidory?! Były do kanapek!- Spytała patrząc na córkę.
- Mamo, dlaczego jesteś taka zła? Są tutaj, w szufladce na dole- odpowiedziała wystraszona Bogusia.
-Tu jest tylko jeden, a gdzie reszta?- Oburzyła się matka.
- Byłam głodna i zjadłam je z chlebem i masłem. Bardzo mi posmakowały.
-Jak mogłaś zeżreć je sama, ty małpo. Kupiłam je dla nas wszystkich- mówiła Helena coraz głośniej.
- Przecież nie zjadłam wszystkich- odpowiedziała Bogusia ze łzami w oczach, myśląc o ucieczce. Matka ponownie otworzyła lodówkę, wyjęła z niej nieszczęsnego pomidora i ruszyła w ślad za córką. Dochodząc do niej zaczęła wrzeszczeć.
-Jak jesteś taka nienażarta to zjedz jeszcze tego!!!-
 -Mamo przestań, ja już nigdy tego nie zrobię- prosiła przerażona dziewczynka.-
 Helena nie zważała na słowa córki i pochyliła się nad nią, próbując wepchnąć jej do buzi całe warzywo. Dziewczynka, widząc, co się święci, mocno zacisnęła zęby. Wówczas matka nie dając za wygraną, roztarła pomidora na jej twarzy i dodała jeszcze:
-Masz zeżryj wszystko do końca ty chciwa małpo.-
Bogusia podbiegła do zlewu, pośpiesznie przemyła twarz i nie wycierając się uciekła z domu. Schowała się w swojej ulubionej szopie z sianem, gdzie długo i mocno płakała. Kiedy już zabrakło jej łez jak zwykle uciekała w świat marzeń. Rozmyślała o swojej wyimaginowanej matce. Myśl o niej była niczym balsam dla zbolałej duszy zrozpaczonego dziecka.
   Przy okazji takich właśnie chwil, Boguśka przypominała sobie inne, równie przykre zajścia, takie jak na przykład to z przed czterech lat, kiedy Dorotka dość poważnie zachorowała i Helena zaniepokojona jej stanem wezwała domową wizytę. Wówczas ktoś z domowników musiał pójść zrealizować receptę wypisaną przez lekarza. Kobieta powierzyła to zadanie starszej córce i wysłała ją do apteki znajdującej się na drugim końcu miasta.
   W owych czasach w kilkudziesięciotysięcznym mieście, jedna ewentualnie dwie apteki były standardem. Dziewczynka nie mając wyboru ruszyła w drogę. Na miejscu pojawił się mały problem. Pani magister stojąca za kontuarem w aptece, dziwnym trafem nie potrafiła odczytać nazwy leku na recepcie.
 Bogusia usłyszała od niej następującą informację.
-Przyjdź jeszcze raz z mamą, zapewne będzie wiedziała, o jaki lek chodzi, albo przynieś, jeśli masz w domu puste opakowanie po tym specyfiku. Być może twoja siostrzyczka już kiedyś to przyjmowała.
Pół godziny później Bogusia wróciła do domu.
-Gdzie leki?- Powitała ją już w progu matka.
-Pani w aptece powiedziała, że nie może odczytać nazwy na recepcie. Kazała przyjść z tobą albo przynieść puste pudełeczko po lekarstwie.
Dziewczynka po zdaniu relacji z nieudanych zakupów poszła do toalety. W tym czasie matka znalazła pusty kartonik po owy leku, włożyła do niego receptę i postawiła w kuchni na stole obok pieniędzy. Następnie powiadomiła o wszystkim córkę i wyszła na chwilę do ogrodu.
Bogusia będąc w ubikacji nie usłyszała dokładnie słów matki. Zdziwił ją tylko brak recepty. Pomyślała, iż prawdopodobnie nie będzie już potrzebna. Postanowiła o nic nie pytać Heleny, by jej nie denerwować i po krótkim namyśle ruszyła w drogę. Do celu dotarła wyjątkowo szybko. Niestety na miejscu spotkało ją kolejne rozczarowanie. Aptekarka tym razem miała pretensję o brak recepty.
Mała Bogusia poczuła ogromną bezradność. Przez całą drogę powrotną zmagała się ze strachem. Bała się reakcji matki na zaistniałą sytuację. Do domu weszła po cichutku. Oprócz Heleny zastała tam sąsiadkę, panią Lipniak i od razu usłyszała pytanie.
-Masz lekarstwo?
-Nie mam go, bo nie miałam ze sobą recepty.
-Ty tumanie, receptę schowałam do pudelka, przecież ci mówiłam!
-Mamo, nie gniewaj się, ja nie wiedziałam o tym. Naprawdę. Pójdę jeszcze raz. Nie denerwuj się- mówiła Bogusia składając ręce jak do modlitwy.
Helena dobiegła do córki i zaczęła okładać ją pięściami. Dziewczynka chcąc uniknąć razów przykucnęła i zasłoniła się rączkami. Rozsierdzona matka nie mogąc dosięgnąć córki, wyprostowała się, po czym dość energicznie kopnęła ją. Zapewne nie było to zamierzone, lecz trafiła prosto w brzuch.
Bogusia poczuła przenikliwy ból w trzewiach i przez moment nie potrafiła złapać tchu. Po chwili, gdy już mogła swobodnie oddychać, rozpłakała się.
-To wszystko przez ciebie, bardzo mnie zdenerwowałaś- skwitowała swój czyn okrutna kobieta, nie okazując córce ani krztyny współczucia.
-Przestań się mazać, nic ci nie będzie. Przemyj twarz i marsz po lekarstwo.-
Lipniakowa nie odzywała się ani słowem, bacznie wszystko obserwując.
Dziewczynka ponownie udała się do apteki. Po drodze odrobinę popłakiwała. Niektóre mijające ją osoby, pytały, dlaczego płacze i czy ktoś ją skrzywdził. Na co odpowiadała przecząco. Kolejna wyprawa do apteki zakończyła się pomyślnie. Bogusia poczuła ulgę. Skrycie liczyła na aprobatę matki.
Niestety Helena nadal okazywała córce swoje niezadowolenie, nie odzywając się do niej przez resztę dnia. Gniew matki potęgował cierpienia dziewczynki. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że Bogusia prawie w ogóle nie czuła złości do Heleny. Wręcz przeciwnie, ciążyło na niej ogromne poczucie winy, gdyż nie potrafiła sprostać wymaganiom matki. Często powtarzała sobie w myślach: „Muszę jeszcze bardziej się starać, być lepsza i grzeczniejsza. Może wtedy mama mnie pokocha”. Potrzebowała nie tylko uczuć matki, ale również jej akceptacji. Od najmłodszych lat żyła w błędnym przeświadczeniu, że nikt jej nie kocha i bardzo pragnęło to zmienić.
W momentach, gdy chłód matki stawał się zbyt bolesny, dziewczynka wymykała się w swoje ulubione zacisze. Mogła tam spokojnie popłakać lub oddać się marzeniom. To pomagało pokonać smutek towarzyszący jej niemal od dnia narodzin.
Bogusia siedziała cichutko na sianie, wspominając swoje wędrówki z receptą. Czuła pieczenie na policzkach i brodzie. To resztki pomidora źle zmyte z twarzy, dawały znać o sobie. Pomyślała, że powinna pójść do domu i jeszcze raz się umyć, lecz nie miała na to najmniejszej ochoty. Nagle usłyszała czyjeś kroki. Nie zdążyła wyjść na zewnątrz, gdy do szopy weszła bardzo pogodna i uśmiechnięta kobieta w długiej kwiecistej sukni. Wzięła Bogusię za rękę, pomogła jej wstać i mocno ją objęła. Uradowana dziewczynka odwzajemniła uścisk i spytała:
-Mamo to ty? Przyjechałaś do mnie. Tak długo na ciebie czekałam. Proszę zostań ze mną. Będę naprawdę grzeczna. Bardzo cię kocham.
Kobieta milczała, nadal się uśmiechając. Spojrzała Bogusi prosto w oczy, pocałowała ją w oba policzki i ruszyła przed siebie. Będąc już dość daleko, obróciła się i przemówiła znajomym głosem.
-Bogusia dziewczyno, gdzieś ty znowu poszła?! Chodź do domu spać! Nie ma, co się boczyć, ja już się nie gniewam!
Słysząc te słowa dziewczynka otworzyła oczy. Zdała sobie sprawę, że na chwilę zasnęła, a wołanie Heleny nagle wyrwało ją ze snu. Snu, który będzie pamiętać przez bardzo długi czas.
 W drodze do domu powzięła postanowienie, że jeśli urodzi kiedyś dzieci, to będzie je bardzo kochać i szanować.

koniec

autor:Jolanta Dobrzyńska
   


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Listopad, 2011, 11:50:16
Dzień dobry.Jolu chciałem Cię przeprosić za to że naraziłem Ciebie na gniew Piotra.Robię to w tym wątku,ponieważ to Twój wątek.
Uroczyście przepraszam

Pozwolisz że odniosę się również do postów Piotra.

"Tak radykalnie nachalne poglądy antyklerykalne i polonofobiczne nie mogą mieć miejsca na forum.

Wydaje mi się, że wystarczy napisać raz o swoich przekonaniach.

- oni pójdą na wybory. Firefoks również : )
Zwyczajnie reaguję na Twój brak tolerancji. Wstydzę się za Ciebie. Od faceta w tym wieku wymagam więcej, a przynajmniej zastanowienia, które nic przecież nie kosztuje
Popierając czyjeś zachowanie, firmowane z urzędu, wspieramy sprawę. Nie mogę dopuścić do tak wielkiej indolencji.
Tak radykalnie nachalne poglądy antyklerykalne i polonofobiczne nie mogą mieć miejsca na forum.
Tym krętaczom bardzo zależy, abyśmy się nie zgadzali i kłócili. To zasłania ich lodokręcenie. A ty pięknie wpisujesz się w ich scenariusz.
Jola"

 Pragnę Cię Piotrze uspokoić.Twoja pozycja na forum jest pewna.Jesteś samcem Alfa.Chociaż jak się wczytamy w definicję Alfa-
"Bucha testosteronem. Jest zdecydowany i pewny siebie, w każdej grupie natychmiast zdobywa pozycję lidera. To wcielenie męskości - nawet, jeśli mierzy metr pięćdziesiąt i łysieje, kobietom na jego widok miękną nogi, nie wie więc, co to kłopot ze znalezieniem partnerki. W związku opiekuńczy i zarazem władczy, to on podejmuje decyzje - został stworzony by rządzić i przewodzić. Jeśli nie akceptujesz jego wyborów i nie umiesz się podporządkować jego zasadom, bez żalu zamieni cię na inną. Nie będzie miał z tym problemu - cały tabun kobiet czeka, by zająć twoje miejsce."
- to niekoniecznie spełniasz te wymogi.

Bardziej wpisujesz się w Piotrusia Pana.

 Piotruś Pan

"Wieczny chłopiec, rozkoszny i uroczy egoista. Nie sposób się z nim nudzić, ma sto pomysłów na minutę. W środku nocy zadzwoni do ciebie i zaproponuje wypad na Hawaje, teraz-zaraz (tylko nie zdziw się, jeśli wyprawa odbędzie się na twój koszt). Nieodpowiedzialny i niefrasobliwy, boi się stałych związków. Lubi dzieci (kupi siostrzeńcowi kolejkę elektryczną, bo sam zawsze o takiej marzył), ale myśl o posiadaniu własnych go przeraża (boi się konkurencji).

Piotruś Pan to mężczyzna łaknący ciągłego zainteresowania, uwagi i akceptacji. Raczej nie wiąże się na stałe, a jeśli już - to z kobietami silnymi i wyrozumiałymi. Chętnie wystawia tę wyrozumiałość na liczne próby. Nabroi, nakłamie, namąci - a potem przybiegnie przestraszony z pytaniem: "Ale kochasz mnie? Ale nie gniewasz się?".

W łóżku spełnia głównie własne pragnienia i fantazje, ale ma tyle pomysłów, że ty także możesz na tym skorzystać.

    Jak postępować

Nie licz na partnerski związek. Albo zgodzisz się na epizodyczną rolę towarzyszki ekscytującej eskapady, albo zostaniesz jego nową mamą.

    Uwaga

Jeśli nie masz silnie rozwiniętego instynktu macierzyńskiego, a chodzi ci o coś więcej, niż jednorazowa przygoda - uciekaj."

"czuję to samo co Piotrek
ten temat i większość wpisów pod nim
jest/są żenujące Zawstydzony"

Luna jesteś boska.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2011, 12:28:14
Ależ Pysiu-msiu, nie musisz mnie za nic przepraszać, ja nie mam do Ciebie ani grama pretensji. Wiesz, że Cię cenię, tylko osoby inteligentne stać na dystans, łamanie tabu, rozmowy na temat o których inni boja się nawet myśleć ale przede wszystkim na otwartość umysłu, choć czasem za bardzo najeżdżasz na ludzi tzw głęboko wierzących. Wiesz, jeśli ktoś chce czcić imię pana tak a nie inaczej, to pozwól niech robi to po swojemu, bo to przecież jego zycie. Ja trochę inaczej wyobrarażam sobie prawdziwą głęboką wiarę, niż ciągłe składanie rąk i fanatyczne czczenie pewnego symbolu, który bardziej dzieli niż łączy ludzi, bo nawet nas na Forum poróżnił.
Co do Piotra, to mąrdy facet i w wielu sprawach się z nim zgadzam ale nie we wszystkim. Już dawno zauważyłam, że nie lubi sprzeciwu i nie lubi też, kiedy nazywa się go despotą ;).
Nie przejmuj się mną Firefoksie, przyjęłam na klatę gniew Piotra Wielkiego i mam się dobrze a wątek zamknęłam nie dlatego, ze Piotr mnie zdominował ale dlatego, że nie potrzebna jest fanatczna zawziętość w obcowaniu z bliźnimi. Chyba trochę zwatpiłeś w mój rozsądek.  :) Zachowam swój upór na kolejne sprawy takie jak naprawa komina w domu pani Lucyny czy eksmisja SKOB-u z którą się nie zgadzam. Lepiej byś skomenował post pana Konrada Rowińskiego na wąrku dotyczącym SKOB-u. Jestem mu za ten gest bardzo wdzięczna. We wszystkich ludzi trzeba wierzyć, bo oni potrafią nas pozytywnie zaskoczyć.
Pozdrawiam Serdecznie. :) :) :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 04 Listopad, 2011, 13:09:38
Muszę podziękować za podsumowanie. Nie ze wszystkim się oczywiście zgadzam, ale przyjmuję analizę.
Moi drodzy, jesteście aktywnymi uczestnikami forum od roku. Ja od 4. Pięć lat wcześniej już wiedziałem jakie będę chciał współtworzyć forum, które będzie służyć wszystkim. Mam też wyobrażenie jakie będzie za lat pięć, chociaż może mnie już z wami nie być.

Jak wygląda forum dla wszystkich? Bardzo prosto. Żaden osobisty pogląd nie może zakłócać poglądów innych. Kiedy do tego dochodzi? Wtedy kiedy usilnie powtarzamy te same treści, pomijając merytoryczny dyskurs lub gdy dochodzi do monologu. Takim wyrazistym przykładem jest temat SKOBu. Bicie piany, kiedy sprawą zajmuje się sąd jest niepotrzebne i męczy czytelników.

Kolejnym męczącym przykładem jest antyklerykalizm postępowy. To nie jest tak, że pisząc wkoło na "czarnych" zniechęcimy kogokolwiek prawdziwie wierzącego do Kościoła. Było mało, wynaleziono temat krzyża aby nadać młyńskiemu kołu świeży pęd. Wiara, jakakolwiek i do kogokolwiek, jest osobistą sprawą każdego człowieka, do pielęgnacji której potrzebne są atrybuty. Uderzanie bezpośrednio w symbole gwałcimy te intymne wnętrze duszy człowieka, wywołując często uczucie poirytowania, które dalej przechodzi w gniew. Patrząc w tym świetle, to gdzie tu jest wolność i demokracja?
Wolność w przestrzeni publicznej kosztem wolności wyznania drugiego człowieka jest przejawem nowej demokracji? Bo nie rozumiem. Szanuję wyznania, do których też zalicza się ateizm. Tylko nie rozumiem, dlaczego ateista potrzebuje sprofanowanych symboli religijnych innych wyznań,  kiedy podkreślania swoje poglądy w dyskusji. Przecież może używać symbolu pustej ściany i walczyć o jego równoprawny udział w przestrzeni publicznej.

Do tradycyjnych wolności politycznych należą:

- wolność zgromadzeń
- wolność słowa
- wolność religijna
- wolność gospodarcza


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2011, 14:33:44
Piotrze nie zamierzam się z Tobą kłócić, Twoje poglady, Twoja sprawa. Kiedy się z Tobą zgazam, jesteś miły i powiedziałabyn nawet opiekuńczy ale kiedy tylko ośmielam się myśleć na dany temat inaczej niż Ty, od razu robisz się srogi. No cóż Nie chcę się z Tobą kłócić ale i nie będe przed Tobą padać na kolana. Wiem, że inni mogą mieć inne zdanie i mają do tego oczywiście prawo ale moim skromnym zdaniem mógłbś sie od Firefoksa wiele, wiele nauczyć. Chyle przed nim czoła. A jak Cię wkurza temat SKOB-u, to go po prostu nie czytaj, może biedni też Cię denerwują, bo sa wciąż biedni i nie potrafią przestać być takimi jakimi są. Mam pewien pomysł dotyczący pomocy innym z okazji Świąt Bożego Narodzenia ale ujawnię go troche później. Wyczuwam, że według Ciebie jestem wcieleniem zła, spoko przyjęłam to na klatę i żyje dalej.
Cóż moge dodać, chyba tylko Zdrowych, Szczęśliwych i Radosnych Świąt, bo one tuż tuż.
A w Boga wierzę, dziś spotkały mnie dwie bardzo miłe rzeczy, których wcale ale to wcale się nie spodziwałam i które bardzo mnie podbudowały(sprawy nie dotyczą Forum) i wiesz co za pierwszym i za drugiem razem pomyślałam o Bogu, czy on to widzi i czy cieszy się razem ze mną. Myślę o nim nie tylko wtedy kiedy mi źle ale rownież w chwilach radosnych i szczęśliwych. Tak naprawdę to wcale mnie nie znasz. Ja modlę się do Boga a nie do przedmiotów.
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Listopad, 2011, 16:49:47
Cytuj
Jak wygląda forum dla wszystkich? Bardzo prosto. Żaden osobisty pogląd nie może zakłócać poglądów innych.


Piotr już to przerabialiśmy.Nie wszyscy.Ty nie.
Przemówienie Władysława Gomułki i wiec na Placu Defilad w Warszawie w 1956r. (http://www.youtube.com/watch?v=pwQTHsMSDF8#)

Cytuj
Kolejnym męczącym przykładem jest antyklerykalizm postępowy. To nie jest tak, że pisząc wkoło na "czarnych" zniechęcimy kogokolwiek prawdziwie wierzącego do Kościoła.

Piotr jeżeli myślisz o mnie to niestety "ZONK" Ja nikogo nie chcę zniechęcać do wiary w Boga.Ja z wielkim dystansem podchodzę to poczynań,jak to Ty nazwałeś "czarnych", i jak słusznie zauważyłeś nie kryję się z tym.Mam swoje zdanie i chyba wolno mi je mieć.I mam w nosie że nie jest ono zgodne z
Cytuj
Pięć lat wcześniej już wiedziałem jakie będę chciał współtworzyć forum, które będzie służyć wszystkim. Mam też wyobrażenie jakie będzie za lat pięć, chociaż może mnie już z wami nie być.


Możesz mnie wykluczyć z L24.Nie zmieni to mojego stosunku do moich współmieszkańców.Ja uwielbiam ludzi takimi jakimi są.Na forum wyrażam swoje poglądy.Nigdy nikogo nie potępiłem personalnie.Nie za  religijność.
Dobrze Piotr nie będę strzępił języka.Twoje klapki na oczach,Twój problem.Czytałeś moje motto?Chyba nie.To przeczytaj.Cześć.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Listopad, 2011, 16:57:04
Cytuj
Piotrze nie zamierzam się z Tobą kłócić, Twoje poglady, Twoja sprawa. Kiedy się z Tobą zgazam, jesteś miły i powiedziałabyn nawet opiekuńczy ale kiedy tylko ośmielam się myśleć na dany temat inaczej niż Ty, od razu robisz się srogi.

Jolu podobnie to odbieram.Normalne łubu dubu... ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2011, 20:29:32
Jolu podobnie to odbieram.Normalne łubu dubu... ;)

Bo my czasem rozumiemy się bez słów a Twoja pańcia czyli pani Firefoksowa to wielka szczęściara.
 
PS. No i straciłam recenzenta.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Listopad, 2011, 21:38:06
Szczęściara? To dlaczego uważa że kobieta powinna mieć dwóch facetów.

Tak,tak zapytałem kiedyś nieśmiało.

I co mi odpowiedziała...

Że byłoby jej łatwiej związać koniec z końcem....

Ja nie wiem o czym ona myślała  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2011, 21:45:14
Szczęściara? To dlaczego uważa że kobieta powinna mieć dwóch facetów.

Tak,tak zapytałem kiedyś nieśmiało.

I co mi odpowiedziała...

Że byłoby jej łatwiej związać koniec z końcem....

Ja nie wiem o czym ona myślała  ;)

Wiesz co to zależy, czy chciała by związać te końce na mały supełek czy na dużą ozdobną kokardę.   ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Listopad, 2011, 21:50:36
Wiesz co to zależy, czy chciała by związać te końce na mały supełek czy na dużą ozdobną kokardę.   ;)

Aha,więc to nie o kasę chodzi.Cholera kasę to jeszcze mogę jej zapewnić.Ale z dużą kokardą to może być problem  :o


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2011, 22:06:16
Doprawdy nie wiem co Ci mogłabym w tej sprawie poradzić. Może niech żona zrezygnuje z tej kokardy i kup jej piękne kwiaty, z kokardą oczywiście.  :)
Myślę, że za kasę też sie nie obrazi.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Listopad, 2011, 20:18:15
W przyrodzie nic nie ginie

Boso o świcie biegłam polaną, ścigając tęczę
zachłannie sięgałam wyciągając doń ręce.
Dotyk cudowny przeniósł mnie w miejsca nieznane,
gdzie zło umarło a wszystkie dzieci są kochane.
Tam człowiek szanuje bliźniego,
ceniąc go bardziej niż siebie samego.
Tam odpowiedzialność, empatia oraz życzliwość,
wyparły bezpowrotnie fałsz, głupotę i chciwość.
Jeśli ktoś uronił łzę, to ze szczęścia jedynie,
bo niemożliwym jest smutek w takiej krainie.
Niestety, umknęły mi nagle te cudowne promienie,
gdy tuż obok za rogiem wyczułam czyjś ból i cierpienie.
Po prostu, spacerując skorzystałam z okazji
i marząc na jawie, puściłam wodzę fantazji.
Niesłychanie trudno tak sobie fantazjować
i jednocześnie niczym się nie przejmować,
widząc jak świat stopniowo na gorsze się zmienia.
Dziś dla wielu, oprócz mamony, nic nie ma znaczenia.
Własną korzyść i wygodę na piedestał wynosimy,
nieuchronnie kiedyś z nawiązką za to zapłacimy,
bo w przyrodzie nic nie ginie,
wiedzą to anioły oraz świnie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Listopad, 2011, 13:00:49
Czy Wilkowyje można porównać do Lubania ?  :)

Jak obserwuję nasze kochane miasto, wiedzę co się dzieje wokół i oczywiście obowiązkowo czytam Forum, to jakoś tak nie wiem zupełnie dlaczego kojarzy mi się ono z serialowymi Wilkowyjami.  Serial „Ranczo” ukazuje w krzywym zwierciadle  cały  przekrój ogółu mieszkańców niedużego miasta.  Jednocześnie w cały tym komizmie można dostrzec wiele życiowych mądrości oraz trafnych spostrzeżeń. Jednym z moich ulubionych wątków „Rancza” jest ławka mędrców. Komentarze wypowiadane przez bohaterów będących wiernymi degustatorami taniego wina , okupujących sławetną ławeczkę rozwalają mnie zarówno dowcipem jak i prostotą zaskakująco mądrych wynurzeń i dedukcji. Tak sobie myślę, że w Lubaniu przydałaby się taka ławka mędrców. Zadaję sobie tylko pytanie, jeśli mielibyśmy w naszym mieście takową ławeczkę, to gdzie ona by stała. W Wilkowyjach takie centralne miejsce znajduje się tuż pod sklepem spożywczym a u nas gdzie? Może pod którymś z marketów ? Jakoś brak mi pomysłów w tej kwestii. Druga sprawa, to kto by zasiadał na ławeczce. Miejscowi żule jakoś mi do tego nie pasują, oni nie mają w sobie tej wewnętrznej mądrości, co amatorzy Mamrota z Wilkowyj. Może na te miejsca, bardziej pasowaliby np. uczestnicy naszego Forum albo jeszcze ktoś inny, np. jakieś miejscowe Vipy. Ciekawa jestem, czy ktoś inny ma pomysły w tej kwestii?

Smak Mamrota (http://www.youtube.com/watch?v=feGgwO2Z9eg#)

A tak poważnie to fajnie byłoby obejrześ takie przedstawienie na żywo.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 16 Listopad, 2011, 17:37:37
Cytuj
Może na te miejsca, bardziej pasowaliby np. uczestnicy naszego Forum albo jeszcze ktoś inny, np. jakieś miejscowe Vipy. Ciekawa jestem, czy ktoś inny ma pomysły w tej kwestii?


Jolu prowokujesz.Ale dobrze ,ja się piszę. Mam tylko jeden warunek.Nie będziemy degustować "Czaru Pegeeru" Będziemy raczyli się bursztynowym napojem. A miejsce? Jest takie pod "Zieloną Bramką" . Dla niewtajemniczonych jest to sklep naprzeciw Urzędu Gminy. Jest to centralny punk pomiędzy Urzędem Miasta, Starostwem i Gminą..Jolu musisz to pilotować.
A tak widzę nasze powroty do domów.
Skecz o pijanym człowieku (http://www.youtube.com/watch?v=TsQuOs-K9D4#)

Tak wraca wójt
Monty Python - skecz o ministerstwie głupich kroków (http://www.youtube.com/watch?v=OgV4iBQVNyU#)




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Listopad, 2011, 18:04:41
Ciekawa wizja Firefoksa ale czekam na dalsze propozycje odnośnie lokalizacji ławeczki mędrców oraz kandydatów na te zaszczytne miejsca. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Listopad, 2011, 23:23:54
Jestem naprawdę w szoku. PiS nie jest u władzy a tu takie rzeczy. Taka szycha jak generał Gromosław C. zatrzymana przez katowicką prokuraturę.

http://fakty.interia.pl/polska/news/gen-czempinski-zatrzymany-przez-cba,1725342,3 (http://fakty.interia.pl/polska/news/gen-czempinski-zatrzymany-przez-cba,1725342,3) ;D

A jak to wygląda u nas? Wiadomo, są tacy, co nigdy nie beknęli i nie bekną, choć powinni, np. pewien lokalny "Hero", założył związki zawodowe i nikt mu nie podskoczy, nawet nasz miłościwie panujący król elekt, to dla niego cienki bolek.
Nie ma jak lokalna rzeczywistość.  ;)
Rzeczywistości pisaniem nie zmienię ale kto mi zabroni wyrażać zdanie o tym co mnie otacza.  :)






Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: janus58144 24 Listopad, 2011, 17:50:54
Wróble ćwierkają , iż ten lokalny "Hero" śmignął na zasłużone świadczenie chorobowe. Strach pomyśleć jakie  ono będzie długie. I tu pojawia się mój śmiech.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Grudzień, 2011, 13:12:07
DeSu - Kto wie czy za rogiem (http://www.youtube.com/watch?v=dFLQ0SbnzVg#)

 Pawlak z Samych Swoich, obserwując syna wpatrującego się uparcie i namiętnie w postać dorastającej córki Kargóla, powiedział z niepokojem w glosie"nieuchronnie zbliża się do pełnoletności". Idąc w jego ślady, powiem z pewną nostalgią w głosie:ten nasz wspaniały roczek 2011 nieuchronnie zbliża się do końca. No cóż trochę szkoda, to był rok interesujący pod wieloma względami. Wiele się działo ale przecież czas nie może stać w miejscu. Małe dzieci rosną, młodzież dorasta, młodzi ludzie się rozwijają popełniając przy tym obowiązkowo całą masę błędów, zresztą ci w średnim wieku oraz ci starsi też nie są nieomylni. Wszyscy popełniamy błędy, niezależnie od płci, wieku, statusu społecznego i jeszcze wielu innych czynników. Chyba jedynie Bóg ich nie popełnia ale on jest bóstwem a my jesteśmy tylko ludźmi. Podobno błądzić jest rzeczą ludzką. Zresztą zawsze to powtarzam z jednym ale, mądry człowiek uczy się na błędach a idiota popełnia wciąż te same pomyłki. Mam nadzieję, że mogę zaliczać się do tej pierwszej grupy, choć pewnie znajdą się tacy, co bez głębszego namysłu wrzucili by mnie do tego pierwszego wora. Przyznam się tak szczerze, że ja sama miewam czasem takie wątpliwości. Lubie siebie i akceptuję ale narcyzem nie jestem i nigdy nie byłam. Stać mnie na szczerą samokrytykę i od czasu do czasu robię sobie taką wewnętrzna analizę. Najfajniejsze czy też najciekawsze jest to, iż dziś wydaje się nam, że jesteśmy właśnie tacy a nie inni a potem za parę chwil , dni, miesięcy tygodni czy też lat, przy jakimś zdarzeniu, przeżyciu, dochodzimy nagle do wniosku, że się zmieniliśmy a jeżeli jeszcze ta zmiana jest dobra, pozytywna, wówczas chwila w której zdajemy sobie z tego sprawę jest niemalże magiczna lecz tak naprawdę to nie magia, to ludzka psychika, która jak wiadomo zmienną jest. Dlatego wiem jedno, nigdy nie można się poddawać ani załamywać, nawet kiedy jest bardzo źle z różnych powodów, trzeba wierzyć, że już wkrótce będzie lepiej. Choć sama wiara nie wystarczy, oprócz wiary ważne jest aby robić coś w kierunku tej zmiany. Co do rozwoju i radości z otaczającego nas świata, to niezależnie od wieku, można to robić całe życie. Niektórzy z wiekiem tetryczeją, gorzknieją, stają się bardzo poważni ale to naprawdę nie jest dobre wyjście. Ważne, by z biegiem upływających lat zachować w sobie cząstkę dziecka, tego, które pozwoli nam szczerze cieszyć się z drobiazgów oraz odbierać świat w sposób prosty i szczery(bez pokrętności), nie możemy dopuścić też by wygasła w nas, ta choćby maleńka iskierka młodzieńczości, bo dzięki niej potrafimy wciąż dostrzec romantyzm chwil, piękno zachodzącego słońca, urok śpiewu ptaków czy też czar tęczy rozświetlającej niebo tuż po deszczu. Zawsze, gdy widzę tęczę, mówię w myślach jakieś życzenie. Wiem, że to naiwne ale tak już mam. Cząstka dojrzałości jest równie ważna, ona dodaje tym wcześniejszym przymiotom umiaru, rozwagi i pozwala zachować pewien dystans, kiedy zajdzie taka potrzeba. Ważne, by życie miało jakiś sens, by w tym materialistycznym świecie nie zapominać o własnych potrzebach, drobnych przyjemnościach. Trzeba realizować własne marzenia, choćby jedno malutkie od czasu do czasu. Druga sprawa, to być otwartym na świat a oprócz zaspakajania własnych potrzeb pomyśleć o innych ludziach i ich potrzebach. Takie rzeczy jak dobro i szacunek, niestety mają sens tylko wówczas, gdy obowiązują w obie strony, bo czy np, dziecko, którego my nie szanujemy i całkowicie mu nie ufamy, byłoby w stanie nas szanować i zaufać nam bezgranicznie? Podobnie w pracy, jeżeli szef nasz szanuje, my również darzymy go pozytywnymi emocjami ale jeśli ten sam szef nas poniży, sponiewiera, to mamy ochotę skopać mu tyłek lub powiedzieć do słuchu kilka słów prawdy głęboko skrywanej. Szacunek, zaufanie, nie rodzą się same z siebie. Każdy z nas musi je sobie sam wypracować. To tak, jak z dobrym ciastem, jak go dobrze nie wyrobimy, wyjdzie nam paskudny zakalec.
No i znów się rozgadałam jak świętej pamięci Hanka Bielicka. Ona to dopiero miała gadane.

Życzę Wszystkim Zdrowych Szczęśliwych Radosnych Świąt Bożego Narodzenia a także by nikt nie spędzał Świąt w samotności a co gorsza przy pustym stole,
oraz tego, aby ten nadchodzący roczek 2012 był Szczęśliwy i Dostatni dla wszystkich bez wyjątku.

PS. Zmieniłam trochę posta, wycięłam przypowiastkę o złym (przeklinającym)Mikołaju, pomyślałam, ze nie każdy czytający musi mieć poczucie humoru takie jak ja.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 18 Grudzień, 2011, 21:06:16
Cytuj
PS. Zmieniłam trochę posta, wycięłam przypowiastkę o złym (przeklinającym)Mikołaju, pomyślałam, ze nie każdy czytający musi mieć poczucie humoru takie jak ja.

Co myśli pająk wisząc na nitce pajęczyny nad szklanką wody?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 19 Grudzień, 2011, 16:38:50
Co myśli pająk wisząc na nitce pajęczyny nad szklanką wody?


O k...., zmoczę sobie jaja.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 19 Grudzień, 2011, 19:19:21
Cytuj
O k...., zmoczę sobie jaja.

Ciepło ,ciepło...
...jak tu się spuścić żeby nie wpaść......????  :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Grudzień, 2011, 15:05:14
Nie gniewaj się Fire ale czasem zachowujesz się irracjonalnie. Wiem, że nie zawsze trzeba być poważnym, czasem można pożartować. Wiem, co to poczucie humoru ale jeśli chodzi o Ciebie, to przeginasz na maxa. Zdobyłam się na powiedzmy, że refleksję, napisałam o kończącym się roku a Ty piszesz mi tu o spuszczaniu się pająka. Na moje oko, to wyraźnie brak Ci kobiety, czyżby Szanowna małżonka wybyła np. do sanatorium ?  :P ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Grudzień, 2011, 16:31:19
Cytuj
Nie gniewaj się Fire ale czasem zachowujesz się irracjonalnie.

Za to masz plusika. Twój klip z mikołajem to był pikuś przy moim dowcipie.

Cytuj
PS. Zmieniłam trochę posta, wycięłam przypowiastkę o złym (przeklinającym)Mikołaju, pomyślałam, ze nie każdy czytający musi mieć poczucie humoru takie jak ja.


To jak jest z Twoim poczuciem humoru? Masz je czy Masz humory?

Sfiksowałyście boście chłopa dawno nie miały. Chłopa wam trzeba! (http://www.youtube.com/watch?v=quE0d1eqQog#)

Cytuj
Na moje oko, to wyraźnie brak Ci kobiety, czyżby Szanowna małżonka wybyła np. do sanatorium ?   


Pytasz czy stwierdzasz? Jak dla mnie to brzmi jak niemoralna propozycja  :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Grudzień, 2011, 20:57:20
Pysiu-mysiu, poozostaje mi jedynie dyplomatycznie zmienić temat. Zbliżają się święta, czas spotkań przy syto zastawionych stolach, zakrapianych często kropelką czegoś mocniejszego, dlatego nie zaszkodzi posłuchać dobrych rad w wykonaniu kabaretu Hrabi.

Kabaret Hrabi Kultura picia alkoholu (http://www.youtube.com/watch?v=fBY1n02UKoA#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Grudzień, 2011, 21:11:06
Strzelam focha (http://www.youtube.com/watch?v=5Nip_VvYKs8#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Grudzień, 2011, 21:16:14
No to może wrócę do tematu ale ostrzegam jestem marudna w łóżku jak ona.

Kabaret Hrabi - W łóżku (http://www.youtube.com/watch?v=hR1-h85oCvo#ws)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Grudzień, 2011, 21:30:05
.: Przychodzi baba do lekarza :. (http://www.youtube.com/watch?v=KAeY0l2a9YQ#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 21 Grudzień, 2011, 21:44:14
Fire, mój Ty mądralo, Ty to na wszystko znajdziesz odpowiedż. Oj zazdroszczę Ci tej madrości życiowej   ;). Wiesz nie rozpatrywałam problemu aż tak dogłębie, powiadziałabym nawet filozoficznie, jak uczyniles to Ty ale coś w tym jest, pewnie masz rację. Te nasze ostatnie nieporozumienia na Forum i ten zupełny brak konsensusu. Z pwnoscią wszystkiemu winna jest prostata, tylko czyja moja czy Twoja?  ;D :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 21 Grudzień, 2011, 22:15:57
Cytuj
Wiesz nie rozpatrywałam problemu aż tak dogłębnie,
Cytuj



 Wreszcie.Rozpatrzymy to dogłębnieto i konsensus się znajdzie. :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 21 Grudzień, 2011, 23:26:40
Na molestowanie odpowiadam wyłącznie molestowaniem  :P

Kabaret Hrabi- Molestowanie w pracy (http://www.youtube.com/watch?v=5nbkoBPNewE#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 22 Grudzień, 2011, 21:53:52
a finał molestowanie może być taki  :D Czy jesteś gotowa Jolanto ?

Kabaret Hrabi-Ciąża (http://www.youtube.com/watch?v=KYACKHD4tOk#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Grudzień, 2011, 23:07:47
a finał molestowanie może być taki  :D Czy jesteś gotowa Jolanto ?

Janie jak najbardziej jestem gotowa, urodzę bliźniaki, jednego z nich wychowam na premiera a drugiego na prezydenta.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 23 Grudzień, 2011, 23:19:07
Jola lepiej nie produkujcie polityków ;) Wesołych Świąt!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Styczeń, 2012, 15:56:14
Jola lepiej nie produkujcie polityków ;) Wesołych Świąt!


Masz rację Ewo, nie będę produkować żadnych polityków, lepiej stworzyć jakiegoś artystę, co by nam szarość dnia codziennego uprzyjemnił ale i z tego rezygnuję, po pierwsze, becikowego pewnie bym nie dostała a po drugie i najważniejsze rezygnuję z powyższego planu z szacunku do pani Firefoksowej, która za takowy czyn niechybnie by mnie storebkowała(natłukła torebką gdzie popadnie i ile wlezie).

A teraz już zupełnie poważnie. Usiadłam do napisania postu z myślą o Pawle i Piotrze, naszych Moderatorach. Nie zamierzam na nich narzekać tak jak inni, czasem zdarzyły się z mojej strony słowa krytyki głównie pod adresem Piotra. Nie jestem do końca pewna czy Piotr jeszcze moderuje czy robi to tylko Paweł ale wiem jedno, Piotr i Paweł to poczciwe chłopaki. Mają zalety i wady jak każdy z nas. Doskonale rozumiem to, że czasem muszą coś wykasować, po to, aby na Forum nie zapanował całkowity bałagan i chaos. Wiem też jakich mamy dzielnych Forumowiczów czyli takich , którzy nie pozwolą sobie kneblować ust. O to jestem jak najbardziej spokojna. Moderatorów serdecznie pozdrawiam, dziękuje im za ich czujność, zaangażowanie. Mam nadzieję, że nie zabraknie im cierpliwości i siły aby wytrwać na Forum.
Na poprawienie humoru dedykuję im piosenkę. Zawsze słucham Nat King Colea, gdy jest mi źle.

Nat King Cole - Smile (http://www.youtube.com/watch?v=I85ApzR43jU#)
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 03 Styczeń, 2012, 19:01:04
Cytuj
Masz rację Ewo, nie będę produkować żadnych polityków, lepiej stworzyć jakiegoś artystę, co by nam szarość dnia codziennego uprzyjemnił ale i z tego rezygnuję, po pierwsze, becikowego pewnie bym nie dostała a po drugie i najważniejsze rezygnuję z powyższego planu z szacunku do pani Firefoksowej, która za takowy czyn niechybnie by mnie storebkowała(natłukła torebką gdzie popadnie i ile wlezie).


Spokojnie Jolu.Nigdy nie jest tak źle aby nie mogło być gorzej  :P

TANGO LIBIDO (http://www.youtube.com/watch?v=TNHZOxDTN7o#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Styczeń, 2012, 19:33:31
 Curious ten, którego posty lubię czytać i jednocześnie ten, z którym często się nie zgadzam, wspomniał mi kiedyś i książce "Atlas Zbuntowany "autorstwa Ain Rand, pisarki wyznającej filozofię obiektywistyczną. Przeglądając poniższy link można nieco zgłębić owo zagadnienie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_obiektywistyczna (http://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_obiektywistyczna)
Książki jeszcze nie przeczytałam, jest raczej niedostępna w bibliotekach a na allegro kosztuje około 45 złotych. Przyznam, że jeśli miałabym wydać taką kwotę, to wolałabym trochę dopłacić i kupić sobie krążki z piosenkami nad King Colea (uwielbiam jego śpiew)

Nat King Cole - "Aquellos ojos verdes" (http://www.youtube.com/watch?v=I3m4ykXaN1I#)
lub piosenki Wysockiego w wykonaniu Maleńczuka.

Wysocki Maleńczuka- Neutralne tango / Piesnja o neitralnoj połasje (http://www.youtube.com/watch?v=6uFdBttnvgk#)

Wiem, że w porównaniu z Ain Rand, wybitną, znaną i z pewnością mądrą pisarką jestem tylko głupią babą ale mimo to pozwolę sobie mieć własne zdanie i nie zgodzić się z poglądami, które ona głosiła. Nie zgadzam się z tym, że aby przetrwać, trzeba myśleć wyłącznie o sobie czyli być egoistą, to właśnie egoizm niszczy nas samych i wszystko wokół nas. Wiadomo, odrobina egoizmu od czasu do czasu jeszcze nikogo nie zabiła. Jest to nam potrzebne, chociażby dla zachowania higieny psychicznej. Oczywiście, tak jak nie wszyscy są egoistami tak samo nie wszystkich stać na altruizm. Myślę, że do dobrze, gdyby nie było zła, nie docenialibyśmy dobra. To właśnie na tle egoizmu i egocentryzmu altruizm staje się bardziej wyrazisty. Każdy ma prawo postępować tak jak chce, mamy przecież wolną wolę, choć nie do końca. W dzisiejszych czasach wielu z nas, choć do tego się nie przyznaje, znajduje się w stanie jeśli nie całkowitego, to częściowego ujarzmienia. A związku, ta silniejsza jednostka ujarzmia tą słabszą, despotyczny szef( co w dzisiejszych czasach jest normą) ujarzmia swoich podwładnych, prezes klubu politycznego ujarzmia tych, którzy mu podlegają, czasem toksyczny rodzic ujarzmia dziecko. Przykładów jest naprawdę mnóstwo. My Polacy już tacy jesteśmy, jeśli sobie możemy na to pozwolić, chętnie i z premedytacją ujarzmiamy innych. Ci, którzy nie ujarzmiają, sami dają się ujarzmiać z bardzo rożnych powodów, może to być strach, potrzeba jakiejkolwiek korzyści materialnej( ja nazywam to ochłaptyzmem od słowa ochłap). Na szczęście są wśród nas też tacy, którzy nie starają się górować nad innymi i jednocześnie nie pozwalają upadlać siebie samych. Być altruistą, choćby przez moment, wcale nie znaczy być ujarzmionym. Jeśli robimy cokolwiek dla innych z własnej, nie przymuszonej woli, to tak jak byśmy robili coś dla siebie, bo tak naprawdę robimy to po to, aby przez chwilę poczuć satysfakcję z pomocy innym, czyli chcemy poczuć się lepiej. Patrząc na to głębiej lub też bardziej filozoficznie można by powiedzieć, że altruizm jest pewną formą egoizmu.
Dlaczego piszę o tym wszystkim? Ano dlatego, że wczoraj przez chwilę też próbowałam pobawić się w altruizm i przyznam, że to bardzo przyjemne uczucie, to zarówno radość, wzruszenie i satysfakcja. Człowiek czuje się wtedy naprawdę super, można się od tego uzależnić. W wątku dotyczącym SKOB-u pisałam w grudniu, że swoje wynagrodzenie wynikające z członkostwa w potocznie zwanej komisji mieszkaniowej miałam przelać na konto SKOB-u. Niestety sytuacja tej organizacji nadal jest niepewna. Poza tym nie podoba mi się obecna postawa pana Leszka. Wiem, co to upór i trwanie przy swoim ale ważne też w jaki sposób to robimy a zbieranie plotek i pogłosek, drukowanie, powielenie tego i rozwieszanie na słupach nie jest takim kierunkiem postępowania za jakim byłabym skłonna optować. Dlatego też zmieniłam decyzję i pieniążki czyli 300 złotych przekazałam wczoraj osobiście pewnej pani, matce trójki dzieci. Owa pani  mieszkała w lokalu z dziurawym, cieknącym dachem, zgrzybiałymi sianami, odłączonym gazem i skrzącymi się przewodami elektrycznymi. Z tego co mi wiadomo ów budynek został przeznaczony do rozbiórki. Na szczęście w miesiącu grudniu decyzją komisji mieszkaniowej owa pani wegetująca wraz z mężem i trójką dzieci w tych spartańskich warunkach, otrzymała mieszkanie. Co prawda małe ale suche i przytulne. Kobieta jest szczęśliwa i zadowolona, dzieci już nie muszą na co dzień wdychać grzyba(jedno z nich z tego powodu choruje na astmę). Wkrótce ma dojść do skutku zamiana i ta przemiła i teraz już szczęśliwa rodzinka przejdzie na większe dwupokojowe mieszkanie. Gdy poszłam do tej pani i życząc jej oraz dzieciom i mężowi powodzenia ale przede wszystkim zdrowia na nowym mieszkaniu, wręczyłam jej pieniążki, była zadowolona i wzruszona jednocześnie.  Wiecie co, dostawać coś od kogoś, to przyjemna sprawa ale dawanie czegoś od sobie to też spora frajda, to co się wówczas czuje w sercu, to naprawdę niezła jazda. Pozostałe 30 złotych z mojego grudniowego wynagrodzenia przyleję na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I to by było na tyle.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 06 Styczeń, 2012, 20:00:05
Jolu po mojej niedawnej eskapadzie,saldo mam na minusie.Moja pani żąda wyjaśnień. Jolu czy ja mogę wydrukować sobie Twojego posta i użyć go jako usprawiedliwienia.W przeciwnym wypadku zostanę "wytorebkowany" :-*



PS.
Gratuluję postawy.Duży PLUS.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 06 Styczeń, 2012, 21:19:09
Jolu chylę czoła przed Tobą. Powiem Ci, że czekałam kiedy sama zobaczysz, że działanie SKOB-u ma obecnie niewiele wspólnego z biedą i bezrobociem, a ukierunkowało się na walkę polityczną. Gdyby te 300 zł trafiło do nich to słupy byłyby jeszcze bardziej obwieszone plakatami poniżej pasa. Patrzyłam na to z niesmakiem. Te dopiski o rozmowach telefonicznych- ta jazda po dorosłym mężczyźnie- ta pruderia. Panowie ze SKOB urządzili sobie arenę- ciekawa jestem, czy żaden z nich nigdy nie miał żadnej pokusy. Tylko gdyby to jeszcze chodziło o morale, ale tu chodzi o politykę. Tym bardziej jest to obrzydliwe.Blee...
Myślę, że rodzina, która wsparłaś należycie wykorzysta te pieniądze. Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Styczeń, 2012, 22:49:12
Dzięki za dobre słowo poczciwa kobieto  ;) Ewo, jak mówi stare przysłowie "tylko krowa nie zmienia poglądów". Popierałam SKOB, bo moim zdaniem mimo wszystko robili dużo dobrego ale też nie potrafiłam przemilczeć tego iż postępowanie pana Leszka ostatnimi czasy niestety nie jest godne pochwały a ja z takimi działaniami nie chciałabym mieć nic wspólnego. Też walczyłam nieraz o różne sprawy ale przecież jakiś poziom trzeba zachować. Nasze słowa a przede wszystkim czyny mówią dużo o nas samych, o tym jacy naprawdę jesteśmy. Pozdrawiam.

Pysiu-Mysiu, przykro mi, że Twoja pani wzięła się wreszcie za Ciebie  :D ale to musiało tak się skończyć. Jednak z drugiej strony prawdziwy przyjaciel nie opuszcza w biedzie, dlatego też drukuj co chcesz i ile chcesz jak zaistnieje taka potrzeba to osobiście napiszę Ci usprawiedliwionko. Trzymaj się dzielnie i nie denerwuj więcej swojej panci Firefoksowej. ;) :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Styczeń, 2012, 11:20:01
No i Tusk zrobił nam dobrze, tak jak obiecywał. Moja mama za leki, które do tej pory płaciła ok. 50-u złotych tym razem musiała wybulić 80. Ktoś może powiedzieć, 8 dych co to za pieniądze, są tacy, co wydaja miesięcznie po 300, 500 i więcej na leki. To prawda, sama znam takie osoby, tyle, że teraz ci starzy, schorowani ludzie będą płacić jeszcze więcej niż do tej pory więc chyba przyjdzie im przepraszam za wyrażanie zdechnąć z głodu. Dlaczego Tusk tak bardzo lubi robić dobrze bogatym a biednych i chorych ma głęboko nie powiem gdzie. Z drugiej strony zdziwiona nie jestem, bo tego się po nim spodziewałam. A pan minister zdrowia? Ewo wspominałaś, że jest inteligentnym facetem czy coś w tym rodzaju. Nie zaprzeczam, ktoś, kto ukończył studia, zajął się polityką i został ministrem musi być inteligentny. Obserwowałam trochę jego drogę polityczną i dla mnie to zarozumiały karierowicz, który wpadł w sidła własnej próżności. Ktoś słusznie napisał na Forum, nie wiem czy to również nie Ty Ewo, że Tusk uczynił go kozłem ofiarnym. Myślę podobnie. Niestety politycy bywają bezwzględni.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 08 Styczeń, 2012, 11:47:19
Jola, jestem tego samego zdania, Arłukowicz jak był w SLD, wydawał mi się inteligentnym facetem ale teraz wyszło szydełko z woreczka, karierowicz, który niestety, jak się okazuje, niezbyt inteligentny dlatego, że jego kariera właśnie wkroczyła na równię pochyłą, Tusk go wykorzysta i skończy jak Schetyna lub jeszcze niżej


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 08 Styczeń, 2012, 17:08:26
Cytuj
No i Tusk zrobił nam dobrze, tak jak obiecywał.

Jolu może Twoja mama korzysta z niewłaściwej apteki.Ja wydawałem na leki około 80 zł.Teraz na te same wydałem około 60 zł.Za zastrzyki podskórne przeciw zakrzepicy które kosztują ponad 200 zł. płaciłem 6.70 teraz zapłaciłem 4.20  Donaldzie zrobiłeś mi dobrze och i ach  :D :D :D

ŻORŻ  ja rozumiem że każdy chciałby kupić jak najtaniej.Niestety rynek leków to również rynek.A więc terminy popytu i podaży jakby wpisują się w ten temat.Ja chciałbym aby bilety kolejowe były tańsze niż są.Albo chciałbym abyś Ty sprzedał mi swój samochód taniej niż chcesz.Czy zrobisz tak?Czy zrozumiesz że ja nie mam kasy.Nie,nie zrobisz tego poszukasz kupca z kasą.Wiem niekoniecznie trafiłem z porównaniem.A Wy również popełniacie faux-pas .To nie Tusk decyduje o wszystkim.Daleki jestem od czołobitności.Wydaje mi się jednak że obwinianie premiera o całe zło tego świata jest nieporozumieniem. Pozdrawiam...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 08 Styczeń, 2012, 18:17:54
Fajerku, ja wiem, że zwolennicy premiera chcieliby żeby przeciwnicy się od niego odczepili, a wszystko co złe przepiali Jarkowi, no niestety nie da się, bo jakoś wydaje mi się że Tusk jest premierem i co by nie pisać, tylko on odpowiada za wszystko co się dzieje w naszym kraju, nie wszyscy to chcą zrozumieć, bo przecież premier to taki dobry człowiek.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 08 Styczeń, 2012, 19:40:13
Cytuj
Fajerku, ja wiem, że zwolennicy premiera chcieliby żeby przeciwnicy się od niego odczepili, a wszystko co złe przepiali Jarkowi, no niestety nie da się, bo jakoś wydaje mi się że Tusk jest premierem i co by nie pisać, tylko on odpowiada za wszystko co się dzieje w naszym kraju, nie wszyscy to chcą zrozumieć, bo przecież premier to taki dobry człowiek.


Premier robi swoje i chwała mu za to.ŻORŻ czy o tym Jarku myślisz.
Kabaret Pod Wyrwigroszem - parodia (http://www.youtube.com/watch?v=RHHLKhVnVfg#ws)

Nie rób sobie jaj.Jego nawet najbliżsi wykolegowali.Zresztą na własne życzenie.Jarek jest całkowicie niezależny.Nic już od niego nie zależy. 8)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Styczeń, 2012, 20:14:47
Pysiu-mysiu moja mama korzysta cały czas z tej samej apteki. Cieszę się, że Twoje leki są teraz tańsze, mnie naprawdę cieszy każdy choćby najmniejszy pozytyw. Moja córcia niedługo wybiera się do lekarza po receptę, ponieważ zażywa leki na astmę i sama jestem ciekawa czy skorzystała czy też straciła na tych ostaniach modernizacjach służby zdrowia, które tak zachwalasz. nie zamierzam iść w ślady Zorża i przekomarzać się z Tobą w tymże temacie, bo nie mam takiej potrzeby. Co do parodii Jarosława, to uwielbiam Kabaret pod Wydrwigroszem i wiem że stać ich na świetne skecze ale ten jest bardziej żałosny niż śmieszny i nie dlatego, ze dotyczy Jarosława. Ten pan( mam na myśli Jarosława) mnie też czasem wkurza i drażni, bo bywa równie upierdliwy co uparty. Jeśli chodzi o pana premiera, to dziwię się tylko, że jeszcze nie założyłeś jego fanclubu. Zwerbuj jakieś fajne lachy z pomponami i niech śpiewają np." Donuś, Donuś nasz kochany, się postarał i wyborca wydymany. "


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 08 Styczeń, 2012, 20:31:30
Jolu zaliczyłem wtopę.To parodia Lecha.Ups.Przepraszam.Co prawda dla mnie nie ma to znaczenia.I jeden i drugi to kartofel.Zupełnie niepotrzebnie oburzasz się na premiera.Robi co może.Mylnie mnie oceniasz.Nie pieję z zachwytu nad tym co jest,jak również zachowuję dystans do tego co było.Innymi słowy nie jestem zwolennikiem skrajności.To znaczy nie wpisuje się w :Od komuny do Komunii.Czy to jest dla Ciebie jasne?
Cytuj
Zwerbuj jakieś fajne lachy z pomponami i niech śpiewają np." Donuś, Donuś nasz kochany, się postarał i wyborca wydymany. "

Prawdziwa erudytka z Ciebie.A odnośnie "lach"to od zawsze jestem otoczony pięknymi kobietami.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 08 Styczeń, 2012, 21:41:03
Ta, tak, Kaczyńscy to kartofle, a Tusk biedaczysko, robi co może dla swojego narodu, żałosny brak obiektywizmu, Jola natomiast wtórując mi, nie opowiada się za moim zdaniem, też ciekawe. Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 08 Styczeń, 2012, 21:55:42
Cytuj
Wysłany przez: ŻORŻ

Ta, tak, Kaczyńscy to kartofle, a Tusk biedaczysko, robi co może dla swojego narodu, żałosny brak obiektywizmu, Jola natomiast wtórując mi, nie opowiada się za moim zdaniem, też ciekawe. Pozdrawiam

ŻORŻ a co to jest według Ciebie obiektywizm.Ja wyszperałem taka regułkę:Obiektywizm, postawa człowieka w ocenie zjawisk, ludzkich zachowań i systemów wartości, oparta na równoważeniu pierwiastka racjonalnego i emocjonalnego, na kierowaniu się racjami zarówno dobra ogólnego, jak i własnego.

Obiektywizm nie wyklucza angażowania się, wręcz przeciwnie - potwierdza się poprzez zaangażowanie się po stronie prawdy, sprawiedliwości, słusznych argumentów, rzeczowości, przedmiotowości. Obiektywizm w poznawaniu świata, społeczeństwa i człowieka oznacza uznanie niezależności treści wiedzy od podmiotu poznającego, jej intersubiektywnej sprawdzalności i zgodności z rzeczywistością.

Mam wrażenie że to ja bardziej  wpisuję się w/w regułkę.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 09 Styczeń, 2012, 08:41:32
i tu masz rację bo masz wrażenie


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 09 Styczeń, 2012, 20:26:33
Cytuj
Wysłany przez: ŻORŻ

i tu masz rację bo masz wrażenie

ŻORŻ a nie Masz wrażenia że zaśmiecamy wątek Joli naszymi przekomarzankami ?

Dobrze Wiesz że Jola opowiada się za p.BURMISTRZEM i za mną. ;D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 09 Styczeń, 2012, 21:34:57
Bisurmanicie watek okrutnie. Po Joli skobowych refleksjach, to kto wie, może i jej ulubiony recenzent powróci : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Styczeń, 2012, 21:49:50
ŻORŻ a nie Masz wrażenia że zaśmiecamy wątek Joli naszymi przekomarzankami ?

Dobrze Wiesz że Jola opowiada się za p.BURMISTRZEM i za mną. ;D ;D ;D
Pysiu-mysiu masz całkowitą rację, opowiadam się za naszym prześlicznym Burmistrzem, za Tobą zwierzu też ale nie znaczy to oczywiście, że odwracam się od Twojego oponenta. Moja podświadomość podpowiada mi, że Żorż to porządna i godna szacunku osoba. Pójdę na całość i powiem  Ci na ucho jeszcze coś ale niech to zostanie między nami, ja chyba byłabym zdolna polubić nawet szanownego pana Konrada. I co Ty na to przebiegły brutalu?  ;D :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 09 Styczeń, 2012, 21:58:51
No nie.Szczena mi opada.Wiem coś o trójkątach.Ale czworoboki?A to pewnie nie koniec.Obawiam się że to będzie **x zbiorowy. :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Styczeń, 2012, 13:48:02
No nie.Szczena mi opada.Wiem coś o trójkątach.Ale czworoboki?A to pewnie nie koniec.Obawiam się że to będzie **x zbiorowy. :P

Jest takie mądre powiedzonko"głodnemu chleb na myśli" A do Ciebie pasuje jak ulał ksywa EROTOMAN TEORETYK. :P ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Styczeń, 2012, 17:46:54
Cytuj
est takie mądre powiedzonko"głodnemu chleb na myśli" A do Ciebie pasuje jak ulał ksywa EROTOMAN TEORETYK.

Cóż Jolu, coś się zaczyna ,coś się kończy.A teoria pozostaje.Tylko jak udało Ci się skojarzyć bryły geometryczne z "TEORETYKIEM" ?  :o :P Oj domagasz się dziewczyno,domagasz...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Styczeń, 2012, 23:31:56
ŚNIŁAM OSTATNIO O LEOPOLDZIE PLASTUSIŃSKIM Z MIASTA DOJNA KROWA

Miałam sen, bardzo realny sen o nieuleczalnie bezczelnym człowieku. W pewnym mieście o nazwie Dojna Krowa, żył sobie mężczyzna,  pan Leopold Plastusiński . Miał on dobrą posadkę urzędnika w miejscowym urzędzie. Poza tym pełnił też funkcję kierownika hotelu należącego do tegoż urzędu. Leopold  miał żonę, pracującą na pełen etat ale dodatkowo zatrudniał ją w hotelu na umowę-zlecenie. Ona w hotelu nie robiła prawie nic poza wypisaniem faktur od czasu do czasu ale opłacało się jej to bardzo, bo co miesiąc na jej konto wpływała całkiem ładna sumka.  Goście hotelowi nie zawsze żądali faktur potwierdzających pobyt , więc pan kierownik  Plastusiński  wydał polecenie swoim  pracownikom hotelowym aby wręczać faktury wyłącznie tym gościom którzy się tego domagali. A jak na daną usługę nie ma faktury (pokwitowania), to tak, jakby ta usługa nie miała miejsca ale pieniążki z pobytu gości były,  więc, co można było z nimi zrobić? Nie ma obawy, sprytny Leopold wiedział  co uczynić z tym fantem .  W związku z takim a nie innym postępowaniem pana Plastusińskiego radni  Dojnej Krowy stwierdzili,  iż hotel jest nie rentowny i na jednym z posiedzeń uchwalili likwidację tegoż hotelu.  Biedny Leopold, bohater z mojego snu , stracił wówczas intratne źródło dochodu ale przecież miał nadal ciepłą posadkę w UM Dojnej Krowy a ponieważ w miedzy czasie odbyły się wybory i wybrano całkiem nowego Burmistrza, to pan Plastusiński z obawy przed utratą owej posadki utworzył związki zawodowe w tymże UM. Następnie w tym moim śnie, Burmistrz nakazał Leopoldowi  opuszczenie  mieszkania służbowego, znajdującego się w tym budynku co nieistniejący już hotel a będącego własnością miasta Dojna Krowa.  Zawiedziony i „poszkodowany” nową sytuacją  pan Plastusiński wywiózł co prawda ze służbowego mieszkania swoje rzeczy ale nie chciał oddać kluczy, gdyż żądał od Dojnej Krowy 110-u tysięcy złotych zadośćuczynienia.  Taki sen to prawdziwy koszmar. Mój boże dobrze, że to tylko sen i że takie rzeczy nie dzieją się naprawdę, bo trudno by mi było pogodzić się z taką niegodziwością. Na szczęście Lubań to nie Dojna Krowa.  ;)
Ten koszmarny sen, to jedynie projekcja mojej wybujałej wyobraźni,  ;) dlatego też oświadczam, że jakiekolwiek podobieństwo osób, miejsc i sytuacji z mojego snu do osób, miejsc i sytuacji w realnym świecie jest  zupełnie przypadkowe.  :)

O.S.T.R.-CHCIWOŚĆ (http://www.youtube.com/watch?v=Gjz3Engg8Ds#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 15 Styczeń, 2012, 11:13:57
Faktycznie, sen nie do przyjęcia, masz rację, dobrze, że to nie w Lubaniu


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 15 Styczeń, 2012, 12:16:46
Pan Czesław nie będzie zachwycony, Jolu : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2012, 12:24:49
Pan Czesław nie będzie zachwycony, Jolu : )
Piotrze, naprawdę nie mam pojęcia o co Ci chodzi.  ;)  Nic mi do jakiegoś pana Czesława. Miałam koszmarny sen i opisałam go, bo taką traumę trzeba koniecznie z siebie wyrzucić. Czyżby to było zabronione?   :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 15 Styczeń, 2012, 12:50:53
CYT:
Ona w hotelu nie robiła prawie nic poza wypisaniem faktur od czasu do czasu ale opłacało się jej to bardzo, bo co miesiąc na jej konto wpływała całkiem ładna sumka.  Goście hotelowi nie zawsze żądali faktur potwierdzających pobyt , więc pan kierownik  Plastusiński  wydał polecenie swoim  pracownikom hotelowym aby wręczać faktury wyłącznie tym gościom którzy się tego domagali. A jak na daną usługę nie ma faktury (pokwitowania), to tak, jakby ta usługa nie miała miejsca ale pieniążki z pobytu gości były,  więc, co można było z nimi zrobić? Nie ma obawy, sprytny Leopold wiedział  co uczynić z tym fantem .

mi to podpada pod pewien art. ... Zaradna toż to koszmar nie sen, ale czytając czuję się jakbym przeżywał deja vu  :o

a co do Piotra o jakim Czesławie piszesz, czy w Naszym Urzędzie pracuje jakiś Czesław który był kierownikiem hotelu i robił przekręty, jeśli coś o tym wiesz to radził bym poinformować odpowiednie służby, przecież Nasze wpisy na L24 nie są anonimowe  ::)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 15 Styczeń, 2012, 12:54:23
Sukcesy niczego nie uczą. Każde, nawet najbardziej traumatyczne doświadczenie niesie ze sobą jakąś naukę. Wyciągać wnioski do przodu! ;)

PS.
Akcja nocnej projekcji Jolki nie toczy się w Lubaniu, borisem.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2012, 13:05:19
Choć mój sen nie był z gatunku erotycznych, to jednak widzę, że budzi on w męskiej części czytających sporą ekscytację.  ;D ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 15 Styczeń, 2012, 13:11:34
Jolu, bo wszyscy wiedzą o co chodzi


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2012, 13:18:25
Jolu, bo wszyscy wiedzą o co chodzi
Jeśli tak, to dlaczego nikt wcześniej nie pisał na Forum o tym, co jest dla nas wszystkich koszmarem. Wszyscy niby kumają mój sen ale gdybym go nie opisała i i tak wszystko byłoby ok. Skoro ludzie nie piszą o czymś, co jest złe ich zdaniem, nie protestują, to znaczy, że przystają na takie koszmary. A może się mylę?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 15 Styczeń, 2012, 13:25:47
Jola, bo wiesz...takie relacje pomiędzy szefem a pracownicą nie trzymają długo : )

Chyba, że: 3:55 :)

http://www.youtube.com/v/1Wojg8PFhN0?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 15 Styczeń, 2012, 13:46:42
Jolu, a no dlatego,,,,, gdyby każdy z nas opisał swoje sny, to by była dopiero gratka, dodam, że każdy kręci lody jak mu sytuacja pozwala, gdyby w Twoim śnie wystąpił ktoś inny, robiłby to samo bo nasze państwo to taka dziwna instytucja, pozwala na niegodziwość, mało tego, jest tej niegodziwości przychylna.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2012, 13:54:08
Żorż, smutne, to co piszesz, niestety zgadzam się z Tobą. Pamiętaj tylko o jednym. Państwo to nie tylko rząd, samorząd czy urzędy wszelkiej maści. Państwo, to także my obywatele tego kraju, więc od nas samych też dużo zależy i ja w to wierzę.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 15 Styczeń, 2012, 16:32:07
Jolu, niedawno zwróciłem uwagę właścicielowi psa, który robił na twardo pod moim garażem, dosłownie metr od drzwi, i co? po kłótni i interwencji policji ( bo na straż miejską nie ma co liczyć) gówienko leży tam do tej pory, my możemy reagować ale państwo nas nie chroni, czyli od górnie jesteśmy na straconej pozycji, smutne ale prawdziwe, więc się nie dziw, że mało jest reakcji na różne nieprawidłowości bo wszystko zamyka się w małej szkodliwości społecznej. Prawo skonstruowano tak, by urzędnik mógł je interpretować po swojemu. Swoją drogą, jaki jest miernik szkodliwości społecznej??? tego nikt nie wie. Ot taki kraj.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2012, 18:43:12
Rozumiem o co Ci chodzi Żorż ale przecież te niedorzeczne przepisy, które można interpretować na sto sposobów i całe nasze prawodawstwo nie spadło z Marsa ani z żadnej innej planety drogi mlecznej. To wszystko wyszło spod pióra naszych posłów, senatorów, ministrów, bądź innych do tego uprawnionych osób, tych które wybieramy my Polacy w demokratycznych wyborach więc sama nie wiem kogo obwiniać za to co dzieje się wokół ??? Z drugiej strony, jeśli ten, któremu zwróciłeś uwagę zareagował tak a nie inaczej, to chyba winna jest nasza mentalność i myślę, że żadne prawo nas nie zmieni, jeżeli my sami nie chcemy się zmienić. To tak jak z alkoholikiem, jeśli on sam nie zechce zerwać z nałogiem, to żadne nawet najsroższe prawo go nie uleczy. Bardzo bym chciała aby świat wokół mnie był lepszy, dlatego też sama staram się być lepsza np. pomagając innym, choćby w maleńkim stopniu, poza tym staram się szanować drugiego człowieka. Mówiąc o uczciwości innych, wymagam tego również od siebie. Ważne byśmy szanowali i cenili innych tak jak chcielibyśmy aby oni szanowali i cenili nas, a druga sprawa, wymagając tego czy owego od innych, bądźmy też wymagający w stosunku do siebie samych. Co jeszcze. A no to, że trzeba umieć pochwalić za każdy nawet najmniejszy sukces, nawet tego, którego uważamy za swojego przeciwnika ale jak trzeba, to mieć odwagę zwrócić uwagę za błąd temu, który jest naszym sprzymierzeńcem. Przecież to wcale nie jest trudne. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 15 Styczeń, 2012, 19:47:01
Właśnie, mentalność!!! otóż, nasza mentalność to dbanie o własny interes, nawet za cenę krzywdy innych, taka jest prawda, "tylko czyjeś nieszczęście dodaje skrzydeł". Brutalna prawda, i nie ma się co łudzić, altruizm? a cóż to takiego? bezinteresowne działanie na rzecz innych??? największa bzdura jaką słyszałem, człowiek z natury jest egoistą i nawet jak daję datek żebrakowi, ma satysfakcję, więc gdzie tu bezinteresowność??? to się nazywa już inaczej,,,, sponsoring!!! choć wolałbym trzymać się Twojej oceny, to trudno jest nie zgodzić się ze mną


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 15 Styczeń, 2012, 20:08:36
Zwycięstwo na pokaz... - Empatia po polsku cz. 4 (http://www.youtube.com/watch?v=9ggsmdvjMd0#ws)

koń polski-jak sie ciesze że cie widze (http://www.youtube.com/watch?v=enP0h7BYmUA#)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 16 Styczeń, 2012, 06:36:33
Cytuj
Wysłany przez: Jola

Wiesz co Pysiu-mysiu całuj się w nos, jesteś jak zwykle uszczypliwy niczym wredna teściowa, a w kolejce często zdarza mi się przepuszczać innych np w markecie, gdy mam większe zakupy a ktoś za mną ma kilka rzeczy to sama mówię takiej osobie aby stanęła w kolejce przede mną lub u lekarza czy w urzędzie gdy widzę, że ktoś naprawdę się spieszy to chętnie przepuszczam takie osoby. Przecież nic mi od tego nie ubędzie. Co do robienia czegoś na pokaz, to nie pomyślałeś, że jeśli zrobimy coś dobrego i powiemy o tym to może być to bodźcem dla innych aby uczynili podobnie. Mimo Twojej wrednej uszczypliwości i tak Cię lubię @-o Firefoksie    A trener rozwoju osobistego, to taka osoba, robiąca nam pranie mózgu.

 Jolu nie jestem uszczypliwy,nie w stosunku do Ciebie.Klip który wrzuciłem w żadnej mierze nie dotyczy Ciebie.Wszyscy znamy Twoje szlachetne serce.Ja osobiście wielokrotnie  "plusowałem " Twoje posty i Twoją postawę. Moje klipy znalazły się w Twoim wątku tylko dlatego aby pokazać że są jeszcze inni (czyt. lepsi) ludzie od tych o których mowa w/w klipach. Plusuję @-ę Jolantę Bogusławę. :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 16 Styczeń, 2012, 12:58:51
Jolu, jestem cyniczny, to fakt, tylko że mój cynizm to po prostu twarde stąpanie po ziemi, ja też w życiu przeszedłem wiele i sądzę, że cynizm ma wiele oblicz, chociażby powiedzenie... " co cię nie zabije, to cię wzmocni"""" to konkretny przykład, choć interpretują to w sposób taki,,,, nie będziesz popełniał tych samych błędów, to nic innego jak cynizm indywidualny więcej, każdy, kto chce coś osiągnąć, musi mieć choć odrobinę cynizmu w sobie, inaczej ginie w tłumie. Przepraszam za ten wywód socjologiczny, trochę choroba zawodowa a trochę tłumaczenie samego siebie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Styczeń, 2012, 17:11:55
Żorż masz ode mnie plusa, po pierwsze za ten wywód, dzięki któremu Cię poznaję i coraz więcej rozzumiem, po drugie za że mimo, iż piszesz o cyniźmie, ja jednak dostrzegam coś innego, a mianowicie ogromną wraźliwość. Myślę, że jeśli masz w sobie jakiekolwiek pokłady cynizmu, to wynikają one z bezradności a nie z wyrachowania. pozdrawiam

Pysiu_mysiu nie denerwuj sie tak, po prostu Cie źle zrozumiałam. Czasem tak mam, że nie ogarniam do końca. Zapomniałam o dystansie i to co obejrzałam przyjęłam na klatę(czyt. wzięłam do siebie). Do szlachetności to mi raczej dużo brakuje, ja po prostu staram się być normalna, choć nie zawsze mi to wychodzi.  :-* ;) Wystarczy, że będziemy postępować tak, żeby nikt przez nas nie cierpiał i nie płakał. Często powtarzam to swoim dzieciom, "jak masz jakiś cel, jakieś marzenia, to odwaznie do nich dąż ale rób to w taki sposób, żeby nikt przez ciebie nie cierpiał, bo sukces osiągniety kosztem innych ludzi, na ich placach jest gówno warty"
I jeszcze jedno, wiesz co jest najgorsze, jesli mówimy swoim dzieciom jedno a postępujemy w życiu codziennym zupełnie inaczej. Dziecko przede wszystkim bierze przyklad z tego jak postępujemy, więc nasze slowa muszą wspólgrać z naszym postępowaniem.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 16 Styczeń, 2012, 18:19:03
Zgadłaś, ten cynizm, to moja złość na niemoc w ogromie niedorzeczności, których autorami są włodarze, decydenci, co gorsza niekompetentne osoby. Pozdrawiam 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Styczeń, 2012, 19:55:06
Zgadłaś, ten cynizm, to moja złość na niemoc w ogromie niedorzeczności, których autorami są włodarze, decydenci, co gorsza niekompetentne osoby. Pozdrawiam 
Czuje podobnie ale owa bezradność i niemoc wypełnia 5 może 10 procent mojego umysłu, natomiast cała reszta, czyli pozostałe 90 procent, to wiara, że kiedyś będzie lepiej, że są wśród nas dobrzy i mądrzy ludzie i w końcu najważniejsze, wiara w to, że i ja mogłabym coś zmienić na lepsze. Staram się coś robić na swój, być może naiwny sposób, wiem, że często bywam jak ten nieszczęsny Don Kichot ale przynajmniej próbuję.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 16 Styczeń, 2012, 22:10:50
Ba! nie myślisz chyba Jolu, że ja siedzę z założonymi rękami i tylko narzekam, też staram się spełniać w swoich działaniach, i oczywiście mam w sobie wiarę w to co robię, bo jaki byłby świat bez wiary???


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 16 Styczeń, 2012, 22:16:46
Cytuj
i oczywiście mam w sobie wiarę w to co robię, bo jaki byłby świat bez wiary???

ŻORŻ chcesz mnie sprowokować?  ;D ;D ;D

Cytuj
Pysiu_mysiu nie denerwuj sie tak, po prostu Cie źle zrozumiałam. Czasem tak mam, że nie ogarniam do końca.
Jolu ogarniasz jak mało kto na tym forum.To raczej ja nie zawsze wyrażam się dostatecznie jasno. :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Styczeń, 2012, 23:40:09

Jolu ogarniasz jak mało kto na tym forum.To raczej ja nie zawsze wyrażam się dostatecznie jasno. :P

No to wszystko jasne Pysiu-mysiu  :P Wypracowaliśmy konsensus  :-* ;)

RapIer Konsensus ft. Beku (http://www.youtube.com/watch?v=V87cbRuCIww#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 17 Styczeń, 2012, 00:27:24
Cytuj
No to wszystko jasne Pysiu-mysiu   Wypracowaliśmy konsensus   

Jolanto Bogusławo zgadzam się z Tobą.Przepraszam,przez ten nawilżający bursztynowy napój gubię kontakt z rzeczywistością.  8)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: IWO499 17 Styczeń, 2012, 12:20:48
A wiecie co powinno się robic właścicielom psów, którzy po pupilach sprzatać nie chcą????    to samo co w filmie robi Marek Konrad "Dzień świra" pod oknem . A dlaczego psy mogą pod okiemy własciciela a człowiek nie??? bo wychowany?/ bez przesady. Może wtedy dałoby to jakis skutek???


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Styczeń, 2012, 16:44:07
A wiecie co powinno się robic właścicielom psów, którzy po pupilach sprzatać nie chcą????    to samo co w filmie robi Marek Konrad "Dzień świra" pod oknem . A dlaczego psy mogą pod okiemy własciciela a człowiek nie??? bo wychowany?/ bez przesady. Może wtedy dałoby to jakis skutek???

Moja droga temat psich kup był wałkowany na Forum już wiele razy i raczej nie przyniosło to żadnego skutku więc szkoda twojego zdrowia i energii, choć z drugiej strony nie zamierzam dyktować Ci o czym warto pisać a o czym nie warto
Pysiu-mysiu proszę Cię, nie zwracaj się do mnie tak oficjalnie, bo czuję się wówczas jak matrona a ja jestem takim raczej luzakiem.  ;) ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 17 Styczeń, 2012, 17:46:05
Jolu, wałkowany temat psich kup nie dał rezultatu, może dlatego, że słabo był wałkowany?? uważam, że trzeba wałkować takie tematy, może w końcu przeczyta to ktoś, kto może więcej w danej sprawie, przecież to że psy robią gdzie się da pod okiem właściciela, jest nie zgodne z prawem, więc jak to jest z tym prawem??? ono jest, czy go nie ma????


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Styczeń, 2012, 19:32:31
No nie wiem Żorż, było kilka wątków na ten temat, wiele osób wówczas się wypowiadało. Przecież Straż Miejska ani tym bardziej Policja nie może stać przy każdym właścicielu psa wychodzącym na spacer i pilnować go. Już tacy jesteśmy, uważamy gówno naszego pieska za naszą własność, tylko wówczas, gdy tkwi ono w pisku. Gdy piasek się załatwi, natychmiast wyrzekamy się gówienka. Gdybym miała bezpośredni wpływ na ustawodawstwo, złożyłabym w Sejmie następujący projekt"
"Jeśli pies będący z towarzystwie swojego właściciela załatwia się na chodniku, ulicy, klatce schodowej  czy też innym miejscu publicznym a właściciel nie posprzątawszy po swoim psie, oddala się od miejsca "skażenia", wówczas osoba będąca świadkiem owego zajścia ma pełne prawo podejść do właściciela tego czworonoga i kopnąć go w d..ę. ;). I co Ty na to Żorż. ;)

Sprzątaj po swoim psie - Zachęca Urząd Miasta w Opolu (http://www.youtube.com/watch?v=kgGN-rjdX_M#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 18 Styczeń, 2012, 07:06:32
Jolu, fajne ale zauważ, że właścicielkami czworonogów są też kobiety a ja kobiet nie biję, a facet właściciel psa miałby dostać kopa? lepiej byłoby wytarzać jego twarzową w odchodach psich a następnie namówić jego pieska by ten ugryzł go jeszcze w kostkę,, to byłoby dobre!!!albo kara chłosty np 20 batów, albo musi zrobić 50 pompek w zamienniku na 1000 przysiadów lub 3 miesiące ciężkich robót  itd itp, żarty ale sprawa nie jest śmieszna, od takich zachować bierze się dalsze postępowanie, co gorsza często dzieci wychodzą z pieskiem i co wtedy? żadnej kary nie można zastosować, gdyż piesek oficjalnie nie może należeć do nieletnich i tu sprawa się rozmywa. Lepiej popiszmy o czymś wzniosłym. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 18 Styczeń, 2012, 11:56:56
  Na zamknięcie tematu psich odchodów mała ciekawostka:
"W Polsce żyje najwięcej psów w przeliczeniu na mieszkańca. Najczęściej nie ma żadnego problemu, by sprawić sobie czworonożnego przyjaciela. Wystarczy wybrać się do hodowli albo po prostu wziąć psiaka ze schroniska. Od jakiegoś czasu w niektórych miastach nie ma nawet obowiązku płacenia podatku za psa. Jakie zdziwienie budzi więc w Polakach dziwny zwyczaj panujący na Islandii. Jeszcze parę lat temu w stolicy kraju nie wolno było... posiadać psa.

Rada miasta uznała bowiem, że czworonożni przyjaciele roznoszą choroby, robaki, a także sprawiają, że ulice są brudne. Poza tym stwierdzono, że posiadanie psa jest związane z wiejskimi przyzwyczajeniami mieszkańców Rejkiawiku, które trzeba wykorzenić. Na to, by mieć psa mieszkając w bloku, zgodę muszą wyrazić wszyscy mieszkańcy. Ponadto na teren Islandii nie są wpuszczane niektóre rasy, na przykład pit bull. "


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 30 Styczeń, 2012, 16:54:18
Cytat: "Jeśli chodzi o wybory, to cieszę się, że się skończyło tak jak się skończyło. Odetchnęłam z ulgą, teraz dam sobie spokój z politykowaniem i przekomarzaniem się na forum. "

Nie dotrzymała Pani Jola słowa....


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 05 Luty, 2012, 10:24:57
Cytat: "Jeśli chodzi o wybory, to cieszę się, że się skończyło tak jak się skończyło. Odetchnęłam z ulgą, teraz dam sobie spokój z politykowaniem i przekomarzaniem się na forum. "

Nie dotrzymała Pani Jola słowa....

Jak to moja droga Melioracjo, przecież częściej się przekomarzam niż politykuję.  ;)  Poza tym, nie da się inaczej gdyż to nasze Forum bardziej jest przesiąknięte polityką niż pornol seksem.  :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 05 Luty, 2012, 12:28:53
Zaradna ... ;)

Najpiękniejszy komplement dla kobiety (http://www.youtube.com/watch?v=8_VIiOCLT9E#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 07 Luty, 2012, 18:31:36
Niestety/stety  pornografia w internecie jest zakazana może dlatego


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 07 Luty, 2012, 18:41:22
TERAZ ĆWIERĆ FINAŁY - NOWA PIOSENKA I NOWE NADZIEJE - POMÓŻCIE ZDOLNYM CHŁOPAKOM Z LUBANIA  !!!
[/b][/size]

http://www.muzycznabitwa.prw.pl/bands/view/128/the-modts (http://www.muzycznabitwa.prw.pl/bands/view/128/the-modts)

(http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/390827_332283210128663_917446881_n.jpg)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 21 Luty, 2012, 13:35:09
Tak sobie myślę, że już niedługo w kraju będzie super, po prostu cudnie. Jaki mądry ten nasz pan Premier i cały jego nowo powołany rząd. Tak wspaniały, że myśląc o nich wszystkich aż mam motylki w brzuchu. Wiek emerytalny zostanie wydłużony do 67-miu lat. Biedny ZUS wreszcie odetchnie. Nieważne, że naród nam się starzeje, to błahostka. To nic, że rodzi się coraz mniej dzieci a te, które się urodziły to i tak wyjadą prędzej czy później za granicę za chlebem. Nawet Urzędy Pracy  proponują ludziom oferty pracy za granicą, za wcale nie małe pieniądze. U nas w kraju spory procent pracujących, to osoby na umowach śmieciowych lub pracujące na czarno. Dotyczy to wielu grup zawodowych niezależnie od wieku. Pracodawcy szukają osób wykształconych, z doświadczeniem a jednocześnie młodych, więc ciekawa jestem, jeśli taki czterdziestoparolatek, pięćdziesięcioparolatek  lub co gorsza sześćdziesięciolatek straci pracę, bo np szef z niego zrezygnuje tłumacząc to redukcją i szukaniem oszczędności lub dajmy na to zakład zostanie zlikwidowany. Emerytury taki "młodzieniec"nie dostanie bo będzie jeszcze na to stanowczo za młody. Jeżeli  taki bezrobotny "młodzieniec"się rozchoruje, chociażby ze zgryzoty nad tym wszystkim, to jeśli nie dobije go "wspaniała " zreformowana służba zdrowia, to po prostu i zwyczajnie zdechnie z głodu. Nie wiem może to i jest jakiś sposób. Tak sobie myślę,że pan Premier wyznaje zasadę iż cel uświęca środki . Mamy w kraju spory procent bezrobotnych, mamy też sporo ludzi głodnych. Nie jest tajemnicą, iż spoty procent naszych rodaków żyje na skraju nędzy.
W związku z tym wpadł mi do głowy taki pomysł a mianowicie, Niech głodni zjedzą bezrobotnych. W ten sposób, po pierwsze głodni porządnie się najedzą i może zrobią sobie w lodówkach jakiś zapasik na potem a po drugie zostanie rozwiązany raz na zawsze problem bezrobocia. Tak nieśmiało się zastanawiam, czy aby nie napisać do pana Premiera, aby w związku z moim powiem nieskromnie genialnym pomysłem powołano odpowiednią ustawę a przy okazji może pan Premier uczyni mnie jednym ze swoich ministrów. A odnośnie nowej ustawy emerytalnej, to nie wiem dlaczego jest taka skromna. Ja śmiało podniosłabym wiek emerytalny do stu lat. To rozwiąże problem emerytów w prawie 100-u procentach, no i wówczas można polikwidować wszystkie ZUS-y. No może jedną siedzibę zostawić, bo chyba kilku stulatków w kraju mamy. Pozostałby tylko jeden ważki problem, czy wystarczy kasy na godziwe  odprawy dla wspaniałych pracowników ZUS.  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 21 Luty, 2012, 15:06:33
Jolu, bardziej brutalnie, najpierw niech głodni napłodzą bezrobotnych, w myśl zasady, nie rybę a wędkę potrzeba. Tak więc głodni płodząc bezrobotnych, cały czas będą mieli co jeść, czyli nie będą głodni, więc nie będą mogli jeść bezrobotnych, w myśl nowych przepisów, że głodny może jeść tylko bezrobotnego. Tak mi wyszło, że zobaczyłem jak to faktycznie u nas prawo działa, bo podobnych absurdów jest więcej i to w tak prawidłowym kraju.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 21 Luty, 2012, 18:26:14
Jolu myślę że "nasz" rząd nie robi nic nowego.Oni tylko uważnie czytają biblię.

Cytuj
Symboliczny motyw wędrówki

Wędrówka nabiera w tej historii cech symbolu. Trudy wędrowania, cierpienia, poświęcenie Izraelitów oznaczają tu kolejne etapy wewnętrznego doskonalenia. Podróżowanie do krainy, w której wszyscy będą szczęśliwi jest symbolem ziemskiego życia, w czasie którego człowiek musi pokonywać codzienne problemy, starać się żyć zgodnie z bożymi przykazaniami, żeby zasłużyć na pobyt w raju po śmierci.

Wędrowiec jest tu symbolem człowieka, a wędrówka - drogi życiowej.


http://www.bryk.pl/lektury/_/biblia.w%C4%99dr%C3%B3wka_do_ziemi_obiecanej.html (http://www.bryk.pl/lektury/_/biblia.w%C4%99dr%C3%B3wka_do_ziemi_obiecanej.html)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 07 Marzec, 2012, 23:11:49
Nie wiem skąd mamy w sobie tak wiele arogancji. Dość łatwo przychodzi nam walenie innych w rogi, jak chociażby ten „ obrotny”, przedsiębiorca, który zajmował się dystrybucją soli przemysłowej do szeregu zakładów produkujących artykułu spożywcze, jako pełnowartościowej soli spożywczej, narażając tym samym z pełną świadomością czy bezczelnie i z premedytacją na szkodliwe działanie związków zawartych w tejże soli odpadowej ogół konsumentów. Dla mnie to draństwo, inna sprawa to mnogość przedsiębiorców zatrudniających ludzi na tzw. umowy śmieciowe lub co gorsza na czarno. Ciekawe jak i kiedy owi nieszczęśnicy wypracują swoje emerytury ?Łatwo mówić panom posłom i senatorom  o wydłużeniu wieku emerytalnego, gdyż oni nie wiedzą co to bieda, bezrobocie. Dla nich przeżycie za 1000 od pierwszego do pierwszego jest niczym opowieść sf . Wiadomo, jeżeli  niektórzy politycy nie załapią się w następnej turze wyborów i nie zasiądą w Parlamencie, to koledzy  nie dadzą im zginąć. Jak nie wskoczą na stołki prezesów spółek czy dyrektorów firm, to zawsze znajdą się miejsca w  radach Nadzorczych. A przykład naszego byłego pana Burmistrza, przegrał wybory a i tak bieda mu w oczy nie zajrzy, bo został Wice starostą. Były pan Wice starosta ,co prawda odpadł ale i tak wyszedł z tego obronną ręką, gdyż utworzono dla niego etat. Czy nasze miasto naprawdę stać na takie a nie inne poczynania w dobie kryzysu? Nie wiem, być może tak. Smutne, że takie działania stały się normą.
Równie łatwo, co walenie innych w rogi przychodzi nam krytyka lecz niestety nie tych, których naprawdę powinniśmy piętnować. Jeździmy po tych, którzy robią kawałek dobrej roboty i są naprawdę wartościowymi ludźmi. Mam tu na myśli Ewę, przystojnego marudę, Patrycję, Widelca oraz resztę ekipy Panaceum. Wkurza mnie jak czytam krytykę pod ich adresem. Być może popełniają jakieś błędy, jak każdy z nas  ale są aktywni, robią coś dla innych, czynią to bezinteresownie. A  jak czytam poniższe  komentarze, to zwyczajnie nie wiem, śmiać się czy płakać?
„@EWO
CZY ORGANIZUJĄC DZIEŃ DLA KOBIET 10 MARCA NIE STRZELIŁAŚ SOBIE W KOLANO.
10 MARCA JEST DZIEŃ MĘŻCZYZN
CO BY NA TO POWIEDZIAŁO WYMIENIONE WCZEŚNIEJ PRZEZ CIEBIE KOŁO ŁOWIECKIE GDYBYŚ IM SKŁADAŁA ŻYCZENIA NA WALENTYKI ZAMIAST NA ŚW HUBERTA.”
Lub
„ BARDZO DZIWNE KRYTERIA ZAPRASZANIA GOŚCI.
ALE NAWET PRZYJMUJĄC TE DZIWNE KRYTERIA DLACZEGO NIE ZOSTAŁA ZAPROSZONA ZOFIA CZERNOW Z PO ALBO CO JESZCZE DZIWNIEJSZE ŻADNA POSŁANKA Z PIS. A NA TAK WAŻNE SPOTKANIE NA PEWNO NIE ODMÓWIŁABY PRZYJAZDU WICEPRZEWODNICZĄCA PISU BEATA SZYDŁO !

A MOŻE TEN DZIEŃ DLA KOBIET MA BYĆ ZWIASTUNEM POWSTANIA SOLIDARNEJ POLSKI W LUBANIU ?   ”
 Poza tym niektórzy Forumowicze pisząc o Panaceum, zarzucają Ewie polityczną przynależność do takiego czy innego ugrupowania i tym samym próbują z powyższego Stowarzyszenia robić organizacje polityczną, co zwyczajnie mnie śmieszy i uważam, że chodzi tu o zwyczajną ludzką zazdrość i zawiść. Zamiast samemu zrobić coś pożytecznego dla innych. łatwiej jest skrytykować tych, którzy to robią, gdyż to nie wymaga żadnego wysiłku. Dlatego też ja osobiście chcąc wspierać bliźniego, wybrałam inną formę pomocy, która daje mi naprawdę mnóstwo satysfakcji i nie muszę jednocześnie narażać się na inwektywy  tak jak Ewa. Chodzę  kilka razy w miesiącu na parę godzin do hospicjum. Ludzie, którzy tam przebywają polubili mnie i mimo swych ułomności okazują mi wdzięczność, uśmiechem, miłym słowem. Oni cieszą się, że ktoś próbuje dla nich coś zrobić a ja jestem zadowolona, że mogę tam bywać. Rozmawiam z nimi, pogłaszczę po głowie, potrzymam za rękę, karmię, roznoszę posiłki, zmywam naczynia a jak trzeba to i pomagam pielęgniarkom wycierać im tyłki. Tak naprawdę to robię to dla siebie, bo gdybym nie miała takiej potrzeby i nie dawałoby mi to satysfakcji, to z pewnością bym tam nie bywała.
Tak to jest Ewo ludzie ułomni i potrzebujący pomocy drugiej osoby bardziej docenią nasze działania, niż ci, którzy pozornie naszej pomocy nie potrzebują. Piszę pozornie, gdyż jeśli Panaceum czyni działania w jakimś kierunku, to najwidoczniej konieczność takich działań jest potrzebna tylko ludzie nie są tego świadomi. Dodam tylko, iż zawsze dostrzegam i potrafię docenić dobro w drugim człowieku. Wbrew pozorom jest we mnie mnóstwo pokory ale jest to pokora wobec pozytywnych wartości. Pozdrawiam. :)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 07 Marzec, 2012, 23:37:52
Heh. Cóż dodać... Dla Ewy i innych pań, co jutro święto mają, dancingowy standard w niesamowitej interpretacji nieżyjącego już Janusza Gniatkowskiego.

http://www.youtube.com/v/TuG8HCHVI_8?version=3&amp;hl=pl_PL

PS.
Poszedłbym na zabawę przy takiej muzyce do jakiejś remizy. Dzisiejsze czasy są tak ubogie, że aż chce się powiedzieć, nędza galicyjska : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 08 Marzec, 2012, 15:49:19
Jolka, Jolka jesteś niesamowita :D
Piotrek dziękuję za "małą Ewę" :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 08 Marzec, 2012, 22:53:32
Oberwało mi się wczoraj za ten wpis od notoco : /  A Janusz śpiewa o córce : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 12 Marzec, 2012, 23:04:46
Odchodzą po kolei: Irena Jarocka i ...
Cytuj
Łódź. Zmarł piosenkarz Bogusław Mec

Po ciężkiej chorobie w niedzielę rano w szpitalu w Zgierzu zmarł Bogusław Mec - piosenkarz, kompozytor, artysta plastyk. Miał 65 lat. 15 grudnia artysta zaśpiewał swój ostatni koncert w Teatrze Małym w Manufakturze.

O śmierci artysty poinformował PAP jego przyjaciel, piosenkarz Krzysztof Cwynar.

Bogusław Mec urodził się 21 stycznia 1947 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Łodzi. Zadebiutował w 1970 roku na Łódzkiej Giełdzie Piosenki. Otrzymał wówczas nagrodę główną, nagrodę publiczności i wyróżnienie jury za wykonanie piosenki "Obłąkany kataryniarz".

Rok później także wygrał Giełdę, wykonując utwór "To nie był sen". Jak przypomniano na oficjalnej stronie internetowej artysty, piosenkarz został wtedy zauważony i dostał szansę występu na XX Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie wygrał debiuty.

Rok później nastąpił przełom w jego karierze, bowiem zwyciężył opolski festiwal, wykonując chyba swój największy przebój - "Jej portret" Włodzimierza Nahornego i Jonasza Kofty; po sukcesie w Opolu Czesław Niemen zaprosił Meca do wspólnej trasy koncertowej po Polsce.

Lata 70. to najdynamiczniejszy okres rozwoju kariery Bogusława Meca. Nagrywał kolejne przeboje, m.in. "Na pozór", "Zgubiłem się", "Może znajdę", "Z wielkiej nieśmiałości". Piosenki te długo utrzymywały się na pierwszych miejscach Studia Rytm. Występował też na wielu festiwalach, koncertował w całej Polsce, a także w ZSRR; współpracował z większością polskich orkiestr.

W 1977 roku piosenka wykonana w duecie z Ewą Dębicką "Mały, biały pies" otrzymała nagrodę w Opolu. W 1980 roku Mec otrzymał tam kolejną nagrodę za utwór "W białej ciszy powiek"; ta sama piosenka wygrała Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu OIRT w Pradze.

W 1987 roku wyjechał do Afryki i - jak napisano w jego biografii - była to najpiękniejsza wyprawa artystyczna w karierze Bogusława Meca.

Na początku lat 90. artysta wrócił też do malarstwa, a pierwszą wystawę zorganizował w Sztokholmie; później występował w serii recitali "Śpiewający wernisaż", w których łączył piosenkę i malarstwo.

Od 2001 roku walczył z białaczką; po kilku latach wydawało się, że uporał się z chorobą i wrócił na scenę. W 2008 roku ukazała się jego ostatnia płyta "Duety", która zawierała 13 przebojów Meca, wykonanych w nowych aranżacjach oraz jeden premierowy utwór. Razem z artystą zaśpiewali m.in.: Marysia Sadowska, Justyna Steczkowska, Krzysztof Kiljański, Peter Getz, Marcin Rozynek, Tatiana Okupnik czy Anna Maria Jopek.

Artysta zmarł w niedzielę rano w szpitalu w Zgierzu. Miał 65 lat; pozostawił żonę i córkę.

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/134992.html (http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/134992.html)


Męczony koncertami życzeń w prlowskiej telewizorni, teraz często wracam do kanonów muzyki POP. To jest niesamowite i w ogóle amazing !

Irena
http://www.youtube.com/v/ASZ-yg8Afno?version=3&amp;hl=pl_PL

Bogusław
http://www.youtube.com/v/o4yQWglenkc?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Marzec, 2012, 11:22:48
Piotr to smutne ale taka jest kolej rzeczy, jedni się rodzą inni odchodzą. Czasy mojej młodości to raczej Modern Talking, Shakin Stewens, Lady Pank, Lombard itp ale przyznam że zarówno piosenki Ireny Jarockiej jak i Bogusława Meca nie są mi obce, chętnie słuchałam tych melodii. Dziś już nie ma takich artystów a ci, którzy są to jedno sezonowe gwiazdki.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Marzec, 2012, 14:24:03
       Wywody Notoco dotyczące szczerości sprowokowały mnie do zamieszczenia kolejnego z moich opowiadań. Bywa, że czasem nie potrafimy być szczerzy wobec tych, którzy są nam bardzo bliscy i nie koniecznie jest to wynik naszej nieszczerości lub dwulicowości. Czasem robimy to instynktownie aby chronić samych siebie.

       Zanim ktoś uzna, iż to co przeczyta poniżej jest złe, niestosowne czy niesmaczne, dodam, iż to nie moja wyobraźnia jest chora i zepsuta, to życie czasem bywa takie, że szkoda słów.
 :) , więc unikanie takich tematów jest zwyczajnym zamiataniem pod dywan. Oczywiście to moje subiektywne zdanie.

Wanda- „Po to cię brałem”
   
       Na pogodne niegdyś lico Wandy, ostatnio coraz częściej nakładał się smutek i nawet w dniu swoich imienin nie przejawiała zbytniego entuzjazmu. Myśl o świętowaniu czegokolwiek budziła w niej niechęć. Głównym powodem tej apatii był Łukasz. Na widok jego przepitej paszczy oraz rozbieganych, wyłupiastych oczu, ściskało ją w dołku, co dodatkowo przyprawiało ją o mdłości. Miała wtedy wrażenie, że jakaś wielka, obrzydliwa łapa grzebie w jej wnętrznościach i wywraca je na lewą stronę. Zagubiona kobieta starała się walczyć z negatywnymi emocjami, lecz nie zawsze dawała sobie z tym radę.
   
       Łukasz miał swój wytyczony cel i dążył do niego uparcie, nie tracąc nadziei na wygraną. Dla jednych taki cel to udane i szczęśliwe życie rodzinne. Dla innych kariera zawodowa,  uwieńczona większym lub mniejszym sukcesem. Niestety są też tacy, którym pełnię szczęścia daje kolejna opróżniona butelka. Łukasz zaliczał się do tej ostatniej kategorii szczęśliwców.
       Owego dnia dawał wyraźnie do zrozumienia, że liczy na imprezę suto zakrapianą alkoholem. Chwilami zwracając się do żony, próbował nawet robić wrażenie człowieka cywilizowanego.
       -Rybko, czy pamiętasz, jaki dzisiaj dzień?- Spytał czułym głosem Wandy.
       -Przecież już ci mówiłam dwa dni temu. Nie będzie żadnej imprezy. Nie mam ochoty na świętowanie, a ty jak zechcesz to i tak znajdziesz sobie okazję, by zalać się w trupa.
       - W porządku, zamknij się, słyszałem wyraźnie! Nie to nie!- Ryknął wzburzony mężczyzna.
       - Przestań się złościć, mamy mnóstwo wydatków. Dlaczego alkohol jest dla ciebie taki ważny?- Przejęta kobieta chcąc uniknąć kolejnej awantury, próbowała zdusić w zarodku agresję męża. Chandra i niepokój narastały w niej z minuty na minutę. Czas, gdy Łukasz okazywał jej czułość, zainteresowanie i choćby pozory szacunku, nieuchronnie odszedł w zapomnienie. Teraz modliła się jedynie o święty spokój i odrobinę bezpieczeństwa. W przeszłości Wanda starała się ignorować przeciwności losu. Robiła to wszystko zaślepiona miłością. Nie traciła wówczas nadziei, że jej ukochany zrezygnuje z nałogu i wszystko będzie jak dawniej. W owym czasie nie wiedziała jeszcze, że złudne nadzieje są niczym trucizna.

        Obiad jedli w milczeniu. Atmosfera była dość napięta i nie wróżyła nic dobrego. Po posiłku Wiola pobiegła pobawić się do swojego pokoju. Łukasz odpoczywał na łóżku, oglądając przy tym telewizję. Wanda z nadzieją na spokój krzątała się po kuchni. Zmywała po obiedzie i uprzyjemniała sobie czas słuchając radia. Dzięki muzyce mogła się odrobinę odprężyć.
Nagle zupełnie niespodziewanie rozległo się pukanie do drzwi.
       -Proszę – powiedział Łukasz podnosząc się z łóżka. Wtedy w drzwiach ukazała się jego matka Dorota oraz ojczym Antoni.
       -Cześć dzieci, gdzie moja synowa?- Spytała uśmiechnięta kobieta o szczupłej sylwetce i surowych rysach twarzy. W dłoniach trzymała dorodny bukiet oraz ogromną purpurowo-kwiecistą bombonierę.
       -Część mamo- odpowiedziała Wanda i w mgnieniu oka poweselała. Cieszyło ją, że ktoś o niej pamiętał, bo jeśli chodzi o Łukasza to raczej nie było mowy o jakimkolwiek upominku. Bardzo rzadko dawał jej kwiaty lub inne prezenty. Oczywiście, nie krył, że pamiętał o imieninach żony, lecz nie wysilił się nawet, aby złożyć jej życzenia. Wanda ubolewała nad tym, lecz już dawno nauczyła się głęboko skrywać swoje uczucia. Nie chciała dawać mu satysfakcji. Niejednokrotnie robił wrażenie, jakby zadawanie jej bólu, sprawiało mu przyjemność.
       -Wandeczko, wszystkiego najlepszego z okazji twoich imienin- powiedziała Dorota, wręczając synowej upominki i całując ją w oba policzki.
       -Dziękuję mamo. Proszę siadajcie. Zaraz zaparzę kawy i ukroję ciasta. Nic nie planowałam, nie spodziewałam się gości, ale wszystko gra. Zaraz postaram się przygotować coś dobrego – poinformowała Wanda swoich gości i udała się do kuchni. Po czym błyskawicznie przyrządziła jajka w majonezie, rozmroziła i odgrzała bigos oraz upiekła na rożnie kilka pysznych kiełbasek.
   Łukasz nie ponosił się ze szczęścia. Od razu nabrał werwy. Wiedział, że żona pozwoli mu na kupno wódki. Jego matka i ojczym nie stronili od alkoholu. Obraziliby się, gdyby odpowiednio ich nie ugoszczono.
   
       Dorota i Antoni, oczekując na imprezę, spokojnie raczyli się kawą i ciastem. Wanda pośpiesznie przygotowywała poczęstunek. Łukasz przyniósł ze sklepu coś słodkiego dla córki i oczywiście dwie butelki wódki. Jedną z nich za sponsorowała Dorota.
       Wkrótce wszyscy zasiedli do stołu. Dużo rozmawiali, śmieli się, jedli i pili. Chwilami oglądali też telewizję. W podobnej atmosferze upłynęło następnych kilka godzin. Całe towarzystwo oprócz Wandy było zdrowo wstawione. Ona też przechyliła parę kieliszków. Musiała obowiązkowo, by nie obrazić teściowej, która w podobnych sytuacjach zwykła mówić:” Chętnie bym wypiła, ale jeśli moja synowa nie chce, to ja też nie będę, bo nie jestem pijaczką.” Te słowa działały na Łukasza jak płachta na byka. Zawsze potem dokuczał żonie i mścił się na niej przy każdej okazji. Uważał, że Wanda podczas odwiedzin teściowej powinna być spolegliwa i uśmiechnięta, by nie zniechęcać jej do picia i stawiania kolejnych flaszek. Mężczyzna poważał każdego, kto miał ochotę opróżnić z nim kolejna butelkę.
   Wanda, nie mając wpływu na pewne sytuacje, próbowała się do nich dopasować. Mimo wszystko wizyta teściowej wyraźnie poprawiła jej humor. Przez tych parę chwil, gdy z nimi rozmawiała, żartując i dobrze się bawiąc, zapomniała o złośliwości męża. To jak traktował ją od pewnego czasu, było ogromnie bolesne. Nieraz ukradkiem popłakiwała. Łukasz prawie zawsze w obecności matki okazywał żonie sympatię. Niestety to tylko pozory. W sytuacjach sam na sam stawał się nieczuły i podły jak mało, kto.
    Odwiedziny teściów dobiegały końca. Wszyscy oprócz gospodyni ledwo trzymali się na nogach. Antoni po wyjściu z toalety postanowił iść do domu sam. Dorota położyła się na brzegu narożnika i natychmiast zasnęła. Wiola od dawna spała w swoim pokoju. Łukasz drzemał na siedząco, w nierozłożonym jeszcze fotelu. Wanda widząc to, zwróciła się do niego prawie szeptem.
   -Łukasz, proszę cię, wstań na chwilę, zaraz przyszykuję ci posłanie i będziesz mógł spać dalej- mężczyzna posłusznie wstał i ruszył chwiejnym krokiem w stronę narożnika. Zobaczywszy śpiącą już matkę, położył się obok. Wanda poczuła potworne pragnienie i wyszła na moment do kuchni, napić się wody. To, co ujrzała, po powrocie, zszokowało ją i sprawiło nieopisaną przykrość.
   Łukasz, leżąc obok Doroty z błogą miną na twarzy, obmacywał jej brzuch i krocze. Przez cały czas miał zamknięte oczy. Będąc w stanie upojenia pomylił matkę z żoną.
   Wanda poczuła się podle, bardzo zdenerwował ją ów widok. Nie mogła się powstrzymać i gromko wrzasnęła:
   -Łukasz, obudź się!!! Co się z tobą dzieje?! Jesteś jak zwierzę!- Obrzydliwość sytuacji wywołała u niej rozpacz. Zdała sobie sprawę, że gdyby nie jej ingerencja, to Łukasz prawdopodobnie kopulowałby z własną matką.
   Mężczyzna słysząc krzyk żony, obudził się i na wpółprzytomny, jakby nieobecny zerwał się na równe nogi. Nie wiedział do końca, o co chodzi i nie robił z tego problemu. Spokojnie poszedł w kierunku rozłożonego fotela, położył się i natychmiast zasnął.
   Wanda planowała spędzić noc w pokoju córki, lecz w tej sytuacji, musiała położyć się obok teściowej. Mimo natłoku wrażeń, zasnęła bez problemu.
    W środku nocy obudził ją dziwny hałas. Zupełnie, jakby coś się rozlewało. W pierwszej chwili nie kojarzyła dźwięku. Wstała, by sprawdzić, co się stało. Wchodząc do kuchni ujrzała pijaną jeszcze Dorotę, jak unosi znad podłogi swoje obnażone krocze i naciąga na nie majtki oraz spodnie. Wanda czuła się ogromnie zażenowana, natomiast teściowa wyszła z mieszkania nic nie mówiąc i pomaszerowała do domu w ślad za Antonim. Problem jednak w tym, że w kuchni na podłodze, pozostawiła po sobie pamiątkę w postaci ogromnej, cuchnącej kałuży
         Wściekłość Wandy narastała. Chciała położyć się spać i sprzątanie pozostawić mężowi. Po chwili jednak dotarło do niej, że Wiola, idąc w nocy do toalety mogłaby wdepnąć w tę mokrą niespodziankę. Na myśl o tym, kobieta wzdrygnęła się z obrzydzeniem i zdając sobie sprawę, że nie ma wyboru, ubrała gumowe rękawice i czym prędzej wzięła się do pracy.
        Nazajutrz, ranek, choć pogodny, dla niektórych był wyjątkowo ponury. Pechowa solenizantka siedziała w fotelu, pijąc kawę i analizując wypadki z dnia poprzedniego. Nie zwracała uwagi na Łukasza. Przemawiał przez nią głęboki żal, za te wszystkie upokarzające chwile, które przeżyła u jego boku. Chwilami miała ochotę otruć go lub udusić gołymi rękoma, lecz nigdy nie potrafiła zdobyć się na ten desperacki czyn.
Łukasz jak zawsze, ignorował dąsy żony. Zdziwiony, widząc złość malującą się na jej twarzy, spytał tylko.
   -Co ci znowu nie pasuje. Dlaczego jesteś taka nadęta? Trudno za tobą nadążyć.
   -Daj mi spokój, mam już dość. To, co robiłeś wczoraj, leżąc na łóżku obok matki było obrzydliwe.
       -Znów coś sobie uroiłaś. Naprawdę powinnaś się leczyć. Jesteś nienormalna. Ty i twoje nieustanne pretensje. Mam już tego dość- mówił poirytowany mężczyzna
       - Ty cholerny draniu. Moje historyjki? A ta śmierdząca kałuża w kuchni na podłodze, którą musiałam sprzątnąć i twoje łapy, błądzące po…? Naprawdę, nie pamiętasz, co robiłeś? Uważasz, że to wszystko sobie wymyśliłam? Jesteś perfidny i w ogóle brzydzę się tobą- protestowała rozżalona Wanda


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Marzec, 2012, 14:26:09
 -I, co takiego się stało?- Spytał ponownie zdziwiony Łukasz.
       - A to, że nie powinnam tego robić. Co innego, gdyby ona była obłożnie chora, ale to przez alkohol.
       -Zamknij się już i nie marudź. A z resztą po to cię brałem. Sprzątanie brudów w tym domu należy do ciebie.- Słysząc te słowa, Wanda zrozumiała, że dalsza rozmowa absolutnie nie ma sensu. Siedziała nic nie mówiąc i starała się wyłączyć, choć na chwilę. Nie chciała słyszeć już ani jednego słowa wypowiadanego przez Łukasza. Przez jej głowę przebiegały takie myśli: „Zobaczysz draniu, już niedługo nasze drogi się rozejdą i sam będziesz sprzątał brudy po sobie i reszcie draństwa. Naprawdę mam ciebie serdecznie dość i dochodzę do wniosku, że nasza wspólna świeczka powoli wygasa. Szkoda mi tyko Wioli, jest jeszcze taka mała i z pewnością będzie za tobą tęskniła. Wiem tylko, że muszę wybrać mniejsze zło. Ty, mój drogi staczasz się po równi pochyłej, jeśli zostaniemy z tobą, to z czasem pociągniesz nas za sobą na samo dno.”
        Zupełnie niespodziewanie, rozpaczliwy płacz córeczki wyrwał Wandę z letargu zamyślenia. Dziewczynka rozpaczała, ponieważ przewracając się podczas zabawy, skaleczyła sobie kolano. Rana wyglądała fatalnie. Kobieta wzięła dziecko na ręce, zaniosła do mieszkania i położyła delikatnie na łóżku. Następnie umyła dokładnie ręce i zajęła się dezynfekcją oraz opatrywaniem obolałej nogi. Gdy było po wszystkim, obie odetchnęły z ulgą. Wanda zaabsorbowana nagłym wypadkiem, nie zauważyła nawet, że Łukasz w międzyczasie wyszedł z domu.
        -Pewnie poszedł na piwo – pomyślała. Po chwili namysłu, przebrała dziecko w czystą sukienkę. Sama też wskoczyła w letnie buty na obcasie i zarzuciła na ramię torebkę, uprzednio wkładając do niej portfel. Gdy były gotowe, ochoczo ruszyły w drogę. Wybrały się na długi, cudowny spacer, uwieńczony pysznymi, włoskimi lodami. Pogoda okazała się wprost wymarzona na takie wędrówki. Było cieplutko, lecz nie za gorąco. Delikatna, letnia bryza pieszczotliwie muskała ich odkryte części ciała.
        Wiola zachwycona miłą wyprawą, zapomniała o bólu. Z Wandy też jakby spłynęła cała złość. Wracając ze spaceru, odczuwała ulgę i wewnętrzny spokój. Wszystko wydawało się jakieś prostsze i łatwiejsze. Nawet wyjące nie opodal syreny nie potrafiły zepsuć jej humoru.
       -Mamusiu, dokąd jadą te hałaśliwe samochody?- Spytała Wandę córeczka.
       -Nie wiem skarbie. Pewnie coś się stało. Może ktoś miał wypadek albo pan doktor śpieszy się do kogoś bardzo chorego.
        Wanda z córeczką spokojnie zmierzały w stronę domu. Gdy zbliżały się do przejazdu kolejowego, ich oczom ukazał się dość niecodzienny widok. Pociąg zamiast przemieszczać się wzdłuż torów, stał w miejscu. W pobliżu lokomotywy zgromadził się spory tłum gapiów, z którego wyłaniały się postacie kilku policjantów w mundurach. Wanda od razu domyśliła się, że doszło do jakiegoś nieszczęścia. Początkowo chciała ominąć to miejsce. Takie rzeczy zawsze ją przerażały. W ostatniej chwili zmieniła zdanie. Po prostu, coś nie dawało jej spokoju. Czuła, że musi sprawdzić, co się za tym kryje. Trzymając Wiolę za rączkę powoli podeszła do zgromadzonego tam tłumu. Pragnęła oszczędzić sobie i dziecku makabrycznego widoku. Na szczęście było już po wszystkim. Pomimo to komentarze gapiów ogromnie ją zaniepokoiły.
       -On był bardzo pijany, ledwo stał na nogach. Wszyscy czekali aż pociąg minie przejazd a on zataczając się nagle wparował na tory- mówiła z przejęciem jakaś młoda kobieta do policjanta, który słuchając jej, robił notatki. Wszyscy komentowali to nieszczęśliwe wydarzenie, każdy próbował dorzucić swoje pięć groszy. Pewien starszy mężczyzna przemawiał do kilku osób stojących tuż obok:
       -Tak to jest, jak ktoś za dużo pije. Trzeba bardzo uważać, moja córka pół roku temu wstecz, też miała wypadek, potrącił ją samochód. Skończyło się na złamanym biodrze i wstrząśnieniu mózgu. I nie tak jak ten tutaj. Ona była trzeźwa. Naprawdę, w dzisiejszych czasach trzeba bardzo uważać.
        -Pijany czy nie, szkoda człowieka- odezwał się ktoś z tłumu.
        - Ależ oczywiście, że tak - potwierdził, ktoś inny, równie przejęty- widziałem go parę minut przed wypadkiem. To całkiem młody człowiek. On nie miał jeszcze trzydziestki. Współczuję jego rodzicom, jeśli ich posiada. Może w domu czeka na niego nieświadoma niczego żona lub dzieci.-
        Wanda wpadła w panikę. Słysząc to wszystko, ciągle myślała o Łukaszu. Wiedziała, że jak zawsze poszedł się napić. Przerażona, w pierwszej chwili nie wiedziała, co począć.
       - Muszę prędko biec do domu i sprawdzić, czy Łukasz już wrócił. Jeśli go nie będzie to zadzwonię do teściowej i do jego kolegów, przecież musi się znaleźć- mówiła w myślach sama do siebie a następnie zwróciła się do Wioli.
        -Kochanie musimy szybciutko biec do domku, przypomniało mi się coś bardzo ważnego.- Wiola zaskoczona nagłą propozycją matki, nie próbowała oponować. Posłusznie podała jej swoją małą rączkę i po chwili obie pędziły w znanym sobie kierunku. Przed oczyma Wandy przesuwały się obrazy, pełne grozy i niepokoju. W myślach zwracała się do Stwórcy.
       -Panie Boże, proszę, nie pozwól by on zginął. To prawda, bywał okrutny, ale to wszystko przez ten podły nałóg. Łukasz z pewnością kocha mnie i Wiolcię. Być może za dużo narzekałam. Ja naprawdę mogę jeszcze wiele znieść. Błagam cię Panie, niech on będzie teraz w domu lub u któregoś z kolegów, nawet, jeśli jest pijany i wściekły. Ja naprawdę wolę dostać lanie niż go stracić. Życie bez niego zupełnie straciłoby sens.- Zrozpaczona kobieta modliła się przez całą drogę, nie słuchając nawet utyskiwań córeczki, której dokuczył forsujący bieg w stronę domu. Po dłuższej chwili obie zmęczone i zasapane dotarły do celu. Wanda, przystanęła na chwilę, by nabrać tchu. Wzięła głęboki oddech i chwyciła za klamkę. Drzwi były otwarte. Łukasz leżał na łóżku przykryty kocem. Prawdopodobnie spał.
         Wanda tym razem nie martwiła się jego stanem nieważkości. Dziękowała Panu Bogu, za to, że wysłuchał jej próśb. Pojęła też, jak wiele dla niej znaczył. Miała ochotę obudzić go, przytulić i opowiedzieć o wszystkim, ale niestety zabrakło jej odwagi. Łukasz spał dość mocno, co oznaczało, że może być pijany. Wolała, więc usunąć się z drogi i niepotrzebnie nie go nie drażnić. Poprosiła Wiolę, aby poszła bawić się do swego pokoiku, a sama udała się do kuchni. Miała ochotę na kubek gorącej kawy. Elektryczny czajnik w połowie napełniony wodą pomrukiwał ochoczo.
         Choć po powrocie do domu, zrozpaczona kobieta odetchnęła z ulgą, to jednak nadal odczuwała ogromny stres. Siedziała przy stole raz po raz głęboko wzdychając. Nie wiedziała jak sobie z tym wszystkim poradzić. Ogarniające ją napięcie ciągle rosło w siłę. Nagle nie mogąc zapanować nad swoimi emocjami, rozpłakała się bardzo gwałtownie. Chcąc przytłumić odgłos płaczu, osłoniła usta dłonią, po czym wstała z krzesła i szybko, poprzymykała drzwi do obu pokoi. Zależało jej, by nikt z domowników niczego nie dostrzegł.
        Płacz, będący objawem smutku, w przypadku Wandy okazał się zbawienny i oczyszczający. W chwili, gdy po jej policzkach spływała ostatnia łza, poczuła ulgę. Całe napięcie minęło a ona odczuwała pogodę ducha i spokój. Smutek z jej twarzy znów odszedł gdzieś w nieznane. Jednak spuchnięte oczy oraz intensywnie purpurowa barwa policzków, obnażały jej wcześniejsze słabości. Nagle poczuła lekki niepokój słysząc jakieś odgłosy z pokoju obok. Pomyślała, że jeśli małżonek jest pijany to lepiej, żeby jeszcze nie wstawał. Alkohol często budził w nim niczym nieuzasadnioną agresję, a ona pragnęła spokoju. Niestety, odgłos kroków z sąsiedniego pokoju, stawał się coraz donośniejszy. Zaraz potem dotarł do niej dźwięk otwieranych drzwi i do kuchni wszedł Łukasz.
        -Mamy w domu mineralną, bo strasznie mnie suszy?- Spytał ochrypłym głosem mężczyzna.
        -Oczywiście, w szafce na dole są jeszcze dwie butelki. Napij się i idź spać. A może jesteś głodny, to zrobię ci kolację?
        -Kobieto nie dyskutuj tyle, tylko zaparz mi mocnej kawy, zrozumiałaś?- Odpowiedział rozkazującym tonem Łukasz
        -Nie ma sprawy, zaraz będzie kawa- odpowiedziała Wanda, wzięła czajnik i ruszyła w stronę zlewu, aby nabrać wody. Gdy mijała męża, spojrzał na nią ze zdziwieniem i zapytał.
        -Pokaż no się, dlaczego płakałaś? Znowu coś zrobiłem nie tak? Te twoje fochy naprawdę mnie wkurzają. Staram się być cierpliwy, ale ty mi tego wcale nie ułatwiasz.-
       Wanda nie chciała tłumaczyć Łukaszowi wszystkiego od początku. Obawiała się, że jej nie zrozumie. Życie u jego boku, obudziło w niej pewien system obronny, który podpowiadał jej, że nie może szczere wyrażać myśli ani okazywać uczuć. Kochała męża nad życie, lecz wiedziała, że musi zachować dystans. Paradoksalnie uchroniło ją to niejednokrotnie przed kpiną, poniżeniem i agresją zadawaną przez osobę najbliższą jej sercu. Kierując się tym właśnie założeniem, Wanda postanowiła nic nie mówić mężowi o jej przeżyciu związanym z wypadkiem na torach.
        -To prawda, masz rację, płakałam, ale ty nie masz z tym nic wspólnego. Po prostu mam chandrę a poza tym, wszystko jest w porządku. A ty nie powinieneś niepotrzebnie się denerwować- mówiła zatroskana kobieta, prawie wierząc we własne kłamstwo.
        - Coś jej się nie podoba, płacze. Wszystko w porządku, też ryczy. Daję słowo kobieto, trudno za tobą nadążyć.
   
Koniec.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Marzec, 2012, 13:35:13
Ewo, doskonale wiem, że rodzina jest najważniejsza ale też życie mnie nauczyło, iż z rodziną bywa różnie. Gdybym myślała inaczej nie poświeciłabym tyle czasu ile poświęciłam swoim dzieciom. Dodam od razu żeby wszystko było jasne, że poświęciłam im czas a nie poświęciłam się dla nich (nigdy tak tego nie odbierałam) a to jest przecież duża różnica i nie żałuję ani minutki, którą przy nich spędziłam. Zawsze starałam się okazywać im nie tylko troskę i zrozumienie ale przede wszystkim miłość (bardzo mi tego brakowało w dzieciństwie). Kocham je ale teraz, gdy jeszcze się uczą i mieszkają ze mną ale są już dorosłe staram się dać im możliwie jak najwięcej swobody, gdyż to ważne aby rozgraniczyć troskę od nadopiekuńczości. Smutne jest to, że przez pewien czas wychowywałam je samotnie. Przyznam, że rozstanie z mężem było moim wyborem. Niestety musiałam wybrać tzw mniejsze zło, podobnie jak w czasie wyborów glosując na PiS. Wyszłam za mąż z miłości, a zakładając rodzinę nie planowałam rozstania ale gdy ktoś ci bliski upija się notorycznie dzień w dzień, zbliża się do ciebie tylko po to aby pozostawić ci nowe siniaki a do domu mają wstęp jednie osoby, które jako przepustkę przyniosą flaszkę, to chyba nie jest to perspektywa szczęśliwego pożycia małżeńskiego ani dobre warunki do prawidłowego rozwoju dzieci.
Wiem, iż jest wiele kobiet, które trwają całymi latami w takich związkach bo albo nie mają dość siły żeby zrobić z tym porządek albo po prostu boją się tego co powiedzą ludzie, bo przecież kościół nakazuje trwanie w związkach aż do śmierci ale wiesz co, ani przez chwilę nie żałowałam swojej decyzji. Przez jakiś czas miałam jedynie żal do życia, dlaczego mnie to spotkało ale przecież życie idzie do przodu i my sami też nie możemy stać w miejscu i rozpamiętywać tego co było.
Odnośnie domu rodzinnego, to osobą, która jest mi najdroższa i której ufam bezgranicznie oraz na którą zawsze mogę liczyć jest mój brat, drugą taką osobą jest moja wieloletnia przyjaciółka Joasia. Jest mi droższa niż moja siostra.
Wiesz Ewo, członkowie najbliższej rodziny czasem są dla nas oparciem i najbliższym przyjacielem ale bywa też tak, iż są to osoby toksyczne.
Wracając do moich dzieci, to naprawdę dwoje wspaniałych i mądrych ludzi, czasem myślę, że są dla mnie taką rekompensatą za wszystkie podle rzeczy, które mnie w życiu spotkały,  oby tylko się nie zmieniły. 
Może ktoś pomyśli, iż mój post jest zbyt osobisty ale ja powiem, iż jest on po prostu szczery. Kiedyś było inaczej ale dziś nie mam problemu ze szczerym wyrażaniem uczuć i myśli, czy to złe, moim zdaniem nie. Świat byłby prostszy  gdybyśmy byli wobec siebie bardziej szczerzy ale to tylko moje subiektywne zdanie. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 18 Marzec, 2012, 16:18:08
Widzisz sama, że kiedy nie miałaś wparcia w wychowaniu dzieci to tym bardziej nie miałabyś szans na aktywność w polityce. Dzisiaj kiedy masz odchowane dzieci i stabilną sytuację życiową jesteś aktywna. Czego przykładem jest Twoja nauka, wolontariat i aktywność na tym forum. Posłanka powiedziała też rzecz bardzo ważną, że nie parytety na siłę, a większe środki dla partii za wprowadzenie kobiet do sejmu pozwoliłyby na wyrównanie udziałów w polityce.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Marzec, 2012, 20:50:59
Ewo przyznam, iż to, co piszesz ma sens, więc nie będę dalej oponować.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 18 Marzec, 2012, 20:52:49
Kobiety zawsze się dogadają- pozdrawiam :)

"Jestem wyjątkowo cierpliwa, pod jednym wszelako warunkiem, że w końcu wyjdzie na moje".

Margaret Thatcher


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Marzec, 2012, 22:18:18
A mój mega ośli upór wiotczeje pod wpływem mądrości drugiego człowieka.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Marzec, 2012, 20:59:54
Wczoraj, czyli 19-go marca byłam w Jeleniej w Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida na Koncercie Michała Bajora zatytułowanym” Od Piaf do Garou”.
Wiem, że dla niektórych taki rodzaj muzyki to nudziarstwo ale jeśli chodzi o mnie było super, ja byłam w siódmym niebie, że tak ośmielę się wyrazić „mokro w majtkach, że o sutkach już nie wspomnę” Wiem, wiem Piotr, że nie wypada tak wyrażać się na Forum a już na pewno komuś w moim wieku, więc zatkaj oczy, zamknij uszy i lepiej tego nie czytaj, co byś się znów nie zgorszył.
Bajor śpiewał bajecznie, wykonywał piosenki Edith Piaf, Joe Dasinna, Charlesa Aznavoura, Yvesa Montanda oraz Garou.  To coś niesamowitego wysłuchać czegoś takiego na lajfie. Myślę, że reszta widowni była tego samego zdania co ja, gdyż brawa po każdej piosence były gromkie a po zakończeniu występu Michał Bajor bisował kilkakrotnie.
Uwielbiam piosenki Marka Grechuty w wykonaniu Michała Bajora, tak szczerze, to utwory tego wykonawcy pomogły przetrwać mi niejedną trudną chwilę w życiu, rozjaśniając niejednokrotnie głęboką szarość trawiącą moje wnętrze.
Uwielbiam piosenkę pt. Chciałbym, jest w niej tyle optymizmu i radości, że można by nią rozweselić smutki całego świata i jeszcze trochę ale najdroższy memu sercu jest utwór pt” Dokąd przed nią uciekasz”. Słuchałam tego utworu po raz pierwszy dość dawno, lecz były to wówczas  moje chwile zwątpienia i głębokiej apatii, dlatego też po pierwszych paru wersach zwyczajnie się rozryczałam ale gdy wysłuchałam utworu do końca, nagle mnie olśniło. Wszystko stało się jasne. Zrozumiałam, iż samotność i wynikający z niej smutek odczuwamy wówczas, gdy nie lubimy i nie akceptujemy samych siebie, bojąc się tym samym wejrzeć w głąb siebie, by dostrzec tam wszystkie swoje smutki, obawy, niepokoje, ale i głęboko skrywane marzenia i pragnienia, o których nie mieliśmy dotychczas pojęcia. Zrozumiałam, że jeśli polubimy i zaakceptujemy siebie i jednocześnie spróbujemy zrealizować chociażby jedno ze swoich marzeń, to wszystko wokół stanie się prostsze, weselsze i piękniejsze, bo jak można polubić innych ludzi i świat wokół, gdy nie znosimy samych siebie.  Warto raz na jakiś czas wsłuchiwać się we własne wnętrze,  bo tak naprawdę wielu z nas nie zna siebie tak do końca a nasza podświadomość skrywa wiele zarówno radosnych jak i mrocznych tajemnic.
   
Michał Bajor - Dokąd przed nią uciekasz (http://www.youtube.com/watch?v=N2EyJq80Nt4#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Marzec, 2012, 21:10:31
Jolu a to ci pech.Ja również wczoraj byłem w Jelonce.Tyle tylko że w Pol Banku.Ale Bajora lubię słuchać. :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 20 Marzec, 2012, 21:23:04
Jolu a to ci pech.Ja również wczoraj byłem w Jelonce.Tyle tylko że w Pol Banku.Ale Bajora lubię słuchać. :-*

czyżby po kredyt na nowy samochód.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Marzec, 2012, 21:32:18
Jolu a to ci pech.Ja również wczoraj byłem w Jelonce.Tyle tylko że w Pol Banku.Ale Bajora lubię słuchać. :-*

Nie Borysku.Nowy samochód mam w prezencie od syna.Niestety emeryta nie stać na kredyt.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Marzec, 2012, 22:20:14
Ogłaszam wszem i wobec że poprosiłem Jolę o nr.telefonu.I co? Cisza.Czy ja muszę przejść na czerwonym aby go uzyskać? :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Marzec, 2012, 22:25:54
Przykro mi mój drogi ale zawsze przerażało mnie sapanie w telefonie, dlatego zboczeńcom raczej go nie udostępniam  ;D :P ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Marzec, 2012, 22:32:48
Przykro mi mój drogi ale zawsze przerażało mnie sapanie w telefonie, dlatego zboczeńcom raczej go nie udostępniam  ;D :P ;D

I to na tyle.Czuję się obrażony.Czy my się znamy dziewczynko? Nie? A to dobrze.Ty rzeczywiście Masz swój świat.Zdajesz sobie sprawę z tego że bardzo,ale to bardzo przesadziłaś.Musisz również wiedzieć że ja mam Twój nr.telefonu.Jednakże teraz już go usuwam z pamięci telefonu.Było miło ale się skończyło.Dobranoc pani Jolu.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 20 Marzec, 2012, 22:39:03
No i teraz Ci się pokłócili- borisem zapodaj jakąś muzę :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Marzec, 2012, 22:40:12
Trudno jak chcesz, to się obrażaj, Tobie można żartować i nawet przeginać od czasu do czasu w tym czy innym kierunku a jak inni postępują podobnie to od razu tracisz poczucie humoru, "zabierasz zabawki i uciekasz do domu". Pozwalasz sobie na wiele, to bądź wyrozumiały dla innych panie Janie.

Ponieważ tracisz humor gdy chodzi o Ciebie a  wiem jak należy postępować z dużymi dziećmi więc mówię Przepraszam ale tym razem to ja nie chcę więcej rozmawiać z Tobą panie Janie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 20 Marzec, 2012, 22:42:44
Fajer. Niepotrzebnie się zaraz unosisz. Jolka rozmiękczona i nawilżona Bajorem. Wiemy, ze wiatr nie ten, PO leci na pysk, nawet w najbardziej opiniotwórczych sondażach. Ale to jeszcze nie powód do obrażania się. Bądź mocny, wytrzymaj. MUSISZ!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 20 Marzec, 2012, 22:51:54
SDM - spóźnione wyznanie (http://www.youtube.com/watch?v=Oya2J6vbH5M#)

słodkich snów kochani ... przypominam , że od dziś mamy wiosnę  ::) różnie w tedy motylki reagują !


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Marzec, 2012, 22:54:33
Fajer. Niepotrzebnie się zaraz unosisz. Jolka rozmiękczona i nawilżona Bajorem. Wiemy, ze wiatr nie ten, PO leci na pysk, nawet w najbardziej opiniotwórczych sondażach. Ale to jeszcze nie powód do obrażania się. Bądź mocny, wytrzymaj. MUSISZ!

Piotr PO mi zwisa i POwiewa.Walka idzie o Jolę.A to już poważna sprawa.Bajorem nie jestem i w tym tkwi problem.
Cytuj
jak inni postępują podobnie to od razu tracisz poczucie humoru,

Czy ja kiedykolwiek kogokolwiek nazwałem sapiącym zboczeńcem?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 20 Marzec, 2012, 22:59:07
Widzisz, są rzeczy, które się nawet fizjologom nie śniły przyp. bayor : ) Faj dziewczynie poszaleć.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Marzec, 2012, 23:03:04
Widzisz, są rzeczy, które się nawet fizjologom nie śniły przyp. bayor : ) Faj dziewczynie poszaleć.

Ależ oczywiście że oczywiście.Wszak to Jolanty wątek.Jolu nie żałuj sobie.Buziolki. :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 21 Marzec, 2012, 14:43:37
Od Piaf do Garou - Michał Bajor - Życie na różowo (http://www.youtube.com/watch?v=rV5QJklMXRg#ws)


Na dworze słonko, w sercu wiosna a w głowie pstro i kto mi zabroni?  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Kwiecień, 2012, 23:25:52
No i stało się, Ewa mając dość anonimowych bohaterów atakujących ją zdecydowała się odejść z Forum, choć myślę, że nasza Ewcia szybko zatęskni i będzie tu zaglądać. Tu liczą się wszyscy, Ci anonimowi Forumowicze również ale jakoś tak nie umiem sobie wyobrazić tego miejsca bez niektórych Forumowiczów. Sama również ostatnio bywam tu o wiele rzadziej, próbowałam nawet zerwać z Forum ale jakoś mi to nie wychodzi, okazuje się, że chęć bywania tutaj jest silniejsza ode mnie.
Miałam na Interii bloga, prowadziłam go przez 4 lata, niedawno go zlikwidowałam i zastanawiam się nad założeniem nowego ale muszę do tego jeszcze dojrzeć. Poza tym jest jeszcze powieść, którą zaczęłam pisać jakiś czas temu, kilka rozdziałów powstało dość szybko a potem jakoś tak zabrakło mi zapału na kontynuację tego co zaczęłam a że nie lubię robić nic na siłę, to spokojnie poczekam aż natchnienie powróci. Piszę dla przyjemności, dla siebie do szuflady więc żadne terminy mnie nie gonią.
Okropne jest to, co ostatnio wypisuje pan Janek (Firefoks). Jeden z jego ostatnich wpisów jest przykry i niesmaczny. Fajnie jest czasem pożartować ale nie można przekraczać pewnych granic, poza tym nie każdy wątek nadaje się do tego aby wypisywać na nim bzdety. Czasem po prostu trzeba zachować powagę.
Próbowałam kilkakrotnie zaglądać na Forum Panaceum, trochę sobie poczytałam, coraz więcej osób tam zagląda.
Wracając do Forum L24,

Życzę Wszystkim Forumowiczom
Radosnych Zdrowych i Wesołych Świąt
Samych Udanych Dni oraz Szczęśliwych Chwil
Pełnych stołów i lodówek przez cały rok.
Zdrowia nigdy nie ustającego.
Smutnym życzę Pogody ducha,
szczęśliwym, by szczęście ich nie opuszczało.
Bitym i prześladowanym życzę odwagi i wyzwolenia.
Marzycielom spełniania najskrytszych marzeń,
leniom by mogli bezkarnie leniuchować,
zagubionym życzę by się odnaleźli
bezrobotnym dobrej pracy
a tym, którzy pracę mają, by jej nie stracili
ale przede wszystkim  życzę sobie oraz innym
abyśmy mieli odwagę zawsze być sobą i
potrafili wymagać szacunku wobec nas samych,
jednocześnie nie zapominając o tym samym wobec bliźniego.


 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 03 Kwiecień, 2012, 18:22:54
Cytuj
Okropne jest to, co ostatnio wypisuje pan Janek (Firefoks). Jeden z jego ostatnich wpisów jest przykry i niesmaczny. Fajnie jest czasem pożartować ale nie można przekraczać pewnych granic, poza tym nie każdy wątek nadaje się do tego aby wypisywać na nim bzdety. Czasem po prostu trzeba zachować powagę.

Pani Jolu -Lojalna bardzo się starałem. Jednakże nigdy nie osiągnę PANI poziomu.(cokolwiek to znaczy) Jolka Twoje poczucie smaku,estetyki i taktu jest zniewalające. Ty nigdy nie popełniłaś gafy ty nigdy nie "swawoliłaś" na tematycznych wątkach. Ja tak,ale nie Jola. Gratuluję dobrego samopoczucia.

Jak długo żyją motyle

"Zwykle dwa, trzy tygodnie. Rekordzista - nasz rodzimy cytrynek - może przeżyć nawet półtora roku. Za to ogromny atlas umiera po kilku dniach od przeistoczenia się w imago. W tym czasie nie je ani nie pije - żyje wyłącznie miłością. "

I wszystko stało się jasne.

Wesołych Świąt...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 03 Kwiecień, 2012, 20:09:30
Nie zamierzam się sprzeczać  drogi panie Janku i zgadzam się całą winę wziąć na siebie a błędy popełniałam, popełniam i z pewnością popełniać będę jak każdy z nas. Dodam tylko, że swawolić też można z umiarem. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 03 Kwiecień, 2012, 20:15:20
Nie zamierzam się sprzeczać  drogi panie Janku i zgadzam się całą winę wziąć na siebie a błędy popełniałam, popełniam i z pewnością popełniać będę jak każdy z nas. Dodam tylko, że swawolić też można z umiarem. Pozdrawiam.

Ależ ja Ciebie nie oskarżam.To nie o to chodzi. Podeprę się cytatem.

Tylko starożytni Grecy mieli bóstwa pijaństwa i radości. Dionizosa i Bachusa. My mamy za to Freuda, kompleks niższości i psychoanalizę. Boimy się wielkich słów w miłości, a lubimy je w polityce. Smutne pokolenie.

— Erich Maria Remarque (Paul Remarque)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2012, 16:34:36
Droga Notoco, pisząc Upierdliwa miałam na myśli całokształt Twoich wpisów a nie tylko zawartość wątku Jeżyka, na którym zostawiałaś posty. Wiesz, jeśli Paweł do mojego statusu dopisze tłustym drukiem Upierdliwa to wcale się nie będę wkurzać ani dyskutować z nim na ten temat, bo znam siebie i wiem, że czasem bywam gderliwa jak mało kto. Ja znam swoje zalety ale też nigdy nie wypieram się własnych wad i mam pełną świadomość  posiadania takowych. Rozumiem, że ta chamska o której napomknęłaś, to muszę być ja. Trudno jakoś to przeżyję.
Jeśli chodzi o Tonego, to on jest spoko, a to, że ktoś ma nieco inne spojrzenie na świat niż my sami nie oznacza, że jest zły. Poza tym Tony posiada tą cechę, którą cenię a mianowicie odwagę. Krytykujesz Tonego za wpis na wątku Jeżyka o treści:do skasowania. Zresztą on już to wyjaśnił, poza tym ten typ ma w sobie wrodzoną przekorę ale w takim razie jak mam nazwać to, co napisałaś krytykując Ewę, piszącą na Forum o pracy Panaceum na rzecz zbierania darów dla Domu Samotnej Matki w Pobiednej oraz dla innych Ośrodków Pomocy.     


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 09 Kwiecień, 2012, 18:07:09
(...)Rozumiem, że ta chamska o której napomknęłaś, to muszę być ja.

@Jola
Chamstwo było napisane ogólnie, że nie lubię. Nie do Ciebie ani do nikogo innego. Jak zobaczyłam, "do skasowania" to przypomniało mi się jak w założonym przeze mnie wątku Tony napisał „usuń to” i moderator usunął cały wątek.


Jeśli chodzi o to:
Tale w takim razie jak mam nazwać to, co napisałaś krytykując Ewę, piszącą na Forum o pracy Panaceum na rzecz zbierania darów dla Domu Samotnej Matki w Pobiednej oraz dla innych Ośrodków Pomocy.      

To proszę zamieść to, bo nie wiem o jaki konkretnie wpis Ci chodzi. Ja nie przypominam sobie, żebym krytykowała ich pracę. Chyba coś mi albo forumowiczom chcesz wmówić. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2012, 20:43:09
Nie chcę tego roztrząsać, nie lubię jak przekupa na targu powtarzać dziesięć razy tego samego ale jak masz ochotę, to przejrzyj sobie wątek i swoje wpisy.
http://www.luban24.pl/index.php?topic=5127.msg31315#msg31315 (http://www.luban24.pl/index.php?topic=5127.msg31315#msg31315)
Dorosłość i odpowiedzialność polega między innymi na tym, że jeśli coś zrobimy lub postąpimy w taki czy inny sposób, to nie wypieramy się tego. I chyba nie ma sensu tego dalej roztrząsać. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 09 Kwiecień, 2012, 20:56:22
Jola szkoda zdrowia na pokazywanie racji. Wiesz jak to z nią jest? Jest moja, mojsza i najmojsza. W tym przypadku jest Twoja, ale zaraz ktoś uzurpuje sobie prawo do najmojszej.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2012, 21:05:15
Wiem Ewo, ale prawie zawsze, jak ktoś pyta, staram się odpowiedzieć na zadane pytanie, choć wiem, że to nie zawsze ma sens.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 09 Kwiecień, 2012, 21:09:50
Jola rozwijasz się tak pięknie i tak mądrze, że jestem pod wrażeniem. Nie kupczysz, nie cukrzysz- piszesz tak odważnie i tak stanowcza w tym jesteś, że (+) Dam Ci za to trzy, ale musi czas upłynąć od pierwszego :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2012, 21:24:19
Dzięki za miłe słowo dobra kobieto  ;) ale to co o mnie napisałaś, to chyba mała przesada, bo ja nie wiem czemu ale z czasem czuję się coraz głupsza. Im więcej udaje mi się zrozumieć, tym bardziej dostrzegam swoje nierozgarnięcie.  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 09 Kwiecień, 2012, 21:25:37
Jola rozwijasz się tak pięknie i tak mądrze, że jestem pod wrażeniem. Nie kupczysz, nie cukrzysz- piszesz tak odważnie i tak stanowcza w tym jesteś, że (+) Dam Ci za to trzy, ale musi czas upłynąć od pierwszego :)

Tak jak Jola nie kupczy i nie cukrzy to jest ok jak ja to...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 09 Kwiecień, 2012, 21:28:52
Dzięki za miłe słowo dobra kobieto  ;) ale to co o mnie napisałaś, to chyba mała przesada, bo ja nie wiem czemu ale z czasem czuję się coraz głupsza. Im więcej udaje mi się zrozumieć, tym bardziej dostrzegam swoje nierozgarnięcie.  ;D
Jola dostrzegasz i o to chodzi!
Notoco rozróżniam ataki od niezależności. Pozdrawiam :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 09 Kwiecień, 2012, 21:29:40
Dzięki za miłe słowo dobra kobieto  ;) ale to co o mnie napisałaś, to chyba mała przesada, bo ja nie wiem czemu ale z czasem czuję się coraz głupsza. Im więcej udaje mi się zrozumieć, tym bardziej dostrzegam swoje nierozgarnięcie.  ;D

Jolu,zwyczajnie nie pozwól sobą manipulować.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 09 Kwiecień, 2012, 21:32:05
Jolu,zwyczajnie nie pozwól sobą manipulować.
Janek gdzież bym śmiała! Od manipulacji już tu mamy mistrza- ognistego lisa :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 09 Kwiecień, 2012, 21:38:57
 Jolu, tylko mądrzy ludzie mówią takie słowa :  "Wiem, że nic nie wiem"


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2012, 21:39:42
Janek gdzież bym śmiała! Od manipulacji już tu mamy mistrza- ognistego lisa :P

Co prawda, to nie grzech.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 09 Kwiecień, 2012, 21:46:31
Jolu powodzenia.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2012, 21:52:48
Dzięki i nawzajem Firefoksie.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 09 Kwiecień, 2012, 23:00:53
manipulacja hmm...skąd ja to znam...?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 09 Kwiecień, 2012, 23:37:39
Ewa nie wysilaj się z tymi minusami to tylko świadczy o twojej słabości i niemocy.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 10 Kwiecień, 2012, 00:23:09
@Jola
Wyluzuj! Nie bądź mądrością życiową! Każdy ma swoje zdanie, jeśli wydaje Ci się że jesteś taką  babką, ze zdaniem której wszyscy się liczą, to się mylisz. Ktoś mi kiedyś powiedział: „...i pamiętaj grupa to my, klika to oni....!”

Adele - Rolling In The Deep (http://www.youtube.com/watch?v=rYEDA3JcQqw#ws)

Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 10 Kwiecień, 2012, 00:26:48
Uspokój się notoco. Bóg również i ciebie kocha : )

Czytać między wierszami potrafisz, ale warto znaleźć krótką chwilę, aby to lepiej przemyśleć, bo może się kiedyś przydać. Posłuchaj...

http://www.youtube.com/v/LpK89WmmHJo?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 10 Kwiecień, 2012, 00:54:44
@Piotr!
A ja na to:

MALOWANA LALA - KARIN STANEK.avi (http://www.youtube.com/watch?v=utiSfgnYkPc#ws)

O mnie się nie martw (http://www.youtube.com/watch?v=Fx1BVRBJAKM#)




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Kwiecień, 2012, 11:54:21
@Jola
Wyluzuj! Nie bądź mądrością życiową! Każdy ma swoje zdanie, jeśli wydaje Ci się że jesteś taką  babką, ze zdaniem której wszyscy się liczą, to się mylisz. Ktoś mi kiedyś powiedział: „...i pamiętaj grupa to my, klika to oni....!”

Adele - Rolling In The Deep ([url]http://www.youtube.com/watch?v=rYEDA3JcQqw#ws[/url])

Pozdrawiam.



Oj moja Droga Notoco, widać, że mnie nie znasz, nigdy nie uważałam się za kogoś, kto wszystko wie najlepiej. Pisząc na różnych wątkach określam tylko swoje zdanie na dany temat, jednocześnie staram się szanować to co myślą i piszą inni. Może czasem robię to nieudolnie ale się staram. Poza tym czytaj ze zrozumieniem, jesteś inteligentna, więc odróżniaj wypowiedzi poważne od tych żartobliwych, a co do minusów, jak Cię to kręci, to używaj sobie do woli. I jeszcze jedno, życie jest o wiele piękniejsze i łatwiejsze, gdy pozbędziemy się uczucia zawiści i zazdrości. Najśmieszniejsze jest to, że naskakiwałaś kiedyś na Ewę, teraz na mnie i robisz to wszystko ukrywając się za nickiem. Pozdrawiam.
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 10 Kwiecień, 2012, 12:35:41
(...)  życie jest o wiele piękniejsze i łatwiejsze, gdy pozbędziemy się uczucia zawiści i zazdrości. (...)

Czasami coś mądrego napiszesz, ale  nie do mnie. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 16:00:46
Ewa nie wysilaj się z tymi minusami to tylko świadczy o twojej słabości i niemocy.
Notoco nie wysilam się, bo to nie mój wysiłek. Nie wiem kto tak dba o Twoje szyny. To, że co noc urządzasz sobie piesze wycieczki pod moim adresem, nie świadczy, że ja nie śpię i klikam na minusy. Po każdym Twoim nocnym czuwaniu to mi przybywa kresek, ale jak sprawia Ci to ulgę to proszę bardzo. Lubię sprawiać radość innym. Wcale, a wcale mi to nie przeszkadza. Wiesz, co najwyżej zadziwia. Tak dłuższy czas obserwuję Twoje poczynania i niestety nie od minusów mnie odpycha, a od sposobu w jaki próbujesz zmanipulować ludzi. Niby jesteś politycznie określona, niby to czy tamto Cię nie interesuje, ale zrobisz się słodka jak miód, żeby się wkupić w łaski forumowiczów. Czy będzie to ktoś "czerwony", czy "czarny" nie ważne, może nawet być łobuzem- ważne, aby zorganizować sobie taki zespół, który będzie Cię wspierał w dyskredytowaniu mojej osoby.
I tym się moja droga różnimy, bo ja nie piszę pod publikę w zawoalowanym celu. Piszę nawet wbrew publice- bo robię to w zgodzie z własnym sumieniem i spojrzeniem na sprawę.
Dlatego jak chwalę to mam taką potrzebę, a jak ganię to tak czuję. Nie dla dobrego samopoczucia innych, a dla higieny własnej głowy.
Jola o tym wie doskonale- i nie tylko ona.
Miłego dnia!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Kwiecień, 2012, 16:30:17
No to co, że złośnica.  ;)

Impuls - Złośnica HQ (http://www.youtube.com/watch?v=XcXjgjftedE#ws)


 ;D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 10 Kwiecień, 2012, 16:43:16
Jola dzięki! (to chyba do mnie?)

@Ewa
Jestem apolityczna tak jak Ty. Dla mnie nie ważne czy ktoś jest czerwony, czarny czy różowy itd. Jeśli uważam, że należy mu się plus to go daję. Jeśli nie podoba mi się wypowiedź to stawiam minusa. Piotr np. otrzymał wiele plusów, ale też i minusów. Nawet samozbanowałam się na kilka dni w proteście (nie chce mi się teraz o tym pisać). A to, że otrzymuję od Ciebie minusy to jestem pewna, ponieważ pewnego razu otrzymałam ich od razu dużo jak śmiałam się, że Albatros to Ty a Ty to Albatros. Potem się zatrzymały, do momentu, aż Tobie zaczęłam wstawiać. Uderz w stół....Pozdrawiam.

Wycisz się. Dzisiaj w Polsce i Smoleńsku trwają obchody drugiej rocznicy katastrofy   w której prezydent Lech Kaczyński zginął w wypadku lotniczym . Zapomniałaś?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 18:14:06
Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie...
Jestem wyciszona...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: globus 10 Kwiecień, 2012, 19:13:13
Oj! Wy judasze czy tylko sam Pan Prezydent i Pani Prezydentowa tam zginęli a całkiem
młodych to nie bardziej żal. Jesteście tacy mali z tą swoją fałszywą polityką...
Henryk Gil - globus


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 19:20:59
Henryku napisałam, że jeśli zapomnę o NICH Wszystkich żal. Zginęli razem bez podziałów politycznych. Bez skrzydła prawego i lewego. Razem. Nie wiem co się z Tobą dzieje, ale za szybko i zbyt mocno stawiasz tezy.
Maluczcy, Judasze, fałsz...
Kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. No cóż ja kamienia nie chwycę tak jak w moim wierszu moja wina, moja wina...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Kwiecień, 2012, 19:32:48
Henryku napisałam, że jeśli zapomnę o NICH Wszystkich żal. Zginęli razem bez podziałów politycznych. Bez skrzydła prawego i lewego. Razem. Nie wiem co się z Tobą dzieje, ale za szybko i zbyt mocno stawiasz tezy.
Maluczcy, Judasze, fałsz...
Kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. No cóż ja kamienia nie chwycę tak jak w moim wierszu moja wina, moja wina...



-
Zauważyłem, że w każdą miesięcznicę na Powązkach pojawia się stała, dziesięcioosobowa delegacja PiS, która zatrzymuje się tylko przy "swoich" grobachPaweł Deresz
Zauważyłem, że w każdą miesięcznicę na Powązkach pojawia się stała, dziesięcioosobowa delegacja PiS, która zatrzymuje się tylko przy "swoich" grobach. Nie zdarzyło się, by kiedykolwiek zapalili świeczkę ofierze z innej opcji politycznej. A przecież wszyscy zginęli w tej samej sprawie, katastrofa ich połączyła.


Mijają pana bez słowa?

- Staram się być uprzejmy. Zawsze się kłaniam.


A jaka jest reakcja drugiej strony?

- Cisza. Traktują mnie jak wroga, czego nie mogę zrozumieć. To przykre, niewytłumaczalne zjawisko.


Prezes PiS przychodzi razem z nimi?

- Nie, on rzadko pojawia się tego dnia na Powązkach. Jest pod Pałacem Prezydenckim.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,124402,title,Pawel-Deresz-o-bolesnej-rocznicy-katastrofy-smolenskiej,wid,14393731,wiadomosc.html?ticaid=1e3fb (http://wiadomosci.wp.pl/kat,124402,title,Pawel-Deresz-o-bolesnej-rocznicy-katastrofy-smolenskiej,wid,14393731,wiadomosc.html?ticaid=1e3fb)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 10 Kwiecień, 2012, 19:46:33
Kto tu jest mały...

Panie Globus, kto Panu broni upomnieć się o wszystkich? Jest wątek  „Cześć ICH pamięci” proszę coś tam wpisać, a nie wystawiać cenzury innym.

Firefoks, daruj sobie chociaż dzisiaj. Nie tańcz na grobach.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Albatros1 10 Kwiecień, 2012, 19:56:32
Janek nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś pojechał i zapalił lampkę.Jakoś nie zauważyłem byś reagował na wiersze Jeżyka, ale gdy napisała Ewa to nerwy ci puszczają.Z tym wpisem jesteś cienki jak barszcz wigilijny bez uszek :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Kwiecień, 2012, 19:57:43
Cytuj
Firefoks, daruj sobie chociaż dzisiaj. Nie tańcz na grobach.

Tańczył nie będę. Słowo honoru. Wzniosę tylko toast: "Umarł Król, niech żyje Król"


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Kwiecień, 2012, 20:00:43
Janek nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś pojechał i zapalił lampkę.Jakoś nie zauważyłem byś reagował na wiersze Jeżyka, ale gdy napisała Ewa to nerwy ci puszczają.Z tym wpisem jesteś cienki jak barszcz wigilijny bez uszek :D

Jeżyk nie zrobił  zastrzeżenia że jego wątek jest apolityczny.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Albatros1 10 Kwiecień, 2012, 20:16:55
Poezja to nie tylko motylki w brzuchu, Mysiu Pysiu :D.Myślałem że to wiesz ???


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 10 Kwiecień, 2012, 20:18:03
(https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/528905_331677053562914_100001618677533_13881045_57583509_n.jpg)

Sorry...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: globus 10 Kwiecień, 2012, 20:18:14
Pani notoco , Ewcia oraz Albatros piszecie, wklejacie zdjęcia swoich chlebodawców a tam byli
jeszcze inni oni to be... Mienicie się katolikami sami prowokujecie a później same niewiniątka.
Czy ja cokolwiek napisałem pierwszy? A po drugie czy na portalu pali się znicze. Kiedy
skończycie z tą obłudą, że się nie promujecie, każdą okazję wykorzystujecie by zaistnieć.
Gil Henryk - globus


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Kwiecień, 2012, 20:23:03
Poezja to nie tylko motylki w brzuchu, Mysiu Pysiu :D.Myślałem że to wiesz ???

A Wiesz co Heniu ja myślałem że Ty również to Wiesz.Ale ja już wiem że Ty nie wiesz.  ::)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 20:28:44
Heniek wskaż mi chociaż jeden dzisiejszy mój wpis, w którym napisałam wybiórczo, albo wkleiłam zdjęcie. Wiesz co? Ty już histeryzujesz w tej chwili tak mocno, że sam nie wiesz kogo i za co kopnąć. Tobie można rymy sadzić, a mi nie?! A czemuż to?! Jeżeli Ty uważasz, że jestem obłudna i jedynie się promuję, to ja Ci powiem tak: Nie muszę- uwierz. Ponadto jeżeli my się promujemy, to co Ty tu robisz?! My się promujemy, a Ty :o


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Kwiecień, 2012, 20:32:59
A Heniu jest sobą. Jest brylantem. Wam się wydaje że wszystko wiecie a Heniu wie wszystko.To tak subtelna różnica.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 20:36:47
Nikt mu wiedzy i mądrości nie odbiera, ale te cechy też zobowiązują.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Albatros1 10 Kwiecień, 2012, 20:38:04
Ja to wiem Janku, moje horyzonty poetyckie nie są tak prostolinijne ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Kwiecień, 2012, 20:44:02
Ja to wiem Janku, moje horyzonty poetyckie nie są tak prostolinijne ;D


Nooo .


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 10 Kwiecień, 2012, 20:54:43
 Panie Globus. Dziwię się Panu i jestem zniesmaczona tym co Pan tu wypisuje. Zamieszczam prezentację. Są tu wspomniane wszystkie osoby, które zginęły pod Smoleńskiem. Zamiast pisać te bzdury mógł Pan to zrobić, ale nie szkodzi ja  robię to w tej chwili, mam nadzieję, że skończył Pan swoje wywody, bo wierszem nazwać tego nie można. (A! Dziękuję za Judasza)


ofiary katastrofy
Ofiary katastrofy w Smoleńsku - 10.04.2010r. (http://www.youtube.com/watch?v=f5BGwNrmgQE#)


Przepraszam Jola. Więcej nie będę Ci zaśmiecać.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Kwiecień, 2012, 21:01:20
Bardzo przykre jest to,że ta straszna tragedia podzieliła Polaków 2 lata temu i dzieli nas nadal. Drogi panie Henryku prześledziłam ten wątek oraz ten poświęcony pamięci ofiar katastrofy i nie uważam aby osoby piszące o pamięci i żalu za tymi, co zginęli stosowali wybiórczość. Myślę, że pana gorycz bierze się stąd, iż nadal nie pogodził się pan z przegraną pana idola w ostatnich wyborach na Burmistrza. Najwyższa pora to zaakceptować.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 21:06:04
Notoco, żebyś nie musiała już domniemać- Tak to ja dałam Ci plusa!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Kwiecień, 2012, 21:06:39
Notoco nie musisz przepraszać, wkurza mnie trochę gdy ktoś przesadzam w tym czy tamtym kierunku ale też zawsze docenię mądre wypowiedzi. Nie jestem Twoim wrogiem, jestem jedynie przeciwnikiem niektórych form wypowiedzi.  :) Pozdrawiam

A ode mnie masz drugiego plusa.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 21:08:25
Jolka, ale my tu rządzimy na Twoim wątku przecież, bez żadnego  zaproszenia ::)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: notoco 10 Kwiecień, 2012, 21:14:20
No i baby się dogadały! Notoco, to po plusiku!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Kwiecień, 2012, 21:14:48
Ewo, spoko, to nie jest niedzielny obiad u mamy tylko publiczne Forum i nigdy mi nie przeszkadza, jeśli ktoś tu zawita. :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Ewa Gutek 10 Kwiecień, 2012, 21:16:17
No to czujemy się jak u siebie w domu :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Kwiecień, 2012, 21:17:44
No i tak powinno być  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 11 Kwiecień, 2012, 13:24:34
Notoco, ciekawa jestem jak tam Twoja niechęć do mnie, jak wiele jej w sobie masz a może już wyparowała  ;D

Firefoksie, mądry i dobry facet z Ciebie, gdybyś jeszcze potrafił wyzbyć się uprzedzeń i spróbował od czasu do czasu spojrzeć na świat oczami innych ludzi zamiast być uparty jak osioł, to chyba wówczas stałbyś się moim idolem.  ;)

Ewo, cenię Cię za odwagę, nie zmieniaj się, bądź sobą.

       A teraz pomyślałam, że napiszę a raczej zamieszczę na tym wątku, tekst, który napisałam jakiś czas temu w związku z konkursem organizowanym przez Panaceum a dotyczącym trzeciej postaci w witrynie (tej bez twarzy).
Uwielbiamy martyrologię, czcimy wielkie postaci, znanych bohaterów, męczenników a nie zauważamy dobra i szlachetności tej,  która jest tuż tuż na wyciągnięcie ręki.

   Tak, jak dla patrioty ważne jest umiłowanie ojczyzny, szacunek dla rodaka oraz szczera niczym nie zamącona troska  o wspólne dobro ogółu tak dla chrześcijanina szczególnie ważne są dni świąteczne. Jednym z takich dni jest Święto Trzech Króli. Kacper, Melchior i Baltazar, to mędrcy i królowie i zarazem,  którzy ujrzawszy  gwiazdę betlejemską, będącą zwiastunem  przyjścia na świat syna bożego,  podążyli za nią  i dotarli do stajenki w  Betlejem , miejsca narodzin Jezusa, tego, który został naszym zbawicielem, składając na ołtarzu naszego odkupienia własne życie.  Królowie przynieśli Jezusowi dary: mirrę, kadzidło i złoto. Tę historię narodzin Jezusa zna chyba każdy z nas od małego dziecka po starca.
   Pytanie konkursowe brzmi: kogo wybralibyśmy na trzeciego króla, jeśli jeden z nich to nasz ukochany nieżyjący już papież Jan Paweł II a drugi, to symbol niepodległości,  dumy i twardej ręki zarazem, Marszałek Piłsudski.  Długo rozmyślałam nad tym kto mógłby być tym trzecim królem. Początkowo miał to być Jurek Owsiak, postać barwna, niesamowity samarytanin i naprawdę wspaniały człowiek. To, co robi każdego roku, mobilizując nas Polaków i tych którzy niejednokrotnie żyjąc ponad stan, poza okresem świąt nie zważają na biedę bliźniego i tych, którzy w owej biedzie nieprzerwanie tkwią. Owsiak potrafi zmobilizować ludzi, oznajmiając wszem i wobec, że Polacy to naród, szczodry, szlachetny i naprawdę zdolny do empatii. Jego słowa mają tak czarowną moc, iż na czas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, potrafią się zmaterializować i przez tą jedną niedzielę w roku stajemy się dobroczyńcami na skale światową. Robimy wówczas wielką narodową zrzutę na zakup drogiego i bezcennego sprzętu,  ratującego ludzkie życie lub innych równie wspaniałych co potrzebnych rzeczy. Sęk w tym, że Owsiaka wszyscy znamy, cenimy i szanujemy, choć wiem, że są i tacy, co drwią z niego, obrzucając go niedorzecznymi obelgami. Nie trzeba być psychologiem żeby się domyśleć, że to po prostu skutek zazdrości i zawiści ludzkiej, bo czym innym można się kierować  lżąc z tego, co jest dobre i szlachetne.
   Jak wspomniałam wcześniej, postacią trzeciego króla początkowo miał być Jurek Owsiak ale gdy o tym myślałam,  nagle mnie olśniło, że przecież taki ktoś dobry, uczciwy, szlachetny, pozbawiony zawiści i ślepej zazdrości jest zupełnie blisko, dosłownie na wyciągnięcie ręki. Ta osoba jest moją wieloletnią koleżanką i serdeczną przyjaciółką a na imię ma Joasia. Znam ją od bardzo dawna, przyjaźnimy się już dość długo. Mam do niej absolutne zaufanie, zwierzam się jej z tego, czego nie powiedziałabym rodzonej siostrze. Nigdy mnie nie zawiodła, nie oszukała. Ta dziewczyna nie posiada w sobie ani krztyny zawiści, jest inteligentna, uczciwa aż do bólu.  Jest jedną z niewielu osób, której zawierzyłabym swoje życie. Skąd ta pewność? Ano stąd, iż z racji naszej serdecznej wieloletniej zażyłości miałam okazję poznać jej najskrytsze sekrety, obserwować jej życie i to jak w różnych sytuacjach postępuje z innymi ludźmi, bo przecież ludzi nie ocenia się po słowach a po czynach. Zawsze to powtarzam. Nie zamierzam opisywać szczegółowo spraw osobistych Joasi, bo nie oto tu chodzi,  poza tym nie mogę zawieść jej zaufania.
   Dodam tylko tyle, że jeżeli dobrze się wokół rozejrzymy  i tak szczerze zapytamy samych siebie, to zdamy sobie sprawę  z tego,  iż takich  ludzi jak moja przyjaciółka jest wśród nas więcej. Niestety my Polacy szybciej dostrzegamy tych, którzy czynią zło, chętnie ich piętnujemy. Dlaczego? To proste. Piętnując zło i stając po drugiej strony barykady od razu czujemy się lepsi od zła, które nas otacza. Źli ludzie, niecne czyny, to jest to, co budzi ogólne zainteresowanie oraz sensację. A któż by chciał czytać o tym, że ktoś jest dobry, uczciwy, o tym, że nikogo w życiu nie oszukał ani nie skrzywdził, że nie próbował się dorabiać krzywdząc drugiego człowieka. No przecież to nuda absolutna. Jest jeszcze jedna sprawa, nie lubimy chwalić innych ludzi, nawet tych, którzy na to zasługują, ponieważ dostrzegając pozytywy innych automatycznie przyznajemy się do własnych ułomności, czyli do tego, że nie jesteśmy tacy super jacy chcielibyśmy być, przynajmniej w oczach innych. Na szczęście ja nie mam z tym problemu, doskonale wiem, , że nie jestem kryształowa ani idealna, popełniam błędy jak każdy z nas, lecz  większość z nich nieświadomie. Dlatego też bez  żadnych oporów a wręcz przeciwnie z dumą w sercu, mogę powtórzyć raz jeszcze, że moja przyjaciółka Joasia, to wspaniała, mądra, uczciwa do bólu, bardzo porządna, pozbawiona owczego pędu oraz snobizmu( co mnie niezmiernie cieszy) osoba. Gdyby wśród naszych rodaków było więcej takich ludzi jak ona, to z pewnością Jurek Owsiak nie miał by tyle roboty co teraz.
   Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest fakt, iż potrzebny był konkurs ogłoszony przez Stowarzyszenie Panaceum aby dotarło do mnie, jakim cennym darem od losu jest moja przyjaźń z Joasią.

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Albatros1 11 Kwiecień, 2012, 17:11:07
Jolu zgadzam się z Tobą, wartości ludzkie są bezcenne.Wiem, że takich ludzi jak twoja przyjaciółka jest więcej.Każdy człowiek powinien mieć odrobinę przyzwoitości, tak dużo i tak niewiele.Dobroć i szlachetność to cechy, które nie powinny być nam obce.Niestety wielu ludzi nie posiada ich lub się ich wstydzi.Dlatego takie autorytety jak Ojciec Święty Jan Paweł II, Marszałek Józef Piłsudski i Żołnierz Wyklęty, są przykładami dla wszystkich ludzi w naszym codziennym życiu.Błogosławiony papież Jan Paweł II przez swą naukę i modlitwę koił ból milionów ludzi.Wzmacniał ich w trudnych chwilach, dodawał im wiary w lepsze jutro.Marszałek  Józef Piłsudski wielki dowódca.Pokazywał jak należy podnieść głowę i nie wstydzić się swoich korzeni oraz Polskości, ucząc odwagi w walce o suwerenność.Żołnierz Wyklęty wielki patriota, dramatyczna postać człowiek sponiewierany, więziony, torturowany i mordowany.Za to że walczył o wolną i niepodległą Polskę.Przez pokazanie zarysu biografii tych wspaniałych postaci, takich ludzi jak twoja przyjaciółka będzie coraz więcej.Bo szlachetność dobroć i miłość to najlepsze cechy człowieka :)               


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 11 Kwiecień, 2012, 21:21:59
Cytat :

Niestety my Polacy szybciej dostrzegamy tych, którzy czynią zło, chętnie ich piętnujemy. Dlaczego? To proste. Piętnując zło i stając po drugiej strony barykady od razu czujemy się lepsi od zła, które nas otacza. Źli ludzie, niecne czyny, to jest to co budzi ogólne zainteresowanie oraz sensację. A któż by chciał czytać o tym, że ktoś jest dobry, uczciwy, o tym, że nikogo w życiu nie oszukał ani nie skrzywdził, że nie próbował się dorabiać krzywdząc drugiego człowieka. No przecież to nuda absolutna. Jest jeszcze jedna sprawa, nie lubimy chwalić innych ludzi, nawet tych, którzy na to zasługują, ponieważ dostrzegając pozytywy innych automatycznie przyznajemy się do własnych ułomności, czyli do tego, że nie jesteśmy tacy super jacy chcielibyśmy być, przynajmniej w oczach innych. Na szczęście ja nie mam z tym problemu, doskonale wiem, , że nie jestem kryształowa ani idealna, popełniam błędy jak każdy z nas, lecz  większość z nich nieświadomie. Dlatego też bez  żadnych oporów a wręcz przeciwnie z dumą w sercu, mogę powtórzyć raz jeszcze, że moja przyjaciółka Joasia, to wspaniała, mądra, uczciwa do bólu, bardzo porządna, pozbawiona owczego pędu oraz snobizmu( co mnie niezmiernie cieszy) osoba. Gdyby wśród naszych rodaków było więcej takich ludzi jak ona, to z pewnością Jurek Owsiak nie miał by tyle roboty co teraz.

Co mógłbym do tego dodać ? Chyba tylko plusik dla Joli za tę życiową filozofię.
Ładnie też napisał Albatros  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Kwiecień, 2012, 20:00:25
Kasia Kowalska - To Co Dobre (http://www.youtube.com/watch?v=2bIn-jurWhM#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Maj, 2012, 11:26:38
Dawno mnie tu nie było, choć nie wiem dlaczego właśnie tak rozpoczynam moją wypowiedź, przecież nikt tu za moją niebytnością łez nie wylewał.
Byłam aktywna na tym naszym kochanym Forum ponad półtora roku ale ostatnio jakoś tak za dużo tu polityki. Dla mnie idealne Forum, to takie, na którym można znaleźć dokładnie wszystko: aktualności gospodarcze i społeczne,  rozrywkę, poezję, humor i politykę. Lubańskie Forum takie właśnie było ale od jakiegoś czasu zaczęła dominować na nim wyłącznie polityka, co niestety wpłynęło na obniżenie mojego  libida twórczo-gawędziarskiego. Choć po krótkim zastanowieniu dochodzę jednak do wniosku, że być może Forum jest ok, tylko ja stałam się jakaś zgnuśniała i upierdliwa.
Wielka szkoda, że Firefoks wycofał się z Forum. Wiem, czasem przeginał, mnie też nie raz i nie dwa wkurzył swoim prowokatorskim tonem wypowiedzi ale to właśnie tacy jak on są sercem i duszą tego miejsca, bo mimo że czasem nie zgadzałam się z tym co pisał , to czytając jego wypowiedzi muszę stwierdzić, że w gruncie rzeczy to bystry facet, jak powiedziałyby moje dzieci, taki, który ogarnia. Mam wrażenie, iż nasz drogi Janek wycofał się z Forum po jednej z naszych utarczek i muszę przyznać, że  świadomość tego sprawia mi przykrość.
Inną z ważnych osób stanowiących filar społeczności tego miejsca jest Ewa . Bywa, że mamy nieco odmienne poglądy na poszczególne tematy ale dla mnie odmienność poglądów innej osoby nie jest czynnikiem w ocenie ogólnego zarysu postaci. Ewa to silna kobieta, taka z pazurem a nawet powiem, że z jajem ale przecież o tym wiemy już od dawna. Uważam, że to właśnie takie osoby jak ona powinny jeśli nie teraz to w najbliższej przyszłości tworzyć nasz lokalny Samorząd. To co robią i jak prężnie działają członkowie Panaceum jest świadectwem na potwierdzenie mojej tezy. Ewa udowodniła, że zależy jej nie tylko na własnej karierze ale również na dobru drugiego człowieka i jeśli będzie kandydować w najbliższych wyborach samorządowych, to z pewnością będę trzymać za nią kciuki i gorąco ją popierać.
Pozostając przy temacie lokalnego samorządu, to niezmiernie mnie cieszy fakt, ze w Radzie Miasta czy Powiatu zasiadają takie osoby jak Radna Teresa Kraska  czy Radny Krzysztof Jaworski. Obserwując te osoby, widząc ich wrażliwość społeczną i zaangażowanie w sprawy miasta udaje mi się nie się nie tracić wiary w drugiego człowieka.
Natomiast w temacie rozstrzygnięcia konkursu na dyrektorów lubańskich szkół, to niezmiernie uradował mnie fakt, iż pani Aleksandra Białek pozostaje na stanowisku Dyrektora Gimnazjum nr 3. To właściwa osoba na właściwym miejscu. Mówiłam to już wtedy gdy pani Ola została Dyrektorem tegoż gimnazjum po raz pierwszy i dlatego szczerze gratuluje pani Oli.
Kochana Krysiu, ten konkurs dotyczący dnia matki, to naprawdę świetny pomysł ale niestety ja nie wezmę w nim udziału. Przykro mi z powodu Twojej mamy. Moja dzięki bogu żyje, udało jej się dożyć dość sędziwego wieku, za co jestem wdzięczna losowi ale poematów na jej temat mimo wszystko pisać nie zamierzam. Kocham ją, bo jak wiesz każde dziecko kocha swoich rodziców bezwarunkowo, bez względu na to czy wzajemność owych uczuć ze strony rodzica występuje czy też nie a oschłość i opryskliwość tych, którzy powinni darzyć nas gorącym uczuciem raczej nie może być natchnieniem wiodącym do  tworzenia poematów. Krysiu przepraszam za te ponure słowa  ale wiesz, że zawsze piszę szczerze co myślę i nie znoszę hipokryzji. Dodam tylko tyle, że jeśli powstałby  podobny konkurs z okazji Dnia Dziecka, to miałabym wówczas o czym pisać a utwory byłyby przepełnione miłością, dumą, satysfakcją oraz  wieloma innymi pozytywami przymiotami dotyczącymi moich doznań macierzyńskich.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 26 Maj, 2012, 20:03:57
Cytuj
Wielka szkoda, że Firefoks wycofał się z Forum. Wiem, czasem przeginał, mnie też nie raz i nie dwa wkurzył swoim prowokatorskim tonem wypowiedzi ale to właśnie tacy jak on są sercem i duszą tego miejsca, bo mimo że czasem nie zgadzałam się z tym co pisał , to czytając jego wypowiedzi muszę stwierdzić, że w gruncie rzeczy to bystry facet, jak powiedziałyby moje dzieci, taki, który ogarnia. Mam wrażenie, iż nasz drogi Janek wycofał się z Forum po jednej z naszych utarczek i muszę przyznać, że  świadomość tego sprawia mi przykrość.

Jolu z przykrością donoszę że to nie Ty, byłaś przyczyną mojej absencji. Jolka ależ Ty to potrafisz napisać.Zarumieniłem się. Ciekawe czy teraz napiszesz że świadomość powrotu Fire sprawia Ci przyjemność  :P :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 26 Maj, 2012, 21:46:40
Jolu, Fire - będzie dużo dużo mniej polityki i trolowania na forum.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: liiv 26 Maj, 2012, 23:05:25
Jolu, Fire - będzie dużo dużo mniej polityki i trolowania na forum.

Nie może być ! PIOTRKA wywaliłeś z forum?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Klespydra 26 Maj, 2012, 23:25:13
A Paweł nie widział tego?! Jego Też :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 26 Maj, 2012, 23:34:45
Liiv, Klepsydra idzcie trolować na onet.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Lipiec, 2012, 16:05:58
DODATNIE MINUSY I UJEMNE PLUSY DNIA CODZIENNEGO.

Niby ciepło, niby słonecznie a jednak smutne mamy lato tego roku patrząc z perspektywy Lubania i okolic. Gdyby chodziło tylko o upał, to jakoś  można to znieść ale problemem były powtarzające się nawałnice.  Zalało Olszynę, Ubocze, część Leśnej, Radostów , Mściszów itd. Smutne jest to, że owe powodzie i podtopienia  powtarzają się rokrocznie. Czy można było odpowiednio zabezpieczyć  wszystkie te domostwa i zapobiec  tym wszystkim stratom? Tego nie wiem, a jeśli czegoś nie wiem to staram się nie wymądrzać. Z tego co mi wiadomo, to zarówno miasto jak i gmina Lubań jest obecnie w bardzo nędznej kondycji finansowej  ale z drugiej strony z pewnością posiadały w swoim portfelu wydatków jakiś środki służące powiadamianiu domostw zagrożonych powodzią czy też innym żywiołem, ale to powiadamianie to nie wszystko, powinno to być również stosowne zabezpieczenie zarówno doraźnie tzn. odpowiednia ilość piachu, worków oraz odpowiednich służb pomagającym mieszkańcom zagrożonych okolic ale o wiele ważniejszym od zabezpieczenia doraźnego jest profilaktyka długofalowa czyli oczyszczanie koryt rzek, wzmacniane wałów przeciw powodziowych ale przede wszystkim budowa odpowiedniej ilości zbiorników retencyjnych. Czy brak niektórych działań w takim kierunku spowodowany są brakiem środków finansowych czy tez ignorancją ze strony władz. Naprawdę nie wiem. Pamiętam, że koryta rzek położonych na terenie miasta były odpowiednio oczyszczane, swego czasu czytałam o tym na Forum. Wiadomo że klimat nieco się zmienił przez co żywioły natury stały się trudniejsze do okiełznania. Wielkim błędem ze strony władz jest wydawanie pozwoleń na budowę na terenach zalewowych ale to zupełnie inna sprawa. Podkreślam, że w powyższej kwestii jestem laikiem, więc moja opinia jest  jedynie luźnym rozważaniem przeciętnego obywatela.
Naprawdę szczerze i serdecznie współczuję wszystkim pracownikom IMKI oraz wszystkim tym mieszkańcom z gminy i powiatu lubańskiego, których dotknęła powódź.
Może jestem naiwna ale wierzę, że właściciele IMKI odbudują ją. Przecież zakład musiał być ubezpieczony a że dawał pracę kilkuset mieszkańcom Lubania i okolic to był naszym lokalnym dobrem.
Jakiś czas temu przeglądając wiadomości na Forum, weszłam na wątek :”Medale za zasługi dla miasta Lubania”. Przede wszystkim  serdecznie gratuluje wszystkim uhonorowanym osobom.  Bardzo sympatyczny materiał. Nie wiem jak inni ale ja po obejrzeniu go doszłam do wniosku, iż pan Burmistrz jest niesamowicie całuśną osobą. Od razu zaznaczam, iż nie ma w mojej wypowiedzi żadnej ironii . Fajne jest to, że pan Arkadiusz jest osobą otwartą, serdeczną  :) miast być niedostępnym i wyniosłym urzędnikiem  stojącym wysoko na piedestale władzy, takim co to zmusza się do otwartej i serdecznej postawy wyłącznie w okresie przedwyborczym. A ironicznie powiem, że wśród uhonorowanych zabrakło jednego pana, tego, którego odpowiednikiem jest Leopold Plastusiński z mojego koszmaru sennego o którym niegdyś pisałam na swoim wątku. Ów pan w przeszłości  rozpieszczany, dziś  z pewnością  czuje się pominięty i niedoceniany.  ;)
Jestem dumna ze swoich dzieci i nawet trochę szczęśliwa z tegoż powodu, iż córka zliczyła drugi rok Ekonomii a syn przebrnął szczęśliwie przez pierwszy rok studiów. Mam nie tylko dobre ale i mądre dzieciaki, dla mnie to taki pozytywny akcent w tej pokręconej rzeczywistości.

Hanna Banaszak - Pogoda ducha (http://www.youtube.com/watch?v=YKlbJnAGOHQ#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Lipiec, 2012, 18:01:54
TERAZ COŚ Z INNEJ BECZKI CZYLI SUKCESY SPORTOWE NASZYCH RODAKÓW

KAZIK - Los się musi odmienić (http://www.youtube.com/watch?v=EwprJw4uKNE#)

Wiem, że dla Lubania i okolic w obecnym czasie, gdy wydarzyło się  sporo  złego (mam tu na myśli nawałnice, wskutek których doszło do powodzi  oraz pożar IMKI ),  myśli i uczucia mieszkańców skupiają się na ważniejszych tematach niż sport a ściślej mówiąc zwycięstwo naszej Reprezentacji w Piłce Siatkowej. Choć nie jestem zagorzałym kibicem jakichkolwiek dyscyplin, to jednak obserwowałam poczynania naszych siatkarzy a mecz w którym zdobyli mistrzostwo pokonując reprezentację USA był piękny i ekscytujący nawet dla takiego kibica- laika  jak ja. Poza tym nasza tenisistka Agnieszka Radwańska, która dzielnie dotarła do finału  wielkoszlemowego Wimbledonu 2012 w singlu i choć była o krok od wielkiego zwycięstwa to i tak osiągnęła sukces, bo jak wiadomo od bardzo  dawna żadna polska tenisistka nie dotarła tak daleko.  
Takie wydarzenia podtrzymują człowieka na duchu,  przypominają nam, że można osiągnąć coś i zajść naprawdę wysoko, dzięki  bardzo ciężkiej i uczciwej  pracy a nie dzięki układom, kombinacjom i przekrętom.  Gdyby tak jeszcze znalazł się ktoś naprawdę odważny, kto zrobiłby porządek w PZPN, ale to raczej nierealne. Każdy musi odgrywać swoją rolę w tym cyrku zwanym Polską. Popychadła nadal zostaną popychadłami, biedni biednymi, dupczeni dupczonymi, oportuniści oportunistami, konformiści konformistami a nietykalni nietykalnymi itd ale jak już kiedyś pisałam, tacy właśnie jesteśmy a nasza rzeczywistość jest odzwierciedlaniem nas samych. Na  szczęście  jest też druga strona medalu, bo dobrzy ludzie, tacy, których dobroć jest szczera i pochodzi z głębi serca nigdy dobrymi być nie przestają. Tacy ludzie są wśród nas, są to chociażby członkowie Panaceum,  honorowi krwiodawcy,  osoby uprawiające wolontariat itp. Dla mnie, to takie cenne perełki  wśród  ogółu, który nieprzerwanie i systematycznie ulega  owczemu pędowi.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Lipiec, 2012, 20:59:20
TAKIE SOBIE ROZMYŚLANIA O PROBLEMACH LUBANIA

Piękny ten nasz Lubań, zadbany, że aż miło ale przecież życie to nie tylko spacery i zwiedzanie. Równie ważna jest  sytuacja ekonomiczna miasta a ta raczej nie wróży niczego dobrego.  Pamiętam czasy, gdy to miasto tętniło życiem. Prężnie działający ZNTK, ZEHS, PSS, Bawełnianka i mnóstwo dobrze zaopatrzonych sklepów i sklepików(oczywiście nie były to markety, które skutecznie zniszczyły nasz rodzimy handel)  oraz wiele innych nieco mniejszych  firm. Dziś po tych wszystkich przedsiębiorstwach pozostały  jedynie blade wspomnienia.
Wraz ze zmianą ustroju wszystko uległo zmianie, prawa ekonomi, wolny rynek a teraz jeszcze ten nieszczęsny kryzys, to wszystko  razem bezwzględnie niemal zamordowało to miasto, niegdyś tętniące życiem.  Obecny Burmistrz raczej nie ma łatwo, przejął miasto zadłużone, na dodatek ten straszny pożar IMKI, nie można pominąć też cyklicznych powodzi na terenie całego naszego powiatu, co jak wiadomo jest kolejnym gwoździem do trumny dla miasta. Boję się, że Lubań zostanie takim zadbanym ale niestety opustoszałym miastem starych ludzi. Dziś jeszcze tego tak bardzo nie widać ale za jakieś piętnaście, dwadzieścia lat, tak może się stać. Młodzi ludzie, ci, którzy zadbają o rozwój własnej  edukacji raczej nie będą mieli wyjścia i wybędą jeśli nie za granicę to przynajmniej w kierunku większych aglomeracji. Taka perspektywa jest przytłaczająca.
Nie wiem czy to prawda ale prawdopodobnie mieszkańcy Lubania korzystający z dodatku mieszkaniowego, utracą ten przywilej z nadejściem nowego roku 2013. Wiadomo, z pustego i Salomon nie naleje ale mimo tej logiki osobom żyjącym do tej pory skromnie będzie się żyło jeszcze biedniej.
W tym wszystkim nie tyle wkurza co dziwi mnie jedno a mianowicie, że przy tak wysokim bezrobociu panie z lubańskiego ABK-u są takie jakie są. Wie, co mam na myśli każdy, kto bywał  petentem tejże instytucji.  Słyszałam nie raz i nie dwa wiele niepochlebnych opinii o bardzo niskim poziomie obsługi petentów, czyli lokatorów mieszkań którymi  zarządza owa jednostka. Zupełnie jak by ich mentalność i poziom obsługi interesantów utkwił w zawieszeniu jeszcze w czasach głębokiej komuny.  Czy naprawdę tak musi być, przecież ludziom należy się szacunek a praca powinna być adekwatna do otrzymywanego wynagrodzenia.

Kabaret Neo-Nówka - Paszport (http://www.youtube.com/watch?v=2vpnPzzajl4#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 23 Lipiec, 2012, 22:10:21
Jola, miałem to wszystko wyprostować, ale brak mi już sił. Zazdroszczę Tobie tej dziecięcej wiary w ludzi, szlachetne pobudki, i zrządzenia losu. Nadzieję mam, że będziesz kiedyś podejrzliwa. To cecha pozwalająca łączyć przyczynę w skutek tworząc fakt. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 23 Lipiec, 2012, 22:46:36
Piotruś a o faktach nie dyskutuje się. Ty to Wiesz. Ta dziecięca naiwność to jest to.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Lipiec, 2012, 16:44:56
Jola, miałem to wszystko wyprostować, ale brak mi już sił. Zazdroszczę Tobie tej dziecięcej wiary w ludzi, szlachetne pobudki, i zrządzenia losu. Nadzieję mam, że będziesz kiedyś podejrzliwa. To cecha pozwalająca łączyć przyczynę w skutek tworząc fakt. Pozdrawiam.


Piotrze, naprawdę mam dla Ciebie wiele uznania i szacunku ale cieszę się , że nie patrzę na świat Twoimi oczami. Nigdy nie przestanę wierzyć w ludzi, w dobro, które ma w sobie każdy z nas. Problem w tym, że w  codziennym zabieganiu, stresie, przeciwnościach losu itp spinamy się, złościmy, zapamiętując głównie to, co złe, co nas ubodło, skrzywdziło. Zamykamy się wówczas w swoich skorupach, podsycając własną gorycz a to z kolei sprawia, że nie jesteśmy w stanie dostrzec tych małych magicznych chwil będących udziałem życia każdego z nas. Uwierz mi, w przeszłości dostałam od życia po d..ie. jak mało kto ale czy to znaczy że miałam się zaskorupić i znienawidzić wszystko wokół. Mój sposób na wyrzucenie z umysłu złych emocji i wspomnień to pisanie. Poza tym nie jestem taką osobą, która tylko narzeka na doskwierające zło i inne bolączki. Przyznam, że w ludziach najbardziej złości mnie to, że potrafią narzekać tygodniami, latami na to czy tamto i jednocześnie nic z tym nie robią, nawet nie próbują tego robić. Ja zawsze próbuję zmienić to, na co narzekam. Oczywiście jeśli jestem w stanie to zrobić, bo nie na wszystko mamy wpływ ale na wiele rzeczy przecież mamy. Niektórzy, to ,co pozytywne mają ukryte głęboko wewnątrz własnego umysłu, powiedziałabym upchnięte aż do pięt. Dlatego my zauważając w innych dobro, przypominając im o tym możemy obudzić w nich tę pozytywną cechę. Przecież nikt z nas nie rodzi się ani święty ani też bardzo bardzo zły. To życie kształtuje naszą osobowość, czyli wychowanie, środowisko w którym wzrastamy i żyjemy oraz to wszystko, co mieliśmy okazję przeżyć. Najgorsze to opierać się na stereotypach. Czasem ktoś, kto sięgnął dna, zmienia się i staje się tym, kto wspiera innych i pomaga im skutecznie i bezinteresownie. Bywa też, tak, że ktoś kto jest zdolny, kto miał dostatnie i szczęśliwe dzieciństwo, odnosił sukcesy w tym co robił, nagle jest w stanie z zimną krwią zamordować dziesiątki niewinnych i nieznanych mu osób tak jak ten młody człowiek W Denver, który ma premierze Batmana w kinie strzelał do przypadkowych ludzi.
Wiem jedno, robiąc choćby od czasu do czasu coś dobrego dla innych sprawiamy, że świat staje się choćby odrobinkę ale lepszy a dostrzegając w innych dobro sprawiam, że ludzie od czasu do czasu choćby na kilka małych chwil uwierzą w to i być może dzięki temu staną sie lepsi.
Piotrze, mój drogi, wiem, co sobie teraz myślisz. "Gadaj swoje głupia babo, jesteś naiwna i tyle a ja wiem swoje"
 Mam wrażenie, że żyjemy w tym samym czasie ale chyba w dwóch równoległych światach i wiesz co, ja lubię ten swój świat a tej wiary a raczej naiwności jak ją nazywasz nie jest w stanie mi odebrać chyba nic ani nikt. .
  
PS. Chyba nikt nie potrafi mnie tak wkurzać i jednocześnie tak zrozumieć jak Pycho-mycho. To chyba nazywa się pokrewna dusza.

http://tvp.info/informacje/ludzie/wiezniowie-pomagaja-niepelnosprawnym-dzieciom/8073058 (http://tvp.info/informacje/ludzie/wiezniowie-pomagaja-niepelnosprawnym-dzieciom/8073058)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 24 Lipiec, 2012, 22:35:06
Cytuj
Piotrze, mój drogi, wiem, co sobie teraz myślisz. "Gadaj swoje głupia babo, jesteś naiwna i tyle a ja wiem swoje"
Nie przypominam sobie, abym tak myślał o drugim człowieku. Natomiast często zdarza mi się to pisać, albo mówić prosto w twarz.
Cytuj
Mam wrażenie, że żyjemy w tym samym czasie ale chyba w dwóch równoległych światach i wiesz co, ja lubię ten swój świat a tej wiary a raczej naiwności jak ją nazywasz nie jest w stanie mi odebrać chyba nic ani nikt. .
Bo to jest piękny świat na pewno. Też za nim tęsknię. Może udam się z wizytą do medalisty, który leczy na odległość. Niech coś poradzi na dolegliwość bolesną, bo ja się już nie mogę patrzeć na wszechogarniającą hipokryzję.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Lipiec, 2012, 00:54:01
A ja i tak wierzę, że świat nie jest zły, tylko ludzie czasem błądzą a błądzić jest rzeczą ludzką.
Większość  z nas ulega owczemu pędowi zapominając o tym co najważniejsze, niektórzy są pełni gniewu, bo gdzieś po drodze ktoś ich skrzywdził ale przecież jesteśmy istotami myślącymi, mamy wolną wolę, sumienie, umiejętność empatii oraz wiele innych pozytywnych cech. Gdybyśmy tylko mniej ulegali złym wpływom z zewnątrz a zamiast wyrachowania i snobizmu częściej korzystali ze wspomnianej już wolnej woli,  serca, intuicji oraz zdrowego rozsądku.  Przecież to takie proste.:)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: IWO499 30 Lipiec, 2012, 08:12:40
AMK w Lubaniu oraz byłe AMK na ul. łącznej które teraz jest zarządem mieszkan prywatnych to ta sama epoka!! TU I TU są stare nawyki bezczelności, braku kompetencji i obchodzenia sie z ludxmi z góry!! To nie ładnie tym bardziej, że wszyscy jestesmy tylko ludźmi. Dziś jedni maja dobrze a drudzy źle! i przyjdą czasy że ci comieli dobrze moga miec źle!!! Zero litości względem klientów- komornik ma co robić łupiąc biednych rencistów i emerytów!!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Lipiec, 2012, 12:05:16
IWO499 ma wiele racji, choć nie chodzi mi o to aby pałać chęcią zemsty wobec pracowników AMK czy też obecnej Administracji zarządzającej Wspólnotami Mieszkaniowymi. Bardziej miałam tu na myśli to, że owe osoby są w miarę godziwie opłacane za niezbyt wysoki poziom wykonywanej pracy. I tu składam ukłon w kierunku odpowiednich władz nadzorujących pracę tychże instytucji. Czyżby nie dotarł do nich ani jeden niepokojący sygnał potwierdzający opieszałość, niekompetencję oraz co gorsza bardzo niski poziom obsługi petenta. Przecież Lubań to nie jakaś tam ogromna aglomeracja, to zadbane i ładne miasto lecz takie, w którym ludzie znają się nawzajem i brak znajomości problemów mieszkańców miasta jest moim zdaniem  raczej rzeczą niemożliwą. Bardzo podają mi się zmiany jakie miały miejsce w Lubańskim TBS-ie ale dlaczego nie mogę tego powiedzieć o wszystkich instytucjach w naszym kochanym mieście. Oto pytanie zagadka ???     


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 31 Lipiec, 2012, 20:07:17
A ja i tak wierzę, że świat nie jest zły, tylko ludzie czasem błądzą a błądzić jest rzeczą ludzką.
Większość  z nas ulega owczemu pędowi zapominając o tym co najważniejsze, niektórzy są pełni gniewu, bo gdzieś po drodze ktoś ich skrzywdził ale przecież jesteśmy istotami myślącymi, mamy wolną wolę, sumienie, umiejętność empatii oraz wiele innych pozytywnych cech. Gdybyśmy tylko mniej ulegali złym wpływom z zewnątrz a zamiast wyrachowania i snobizmu częściej korzystali ze wspomnianej już wolnej woli,  serca, intuicji oraz zdrowego rozsądku.  Przecież to takie proste.:)

Co Ty nie powiesz ?  ;D A pamiętam jak pani kierownik z ul. Łącznej była kioskarką w Kiosku Ruchu na ul. Warszawskiej, to nawet na Ty z nią byłem. No,no .... to ci Bogusia. :o


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Lipiec, 2012, 22:58:46
Tak się składa, że Bogusia mam na drugie.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: IWO499 02 Sierpień, 2012, 07:47:27
Zaczynać każdy może od kioskarki nawet, to żaden wstyd- mamy demokrację. Jest tylko problem z ludźmi, że jak mogą byc górą nad innymi to udowadnia się im jakimi są śmieciami!!! Ci sami ludzie od wielu lat zapominają o normalnej sprawie "bycia normalnym człowiekiem". Trzeba tylko pomysleć i posiadać umiejętność zarządzania a napewno można to ogarnąć. Ja nie mówię że tych co całe życie nic nie robią, nie płacą i maja wszystko głęboko nie należy tępić! jak najbardziej tylko konsekwentnie!!!
Podam przykład: człowiek który pracuje otrzymuje rachunek z energetyki  i AMK bo tez za parę miesięcy zalega ( tez ma problemy). Ale energetyka po upomnieniu nie czeka więc natychmiast trzeba zapłacić a administracja po cichu bez upomnień wysyła sprawę do sądu. Otrzymuje człowieczek nakaz i co??? natychmiast do kasy aby te 1000 zł zapłacić!! no dobra , zgoda zalega i jego wina> Tylko proszę mi wytłumaczyć jak to jest możliwe, że inni ludzie doszli do długów w wys. 30.000 zł i administracja jakoś nic w tych przypadkach nie robiła????


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: IWO499 02 Sierpień, 2012, 07:51:32
To jest instrument w rękach administracji, że jak kogos znają, wiedzą że pracuje a do tego chcą się odegrać(nieraz słowa prawdy bolą) to go do sądu!!
A tych co traktują jak śmietnik i margines miasta to czekają latami aby ich podsumować, a z takich kwot to nik z nich już sie nie wygrzebie!
Chodzi tylko o fakt że jednego za 1 tysiąc pociągną od razu a innemu 10 tysięcy długu to jeszcze mało aby zacząć sprawę.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Sierpień, 2012, 16:54:27
Znów śnił mi się ten koszmarny typ Leopold Plastusiński więc niedługo o tym napiszę w swoim wątku. Muszę sobie tylko wszystko dokładnie przypomnieć i poukładać żeby niczego nie przeoczyć lub nie pomylić.

Ps. Kto od czasu do czasu czytuje mój wątek, ten z pewnością kojarzy mroczną postać Lorda Vadera Vel Plastusińskiego. ;)

Teraz druga sprawa, jestem pierdołą, więc się do tego przyznaję. Kilka postów wcześniej pisałam o dodatku mieszkaniowym a raczej o pogłoskach, które do mnie dotarły i jak to ze mną bywa trochę namieszałam. Zachowałam się nieprofesjonalnie, bo zanim się o czymś wspomni, najpierw trzeba zasięgnąć informacji u źródeł. Tak robią dziennikarze a że jak dziennikarką nie jestem a jedynie jedną z Forumowiczów, to i czasem wyskoczę z tym czy owym jak Filip z konopi.
Wspominałam wcześniej, że prawdopodobnie od przyszłego roku zostanie w naszym mieście zniesiony dodatek mieszkaniowy ale jak się okazało, sprawa wygląda nieco inaczej. Zmiany w tej kwestii nastąpią już w miesiącu październiku tego roku ale dodatek mieszkaniowy nadal pozostanie a zmienią się jedynie nieco zasady przyznawania dodatku a dokładniej mówiąc w ostatecznym rozrachunku nieco zmaleją kwoty przyznawanych dodatków. Z tego co mi wiadomo, dawniej wydatki miasta związane z dodatkami mieszkaniowymi subwencjonowane były odgórnie z zewnątrz, niestety obecnie miasto musi sobie radzić z takimi wydatkami we własnym lokalnym zakresie a jak wiadomo z pustego i Salomon nie naleje. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Sierpień, 2012, 10:03:32
Miałam kolejny koszmarny sen, którego bohaterem jest znany już pan Leopold Plastusiński. Nie wiem dlaczego nawiedza mnie w snach ta postać ale wiem, że taką traumą trzeba koniecznie podzielić się z innymi, więc zgodnie z obietnicą kolejny odcinek historii o nigdy nienasyconym panu Leopoldzie.
Gwoli przypomnienia poprzedniego odcinka historii dołączam odpowiedni link (post z 14 stycznia)
http://www.luban24.pl/index.php?topic=3708.300 (http://www.luban24.pl/index.php?topic=3708.300)

Biedny pan Plastusiński mieszkaniec Dojnej Krowy, uważał, iż oddanie miastu służbowego komunalnego mieszkania jest dla niego wielką krzywdą, więc rozstrzygnięcie sporu trafiło przed obliczę Temidy. Oj biedny aż mam ochotę go przytulic i pogłaskać po główce, taki gwałt na jego bezbronnej  osobie, aż serce się kraje na samą myśl. .Och byłabym zapomniała  wspomnieć, że  w poprzednim moim śnie, ten biedak uciskany, który wybudował dzięki „ciężkiej i znojnej pracy” piękny hotel zakupił także mieszkanie  w odległym dużym mieście ale co tam, przecież takie mieszkanko w większej aglomeracji kosztuje grosze, więc nic dziwnego, że było go na sto stać.   Owe mieszkanko przepisał na syna, posiadłości hotelowe podarował córce tym samym nieszczęśnik stał się prawie bezdomny, więc nic dziwnego, że tak zażarcie walczył o to mieszkanie komunalne a że jak wiadomo Temida ma opaskę na oczach, to i ta mądra pani czasem może nie dostrzec pewnych rzeczy, co miało miejsce w owym przypadku i tzw sprawiedliwość stanęła po stronie Leopolda Plastusińskiego.
Mój Boże, dobrze, że to tylko sen i że to wszystko nie dzieje się naprawdę, bo gdyby tak było to znaczyłoby, że nasza rzeczywistość jest okropna i dobrze żyje się tylko cwanym i bogatym.
Jako członek Komisji Mieszkaniowej widzę jak okropna jest rzeczywistość, ludzie gnieżdżą się w wilgotnych starych ruderach po dziesięć i więcej osób na jednym lub dwóch małych pokojach. Ciekawe co by sobie pomyśleli ci wszyscy ludzie ale nie tylko oni, gdyby pan Plastusiński z mojego snu był postacią realną, którą stać na wybudowanie hotelu, kupno kosztownego mieszkania a mimo to wywalczył sobie  od miasta prawo do mieszania komunalnego  będącego wcześniej  mieszkaniem służbowym w związku z funkcją, którą pełnił wcześniej. Gdyby to działo się naprawdę, to pomyślałabym sobie, że nasze prawo jest kulawe a przepisy dziurawe. No i zadałabym sobie pytanie :skąd tyle bezwstydnej pewności siebie  w tym człowieczku? Pewnie jedną z przyczyn owej butności jest fakt, iż pan Leopold w moim śnie był przez długi czas członkiem straży przybocznej poprzedniego króla.
Dobra już kończę, nie będę nikogo dłużej męczyć tymi moimi koszmarami sennymi.
Na szczęście ten koszmar to jedynie projekcja mojej wybujałej wyobraźni,  dlatego też oświadczam, że jakiekolwiek podobieństwo osób, miejsc i sytuacji z mojego snu do osób, miejsc i sytuacji w realnym świecie jest  zupełnie przypadkowe.  ;) 

Smerfy- Chciwość nie popłaca (http://www.youtube.com/watch?v=AWzR80g26nE#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 04 Sierpień, 2012, 22:39:41
Całe szczęścicie, że mi się Czesiek nie śni. Zwariowałbym chyba. Jolka, czas zamknąć pewien etap życia :)
Posłuchaj tego, spodobał mi się jeden komentarz do tej piosenki pod klipem : )

http://www.youtube.com/v/N1fCdIfb60c?version=3&amp;hl=pl_PL

Cytuj
Hehe, między innymi na tym polega róźnica między Wtedy, a dziś. Miało się wy...e na białe skarpetki do czarnych laczy i robiło się git rock'n rolla. Dziś natomiast, wszyscy są stylowi jak h.j (celowo przez samo 'h' - to dla purystów językowych ) a muzę grają z dupy.

J...ć dzisiejszy, pozerski, zarobiony świat !


PS. Komentarz, naturalnie zmoderowałem ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Sierpień, 2012, 23:10:20
Piotr mimo, że kumaty z Ciebie gość, to do końca nie skumałeś. Wkurzają mnie różne nieprawidłowości jak każdego z nas ale nie mam żadnych problemów ani obsesji odnośnie wspomnianego Plastusiowego bohatera a piszę o tym tylko dlatego, że ów koszmar senny nęka poza mną jeszcze parę innych osób ale tylko ja mam odwagę aby ów wątek wyłonić z cienia i nieco napiętnować. Uwierz mi Piotr, ja żyję chwilą i dniem dzisiejszym ( gdybyś znał mnie lepiej nie miałbyś co do tego wątpliwości i niestety oceniasz mnie po pozorach) a Plastusiński mnie w chwili obecnej ani ziębi ani grzeje ale internet to świetne miejsce na ukazywanie różnych patologii, którym małomiasteczkowy klimat niestety sprzyja. A przechodzenie nad tym do porządku dziennego tak bez choćby odrobiny jakiegokolwiek protestu jest chowaniem głowy w piasek i zwyczajnym tchórzostwem. Tym bardziej, że wielu z nas szczyci się mianem patriotów.      


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 04 Sierpień, 2012, 23:30:56
Ale Plastusiński z Twojego snu odszedł sobie w siną dal. The End. Zapytaj w miejscu zbliżonym do źródła. Więcej. Zrobił to na własne życzenie i, podobno nie omieszka pociągnąć za sobą pozostałych (tzn. POzostałych). Więc finał sennego koszmaru skończy się jak w bajce La Fontaine'a, a naiwność, prawda, prostota, natu­ralność i żywość staną się nieśmiertelne. Oby. Dobranoc.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Sierpień, 2012, 23:57:42
Jeśli tak, to znaczy, że świat nie jest tak popaprany jakby się mogło czasem wydawać i śmiem twierdzić, że chyba miałam rację patrząc optymistycznie (naiwnie) w przyszłość. A co do POzostałych, to każde działanie przynosi prędzej czy później jakiś skutek, więc jeśli robili bliźnim dobrze, to spotka ich wyłącznie samo dobro. Bóg z nimi.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 08 Sierpień, 2012, 00:07:14
Tak właśnie rodzą się plotki.... coś tam Joli się przyśniło, coś tam sobie dopowiedziała, coś tam od kogoś usłyszała, znajomością prawa się nie wykazała i z koszmarnego snu wyszła Legenda, w której rzadko co jest prawdą...

Widzę, że stołek moderatora już Pani dostała czyli forum stronnicze. Funkcja moderatora pewnie za ilość postów, która jest imponująca, ale pleść 3 po 3 każdy potrafi. Czy każdy może zostać moderatorem za 10 kg postów ?

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Sierpień, 2012, 14:53:06
Tak właśnie rodzą się plotki.... coś tam Joli się przyśniło, coś tam sobie dopowiedziała, coś tam od kogoś usłyszała, znajomością prawa się nie wykazała i z koszmarnego snu wyszła Legenda, w której rzadko co jest prawdą...

Widzę, że stołek moderatora już Pani dostała czyli forum stronnicze. Funkcja moderatora pewnie za ilość postów, która jest imponująca, ale pleść 3 po 3 każdy potrafi. Czy każdy może zostać moderatorem za 10 kg postów ?

Pozdrawiam

Coś tam Melioracja przeczytała, coś sobie w myślach dopowiedziała i tak właśnie powstają plotki i niedomówienia.
Moderatorem jestem jedynie na tym wątku tylko  dlatego, że to mój wątek a na innych jestem zwykłym Forumowiczem. Każdy może założyć własny wątek i go moderować.
Poza tym, odnośnie pana Plastusińskiego, to czasem trzeba umieć czytać między wierszami a skoro moje posty są bzdurne, to zwyczajnie radzę ich nie czytać, przecież nie ma żadnego przymusu.

POzdrawiam. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Sierpień, 2012, 22:11:02
Jestem nieco zdołowana, nasi siatkarze właśnie przegrali z rosyjską drużyną. Nie dość, że przegrana to jeszcze z Ruskimi.

smutek (http://www.youtube.com/watch?v=oOc9bRwZeaU#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 08 Sierpień, 2012, 23:28:30
Trudno. Należy umieć przegrywać z klasą : )


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 12 Sierpień, 2012, 22:57:22
AMATORSTWO NIE PRZYSTOI PROFESJONALNEMU DZIENNIKARSTWU

Wiem, że bywam niedoinformowana i czasem coś przekręcę ale przecież jestem laikiem, zwykłym gościem na Forum, który lubi sobie poczytać i czasem coś napisać lecz dziennikarz reprezentujący, zdawałoby się poważne czasopismo, powinien zdobyć się na odrobinę profesjonalizmu i rzetelnie przygotować się przed napisaniem artykułu. Czyż nie ?

http://iv.pl/images/86103973060066500370.jpg (http://iv.pl/images/86103973060066500370.jpg)

Szanowny Panie Burmistrzu Arkadiuszu Słowiński serdecznie gratuluję Panu mądrości w podejmowaniu decyzji oraz konsekwencji w działaniu. Tak trzymać.  :)  Na takiego Burmistrza warto było glosować.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 13 Sierpień, 2012, 10:16:32
No Brawo nic tylko przyklasnać Panu Burmistrzowi... Pani Jolu życzę trochę mniej wazeliny, a trochę więcej samokrytycyzmu wobec swojego środowiska politycznego.

Miłego Dnia!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Sierpień, 2012, 17:35:16
PRAWDA ZAWSZE BOLI  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 13 Sierpień, 2012, 17:56:14
Kogo boli ? nic tu pochlebnego o burmistrzu nie da się wyczytać w artykule


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Sierpień, 2012, 18:41:06
Przykro mi ale nie mam zamiaru dyskutować o sprawie, która jest oczywista. Wyraziłam jedynie swoje zdanie na temat artykułu, który jest tendencyjny i obraża inteligencję czytelnika. Naciągane wywody dziennikarskie to jedno a rzeczywistość wokół nas, to coś zupełnie innego
Dodam tylko jedno. Wspaniałą rzeczą jest fakt, iż nietykalni stali się tykalni. .
Pozdrawiam i na tym kończę swoją wypowiedź w powyższym temacie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 13 Sierpień, 2012, 19:28:31
Narzuca Pani swoją "oczywistość" wszystkim może jednak nie jest tak oczywista jak się wydaje albo jest oczywista w zamkniętym kręgu. W Pani postach widać narzucanie innym swojej racji, a nie daje Pani możliwości wyrażenia czytelniom swojego zdania. Piszę Pani, że artykuł jest tendencyjny narzucając w ten sposób swój światopogląd ograniczony klapkami na oczy, nie pozwalając aby ktoś miał, a już broń żeby wyraził swoje, inne zdanie na ten temat.

Uważam, że znajdzie się tutaj więcej osób, których artykuł nie uraża co więcej uwidacznia jakieś dziwne zagrywki Panujących. Bo dlaczego opisani w artykule Pani Chojnacka, czy Pan były prezes TBSu dostali odszkodowanie za nieuzasadnione zwolnienie z pracy ? Sądy były kupione ?...  
A po 2 to skąd jest Pani tak znana rzeczywistość w Lubaniu - takie szerokie wpływy czy wtyczki wszędzie gdzie się da? A może na targu ludzie gadają, ludzie plotkują ? - to by było rzeczywiście "rzetelne" źródło informacji...


Pozdrawiam - "Nie ma lipy, Nie ma opie***ania się"


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Sierpień, 2012, 17:04:13
Oglądałam przed chwilą konferencję prasową z naszym panem premierem Donaldem Tuskiem. Nie zamierzam tego oceniać ani komentować, napiszę tylko, co czuję. Wstyd mi, że mieszkam w takim kraju  I W takiej sytuacji, tym bardziej doceniam osobę naszego Burmistrza Arkadiusza Słowińskiego, który przywraca mi wiarę w ludzi, robiąc to, co już dawno zrobić powinien. "Wyrywając chwasty z ogródka" oczyszcza lokalny klimat.
Odnośnie pana Melioracji, wiem kim jest. Powiem więcej pozdrawiam tego pana i nie czuję urazy ani też nie zamierzam ujawniać niczyjej tożsamości, bo nie o to tu chodzi. Nie zamierzam nikomu dokuczać. Wiem, że niektórych wkurza to, że  mam odwagę mówić głośno a raczej pisać o tym o czym inni tylko myślą ale sprawy powinno nazywać się po imieniu. Jeśli pana Meliorację kręci stawianie mi kolejnych minusów, to niech to robi, bardzo proszę. Co do narzucania swojej oczywistości, to gdyby tak było, to będąc Moderatorem na moim wątku usuwałabym słowa Pana Melioracji oraz innych Forumowiczów a przecież nie skasowałam ani jednej literki a to, że umieszczam własne opinie i przemyślenia na swoim wątku, to chyba normalne. Każdy z Forumowiczów może tu wejść, przeczytać to i owo, a jeśli ma taką potrzebę, to może napisać coś od siebie. Mamy przecież demokrację.
I jeszcze jedno, swego czasu spierałam się na Forum z Panem Markiem Kardelą, tak to bywa, że ludzie miewają różne poglądy ale różnica polega na tym, że pan Marek miał odwagę podpisywać własne wypowiedzi z imienia i nazwiska, za co chylę przed nim czoła.

Zakłamanie - Piotr Juszczyszyn (http://www.youtube.com/watch?v=ugQgGakyaI8#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 14 Sierpień, 2012, 17:38:18
Brawo Jola! Plusik.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 14 Sierpień, 2012, 21:47:03
No cóż nawet nie można być anonimowym w internecie szkoda administratorzy udostępniają postronnym dane o użytkownikach...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: edward osman 14 Sierpień, 2012, 22:07:47
Szanowny Melioracjo. W swoich postach (jak i w waszym "POgłosie") piszesz jakoby p. Chojnacka i prezes TBS wygrali sprawy z urzędem miasta. Skoro tak to dlaczego p. Chojnackiej nie ma w wydziale przy ul. Mickiewicza 6 od listopada ubiegłego roku , a pana Borowskiego nie widziano w siedzibie TBS w Trecie od miesięcy!? Obie wspomniane przez ciebie osoby z tego co mi wiadomo żądały przywrócenia do pracy. Z tego co wiem sądy orzekły że tak się nie stanie. A skoro już piszesz o odszkodowaniach dla tych osób to wiedz że to w lubańskim sądzie pracy zasada w orzekaniu! Nie wyjątek. I jeszcze jedna dygresja melioracjo. twój partyjny kolega Zawiła Marcin z J. Góry też był podawany przez zwalnianych do sądu i też płacił odszkodowania (o niebo wyższe). I nie robiono z tego ani tematów prasowych , ani sensacji. Widać taki nasz lubański folklor, że z rzeczy oczywistych czynicie droga opozycjo MEGA aferę. Zajmijcie się wreszcie poważnymi sprawami a nie podchodami rodem z Piotrusia Pana. Zresztą ten bohater moim zdaniem do ciebie melioracjo idealnie pasuje. Dobranoc tobie i rodzinie...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Sierpień, 2012, 22:23:50
Drogi panie Meliorancie tzn. Melioracjo, wbrew temu co pan o mnie uważa, mam kilka szarych komórek i od czasu do czasu zdarza mi się ich używać, więc do tego kim pan jest doszłam drogą dedukcji. Dlatego też proszę nie ruszać Adminów. Paweł i Piotr to wspaniałe, mądre i uczciwe chłopiska a zanim rzuci pan oskarżenia  pod jakimkolwiek kierunkiem, pierwej radzę  to przemyśleć. Czy ja zwykła baba mam pana tego uczyć? :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 15 Sierpień, 2012, 01:04:36
Panie Edwardzie proszę mnie nie utożsamiać z żadna partią, gdyż to się mija z prawdą. Wspomnianego POglosu nie czytalem wiec nie wiem co piszą...

Podchody z tego co wiem co zaczęły się od "paszkwili" o których pisano kiedys na forum ale nie wracajmy do tego bo to bylo dawno i NIE PRAWDA.

Dobranoc.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Sierpień, 2012, 12:26:14
DOŚĆ TEJ POLITYKI. PORA NA INNY TEMAT ALE CZY PRZYJEMNIEJSZY ?   ;)

Nie posiadam auta, więc moim środkiem transportu bywa autobus. Dość często przemieszczam się na trasie Lubań  - Jelenia góra. Na szczęście nie mam choroby lokomocyjnej ale odorek  w środkach transportu  PKS jest szarą codziennością. Z czego to wynika, to chyba oczywiste.  Część znajdujących się tam ludzi jest na bakier z wodą i mydłem. Czasem się zastanawiam, dlaczego tak jest, że nie wszyscy dbają o własną higienę.  Przecież to podstawa. Jak człowiek się wykąpie lub weźmie prysznic, to od razu robi się lepiej, świeżo, rześko i  jakoś tak przyjemnie a latem, gdy jest gorąco i wręcz upalnie to przecież trzeba wskoczyć pod prysznic kilka razy w ciągu dnia . To takie oczywiste.  Nie mieszkamy na pustyni, każdy z nas ma dostęp do wody a mydło, to dość tani produkt. Niestety jeżdżąc autobusami  nieraz wyczuwam smród przepoconych butów. śmierdzących skarpet oraz kilkudniowego potu. To naprawdę przykre. Podobnie jest w jeleniogórskich  środkach  transportu miejskiego. Wcześnie rano jeszcze nie jest tak źle ale w godzinach popołudniowych czy wieczorem potrafi być  przykro a już najgorzej bywa w gorące i upalne dni. Wiecie co, moja siostra przebywa obecnie w Niemczech, korzysta tam z komunikacji miejskiej i powiedziała mi, że  zjawiska odoru tam nie występuje .  Przecież oni też się pocą, również są zabiegani  a jednak nie śmierdzą.
Druga sprawa to nieprzyjemny odór psich kup. Lubię spacery,  głównie robie to dla zdrowia, w upalne dni przekładam to na godziny  wieczorne i niestety jest dość przykro, bo mimo panującego chłodku, nieraz wyczuwałam też wyraźny odór psich kup. Wiadomo, że wieczorem,  gdy robi się chłodniej, nagrzana ziemia paruje a wraz z ciepłym powietrzem unoszącym się do góry unosi się  odór rozkładających się psich kup.  Lubań nie jest wyjątkiem w tej kwestii,  zapewniam, że w Jeleniej odorek  psich odchodów jest równie intensywny. Mamy czas i energię  aby obserwować sąsiadów, czasem ich podglądać, słyniemy z donosicielstwa zarówno szefom na współpracowników jak i urzędom na innych obywateli. Ale niestety brakuje nam czasu i energii na kąpiel czy chociażby szybki prysznic, nie mówiąc już o sprzątaniu odchodów po naszych czworonogach. Wyobraźmy sobie, co by było, gdybyśmy załatwiali się gdzie popadnie, zarówno w domu jak i na zewnątrz a chodząc do toalet nie używalibyśmy spłuczek.  Dlaczego piszę takie okropności?  To tylko porównanie. Spora grupa właścicieli psów  postępuje podobnie. Nic nie da pucowanie własnych czterech  kątów,  gdy jednocześnie za pomocą czworonoga zas....my świat. Wczoraj syn zwrócił mi uwagę bo wracając ze sklepu,  podniosłam kawał bułki leżący na chodniku i położyłam go na murku. Czasem idąc z zakupami czy spacerując podnoszę z chodnika puste opakowanie np. po chipsach leżące na mojej drodze i wyrzucam je do najbliższego napotkanego kosza  i nie widzę w tym nic niestosownego.  Może nie jest to poprawne ale czy poprawne jest rozrzucanie niedojedzonego pieczywa   lub wyrzucanie różnych opakowań gdzie popadnie. Kupki wyrzucanych śmieci w parkach i na trawnikach taż są częścią naszego krajobrazu. To jest smutne ale też świadczy o niskiej kulturze osobistej mieszkańców danej okolicy.  Oczywiście nie chciałam nikogo urazić powyższym tekstem ale niestety taka jest rzeczywistość , skoro możemy znosić to na co dzień, to dlaczego o tym nie napisać ?
Od tego wszystkiego poczułam się jakaś brudna,  chyba za moment wskoczę pod prysznic
   
Szatański sposób na psie kupy - Pure Evil Crew by CROPP (http://www.youtube.com/watch?v=stF1V28_olY#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 15 Sierpień, 2012, 22:06:30
Udam, że nie czytałem wpisu melioracji. Tak warunkowo. Święto mamy przecież : )
Co do przyjemniejszych tematów - polityka czy psie kupy - jakby się nie obejrzeć wszędzie kupa. Pozdrawiam ; ) 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: widelec 16 Sierpień, 2012, 07:47:03
[attachment=1]
 ;D

mark...miłego dnia


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 16 Sierpień, 2012, 21:46:50
No cóż nawet nie można być anonimowym w internecie szkoda administratorzy udostępniają postronnym dane o użytkownikach...
Udam, że nie czytałem wpisu melioracji. Tak warunkowo. Święto mamy przecież : )
Co do przyjemniejszych tematów - polityka czy psie kupy - jakby się nie obejrzeć wszędzie kupa. Pozdrawiam ; ) 

Piotr  mnie za taki wpis straszyłbyś wiekuistym banem.Nie było mnie tutaj jakiś czas. Widzę że szambo się rozlewa.Źle działa melioracja ? Coś tu śmierdzi.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 16 Sierpień, 2012, 22:36:21
Hymm. Melioracja jest bytem jakich wiele w internecie. Ich obecność jest bez głębszego znaczenia. Uważasz, że wobec Ciebie byłbym zbyt surowy? Możliwe. Ponieważ piszesz z przekory wiedząc że się odezwę ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Sierpień, 2012, 00:10:33
Jakby kto pytał, to plusiki dla Piotra i Firego są ode mnie a gdyby kto pytał za co? To proste. Za brak miernoty.

Zwątpienie - Jacek Kaczmarski (http://www.youtube.com/watch?v=4noI2lV-500#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 17 Sierpień, 2012, 00:12:25
Wypraszam sobie Szanowny Moderatorze, jestem takim samym użytkownikiem jak każdy inny na tym forum... Czuje się traktowany gorzej przez Was tylko dlatego, że wyrażam swoje zdanie. Chyba każdy ma do tego prawo na forum ? Zarówno koalicja jak i opozycja. Ja nie kwestionuje niczyjej obecności na forum, a już na pewno nie mieszam z błotem jak to Moderator powiedział cytuje " ... obecność jest bez większego znaczenia".



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Sierpień, 2012, 00:36:16
Wypraszam sobie Szanowny Moderatorze, jestem takim samym użytkownikiem jak każdy inny na tym forum... Czuje się traktowany gorzej przez Was tylko dlatego, że wyrażam swoje zdanie. Chyba każdy ma do tego prawo na forum ? Zarówno koalicja jak i opozycja. Ja nie kwestionuje niczyjej obecności na forum, a już na pewno nie mieszam z błotem jak to Moderator powiedział cytuje " ... obecność jest bez większego znaczenia".



Szanowny Forumowiczu, proszę zjedz snikersa , bo jak jesteś głodny, to zaczynasz strasznie gwiazdorzyć


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 17 Sierpień, 2012, 00:40:30
Homemade Snickers Bar Recipe (Phantom Gourmet) (http://www.youtube.com/watch?v=CLvIJeYse8Y#)


Jeżeli w takiej postaci to bardzo chętnie


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 17 Sierpień, 2012, 01:07:52
Właśnie skończyłem czytać BiP. Muszę przyznać, iż zajmująca lektura. Polecam wszystkim ; ) Melioracjo Szanowna, że tak się w ramach kurtuazji, z uwzględnieniem jak najlepszych obyczajów, wyrażę.
Postaraj się dobrze mnie zrozumieć. Jola lub Fajerfoks, są nieanonimowi, zaprawieni w boju i wiele ode mnie batów "oberwali". Różnie to było... a to za babski świat, a to czarni są bee i jedynie piwnica jest właściwym miejscem na spoczynek duszy. Więc zawsze się jakaś okazja znajdzie. A mnie długo namawiać nie trzeba. Jednak na ulicy rozmawiamy, nie uciekamy od siebie. To jest życie, jak rozmowa przy stole podczas kolacji. (chociaż z Jolą się tylko raz spotkałem - pytała o drogę na spotkanie wyborcze w 2010). Mniejsza o to : )

Tak się składa, że " ... obecność jest bez większego znaczenia" nie jest mieszaniem w błocie. Jest pominięciem. Dlaczego? Ani jednej przyjaźni nie zawarłaś/eś, ani nie wiemy jak na imię? Przecież to nie parzy. Dodam jedynie, że dla chcącego nie ma nic trudnego. - Większość naszych "wybitnie aktywnych", wnoszących wiele w życie naszej społeczności zaczynała od bana (...) kto to był :-X. Bo nigdy nie jest za późno. Dobry przykład podała Jola - wątek Świat ogrodu.

Więc wybór należy do Ciebie. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Sierpień, 2012, 14:52:49

Polecam materiał od 2 minuty i 46 sekundy.
Łapu Capu 16.08.2012 (http://www.youtube.com/watch?v=pnoJMZHfOp0#ws)

A ponoć to my jesteśmy najwyżej w łańcuchu pokarmowym. Po obejrzeniu tego materiału i widząc poczynania różnych opcji politycznych oraz poszczególnych ich członków mam wątpliwości co do przodującej roli homo-sapiens w dziejach ludzkości. My wszyscy a już szczególnie panowie z Wiejskiej oraz reszta politycznego stadła mogłaby się od tych zwierząt wiele nauczyć.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 19 Sierpień, 2012, 20:44:07
WKRÓTCE PÓŁMETEK

Zalogowałam się, weszłam na wątek Nowe Władze Lubania ale niestety okazało się, że temacik  jest zamknięty. Pamiętam gorący okres przedwyborczy, zupełnie jakby to było wczoraj, emocji było co niemiara, na Forum ruch jak na autostradzie, jedni wspierali się nawzajem, inni walczyli ze sobą zażarcie, każdy starał się ile sił, by właśnie jego i tylko jego było górą. Wówczas bardzo pragnęłam aby w Lubaniu się zmieniło, bo ówczesna lokalna rzeczywistość nie przystawała to mojej wyobraźni świata poczciwego. Bardzo wierzyłam w mojego kandydata czyli w pana Arkadiusza, choć czasem targały mną wątpliwości ale któż ich nie miewa. Dziś, gdy zaledwie kwartał dzieli nas od półmetku władania przez nowego króla elekta, mam pewność, iż mój wybór jako wyborcy był w pełni trafny. Czasy nie są łatwe, mamy kryzys, szerzy się bieda, zresztą nie tylko na polu lokalnym ale i ogólnokrajowym. W telewizji wciąż słuchamy o nowych aferach, korupcji itp. Wiadomo, że gwiazdki z nieba mieszkańcom Lubania, to nam nikt nie da, nawet sam Tusk a ten, to potrafi obiecywać, oj potrafi. Mnie osobiście najbardziej cieszy "oczyszczanie lokalnego ogródka z perzu, ostu itp". Poza tym, w pełni doceniam wkład władz miasta w sprawę postawienia IMKI na nogi. Czasem tylko, gdy wybiegam myślami w przyszłość, tak ze zwyczajnej babskiej ciekawości zadaję sobie pytanie, kto za dwa lata będzie konkurował z obecnym królem w wyścigu do tronu.  
  
scena z filmu Miś - Łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu (http://www.youtube.com/watch?v=tfBGQDiEktA#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 21 Sierpień, 2012, 00:42:00
WKRÓTCE PÓŁMETEK

Czasem tylko, gdy wybiegam myślami w przyszłość, tak ze zwyczajnej babskiej ciekawości zadaję sobie pytanie, kto za dwa lata będzie konkurował z obecnym królem w wyścigu do tronu.

 
Tego nie wie nikt. Równie dobrze może to być las birnamski. W każdym bądź razie ludzie zdecydują, kto będzie ich burmistrzem?

A tymczasem...  
scena z filmu Miś - Łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu (http://www.youtube.com/watch?v=tfBGQDiEktA#)

PS. Poszukaj dobrze. 1 wątek jest otwarty ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 21 Sierpień, 2012, 21:40:08
Cytuj
Tego nie wie nikt. Równie dobrze może to być las birnamski. W każdym bądź razie ludzie zdecydują, kto będzie ich burmistrzem?

Ale Jola jest lojalna  ;) Jolu jeżeli potrafisz poprawnie wypowiedzieć "Jola lojalna" To jesteś The Best .Wbrew pozorom ta zbitka słów nie jest taka łatwa.  :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 22 Sierpień, 2012, 20:26:41
ABSURDALNA RZECZYWISTOŚĆ DEWIZĄ WSPÓŁCZESNEGO ŚWIATA (WARIATKOWA)

Todd Akin, republikański kongresmen i kandydat w wyborach do Senatu USA, chcąc uzasadnić  swój absolutny sprzeciw wobec aborcji  stwierdził publicznie, że w wypadku zgwałcenia organizm kobiety może "zablokować" ciążę. Nie będę komentować powyższego stwierdzenia, bo zwyczajnie nie znajduję słów na opisanie tego co czułam słysząc treść tegoż stwierdzenia . I nie chodzi tu o popieranie aborcji, bo oczywiście nie jestem zwolenniczką takowych zabiegów. Oczywiście z wyjątkiem zagrożenia życia matki, zdiagnozowanej ciężkiej wady rozwojowej płodu oraz wspomnianego już gwałtu.
Pomijając niedorzeczność  teorii kongresmena Akina oraz idąc dalej tymże tokiem myślenia, zadaję sobie pytanie. Jaką zbiorową traumę przeżyli nasi rodzimi politycy, że zablokowali w sobie skutecznie możliwość logicznego myślenia,  podejmowania mądrych decyzji oraz zwyczajna ludzką uczciwość ? Nie wiem co by to mogło być ale przyznam, iż jest to powiedzmy, że  odrobinę sensowne wyjaśnienie, bezsensownego działania „mędrców” z Wiejskiej.  

Kasia Kowalska - To Co Dobre (http://www.youtube.com/watch?v=2bIn-jurWhM#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 23 Sierpień, 2012, 09:56:44
Jolu, dlaczgo sadzisz że oni maja zablokowana taką uczciwość? To raczej taki typ osobowości + cechy charakteru tworza z człowieka polityka, który juz z racji tego że jest politykiem wie że jego zycie składa sie z bardziej lub mniej wiarygodnej gry aktorskiej. "Poparcie" jakiego udzielaja mu wyborcy, przekonuje go coraz bardziej że albo ma racje, albo wszyscy sa w zmowie i się na niego "uwzieli" czy też "chca go zniszczyć". On taki dobry i szlachetny, tylko ci ludzie to swinie ;) O normalnym myśleniu raczej nie ma mowy, chyba że mówimy tutaj o mysleniu życzeniowym ;)

I tak rosnie pokolenie za pokoleniem kolejny aktor, zrzeszony w grupę teatralną która zmienia nazwy i skład. Aktorzy chetnie przechodza z grupy do grupy jak dostana lepsze warunki lub zakładaja własne jak sie pokłócą o dostęp do publiczności i wpływy z kasy biletowej. Taki aktor od razu zakłada że musi być "twardy", bo inaczej w środkowisku zginie. Nie ma tutaj żadnych cech typu uczciwość czy truizm. Raczej to egocentryzm, do którego manipulacja słowem jest tylko dodatkiem kierujacym uwagę w inne strony.

Pod przykrywką uczciwości czy działań prospołecznych siedzą aktorzy zajadle walczacy o każdy możliwy stołek i każde 5pln. Powiedza i zrobią wszystko, napiszą na Ciebie donos lub będą Cię przekonywać o swojej racji w zależności od tego co zadziała lepiej ;) Na koniec wszyscy są w tym samym miejscu. Znienawidzeni przez większość społeczeństwa za lata kłamstw dogorywają na śmietniku historii.

Także to że jakiś aktor dorwał się do funkcji społecznej za pomocą głosów zauroczonej jego elokwencją publiczności, nie znaczy że mu na tej publiczności zależy. Zależy mu na wpływach z biletów ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Sierpień, 2012, 12:33:03
Pawełku jesteś bystry więc nie muszę Ci tego tłumaczyć ale napomykam tak na wszelki wypadek gdyby jakiś ktosiński nie załapał, że z, tą blokadą polityków to taka ironia. Odnośnie aktorstwa polityków o którym piszesz, zgadzam się z Tobą całkowicie.
Dodam tylko tyle, że gdyby wziąć sobie do serca to, co napisałeś a także ocenić wszystkich jedną miarą, nie zaglądając im głęboko w serce i umysł, czyli nie znając ich prawdziwych intencji, to pod Twój opis tego szeroko zakrojonego aktorstwa można podpasować wiele osób. Mnie niestety też.
Wiesz Pawełku, jakiś czas temu zadałam sobie dość trudne pytanie a mianowicie. Czy wolałabym tak naprawdę być fałszywą, wredną kanalią, podczas, gdy inni uważali by mnie za poczciwą i dobrą osobę czy też odwrotnie, być dobrym i porządnym człowiekiem ocenianym przez innych( np z powodu splotu różnych niefortunnych wydarzeń) jako ostatnia kanalia ? Dla mnie odpowiedź była prosta. Wolę by inni oceniali mnie źle, niż to aby podłość i obłuda wypełniały mnie od środka ale powiem, też, że nie każdy kogo o to spytałam odpowiadał na pytanie tak samo, bo bywa, że pozory bywają ważniejsze od rzeczywistości. Ciekawe jak inni Forumowicze odpowiedzieliby na powyższe, zadane przeze mnie pytanie ? Oczywiście nie muszą robić tego na Forum, czasem dobrze jest zadać takie pytanie samemu sobie, bo dzięki temu możemy zbliżyć się do poznania własnego wnętrza, które nie zawsze znamy do końca.  :)  Pozdrawiam. 

PS. Jeśli ktoś uważa mnie za kanalię, to trudno.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 23 Sierpień, 2012, 22:01:50
Są 3 odpowiedzi na Twoje pytanie:
a) jesteś ale siedzisz chicho, na tzw. słupa
b) układasz się i czerpiesz korzyści z zajmowanej funkcji
c) realizujesz swój program w myśl przyjętych zasad, następnie stajesz się bohaterem paszkwili i chcą cię zabić : )
mniej więcej w skrócie


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 24 Sierpień, 2012, 16:29:20
Ironia ... hmm... jak widze te gęby w TV to mi się nóż w kieszeni otwiera. Dlatego nie włączam za często TV i nie nosze białej bronii ;)

A tak na poważnie ...

Jolu, daleki jestem od oceniania tutaj życia osób prywatnych i przypinania im "gęby". To raczej subiektywna ocena klasy politycznej, zwiazkowej, itd. Osób których udziałem w życiu społecznym jest głównie wywoływanie konfliktów i antagonizowanie społeczeństwa w celu uzyskania wymiernych korzyści dla swojej grupy. Czy to partia czy zwiazek zawodowy czy organizacja typu PZPN, nie ma to znaczenia. Mamy lidera, jego świtę oraz resztę tzw. szarych członków pracującą na nich.

Ja oceniam ludzi głównie przez pryzmat wkładu pracy w rozwój danej społeczności. Jeśli jedynym co wkładają jest bezsensowna paplanina to coż - raczej nie są to moi idole ;) Szczególnie mam na myśli takie osoby co całe życie mówia innym jak należy to czy tamto zrobić i do tego upieraja się tylko oni wiedzą jak to należy robiż poprawnie, choć nigdy tego nie robili ... takie tam że czarne jest białe to nawet nie wspomne ;) Ogólny brak empatii i włażenie z butami wszedzię gdzie tylko można po to żeby się pokazać i wyrazić swoje jakże opiniotwórcze zdanie w każdej niebywale ważnej sprawie ...
I tak się to toczy od stuleci. Tylko wcześniej były wyrażne granice gdzie chłop, a gdzie Pan.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 29 Sierpień, 2012, 23:22:01
Jest pewne rozwiązanie ;) nie oglądać wcale : )

http://www.youtube.com/v/e3MEvYoITdc?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Wrzesień, 2012, 16:21:55
SEN TO CZY JAWA, NIE WIEM JUŻ SAMA, GŁUPCAMI NIE JESTEŚCIE, WIĘC Z TEKSTU SAMI WNIOSKI WYCIĄGNIECIE.  :)
Dziś tylko parę słów ale jakże treściwych. Król w królestwie "Dojna Krowa" podjął kolejny radykalny krok wobec swojego podwładnego Leopolda Plastusińskiego. Jaki to krok pisać nie muszę, bo królestwo małe, więc i poczynania króla łatwe do ogarnięcia. Dodam tylko, że w moich oczach "Dojna Krowa" dokonuje wewnętrznej przemiany na "Piękny, prawie ekologiczny ogród"(odchwaszczony).
PS. Doceniajmy to, co mamy, cieszmy się z każdego drobiazgu. Traktujmy innych tak jak byśmy chcieli żeby inni traktowali nas. Chciwość pozwala wiele osiągnąć ale prędzej czy później mści się na nas samych.

Jacek MEZO Mejer - 02.Życie Jest Piękne + tekst (http://www.youtube.com/watch?v=3ds1YP8JsLk#ws)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 05 Wrzesień, 2012, 20:38:46
Nie należy się cieszyć z czyjegoś nieszczęścia. Choćby nawet satysfakcja była bardzo gorzka.

PS.
Już myślałem, że w tak ponurym dniu już nic mnie nie rozbawi. A tu proszę. Głupie i śmieszne.

http://www.youtube.com/v/vp_cn82TrjI?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 05 Wrzesień, 2012, 21:25:46
Widzę, że lubisz być "adwokatem diabła" i znów oceniasz mnie po pozorach. Z niczego się nie cieszę, okazuję jedynie szacun Burmistrzowi za to, że nie brak mu odwagi i konsekwencji w działaniu a przede wszystkim za to, że jego obietnice przedwyborcze okazały się być realne i nie stały się wyborczą kiełbasą. Nieszczęście mój drogi Piotrze, to ciężka choroba, nagły wypadek itp.i nikomu tego nie życzę i nigdy nie życzyłam. Zdrowie jest tym, co powinniśmy cenić i szanować najbardziej a oderwanie od koryta postaci, która do niego niemalże przyrosła nigdy nie była i nie będzie dla mnie nieszczęściem. Wiem, że uważasz się za mądrzejszego ode mnie, wynika to z tonu niektórych Twoich wypowiedzi i być może tak jest, bo mądry z Ciebie facet ale to nie musi oznaczać, iż zawsze masz rację. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 05 Wrzesień, 2012, 21:49:03
Ciekawe skąd ta pewność, że się uważam. Chyba niektórzy by myśleli po sobie, gdyby się zamienić miejscami?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 06 Wrzesień, 2012, 13:08:36
No proszę,  ;D Jola z Piotrkiem ostro wymieniają  swoje poglądy, ale żadne z nich nie przekracza pewnych granic i dzięki temu ich dyskusja jest ciekawa a oni nie obrażają się na siebie. Dobry przykład dla Forumowiczów :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: tolerancja 06 Wrzesień, 2012, 13:37:20
SEN TO CZY JAWA, NIE WIEM JUŻ SAMA, GŁUPCAMI NIE JESTEŚCIE, WIĘC Z TEKSTU SAMI WNIOSKI WYCIĄGNIECIE.  :)

Jacek MEZO Mejer - 02.Życie Jest Piękne + tekst ([url]http://www.youtube.com/watch?v=3ds1YP8JsLk#ws[/url])




PANIE BURMISTRZU,
skąd Jola posiada takie informacje wewnętrzne Urzędu w tak krótkim czasie od zaistnienia sytuacji? Może i tym razem zajmie się Pan wyjaśnieniem kto wynosi informacje z Urzędu? Bo to niewątpliwie miało w tej sytuacji miejsce!!! A może wynoszenie informacji jest karygodne i jest przestepstwem tylko w sytuacji, gdy są to niezbyt miłe, kompromitujące szczegóły działalności Pana i Pana najbliższych współpracowników (czyli kierownictwa), a w innych sytuacjach jest wręcz pożądane, kiedy trzeba kogoś obrzucić błotem, nim sprawę zbadają odpowiednie organa. Jeszcze się okaże, że oskarżenia były bezpodstawne! Co wtedy? Ponieważ dostęp do tej konkretnej informacji miało niewiele osób chyba nie trudno wyjaśnić kto tę informację (poufną, dotyczącą sprawy pracowniczej) w tak szybkim tempie przekazał Joli. Zresztą Jola, dobra Pana znojoma chociażby z tego forum pewnie sama Panu powie. Może nareszcie dostrzeże Pan także, że za sprawami wyciekania informacji z Urzędu nie stoją wcale Ci pracownicy, których Pan o to podejrzewa i jak wielkie popełnia Pan błędy w ocenianiu ludzi, pod wpływem grupy sprytnych manipulantów


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 06 Wrzesień, 2012, 15:14:58
tolerancja może Jola to "gumowe ucho" ?  ale fakt , faktem sprawa jest co najmniej dziwna skoro tak jak mówisz, że fakt zaistniał teraz, a Pani Jola już wiedziała...

Pozostawiam sprawę do refleksji także dla Pana Burmistrza.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 06 Wrzesień, 2012, 16:16:53
A ja czytam tę wypowiedź Joli i zaprawdę powiadam wam nie wiem o co chodzi. Jakimś grypsem nadajecie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 06 Wrzesień, 2012, 21:50:00
Oni wiedza że ona wie że oni wiedza .. albo odwrotnie ...
A tak na poważnie jak Jola w JG wie to kto w Lubaniu nie wie?  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 06 Wrzesień, 2012, 21:56:26
AAAA!!!!!
No tak to proste.  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Wrzesień, 2012, 22:57:37
Oni wiedza że ona wie że oni wiedza .. albo odwrotnie ...
A tak na poważnie jak Jola w JG wie to kto w Lubaniu nie wie?  ;)

Pawle Drogi, to proste wystarczy być czarownicą Jola666 i mieć ciekawe sny, czasem nawet prorocze.
Co do tzw gumowego ucha, nie trzeba go mieć, wystarczy być odrobinę rozgarniętym i umieć obserwować i wyciągać wnioski. Nie robię nic złego. Bardziej obawiałabym się o mój kolejny sen proroczy, w którym pan Plastusiński czując się opuszczony przez tzw "przyjaciół" ujawnia sekrety i sekreciki, robiąc tym malutkie zamieszanie ale to tylko takie moje senne przypuszczenia. I jeszcze jedno. Nie jestem dobrą znajomą pana Burmistrza, proszę mi nie schlebiać. Jestem tylko osobą, która na niego głosowała, która tego nie żałuje i która go bardzo szanuje i ceni.   


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 07 Wrzesień, 2012, 17:32:32
Obejrzałam dziś powtórkę „Sprawy dla reportera „Elżbiety Jaworowicz i przyznam, że treść przedstawionych tam spraw niesamowicie mnie wzburzyła i zdołowała.  Kiedyś byłam dumna mówiąc „jestem Polką”, Dziś jedna wątpliwość goni drugą.
Przecież to co ukazuje nam Elżbieta Jaworowicz, to nie jakaś sprawa np. na Białorusi,  czy w Ugandzie. To wszystko niestety dzieje się w naszym kraju,  czyli Policja bijąca niewinnych ludzi i prokuratura zamiatająca sprawę pod dywan. Historia chłopca ciężko pobitego w szkole w następstwie którego doszło do poważnego urazu głowy(krwiaka ) i  znacznej utraty wzroku oraz innych powikłań, u tegoż  samego chłopca  zapalenie wyrostka zbagatelizowane najpierw przez pielęgniarki w szkole dla niedowidzących a następnie przez lekarza pogotowia. W następstwie czego doszło do zatrucia organów wewnętrznych oraz zapalenia mózgu.  Obecnie chłopiec ( bardzo inteligentny zresztą)a właściwie już mężczyzna jest leżącym w łóżku kaleką, który do tej pory nie otrzymał zadość uczynienia,  bo niestety zawiódł go system, po pierwsze sprawiedliwości (tak samo jak chociażby w sprawie Amber Gold) , po drugie służby zdrowia( która była, jest i chyba już zawsze będzie bardzo niegospodarnym sektorem, opłacalnym chyba tylko dla cwaniaków), po trzecie opieki społecznej (po co w naszym kraju tyle ośrodków  Mops-u , skoro i tak państwo drastycznie ogranicza środki na pomoc społeczną. Ja myślę, że tych pieniędzy ledwo wystarcza na opłacenie etatów zatrudnionych tam urzędników.  
Dlaczego z naszym kraju zawodzi tak wiele ?  Czy my Polacy naprawdę jesteśmy durni  i nieudolni ? Przecież robimy wrażenie inteligentnych. Czy rodzimy się wredni, niezdolni do empatii i szacunku dla bliźniego, czy też stajemy się tacy dopiero później ? Co kształtuje nas na takich jakimi jesteśmy? Dlaczego tak lekko przychodzi nam krzywdzenie i wykorzystywanie drugiego człowieka?
Nie mogę oglądać programów publicystycznych, bo szlag mnie trafia na to całe bagienko, które wówczas dostrzegam oglądając kolejne reportaże.
Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy jesteśmy z gruntu wredni i źli. Wiem, że wielu z nas ma bardzo rozbudowane poczucie empatii i w związku z tym chętnie reagujemy na wszelkie apele o pomoc i różnego rodzaju wsparcie. Ale przecież nie chodzi wyłącznie o to aby coś rozdawać ale o to aby w życiu, codziennym postępowaniu, zarówno na stopie towarzyskiej, rodzinnej  jak i zawodowej nie tracić człowieczeństwa oraz by wszechobecna mamona nie robiła nam wody z mózgu.

PS. Piosenka zupełnie nie w temacie ale Nat King Cole, to taki czarodziej, który może poprawić humor.

Nat King Cole - Fascination (Walc angielski).wmv (http://www.youtube.com/watch?v=fUwFKFRg_UM#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 11 Wrzesień, 2012, 22:23:34
Starałbym się nie nadużywać i wiązać pojęcia, określającego usługi medyczne, ze służbą zdrowia.
Z moich ostatnich doświadczeń medycznych mogę wsnuć twierdzenie, że różnica pomiędzy aplikowanym przed laty w "firmach pracowniczych" insektycydem, stosowanym również w pralniach chemicznych a aspiryną różni się tym, że teraz możemy zapoznać się z ulotką, a nawet skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą.
A jeżeli uda ci się wyleczyć nieuleczalną, z punktu widzenia ówczesnej medycyny chorobę, broń Boże nie dziel się dobrą nowiną z lekarzem. Zachowaj dobrą nowinę dla siebie i ciesz się życiem : ) Póki nie umrzesz :" )  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: IWO499 12 Wrzesień, 2012, 08:51:37
Faktem jest że układy "czesława" juz dawno powinne się skończyć, gdyż powinni się wstydzić rządzący wczesniej, że osoba która sie budowała i posiadała ze skromnej pensji dozorcy??? nadzorcy?? posiadała urzędowe mieszkanie i cały czas był przy korycie pełnym żarcia!! nie wiadomo dlaczego. Dobrze że wreszcie ktoś się za to wziął!! BRAWO!! ale pamiętajmy ,że osoba ta jest jeszcze przewodniczącym kasy zapomogowej!!!Należałoby chyba podać się do dymisji??? Ten przypadek kariery był niewiarygodny przez tyle lat!!!!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: janus58144 12 Wrzesień, 2012, 21:12:27
Czekam aż ów sławetny "konserwator" zacznie dużo mówić o tzw. czasach świetności pracy u "Konrada".


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 13 Wrzesień, 2012, 20:59:19
Czasy świetności pracy u "Konrada" się skończyły, teraz mamy czasy świetności pracy u "Arkadiusza" - nieprawdaż ?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Wrzesień, 2012, 00:11:24
Stanisław Wyspiański napisał kiedyś, cytuję:

Czesław Niemen - Miałeś chamie złoty róg.... (http://www.youtube.com/watch?v=B-t7CqvBM2A#)

A Maryla Rodowicz zaśpiewała.

Maryla Rodowicz i Jacek Zieliński - Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma (http://www.youtube.com/watch?v=nh7iQjYYkaM#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Październik, 2012, 17:10:07
       CHWILA ZADUMY
        Wkrótce Dzień Wszystkich Świętych, czyli mówiąc potocznie Święto Zmarłych. Dla wielu z nas, to dzień zadumy nad tym co minęło ale nie tylko, to także  dzień pamięci o tych, których już nie ma wśród  nas. Każdy z nas ma kogoś kogo opłakiwał lub nadal opłakuje, bo nie ma nic gorszego niż odejście osoby bliskiej. Może to być nasz krewny bliski lub dalszy, dobry znajomy, przyjaciel czy np. zaprzyjaźniona sąsiadka.  Nawet jeśli ta osoba czasem nas  irytowała i chwilami zdawała się być nam obojętna, to z chwilą jej odejścia dotarło do nas, że była ona częścią naszego życia. Z pewnością wielu z nas miało kogoś takiego. Jeżeli nawet byliśmy pogodzeni z odejściem kogoś bliskiego lub znajomego, to nadchodzący Dzień Wszystkich Świętych sprawia, iż teraz częściej i intensywniej niż przez resztę roku rozmyślamy o nich.
        Człowiek rodzi się, przechodzi beztrosko przez dzieciństwo, choć różnie to bywa z tym dzieciństwem. Wszystko zależy od tego w jakim czasie i środowisku przyjdzie nam rozpocząć żywot. Potem młodość, przeróżne wewnętrzne bunty, czasem niepowodzenia w próbach samodzielności, pierwsze miłości, te malutkie i te wielkie, takie na całe życie. Potem przychodzi kolej na dorosłość. Wówczas myślimy, że dowód w kieszeni, papieros w ustach i kieliszek w ręku o niej stanowi. Dopiero potem dochodzimy do tego, że dorosłość to przede wszystkim odpowiedzialność. I tak podejmując kolejne decyzje, ucząc się na błędach, nabieramy dojrzałości, doświadczenia ale czy mądrości ? Mam co do tego spore wątpliwości, bo chyba wiek nigdy nie był miernikiem rozumu. Nasza większa lub mniejsza mądrość życiowa zależy od wielu czynników. Od poziomu inteligencji, umiejętności dostrzegania błędów nie tylko u innych ale przede wszystkie u nas samych, od tego co wpoją nam nasi rodzice czy opiekunowie. Ważne jest to jak odbieramy świat wokół nas, czyli nasza wrażliwość, zdolność do empatii ale także umiejętność zachowania zimnej krwi w trudnych sytuacjach.
        Każdy z nas przeżywa swoje życie na swój sposób i bardzo dobrze, bo gdybyśmy wszyscy myśleli tak samo, reagowali identycznie w danych sytuacjach, to świat byłby wówczas monotonny i pozbawiony wyrazu. Ważne byśmy pamiętali teraz kiedy jeszcze żyjemy, jesteśmy na tym świecie, że wiele, naprawdę bardzo wiele zależy od nas samych. Nie zawsze mamy wpływ na nasze życie i nie we wszystkim ale w większości wypadków tak, więc nie pozwólmy sobie wmówić, że jest inaczej, bo po co pan Bóg dałby nam wolną wolę ? Właśnie po to, abyśmy mogli samodzielnie podejmować decyzje i decydować o swoim życiu.  Dlatego nie można rezygnować z marzeń czy obranych celów niezależnie od wieku, statusu społecznego itp. czynników. Szanujmy też siebie i swoich bliźnich a być może kiedy już odejdziemy, nasi bliscy i znajomi, ci, którzy pozostaną, będą życzliwie  wspominać nas i może dzięki temu jeszcze przez jakiś czas będziemy żyli w ich pamięci.
        W mojej pamięci żyje wiele osób, które niestety odeszły ale o których zapomnieć nie potrafię. Cześć ich pamięci, niech spoczywają w spokoju, bo przecież rozstałam się z nimi tylko na pewien czas i wiem, że kiedyś będąc na tamtym świecie do nich dołączę.  No chyba, że ktoś jest niewierzący, wówczas pewnie musi pojmować to nieco inaczej i oczywiście ma do tego prawo i ja to szanuję.
 
Ku pamięci tych którzy odeszli... (http://www.youtube.com/watch?v=1N5lq0RnUvY#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Listopad, 2012, 11:38:27
SZLACHETNA PACZKA NADAL POTRZEBUJE DOBROCZYŃCÓW.

         Jest takie cudowne przedsięwzięcie, które łączy tysiące osób: wolontariuszy, rodziny w potrzebie, darczyńców i dobroczyńców. To mnóstwo spotkań, odbywających się w przyjaznej atmosferze, wzajemnej otwartości i pełni zrozumienia człowieka dla człowieka. Potrzebujące rodziny opowiadają o swojej trudnej sytuacji wolontariuszom, spotkanym po raz pierwszy w życiu, darczyńcy  z pasją przygotowują konkretną pomoc dla nieznajomych i spełniają ich marzenia!
          Czy może być coś piękniejszego, gdy jeden człowiek pomaga drugiemu, tak bezinteresownie z własnej woli i dobrego serca. Wiem jedno, serca ludzi, którzy to robią, muszą być bardzo dobre i szlachetne. Tym bardziej teraz w czasie nieustającej konsumpcji i pogoni za dobrem materialnym. W dzisiejszym świcie spotykamy tyle zła, tylu ludzi okłamuje i krzywdzi swoich bliźnich. Mam tu na myśli bezwzględnych i nieuczciwych pracodawców, polityków, tych, którzy wyłącznie sprzedają wyborczą kiełbasę, właścicieli para banków i inne typy spod ciemnej gwiazdy. Wymieniać by można długo.
         Na szczęście ci, którzy oszukują i krzywdzą bliźniego nie są jedynymi przedstawicielami gatunku ludzkiego, bo żyją wśród nas także ludzie dobrzy, obdarzeni umiejętnością empatii, otwarci na potrzeby drugiego człowieka. Jednymi z nich są  wolontariusze a dzięki ich pracy, projekt Szlachetna Paczka może być realizowany oraz ci, którzy w tym magicznym czasie świąt biorą na swoje barki zadanie sfinansowania tego pięknego przedsięwzięcia. Fajne jest to, że osoby spełniające marzenia potrzebujących nie ograniczają się jedynie do przekazania gotówki na ów szczytny cel, ponieważ ich zadanie to także osobisty zakup produktów i rzeczy dla osób, które je otrzymają.
         Dobroczyńcami mogą być zarówno pojedyncze osoby jak i grupy znajomych i przyjaciół, które mogą złożyć się na jedną ze szlachetnych paczek i wspólnie dokonać zakupu.
         O projekcie dowiedziałam się od swojego syna Emila, który jest jednym z wolontariuszy w Jeleniej Górze, gdzie studiuje i obecnie mieszka. Wiadomo, że zarówno w Lubaniu jak i w Jeleniej, projekt Szlachetna Paczka znalazł już wielu wspaniałych dobroczyńców ale wiem też, że nadal ich brakuje. W obecnej rzeczywistości potrzebujących jest tak wielu. Syn opowiadał mi o innych wolontariuszach, tych z którymi obecnie współpracuje i wiem, że to pogodni, dobrzy i wspaniali ludzie. Jestem pełna podziwu dla nich. Dlatego też na dzień 6, 7 i 8 grudnia, czyli na finał gdy wolontariusze będą pakować paczki, przygotuję dla nich dwie blachy pysznego ciasta i michę sałatki, żeby im się milej pracowało.
         Zawsze podziwiałam i będę podziwiać wolontariuszy (ludzi dobrych i bezinteresownych) oraz wszelkich darczyńców( ludzi o niesamowicie szlachetnych sercach), gdyż pomoc bliźniemu, to naprawdę wspaniała rzecz. Tacy ludzie pozwalają mi nadal wierzyć, że dobro na świecie nie umarło i nadal istnieje wśród nas. A dopóki dobro jest wśród nas, dopóty nie umrze w nas  nadzieja na lepsze jutro.  


Ja wiem że się uda - mak &.zuza michalska (http://www.youtube.com/watch?v=gJGfU1_dgtw#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 21 Grudzień, 2012, 23:22:35
     Zdrowych , radosnych, dostatnich świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego roku 2013, życzę wszystkim bez wyjątku: szaraczkom spłoszonym, Vip-om wypasionym, pogodnym ludkom ale i ponurakom, bezrobotnym i pracującym, zadziornym i tym łagodniutkim też, kombinującym nieco lub trochę bardziej i tym uczciwym do bólu, partyjnym niezależnie od ugrupowania oraz niezrzeszonym, chorującym i zdrowym, roztropnym i lekkoduchom, nieprzyzwoicie bogatym i tym biedniutkim jak myszy kościelne, wiernym i rozpustnikom, wierzącym oraz ateistom, ostrożnym i tym ryzyko lubiącym, wysokim i niskim, szczupłym i tym nieco grubszym, altruistom i egoistom, pięknym i mniej urodziwym, samotnym i tym spędzającym życie na łonie rodziny, osobom z preferencjami hetero i homo również, przykładnym obywatelom i żulom,  gdyż jak wiadomo, wszyscy, niezależnie od statusu społecznego, wybranego sposobu życia, koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej, stworzeniami boskimi jesteśmy i choć tu na tym padole ludzkim ulegamy podziałom i sugestiom, to przed Stwórcą, wszyscy jesteśmy równi.

DeSu - Kto wie czy za rogiem (http://www.youtube.com/watch?v=dFLQ0SbnzVg#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 27 Grudzień, 2012, 16:05:41
Czytałam nowy paszkwil skierowany pod adresem obecnych władz miasta. Gdyby napasała to jakaś osoba i jak pan bóg przykazał, podpisała się pod rzeczonym tekstem  imieniem i nazwiskiem, to oczywiście powstrzymałabym się od komentarza( bo każdy nawet ten kto się myli ma prawo do wyrażenia własnego zdania) ale niestety paszkwil jest anonimowy. Podpis pod nim brzmi mieszkańcy Lubania, co jest śmieszne i niesłuszne, bo jak można podpisywać się w imieniu innych osób. Kiedyś swego czasu walcząc z władzami TBS i zamieszczając na jednym z wątków Luban24 list otwarty do ówczesnego Burmistrza, mimo, że walczyłam nie tylko o swoje sprawy ale i o prawa innych mieszkańców TBS, nie podpisywałam się: mieszkańcy Lubania ani mieszkańcy TBS tylko własnym imieniem i nazwiskiem. Dlatego też postanowiłam napisać kilka słów na  temat wspomnianego paszkwilu.
Jeżeli chodzi o dodatki mieszkaniowe a ściślej mówiąc o to, że dotacje do czynszów zostały zmniejszone lub zabrane niektórym osobom. Wynika to z tego, iż zmieniły się kryteria odnośnie przyznawania dodatków. Wynika to z faktu, iż został podniesiony próg czyli wysokość dochodu na osobę w rodzinie uprawniająca do przyznania dodatku. Jak wiadomo owe kryteria określane są odgórnie a nie przez samorządy lokalne. Poza tym kiedyś środki  na dodatki przychodziły z zewnątrz a obecnie samorządy muszą finansować dodatki na mieszkania z własnych środków.
Przypominam także, że obecny Burmistrz przejął miasto ze sporym  zadłużeniem. Odnośnie ciągania się Burmistrza po sądach np. z osobami, które zwolnił ze stołków „ za niewinność”  to jest to jedną z części składowych działalności władz miasta. Z tego co wiem, to w Jeleniej również niejedna osoba zwolniona ze stołka podawała miasto do sądu. Takie mamy prawo, każdy ma prawo walczyć o swoje niezależnie od tego czy ma rację czy też nie.  Papier przymnie wszystko a sądy zobowiązane są rozstrzygać spory wynikające między poszczególnymi stronami.
 Bezrobocie mamy obecnie w całym kraju, kryzys i związany z nim obecny stan rzeczy jest szczególnie odczuwalny w małych miastach i miasteczkach a jak wiadomo, mimo całej sympatii, sentymentu oraz lokalnego patriotyzmu, to obiektywnie rzecz biorąc Lubań metropolią nie jest . Jeżeli sytuacja gospodarcza Europy, której jesteśmy częścią nie zmieni  się, to miasta takie jak Lubań z czasem staną się skansenami a nie miejscowościami tętniącymi życiem ale czy to naprawdę wina Burmistrza obecnego czy nawet poprzedniego ? Chyba raczej nie. Oczywiście  wrogowie i przeciwnicy polityczni obecnego Burmistrza będą go w obecnej sytuacji obwiniać za wszystkie nieszczęścia tego świata, tak to już jest w polityce.
Głosowałam na obecnego Burmistrza i nie żałuję tego ani trochę. Jeśli szczęśliwie dożyję do następnych wyborów, to ponownie będę na niego głosować.
Jeżeli chodzi o stronę stylistyczną paszkwilu, to pisze się żebrzą a nie żebrają a koniec świata Polakom nie jest potrzebny, bo jeśli nienawiść wśród narodu( niby katolickiego a jednak pełnego zawiści  i wzajemnej wrogości) będzie wzrastała w tym tempie jak obecnie, to nasi kochani rodacy sami sobie zgotują niezłe piekło.

Ten Dynamo to niesamowity gość. Szkoda, że nasz Burmistrz nie potrafi tak czarować, być może wówczas zadowolił by nawet swoich wrogów i przeciwników.

Dynamo Magic polo Trick (http://www.youtube.com/watch?v=rQ9eIzU_CSs#ws)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: zlubania 01 Styczeń, 2013, 18:05:51
I nastały piękne chwile, Lubań zaśmiecany jest przez paszkwile
 
Pisane starannie, prawie bez błędów, zdobią dziś Lubań według platformy trendów
 
Brygada poetów, rzec można - ubeków
 
brudne kartki nakazuje roznosić, im nie w głowie się z porażką pogodzić
 
szczypta kłamstwa, nieco bzdury, pragną znów oszukiwać mieszkańców z góry,
 
Brygado R, opamiętaj się
 
bo za zaśmiecanie Lubania – miasta jakże uroczego
 
na wyborach nie przekroczysz nawet progu wyborczego

SŁABI LUDZIE SZUKAJĄ ZEMSTY
SILNI WYBACZAJĄ
A INTELIGENTNI ZWYCZAJNIE IGNORUJĄ


Pan Słowiński nie bez powodu został wybrany najlepszym burmistrzem w województwie– dzięki jego rządom Lubań staje się wzorem, ot choćby dla Wrocławia, którego prezydent „POWINIEN UDAĆ SIĘ NA KOREPETYCJE DO BURMISTRZA LUBANIA”.

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,13054335,Wroclaw_sam_jest_sobie_winny__ze_smieci_podrozeja_.html (http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,13054335,Wroclaw_sam_jest_sobie_winny__ze_smieci_podrozeja_.html)

dosiego roku   Mrugnięcie


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 05 Styczeń, 2013, 10:05:53
Boże jak się cieszę. Nareszcie mamy wolne media.  ;)

https://www.youtube.com/watch?v=c87dPZRPrTU (https://www.youtube.com/watch?v=c87dPZRPrTU)

Dobrze, że lubańskie media są niezależne. Oczywiście mam na myśli wodę, gaż i prąd.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Styczeń, 2013, 20:36:28
POWOŁANIE CZY WYRACHOWANIE ?

Cytat Firego:
Budżetowe wsparcie dla instytucji kościelnych

Pensje duchownych uczących religii w szkołach – około 350 mln zł
Dotacje dla Kościelnych Uczelni Wyższych – 221 mln zł
Fundusz Kościelny – 89 mln zł
Dotacje do remontów zabytków kościelnych – 26,6 mln zł
Ordynariat Polowy Wojska Polskiego – 19,2 mln zł
Caritas Polska – 5,5 mln zł
Kapelani szpitalni – 3 mln zł
Kapelani więzienni – 2,4 mln zł
Kapelani Straży Granicznej – 842 tys. zł
Kapelani Straży Pożarnej – 745 tys. zł
Kapelani w Policji – 441 tys. zł
Kapelani Biura Ochrony Rządu – 150 tys. zł
RAZEM: około 720 mln zł
(źródło: KAI, MON)

Na co idą pieniądze z Funduszu? Jak wylicza Money.pl, są wydawane na dopłaty do składek emerytalnych, rentowych i wypadkowych duchownych. Księżom fundusz finansuje je w 80 procentach. Misjonarze i członkowie zakonów kontemplacyjnych klauzurowych dostają 100 proc. dofinansowania.

Sprowokowana powyższą wypowiedzią a raczej pytaniem Janka vel Firefoksa postanowiłam  napisać o tym kilka słów. Z pewnością subiektywnych, być może niezbyt miłych ale to moje zdanie a Forum jest publiczne, więc postanowiłam się wypowiedzieć
Podobno przysłowia są mądrością narodu a jedno z nich brzmi: "Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie pobodzie." Niestety jest w tym dużo prawdy.  Janek twierdzi, iż nasze państwo wydaje niemałe pieniądze na pensje duchownych i ja się z nim zgadzam. Czy nasze państwo stać na to teraz, gdy wiele osób żyje w biedzie ? Czy znamy wielu duchownych dla których wystarczającym środkiem lokomocji może być  skromne auto, bo jeśli są tacy to z pewnością zaliczają się do mniejszości. Przypomnijmy sobie miejsca, gdzie powstają nowe kościoły. Prawie zawsze zanim zastanie postawiony jakikolwiek fundament pod takową budowlę, najpierw musi  obok powstać wypasiona parafia. A czy ktokolwiek z nas zna a jeśli zna czy jest wielu takich duchownych, którzy są gotowi zmniejszyć opłaty albo posunę się dalej zupełnie za darmo udzielić ślubu, uczestniczyć w pogrzebie itp. Na wszystko mają cennik, którego ściśle się trzymają.
Opowiem  historię pewnej pani w sędziwym wieku takiej po osiemdziesiątce.  To poczciwa starowina bardzo dobra zresztą ale i pobożna kobieta mieszkała razem z synem i synową, była pogodna i sprawna jak na swój wiek.  Chodziła dość często do kościoła. W kuchni gotując lubiła sobie nucić różne pieśni kościelne ale nie piała jak nawiedzona, robiła to delikatnie ale tak od serca. Pewnego dnia owa staruszka zachorowała, lekarz stwierdził grypę jelitową dość ostrą. Mimo wizyty lekarza i przyjmowanie odpowiednich medykamentów stan staruszki pogarszał . Na jej nieszczęście było to w czasie strajku pielęgniarek i dlatego właśnie lekarz pogotowia przy kolejnej wizycie domowej odmówił zabrania jej do szpitala. Biedna starowina zapragnęła wyspowiadać się, więc wysłała zięcia do kościoła po księdza. A kościół mieścił się 5 minut drogi (spacerkiem)od ich domu . Niestety ksiądz a ściślej mówiąc proboszcz powiedział cytuję: „Niestety nie mogę przyjść bo mam popsute auto a na dworze pada a zresztą pana teściowa często przychodzi do kościoła, to na pewno się wyspowiadała.” I jak powiedział tak uczynił, nie spełniając prośby  umierającej kobiety. Staruszka nie długo po tym umarła. Po owym wydarzeniu rodzina kobiety przestała wpuszczać księdza do domu podczas corocznego kolędowania. Dla mnie to kolędowanie w wykonaniu większości duchownych to zwyczajna zbiórka datków i nic więcej. Zauważyłam też , że to czy ludzie przyjmują księdza po kolędzie czy też nie w dużym stopniu zależy od tego, który z nich akurat udaje się pod ich strzechy. Jedni są wpuszczani chętnie a przed innymi zamyka się drzwi.  Dlaczego? Ano dlatego, że tzw. sługa boży, powinien wnieść  do nas słowo boże a nie wyłącznie krytykę, utyskiwania, wyrazy potępienia itp. Osobę duchowną podczas kolędy często interesuje stan majątkowy domu, który odwiedza a przecież chyba o coś zupełnie innego chodzi w  kolędzie.
Inna historia. W pewnym gimnazjum był ksiądz katecheta, lubił klepać po tyłeczkach młode uczennice, był nawet  przez pewien czas zawieszony w funkcji katechety. Była też pewna uczennica, chodziła do klasy, w której większość dzieci była dość uboga. Katecheta prowadząc tam lekcje religii bywał opryskliwy, niemiły i nieprzyjemny. Wspomniana już uczennica w trakcie nauki w gimnazjum przeniosła się do innej równoległej klasy . Ta klasa różniła się od poprzedniej tym, że przeważająca większość jej uczniów, to byli uczniowie z dość bogatych domów i mieli rodziców jeśli nie majętnych to na stanowiskach. I co zauważyła owa uczennica? Ano to, że katecheta w tej klasie na lekcjach religii był zawsze milutki, grzeczniutki i niesamowicie uprzejmy. Zupełnie jakby to była inna osoba.
Czy tak powinno być ?   
Duchowieństwo to taka grupa ludzi, która piętnując odmienność seksualną( mam na myśli gejów i lesbijki) jednocześnie jest bardzo łaskawa i wyrozumiała w stosunku do zjawiska pedofilii. Dziś temat pedofilii występujący wśród duchownych powoli przestaje być tematem tabu ale jeszcze niedawno ten temat był zamiatany pod dywan. 
Duchowny na parafii, jeśli już kupi sobie brykę, urządzi plebanię, to potem ewentualnie nareperuje dach w kościele lub postawi nowe ogrodzenie. Ilu znamy takich księży, którzy wychodzą do ludzi, trudnej młodzieży, w ogóle do młodzieży, organizują dla niej świetlice, jakieś ciekawe zajęcie ? Co prawda są tacy ale jest ich zbyt mało. Czy wszyscy duchowni rzeczywiście żyją w celibacie? Czy gdyby warunki  bytowania duchownych obejmujących parafie były o wiele skromniejsze, to byłoby tylu chętnych na wykonywania tego zawodu? Jaki procent duchownych to osoby z powołania a nie z wyrachowania ? Niech każdy odpowie sobie na to sam.
 



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 10 Styczeń, 2013, 21:27:40
a kancelaria premiera zabrała za 2012 rok 20 mln, samych nagród, mimo, że bezrobocie rośnie, bieda co raz większa, co do kościoła, uważam, że jeśli kościół ma taki elektorat to nikt z nim walczyć nie będzie, bo wybory są tylko co 4 lata a walka mogłaby trwać zbyt długo. Palikot walczy z kościołem i jest dowodem na to, że nie tędy droga. Samo wytykanie, kto ile zabiera kasy z różnych źródeł, nic nie daje a nikt nie chce podać pomysłu, ja to rozwiązać, czyli kwadratura koła, nie jestem zwolennikiem kleru ale nie jestem też przeciwnikiem tego co zostało ustalone, podejście czysto pragmatyczne. Moja pensja stoi w miejscu od 4 lat- to jest wkurzające ale tylko dla mnie, gdyż nikt nie będzie zawracał sobie głowy jednostkami, których jest wiele, prędzej zajmie się grupą w której jest wiele jednostek


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Styczeń, 2013, 21:55:42
ŻORRŻ piszesz o dwudziestu milionach . Jak to się ma do 720 milionów. A przecież są to tylko dotacje państwa. Dodaj do tego zyski z "cennika" za posługę czy za usługę. Założę sie z Tobą o dużą kasę że Kler nie odczuwa kryzysu. Jola popełniła ryzykownego posta. Jeżeli zostanie zaatakowana będę ją bronił.
W ludziach niewierzących jest czasem więcej szczerości, dobroci, a ich poziom etyczny jest nieraz większy niż tych, którzy się manifestacyjnie deklarują jako wierzący.

Bóg wybrał wielu jako katolików ale mnie wybrał jako konstruktywną opozycję. Jolę również.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 10 Styczeń, 2013, 22:13:42
Janek no właśnie! cennik za usługi? to po co ludzie chcą ślubów kościelnych, chrzczą dzieci, pogrzeb to już inna sprawa, gdyż państwo dotuje 4 klocki, " po kolędzie" ksiądz zbija kasę ale przejdź się po sąsiadach przed kolędą i zobacz ile drzwi jest zaznaczonych do przyjęcia księdza?ale usługi kościelne nie są obowiązkowe, nawiązuję do mojej wypowiedzi na temat pewnych ustaleń, które może i trza zmienić ale nikt tego nie podejmie się bo dotacja państwa to, jak piszesz 720 mln. Polska to kraj z taką tradycją, której nie da się wypchnąć, jest zakorzeniona i mentalnie Polacy są obarczeni tą tradycją. Kościół, jak piszesz i też tak uważam, nie ma kryzysu ale musisz przyznać, że nigdy w kościele nie było kryzysu więc dlaczego teraz miałby być? skoro naród jest tak łaskawy? popatrz na WOŚP, tak też kryzysu nie widać, bo dobroczynność Polaków załatwia kryzys na amen


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 10 Styczeń, 2013, 22:15:26
Nie schlebiajcie sobie. Niektórych wytypował również szatan ;p


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Styczeń, 2013, 22:38:10
licho nie śpi  ;)

666


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Styczeń, 2013, 23:09:19
Nie schlebiajcie sobie. Niektórych wytypował również szatan ;p

Piotr ,nie wiem czy szatan nie jest ważniejszy od Boga. Bo to chyba taka symbioza jest.
Biblia ujawnia że Szatan był przez długi okres czasu bliżej Boskiego oblicza niż jakikolwiek człowiek narodzony w naturalny sposób z niewiasty.
To Szatan był pierwszym buntownikiem, nie człowiek i to jemu należało dać pierwszemu odpowiedź.
W niebie też istnieje hierarchia .
Szatan, jako jeden z aniołów od zawsze przewyższał ludzi mocą, wiedzą i doświadczeniem.
Trzeba umieć się z tym pogodzić.
My ludzie jesteśmy prochem i pyłem marnym, żyjemy krótko i odchodzimy licząc na ponowne powstanie, a Szatan do tej pory żyje i działa.
Pociecha w tym że sprawiedliwość Boża wyrazi się dobitnie w dniu wykonania wyroku na ludzkich i anielskich stworzeniach.

Gdzieś tam wyczytałem.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 10 Styczeń, 2013, 23:12:24
ŻORŻ chcą ślubów kościelnych ponieważ czują taką wewnętrzną potrzebę. A ksiądz powinien im to umożliwić a nie sprzedać. Czy jakoś tak.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 10 Styczeń, 2013, 23:52:26
A dlaczego nie sprzedać? Kościół utrzymuje sie ze sprzedaży dóbr nie materialnych od tysięcy lat. Chcesz zbawienie w tej czy innej religii musisz zapłacić. Takie są odwieczne reguły związane z tym rodzajem przedsiębiorczości i nie ma tutaj co strofować księdza że takie usługi "sprzedaje".  Biznes jak każdy inny ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 10 Styczeń, 2013, 23:59:41
Zgadzam się Tobą Fajer. Niegdyś szatan, w czasie kuszenia, zabrał Jezusa w pewne miejsce i pokazał należący do niego świat cały. Uważam, że do dzisiaj nic się nie zmieniło. Stale czytając np. Twoje posty utwierdzam się się w przekonaniu, że szatan nadal włada światem, tylko bardziej subtelnie (poziom 2.0) i skutecznie, wypierając samego siebie z pojęcia bytu. Kiedy czytam Twoje posty przypominam sobie o nim. Zawsze. Dla mnie to wystarczający argument na jego istnienie Fajerfoks  ;)
Pozdrawiam przede wszystkim Twoją Panią, pod wrażeniem Której pozostaję do dzisiaj.
Myślę, że jeszcze kiedyś wymienimy słów parę, bo bardzo lubię poznawać odmienny punkt widzenia. Pozwól Fajer, że będę teraz bardzo szczery; Twoje przemyślenia sprawiają wrażenie odbicia
myśli Twojej Pani. Zwyczajnie świecisz blaskiem odbitym, niczym ten Księżyc od Słońca.  :)

Jolka, nie będę komentował symboliki. Myślę, że nieświadomie tym operujesz. Z uwagi na fakt kolejny, że wcześniej wyczerpałem w dyskusji ten wątek z Tobą zamilczmy razem i pomyślmy, poczytajmy, zapytajmy np. opętanych z Lubania i okolic. Tego jest tak dużo, że już sam nie ogarniam. Tak dla samego siebie warto to posprawdzać. Ta wiedza na pewno nikomu nie zaszkodzi. A kto wie, może się to kiedyś przyda?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Paweł Sokołowski 11 Styczeń, 2013, 00:33:48
Piotrek, ja jak słysze że jest czegoś dużo to od razu myśle o zlocie ;) Może jak masz takie dojścia zróbmy "Zlot Opętanych 2013" w Lubaniu. Do tego jeden egzorcysta krajowy, jeden z impotu z amerykańskiej TV razem z chórem Gospel, połączmy to z PRO MUSICA SACRA, Nergal na prowadzącego i mamy impreze o zasięgu ogólnoświatowym ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 11 Styczeń, 2013, 01:24:04
Hehe. Subtelne zagadnienie, co nie znaczy, że nie jest to to do zrobienia. Myślę ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 11 Styczeń, 2013, 18:57:50
Upiorny Twist (http://www.youtube.com/watch?v=bXJHkKh6Ul0#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 13 Styczeń, 2013, 02:12:54
 „Jestem za a nawet przeciw”. Są ludzie i ludziska – WSZĘDZIE. Jola piszesz bardzo jednostronnie, pewnie przez pryzmat jakiegoś wydarzenia, które Ciebie osobiście dotknęło. Nie można jednak traktować wszystkich jednakowo. Zamieszczam trochę informacji. To dla tych, którzy chcą przeczytać.

„Musimy nauczyć się rozróżniać prawdziwych księży z powołaniem od osób, które po prostu wykonują zawód księdza” I ja podpisuję się pod tymi słowami.


 „Władze mają nowych "księży patriotów"! Nie daj się nabrać!

Obecna rzeczywistość coraz bardziej przypomina czasy stalinowskie. I chodzi nie tylko o rody sprawujące władzę. Także metody, jakimi działa władza są podobne. Zaczerpnięte z propagandy UB oskarżenia o "faszyzm", "antysemityzm" i inne -izmy to już norma. Teraz obserwujemy coraz bardziej wyraźnie, że władza chce zniszczyć Kościół. I podobnie jak w staliniźmie, zdając sobie sprawę, że nie uda się to jedynie działaniami represyjnymi, usiłuje tworzyć "swój Kościół", coś co ma zastąpić ten właściwy, swoich "księży patriotów".
Te działania w ostatnich dniach aż biją w oczy! Wchodzę na portal Frondy i dowiaduję się, że kard. Dziwisz - kuzyn znanego polityka PO, który organizował rekolekcje jedynie dla parlamentarzystów tego ugrupowania, blokuje możliwość udziału publicysty Tomasza Terlikowskiego w krakowskich rekolekcjach dla młodzeży. Co ciekawe ma to być odwet za to, że szef portalu fronda.pl przeprowadził wywiad - rzekę z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, którego prolustracyjne działania od lat są osią sporu z kard. Dziwiszem.
Wchodzę na nowy i dobrze zapowiadający się portal Polonia Christiana 24 (polecam, tym, którzy jeszcze go nie odwiedzili) i czytam o "ciekawych" opiniach z ks. Sowy z TVN (ciekawe miejsce pracy, jak na katolickiego księdza), który mówi, że spór państwa z Kościołem istnieje jedynie w głowach prawicowych publicystów. Naprawdę ciekawe. Rząd chce odciąć Kościołowi przychody, niszczy katolickie media, po cichu dogaduje się z radykalnymi antyklerykałami, a ks. Sowa tego w ogóle nie dotrzega. No, ale jak się pracuje w TVN, to nie ma się czemu dziwić.....
Pewnie gdybym odwiedził jeszcze kilka portali, dowiedziałbym się, że ks. Boniecki twierdzi, że statnizm, który ogłupia młodych ludzi i wpaja im nienawiść do wiary to nie jest żadne zagrożenie, albo miałbym okazję przeczytać, że ks bp Pieronek uważa, że  Janusz Palikot nie ma żadnego wpływu na życie publiczne.

Powiedzmy sobie wprost: pewna część duchownych zdradziła Naród. Nie mają oni nic wspólnego z prawdziwą posługą wiernym. Oni sprzedali się za pełną tacę obecnie sprawującym rządy w kraju. Musimy nauczyć się rozróżniać prawdziwych księży z powołaniem od osób, które po prostu wykonują zawód księdza. Byśmy przypadkiem słuchając kazania jakiegoś "księdza" nie doszli do wniosku, że oczywistą powinnością katolika jest głosować na Annę Grodzką, Romana Kotlińskiego czy Jerzego Urbana!”

POD TYM ARTYKUŁEM WARTO PRZECZYTAĆ KOMENTARZE. LINK:

http://uczciwa.polityka.salon24.pl/401302,wladze-maja-nowych-ksiezy-patriotow-nie-daj-sie-nabrac (http://uczciwa.polityka.salon24.pl/401302,wladze-maja-nowych-ksiezy-patriotow-nie-daj-sie-nabrac)



http://tygodnik.onet.pl/35,0,19669,ksieza__ktorzy_zgineli_u_progu_wolnosci,artykul.html (http://tygodnik.onet.pl/35,0,19669,ksieza__ktorzy_zgineli_u_progu_wolnosci,artykul.html)

„Księża, którzy zginęli u progu wolności”
(…)
„Jest styczeń 1989 r. Trwają przygotowania do rozmów „Okrągłego Stołu”, które doprowadzą do częściowo wolnych wyborów i w efekcie do niepodległości. Właśnie wtedy dochodzi do niewyjaśnionych do dziś zgonów trzech księży związanych z opozycją. Władze (jeszcze) PRL szybko umorzyły śledztwa: uznano, że księża padli ofiarą nieszczęśliwych wypadków.

Śledztwo po 20 latach

Dziś wiadomo, że to nieprawda. Księża ci, którzy zginęli u progu wolnej Polski, zostali zabici. Zabójców nie znaleziono do dziś. Kto ich zabił? I dlaczego? (…)
IPN zajmuje się nie tylko śmiercią tych trzech księży. To „część większego śledztwa, które dotyczy funkcjonowania od 1956 r. do 1989 r. w strukturach MSW związku przestępczego, kierowanego przez osoby zajmujące najwyższe stanowiska państwowe. Ten związek miał na celu dokonywanie przestępstw, w tym zabójstw, wśród opozycjonistów i duchownych. Jak dotąd wytypowaliśmy 46 spraw, które uzasadniają podejrzenie takiego przestępstwa” – mówią „Tygodnikowi” prokuratorzy Mariusz Rębacz i Adam Sidor. (…)”

http://www.zaufaj.com/jerzy-popieluszko-.html (http://www.zaufaj.com/jerzy-popieluszko-.html)

(…)
„Ksiądz Jerzy, Alfons Popiełuszko, ur. 14 września 1947 we wsi Okopy - wiosce położonej na Białostocczyźnie, niedaleko Suchowoli. Kapelan Solidarności, duszpasterz służby zdrowia, polski ksiądz związany ze środowiskami robotniczymi powiązanymi z ruchem społecznym Solidarność, Sługa Boży Kościoła katolickiego. W homiliach głosił prawo do życia w wolności i sprawiedliwości, protestował przeciw aktom bezprawia i przemocy. Stał się celem szykan i prowokacji ze strony władz PRL. Według oficjalnej wersji 19 października 1984 został porwany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa (SB), którzy przewozili unieruchomionego i zakneblowanego kapłana w bagażniku Fiata 125p. Kilka minut po północy wrzucili skrępowane i zmasakrowane zwłoki do Wisły, na tamie niedaleko Włocławka. Pogrzeb zamordowanego księdza odbył się 3 listopada 1984 r, i stał się ogólnopolską manifestacją solidarności i walki o wolność. (…)”

http://www.encyklo.pl/index.php5?title=Represje_wobec_duchowie%C5%84stwa_w_okresie_PRL (http://www.encyklo.pl/index.php5?title=Represje_wobec_duchowie%C5%84stwa_w_okresie_PRL)
http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/ksieza_niezlomni/benedykt_pacyga/ (http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/ksieza_niezlomni/benedykt_pacyga/)

„Represje wobec duchowieństwa w okresie PRL”

Księża Niezłomni

 
.

 
ks. prof. Dariusz Śmierzchalski-Wachocz
 
Pod specjalnym nadzorem SB
Ksiądz kanonik Benedykt Pacyga (1933-2008)
 

   Komunizm nie znosił ludzi, którzy mówili prawdę, a przy tym nie bali się reżimu. Jednym z niezłomnych pasterzy Kościoła gorzowskiego był ks. kanonik Benedykt Pacyga zaliczany przez władze do księży "wojujących". (…)”

http://mipan.nowyekran.pl/post/78094,ksieza-patrioci-epoki-tuska (http://mipan.nowyekran.pl/post/78094,ksieza-patrioci-epoki-tuska)

Księża patrioci epoki Tuska


Niesławni księża patrioci znaleźli w epoce Tuska swoich następców. Bp. Pieronek, ks.Sowa i ks. Boniecki są najwybitniejszymi przedstawicielami tego nurtu , dokąd on ich zaprowadzi czas okaże.
 W czasach PRL władzy ludowej udało się skaptować na swoją stronę część księży , dla których nie służba Bogu a przypochlebianie się władzy były najważniejsze. Dewizą tego ruchu były słowa „Niezłomna wierność Polsce Ludowej” , obecnie pojawili się księża podobnego autoramentu, których najwybitniejszymi przedstawicielami są bp. Pieronek , ks. Sowa i ks. Boniecki. Poprawność polityczna, popieranie władzy , są ich przesłaniem . Parcie  na szkło  zwłaszcza TVN jak to robi ks. Sowa , wywiady, często nie idące z linią episkopatu sprawiły że księża ci stali się pupilkami prasy liberalnej a zwłaszcza GW. Ostatnio ks. Boniecki sfotografował się z propagatorem satanizmu ,Nergalem, tym , który w czasie koncertu darł Biblię. Księże Boniecki następne zdjęcie proponuję z „ artystką” Nieznalską , która „wsławiła” się obrazem profanującym krzyż. Księże Boniecki jak iść z prądem to na całość.
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Styczeń, 2013, 11:47:45
Magento powtórzę to co zawsze, masz prawo do swojego zdania jak każdy z nas. Niestety moje poglądy na ten temat bardzo odbiegają od Twoich. Ty z wszystkiego robisz sprawę polityczną. To prawda, w czasach stalinowskich ludzie byli represjonowani a duchowieństwo w szczególności. UB pochłonęło wiele ofiar ale nie tylko duchownych, ginęli przedstawiciele różnych grup zawodowych. To były czasy gdy każdy przypadek sprzeciwu wobec władzy mógł być przyczynkiem do zagrożenia życia.
Duchowni, ci o których pisałam, czyli ci bezduszni i zachłanni są tacy a nie inni nie z przyczyn politycznych ale dlatego, że dopadła ich wszechobecne materialistyczne podejście do życia i w związku z tym uczestniczą podobnie jak  wiele innych grup zawodowych w  ślepym pędzie za pieniądzem. 
Jeśli chodzi o faszyzm i antysemityzm to są to zjawiska, występujące w naszym kraju coraz częściej, co mnie zresztą przeraża a nie dostrzeganie tego problemu jest dla mnie chowaniem głowy w piasek. Często zadaję sobie pytanie dlaczego osoby o poglądach prawicowych patrzą na owe zjawiska pobłażliwym okiem, umniejszając tym samym ów problem.
Gdyby władze naprawdę były takie represyjne, to czy taka osoba jak ksiądz Natanek mogłaby prowadzić swoje działania i wznosić swoje twierdze.?Chyba raczej nie. Nie chwalę obecnej władzy, która moim zdaniem jest nieudolna  a swoje poparcie zawdzięcza deklaratywności i dobrej propagandzie ale nie uważam aby obecni rządzący niszczyli kościół. Kościół niszczy się sam, bo jest skostniały, nie rozwija się,  nie otwiera na ludzi a jego duchowni przedstawiciele podobnie jak inne grupy zawodowe takie jak lekarze , politycy, budowlańcy, nauczyciele ( to chyba grupa zawodowa , którą szanuję najbardziej), itd. w swoich działaniach kierują się w głównym stopniu ślepym pędem za mamoną a przecież taki sposób rozumowania odbiera ludziom zdrowy rozsądek i pozbawia ich sumienia.
Magento tu nie chodzi o represje państwa wobec kościoła a o chciwość i bezduszność duchowieństwa. Taki kościół jaki funkcjonuje u nas obecnie był może bardzo dobry lata temu ale teraz ludzie są mądrzejsi, bardziej oczytani czyli bardziej światli. Gdyby duchowni w swoich działaniach kierowali się choćby częścią przykazań, które głoszą z ambony to z pewnością  byliby szanowani, podziwiani i stawiani za wzór wszem i wobec ale wiemy doskonale, że to tylko pobożne życzenia.
Wierzę w Boga, w jego miłosierdzie, sprawiedliwość , dobro ale nie potrafię wznosić modłów w kierunku duchownych,  wiedząc, że np. mówiąc, że żyją w celibacie jednocześnie wdają się w różne miłostki, odmawiają umierającemu bliźniemu j posługi ( tak jak to miało miejsce w przypadku mojej sąsiadki), dopuszczają się molestowania dzieci ( ostatnimi czasu ujawniono mnóstwo takich przypadków),  stawiają na pierwszym miejscu własny byt materialny, itd., itp. Jakoś tak nie potrafię przymknąć na to oka.
Tu chodzi o zwykłe ludzkie ułomności a nie o sprawy polityczne ale to tylko moje zdanie i rozumiem, że inni mogą myśleć zupełnie inaczej.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 13 Styczeń, 2013, 13:14:31
Jola, ale te zwykłe ludzkie ułomności jednych wykorzystywane są przez tych którzy chcą je wykorzystać, lub ci pierwsi wykorzystują je dla własnych celów świadomie; czyli są ludzie i ludziska. Z wieloma sprawami zgadzam się z Tobą tylko  nie mów, że to co ja piszę to jest polityka i że sprowadzam wszystko do polityki. Ja nie sprowadzam, tylko jak to jest w zamieszczonych artykułach niektórzy duchowni sprowadzają. Ja jedynie to dostrzegam i  naświetlam.  Ciebie boli bardziej to o czym piszesz (mnie też część z poruszonych przez Ciebie problemów boli) ale mnie też boli  co innego, właśnie to o czym w tych artykułach zamieszczonych wyżej. I nie chodzi tu o to kto ma rację, tylko co komu bardziej doskwiera.
Chodzi mi o to że generalizujesz i piszesz o klerze i o Kościele jakby to było ciało jednorodne. Kościół tworzą ludzie. Ja też nie modlę się do księży tylko do Boga. Na tym polega nasza wiara. Księża są pasterzami. Pasterze są dobrzy lub źli. Jedni układają się do władzy, czerpią z tego korzyści, inni nie i z tego powodu cierpią, a nawet stracili życie. Mi też wiele rzeczy się nie podoba (o tym w zamieszczonych artykułach). Od polityki nie uciekniesz. Sama weszłaś w politykę. Sama ją tu na forum uprawiasz. To, że nie zapisałaś się do żadnej partii to nie znaczy, że jesteś bezpartyjna. Jesteś w partii, tylko niezarejestrowanej formalnie jako partia polityczna.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Partia_polityczna (http://pl.wikipedia.org/wiki/Partia_polityczna)

„(…) Partia polityczna ("partia" od łac. pars 'część', w trad. pol. 'stronnictwo') – dobrowolna organizacja społeczna o określonym programie politycznym, mająca na celu jego realizację poprzez zdobycie i sprawowanie władzy lub wywieranie na nią wpływu.
(…)
Współcześnie partie są dobrowolnymi organizacjami zrzeszającymi obywateli świadomych wspólnoty swych interesów i poglądów i skłonnych do zdyscyplinowanego zabiegania o ich realizację przez zdobywanie i sprawowanie władzy państwowej.(…)”
 (…)
Niemiecki socjolog i teoretyk polityki Max Weber proponuje nam racjonalizację spojrzenia na zawód polityka i na mechanizmy kierujące tym specyficznym zawodem. Nakreśla nowy typ polityka w nowoczesnym państwie, który w zarządzaniu władzą państwową oddaje się wyłącznie pracy w rozumieniu zawodu, profesji i otrzymuje za swoją pracę wynagrodzenie.
Typy uprawiania polityki
Skala zaangażowania politycznego[edytuj]
Typ uprawiania polityki ma niewątpliwie związek ze skalą zaangażowania politycznego, gdzie możemy wyróżnić pięć stopni[2]
1.   znikome zainteresowanie życiem politycznym
2.   ograniczenie się do spełniania podstawowych obowiązków (praw) politycznych, np. uczestnictwo w wyborach
3.   członkostwo w organizacjach o charakterze społeczno – politycznym, np. w w partiach politycznych
4.   społeczne pełnienie ról w organizacjach politycznych
5.   zawodowe uprawianie polityki

Formy partycypacji politycznej
Zaangażowanie polityczne przekłada się bezpośrednio na partycypację polityczną (uczestnictwo polityczne) jako dobrowolną aktywność, poprzez którą jednostka bądź grupy społeczne chcą wpływać na wybór rządzących i/lub rezultaty działań politycznych. (…)”

Czytając powyższe, startując z list LKO i jak lew broniąc obecnego Burmistrza wpisujesz się w niezarejestrowaną oficjalnie jako partia, ale działającą cały czas od wielu lat organizację, która wystawia w wyborach swoich członków do władz lokalnych celem zdobywania i sprawowania władzy państwowej.
Czyli wszystko co piszesz jest polityczne. Nie jesteś zwykłym obywatelem jak Ci się wydaje.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 13 Styczeń, 2013, 14:25:12
(...) To prawda, w czasach stalinowskich ludzie byli represjonowani a duchowieństwo w szczególności. UB pochłonęło wiele ofiar ale nie tylko duchownych, ginęli przedstawiciele różnych grup zawodowych. To były czasy gdy każdy przypadek sprzeciwu wobec władzy mógł być przyczynkiem do zagrożenia życia. (...)



„Księża, którzy zginęli u progu wolności” TO NIE BYLI KSIĘŻA ŻYJĄCY W CZASACH STALINOWSKICH.
To nie tylko księża wymienieni w tym artykule oraz ksiądz Jerzy Popiełuszko. Są tacy którzy przeżyli. Są tacy, którzy nie narazili się władzy a są dobrymi pasterzami.
http://tygodnik.onet.pl/35,0,19669,ksieza__ktorzy_zgineli_u_progu_wolnosci,artykul.html (http://tygodnik.onet.pl/35,0,19669,ksieza__ktorzy_zgineli_u_progu_wolnosci,artykul.html)


Jeśli chodzi o faszyzm i antysemityzm to są to zjawiska, występujące w naszym kraju coraz częściej, co mnie zresztą przeraża a nie dostrzeganie tego problemu jest dla mnie chowaniem głowy w piasek. Często zadaję sobie pytanie dlaczego osoby o poglądach prawicowych patrzą na owe zjawiska pobłażliwym okiem, umniejszając tym samym ów problem.



Nie wiem skąd Ci w tym temacie do głowy przyszedł faszyzm i antysemityzm. Pisz proszę na jeden temat, będzie łatwiej.
 Całe życie ktoś mi wmawia, że jestem antysemitką. Ja nigdy w życiu nie powiedziałam nic złego na osobę pochodzenia żydowskiego. Ty piszesz, że osoby prawicowe takie właśnie są. A że jestem prawicowa to wyciągasz wniosek, że pobłażliwym okiem patrzę na faszyzm… i antysemityzm. Wszyscy prawicowi tak patrzą… A co to jest antysemityzm? Czasy się zmieniają jak sama piszesz. Antysemityzm był kiedyś, szczególnie nasilony za czasów Hitlera. Zastanów się czasami nad tym co piszesz.  Zwracam Ci uwagę, że Ty też jesteś prawicowa.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Styczeń, 2013, 15:57:07
Magento, zgadzam się z Tobą ale tylko częściowo. Pisząc o życiu o tym co nas otacza czy chcemy czy nie zahaczamy o politykę, ponieważ jest ona wszechobecna. Polityka, ekonomia są wpisane w życie każdego z nas czy tego chcemy czy nie ale staram się nie upolityczniać wszystkiego. Oczywiście masz prawo widzieć świat własnymi oczami i mieć swoje poglądy, tak jak ja mam prawo do tego samego. Dlatego też nie zamierzam się spierać ani udowadniać na siłę by moje było górą. Po prostu wyraziłam swoje wątpliwości dotyczące duchowieństwa i tyle. Czy jestem prawicowa? Głosowałam na PiS, powiem więcej, przez chwile czułam nawet przynależność do tej prawej strony sceny politycznej ale ja nie potrafię być radykałem. To nie moja bajka a niestety w naszym kraju przynależność do prawicy często idzie w parze z radykalizmem, nacjonalizmem a to mi osobiście nie pasuje.
Jeśli masz ochotę, to proszę bardzo, pisz więcej na ów temat ale ja nie zamierzam się spierać. Wystarczy mi już to, że mogłam się swobodnie wypowiedzieć w powyższym temacie.
Pozdrawiam.   :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 13 Styczeń, 2013, 16:20:44
MAGENTA kombinujesz jak koń pod górę. Do wszystkiego można dorobić ideologię. Pierwszy przykład z brzegu. Lekarze nie biorą w łapę dlatego że są pazerni,tylko dla dobra pacjenta. Cóż pomyśli sobie pacjent gdy lekarz nie weźmie. Ano cholera już po mnie. Nawet lekarz nie chce mojej koperty. Piszesz że są ludzie i ludziska itd. Ja myślę że są ludzie i taborety.Podpierasz się jakimiś linkami i wypowiedziami dziennikarzy. Ale w tych środowiskach również są zwyczajne ,niespełnione pismaki. Swoją drogą ciekawe dlaczego właśnie ich cytujesz ?
Cytuj
Nie wiem skąd Ci w tym temacie do głowy przyszedł faszyzm i antysemityzm
MAGENTA a co? Zaprzeczysz że PiS jest partią nacjonalistyczną ? A to już tylko krok do faszyzmu. A tak naprawdę to nie mają sensu nasze waśnie. Teoria komunizmu powstała na podstawie Pisma Świętego. Z tą różnicą że Pismo Święte z wiarą w Boga a komunizm bez tej wiary. Chyba nie muszę tłumaczyć że obie teorie miały nas uszczęśliwić. Raj na ziemi to w istocie komunizm. I jedno i drugie jest utopią. Komunizm już upadł a Raj na ziemi jest przed nami. Udowodnij mi że tak będzie. Bóg o tym wiedział i dlatego dał nam wolna wolę. Dlaczego? Ano aby móc winę za swoje niepowodzenia przerzucić na ludzi. To nie ja jestem zły.To wy nie potraficie. Zauważ jedną znamienną rzecz. Źli księża są na całym świecie. Oczywiście nie wszyscy. Czy np. w Nigerii,dlaczego tam?, z Nigerii pochodzi mój zięć. Czy tam również sięgają macki Tuska ?

Piotr może jak już jestem to odpowiem i Tobie. Tak świecę światłem odbitym. Uwielbiam swoja żonę. Jest moją wiosną.Tak ją nazywam. Nie widzę jednak w tym nic złego. Poczytaj sobie o św. Janie.  :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 13 Styczeń, 2013, 16:50:24
Jola ja też nie będę się spierać, bo nie ma o co. Akurat tutaj jesteśmy tacy mali, że nas nie widać. Chodzi o to, żeby nie generalizować i nie wrzucać wszystkich do jednego worka, bo można kogoś dotknąć do bólu.

Zauważ jedną znamienną rzecz. Źli księża są na całym świecie. Oczywiście nie wszyscy. Czy np. w Nigerii,dlaczego tam?, z Nigerii pochodzi mój zięć. Czy tam również sięgają macki Tuska ?


Sięgają tam Twoje macki.

Masz rację! Do wszystkiego można dorobić ideologię. No popatrz nawet się zgadzamy. PIS nie jest partią nacjonalistyczną. A ten krok do faszyzmu to jest duży czy mały? Nie wiem tylko dlaczego mam Ci coś udowadniać? Właściwie to nie wiem o czym piszesz, jakaś sieczka: „Bóg jest zły „ itd. To nie na ten temat podjęłam dyskusję. Nie interesuje mnie filozofia. A czy ludzie i ludziska, czy ludzie i taborety…jakie ma znaczenie nazewnictwo.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 14 Styczeń, 2013, 18:52:39
Cytuj
Właściwie to nie wiem o czym piszesz, jakaś sieczka:

Jolu przepraszam że zaśmieciłem Twój wątek  dodatkiem do pasz dla bydła, owiec, kóz i koni.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Styczeń, 2013, 19:43:37
Jolu przepraszam że zaśmieciłem Twój wątek  dodatkiem do pasz dla bydła, owiec, kóz i koni.


Spoko, dla jednych sieczka a dla drugich rozważania inteligentnej jednostki.   :);)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Marzec, 2013, 11:14:15
Większość z nas ciągle na coś narzeka, to zrozumiale, bo są ku temu powody. Życie w dzisiejszych  czasach staje się coraz cięższe, coraz bardziej stresujące. Niestety jest jedno ale. Nasza zdolność do krytyki prawie zawsze dotyczy wyłącznie drugiego człowieka. A co z nami samymi. Czy naprawdę jesteśmy tacy super, nieomylni, zawsze uczciwi? Czy zawsze szanujemy innych ludzi ?Czy każdy zarobiony grosz zdobywamy uczciwą pracą , nie krzywdząc przy tym innych ludzi ?A przykazania boskie. Czy przestrzegamy ich na co dzień czy tylko myślimy o nich co prawda żarliwie ale tylko przez tych parę chwil gdy jesteśmy w kościele , blisko ołtarza?  Czy jesteśmy w stanie zrobić coś dla innego człowieka tak bezinteresownie, za darmo. Nie mówię, że musimy to robić bez przerwy ale raz na jakiś czas, choćby raz w roku.
Zawsze wyznawałam zasadę, że jeśli chcemy naprawiać świat, to najlepiej zaczynać od siebie, bo jeśli my postaramy się być choćby odrobinę lepszymi ludźmi  i jeżeli każdy z nas się postara, to świat z pewnością stanie się odrobinę lepszy.
Lubań to piękne i zadbane miasto ale niestety takie smutne. Pamiętam gdy byłam dzieckiem czy miałam dwadzieścia lat. To miasto tętniło życiem. Było pełne ludzi w różnym wieku. Młodzi nie uciekali stąd, rodziło się o wiele więcej dzieci, szkoły były przepełnione. Niestety obecny niż demograficzny prawdopodobnie przyczyni się do pozamykania przynajmniej niektórych z nich . Myślę, ze to nieuniknione. Kiedyś Lubań był miastem przemysłowym, górował przemysł lekki. Tkalnie przędzalnie. To były inne czasy.
Dziś mamy wolny rynek . Niby to lepsze, bardziej naturalne. Za poprzedniego ustroju wszystko było dyktowane, czy też starowane odgórnie, co stwarzało pewnego rodzaju sztuczność. Niby wówczas nie było bezrobocia , ale ta tzw. stabilność, poczucie bezpieczeństwa zapieniające każdemu pracę czyli przysłowiową „miskę strawy” były tak naprawdę iluzją, bo przecież  gdyby było inaczej, to dalej trwalibyśmy w poprzednim ustroju, żyło by nam się w miarę dostatnio i spokojnie a jak wiadomo, to co było rozleciało się, skończyło bezpowrotnie i to przecież ludzie swoim zaangażowaniem przyczynili się do tych zmian, poprzez takie działania jak protesty strajki na duża skalę.
Chciałabym powiedzieć, że w Lubaniu będzie się żyło coraz lepiej, ludzie będą mieli coraz mniej powodów do zmartwień, że młodzi ludzie po zakończeniu edukacji, zostaną w tym mieście , że gospodarka rozkwitnie. Pewnie każdy z nas tego by chciał ale niestety patrząc  realnie widzę przyszłość tego miasta nieco mniej kwieciście. Wiadomo, w dzisiejszych czasach nigdzie nie jest łatwo  ale prawda jest taka, że im większe miasto tym większe możliwości a im mniejsze tym smutniejsza perspektywa na przyszłość.
Zawsze jest jakaś nadzieja, bo przecież nadzieja powinna umierać ostatnia. Była szansa. na wiatraki Niestety mieszkańcy tego nie akceptowali, byli przeciw i ja to rozumiem. Mieli ku temu dość poważne argumenty. Można jeszcze wspomnieć o turystyce. Okolice Lubania są piękne, zielone, obfitują w zabytki ale Lubań raczej nie ma szans na rozwój turystyki na tak dużą skalę by dochody z niej nareperowały deficyt w lokalnym portfelu. Pozostaje wierzyć, że znajdą się inwestorzy, prężni przedsiębiorcy, którzy właśnie z Lubaniem zwiążą  swoje plany na przyszłość.
Myślę, że dużym plusem jest fakt, iż miasto ma od ponad dwóch lat nowego Burmistrza. W obecnym czasie to bardzo ważne. Nowe władze to świeża krew, nowe pomysły, przejrzystość i uczciwość  w działaniu . Te ostatnie cechy wynikają nie tylko z osobowości nowego włodarza ale również z zaistniałej sytuacji.  Wiadomo, że to co nowe jest zawsze na świeczniku, na tzw. cenzurowanym, a taka sytuacja jak wiadomo zmusza do dyscypliny i samokontroli.
Poprzednie władze miasta były u steru dość długo a taka sytuacji sprzyja, rutynie, skłonnościom do układów oraz paru innym czynnikom z pewnością nie sprzyjającym  optymalnym wyborom  dotyczącym Lubania. Długowieczność  władzy niestety ale bywa czynnikiem patogennym.
Wszyscy zarówno nasz rząd, władze wojewódzkie jak i lokalne zawsze powinny pamiętać o tym, że pełnią funkcję w służbie innym ludziom, bo to nie my obywatele jesteśmy dla nich a oni dla nas. Ważne by o tym pamiętali i to my obywatele powinniśmy przynajmniej od czasu do czas o tym przypominać.
Jeśli chodzi o poprzedniego pana Burmistrza to jak pisałam już dawno temu, prywatnie nic do niego nie mam , to sympatyczny człowiek. To co mi się nie podobało za rządów poprzedniego włodarza to pewne zjawisko które zaobserwowałam, dlatego też jako obywatel bardzo chciałam zmian i w związku z tym gorąco kibicowałam panu Arkadiuszowi w walce o tron.
Jak stwierdziłam wcześniej prywatnie nie mam nic do poprzedniego  pana Burmistrza. Dlaczego wspominam o nim? Ano dlatego, iż dowiedziałam się jakiś czas temu, że pan  Rowiński miał kłopoty ze zdrowiem i w związku z tym pozdrawiam go i życzę naprawdę szczerze i  z głębi serca dużo dużo zdrowia.
Fakt ,iż miałam  inne poglądy czy nie zgadzałam się działaniami pewnych osób nie oznacza wrogości z mojej strony  w stosunku do nich.
Następna sprawa to tolerancja i szacunek do współobywatela czyli po prostu drugiego człowieka.  Nigdy nie byłam i z pewnością nie będę zwolenniczką skrajnie nacjonalistycznych poglądów.
Wiem, ze każdy ma prawo do swojego zdania więc i osoby o takich właśnie poglądach mają prawo do wyrażania swoich opinii. Na szczęście taki światopogląd to nie moja bajka. Nie czuję żadnej wrogości do obywateli innych narodowości takich jak Żydzi, Romowie itd., ani do ludzi o innej orientacji seksualnej, czy też par hetero żyjących bez ślubu.  W demokratycznym wolnym kraju nie można ograniczać praw nikogo z nas, dlatego legalizacja wolnych związków powinna dojść  do skutku . Poza tym popieram in Vitro,  powinno być ono refundowane przez NFZ.

Nie próbujmy naprawiać innych tylko dlatego, ze są trochę inni od większości z nas lub ich stylu życia nieco odbiega od normy, może raczej spróbujmy ich zrozumieć a od zrozumienia do akceptacji droga bardzo bliska.

Jedyne czego nie jestem w stanie zaakceptować i raczej nigdy nie zaakceptuję, to legalizacja narkotyków. Każdy narkotyk użalenia unieszczęśliwiając i niszcząc ludzi a twierdzenie, że miękkie narkotyki nie uzależniają to po prostu ignorancja.

Piasek - Wszystko trzeba przezyc (http://www.youtube.com/watch?v=rxUJkc0UrJw#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Marzec, 2013, 17:01:29
WESOŁEGO ALLELUJA

Życzę Wszystkim bez wyjątku Wesołych i Udanych Świąt Wielkanocnych, obowiązkowo mokrego Dyngusa oraz tego by poświąteczna szara i codzienna rzeczywistość stała się pogodna i szczęśliwa, wolna od trosk, chorób, ubóstwa i wszelkich nieszczęść. 
Życzę wszystkim by mieli odwagę spełniać swoje marzenia, zawsze byli sobą i nie zapominajmy nigdy o szacunku dla drugiego człowieka.   


Trzeci Oddech Kaczuchy Wielkanocne Alleluja (http://www.youtube.com/watch?v=j988dpyypQI#)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Marzec, 2013, 15:47:56
Nie wiem czy ktoś pamięta moją batalię z Lubańskim TBS-em z 2010 roku, która jak wiadomo skończyła się dla mnie pozytywnie. Jak wiadomo TBS ma nowego prezesa, lokatorzy z tego co mi wiadomo są zadowoleni, chociażby dlatego, że grzejniki w okresie grzewczym są gorące a nie lekko ciepłe jak to miało miejsce za rządów poprzedniego prezesa.
Jakiś czas temu skasowałam starego bloga i założyłam nowego, choć rzadko tam pisuję. W jednej z ostatnich  notek na tym blogu napisałam o tym, że nigdy nie można się załamywać, że trzeb dbać o swoje prawa i nie pozwolić by ktokolwiek je łamał i nas krzywdził. Wspomniałam też krótko o mojej batalii z TBS-em. Tak się złożyło, że tą notkę na blogu przeczytała pewna kobieta z drugiego końca Polski, mieszkająca od niedawna w tamtejszym  TBS-ie. Kobieta ma okropne problemy w związku z tym. Prezes tamtego TBS jest arogancki, zachowuje się jakby był bezkarny i nie miał nad sobą żadnej kontroli ani żadnych zwierzchników. Miasto jest nieduże podobnie jak Lubań. Można pokusić się o stwierdzanie, że sytuacja jest analogiczna do tej, jaka była w naszym mieście. Burmistrz tamtego miasta jest w koleżeńskich stosunkach z prezesem TBS. W związku z tym kobieta ( mieszkanka TBS ) czuje się bezradna. Po przeczytaniu mojej notki na blogu ujrzała pewną szansę i poprosiła mnie o kontakt. Zapoznała się z moją sprawą a mi przesłała wszelkie wiadomości dotyczące jej problemów z TBS-em. Nie wiem czy się uda, ale kobieta jest odważna. Niedawno zaczęła batalię z tamtejszym prezesem TBS. Jest zdeterminowana, gotowa na walkę o swoje prawa, nagłośnienie sprawy w mediach. Jak będzie trzeba, to zwróci się do Rady Nadzorczej tamtego TBS a jeśli to nie przyniesie skutku, uda się do Burmistrza w swoim mieście a jeśli i to nic nie da, jest zdecydowana zamieścić w internecie czyli na Forum swojego miasta list otwarty do Burmistrza, dotyczący problemu jej oraz innych lokatorów TBS.
Mam nadzieję, że jej się uda, staram się ją wspierać, służę radami, jeśli tylko jestem w stanie i trzymam za nią kciuki. Podziwiam ją za odwagę, bo teraz mało ludzi ma odwagę walczyć o swoje. Każdy boi się wychylać z szeregu.
Ciekawa jestem jaki będzie finał tej sprawy, wierzę, że się uda.

Andrzej Piaseczny - To co dobre, to co lepsze (http://www.youtube.com/watch?v=GS_9uTJx3-U#ws)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 07 Kwiecień, 2013, 22:18:15
Tym razem zamiast się rozpisywać jak zawsze, ograniczę się do wrzucenia filmiku z Kabaretem Hrabi. Nie tylko dlatego że bardzo mi się spodobał ale głównie dlatego, że treść skeczu kojarzy mi się z zachowaniem niektórych Forumowiczów na naszym Forum.

Kabaret Hrabi - Reakcja Osoby z Widowni (http://www.youtube.com/watch?v=koVI-vvU9S8#ws)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Arkadiusz Słowiński 07 Kwiecień, 2013, 22:40:00
Calutki spektakl kabaretu HRABI godny polecenia! Dostępny na YouTube. Program nazywa się "Savoir Vivre".


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 07 Kwiecień, 2013, 23:21:23
 :)

Kabaret Hrabi - Jakie są typy tancerzy (http://www.youtube.com/watch?v=tZNkGn5SaOc#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Kwiecień, 2013, 11:15:12
"Amerykańskie badania dają nadzieję na uzdrowienie z homoseksualizmu. Cierpiącym trzeba dać nadzieję"
"Nie spodziewałam się, że zajmując się publicznym prawem gospodarczym i konstytucyjnym będę kończyła życie jako obrońca homoseksualistów przed homoseksualistami. Bronię ich jako ludzi cierpiących"
"Wbrew temu, co zarzuca mi pan Biedroń i środowiska z nim związane, jestem chyba jedyną osobą, która homoseksualistom współczuje. Dlatego postaram się coś w tej sprawie zrobić, bo to może być konkretna pomoc dla tych ludzi."
Oczywiście autorką powyższych tekstów jest posłanka Krystyna Pawłowicz.
Dawnej słysząc takie lub podobne teksty denerwowałam się. Dziś tylko się uśmiecham i próbuję zrozumieć. Dlaczego? Ano dlatego, że to co mnie razi, uwiera, to właśnie nietolerancja, uprzedzenia wszelkiego typu i fanatyzm w każdej dziedzinie. Dlaczego niektórzy z nas nie są w stanie zaakceptować inności drugiej osoby? Dlaczego odmienność jest tak trudno przyjmowana? Skąd bierze się ten lęk i niechęć? Dla mnie zawsze odkąd pamiętam ważnym było aby nie pozwalać się bezkarnie krzywdzić, upodlać, zachować własną godność ale za równie ważne uważam szacunek dla drugiego człowieka. Dlatego nigdy nie miałam takich tendencji aby próbować naprostowywać innych. No chyba że chodzi o nieuczciwość lub przemoc wobec drugiego człowieka ale to zupełnie inna bajka.
Oczywiście wiem, że są ludzie, którzy mają poglądy zbliżone do posłanki Pawłowicz i mają do tego prawo, bo każdy z nas ma prawo do wolności poglądów ale ja z tą panią się nie zgadzam.
Natomiast jeśli chodzi o posłankę Annę Grodzką, to bardzo sympatyczna, pogodna i muszę przyznać, że dzielna osoba. Już sama zmiana płci wymaga sporo odwagi, więc jej decyzja by zająć się polityką i zostać osobą publiczną to naprawdę odważny krok.
Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych głosowałam na PiS ale powoli dochodzę do wniosku, że obecnie bliżej mi do Palikota niż do Kaczyńskiego.
Ciekawa jestem co inni sądzą na ten temat.  :)
Nie bójmy się dyskutować na trudne tematy.  :)


Stanisław Sojka " Tolerancja " (http://www.youtube.com/watch?v=rrM7IC_rKp4#)
  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 08 Kwiecień, 2013, 12:07:08
Masz rację jak zwykle!
Dodam jeszcze to!

Na nic apele Biedronia. Nie będzie specjalnej uchwały potępiającej słowa Lecha Wałęsy o homoseksualistach


http://wpolityce.pl/wydarzenia/50635-na-nic-apele-biedronia-nie-bedzie-specjalnej-uchwaly-potepiajacej-slowa-lecha-walesy-o-homoseksualistach (http://wpolityce.pl/wydarzenia/50635-na-nic-apele-biedronia-nie-bedzie-specjalnej-uchwaly-potepiajacej-slowa-lecha-walesy-o-homoseksualistach)

 Jestem tym zbulwersowana i zniesmaczona. Tak być nie może. Co tam Pani Krystyna Pawłowicz, ale takie słowa w ustach Wałęsy i jeszcze go bronią!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Kwiecień, 2013, 13:23:03
Jeśli chodzi o Wałęsę to zawsze go ceniłam i szanowałam ale okazuje się, że za to co zrobił w przeszłości, bo bezdyskusyjne jest to, że zdziałał wiele w okresie strajków i przemian. Niestety on zatrzymał się na pewnym etapie, poza tym wśród ludzi z jego pokolenia dominują poglądy konserwatywne i nie ma się co dziwić. Starszemu pokoleniu trudno się przestawić ale przyznam,że to co powiedział o homoseksualizmie w pierwszej chwili mnie zaniepokoiło. Choć go cenię to jednak nie jest dla mnie autorytetem na chwilę obecną 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 08 Kwiecień, 2013, 16:40:42
(...)
Jeśli chodzi o Wałęsę to zawsze go ceniłam i szanowałam ale okazuje się, że za to co zrobił w przeszłości,(...) Choć go cenię to jednak nie jest dla mnie autorytetem na chwilę obecną  
(...)
Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych głosowałam na PiS ale powoli dochodzę do wniosku, że obecnie bliżej mi do Palikota niż do Kaczyńskiego.
(...)
  

A ja głosowałam na PIS i będę głosować na PIS. Jest demokracja.  :)  :)  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Kwiecień, 2013, 17:04:08
A ja głosowałam na PIS i będę głosować na PIS. Jest demokracja.  :)  :)  :)

A ja tego nie neguję. Każdy z nas ma prawo wyboru i każdy też może zmienić zdanie ( tak jak to ma miejsce w moim wypadku),jeśli ma jakieś wątpliwości. Ja po prostu staram się tak żyć aby nie postępować wbrew sobie. Zawsze wsłuchuję się w swój wewnętrzny głos.
Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 08 Kwiecień, 2013, 18:03:57
A ja tego nie neguję. Każdy z nas ma prawo wyboru i każdy też może zmienić zdanie ( tak jak to ma miejsce w moim wypadku),jeśli ma jakieś wątpliwości. Ja po prostu staram się tak żyć aby nie postępować wbrew sobie. Zawsze wsłuchuję się w swój wewnętrzny głos.
Pozdrawiam.

Ja dokładnie postępuję tak samo jak Ty.
Również pozdrawiam.

Wiosna! Ach to Ty!
 :)  :)  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 08 Kwiecień, 2013, 18:22:41
I teraz powinien pojawić się Fire. MAGENTA ma klapsa na gołą pupę a Jola lojalna jest.Jolu rzeczywiście rzadziej pojawiam się na tym forum.Ubolewam nad tym.Tyle ostatnio się u mnie dzieje że czasu brakuje. Ja Was też .... :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Kwiecień, 2013, 18:49:16
A może ja też chcę klapsa   >:(


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 08 Kwiecień, 2013, 19:24:41
Jola! Nawet mamy ten sam gust muzyczny….  :)  ;)  Stanisław Sojka:

maciej stuhr - stanisław soyka (http://www.youtube.com/watch?v=jqI7fyCDRdk#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Prowincjusz 08 Kwiecień, 2013, 22:42:39
...ja też chcę klapsa   >:(

(http://smileys.on-my-web.com/repository/Babies/crying-baby-1.gif)
A gdybym klapsa miał Ci dać
To co byś powiedziała?
A klapsa gdybym dał
Czy coś byś przeciw miała?

(http://smileys.on-my-web.com/repository/Winks/b-wink.gif)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ZUZA 08 Kwiecień, 2013, 22:57:35
 ;)
[attachment=1]


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Arkadiusz Słowiński 08 Kwiecień, 2013, 23:06:20
ZUZA. Takie klapsa to i ja chcę ::)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 08 Kwiecień, 2013, 23:26:48
Klaps! Zakazane!

Teraz za taką przemoc wobec dziecka i to jeszcze nie swojego można pójść za kratki. Szerzenie takich zachowań w filmie to już zgroza! Co za czasy kiedyś były! Powinni zakazać rozpowszechniania tego filmu tak jak w Rosji zakazali wyświetlania „Wilka i zająca”, bo wilk pali i przeklina, dzieci nie mogą tego oglądać.

Lanie (http://www.youtube.com/watch?v=GfvAzBwI0M0#)

A ten jegomość w samochodzie jeszcze podżegał do przemocy!
 :)  :)  :)  ;)  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 09 Kwiecień, 2013, 00:09:04
Kinematografia powojenna w Polsce różniła się od imperialistycznego zachodu tym, że nie obowiązywał nas kodeks Haysa (poczytajcie, bo warto). W przedwojennym filmie zasady tego kodeksu obowiązywały z natury rzeczy, wyrażane w pragnieniu życia w cywilizowanym, pozbawionym przemocy społeczeństwie a brutalnej rzeczywistości po seansie filmowym (6-7 krotnie większa ilość zabójstw niż obecnie).

PS.
Teresa, scenka z filmu ma obrazować charakter wychowawczy ; ) czy jakoś tak :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2013, 01:00:20
([url]http://smileys.on-my-web.com/repository/Babies/crying-baby-1.gif[/url])
A gdybym klapsa miał Ci dać
To co byś powiedziała?
A klapsa gdybym dał
Czy coś byś przeciw miała?

([url]http://smileys.on-my-web.com/repository/Winks/b-wink.gif[/url])


Przecie wyraźnie rzekłam,
że klapsa się domagam,
ale moja prośba niecodzienna
do Firego pokierowana była

Czy teraz wszystko jasne ?

PS. Mam prośbę do wszystkich wzajemną niechęcią do siebie pałających. Przestańcie się tymi minusami nawzajem obdarowywać, bo to jest naprawdę dziecinne. Przecież jesteście dorosłymi ludźmi.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Prowincjusz 09 Kwiecień, 2013, 01:22:01
Jasne...
(http://smileys.on-my-web.com/repository/Sad/sad-023.gif)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2013, 01:39:07
nie smuć się... (http://www.youtube.com/watch?v=RDoVmJ-DkRw#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Prowincjusz 09 Kwiecień, 2013, 01:55:52
(http://smileys.on-my-web.com/repository/Happy/happy-093.gif)

Przestańcie się tymi minusami nawzajem obdarowywać...

Co do plusów i minusów, najlepiej traktować je z humorem i "godnościom osobistom" a nawet jako objaw żywego zainteresowania osobą obdarowywaną.
Cytat: tsetse
Dzięki o panie/pani!
Wzruszyłem się do łez (śmiechu) bo żyć już dalej tak nie mogłem.
Ciążyło mi to brzemię boskiej wręcz doskonałości: same plusy ani jednego minusa  ;D
"Pokąsany" w prawy rękaw szynela samymi plusami zacząłem wpadać w korkociąg samouwielbienia i niechybnie dążyłem do samozagłady, ale szczęśliwie pojawił się Kamikadze - bosy wiatr, którego minus niczym złamany kieł utkwił w lewym rękawie płaszcza, zapalając światełko nadziei.
Wreszcie, tak jak gmina po wyborach, mam szansę na zrównoważony rozwój  ;D


57 minus to nie ode mnie :(
Naprawdę to nie ja. Przysięgam na cudowną wodę znikającą z wodociągu.

([url]http://smileys.on-my-web.com/repository/Laughing/drunk-irish-048.gif[/url])



Plusy sypią się jak z rękawa… nie panikuj się grot, nie Tobie..
Chociaż nie postawiłem grotowi jeszcze żadnego minusa to wyfasowałem od niego jednego minusa i w sumie mam dwa.
Długo się zastanawiałem za co, bo oczywiście nie raczył. Z początku myślałem, że to taki rozpaczliwy akt bezsilności i niepohamowanej złości, takie wrr… au… au…
Dziś jednak doznałem olśnienia: ta żółta kałuża koło kufla to nie piwo.
Po prostu dostałem takiego ataku śmiechu, że się… no wypsło mi się…
Za takie faux pas minus się należy.
I musiał to zrobić ktoś delikatny, wrażliwy i subtelny.
Przepraszam grot, że w pierwszej chwili pomyślałem o Tobie.

([url]http://smileys.on-my-web.com/repository/Laughing/lol-045.gif[/url])

Jak widać, humor mnie nie opuszcza
ale już nie idę na całość,
bo czasem popuszczam.


Grot (tu, wyjaśniam grotu ;D to jest taki apel!), nie łam się, popatrz, mi też przybywa minusów. Cieszy mnie to (zrozum dobrze, cieszy a nie bawi) bo jest to dowód emocji, które wywołują moje bazgroły. Oczywiście nie zapomniałem: plusy też mnie cieszą a najbardziej mnie cieszy suma bezwzględna plusów i minusów...


Mnie, po prostu cieszą i plusy i minusy.
W dodatku, jeśli ktoś może wyładować swoje emocje stawiając plusa to jest to ze wszech miar wskazane. Lepiej postawić komuś minusa i się uspokoić zacierając z uśmiechem łapki niż np. wyładować się na ławkach na małej obwodnicy albo, nie daj boże podbić oko domownikowi czy sąsiadowi.

Pozdrawiam

tsetse


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Kwiecień, 2013, 09:09:04
Fajnie się o klapsach i innych pierdołkach dyskutuje ale ja ponawiam swój post dotyczący inności i nietolerancji, bo to przecież ważny temat. :)

"Amerykańskie badania dają nadzieję na uzdrowienie z homoseksualizmu. Cierpiącym trzeba dać nadzieję"
"Nie spodziewałam się, że zajmując się publicznym prawem gospodarczym i konstytucyjnym będę kończyła życie jako obrońca homoseksualistów przed homoseksualistami. Bronię ich jako ludzi cierpiących"
"Wbrew temu, co zarzuca mi pan Biedroń i środowiska z nim związane, jestem chyba jedyną osobą, która homoseksualistom współczuje. Dlatego postaram się coś w tej sprawie zrobić, bo to może być konkretna pomoc dla tych ludzi."
Oczywiście autorką powyższych tekstów jest posłanka Krystyna Pawłowicz.
Dawnej słysząc takie lub podobne teksty denerwowałam się. Dziś tylko się uśmiecham i próbuję zrozumieć. Dlaczego? Ano dlatego, że to co mnie razi, uwiera, to właśnie nietolerancja, uprzedzenia wszelkiego typu i fanatyzm w każdej dziedzinie. Dlaczego niektórzy z nas nie są w stanie zaakceptować inności drugiej osoby? Dlaczego odmienność jest tak trudno przyjmowana? Skąd bierze się ten lęk i niechęć? Dla mnie zawsze odkąd pamiętam ważnym było aby nie pozwalać się bezkarnie krzywdzić, upodlać, zachować własną godność ale za równie ważne uważam szacunek dla drugiego człowieka. Dlatego nigdy nie miałam takich tendencji aby próbować naprostowywać innych. No chyba że chodzi o nieuczciwość lub przemoc wobec drugiego człowieka ale to zupełnie inna bajka.
Oczywiście wiem, że są ludzie, którzy mają poglądy zbliżone do posłanki Pawłowicz i mają do tego prawo, bo każdy z nas ma prawo do wolności poglądów ale ja z tą panią się nie zgadzam.
Natomiast jeśli chodzi o posłankę Annę Grodzką, to bardzo sympatyczna, pogodna i muszę przyznać, że dzielna osoba. Już sama zmiana płci wymaga sporo odwagi, więc jej decyzja by zająć się polityką i zostać osobą publiczną to naprawdę odważny krok.
Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych głosowałam na PiS ale powoli dochodzę do wniosku, że obecnie bliżej mi do Palikota niż do Kaczyńskiego.
Ciekawa jestem co inni sądzą na ten temat.   :)
Nie bójmy się dyskutować na trudne tematy.   :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Kwiecień, 2013, 15:04:00
Miałam sen. Po raz kolejny śnił mi się Plastusiński ale nic z tego, tym razem nie zdradzę rąbka tajemnicy, co było treścią  owego snu. Mogę jedynie powiedzieć, że po przebudzeniu odczuwałam wewnętrzny spokój, satysfakcję i wiarę w wyższość dobra nad złem. Świat nie jest taki zły jakby się mogło wydawać a to, jaki będzie w przyszłości zależy w dużej mierze od nas samych.
Jednym słowem, życie to zagadka z przewagą na będzie dobrze, jeśli sobie to uświadomimy i spróbujemy coś z tym zrobić.

Kasia Wilk - Bedzie Dobrze (http://www.youtube.com/watch?v=-jkYEjoeUzQ#ws)
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 10 Kwiecień, 2013, 21:34:09
Nawet nie chcę myśleć, jaki to był sen ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 11 Kwiecień, 2013, 23:36:41
Fajnie się o klapsach i innych pierdołkach dyskutuje ale ja ponawiam swój post dotyczący inności i nietolerancji, bo to przecież ważny temat. :)
(...)
Dziś tylko się uśmiecham i próbuję zrozumieć. Dlaczego? Ano dlatego, że to co mnie razi, uwiera, to właśnie nietolerancja, uprzedzenia wszelkiego typu i fanatyzm w każdej dziedzinie. (...) Dla mnie zawsze odkąd pamiętam ważnym było aby nie pozwalać się bezkarnie krzywdzić, upodlać, zachować własną godność ale za równie ważne uważam szacunek dla drugiego człowieka.
(...)
Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych głosowałam na PiS ale powoli dochodzę do wniosku, że obecnie bliżej mi do Palikota niż do Kaczyńskiego.
Ciekawa jestem co inni sądzą na ten temat.   :)
Nie bójmy się dyskutować na trudne tematy.   :)


Palikot wyeksponował swoje „człowieczeństwo”. Sprawdza poczucie humoru i tolerancji rodaków

http://politykier.pl/kat,1025795,wid,15484583,wiadomosc.html?ticaid=51064f (http://politykier.pl/kat,1025795,wid,15484583,wiadomosc.html?ticaid=51064f)

To co rozmawiamy o tej tolerancji czy nie?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Kwiecień, 2013, 17:34:54
 Naszym zachowaniem, słowami  ale przede wszystkim czynami pokazujemy światu jakimi  jesteśmy ludźmi.  Jeśli chodzi o Palikota. Jakieś cztery może pięć lat temu nie lubiłam go, powiem więcej, byłam do niego wrogo nastawiona. Wówczas często spierałam się z osobami deklarującymi  poparcie i sympatię w stosunku do jego osoby. Wkurzało mnie to jak się zachowuje, to że w tak bezczelny sposób obraża innych. Szczególnie napastliwy bywał w stosunku do ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Lech był moim zdaniem tym mądrzejszym bratem. Jarosław natomiast nie jest tą osobą, na którą byłabym gotowa oddać swój głos. Być może się mylę ale tak podpowiada mi moja intuicja a ja zawsze słucham swojego wewnętrznego głosu.
Od tamtej pory sporo się zmieniło. We mnie prawdopodobnie też zaszła jakaś zmiana. Mam nadzieję, że pozytywna. Dziś nie potrafię nienawidzić drugiego człowieka. Skąd mi się to wzięło? Być może stąd, że odzyskałam choć po części wiarę w sprawiedliwość i w to, że świat nie jest do końca taki zły i zepsuty, widząc  to, co obecnie dzieje się w Lubaniu. Nie mam tu na myśli biedy i bezrobocia, choć wierzę, że i to z czasem się zmieni. To co mnie cieszy, to poczynania naszego Burmistrza, który „rozwala układy”, Osoby do tej pory nietykalne takie jak były prezes TBS czy Plastusiński lub im podobni już nietykalni nie są. Skończyły się ich złote czasy.  
Świat będzie taki jakim go stworzymy, a kto ma największy wpływ na jakiekolwiek zmiany jak nie przedstawiciele władzy  a pośrednio my wszyscy głosując na poszczególnych kandydatów na podwórku zarówno lokalnym jak i ogólnopolskim (wybory do parlamentu).  To co wydarzyło się w przeciągu ostatnich dwóch lat w Lubaniu przywróciło mi wiarę w lepsze jutro, co z kolei oczyściło mnie z  rozgoryczenia i poczucia bezsilności, pozbawiając mnie jadu, którym jak pamiętam jeszcze niedawno byłam przepełniona.
Jeśli chodzi o Palikota i jego zdjęcie na facebooku ( z lampką szampana i napisem: wypijmy za błędy), to każdy z nas widzi w nim to  co chce.  Kiedyś dostrzegałam u niego wyłącznie chamstwo, głupotę, być może dlatego, że go nienawidziłam a jak wiadomo nienawiść potrafi zaślepiać. Dziś dostrzegam jego osobę nieco inaczej. Może i facet czasem przegina( który polityk nie przegina i jest do końca szczery ) ale uważam, że jest inteligentny i odważny. Potrafi myśleć przyszłościowo.
Dlaczego Kwaśniewski mając do wyboru swoich wieloletnich kolegów z SLD i Palikota, wybrał właśnie jego. Ano dlatego, że myśli przyszłościowo. Wiadomo,  że czasy świetności SLD minęły bezpowrotnie, Nie pomogło nawet powołanie na przewodniczącego ikony SLD tamtych czasów, Leszka Milera.
Nigdy nie byłam i nie będę zwolenniczką Kwaśniewskiego. Facet, zrobił dużą karierę w szeregach partii lewicowych, był nawet prezydentem( nie glosowałam na niego), ma poważne problemy z alkoholem ale mimo całej mojej antypatii do niego chylę czoła w stronę jego inteligencji, bo niezaprzeczalnie jest inteligentny i zawsze miał tęgi łeb do polityki. I dlatego po tylu latach odwrócił się od swoich wieloletnich towarzyszy i  wybrał Palikota. Gdyby Palikot był idiotą, to z pewnością Kwaśniewski nawet  nie spojrzałby w jego stronę. Czy mnie cieszy fakt iż Kwaśniewski i Palikot doszli do porozumienia ?  Raczej nie, bo SLD i PSL,  to te partie,  których zwolenniczką nigdy nie byłam i z pewnością nie będę.
Nie martwiłabym się wygłupami Palikota. To co mnie naprawdę przeraża w naszym kraju to rosnący antysemityzm, nietolerancja,  ingerencja duchowieństwa w sprawy polityczne, kulawe prawo pracy( umowy śmieciowe i często ciężka praca za dziadowską stawkę, ). Przede wszystkim powinniśmy się martwić  o to co dzieje się tu i teraz czyli o to, że duchowni molestujący a nawet gwałcący  np. ministrantów, często nie ponoszą żadnych konsekwencji a co gorsza po dokonaniu takich czynów nadal stają przy ołtarzu. Powinniśmy martwić się rosnącą nienawiść rasową , która prędzej czy później prowadzi do rozkwitu faszyzmu tak jak ma to miejsce w wielu krajach byłego bloku wschodniego. Polecam film dokumentalny pt „Wataha białych wilków” o faszyzmie w Rosji. Ten film zrobił ma mnie ogromne wrażenie. Po jego obejrzeniu byłam przerażona i przygnębiona jednocześnie.  Kolejna sprawa , która mnie przeraża,  to przemoc wobec dzieci i nie chodzi mi o klapsy ale o te przypadki o których ostatnio było głośno w mediach jak np. troje martwych noworodków z zamrażarce, inne dzieci zamordowane i schowane w plastikowych beczkach czy też rodzice zastępczy mordujący dzieci . A ile jest jeszcze przypadków, które nie zostały ujawnione? Przecież Ci wszyscy rodzice dzieciobójcy nie mieszkali na pustyni. Gdzie byli ich sąsiedzi , rodziny, opieka społeczna i policja ? To wszystko świadczy o ułomności naszego społeczeństwa jak i odpowiednich służb.
Przeszkadza nam, że ktoś po sąsiedzku jest gejem czy lesbijką, nie godzimy się na to aby w sąsiedztwie urodziło się dziecko z in vitro a na to gdy ktoś miesiącami i latami maltretuje dziecko czy żonę wolimy zwyczajnie przymykać oko.  Świadczy to niestety o nietolerancji i bezduszności społeczeństwa.
Oczywiście jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia, bo jak wiadomo opinia jednej osoby nie może być do końca obiektywna.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Kwiecień, 2013, 20:47:04
Uśmiechnij się, bo może ktoś czeka na Twój uśmiech. Przebacz, bo może ktoś nie potrafi tego uczynić. Pokochaj, bo tak mało miłości na świecie. Daj nadzieję, bo ona jest tak potrzebna. Nieś miłość a dostaniesz ją w zamian !!! .

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=4O_YMLDvvnw# (https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=4O_YMLDvvnw#)!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Kwiecień, 2013, 21:29:08
Piękny cytat, choć nie wiem kto jest jego autorem. Jeśli chodzi o mnie to moja morda jest pogodna i śmieje się dość często. Wszystkim którym powinnam cokolwiek przebaczyć dawno już przebaczyłam i zrobiłam to przede wszystkim dla samej siebie, bo życie w nienawiści i żalu zatruwa i zżera nas od środka.Tak naprawdę mocno i na całe życie pokochałam tylko raz, choć miłość do dzieci, czy innych krewnych, serdecznych przyjaciół, a nawet ulubionego pupila też bywają cenne, rozjaśniają nam duszę i rozgrzewają serce. Co do dawania nadziei, to ciągle pocieszam którąś z licznego grona koleżanek, jeśli nie obarczoną jarzmem  paskudnej choroby, to pokonującą jakieś problemy życiowe, konflikty itp przeszkody. Zawsze mówię: będzie dobrze, dasz radę, jesteś silna, nie przejmuj się itd. Swoim dzieciom też wpoiłam optymizm ale moja pogoda ducha i pozytywne nastawienie nie zmienią faktu, że złe i okrutne rzeczy dzieją się na tym świece a udawanie, ze tego nie widzę byłoby z mojej strony chyba zwykłym egoizmem.  :) 

piasek - chodz, przytul, przebacz (http://www.youtube.com/watch?v=2ni_HJCA4b4#) 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 25 Kwiecień, 2013, 00:35:54
Fajnie się o klapsach i innych pierdołkach dyskutuje ale ja ponawiam swój post dotyczący inności i nietolerancji, bo to przecież ważny temat. :)
(...)
Ciekawa jestem co inni sądzą na ten temat.   :)
Nie bójmy się dyskutować na trudne tematy.   :)


'(...)terror aktywistów homoseksualnych w praktyce(...)

„O tym wydarzeniu cicho, tych zdjęć nie pokazują największe media. Dlaczego? Bo aktywiści homoseksualni przedstawiani są jako miłośnicy tolerancji, brzydzący się przemocą i zawsze ofiary. Dlatego każda wypowiedź ich krytykująca jest nagłaśniana, a każdy przypadek coraz częstszego terroru jest przemilczany.(...)”

http://wpolityce.pl/artykuly/52159-czy-to-bojowki-sa-bolszewicy-nie-to-terror-aktywistow-homoseksualnych-w-praktyce-zobacz-wstrzasajace-zdjecia (http://wpolityce.pl/artykuly/52159-czy-to-bojowki-sa-bolszewicy-nie-to-terror-aktywistow-homoseksualnych-w-praktyce-zobacz-wstrzasajace-zdjecia)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Kwiecień, 2013, 15:36:59
Kochanie, wyraziłam jedynie swoje zdanie a Ty swoje. Argumentów i kontrargumentów możemy przytaczać wiele ale ja sprzeczać ani targować się nie chcę. Kiedyś tych, którzy odważyli się wypowiedzieć krytyczne słowo wobec duchowieństwa lub wyrazić przychylnie w stosunku do tego co inne, niekonwencjonalne, palono na stosach. Dziś na szczęście czasy się zmieniły.  :)
Jeden wspólny świat a jednak coraz częściej mam wrażenie, iż ludzie żyją w wielu równoległych, różnych światach. W moim świecie jest miejsce dla każdego.
 
Piotr Rubik Tolerancja (http://www.youtube.com/watch?v=t2fEgm_Fagk#)

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 25 Kwiecień, 2013, 20:27:34
„Co było  i nie jest nie pisze się w rejestr”. Po co wspominasz jakieś zamierzchłe czasy.  W moim świecie też jest miejsce dla każdego.  Uważam,  że wszyscy pomieszczą się na planecie  Ziemia. Tak jak Ty uważam, że czasy się zmieniły.  Nastał dla odmiany terror aktywistów homoseksualnych w stosunku do innych ludzi .

Odpowiedz mi tylko na pytanie, czy te aktywistki na zdjęciach są tolerancyjne?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Kwiecień, 2013, 20:55:39
One nikogo nie prześladują a ich natarczywość i sposób walki wynika z faktu iż z pewnością chcą zwrócić uwagę na problem. Moim zdaniem artykuł opisujący owo zdarzenie jest nieco przesadzony.
Akcja, którą wszczęły aktywistki trwała kilka chwil a rasizm i nietolerancja w naszym kraju trwa na wielu poziomach nieprzerwanie. To były tylko gołe kobiece piersi i kilka okrzyków i haseł.
Nie popieram tego ale wolę patrzeć na taki protest niż na zaciśnięte pięści nacjonalistów wykrzykujących np. Polska dla Polaków, Żydzi do Palestyny czy precz z pedałami.
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 25 Kwiecień, 2013, 21:26:16
One nikogo nie prześladują a ich natarczywość i sposób walki wynika z faktu iż z pewnością chcą zwrócić uwagę na problem.
 


Jola! Jaki problem?

Podaję wypowiedź Joanny Szczepkowskiej. Warto przeczytać cały artykuł (link poniżej) oraz artykuły podobnej treści  (linki poniżej).

„(…)Joanna Szczepkowska twierdzi, że gejom z żadnego powodu nie należy okazywać taryfy ulgowej. I nie dać się zmanipulować pojęciem tolerancji, którego często nadużywają, by zrealizować partykularne cele. Zdaniem popularnej aktorki, właśnie źle pojęta walka o tolerancję sprawiła, że homoseksualiści w sztuce stali się dla niektórych nieznośni. "I to jest nowość w ich wielowiekowej obecności w sztuce. Spryciarze zręcznie wykorzystują fakt, ze świadomość i tolerancja jest w naszym kraju w powijakach. W imię pracy nad świadomością społeczną są w stanie każdy głos krytyczny nazwać homofobią" – oburza się Szczepkowska. "Geje chcą być widoczni, jako zbiorowość i widoczni są. I jeśli zachowują się irytująco, to to irytuje" – dodaje.(…)”

http://natemat.pl/56405,joanna-szczepkowska-o-homoseksualnym-lobby-gdyby-to-samo-robily-pary-heteroseksualne-nie-uszloby-im-to-na-sucho (http://natemat.pl/56405,joanna-szczepkowska-o-homoseksualnym-lobby-gdyby-to-samo-robily-pary-heteroseksualne-nie-uszloby-im-to-na-sucho)

http://spoleczenstwo.newsweek.pl/newsweek--czy-w-polskiej-kulturze-jest-homoseksualne-lobby-wywiad-z-joanna-szczepkowska,103049,1,1.html (http://spoleczenstwo.newsweek.pl/newsweek--czy-w-polskiej-kulturze-jest-homoseksualne-lobby-wywiad-z-joanna-szczepkowska,103049,1,1.html)

A co na to Senator i reżyser Kazimierz Kutz:
„(…)W środowisku zwłaszcza teatralnym jeszcze nigdy nie było takiej inwazji gejów. Nie chodzi tylko o aktorów, reżyserów, ale o przejmowanie placówek teatralnych.  Wyłoniło się trzech bardzo wybitnych reżyserów z tej grupy, natomiast jest dwudziestu czy trzydziestu innych, którzy psują ten teatr w gruncie rzeczy. Myślę, że o tym mówiła Joanna [Szczepkowska – red.], bo ona tego doświadczyła – ocenił Kutz.
- Ona uważa, że przekracza się pewne granice. Przekracza się je również wobec widza, bo to o widza chodzi.  Większość tych przedstawień [wyreżyserowanych przez homoseksualistów – red.] mówi specyficznym językiem, ludzie na to nie chodzą, to są jakby wewnętrzne sprawy dla pewnych kręgów. Ona i bardzo wielu aktorów wchodząc w te nowe role i władze, bo to chodzi też o te środowiska krytyków, bardzo boleśnie to przejrzeli. Ona miała odwagę o tym cokolwiek powiedzieć, ale to nie ma żadnego znaczenia wobec szerokiej dyskusji o prawach gejów w Polsce.  Na razie to tylko szum, ja dokładnie tego słuchałem i dokładnie wiem, o czym mówiła Joanna i imponuje mi, że to jest osoba niezwykłej odwagi. Ona wciąż ma ten błysk, że ryzykuje wszystko i tak też się stało, ona przecież jest potępiona – podkreślił Kutz.”

http://www.wprost.pl/ar/394660/Kutz-polski-teatr-przezywa-inwazje-gejow/ (http://www.wprost.pl/ar/394660/Kutz-polski-teatr-przezywa-inwazje-gejow/)




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 25 Kwiecień, 2013, 21:57:23
Teresa,przepraszam ale wybrałaś sobie autorytety. Szczepkowska i furiat Kutz. Zakamuflowana opcja Niemiecka. Daję głowę i stówę że Szczepkowskiej nie warto czytać. Czy to ta z różą na łydce wytatuowaną dla księdza ?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 25 Kwiecień, 2013, 22:26:32
Frefoks! Twoja wypowiedź bardzo mi się nie podoba. Brak w niej tolerancji. Tyle na temat Twojego wpisu.
 
Zapomniałam podać link do artykułu z którego skopiowałam fragment. Oto on:

http://natemat.pl/55335,joanna-szczepkowska-wzywa-do-walki-z-lobby-homoseksualnym-ludzie-kultury-spieraja-sie-o-to-co-wolno-gejom (http://natemat.pl/55335,joanna-szczepkowska-wzywa-do-walki-z-lobby-homoseksualnym-ludzie-kultury-spieraja-sie-o-to-co-wolno-gejom)

To jeszcze  fragment wypowiedzi z innego artykułu:

„(…) Wyjaśniła, że sama również padła ofiarą lobbingu gejowskiego. - Gazeta, do której pisuję felietony bardzo chętnie i pilnie zamieszcza fakty świadczące o lobbingach homoseksualnych wśród kleru. Spróbuj jednak napisać tekst o takim lobbingu w teatrze. Ja spróbowałam. Tekst został zatrzymany i określony, jako donos. Ja zostałam nazwana szmatą. Otóż, jeśli mamy szczerze rozmawiać o prawach gejów do normalnego życia, to zachowujmy się jak w normalnym kraju i dajmy prawo do oceniania gejów też - napisała Szczepkowska, która swe felietony regularnie publikuje w "Wysokich Obcasach".
Przytoczyła również sytuację wprost ze środowiska teatralnego. Nie trzeba sprawdzać nikogo pod względem preferencji seksualnych, żeby ten dyktat widzieć. Na zebraniu w Teatrze Dramatycznym wybitny homoseksualny reżyser powiedział do mnie - "Będziesz coraz bardziej martwa i coraz bardziej niepotrzebna" - opisała aktorka.”

http://kultura.dziennik.pl/news/artykuly/423183,joanna-szczepkowska-o-dyktacie-gejow-w-teatrze-i-przymykaniu-oczy-na-ich-przewinienia.html (http://kultura.dziennik.pl/news/artykuly/423183,joanna-szczepkowska-o-dyktacie-gejow-w-teatrze-i-przymykaniu-oczy-na-ich-przewinienia.html)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Kwiecień, 2013, 23:07:15
Moja droga tak jak pisałam wcześniej każda z nas ma prawo do własnego zdania, indywidualnego spojrzenia na świat i to co dzieje się wokół. Być może moje argumenty są mało przekonywujące i konstruowane dość nieudolnie ale to moje słowa i moje myśli a Ty wciąż cytujesz słowa jakichś ludzi.
Wiem, że jesteś inteligentna ale czy możesz pozwolić sobie na autonomiczność myślenia ? Chyba raczej nie, bo przynależność do PiS raczej nie daje tego prawa. Będąc w szeregach tego ugrupowania można głosić jedynie konserwatywne poglądy. Właśnie dlatego mój entuzjazm w stosunku do PiS ostygł i a słupek poparcia opadł do zera. Zawsze piszę szczerze to co myślę, cenię sobie wolność.
Wybacz mi, jeśli w jakikolwiek sposób Cię uraziłam, absolutnie nie było to moim zamiarem ale takie jest obecnie moje zdanie na temat wspomnianego wyżej ugrupowania. Poza tym jak pisałam wcześniej nie chciałam dyskutować a jedynie wyrazić swoją opinię.
Fire,  jak zawsze umiesz w paru słowach  wyrazić to o czym ja pisałabym i pisała przez dobrych kilka chwil i za to właśnie Cię lubię i cenię.    :)
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 25 Kwiecień, 2013, 23:27:54
Jolu! Nie gniewam się  :-* Cały czas piszę o moim zdaniu, a to że wrzucam linki to tylko po to by nie wyważać otwartych drzwi i na poparcie tego o czym ja sama myślę i mówię. To, że nie gniewam się nie oznacza, że nie dostrzegam w Twojej autonomicznej i nie skopiowanej znikąd wypowiedzi - sarkazmu np. to

Wiem, że jesteś inteligentna ale czy możesz pozwolić sobie na autonomiczność myślenia ? Chyba raczej nie, bo przynależność do PiS raczej nie daje tego prawa. Będąc w szeregach tego ugrupowania można głosić jedynie konserwatywne poglądy.



Zapewniam Cię, że tak nie jest. Moje poglądy są moimi poglądami. Te przykłady, które wkleiłam nie są o moich poglądach, tylko o przypadkach nietolerancji , które na własnej skórze odczuły osoby, które nie boją się o tym mówić. Jeśli ja piszę o problemie nietolerancji , to staram się uzmysłowić  Tobie i innym podobnie myślącym i mającym swoje zdanie (nie tak jak ja), że działa ona w obie strony. Ty starasz się własnymi słowami i w jednym zdaniu artykułować, że tylko w jedną stronę. Skopiowałam tę wypowiedź, wyobraź sobie, z mojej szarej komórki.

Warto przeczytać. W tym artykule przedstawione są wyniki badań:

„(…) Amerykański naukowiec prof. Mark Regnerus, który niedawno wykazał w swoich badaniach, że dzieci z tradycyjnych rodzin są znacznie szczęśliwsze i zdrowsze niż te wychowane przez pary jednopłciowe, stał się obiektem ataków ze strony środowisk homoseksualnych.
Jeden z niezadowolonych z wyników prac badawczych, stawiających w niepochlebnym świetle homozwiązki, zakwestionował na swoim blogu rzetelność naukowej pracy socjologa. To wystarczyło, że sprawą zajęła się specjalna komisja Uniwersytetu Texas w Austin, gdzie uczony jest zatrudniony. Szybko okazało się, że zarzuty pod adresem naukowca są całkowicie bezzasadne, a metodyka przeprowadzonych badań jest bez zarzutu.(…) Niestety lobby homoseksualne pozostaje głuche na tego rodzaju głosy. Forsuje swoje rozwiązania, za wszelką cenę próbując poszerzyć grupę krajów, w których adopcja dzieci przez homoseksualistów będzie możliwa. Wiele wskazuje na to, że od przyszłego roku do ich grona dołączy Francja. Pod wpływem działań lobbingowych znajduje się także Polska. Mimo, że zdecydowana większość Polaków wciąż sprzeciwia się legalizacji związków homoseksualnych, próby zmiany świadomości społecznej zakrojone są na szeroką skalę. Służą temu także batalie polityczne prowadzone głównie przez partie lewicowe. Złożony w Sejmie przez SLD projekt ustawy o związkach partnerskich oparty został na wzorze francuskim, który umożliwia homoseksualistom adopcję dzieci.”

http://wpolityce.pl/wydarzenia/36178-co-grozi-dzieciom-wychowanym-przez-homoseksualistow-miazdzacy-raport-amerykanskiego-socjologa (http://wpolityce.pl/wydarzenia/36178-co-grozi-dzieciom-wychowanym-przez-homoseksualistow-miazdzacy-raport-amerykanskiego-socjologa)

O czym mówi na swoim blogu Lidia Geringer de Oedenberg (Europosłanka SLD ):


Ustawa o związkach partnerskich to prosta droga do oddania dzieci homoseksualistom. Europosłanka SLD odkrywa karty
Nie ma już najmniejszych wątpliwości jaki jest cel środowisk mniejszościowych, lobbujących za podpisaniem ustawy o związkach partnerskich. Europosłanka SLD Lidia Geringer de Oedenberg mówi o tym otwarcie na swoim blogu.
Zgodnie z zapowiedzią francuskiej minister Sprawiedliwości, powołującej się na obietnice wyborcze prezydenta Hollande'a, w 2013 r. Francja zalegalizuje małżeństwa homoseksualne. Jak podaje "Le Monde", obywatele Francji tej samej płci będą mogli od przyszłego roku nie tylko wziąć ślub, ale i adoptować dzieci (…)ii politycznej) regulacja z 1999 r. umożliwiająca zawieranie związków partnerskich (PACS). Związki hetero i homoseksualne otrzymały wtedy część praw z tych, jakie mają małżeństwa. PACS jednak nie dawały prawa adopcji dzieci przez pary tej samej płci (…)Posłanka ubolewa, że jak na razie nastroje społeczne w Polsce nie sprzyjają przeforsowaniu projektu, co widać w sondażach. Aż 79 proc. Polaków sprzeciwia się małżeństwom homoseksualistów, a popiera je zaledwie 16 proc. Adopcji dzieci przez pary homoseksualne sprzeciwia się aż 93 proc, a popiera je zaledwie 5 proc. (…)Działania lobby homoseksualnego obliczone są na lata. Środowiska mniejszościowe doskonale zdają sobie sprawę, że mentalizowanie społeczeństwa wymaga długofalowych działań. W liberalnej Francji "batalia polityczna" zajęła dziesięć lat. Polska jest już na właściwej ścieżce. Przed nami dekada homoseksualnej propagandy. Miejmy nadzieję, że nie przesiąkniemy nią na tyle, by podzielić los 14 innych krajów Unii Europejskiej.”

http://wpolityce.pl/wydarzenia/36174-ustawa-o-zwiazkach-partnerskich-to-prosta-droga-do-oddania-dzieci-homoseksualistom-europoslanka-sld-odkrywa-karty (http://wpolityce.pl/wydarzenia/36174-ustawa-o-zwiazkach-partnerskich-to-prosta-droga-do-oddania-dzieci-homoseksualistom-europoslanka-sld-odkrywa-karty)

Wypowiedzi Schetyny:

http://www.fronda.pl/a/schetyna-nawet-nie-ukrywa-po-zwiazkach-partnerskich-przyjdzie-czas-na-adopcje-dzieci-przez-gejow,26447.html (http://www.fronda.pl/a/schetyna-nawet-nie-ukrywa-po-zwiazkach-partnerskich-przyjdzie-czas-na-adopcje-dzieci-przez-gejow,26447.html)

Schetyna nawet nie ukrywa, po związkach partnerskich przyjdzie czas na adopcję dzieci przez gejów
Jestem za in vitro i związkami partnerskimi – deklaruje w rozmowie z Wirtualną Polską Grzegorz Schetyna, poseł PO. I choć teraz zastrzega, że nie chce mówić o małżeństwach homoseksualnych i adopcji dzieci przez takie pary, to przyznaje, że „jutro będziemy mogli pójść dalej”.





Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 26 Kwiecień, 2013, 00:10:19
Jeszcze Jolu, Kochanie :-* jak tak bardzo chcesz, żebym napisała coś od siebie to proszę bardzo. Piszesz, tak myślę, o czymś z czym się tak naprawdę nigdy nie spotkałaś bezpośrednio. Temat ten zaczęłaś (domyślam się ) nie po to, by faktycznie dyskutować,  tylko jest to prowokacja z Twojej strony. Napiszę Ci teraz o przyjaźni mojej rodziny z pewnym panem innej orientacji seksualnej (jego partnera też znamy). Przyjaźnimy się od wielu lat, odwiedzamy się, dzwonimy do siebie, spędzamy wakacje, czasami święta, wysyłamy kartki okolicznościowe, znamy całą jego rodzinę, rodzina przyjeżdżała do nas my też ich odwiedzaliśmy.  Dodatkowo jest on narodowości niemieckiej (to tak do wypowiedzi Firefoksa). Nigdy nie przyszło mi (nam) do głowy,  by go w jakiś sposób obrazić, ale on nie epatuje środowiska swoją odmiennością, nie chodzi kretyńsko przebrany lub półnagi po ulicy w paradach gejów i lesbijek. Jest po prostu normalnym miłym człowiekiem. Przykro mi było, gdy dzieci jego znajomych (niemieckich znajomych)  nabijały się z niego. Jolu! Gdy przyjedzie znowu do nas zapraszam Cię na kolację albo na grill-pis. Poznasz go, to tak, żebym nie była gołosłowna, byś nie mówiła o bajce,  którą zmyśliłam ot tak na poczekaniu, jak to w pewnym królestwie… Jeśli nie życzysz sobie zaproszeń z mojej strony, to napisz na pocztę, podam Ci nazwisko osoby, którą znasz a potwierdzi moje słowa.
Czy jeszcze chcesz dyskutować, czy znowu rzucisz jedno lakoniczne, ale za to swoje autonomiczne zdanie?

Pozdrawiam serdecznie. Kochanie  :-* Dobrej nocy.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 26 Kwiecień, 2013, 00:36:01
Jeszcze jedno. Prezent, który podarowałam mu prawie 17 lat temu wisi u niego na ścianie do tej pory. Jak myślisz co to jest?  Zdziwisz się,  taka trochę kiczowata postać Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus. Nie wiem, czy on wierzy w Boga (nie rozmawialiśmy na ten temat), czy ma pretensje do kleru czy nie. Jest to prezent ode mnie i od mojej rodziny i myślę, że  dlatego tam wisi. Pewnie gdybym mu dała buddę też by postawił figurkę na komodzie i nie wyrzucił. A powiedz mi ile prezentów, które otrzymujesz na wszelkie okazje masz jeszcze chociażby w pudle na strychu? Nie oceniaj ludzi po przynależności do jakiejkolwiek opcji politycznej ani po tym, że są przeciwni temu czy tamtemu. To jest takie prostackie i płytkie. To właśnie Ty jesteś nietolerancyjna. Nawet wiem, że Firefoks też jest nietolerancyjny,  ale nie ma innego wyjścia (sam mi o tym powiedział i Firefoks wie o czym ja mówię)
Jeszcze raz Dobrej Nocy życzę  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Kwiecień, 2013, 13:54:59
I właśnie dlatego nie chciałam ciągnąć tej dyskusji. Chciałam jedynie wyrazić swoje zdanie. Niepotrzebnie tak się nakręcasz i bierzesz wszystko do siebie. Jeśli Twoim zdaniem tok mojego rozumowania jest prostacki i płytki, to trudno jakoś to przeżyję. Tak to już jest całe życie dowiadujemy się o sobie czegoś nowego. Masz prawo odczytywać moje wypowiedzi po swojemu. Wierzę, że masz znajomego o odmiennej orientacji ale nie musisz mi niczego udowadniać i ja też nie muszę niczego udowadniać. To przecież Forum a nie sąd. W Boga wierzę ale czy to znaczy, że muszę być ślepo zapatrzona w każdą duchowną osobę, którą spotkam. I jeszcze jedno piszesz, że ten prezent, to obraz Matki Boskiej a mógł być np. Budda czy inny bożek.
Dla mnie nie ważne w jakiego Boga ktoś wierzy, ważne jest to jakim ten ktoś jest człowiekiem dzięki swojej wierze. A jak piszę do kogoś kochanie czy skarbie to wcale nie chodzi o sarkazm, ja po prostu jestem przyjaźnie nastawiona do ludzi i naprawdę nie chcę się kłócić, mimo mojego prostactwa.  ;)

Napracowałaś się, masz ode mnie  plusika za upór. Zdziwisz się ale doceniam u innych to, co dobre. :)

BRACIA - WIERZĘ W LEPSZY ŚWIAT (http://www.youtube.com/watch?v=OzjF8bjf0sc#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 26 Kwiecień, 2013, 15:24:16
Akurat nie o słowo „kochanie” mi chodziło. Tak dużo napisałam nie dlatego, że się nakręcam tylko po to, by jak najwięcej informacji przekazać.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Kwiecień, 2013, 15:55:15
Spoko moja droga, zrozumiałam i naprawdę doceniam zaangażowanie  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 26 Kwiecień, 2013, 17:17:45
Cytuj
Frefoks! Twoja wypowiedź bardzo mi się nie podoba. Brak w niej tolerancji. Tyle na temat Twojego wpisu.

Magenta a jak Ci się to podoba ?

[attachment=1]

Cytuj
Nawet wiem, że Firefoks też jest nietolerancyjny,  ale nie ma innego wyjścia (sam mi o tym powiedział i Firefoks wie o czym ja mówię)

Nie,nie wiem  :P Nie jestem rasistą. Uważam że każdy powinien mieć swojego murzyna  :o


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 26 Kwiecień, 2013, 17:30:44
Akurat nie o słowo „kochanie” mi chodziło. Tak dużo napisałam nie dlatego, że się nakręcam tylko po to, by jak najwięcej informacji przekazać.


   Widzisz Jolu , to taki zawodowy nawyk.

Urodzinowe życzenia dla Hanki... od Czesia! (http://www.youtube.com/watch?v=gkXSLCI8NZo#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 26 Kwiecień, 2013, 17:34:55
Firefoks! Obrazek jest OK!

Ja pisałam o nietolerancji a nie o rasizmie. Chyba, że chodzi Ci o RAŚizm  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Kwiecień, 2013, 17:38:02
Domyślam się o co chodziło z tym rasizmem. Fire, wiem, że nie jesteś rasistą. Czasem ludzie mylą rasizm z poczuciem humoru a wszystko z powodu braku dystansu.

Kabaret Smile - Studniówka (http://www.youtube.com/watch?v=5Kr0g8OgajU#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 26 Kwiecień, 2013, 17:38:25
Firefoks! Obrazek jest OK!

Ja pisałam o nietolerancji a nie o rasizmie. Chyba, że chodzi Ci o RAŚizm  ;)

 A to nie jest bliskoznaczne ? Ojejku pani profesor, ja bardzo proszę .Ja to odszczekam.Proszę tylko mnie nie ustawiać. Ma się rozumieć w kącie na grochu...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 26 Kwiecień, 2013, 17:39:04
  Widzisz Jolu , to taki zawodowy nawyk.


No patrz! Znowu mnie rozkminił :-((


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Związek Zaw. Solidarność 26 Kwiecień, 2013, 17:43:48
A to nie jest bliskoznaczne ?

W pierwszej chwili fotograficznie przeczytałam błyskotliwe. Tak to jest błyskotliwe, za to nie ma kary, powiem inaczej, w dzisiejszych czasach nie ma takich kar.  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Kwiecień, 2013, 17:57:31
Im dłuższa rozmowa, tym bardziej skomplikowana, więc powiem tak:
 
Bruce Almighty Clip (http://www.youtube.com/watch?v=L0nf7Ss6fK0#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Maj, 2013, 13:57:10
Zapowiadała się długa i piękna majówka a tu k....a zimno i pada deszcz ale i tak Lubań jest piękny. Kocham to miasto. :) :) :)

ღ♥ Stare Melodie _ Fredd Aster _ Deszczowa Piosenka ღ♥ (http://www.youtube.com/watch?v=SKOVTYybkJQ#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Maj, 2013, 18:17:47
Pisałam jakiś czas temu o kobiecie, która po przeczytaniu jednej z notek na moim blogu, poprosiła mnie o kontakt . Owa kobieta , ma na imię Renata, mieszka na  Mazurach, w mieście podobnym do Lubania jeśli chodzi o wielkość w jednym z lokali tamtejszego TBS-u Jak się okazuje mieszkańcy tego przybytku na drugim końcu Polski również mają spore problemy .  Podobna sytuacja, arogancki prezes, który nie szanuje mieszkańców  i ma za nic warunki najmu zawarte w umowie. 
Pani Renia bywała  wielokrotnie u swojego prezesa TBS,  zgłaszając swoje zastrzeżenia  , które dotyczyły między innymi nieprawidłowych naliczeń za ciepłą wodę i ogrzewanie.
Pan prezes kpił sobie z pretensji pani Renaty i śmiał się jej w oczy ( skąd ja to znam ). Po rozmowie ze mną pani Renata  zmieniła sposób postępowania z panem prezesem . Wszystkie zastrzeżenia składa na piśmie w dwóch egzemplarzach.  Ponieważ upłynęły ustawowe 30 dni a pan prezes nie raczył jej odpisać,  następnym krokiem było złożenie skargi  na ręce Rady Nadzorczej TBS z wypunktowanymi  nieprawidłowościami czynionymi przez pana prezesa.
Obecnie pan prezes trochę spuścił z tonu, zaczyna trochę inaczej rozmawiać z panią Renatą, zastanawia się nawet nad pewnym ustępstwami.
W poniedziałek podzwoniłam trochę do biur poselskich w rejonie gdzie mieszkania pani Renia.
Jeśli chodzi o biura poselskie, to doszłam do wniosku ,iż mógłby to być odrębny temat do opisania. W Internecie widnieje mnóstwo adresów biur poselskich . Niestety pod wskazane numery , przekonałam się, iż często są  nieaktualne lub należą do zupełnie innych instytucji. Trochę sobie poczytałam o tym w Internecie i dowiedziałam się o istnieniu fikcyjnych biur poselskich.  Mamusiu moja, jak tak można, przecież  na prowadzenie takich biur, posłowie dostają niemałe fundusze, płacone jak wiadomo z budżetu czyli z podatków. To na prawdę bardzo smutne.
Wracając do sprawy pani Renaty, to  jedno z biur poselskich, do którego udało mi się dodzwonić  należące do posłanki PiS Iwony Arent,  zaoferowało chęć  zapoznania się ze sprawą  i po przeanalizowaniu problemu interwencję w sprawie pani Renaty. Powiadomiłam  o tym panią Renię, ucieszyła się . Na razie czeka na odpowiedź Rady Nadzorczej  a jeśli owa odpowiedź nie będzie zadowalająca, kobieta poprosi o interwencję panią poseł.
Psioczyłam ostatnio na PiS, moje poglądy często odbiegają od poglądów tego ugrupowania , ale gdy ja wałczyłam  w Lubaniu z TBS-em , również zwracałam się do posłów różnych ugrupowań  i  tylko pani Marzena Machałek z PiS-u  okazał się chętna do pomocy. Co prawda, po jej interwencji  mój problem nadal istniał ale przecież sam fakt pomocy też się liczy a to, że pani poseł Marzena Machałek kierowała pisma z prośbą o wyjaśnienia do ówczesnego prezesa TBS w Lubaniu oraz do poprzedniego pana Burmistrza , co prawda nie rozwiązało ostatecznie mojego problemu ale z pewnością przyczyniło się  po części do pozytywnego finału tej sprawy.  Człowiek uczy się całe życie a ja myślę teraz, że należy docenić każdą  pomoc skierowaną w nasza stronę.

Nadal uważam, że niektórzy przedstawiciele PiS przesadzają w wielu kwestiach ale muszę przyznać, że gdy szary obywatel zwróci się do nich o pomoc oraz interwencję wówczas nie odmawiają, i starają się pomóc i to jest fakt niezaprzeczalny. Nie faworyzuję żadnego ugrupowania a jedynie staram się oceniać w miarę obiektywnie świat, który mnie otacza.

Świat nie jest taki zły ... .wmv (http://www.youtube.com/watch?v=hBAnOYQ2Tmk#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 12 Maj, 2013, 16:04:59
Posłowie mają bardzo dobrych prawników, z których warto, mówiąc brzydko, skorzystać. I nie jest to trudne dla przeciętnego śmiertelnika.  
Oczywiście, nie wszyscy posłowie są zainteresowani pomocą. Jak słusznie zauważyłaś, niekiedy w ten właśnie sposób dochodzimy do wniosków, którzy to posłowie i z jakich partii służą dla ludzi. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Maj, 2013, 15:21:05
Nie wiem czy lubicie oglądać Stand-up, bo ja bardzo. Szukałam czegoś na Yu- Tube i wpadł mi przypadkowo w ręce Roast Huberta Urbańskiego. Oglądając to pomyślałam:coś mi to przypomina.
I nagle mnie olśniło. To zupełnie jak u nas na Forum. Też jesteśmy dla siebie tacy "mili".

Roast Huberta Urbańskiego - I urodziny Stand-up Polska (http://www.youtube.com/watch?v=ab9WP2wj6AU#)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 31 Maj, 2013, 19:44:43
Jolka! Jolka!....


 ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D

(+)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Czerwiec, 2013, 18:34:11
Za niecałe półtora roku idziemy do urn. Powodem będą wybory do Samorządu.
Ciekawa jestem czy macie jakieś pomysły na kontrkandydatów dla obecnego Burmistrza.
Ja domyślam się, domniemywam, przypuszczam co do tych kandydatur ale na razie nie będę tego zdradzać. Może później, jeśli temat się rozkręci.
Oczywiście kandydatem nr 1 niezmiennie jest obecny szeryf Arkadiusz Wielki  ;)
 
Myślę, że walka będzie ostra niczym ta na ringu.

John Cena vs Mark Henry Arm Wrestling Contest (http://www.youtube.com/watch?v=8qYxmIlgzVo#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 02 Czerwiec, 2013, 18:39:16
Fire!
Dbaj o siebie!
 :) :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Czerwiec, 2013, 18:42:55
Fire!
Dbaj o siebie!
 :) :-*

ale nie rezygnuj z wszystkich przyjemności  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Czerwiec, 2013, 18:45:18
ale nie rezygnuj z wszystkich przyjemności  ;)

 Jolu dzięki  ;) Z Mentosa nie zrezygnuję  :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Czerwiec, 2013, 18:47:13
Wiedziałam, że zawsze stać Cię na odrobinę nieokiełznanego szaleństwa.  ;) ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 02 Czerwiec, 2013, 18:55:35
Niech Wam się nie wydaje, że jesteście sami  :P

[attachment=1]


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 02 Czerwiec, 2013, 19:00:25
Niech Wam się nie wydaje, że jesteście sami  :P

[attachment=1]

 Cześć Teresko  ;) :P :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 02 Czerwiec, 2013, 19:55:12
Tereso, kochanie, wiem, że jesteś tuż tuż, cały czas to czuję.  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 02 Czerwiec, 2013, 20:09:06
Oj tam! Oj tam!  :) ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Czerwiec, 2013, 00:51:13
Mam już serdecznie dosyć tego cholernego deszczu, ponurej pogody, zimna. Współczuję tym wszystkim ludziom, których woda zalewa rokrocznie, tym którzy z różnych względów boją się ewentualnej powodzi.
Gdyby tak znać jakieś magiczne zaklęcie uwalniające nas od tej bezlitośnie ponurej aury. Niestety nie znam nic takiego ale przecież poprosić zawsze można a więc.
Dobry Boże, zabierz od nas ten zbyt obfity deszcz, ponure niebo, przenikliwe zimno i daj nam choćby odrobinę słonka oraz letniego, przyjemnego ciepełka. 
A na poprawienie nastroju piękna piosenka sprzed lat w wykonaniu Demisa Roussosa

Demis Roussos - Goodbye My Love Goodbye (with lyrics) (http://www.youtube.com/watch?v=UxuPYJwOycQ#ws)

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 04 Czerwiec, 2013, 01:20:18
Popatrz na to z innej strony  :)[attachment=1][attachment=2][attachment=3][attachment=4][attachment=5]


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Sierpień, 2013, 20:00:41
Obejrzałam dziś film, historia smutna i bardzo poruszająca ale też pełna optymizmu. Ciekawa jestem co inni myślą na ten temat.
Moim zdaniem to bardzo smutne jeżeli mody dorastający człowiek w trudnych momentach życia nie ma wsparcia ze strony  najbliższych.

Bobby Griffith - film lektor pl , filmy HD (http://www.youtube.com/watch?v=ZOpy9D71FAU#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Sierpień, 2013, 12:23:40
Oj dawno ostatnio pisałam na mojej stronce. Jakoś tak wyszło. Nie wiem czy to brak czasu czy może raczej brak odpowiedniego tematu. Dziś napiszę o dobrych ludziach, ich pozytywnych cechach. Kiedyś pisałam na mojej stronce o przyjaciółce Joasi. Dziś pragnę wspomnieć o jej mężu.
Moja córka niedawno kupiła nowy komputer stacjonarny, więc młodzi stwierdzili jednogłośnie, że stary komputer to trup i nadaje się tylko na śmietnik. Mówiąc młodzi mam na myśli syna Emila, córkę Anitę i chłopaka córki Sebastiana. Obaj młodzi panowie stwierdzili, że znają się na sprzęcie i że nic już z tego grata nie będzie więc trzeba się go pozbyć.
Jako starsze pokolenie powinnam im uwierzyć i uczynić tak jak mi radzi ale przypomniałam sobie o mojej przyjaciółce Joasi,( kiedyś pisałam o niej w tym wątku, w notce z 11 kwietnia 2012) i o tym jak opowiadała mi, iż jej mąż, syn i jeden z braci męża potrafią poskładać komputer z części a starego, przepraszam za wyrażenie trupa potrafią podrasować i uczynić z niego jeszcze całkiem dobry sprzęt. Ponieważ na ogół ufam ludziom to i wówczas nie widziałam powodów aby nie wierzyć w słowa Joasi a jeśli  chodzi o ten stary komputer, to mam on dla mnie wartość również sentymentalną, to na nim pisałam swoje opowiadania, prowadziłam swojego bloga na Interii, na nim zaczęłam swoją przygodę  z naszym Forum, dzięki niemu mogłam być aktywna w gorącym okresie przedwyborczym itd itp. W związku z tym, postanowiłam zadzwonić do Joasi i spytać czy jej małżonek będzie miał ochotę powalczyć z moim komputerem oraz ile to będzie kosztować.
Odpowiedź była następująca.
-Pewnie, że Mirek naprawi Ci komputer  i oczywiście zrobi to za darmo.
Moja córka nie zasypując gruszek w popiele, niespełna po kilku dniach od tej wiadomości zapakowała komputer do wozu swojego chłopaka i przywieźli go do Lubania do domu Joasi. Mirek nie ociągał się z renowacją naszego trupa jak go moi domorośli fachowcy nazwali. Po paru dniach Asia do mnie zadzwoniła przekazując wiadomość od męża, że to jeszcze całkiem dobry sprzęt i że podjęłam mądrą decyzję chcąc go naprawić. Po reanimacji komp chodzi jak ta lala, jedyne co zostało wymienione i za co zapłaciłam to pamięć RAM. Łącznie z przesyłką zapłaciłam za nią 126 złotych. Jak by tego było mało nie dość, że poczciwina naprawił mi kompa za darmo, to jeszcze zawożąc Asię i syna do Karpacza na kilkudniowy wypoczynek, po drodze wstąpił do Jeleniej i dostarczył mi komputer do domu. Jestem im bardzo wdzięczna. Zresztą Asia i Mirek o tym wiedzą, to dobrzy i bezinteresowni ludzie.
Powiedzcie czy znacie dużo takich ludzi? Dziś liczy się głównie kasa, ludzie często są wobec siebie wyrachowani, nie wspominając już o zawiści i wzajemnym krzywdzeniu się nawzajem. Zawsze powtarzam, że taki przyjaciel jak Asia to skarb, zero zazdrości, zawiści, snobizmu, mnóstwo dobrej woli i życzliwości.
Podziękowałam Mirkowi za przysługę. Uważam, że to zdolny człowiek, nie uczył się pracy przy komputerach w żadnej szkole a potrafi dosłownie czynić cuda w tej kwestii. Niedawno opowiadałam o tym paru znajomym i od dwojga z nich usłyszałam, że oddawali komputery do naprawy do tzw fachowca. Jedna z tych osób wybuliła 560 złotych za naprawę, druga ponad 600 a komputery w krótkim czasie po naprawie siadły i nadal nie nadają się do użytku. Dlatego powiedziałam Mirkowi, że jest bardzo zdolny i że naprawiając komputery mógłby całkiem nieźle zarabiać na życie ale on mówi, że to jego hobby i że robi to w wolnych chwilach dla przyjemności.
Wracając do mojego kompa, to mój syn i chłopak córki do tematu naprawy podchodzili z niedowierzaniem, więc gdy się udało byli zaskoczeni i przyznali, że się mylili.
Druga sprawa, o której chciałabym opowiedzieć.  8-go sierpnia jadąc na posiedzenie komisji siedziałam sobie na przystanku PKS w Jeleniej. Dosiadła się do mnie wówczas pewna pani, taka dość miła i równinie gadatliwa co ja, więc w krótkim czasie nawiązał się między nami dialog. Kobieta opowiadała mi o swoich problemach, o tym, że ma męża na wózku po wylewie i że nie może z nim wychodzić na dwór jak to w tym wypadku bywa z powodu barier architektonicznych. Chodziło o schodki prowadzące z klatki schodowej na dwór. Mówiła, że kiedyś z tego powodu mąż wywalił się na wózku. Starała się też o pieniążku na ten cel z PCPR ale odmówiono jej z powodu braku środków finansowych. Miała też jakiś problem podobno ze spółdzielnią czy też wspólnotą mieszkaniową. Rozmawiając z tą panią pomyślałam, że jest z Leśnej lub Gryfowa ale w trakcie dalszej rozmowy usłyszałam, iż to mieszkanka Lubania i że mieszka w Rynku. Wówczas pomyślałam, że może spróbuję jakoś pomóc. Może napiszę o tym na Forum albo zwyczajnie pochodzę po urzędach, poproszę a jak będzie trzeba to i trochę się pokłócę i postaram się pomóc w tej sprawie. Dlatego poprosiłam ową kobietę o adres, nr telefonu. Trochę się zdziwiona, poco ale jak jej wytłumaczyłam, że będę próbować jakoś jej pomóc to nawet się ucieszyła, choć nie kipiała z tego powodu entuzjazmem. Po prostu gdzieś po drodze utraciła wiarę  w pozytywny finał tej sprawy. Oczywiście powiedziałam, że nie obiecuję tak na 100 % bo nie wiem czy mi się uda ale przecież próbować zawsze można a kto nie próbuje ten nic nie osiąga. Pomyślałam sobie, że poświęcę dzień dwa lub więcej jak będzie trzeba na bieganie po urzędach i może akurat się uda.
Tego samego dnia zaraz po posiedzeniu komisji zwróciłam się do pana Janka Hałakucia z zapytaniem,  gdzie powinnam się udać, do których drzwi zapukać żeby jakoś ulżyć tej pani? Wówczas pan Janek zapytał czy mam namiary do tej pani. Odpowiedziałam, że oczywiście tak. Wtedy pan Janek powiedział, że zapozna się w najbliższym czasie z tą sprawą i jeśli to będzie możliwe to pomoże. W przeciągu niecałych dwóch tygodni owa pani zadzwoniła do mnie informując, że pan Hałakuć był u niej i że sprawa jest już w toku załatwiania. Potrzebne jest tylko jeszcze bodajże zezwolenie wspólnoty i wykonawca, który ma zrobić ten zjazd musi wrócić z urlopu, bo jak wiadomo lipiec i sierpień to okres urlopowy. Jak się o tym dowiedziałam to ucieszyłam się jak małe dziecko nową zabawką. Zawsze tak mam, że jak mi się coś takiego uda, to przez kilka dni chodzę szczęśliwa niczym zakochana nastolatka. Choć w tym wypadku to ja tak naprawdę nic nie zrobiłam. Dałam jedynie namiary do tej kobiety panu Jankowi. Dlatego było mi głupio gdy kobieta mi dziękowała, bo przecież tak naprawdę nie włożyłam w to żadnego wysiłku.  Pan Janek to solidna firma, dziś widząc takie konkretne przykłady wiem, że stanowisko Asystenta Burmistrza było mądrą decyzją. Pan Janek to osoba bardzo aktywna, pomocna i otwarta na potrzeby zwykłego obywatela a ci którzy go krytykują są po prostu złośliwi, choć mamy demokrację i każdy ma prawo do wygłoszenia swojego zdania, niekoniecznie słusznego. Co do instytucji takich jak PCPR czy inne. Ta kobieta nie powinna być odesłana z kwitkiem. Dlaczego odpowiednie instytucje jej nie pomogły? Czy to brak środków finansowych czy może stosowanie tzw spychologii. Gdzie się podziała dobra wola ?Skoro instytucje takie jak MOPS, PCPR i im podobne mają tak mało środków finansowych do rozdysponowania i nie są w stanie pomagać osobom,  które tego potrzebują, to poco owe urzędy zatrudniają tylu urzędników? Przecież na ich pensje idzie sporo pieniędzy. Dla mnie to nie ma sensu. Jeżeli zakład produkcyjny jest nierentowny to niestety ale w dłuższym lub krótszym czasie znika z rynku. Natomiast jeśli miasto ma problemy finansowe i dana instytucja ma ograniczone środki to i tak nadal funkcjonuje. Czyżby po to,  by urzędnicy nie stracili pracy ? Ja nikogo nie oceniam a jedynie zadaje pytanie.  

Do dobrych wiadomości dołączam piękną piosenkę.

www.youtube.com/watch?v=E2VCwBzGdPM (http://www.youtube.com/watch?v=E2VCwBzGdPM#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 31 Sierpień, 2013, 13:26:07
Szkoda ze mieszkam spory kawałek drogi od Lubania, chętnie bym skorzystał z pomocy Twoich znajomych. Mam problemu z mim laptopem. Stał się bardzo leniwy, długo się wczytuje, czasem skacze na inne stronki albo się zawiesza i tkwi w tym samym miejscu. Był w naprawie ale nie wiele to dało. Skasowano mi tylko całą pocztę i wiele adresów mailowych

Swego czasu tu na Forum było ogłoszenie : Naprawa komputerów, więc z ciekawości zadałem pytanie czy w/w. usterki można wyeliminować. jednak firma zbagatelizowała moje internetowe pytanie.

To bardzo cenne, mieć wśród przyjaciół tak życzliwe osoby jak te, o których wspominasz

Pozdrawiam Jolu i życzę miłego weekendu ;D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Sierpień, 2013, 14:48:50
Jeżyku również życzę Ci miłego weekendu. Co do życzliwych przyjaciół to myślę że obcując z takimi osobami sami stajemy się lepsi, bo moim zdaniem, nie tylko zło ale i dobro, które nas spotyka ma bezpośredni wpływ na nas samych. Poza tym dzięki osobom takim jak Joasia, Mirek czy pan Janek ciągle nie tracę wiary w drugiego człowieka. Dodam, że Ty Jeżyku również jesteś dla mnie taką bardzo pozytywną postacią, choć z tego co sobie przypominam już kiedyś o tym wspominałam.  
Pozdrawiam serdecznie.  ;D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 31 Sierpień, 2013, 18:15:31
80 tys. wejść. Pozdrawiam :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 31 Sierpień, 2013, 19:32:48
Dzięki Boss również pozdrawiam. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 23 Wrzesień, 2013, 22:17:32
Weszłam niedawno na łamy Przeglądu Lubańskiego i trochę sobie poczytałam artykuły tam zamieszczone. Nie czytuję PL regularnie,  to było moje bodajże trzecie wejście na powyższą stronę internetową. Zajrzałam tam po prostu z ciekawości. Każdy rozgarnięty człowiek wie, iż zadaniem mediów jest rzetelne informowanie czytelnika  ale informacja powinna być obiektywna czyli bezstronna. Pewnie nie wszyscy zdajemy  sobie z tego sprawę ale każde zdarzenie niezależnie czy uczestniczymy w nim bezpośrednio czy też zapoznajemy się z jego treścią dzięki relacjom osób trzecich dociera czyli jest rejestrowane w  naszej podświadomości, przez co w mniejszym lub większym stopniu wpływa na naszą świadomość czyli postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości. Dowodem tego jest ogrom wszechobecnych reklam, bo przecież gdyby przypadkowe, obrazy i dźwięki i wiadomości, nawet te przekłamane nie miały na nas wpływu, to czy media wszelkiego rodzaju wypełniały by nimi swój czas antenowy i czy jednostki, którym reklama służy czyli napędza potencjalnego klienta wykładałby tak dużą kasę za ich emisję ? Oj chyba nie. Czy np. księża podczas nabożeństw w gorących okresach przedwyborczych mieszaliby się do polityki i namawiali wiernych na oddawanie głosu na tego czy innego kandydata ? Dziś każdy kto może wpływa na naszą świadomość z takich czy innych powodów. Podobnie dzieje się na łamach Przeglądu Lubańskiego. To co powinno charakteryzować dobrego dziennikarza, to obiektywizm. Stronniczość jest tym, co w moich i chyba nie tylko w moich oczach dyskredytuje dziennikarza jako osobę wiarygodną. Pan Redaktor Piguła opisując jakiekolwiek bolączki naszego miasta, czy to jest kupa na chodniku, nierówność na drodze, połamana ławka, śmieci walające w jakimkolwiek zakątku Lubania, zła sytuacja ekonomiczna, konieczność spłacania długów zaciągniętych przez Samorząd w celu sfinansowania inwestycji itd., itp. Sławetny pan redaktor Przeglądu Lubańskiego, pisząc artykuły dotyczące jakichkolwiek problemów i negatywów dotyczących naszego miasta nie ogranicza się do informacji i z uporem maniaka manipuluje czytelnikiem, obwiniając za wszystko co złe Burmistrza Słowińskiego, ukierunkowując tym samym czytelnika do przyjęcia jego osądu za pewnik, a przecież czytelnik to nie idiota, wystarczy go poinformować bez wydawania osądów, gdyż wnioski potrafi wyciągnąć sam.  Prawie każdy taki artykuł pana redaktora z Przeglądu Lubańskiego a przynajmniej większość z nich, zawiera zdjęcie obecnego Burmistrza, informacje o tym iż nie zależy mu na dobru mieszkańców, że jest wybiórczy w swoim dbaniu o mieszkańców miasta. A czy to prawda? Moim skromnym zdaniem nie. To miasto potrzebowało takiego Burmistrza, który rozgoni układy, zwolni ze stołków nieuczciwe i niekompetentne jednostki. Wprowadzi kadencyjność i konkursy na kierownicze stanowiska. Zaciśnie pasa jako gospodarz. A mądre decyzje nie zawsze bywają popularne i skuteczność słuszność takowych nie jest dostrzegalna natychmiastowo.
To co uprawia redaktor PL czyli nastawianie czytelnika przeciwko danej osobie nie jest dziennikarstwem a uprawianiem propagandy. Wiadomo, jeśli nastawiamy ogół przeciwko komuś to działamy na szkodę danej jednostki, jednocześnie pomagając komuś innemu w tym wypadku byłym już władzom Lubania oraz ugrupowaniom, które one reprezentowały. Nie wiem czym kieruje się pan redaktor z PL, ukazując Burmistrza Słowińskiego jako czarny charakter,  robiąc tym samym dobrą prasę byłym władzom. Mogę się jedynie domyślać, że być może chodzi tu o  reklamę przedwyborczą dla potencjalnych kontrkandydatów,  bo wybory  do Samorządu już za rok czyli tuż tuż. A może to chęć przypodobania się poprzednikom i w tym celu  odwrócenia uwagi od ich nieudolności. Dlatego powtórzę raz jeszcze, dobre dziennikarstwo to przekazywanie wiadomości a wyciąganie wniosków należy do czytelnika, bo czytelnik to osoba myśląca a nie matoł. Niestety nie każdy czytelnik ma ugruntowane poglądy, nie każdy interesuje się polityką, nie każdy ma świadomość tego że globalna i ogólnokrajowa sytuacja ekonomiczna wpływa na naszą gospodarkę lokalną. Często nie dostrzegamy powodów jakiegoś zjawiska a jedynie skutki. Po prostu nie każdy z nas ma pełną świadomość tego co dzieje się w wielkim świecie ale i tuż obok. Dlatego takie media jak PL wykorzystują to, wpływając na świadomość jednostek o nieugruntowanych poglądach. Jeśli chodzi o komentarze pod artykułami na łamach PL to powtórzę to, co pisałam już nieraz, każdy z nas ma prawo to własnej opinii, tyle, że ukrywanie się za nickami i nie podpisywanie komentarza własnym imieniem i nazwiskiem jest dla mnie oznaką tchórzostwa. Nie chce oczywiście nikogo obrazić ale ja pod swoimi wypowiedziami się podpisuje a przecież nie zawsze są to pochwały ale nie mogłabym inaczej bo przecież na tym polega odpowiedzialność.  Poza tym nicki osób zostawiających komentarze na łamach Przeglądu Lubańskiego nie są aż tak różnorodne. Często się powtarzają a za nickiem może się schować każdy z nas, czasem bywa, że jedna osoba wypowiada się na danym Forum  używając nie jednego a  kilku nicków jednocześnie czyli to też pewnego rodzaju manipulacja.
Osoba, która zasługuje na pochwałę, to pan Robert Daszkiewicz, który zadaje sobie naprawdę dużo trudu, zamieszczając na łamach Przeglądu Lubańskiego szereg wyjaśnień, tabel i zestawień. Nie znam tego pana osobiście ale przyznam że jego zaangażowanie jest godne podziwu.
A to co wyprawia na łamach PL i nie tylko tam, pan Hardziej, bo chodzi też o paszkwile wszelkiego rodzaju, to już przechodzi ludzkie pojęcie. Swego czasu broniłam działalności SKOB-u na Forum. Poznałam wówczas sporą grupę Wolontariuszy działających w tejże organizacji i przyznam, że to wspaniali ludzie. Chylę przed nimi czoła ale nie przed panem Hardziejem i dodam, że wstyd mi, iż swego czasu ujmowałam się publicznie za tym panem. Jego upór by zajmować lokal przy ulicy Szarych Szeregów, podczas gdy otrzymał propozycję korzystania z innego lokalu. SKOB nie organizuje zbiórek ciągłych, robi to kilka razy w roku, więc moim zdaniem, słusznym wyjściem byłoby przeniesienie siedziby pod inny adres i korzystanie z lokalu wespół z inną organizacją tego typu. Niestety pan Hardziej używa zajmowanego przez organizację, której przewodniczy lokalu nie tylko do składowania zebranej żywności ale też jako miejsca do spożywania napojów i  nie jest to oranżada ani herbata. Oj wstyd, naprawdę wstyd, wspaniali Wolontariusze muszą świecić oczami za pana przewodniczącego.
Ktoś na łamach PL pod jednym z napastliwych artykułów pana redaktora Piguły zostawił komentarz, twierdzący, że ludzie krytykują obecnego Burmistrza, że nie będą na niego głosować a ja pozwolę sobie stwierdzić coś zupełnie innego. Znam wielu ludzi w Lubaniu, rozmawiam z nimi i z tego co mi wiadomo, są zadowoleni z rządów obecnego Burmistrza z konsekwencji w działaniu, doceniają jego serdeczność i otwartość. Postawa i zaangażowanie Asystenta Burmistrza pana Jana Hałakucia również jest godne pochwały. Przyznam, że początkowo miałam pewne wątpliwości ale dziś, widząc zaangażowanie pana Janka i jego otwartość wobec  petenta, muszę przyznać, że mój sceptycyzm był niesłuszny. Czasem  początkowe wrażenie bywa mylne. Musi trochę czasu upłynąć aby wystawiać taki czy inny osąd.

I to by było na tyle.

www.youtube.com/watch?v=5jjuSHhodFo&noredirect=1 (http://www.youtube.com/watch?v=5jjuSHhodFo#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 24 Wrzesień, 2013, 18:49:31
A pamiętasz Jola, że Czerwony Kapturek kroczyła przez las prostą drogą, a jednak za namową wilka poszła inną - dłuższą, co w konsekwencji skończyło się nieomal tragedią? ( pominę fakt ostrej prowokacji ze strony kapturka, tzn. czerwień w kolorze )  

Morał stąd płynie - proszę słuchać,

urocze, wdzięczne me dziewuszki
-że obcych ludzi pogaduszki
należy puszczać mimo ucha.
(…) Radzę wam zapamiętać,
że jest podstępny wilk niektóry:
ukrywa wilcze swe pazury,
by słodkim słówkiem zwieść dziewczęta.
Ani go poznać! Mina święta tkliwie,
łagodnie patrzy w oczy,
za panną uliczkami kroczy
przymilny, słodki jak cukierek.
Lecz wierzcie: to wilczysko szczere!

(tłum. Hanna Januszewska)

---------------------

Czegoś mi tu jeszcze zabrakło ... - dobrej muzyki!
Z prywatnej biblioteki Orbit, który towarzyszy mi już od 21 lat.

Słuchać 3-4 razy i powinien się spodobać ;)

//www.youtube.com/v/EtEWAt2hSkk?hl=pl_PL&amp;version=3


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Wrzesień, 2013, 10:20:56
Piotrze cechy zwierząt to dobre cechy a takie negatywy jak dwulicowość, oportunizm, chciwość i wiele innych są charakterystyczne dla homo sapiens.
Niektórzy uważają, że np koty to egoiści a ja się z tym nie zgadzam.   

Kotek usypia dziecko (http://www.youtube.com/watch?v=XH2wpvu4xQs#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 25 Wrzesień, 2013, 20:10:21
Jakiś czas temu dokonałem mocnego porównania radnych gminnych (niektórych oczywiście) do trzody chlewnej. Zachowanie ich było tak skandaliczne, że należało wezwać policję, co się zwyczajowo w takich przypadkach czyni. Pani przewodnicząca (była) nie zrobiła tego i "chocholi taniec trwał" w najlepsze, urągając istocie ludzkiej.
Kilka dni po tym zajściu, znany lubański obrońca praw zwierząt  bardzo mnie skrytykował za to. Dlatego, że nigdy nie wolno porównywać zachowania ludzi do zwierząt, ponieważ zawsze skrzywdzimy zwierzęta.

A teraz czas na muzykę! :)

//www.youtube.com/v/kxiGH09M2Kw?version=3&amp;hl=pl_PL

A-ha akustycznie ... piosenka opowiada, a właściwie nawołuje dwoje ludzi do pozostania na tej samej drodze, wykorzystując przepięknie metaforę zimy i chłodu, który odczuwa stary człowiek, pragnąc ciepła, do miłości w wymiarze uniwersalnym ;)
Pozdrowienia!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 25 Wrzesień, 2013, 20:43:07
Piotr a może bezpieczniej do roślin .Porównać ma sie rozumieć.
Buraki cukrowe - obłudnie podlizują się, uśmiechają słodziutko, prawią lepkie dusery. Chwalą pryncypałów i klientów wobec ich żon i dzieci, żeby za chwilę, za plecami, obmawiać ich ściszonym głosem i obrzucać najbardziej pogardliwymi i wulgarnymi wyzwiskami.

Ćwikłowy: delikacik. Przetarty, czasem z dodatkiem śmietanki. Lekkostrawny konformista i oportunista; ani czerwony, ani purpurowy - po prostu buraczkowy. To ćwikłowe puszczają ciche bąki na koktajlach, po czym wybrzydzają, że śmierdzi.

Burak pastewny jest jednak najpopularniejszy.
O tyle lepszy od pozostałych, że lepszego nie udaje, bo i tak jest przekonany, że jest najlepszy. Buraki pastewne nie znają i nie szanują własnych korzeni. Ale głowę noszą wysoko, jeżdżą dużym amerykańskim autem, grywają w golfa. Pastewny nie certoli się: bąki puszcza głośno, klnie wulgarnie, beka bez żenady oraz zapuszcza i pielęgnuje paznokieć na małym palcu, używając go jak wykałaczki do dłubania w zębach. Często dłubie też w nosie, w oku lub w uchu, ogląda to, co wydłubie, poczym wypstrykuje przed siebie. Dlatego przebywanie z burakiem w jednym pomieszczeniu bywa przykre. Najlepiej czują się we własnym towarzystwie. Łączą się więc w pary, choć gardzą sobą nawzajem. Beta betum betae est (?) - burak burakowi burakiem. W zasadzie wszystkich mają w pogardzie i nazywają ich burakami.

Szef-burak ruga publicznie podwładnych, pracownice klepie po tyłku albo łapie za biust, opowiada sprośne dowcipy i sam się z nich głośno śmieje, oczekując wtórowania personelu. Faworyzuje pochlebców i donosicieli, zwalnia bez pardonu tych, którzy mają własne zdanie. Na pracownika, który sam składa wymówienie, obraża się śmiertelnie, odmawia mu prawa do odprawy i urlopu, odsądza od czci i wiary.

Pracownik-burak natomiast, ma o sobie wysokie mniemanie i nigdy nie przyznaje się do braku kompetencji. Uważa, że jest niedoceniany, ma za niskie stanowisko i za mało zarabia. Dlatego w ramach retorsji wynosi z firmy drobne artykuły biurowe. Zwolniony, odchodzi w buraczanym stylu, po czym podaje pracodawcę do sądu oraz donosi nań do urzędu skarbowego i inspekcji pracy. Nowemu pracodawcy przedstawia poprzednika w jak najgorszym świetle. Jeśli zostanie przyjęty do nowej pracy, to znaczy, że trafił burak na buraka, czyli swój na swego.

Klient burak traktuje usługodawców jak bydło. Nic mu się nie podoba, ale nie mówi dlaczego (bo nie wie dlaczego). Ponieważ nie wie, o co mu chodzi, lubi usługodawcę dręczyć, szantażować i upokarzać. Nie czyta książek ani literatury fachowej, nie posiada znajomości języków obcych, a mimo to uważa, że na wszystkim zna się lepiej od innych. Zaprasza do przetargu kilkanaście firm i wybiera najtańszą albo taką, z którą da się coś uwałkować pod stołem. Ma w czym wybierać, bo na rynku nie brakuje agencji typu burak cukrowy-lizodup, które chętnie zrobią wszystko, co wymyśli klient, lub co zerżnie od ich konkurencji, byle taniej, nie stroniąc przy tym od kręcenia lodów.

W sferach producenckich buraków w bród bez względu na porę roku. Kto nie zna producenta-buraka, który przewala kosztorysy, a przy działkowaniu się ukrytą prowizją zawsze nie dopłaci? Buractwo pleni się też w spółkach. Wspólnik burak zakłada spółkę żonie, na którą bez wiedzy partnera przelewa najsmakowitsze kąski. A jego partner, jeśli jest burakiem, robi mu to samo. Na koniec aż mnie korci, żeby coś o polityce. Ale się powstrzymam.

Moja obsesja nie sięga tak daleko, bym twierdził, że oprócz buraków nie ma wokół nas innych form życia. Ale czasem ogarnia mnie niepokój na myśl, że może buraków jest więcej. Skoro jednak burak burakowi burakiem, to jest nadzieja, że kiedyś wytłuką się nawzajem.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Wrzesień, 2013, 14:53:49
Piotr przyrównywał cechy ludzkie do zwierząt.
Fire poszedł o jedno ogniwo niżej w ewolucji i dokonując charakterystyki  homo sapiens posłużył się rośliną a ściślej mówiąc burakiem.
Ja poszłabym jeszcze dalej w tym kierunku i dokonała podziału na: młotki, taborety no i oczywiście beton, bo burak to jednak zdrowe i smaczne warzywo.

www.youtube.com/watch?v=bVveSVa8J9M (http://www.youtube.com/watch?v=bVveSVa8J9M#)

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 26 Wrzesień, 2013, 22:25:10
Adagio for Strings (1936) Samuela Barbera w interpretacji W. Orbita. Piękne fotografie, na pewno inspirowane równie dobrą muzyką.

//www.youtube.com/v/BhIrLMATV-4?version=3&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Wrzesień, 2013, 22:45:32
To jest ten rodzaj muzyki, podczas słuchania której ma się ciary na plecach.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: edward osman 27 Wrzesień, 2013, 23:05:00
Piosenka która zawsze wprowadza nie w dobry humor.

Fleetwood mac - everywhere (http://www.youtube.com/watch?v=jbsaj0XHUeg#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Wrzesień, 2013, 18:30:54

Przeczytałam właśnie na stronie Przeglądu Lubańskiego list Otwarty Pełnomocnika Solidarnej Polski w okręgu jeleniogórsko - legnickim i powiecie lubańskim, skierowany do Burmistrza Miasta Lubania oraz do Rady Miasta, którego treścią jest zmiana decyzji o sprzedaży  budynku po byłej stołówce przy ulicy Bankowej.
Kiedyś również pisałam List Otwarty w sprawie TBS-u skierowany do byłego Burmistrza.  Każdy ma prawo wyrazić swoją opinie czy zamanifestować niezadowolenie w dobie powiedzmy, że demokracji lecz moim zdaniem pozostawienie owego budynku w majątku miasta wiąże się ze sporymi kosztami utrzymania czyli konserwacji bieżącej oraz ogrzewania, które jak wiadomo tanie nie jest.
Pani Ewa Gutek wskazuje przeznaczenie owego budynku jako Centrum Spotkań Kulturalnych.
Przecież miasto posiada dość zasobny obiekt przy ulicy Kościuszki, który jak mi wiadomo nie pęka w szwach. Trochę się tam dzieje ale czy aż tyle, że ów obiekt nie jest w stanie pomieścić wszystkich chętnych do obcowania z kulturą?
Dlaczego nikt nie protestował gdy za rządów byłego Burmistrza Rowińskiego obiekt MDK przy ul Armii Krajowej został przeznaczony do sprzedaży? Z tego co pamiętam, wówczas wszyscy siedzieli cicho jak mysz pod miotłą.
Poza tym jeden z postulatów Listu Otwartego w sprawie obiektu przy ulicy Bankowej optuje za stworzeniem tam kawiarni w ramach dzierżawy. Czy naprawdę mamy w Lubaniu mało obiektów gastronomicznych. Poza tym ludzie idąc do lokalu, idą tam gdzie podawany jest alkohol, więc z czasem powstałby tam kolejny Pub.
Gdyby jeszcze chodziło o świetlicę dla trudnej młodzieży lub w ogóle dla najmłodszego pokolenia ale taką z prawdziwego zdarzenia, kierowaną przez odpowiednich specjalistów albo jeszcze lepiej pasjonatów, robiących to co robią z chęci pomocy a nie dla pieniędzy, bo moim zdaniem tacy ludzie są najskuteczniejsi w działaniu. Wówczas sama podpisała bym się pod owym apelem ale widząc w nim przepraszam,  jeśli się mylę lecz tylko demagogię nie podpisuję się pod tym. Przecież sama nieraz pisałam o tym, że młodzież w Lubaniu wałęsa się po ulicach i różnych nieciekawych miejscach, nie mając żadnej sensownej alternatywy. Dlaczego bagatelizuje się w dzisiejszych czasach problem uzależnień ( alkohol i narkotyki). Dlaczego jest tak mało prewencji w tym kierunku?
Takie jest moje subiektywne zdanie, bo przecież opinia jednostki nie może nosić miana obiektywnej.
I jeszcze jedno, to nie jest tak, że zawsze ślepo chwale wszystkie poczynania Burmistrza Słowińskiego. Na stronce E-luban, pod artykułem dotyczącym ŁCR (Łużyckie Centrum Rozwoju)napisałam, iż moim zdaniem ta instytucja to niewypał. Być może się mylę, jestem tylko prostą babą ale taka jest moja opinia i nie bałam się jej wyrazić.   
PS. Radzę w najbliższych wyborach na Burmistrza wybrać Plastusińskiego. Wróci stary „porządek”, za którym jak widzę niektórzy wzdychają a miasto będzie kierowane uczciwie i gospodarnie i bez zarzutu. Za wszystkie ewentualne minusy dziękuję, chętnie przyjmę je na klatę.

www.youtube.com/watch?v=xkwinbYxORI&list=PL59804201660E9262 (http://www.youtube.com/watch?v=xkwinbYxORI#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: arekc 28 Wrzesień, 2013, 20:09:45
Myślę, że rzeczywiście Centrum Spotkań Kulturalnych to jakiś wymysł ad hoc uklecony aby miec pretekst do napisania listu otwartego.
Przecież jak na 20-tys miasto miejsc spotkań kulturalnych jest dość sporo. Trzeba też się liczyć  z możliwościami finansowymi.
A oto niektóre z nich (z tych miejsc):
Miejski Dom Kultury wraz ze swoimi salami i salkami,
Łużyckie Centrum Rozwoju wraz z pasażem w sukiennicach i salą w podziemiach na sympozja, do tego pomieszczenia przy ul.Brackiej przy baszcie (niedawno przecież wyremontowane) i salą Arno Schmidta w Rynku,
Dom Dziennego Pobytu,
Biblioteka wraz filiami,
Muzemu Regionalne,
Sala Rajców (myślę, że radni nie obraziliby się gdyby ją wykorzystywano na potrzeby spotkań kulturalnych),
W razie dalszych potrzeb można wykorzystać po lekcjach budynki i sale szkolne szkół podstawowych i gimnazjalnych,
Zawsze przecież też pozostaje tez kino Wawel (tu myślę raczej o jakiejś współpracy z właścicielem, najemcą i samorządem - ostatni sukces młodych twórców może zaowocuje jakimś lokalnym festiwalem twórców niezależnych lub czymś podobnym)
Może jeszcze coś pominąłem ale chodziło mi raczej o wskazanie różnorodności oferty. Ale również może się mylę i jednak inni uważają, że jest tego za mało.
Co do ŁCR to akurat uważam trochę inaczej i uważam tą instytucję za bardzo dobrze wypełniającą swoją rolę. Jest to odmienna rola niż ta którą pełni Dom Kultury. W niektórych miejscowościach widziałem jak wszystko chciano  upchnąć pod egidą Domów Kultury i efekty były marne. Wychodziło to wg przysłowia "dżem, mydło i powidło".
Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 28 Wrzesień, 2013, 21:16:07
Żeby podyskutować na temat listu otwartego trzeba napisać tam, gdzie autorka może w sposób szczegółowy bronić  swojej tezy, a nie przenosić temat tam gdzie nie może zabrać głosu, a jedynymi dyskutujacymi są pit- bulle burmistrza.
To nie jest chęć dyskusji, a chęć dokuczenia w gronie zaufanych, zwartych w jednym froncie osób. To zaburza zasady demokracji. Czy ktoś się czegoś boi? :o


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Wrzesień, 2013, 21:53:03
Drogi przedmówco ( dotyczy: arekc), nie narzekam, przecież na deficyt obiektów służących krzewieniu kultury w Lubaniu, bo jest ich sporo. Dlatego powtórzę, iż moim zdaniem pozostawienie obiektu przy ulicy Bankowej w majątku miasta wiąże się z jego utrzymaniem i będzie dodatkowy balastem obciążającym budżet miasta.
Wspomniałam o trudnej młodzieży i różnego rodzaju uzależnieniach  i nie jest to przytyk do Burmistrza a stwierdzenie, iż ów problem jest bagatelizowany nie tylko lokalnie ale i na forum ogólnokrajowym. Dziś tak wielu młodych i nie tylko młodych ludzi ćpa z takich czy innych powodów ale to temat na odrębną dyskusję. Młodzieży z problemami nie wystarczy koło zwykłe zainteresowań w jednym z obiektów, to musi być coś co przyciąga uwagę i jest alternatywą wobec nałogu.  
A jeśli chodzi o ŁCR, napisałam, iż to co sądzę o tej instytucji jest moją osobistą a więc subiektywną opinią i być może owa ocena wynika z mojej nieświadomości w tym temacie.  Warto by było może utworzyć na Forum specjalny wątek poświęcony ŁCR i zamieszczać tam wiadomości i sprawozdania dotyczące dokonań tejże instytucji, bo samo stwierdzenie, że jest ona potrzebna nie za bardzo mnie przekonuje.    


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Wrzesień, 2013, 22:05:50
Drogi harcerzu pisuję na Forum już chyba trzeci rok i nie zamierzam tego zmieniać. Tu każdy się może wypowiedzieć a autorka pani Ewa jest chyba jedyną lub jedną z nielicznych zbanowanych tu osób. Z tego co objaśniał kiedyś na Forum nasz Redaktor Paweł jest to chyba rezultatem nieuiszczonych należności za ogłoszenia. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić. Ostatnio też zostawiłam swój komentarz na stronie e-lubań. Jest to strona dość profesjonalna, bezstronna mimo, ze ukazuje różne problemy miasta. Jeśli chodzi o PL nie wypowiadałam się tam i nie zamierzam tego robić a narzucanie mi gdzie mogę pisać a gdzie nie jest dyktatem.  Mogę pisać na dowolnej stronie internetowej, wypowiadając się na dowolny temat. Decyzja o tym co robię chyba należy do mnie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 28 Wrzesień, 2013, 22:08:31
Żeby podyskutować na temat listu otwartego trzeba napisać tam, gdzie autorka może w sposób szczegółowy bronić  swojej tezy, a nie przenosić temat tam gdzie nie może zabrać głosu, a jedynymi dyskutujacymi są pit- bulle burmistrza.
To nie jest chęć dyskusji, a chęć dokuczenia w gronie zaufanych, zwartych w jednym froncie osób. To zaburza zasady demokracji. Czy ktoś się czegoś boi? :o

 Wikipedia zna i takie przypadki :Poddaństwo – forma uzależnienia chłopów od pana w społeczeństwie feudalnym. Polegało na przymusowym świadczeniu chłopa na rzecz pana danin, robocizny i innych nakazów. Forma ta była usankcjonowana instytucjonalnie i prawnie, pociągająca za sobą represje. Poddaństwo miało charakter przymusu pozaekonomicznego.

harcerz jesteś papugą ?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 28 Wrzesień, 2013, 22:12:59
Dokładnie Jolu. Jestem całym sobą po Twojej stronie. Ani to moja ,ani Twoja wina że Ewa ma wiekuistego bana. Zapracowała sobie na to. Proponowałbym jednak nie gloryfikować jej,czytaj Ewy na tym forum.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 28 Wrzesień, 2013, 22:20:10
Ja nie jestem papugą, a Pan jest wykonawcą?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Wrzesień, 2013, 22:26:19
I jeszcze jedno Drogi Harcerzu, wypowiedziałam tylko swoją opinię w danym temacie, bo przecież mam do tego prawo jak każdy z nas i nie zamierzam spierać się ani bawić w żadne pyskówki.
A jeśli zamieszcza się teksty na publicznych Forach, to trzeba się liczyć z tym, iż będzie odzew zarówno zwolenników jak i przeciwników danej propozycji, przecież to proste i logiczne.
Pozdrawiam.   :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 28 Wrzesień, 2013, 22:36:51
Jak najbardziej można się odnieść do danych tematów:) ale na tym forum na którym dany temat został poruszony. Więcej odwagi Pani Jolu. Pozdrawiam serdecznie:)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 28 Wrzesień, 2013, 22:41:19
Ja nie jestem papugą, a Pan jest wykonawcą?

Wykonawcą ? Nie wykazałeś się błyskotliwością. Nie stać Cie na więcej ? jeżeli nie to nie wdawaj się w dyskusję z moją skromną osobą.. Czuwaj. a będzie Ci wynagrodzone. Chyba. Obawiam się jednak że polegniesz na polu chwały swojej .... domyśl się o kim mówię . Nie cofam to.Ty Wiesz o kim mówię. Dobranoc.

 Jolunia przepraszam za zaśmiecanie Twojego wątku.  :-* :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: arekc 28 Wrzesień, 2013, 22:45:23
Droga Jolu nie pisałem, że narzekasz na deficyt obiektów a jedynie uzupełniłem ofertę miasta w zakresie kultury :) (oczywiście mój wybór był subiektywny :))
Co do ŁCR to ani on mnie grzeje, ani ziębi. Natomiast obiektywnie rzecz ujmując często natykam się na informacje z jego codziennej działalności i nie jest zbyt trudne o niej się dowiedzieć. Wnioski natomiast każdy wyciąga według własnego uznania. Czy natomiast zadaniem ŁCR jest mieć jakieś specjalne dokonania, tego nie wiem.
Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 28 Wrzesień, 2013, 22:47:09
Jak najbardziej można się odnieść do danych tematów:) ale na tym forum na którym dany temat został poruszony. Więcej odwagi Pani Jolu. Pozdrawiam serdecznie:)

 Wyśpij się młody człowieku. Nie będziemy uganiali się po różnych forach za uwielbianą przez Ciebie osobą. Ty jednak jesteś jej papugą. Odnoszę wrażenie że to ona dyktuje Twoje posty.To tak jakbyśmy z nią rozmawiali.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 28 Wrzesień, 2013, 22:48:35
Tym wpisem przekonał mnie Pan do pańskiej słabości. Dobrej nocy.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 28 Wrzesień, 2013, 23:22:26
Na tym czyli na moim wątku może wypowiadać się każdy i dodam, że nigdy nie usunęłam żadnej wypowiedzi z tego wątku, nawet jeśli mi nie pasowała lub się z nią nie zgadzałam lub co gorsza była dla mnie przykra, bo po pierwsze nie zamierzam ograniczać nikomu wolności słowa a po drugie to, słowa przez nas wypowiedziane czy napisane są częścią naszej osobowości czyli świadczą o nas.
A przypomnijcie sobie czy wszyscy Forumowicze, którzy mogli moderować własne wątki byli tacy wyrozumiali, bo ja pamiętam, że z niektórymi wątkami było trochę inaczej i nie mam tu na myśli naszych Aniołów Stróży Piotra i Pawła.   :)    

www.youtube.com/watch?v=4ecDw0dUtq0 (http://www.youtube.com/watch?v=4ecDw0dUtq0#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Robert Daszkiewicz 28 Wrzesień, 2013, 23:42:20
Pani Jolu dlaczego szukać nowych pomysłów jak pani Ewa Gutek (zresztą nie lubie jak partie próbują wykorzystywać sytuacje dla swoich celów) , jeśli można przywrócić i wykorzystać to co funkcjonowało do tej pory, a raczej do wakacji? Przecież zakłady Bawełnianki przekazały ten budynek dla Szkoło Podstawowej nr 1 w określonym celu. Utworzenie jednej wspólnej stołówki dla szkół było jak najbardziej racjonalny i poprawny ekonomicznie. Przynosiło straty, ale nie znamy oficjalnych danych. Wystarczyło może trochę nad tym popracować i jako przedsiębiorca powiem, że spokojnie stołówka miała szansę utrzymywać się sama lub przy małym koszcie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Wrzesień, 2013, 00:02:07
Ma pan rację, panie Robercie, że o funkcjonowaniu danego przedsiębiorstwa decyduje jego zarządca jego szef, kierownik, jakbyśmy go nie nazwali. Zakład powinien był przede wszystkim rentowny. 
Przypominam sobie nie istniejące już Pokoje Gościnne na ulicy Mickiewicza 6, należące do miasta, pełna nazwa brzmiała:Gospodarstwa Pomocniczego Urzędu Miasta Lubań „ Hotel Pokoje Gościnne”. To było za rządów poprzedniej władzy lokalnej. Hotel wraz z bufetem prosperował naprawdę dobrze, roboty było mnóstwo. Wiem o tym, bo sama tam pracowałam. A mimo to końcowe rozliczenie z tego co wiem było na sporym minusie i wcale się nie dziwę, bo jak się na pewne sprawy przymyka oczy  ;)  ale kierownik owego obiektu został bez problemu rozgrzeszony. Czy nie można było zostawić hotelu i jedynie zmienić kierownictwo? Myślę, że byłoby to z korzyścią dla miasta, gdyż były to nie tylko miejsca pracy ale i dodatkowa gotówka wpływająca do lokalnego budżetu. Pisałam kiedyś o hotelu na naszym Forum ale jakoś nie było odzewu. Dlaczego? Czyżby jednych można było rozliczać a inni mieli monopol na bezkarność?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Wrzesień, 2013, 00:22:46
Zrobiło się strasznie poważnie i trochę nerwowo a stres jest powodem wielu poważnych chorób, więc nie mogłam sobie tego odmówić i wrzucam filmik dla rozładowania atmosfery.
ostatnio tak wiele osób z kręgu moich znajomych ma problemy jeśli nie z sercem to niestety z rakiem. Nie wspominając już o wrzodach. Dlatego następna notka będzie o Służbie Zdrowia. Te białe fartuchy to nawet czasem się starają ale tak ogólnie, jak słucham relacje ludzi, którzy oprócz choroby muszą zmagać się z bezdusznością i niekompetencją pracowników służby zdrowia to aż chwila człowiekowi pięść się zaciska i gula w gardle rośnie. :)

www.youtube.com/watch?v=MyxLHQm68Js (http://www.youtube.com/watch?v=MyxLHQm68Js#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: mieszek 29 Wrzesień, 2013, 01:27:58
nie tyle zrobiło się nerwowo ile niektórym osobom zależy na podtrzymywaniu takiej atmosfery. Odgrzewają więc co jakiś czas nieświerze kotlety. W jakim celu? A to już dla bystrych odpowiedź sama się nasunie. Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Wrzesień, 2013, 10:45:38
nie tyle zrobiło się nerwowo ile niektórym osobom zależy na podtrzymywaniu takiej atmosfery. Odgrzewają więc co jakiś czas nieświerze kotlety. W jakim celu? A to już dla bystrych odpowiedź sama się nasunie. Pozdrawiam

Pojęłam, bystrość oznacza krótką pamięć. Nie wiedziałam. Człowiek uczy się całe życie. Z tego wniosek taki, iż obecny Burmistrz nie powinien się przejmować ewentualnymi błędami bo wszyscy bystrzy ludzie za jakieś cztery lata o tym zapomną. Od likwidacji hotelu właśnie tyle czasu minęło. A jeśli ktoś po tym czasie będzie wytykał te ewentualne potknięcia, to nazwiemy je po prostu odgrzewanymi kotletami.
No chyba, że nasza pamięć będzie wybiórcza, jednym będziemy wszystko wybaczać i zapominać prawie natychmiast a innym będziemy wypominać to i owo przez pół wieku.
No cóż. Pożyjemy, zobaczymy.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: mieszek 29 Wrzesień, 2013, 13:11:11
nie byłem precyzyjny. Moja wina. Mój nieświerzy kotlet dotyczył stołówki. Temat ten powraca z braku innego a niektórzy potrzebują go by istnieć medialnie do tego też przydaje się  wprowadzanie nerwowej atmosfery. Pozdrawiam. Za zamieszenie przepraszam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 29 Wrzesień, 2013, 13:57:13
Jak można pisać, że sprawa stolówki to odgrzewany kotlet. Ten temat  cały czas jest aktualny. Do tego doszedł przetarg na sprzedaż budynku po stołówce. Czy pewne osoby nie potrafią zrozumieć, że jakość posiłku jest beznadziejna i do tego podawana w plastikach.  A Wy chcecie zamknąć temat zamiast poprzez liczne głosy doprowadzić do interwencji Burmistrza.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 29 Wrzesień, 2013, 14:51:15
nie byłem precyzyjny. Moja wina. Mój nieświerzy kotlet dotyczył stołówki. Temat ten powraca z braku innego a niektórzy potrzebują go by istnieć medialnie do tego też przydaje się  wprowadzanie nerwowej atmosfery. Pozdrawiam. Za zamieszenie przepraszam

Nie ma sprawy, baby tak mają czasem bywają przewrażliwione i biorą wszystko do siebie.
Temat stołówki jest dla mnie nie tyle odgrzewanym kotletem, co sprawą zamkniętą. Jeśli chodzi o jakość posiłków, to mojej koleżanki tato jada obiady się na obecnej stołówce i chwali sobie.
Natomiast posiłki na Bankowej były smaczne ale to miało miejsce w zamierzchłych czasach i niestety już na długo przed likwidacją obiektu stały się marne. Postawiono na oszczędność, niestety sporym kosztem jakości. Pisałam o tym już kiedyś. Moja koleżanka wykupywała tam obiady dla całej rodziny przez dłuższy czas ale zrezygnowała z nich na długo przed zamknięciem stołówki ze względu na ich naprawdę marną jakość ale najgorsze co może być, to budowanie kapitału politycznego na takich sprawach.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 29 Wrzesień, 2013, 19:15:13
Jak można pisać, że sprawa stolówki to odgrzewany kotlet. Ten temat  cały czas jest aktualny. Do tego doszedł przetarg na sprzedaż budynku po stołówce. Czy pewne osoby nie potrafią zrozumieć, że jakość posiłku jest beznadziejna i do tego podawana w plastikach.  A Wy chcecie zamknąć temat zamiast poprzez liczne głosy doprowadzić do interwencji Burmistrza.


nie chce mi się z tobą gadać (http://www.youtube.com/watch?v=T8XvKJhtoZc#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: janus58144 29 Wrzesień, 2013, 22:33:11
harcerzu vel Ewo Gutek - współczuję Tobie. Walka z każdym, a mam wrażenie że to obecnie czynisz (chwilowe "zakopanie" toporka z lubańską PO nie zmienia mojego osądu), nie rokuje dobrze na przyszłość. Gdy będziesz na tarczy kto poda pomocną dłoń? Zastanów się, choć na twoją refleksję raczej nie liczę.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 30 Wrzesień, 2013, 14:08:39
Bardzo mi miło, że porównuje się mnie do tak kompetentnej osoby jaką jest Pani Ewa Gutek. Dziękuję to wielki zaszczyt:)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Wrzesień, 2013, 18:23:01
Wiem, że dziś Dzień Chłopaka a nie Mężczyzny ale jak sprawdzić, który to który, kogo spytać, gdzie zajrzeć   ;D  a może lepiej nie zaglądać  ??? Niektórzy mimo upływu lat pozostają wiecznymi chłopcami, inni młodzi jeszcze a jednak jakby nieco stetryczeli. Dlatego dałam sobie spokój z podziałami i po przeczytaniu wierszyka na stronie u Jeżyka nie mogłam się powstrzymać i skleciłam takie coś dla Panów.

Wszystkie chłopiska,
duże i te bardzo małe.
Pyskate jak czort,
oraz te całkiem nieśmiałe.

Kłaniam się uniżenie,
w dniu tak uroczystym
i z uśmiechem szczerym
łapule ściskam wszystkim.

Bez Was drogie chłopy
byłoby nam smutno.
Dzięki Wam kochani,
można ćwiczyć kłótnie.

Każdy z Was Panów, to szeryf,
choć bez spluwy w kaburze
i nawet Wasza upierdliwość
jest jakże bliska kulturze.

Życzę chłopakom wszystkiego naj naj,
zdrówka i radości jeszcze wiele,
zimnego piweńka w lodówce
i kobitek słodkich jak cukierek.


www.youtube.com/watch?v=DQ8nSnUD4yk (http://www.youtube.com/watch?v=DQ8nSnUD4yk#)










Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 30 Wrzesień, 2013, 18:32:44
Dziękuję Pani Jolu :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 30 Wrzesień, 2013, 20:13:08
harcerzu w ramach męskiej solidarności dedykuję to pod Twoją rozwagę ...
Budka Suflera - Nie wierz nigdy kobiecie (Spodek 99) (http://www.youtube.com/watch?v=OmwQXzuA6og#)

Obyś nigdy nie musiał ,
Lady Pank - Tańcz głupia tańcz [01] Sopot 1985 (http://www.youtube.com/watch?v=OB7tu4_k6YA#)

Jolu a dla Ciebie

Budka Suflera - Jolka Jolka Live (http://www.youtube.com/watch?v=4vyb7Xlq2pc#)





Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 30 Wrzesień, 2013, 20:36:58
Panie Janie super kawałki rówież solidaryzuję się z okazji dnia chlopaka. To fakt z kobietami różnie bywa;) Dla mnie osobiście najważniejsze jednak są szlachetne cele niż układy.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 30 Wrzesień, 2013, 20:53:42
Panie Janie super kawałki rówież solidaryzuję się z okazji dnia chlopaka. To fakt z kobietami różnie bywa;) Dla mnie osobiście najważniejsze jednak są szlachetne cele niż układy.

 O czym Ty mówisz. Szlachetność i polityka. Pomieszały Ci się pojęcia.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Hubert 30 Wrzesień, 2013, 20:55:31
Za jakże trafne życzenia dziękuje
Takim oto rymowanym "kawałkiem"
Już nie chłopak, lecz ciągle młody duchem
Ramol (ale nie stetryczały całkiem).
 :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ZUZA 30 Wrzesień, 2013, 21:18:26
Chłopaki, a tu ode mnie buziaki  :-* :-* :-* :-* :-* :-* :-*
i jeszcze kilka- dla ramoli   :-* :-* :-* :-* :-* :-* :-*
a ten ostatni dla Joli   :-*

ZUZA


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 30 Wrzesień, 2013, 21:30:50
Panie Janku proszę dokladnie przeczytać co napisalem, piszę o działalności spolecznej. Nie o ukłdach politycznych.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 30 Wrzesień, 2013, 21:52:02
Panie Janku proszę dokladnie przeczytać co napisalem, piszę o działalności spolecznej. Nie o ukłdach politycznych.

 Kpisz czy o drogę pytasz ? Zejdź na ziemię. Ewka następnym razem wjadę Ci w pupę. Sorry nie jest to obietnica niemoralna. Ewa wie o czym mówię. Nie drażnij lwa.  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 30 Wrzesień, 2013, 22:15:30
Drodzy Panowie a raczej Chłopaki, dziś Wasze święto. Zrelaksujcie się, pogadajcie może o czymś przyjemnym, o motylkach w brzuchu lub na łonie natury, o d..ie maryni, o zimnym piwku lub czymś takim. Dajcie już sobie spokój z polityką.  :-* :-* :-*


www.youtube.com/watch?v=Ei0fIvKGpj4 (http://www.youtube.com/watch?v=Ei0fIvKGpj4#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: globus 30 Wrzesień, 2013, 22:16:07
Krysiu chłopaki u szewca kołki prostują
a ramole są w kościele
co niedzielę
dlatego całusa oddaję ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 30 Wrzesień, 2013, 22:32:53
Nie wiem o czym Pan pisze chyba do picia ktoś coś nalał:)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 30 Wrzesień, 2013, 22:55:36
Z dedykacją dla Wszystkich Pań z okazji dnia chłopaka:)

Мужской стриптиз (http://www.youtube.com/watch?v=zCw1P_-uf7k#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Robert Daszkiewicz 01 Październik, 2013, 10:38:16
Ach te nasze Panie... :)
(https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/1233610_543118669089777_235205838_n.jpg)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Październik, 2013, 13:19:31
www.youtube.com/watch?v=hCUgkUUufBo (http://www.youtube.com/watch?v=hCUgkUUufBo#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 01 Październik, 2013, 18:52:05
Nie wiem o czym Pan pisze chyba do picia ktoś coś nalał:)


 Bo widzisz harcerz ,gdybyś nie wiedział o czym piszę ,poddałbyś w wątpliwość moją orientację  seksualną. Ty jednak insynuujesz że ja nadużywam. 

PSY na pohybel wszystkim (http://www.youtube.com/watch?v=SqvUVM9PERA#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Październik, 2013, 19:38:56
To i ja wzniosę toast.  ;)

www.youtube.com/watch?v=cKF2GjRAUtE (http://www.youtube.com/watch?v=cKF2GjRAUtE#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Lider 01 Październik, 2013, 20:19:54
a to nie w tym wątku
czasem można się pomylić ;)
już przeniosłem się z postem tam gdzie powinienem trafić z tematem
pozdrawiam i przepraszam :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 01 Październik, 2013, 21:27:41
Coś pozytywnego na dzisiaj :)

//www.youtube-nocookie.com/v/fygkjJrlmCY?hl=pl_PL&amp;version=3&amp;rel=0

@harcerko, bo:
Cytuj
Cytuj
Wrażliwi odchodzą mendy zostają....
- by YT


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 03 Październik, 2013, 17:15:47
Tak sobie myślę, że ten spot reklamowy wzywający do pomocy Kamilowi pełni wiele ról. Wiem, że przede wszystkim jest to apel wyzywający ogól do pomocy jednostce ale nie tylko.
Parę dni temu weszłam na YouTube aby sprawdzić czy ilość wejść na spot reklamowy znacząco się zwiększyła czy raczej nie. To był dzień smutny dla mnie, gdyż przyznam, że miałam cholerną chandrę. Złożyło się na nią kilka czynników, wówczas moim zdaniem poważnych ale jak spojrzeć na to z dystansu to tak naprawdę nie było nic poważnego.
No więc wracając do tego spotu reklamowego, obejrzałam go i momentalnie w mojej głowie wszystko wróciło na właściwy tor. Zadałam sobie wówczas pytanie: "czym ty się tak przejmujesz durna babo, czy naprawdę masz powód żeby się  dołować i zatruwać od środka. Ciesz się, że nie musisz przeżywając tego co Kamil, doceń tą chwilę".
Wiadomo, jutro może nas zaskoczyć w różny sposób, może przynieść zarówno szczęście jak i tragedię, ale skoro dziś jest w sumie ok., to nie można się zadręczać z byle powodu i trzeba cieszyć się każdym drobiazgiem.
Naprawdę humor poprawił mi się natychmiast. Czasem żeby zdać sobie sprawę z własnego szczęścia, musimy dojrzeć tragedię drugiego człowieka.
Kamil to wspaniały i dzielny młody człowiek, cały czas trzymam za niego kciuki. Poza tym doszłam do wniosku, że polityka dzieli ludzi( oczywiście nie odkryłam Ameryki, bo każdy to wie) a nieszczęście drugiego człowieka a w wypadku mieszkańców Lubania wspólna chęć niesienia pomocy jednoczy ludzi. Pewnie dlatego, ze w polityce często chodzi i władzę i związane z tym korzyści a w pomocy drugiemu potrzebującemu człowiekowi o nasze dobre serce, o dzielenie się samym sobą. 

www.youtube.com/watch?v=E3t4yJvR-fE&list=PL34B1734CDD20A654 (http://www.youtube.com/watch?v=E3t4yJvR-fE#ws)
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Październik, 2013, 13:43:54
W niedzielę byłam razem z Emilem (moim synem)na ośmiogodzinnym szkoleniu kandydatów na Wolontariuszy Szlachetnej Paczki, było ciekawie, sympatycznie i powiem nawet, że rodzinnie. Oczywiście w Jeleniej Górze, ale muszę powiedzieć, że jestem dumna z mojego kochanego Lubania. Dowiedziałam się tam, że w Lubaniu już dawno skompletowano całą drużynę Wolontariuszy a jest to kilkanaście osób, nie powiem dokładnie ile żeby znów czegoś nie pokręcić. W Jeleniej miało być również kilkunastu Wolontariuszy, tu też nie powiem dokładnie ale wiem, że o tylko kilku więcej niż w Lubaniu i wiecie co, w Jeleniej, która jest przecież nieco większa od Lubania nie udało się skompletować pełnej drużyny. Nie wiem jak to wygląda dziś ale w niedzielę brakowało jeszcze trzech Wolontariuszy. Kiedy to usłyszałam poczułam jakąś taką radość, bo przecież Lubań to moje rodzinne miasto, więc świadomość tego, że nie brakuje w nim uczynnych i bezinteresownych ludzi bardzo podniosła mnie na duchu. BRAWO LUBAŃ.  

www.youtube.com/watch?v=klD3OxUnJfQ (http://www.youtube.com/watch?v=klD3OxUnJfQ#)

Wiem, że wyjdę na ckliwą, starą babę, ale ile razy oglądam takie rzeczy zawsze się wzruszam.  
Świat byłby o wiele piękniejszy gdybyśmy tak postępowali na co dzień. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 03 Listopad, 2013, 13:49:42
Pomyślałam o gwiazdach, tych, które Bero nam ukazuje, potem o naszej Krysi i jakoś tak mnie naszło. :)

 Nasza przyjaciółka

Ta najjaśniejsza gwiazdka,
lśni na portalu Lubania.
Niejedna jej powiastka,
rozmiękczyła nawet drania.

Jak się nazywa ta dama?
Chyba każdy z nas wie.
To Krysia nasza kochana,
która Zuzą się zwie.

A kto mi powie,
iż racji nie mam w tej sprawie,
ten wnet się dowie,
że łomot srogi mu sprawię.

Krysia, to ten gatunek człowieka, że gdy się o niej pomyśli, to od razu robi się weselej na duszy i cieplej na sercu. Jest moim niedoścignionym wzorem.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Hubert 03 Listopad, 2013, 14:50:26
Kto mi powie, że dla Joli
Zuza wcale nie jest wzorem,
Temu w ślepia sypnę soli
Pod kościołem dziś wieczorem.

Jolu, dziękuję za inspirację do napisania moskalika. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ZUZA 03 Listopad, 2013, 16:26:36
Jola-
;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D
 :-[ :-[ :-[ :-[ :-[ :-[
 :-* :-* :-* :-* :-*

no co ty?

Kto mi powie, że dla niego
jestem wzorem oraz guru,
temu kupię klocki lego
i zapiszę go do chóru!

Moskaliki mogą być durnowate? Co ty na to Hubert?






Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Hubert 03 Listopad, 2013, 16:43:10
Durnowate nie, ale prześmiewcze owszem. Bawiąc się tu słowem możemy sobie pozwolić na odstępstwa od żelaznych zasad rządzących moskalikiem. Twój jest dobry, bo zawiera groźbę jakby pod moim adresem skierowaną (zapisanie do chóru - toż to byłaby dla mnie prawdziwa męka). :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2013, 16:40:38
Cieszy mnie bardzo fakt, że w Lubaniu nie brakuje ludzi o dobrym sercu. Z tego co mi wiadomo lubańska Drużyna SuperW ( Wolontariusze Szlachetnej Paczki)) liczy sobie około 21 osób. W Jeleniej początkowo udało się zebrać 17 osób ale niestety kilka się wykruszyło. Oczywiście, ci, którzy pozostali, również tworzą wspaniałą Drużynę SuperW. Teraz wiele zależeć będzie od Darczyńców, od ich hojności i dobrego serca.
Gdyby nie było tylu potrzebujących, Projekt Szlachetna Paczka nie powstałby. Gdyby Darczyńcy nie decydowali się na ten szlachetny gest jakim jest podzielenie się z drugim człowiekiem, będącym w potrzebie, realizacja Projektu także nie byłaby możliwa. Darczyńca zapoznaje się z opisem rodziny, jej sytuacją i potrzebami i po wybraniu jej dokonuje zakupów i dostarcza dary do siedziby Drużyny SuperW, aby ta z kolei mogła przekazać je potrzebującym. Dlatego też gdyby zabrakło Wolontariuszy, którzy są ogniwem łączącym osobę będącą w ciężkiej, często rozpaczliwej sytuacji z Darczyńcą, wówczas ów cudowny Projekt też nie miałby miejsca. Trzeba wspomnieć też o Dobroczyńcach, są to osoby wpłacające dowolne sumy pieniędzy na konto SuperW.   
Brawo dla wszystkich Wolontariuszy Szlachetnej Paczki ale jak już wspanialszym wcześniej, widząc tak liczną SuperW w moim rodzinnym mieście Lubaniu, robi mi się ciepło na serduchu.
Nawet nie wyobrażacie sobie jakim wspaniałym doświadczeniem jest bezpośrednie uczestnictwo w Projekcie Szlachetna Paczka. Oczywiście piszę to z perspektywy  Wolontariusza.
Tak sobie myślę, że każdy polityk zanim rozpocznie swoją karierę, powinien popracować trochę jako Wolontariusz. Nie koniecznie w Szlachetnej Paczce, gdziekolwiek. Może wówczas były bardziej otwarty na drugą osobę i zaszczepiłby w sobie choćby namiastkę empatii oraz chęć działania przede wszystkim w interesie ogółu a nie tylko swoim i kolegów z paczki, której szlachetną bym nie nazwała.
I znowu zeszło na politykę ale gdy widzę tą naprawdę wspaniałą akcję oraz ostatnio ujawnione afery, te dotyczące nagrań związanych z kupczeniem stanowiskami wśród polityków to mam wrażenie jakby to były dwa zupełnie inne, równoległe światy. Jeden, dobry, normalny i drugi zepsuty, podły i bardzo egoistyczny.       
   


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Lider 04 Listopad, 2013, 17:26:39
Nie uważam aby polityka byla sama w sobie zła.
To zależy do czego ją wykorzystujemy. Jak z nożem: można nim kroić chleb i można nim komuś zrobić krzywdę.
Polityka to narzędzie sprawowania władzy w każdym systemie inaczej mielibyśmy anarchię i bezprawie.
Dzięki mądrej i dobrej polityce można sprawić dużo dobrego. Na przykład Józeł Piłsudcki, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski i inni patrioci dzięki polityce i walce wybili nam Polskę na niepodległość.
Inna rzecz, że jak każda branża, która przy nieuczciwym postępowaniu, może dać komuś poczucie władzy, szybkie pieniądze, posady itp, polityka przyciąga wielu nieuczciwych ludzi. Marnych pod względem moralnym, intelektualnym, staranności wykształcenia pod kątem funkcji jaką ma się ewentualnie sprawować ale za to wygadanych lub z szerokimi plecami.
Właśnie tacy ludzie sprawiają obraz brudnej polityki.
A na tym polega mądrość wyborcy aby wyłuskać tych uczciwych a jednocześnie przygotowanych do swej funkcji. Bo i tak ktoś rządzić będzie, a zniechęcając ludzi do dokonywania wyborów i nieinteresowania się polityką, czyli wpływania na własne życie ("bo polityka jest paskudna", "bo wszyscy w polityce to złodzieje" itp. ) otwiera się szeroko drzwi oszustom politycznym. Już oni zniechęcenie wyborców i uogólnienia potrafią wykorzystać. A tylko poprzez własny wybór można skutecznie wyeliminować z polityki nieuczciwych polityków.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2013, 17:46:25
Liderze ja nikogo nie oczerniam, stwierdziłam tylko fakty. Przecież tak ostatnio wygląda sytuacja w naszym kochanym kraju i wszyscy to widzą.
Ci, których wymieniłeś, to wspaniałe jednostki ale już nie żyją, odeszli do historii a życie toczy się tu i teraz.
Będę Ci wdzięczna, jeśli wskażesz mi przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu, tych którym można zaufać, bo targa mną wiele rozterek. Wiem, że oddanie głosu jest moim obywatelskim obowiązkiem, tylko jak podjąć dobrą decyzję, gdy w głowie tyle wątpliwości.
Oddając swój głos podczas najbliższych wyborów do Parlamentu, postąpię tak jak uczyniłam podczas poprzednich wyborów a mianowicie wybiorę tzw mniejsze zło i zagłosuję na PIS. Nie zgadzam się z wieloma poglądami tego ugrupowania, są jak dla mnie zbyt skamieniałe ale członkowie tego ugrupowania najbardziej budzą moje zaufanie jeśli chodzi o kwestię uczciwości. 
 :) :) :)
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Lider 04 Listopad, 2013, 17:51:11
Jakoś wszyscy musimy sobie poradzić swoimi sposobami ;).
Jakoś damy radę :) :) :)
Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 04 Listopad, 2013, 18:40:57
Mam pytanie. Czy potrzebujący mieszkańcy Lubania i okolic otrzymają coś ze „Szlachetnej Paczki”, czy wszystkie dary wyjadą gdzieś dalej?




  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 04 Listopad, 2013, 18:51:21
Wysłane: Dzisiaj o 17:26:39
Wysłany przez: Lider


Cytuj
Dzięki mądrej i dobrej polityce można sprawić dużo dobrego. Na przykład Józeł Piłsudcki, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski i inni patrioci dzięki polityce i walce wybili nam Polskę na niepodległość


Rocznica śmierci tyrana odpowiedzialnego za liczne morderstwa na domagających się godnych warunków życia robotnikach stała się kolejną okazją dla prezentowania jednostronnej, zakłamanej burżuazyjnej wersji historii.

Ostatnio pod hasłem "Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek" przy wsparciu rządu została zorganizowana apologiczna wystawa ku jego czci.
Jak przyznaje jeden z jej organizatorów "Naszą intencją było zwrócenie uwagi na ponadczasowe przesłanie tych myśli męża stanu, jakim był Piłsudski"
 
 
Jakąż to "wolność", "granice", "moc" i "szacunek" dał mieszkańcom II RP Piłsudski?!
 
Wolność - Obóz koncentracyjny i tortury dla przeciwników politycznych w Berezie Kartuskiej

http://www.1917.net.pl/node/2083 (http://www.1917.net.pl/node/2083)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2013, 20:55:59
Mam pytanie. Czy potrzebujący mieszkańcy Lubania i okolic otrzymają coś ze „Szlachetnej Paczki”, czy wszystkie dary wyjadą gdzieś dalej?


Moja droga, nie zamierzam tego komentować. Mogę tylko powiedzieć, iż z psychologicznego punktu widzenia, oceniając kogoś lub coś z góry, zanim cokolwiek się wydarzy, oceniamy to własna miarą. Tak niestety działa nasza podświadomość.
Zainteresowanych mogę jedynie odesłać na stronę  http://www.szlachetnapaczka.pl/ (http://www.szlachetnapaczka.pl/) , gdzie można szczegółowo zapoznać się z zasadami tego projektu.

Fire, wiem, że zdania na temat Piłsudskiego są podzielone. Jeśli chodzi o mnie, to raczej nie jestem jego ani zwolenniczką ani przeciwniczką. Był, przez jakiś czas sprawował władzę. Robił to tak jak potrafił najlepiej a że był dość ostry. Jedni to cenią, inni krytykują. Na tym polega demokracja, że możemy mieć odmienne opinie i nie musimy się bać wyrażając je. Tego co było nie zmieniamy, zawsze powtarzam, że lepiej skupić się nad tym co tu i teraz. Tak samo jest z Kwaśniewskim, nie lubię go, nie negując przy tym jego inteligencji a Ty z tego co pamiętam cenisz go bardziej ode mnie. I dobrze, mi to nie przeszkadza.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: edward osman 04 Listopad, 2013, 21:21:18
Magenta. Akcja "Szlachetna Paczka" polega na tym, że spośród wielu rodzin (w naszym przypadku są to rodziny lubańskie) wybierasz jedną. Jej potrzeby są wymienione na stronie "Szlachetnej Paczki". Marzenia poszczególnych członków rodziny realizowane są poprzez zakup rzeczy, które dana rodzina potrzebuje (są to np. ubrania, zabawki, sprzęt AGD). Po dokonaniu zakupu deponujesz zakupione towary w magazynie Szlachetnej Paczki (w ubiegłym roku był to MDK) i w danym dniu zdeponowana przez ciebie paczka do rodziny, którą się zaopiekowałaś. A zatem wszystko co tej rodzinie kupisz trafia do tej rodziny!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: arekc 04 Listopad, 2013, 22:16:32
Jak Lider napisze, że ziemia jest okrągła, to Fiire na 100% napisze, że płaska ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 04 Listopad, 2013, 22:19:52
Moja droga, nie zamierzam tego komentować. Mogę tylko powiedzieć, iż z psychologicznego punktu widzenia, oceniając kogoś lub coś z góry, zanim cokolwiek się wydarzy, oceniamy to własna miarą. Tak niestety działa nasza podświadomość.
Zainteresowanych mogę jedynie odesłać na stronę  [url]http://www.szlachetnapaczka.pl/[/url] ([url]http://www.szlachetnapaczka.pl/[/url]) , gdzie można szczegółowo zapoznać się z zasadami tego projektu.




Jolka! Powiem : no właśnie!

Wiem jak działa, bo moja córka w zeszłym roku działała w Szlachetnej Paczce we Wrocławiu i to ona robiła wywiady i kwalifikowała rodziny do paczki. Zadałam to pytanie, bo z tego co wiem w zeszłym roku wszystkie dary wyjechały z Lubania. Ja swego czasu na wszystkich portalach włącznie z L24 zamieściłam ogłoszenie ze samotna matka potrzebuje pralki. Nikt nie zechciał takowej podarować. Może będzie można w ramach Szlachetnej jej to zorganizować. Ludzie lubią zrywy pospolite i wielki szum więc może znajdzie się ktoś szlachetny i podaruje, już nie w ramach mojej prośby, tylko w ramach większej akcji. Tyle.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2013, 22:23:11
Jak Lider napisze, że ziemia jest okrągła, to Fiire na 100% napisze, że płaska ;)

No i tak ma być, czasy PZPR się skończyły i nie musimy wszyscy chórem mówić tego samego.
PS. A udowodnij mi, że ziemia nie jest płaska.  :) ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2013, 22:35:23
Jolka! Powiem : no właśnie!

Wiem jak działa, bo moja córka w zeszłym roku działała w Szlachetnej Paczce we Wrocławiu i to ona robiła wywiady i kwalifikowała rodziny do paczki. Zadałam to pytanie, bo z tego co wiem w zeszłym roku wszystkie dary wyjechały z Lubania. Ja swego czasu na wszystkich portalach włącznie z L24 zamieściłam ogłoszenie ze samotna matka potrzebuje pralki. Nikt nie zechciał takowej podarować. Może będzie można w ramach Szlachetnej jej to zorganizować. Ludzie lubią zrywy pospolite i wielki szum więc może znajdzie się ktoś szlachetny i podaruje, już nie w ramach mojej prośby, tylko w ramach większej akcji. Tyle.

Przykro mi ale ja Twoje pytanie odebrałam inaczej a jeśli znasz taką rodzinę to trzeba ją zgłosić, mam nadzieję, że nie jest za późno, bo już mamy nazwiska i adresy i chodzimy do rodzin i przeprowadzamy wstępne rozmowy. Mogę spytać naszego Lidera, on skontaktuje się z tym z Lubania. Ja mimo, że jestem w Jeleniej, zgłosiłam jedną rodzinę z Lubania i jeśli owa rodzina przejdzie pomyślnie weryfikację i się zakwalifikuje to będzie super.     


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: edward osman 04 Listopad, 2013, 22:39:17
Magenta. Zapewniam cię, że w ubiegłym roku zakupione paczki trafiły do lubańskich rodzin. Zresztą członkowie jednej z tych rodzin (obdarowanej w roku ubiegłym) w ramach podziękowania są wolontariuszami w tegorocznej Szlachetne Paczce.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 04 Listopad, 2013, 22:43:15
Magenta. Zapewniam cię, że w ubiegłym roku zakupione paczki trafiły do lubańskich rodzin. Zresztą członkowie jednej z tych rodzin (obdarowanej w roku ubiegłym) w ramach podziękowania są wolontariuszami w tegorocznej Szlachetne Paczce.


To dobrze.

Jola masz wiadomość na PW.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: arekc 04 Listopad, 2013, 22:45:24
Nie ma sensu pisać coś odwrotnie tylko dlatego, że się kogoś nie lubi.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2013, 23:04:21
Magenta. Zapewniam cię, że w ubiegłym roku zakupione paczki trafiły do lubańskich rodzin. Zresztą członkowie jednej z tych rodzin (obdarowanej w roku ubiegłym) w ramach podziękowania są wolontariuszami w tegorocznej Szlachetne Paczce.


Z tego co dowiedziałam się na szkoleniu, biorąc udział w projekcie to zdarza się dość często.
Sporo ludzi, którzy otrzymali pomoc ze Szlachetnej Paczki zostaje Wolontariuszami. Ludzie dzięki pomocy i świadomości, iż ktoś o nich myśli i chce im pomóc, odzyskuje wiarę we własne siły. Ludzie znajdują pracę, decydują się na założenie własnej działalności i tak, Ci którzy wczoraj otrzymali pomoc i dzięki temu zatliła się w nich iskierka nadziei, dziś stają mocno na własne nogi i sami pomagają innym.
Teresa, nie wiem, może źle się wyraziłaś i dlatego ja źle odebrałam Twoje słowa i dlatego zareagowałam we wredny sposób. Dlatego muszę to napisać. Przepraszam za te wredne słowa.  A wiadomość odebrana i w najbliższym czasie dam znać.     


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 04 Listopad, 2013, 23:09:41
Z tego co wiem, to w ubiegłym roku udało się zawiązać 300 paczek na terenie Lubania. Chyba nieistotne do kogo trafiły, skoro priorytetem są rodziny potrzebujące, gdziekolwiek by się nie znalazły. Prawda?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Tomi1602 04 Listopad, 2013, 23:14:55
Jolka! Powiem : no właśnie!

Wiem jak działa, bo moja córka w zeszłym roku działała w Szlachetnej Paczce we Wrocławiu i to ona robiła wywiady i kwalifikowała rodziny do paczki. Zadałam to pytanie, bo z tego co wiem w zeszłym roku wszystkie dary wyjechały z Lubania. Ja swego czasu na wszystkich portalach włącznie z L24 zamieściłam ogłoszenie ze samotna matka potrzebuje pralki. Nikt nie zechciał takowej podarować. Może będzie można w ramach Szlachetnej jej to zorganizować. Ludzie lubią zrywy pospolite i wielki szum więc może znajdzie się ktoś szlachetny i podaruje, już nie w ramach mojej prośby, tylko w ramach większej akcji. Tyle.

@MAGENTA. Projekt, (nie akcja) Szlachetna Paczka jest projektem ogólnopolskim, każdy kto poczuje chęć niesienia mądrej pomocy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej może wybrać rodzinę z całego kraju i zrobić jej paczkę. Stwierdzenie iż zeszłoroczne paczki z Lubania tylko wyjechały ni jak ma się do rzeczywistości. Możliwe, że ktoś z naszego miasta obdarował kogoś nawet z drugiego krańca polski, ale i zewsząd paczki do rodzin Lubańskich zjechały, wiele też mówiąc kolokwialnie "zostało w mieście". Jeśli zaś chodzi o pomoc samotnej matce, o której Pani pisze, to z przykrością informuję, iż czas pozyskiwania adresów rodzin (zgłaszania do projektu) trwał od lipca do końca września. Obecnie wolontariusze odwiedzają rodziny, to bardzo ciężki ale jakże piękny i emocjonujący okres, 16.11.2013 o godzinie 11:00 zostanie otwarta baza rodzin i każdy będzie miał szansę stać się bohaterem i odmienić czyjeś życie.

Pozdrawiam,

Szlachetna Paczka
Lider Rejonu Lubań
Tomasz Otton.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 04 Listopad, 2013, 23:47:55
No i wszystko jasne ale dobrze, że doszło do takiej dyskusji, bo dzięki temu ci, którzy to przeczytali lub ich znajomi, którym o tym wspomną, zainteresują się Projektem Szlachetna Paczka a im więcej zainteresowanych, tym lepiej, bo być może, ktoś zdecyduje się uczestniczyć w Projekcie w charakterze Darczyńcy, Dobroczyńcy lub też zdecyduje, że w przyszłym roku zostanie Wolontariuszem.  :) :) :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Listopad, 2013, 23:28:57
Przeczytałam Limeryk Huberta. Hubert to dla mnie mistrz tego gatunku. I chyba przez zazdrość też coś napisałam.  ;)


"Ojciec"  

 Pewien gruby „ojciec” z Dominikany
 namiętnie pochłaniał małe banany.
 „Czułości” miał w sobie wiele.
 Wiedzą to mali „przyjaciele”.
 Zaiste dlatego jest tak uwielbiany
                                                                    
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Listopad, 2013, 15:51:53
Wiem, że Hubertowi nie dorównam ale mimo to, czasem próbuję sobie po-rymować.

Pomocnik na niby

Na lokalnym placu,” nie pisz a pomagaj kolego”,
wykaligrafował jeden pismak do drugiego.
a gdy okazja pomocy była,
tego pierwszego tak zaskoczyła,
że okazał się, co do altruizmu lebiegą.                                                                  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Hubert 20 Listopad, 2013, 18:19:19
Zgrabnie, Jolu, całkiem zgrabnie.
Odnoszę wrażenie, że wiem, do kogo tym tekstem "pijesz". ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 20 Listopad, 2013, 19:20:57
Jolu Ty zdałaś a Hubertowi się zdawało  ;D ;D ;D  (+) oraz (+)  :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 21 Listopad, 2013, 17:37:29
I znowu jakaś głupota wpadła mi do łepetyny.  :)

Nieudane podrygi

Pewna panna z Płocka już wcale nie młoda,
której jakiś czas temu przygasła uroda,
pomyślała: zaszaleję jeszcze
aż mnie od stóp do głów przejdą dreszcze.
Nim się zebrała urosły jej wąsy i broda.

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Grudzień, 2013, 15:56:08
Dawno nie pisałam na swoim wątku. Ostatnimi czasy pochłonęła mnie Szlachetna Paczka. Nie żałuję, że brałam w tym udział. Przeżyłam tam wiele wspaniałych chwil, poznałam sporo wspaniałych ludzi. Mam na myśli Wolontariuszy Paczki. Byli różni ludzie, zdarzali się tacy w moim wieku, nieco młodsi ale przeważająca ilość, to przeważnie ludzie młodzi od nastolatków do dwudziestoparolatków. To naprawdę wspaniałe osoby, zaangażowane, pełne poświęcenia, bezinteresowne i bardzo wrażliwe. Na szkoleniu poznałam również Wolontariuszy z Lubania oraz z innych sąsiednich miast.
Teraz tyle się mówi o tym, że młodzież jest zła, rozwydrzona a ja się z tym nie zgadzam. Młodzi, którzy brali udział w projekcie, poza pogodą ducha i niesamowitą wrażliwością mieli w sobie sporo mądrości życiowej. Niejeden czterdziestoparoletni czy sześćdziesięcioletni osobnik, którego znam nie jest tak rozsądny i poukładany jak ci młodzi Wolontariusze. Z większością z nich się zakumplowałam i nie było z tym żadnego problemu. Wystarczy trochę otwartości i życzliwości do drugiej osoby. Najsmutniejsze w Paczce było chodzenie do domów i wypełnianie ankiet. Trzeba było zadawać osobiste pytania, ludzie się otwierali, niektórzy nawet płakali opowiadając o swojej niedoli a i mnie łezka w oku zakręciła się nie raz, gdy słuchałam zwierzeń tych ludzi. Potem oczekiwanie na Darczyńców. Ja miałam nawet jedną przykrą przygodę. Do jednej z Rodzin Paczkowych zgłosił się Darczyńca z zagranicy. Początkowo bardzo się ucieszyłam ale jak się potem okazało, było to nieporozumienie. Nie będę tu omawiać szczegółów ale albo ktoś robił sobie głupie kawały z bycia Darczyńcą albo po prostu był to ktoś niespełna rozumu bo i na takie osoby można natrafić za pośrednictwem Internetu. Druga sprawa, to moja kicia. Niedługo po tym jak zgłosiłam chęć bycia Wolontariuszem Paczki, moja kotka zachorowała dość poważnie, bo były zastrzyki, kroplówki, karmienie strzykawką i trochę łez z mojej strony. Nie wiedziałam wcześniej, że człowiek może aż tak przywiązać się do zwierzaka. Na szczęście trafiłam na wspaniałego Weterynarza. Bardzo się starał , nawet robił kotu zastrzyki w niedzielę i dzwonił do domu pytając o stan kota. Najfajniejsze jest to, że mimo wielu zabiegów było robione nawet USG, policzył bardzo mało za wizyty. Powiedziałam mu, że jest wspaniałym człowiekiem, i że ma więcej serca i oddania dla zwierzęcia niż mój lekarz rodzinny dla mnie. Po zakończonej kuracji zaniosłam Panu Weterynarzowi blachę ciasta. Bardzo się ucieszył.
W związku z Paczką była też jedna żenująca sprawa ale nie mogę i nie chcę o tym pisać. Powiem tylko tyle, że po tej sprawie jestem jeszcze bardziej dumna z tego, że Burmistrz Lubania jest taki a nie inny, bo ważna funkcja nie zawsze idzie w parze z klasą.
W trakcie trwania Paczki zepsuło mi się oświetlenie w kuchni a zaraz po Paczce zepsuła mi się lodówka, tak na amen. Dlatego jak przeczytałam post Piotra  o tym, że dobro wraca do nas ( choć sama też w to wierzę), to jednak trochę mnie to rozśmieszyło. Wiecie co jest najcudowniejsze w Paczce, uczucie gdy dostarczamy dary Rodzinie, której jesteśmy opiekunem, to właśnie chwila gdy ludzie otwierają paczki, wyciągają zawartość i się cieszą. Ludzie są wówczas zadowoleni, szczęśliwi, często płaczą i dziękują. W takich sytuacjach zawsze powtarzałam, że to nie nam należy się podziękowanie a Darczyńcy a my Wolontariusze jesteśmy jedynie skrzatami Świętego Mikołaja. Poza tym Rodzinom, które poznałam za pośrednictwem Paczki staram się pomagać poza nią.  Namówiłam pewna Panią, która mieszka w wynajętym mieszkaniu i ma nieuleczalnie chorego syna aby złożyła wniosek o przydział mieszkania. Inna pani, ta dla której zbierałam kasę na opał ma straszną wilgoć a mimo to, po nowym roku czeka ją spora podwyżka w czynszu. Władze Jeleniej nie mają oporów w kwestii podwyżek wszelkiego rodzaju. Dlatego powiedziałam tej Pani aby starała się z racji złych warunków mieszkaniowych o obniżenie czynszu, gdyż istnieje taka możliwość. Byłam w obu sprawach na rozmowie u Pani Wice Prezydent Jeleniej Góry.
Najfajniejsze jest to, że w naszej grupie paczkowych Skrzatów był Wolontariusz kierowca, który swoim autem i za własne paliwo przez cały dzień rozwoził z nami paczki z prezentami do Rodzin. Okazało się, że to Radny jeleniogórski i były Wice Prezydent tego miasta. Bardzo sympatyczny i dobry człowiek.  No więc, ten Pan Radny obiecał pomagać mi w sprawach mieszkaniowych tych Rodzin, które obiecałam wspierać w załatwieniu spraw w urzędach. Ten Pan Radny  swoją postawą zmienił nieco moją dotychczasową opinię o jeleniogórskich Samorządowcach.
A fakt, że ludzie z Lubania pomogli pani Danucie, spowodował, iż  przez chwilę powstała taka malutka więź między tymi dwoma miastami.  
I to by było na tyle.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM ZDROWYCH I RADOSNYCH ŚWIĄT
OBY NOWY ROK 2014 BYŁ DLA WSZYSTKICH SZCZĘŚLIWY I JESZCZE LEPSZY OD TEGO, KTÓRY PRAWIE DOBIEGA KOŃCA.


www.youtube.com/watch?v=cqLRkbZ01Yc (http://www.youtube.com/watch?v=cqLRkbZ01Yc#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 16 Grudzień, 2013, 18:37:03
 Joluś wielkie dzięki.  :-*[attachment=1]



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Grudzień, 2013, 19:30:19
Ależ nie ma sprawy Fire. ;D

(https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcReNOcjjoISzCp9kbdhu-D9cr-Xin5bY4L3gXKlV9Rs1vHg_EBz)

(https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRkRXydPKj7qTJDHxpdivUjbUno0ev5TKkm_Y71wcUZM6wa880kZQ)

A śpiewająca piękna Sabrina, dodatek gratis  :-*

www.youtube.com/watch?v=XymUJBRKpuc (http://www.youtube.com/watch?v=XymUJBRKpuc#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 16 Grudzień, 2013, 19:41:57
 Jolu wiedziałem że na Ciebie mogę liczyć. Moja Ty dobra wróżko  :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Grudzień, 2013, 19:53:15
Chyba raczej czarownico, ewentualnie czarodziejko. Wiesz, to taka wróżka z jajami.  ;D   :-*

www.youtube.com/watch?v=lkYTpya3H1o (http://www.youtube.com/watch?v=lkYTpya3H1o#)

PS. Nie wiem, czy ja kiedyś wreszcie spoważnieje  ???



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 16 Grudzień, 2013, 20:03:58
 Ok Jolu Czarodziejko  ;)
Cytuj
PS. Nie wiem, czy ja kiedyś wreszcie spoważnieje

 A po co ? Na powagę mamy czas. Mówią że poważnie to się w trumnie leży. Ale my żyjemy. Żyjmy więc tak jak chcemy.  :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 16 Grudzień, 2013, 21:08:10
Dlatego jak przeczytałam post Piotra  o tym, że dobro wraca do nas ( choć sama też w to wierzę), to jednak trochę mnie to rozśmieszyło.
A to, że stałaś się bohaterką najpiękniejszych dni w roku już Tobie nie wystarczy? :) Te kobiety ...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Grudzień, 2013, 21:58:51
A to, że stałaś się bohaterką najpiękniejszych dni w roku już Tobie nie wystarczy? :) Te kobiety ...


Ja jestem tylko skromnym narratorem i nieśmiałą animatorką paru pięknych gestów, na które decydują się ludzie wokół mnie, bo w ludzi trzeba wierzyć a gdy się w nich uwierzy, to oni w zamian wydobywają z siebie to, co najpiękniejsze.

www.youtube.com/watch?v=QBVRgC98WIQ (http://www.youtube.com/watch?v=QBVRgC98WIQ#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 16 Grudzień, 2013, 23:34:59
Nie pisałem o cechach Twojego charakteru, lecz o dobru, które powraca ze zdwojoną siłą.  :) Śmiało już możemy napisać, ze charakter, to większość z nas tu na forum ma trudny, ale w zamian dobre serce.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Grudzień, 2013, 10:54:11
Niech Ci będzie

(https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQqJUoFNdubk2S95e83TDBQHhVi9CRCZAP-L-5an1AifkQ1mPBQxw)

(https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRjNXChDkRYomH8ELeQqxSn39Hg-jOr0O8NxXKCdOYqUAGSKWhr)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 21 Grudzień, 2013, 13:52:46
SERDECZNE PRZEDŚWIĄTECZNE POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH BIEGAJĄCYCH PO SKLEPACH, ZAPIERNICZAJĄCYCH Z ZAKUPAMI W KIERUNKU DOMU, GOTUJĄCYCH BIGOSY, ZWIJAJĄCYCH GOŁĄBKI I WARZĄCYCH GALARETĘ, PLANUJĄCYCH ŚWIĄTECZNE WYPIEKI I KLEJENIE PIEROŻKÓW A TAKŻE DLA TYCH, ROBIĄCYCH PORZĄDKI. OBY WSZYSTKO SIĘ UDAŁO I OBY NIE ZABRAKŁO SIŁ.

NIECH TE ŚWIĘTA BĘDĄ UDANE, RADOSNE, SZCZĘŚLIWE ALE PRZEDE WSZYSTKIM ZDROWE. NIECH NIKOMU NIE ZABRAKNIE STRAWY NA STOLE. ZAPOMNIJMY O WZAJEMNYCH URAZACH, BĄDŹMY DLA SIEBIE ŻYCZLIWI, BO ŻYCIE MIJA TAK PRĘDKO I NAPRAWDĘ NIE WIADOMO CO WYDARZY SIĘ JUTRO.

SPRÓBUJMY ZMIENIĆ POWIEDZENIE "MĄDRY POLAK PO SZKODZIE " NA "POLAK TO DOBRY CZŁOWIEK, MĄDRY I PRZED I PO "


A NOWY ROK 2014 NIECH PRZYNIESIE NAM WSZYSTKIM SPEŁNIENIE MARZEŃ, ŻYCIE BEZ TROSK W ZDROWIU I DOSTATKU ORAZ MNÓSTWO RADOSNYCH NIESPODZIANEK.

www.youtube.com/watch?v=lQEv6OPsvfY&list=PLFmhDF69Y3fwU1DkdgX_0WeNt-mct9do0 (http://www.youtube.com/watch?v=lQEv6OPsvfY#)




Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 21 Grudzień, 2013, 16:10:00
Piękne życzenia  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 22 Grudzień, 2013, 11:31:04
Przed chwilą usiadłam do kompa aby wysłać na pocztę paru znajomym, których poznałam podczas Szlachetnej Paczki, przepisy na ciasta i pomyślałam, że wrzucę te przepisy też na Forum. Być może ktoś zechce ja wykorzystać. Ciasta  nie są pracochłonne ani zbyt kosztowne, nie trzeba ich piec i są dość smaczne. Robiłam oba, jako poczęstunek dla Darczyńców podczas finału Paczki.
Oto przepisy.

Ciasto z kaszy manny

Składniki na ciasto:
1 litr mleka, 13 łyżek stołowych kaszy manny, 1 szklanka cukru,
cukier waniliowy lub aromat (może być też śmietankowy), 1 kostka
margaryny, 2 łyżki czubate gorzkiego kakao,
2 duże podłużne paczki herbatników( w biedronce są fajne po około 2
złote paczka)
Składniki na polewę:
pól kostki margaryny, pół szklanki cukru i 2 czubate łyżki gorzkiego
kakao.
Wykonanie.
Od litra mleka odlewamy 1/3, resztę wlewamy do garnka( odpowiedni garnek
żeby mleko się nie przypaliło), wsypujemy szklankę cukru, cukier
waniliowy lub aromat, pokrojoną kostkę margaryny, 2 łyżki kakao i
zagotowujemy. Do odlanej porcji mleka wsypujemy kasze mannę( 13 łyżek),
dobrze mieszamy i wlewamy to do garnka gdy mleko z cukrem i margaryną
zacznie się gotować. Zmniejszamy gaz i gotujemy przez kilka minut ciągle
mieszając aż kasza odpowiednio zgęstnieje. Na dnie dużej blaszki
rozkładamy herbatniki, na herbatniki wylewamy gorącą masę i na tą
gorącą masę układamy drugą warstwę herbatników. Kiedy ciasto
ostygnie robimy polewę lub rozpuszczamy gotową(kupioną w sklepie) i
wylewamy ją na wierzch ciasta równomiernie.
Jak zrobić polewę. Bierzemy garnek nie za duży ale taki żeby można
było w nim wygodnie mieszać trzepaczką(nie tą do ubijania białek a tą
do mieszania mąki do sosu czy ciasta na naleśniki), wrzucamy do garnka
margarynę, gdy  zacznie się topić, dodajemy cukier i kakao, cały czas
mieszamy aby składniki się rozpuściły i przeniknęły nawzajem. Gdy
masa będzie gotowa, wylewamy ciepłą na ciasto. Ciasto jest najlepsze na
drugi dzień po zrobieniu, najlepiej przechowywać w lodówce.
Smacznego.  :)

Rafaello

1 litr mleka, 3 czubate łyżki stołowe mąki pszennej, 3 czubate łyżki
mąki ziemniaczanej, szklanka cukru, aromat  lub cukier waniliowy, kostka
margaryny, 1 opakowanie wiórków kokosowych 200g( w biedronce są dobre i
niedrogie) i dwie duże paczki krakersów solonych (również w biedronce są dobre jakościowo i niedrogie)

Od litra mleka odlewamy część aby rozrobić w niej po 3 łyżki stołowe
mąki jednej i drugiej. Pozostałe mleko, zagotowujemy dodając szklankę
cukru i aromat, do gotującego się mleka wlewamy to rozrobione z mąkami,
zmniejszamy gaz i gotujemy 2 lub 3 minuty ciągle energicznie mieszając,
tak aby nie było grudek. Ugotowaną gorącą masę wylewamy do dużej
miski i studzimy. Gdy masa jest odrobinę ciepła, dodajemy margarynę i
mieszamy tłuczkiem aż powstanie jednolita masa. kiedy masa będzie
gotowa, wsypujemy wiórki kokosowe( zostawiamy ok. ¼ wiórków do
posypania ciasta po wierzchu ciasta). Po dodaniu wiórek mieszamy
dokładnie ale mocno nie ucieramy aby nie zniszczyć struktury wiórków.
Następnie na dużej blaszce rozkładamy warstwę krakersów ale luźno, bo
jeśli będą bardzo ścisłe, to po napęcznieniu krakersy mogą unosić
ciasto do góry. Na krakersy nakładamy 1/3 masy i delikatnie ją
rozprowadzamy, potem następna warstwa krakersów i znów masa tak jak
uprzednio. Po raz trzeci, to samo, ale  cały czas musimy pamiętać aby
krakersy nie były ułożone zbyt ściśle. I znów na krakersy, trzecia
warstwa masy. Wierzch posypujemy równomiernie pozostała ilością wiórek
kokosowych.
Ciasto jest najlepsze na drugi dzień po zrobieniu, najlepiej
przechowywać w lodówce.
Smacznego  :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 22 Grudzień, 2013, 22:12:41
Domyślam się Jolu że jest to przepis na świąteczny smakołyk.  ;D Wprawdzie ja jestem mocno na bakier z sprawami kuchni, ale małżonka pewnie się skusi i przygotuje według Twojego przepisu. To coś nowego więc jest pokusa zwłaszcza że składniki są dostępne

Miłych świąt życzę  ;D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 24 Grudzień, 2013, 10:20:37
POLSKIE ŚWIĘTA W KRZYWYM ZWIERCIADLE

Bracia Figo Fagot -pastorałka (http://www.youtube.com/watch?v=vKhAlctLqhw#ws)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2014, 17:06:56
Nareszcie śnieg, tylko do diabła dlaczego z deszczem?  ;)

(http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2014/01/9e1e7da7ada40a312cea8a2592ee301f_original.png?1389783843)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 15 Styczeń, 2014, 18:29:10
BIAŁY ŚNIEG, BIAŁE FARTUCHY, NO I MOŻE TROCHĘ CZARNO BIAŁEJ SIERŚCI KOTA.

Nareszcie upragniona zima lecz czy naprawdę zima, tu i ówdzie napadało nieco śniegu, oczywiście z naciskiem na ówdzie, bo w Lubaniu , Jeleniej, to o śniegu w tej chwili tylko się mówi. Podobno północ Polski bardziej ośnieżona, ale jak się utrzyma ta pogoda, którą zapowiadają prognostycy, czyli dodatnie temperatury, to śnieg długo nie poleży, nawet jeśli trochę go napada.
Co się stało z zimą tego roku? Czasem sobie myślę,  że nasza piękna zima dostała zieloną kartę i siedzi w teraz USA, bo w tamtej części globu wyjątkowo śnieżnie i  mroźnie tym razem. Nie wiem czy wzmianki o globalnym ocieplaniu to wymysły naukowców czy fakt rzeczywisty ale naprawdę takiej zimy jak ta obecna to już dawno nie było. Przyroda przez to wszystko jest nieco zdezorientowana. Powiedziałabym nawet pomylona. Moja Kicia, bo tak się nazywa mój kot. Wiem, że to kretyńskie ale niestety uparcie nie reagowała na inne imiona, więc moja Kicia  przez te ciepłe dni w grudniu zaczęła intensywnie linieć. Biedaczka chyba zaczyna zmieniać sierść na letnią a tu przecież środek zimy ale tylko według kalendarza. W przychodniach ponoć zbierają żniwo przeróżne choróbska grypopodobne. Lekarze bidule narzekają na nadmiar pracy ale ja myślę, że nie jest im źle w tej naszej ojczyźnie. Dajmy na to w Niemczech, taki lekarz rodzinny w weekend czy święta odwiedza chorego w domu a u nas wywalczyli sobie wolne. W tygodniu lekarze rodzinni są jeszcze dostępni, choć czasem też trzeba poczekać z wizytą dzień, dwa lub trzy. O specjalistach to już nawet nie wspominam, bo jak ktoś poważnie zachoruje to albo płacze i płaci za prywatne badania albo zwyczajnie czeka go powolne umieranie. To żałosne i komiczne czekać ze zdiagnozowanym rakiem kilka miesięcy np. na tomograf czy na wizytę u specjalisty. Podobnie jest z chorobami serca. Swego czasu tyle było gadania o eutanazji, że jest zła, nie do przyjęcia i w ogóle be. Oczywiście, że uśmiercanie jest złe, choć jeśli chodzi o szczególne przypadki ludzi żyjących na co dzień w ogromnym cierpieniu i bólu ale nie o to mi teraz chodzi. Chodzi o to, że to co dzieje się z naszą służbą zdrowia, lekceważenie chorych, limity wydatków na onkologię czy kardiologię no i często lekceważący stosunek lekarzy do ludzi w podeszłym wieku. Przecież to można jak nic porównać do powolnej eutanazji, skazuje się tych ludzi na cierpienie, oczekiwanie na śmierć. A wracając do białych fartuchów ale nie mam na myśli salowych i pielęgniarek, które ciężko pracują, często za marny grosz. Mam na myśli panów lekarzy. Gdzie im będzie tak dobrze, wynagrodzenia jak na zachodzie a praca raczej w stylu wschodnim. No i znów sobie ponarzekałam, jakoś tak nie wiem nawet kiedy, zrzędzenie mi się uaktywniło.
Życzę nam wszystkim dużo, dużo zdrowia w tym Nowym Roku, no i trochę śniegu tej zimy.

www.youtube.com/watch?v=LPFIM-WOpD0 (http://www.youtube.com/watch?v=LPFIM-WOpD0#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Styczeń, 2014, 16:13:35
Niedawno poznałam ciekawą kobietę bardzo sympatyczną a jednocześnie odważną.  Opowiedziała mi pewną historię. Imię taj pani oczywiście zmieniłam. Powiedzmy, że ma na imię Dorota
W Cieplicach na głównej ulicy jest taki hotel, którego nazwa zbliżona jest do królowej kwiatów. W tym hotelu bardzo często poszukują osoby na stanowisko pokojowej. Podobno często ogłaszają się na Jelonce. Ich wymagania w stosunku do kandydatki na owe stanowisko, to 25 do 35 lat, dyspozycyjna, pracowita, itp. Stawka 5 złotych na godzinę.
Pani Dorota pracuje ale zamierzała zmienić pracę i w związku z tym często przegląda ogłoszenia na różnych portalach. Kiedy przeczytała ową ofertę hotelu z Cieplic odrobinę się poirytowała.  Wymagania spore a wynagrodzenie żenująco niskie. Poza tym praca pokojowej to ciężki kawałek chleba. Z tego co wiem o pani Dorocie, jest dość odważna i często reaguje w takich sytuacjach, więc wysłała e-mailem do tego hotelu wiadomość pt.: CV -pokojowa . Chciała mieć pewność, że ją otworzą i przeczytają. Treść tej wiadomości była mniej więcej  taka: jak można tak wykorzystywać ludzi , ogłaszacie się często, przyjmujecie ludzi na próbę bez umowy i składek i tak w kółko. Poza tym co to za stawka 5 złotych, gdzie szacunek do człowieka. Jeśli szkoda wam zapłacić godziwie za pracę to radzę, wziąć ściereczkę do ręki, zdjąć szpileczki i osobiście zabrać się do roboty.

Moim zdaniem w tej wiadomości nie było nic obraźliwego. Pani Dorota pisząc i wysyłając ową wiadomość udowodniła jedynie , iż jest osobą, która mimo tych dziwnych i wrednych czasów nie utraciła własnej godności.
Po paru dniach pani Dorota otrzymała z hotelu odpowiedź na swoją pocztę e-mailową  a brzmiała  ona następująco:
"Wal się na ryj"
Osobiście, żałuję jednego, że w dzisiejszych czasach jest za mało takich osób jak pani Dorota. Mówiłam jej, że mogłaby skontaktować się z jakimś serwisem informacyjnym i nagłośnić sprawę. Oczywiście przed zamieszczeniem tego wpisu na Forum spytałam ją o zgodę.  Była jak najbardziej za.
Mimo wszystko uważam, że świat  nie jest taki zły jakby się wydawało na pierwszy rzut oka a zmienić go mogą tylko ludzie odważni.
 
www.youtube.com/watch?v=m5TwT69i1lU (http://www.youtube.com/watch?v=m5TwT69i1lU#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 17 Styczeń, 2014, 23:06:48
BIAŁY ŚNIEG, BIAŁE FARTUCHY, NO I MOŻE TROCHĘ CZARNO BIAŁEJ SIERŚCI KOTA.

Nareszcie upragniona zima (...)
Życzę nam wszystkim dużo, dużo zdrowia w tym Nowym Roku, no i trochę śniegu tej zimy.



[attachment=1]


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 19 Styczeń, 2014, 23:12:22
(http://kotlet.pl/content/images/taki-standard-139008612579.jpg)

I w ten oto sposób, błądząc po bezkresach internetu dowiedziałam się, że od czasu do czasu bywam debilem.   ;D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Styczeń, 2014, 20:51:06
Dostałam od znajomej fajny przepis na ciasto bez pieczenia, więc wrzucam go na swój wątek.
Nie samą polityką człowiek żyje.  ;)


Wykwintny placek bez pieczenia

Składniki:
2 paczki prostokątnych krakersów
mała puszka masy krówkowej
kilka łyżek płatków migdałowych
słoik dżemu z czarnej porzeczki

I masa:
2 szklanki mleka
opakowanie kokosu (100g)
pół kostki masła
2/3szklanki cukru
1/2 szklanki mąki (2 łyżki ziemniaczanej i reszta pszennej)
Gotujemy szklankę mleka z cukrem i kokosem. Drugą szklankę mieszamy z mąkami, wlewamy do gorącego mleka. Gotujemy budyń.
Kiedy masa ostygnie, miksujemy z miękkim masłem

II masa
500ml śmietany kremówki 30%
galaretka z owoców leśnych
1/2szklanki wody
Galaretką rozpuszczamy w gorącej wodzie. Śmietanę ubijamy na sztywno, na koniec delikatnie wlewamy ostudzoną galaretką (dalej miksując)

Prostokątną blachę wykładamy papierem do pieczenia. Układamy warstwę krakersów i wykładamy masę kokosową. Na to druga warstwa krakersów, a na nią masa krówkowa. Wykładamy kolejną warstwę krakersów, a na nią dżem porzeczkowy, a następnie masę śmietanową. Posypujemy uprażonymi na patelni płatkami migdałowymi (uwaga trzeba uważać bo płatki szybko się przypalają podczas prażenia)

Ja zmieniłam śmietanę 30 % na jogurt grecki ale bez ubijania i dodałam 1 galaretkę więcej a masło zmieniłam na margarynę tortową.
Smacznego  :) :) :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Styczeń, 2014, 20:28:02
"Głupotka w zastępstwie"

W zajefajnym miasteczku Lubaniu
obiecał Kukiz Paweł być na spotkaniu
a jak przyszło co do czego
padło na Jolkę i Firego
więc skończyło się na błaznowaniu.  ;)

PS. Nieraz słuchałam wypowiedzi Pawła Kukiza w mediach, on mówi naprawdę mądre rzeczy. Sama bym chętnie posłuchała go na żywo. Ciekawe czy planuje też odwiedzić Jelenią   :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 25 Styczeń, 2014, 22:04:01
Coraz lepiej Ci to wychodzi  :)
(+)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 26 Styczeń, 2014, 14:23:26
Kukiz to fajny gość, szkoda tylko, że niektóre ugrupowania podczepiają się pod niego po to tylko aby nałapać sobie punktów. Polityka ze szczerością ma tyle wspólnego co kwasek cytrynowy z cytryną.  ;) :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 06 Luty, 2014, 09:40:00
Tajemniczy wielbicielu, dziękuję za pamięć i związane z nią minusy. Jeżeli przynosi Ci to ulgę, to nie żałuj sobie. Cieszę się, że mogę komuś ulżyć w tak prosty sposób. A oto piosenka dla Ciebie.
Pozdrawiam i naprawdę nie mam żalu :) ;)

www.youtube.com/watch?v=Vg5HIMnPx7k (http://www.youtube.com/watch?v=Vg5HIMnPx7k#)

A teraz z innej beczki. Tereso, Piotrze, Borysku, Fire, jeśli Wasze deklaracje w sprawie przystąpienia do Stowarzyszenia były na serio, to w przyszłym miesiącu będę próbować coś działać w owym kierunku.  :) :) :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jeżyk 06 Luty, 2014, 15:15:45
Jolu, a może to początki kampanii wyborczej i niektórzy próbują zdyskredytować innych ? Trudno powiedzieć :D Tak czy inaczej ode mnie masz + Znam Cię wystarczajaco dobrze i wiem że "Służba bliźniemu" nie jest Ci obca  ;D ;D ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 06 Luty, 2014, 19:23:43
Jola, od czasu gdy pojawił się nick Jaksa Obodryc (jakiś klon) to przybyło mi tych minusów już sporo. Jeśli chodzi o Twoje pytanie, to tylko daj znać.  (+)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 06 Luty, 2014, 19:32:34
Hehe, odkąd Jaksa, tzn. Ewa pojawiła się pod dziesiątym wcieleniem dostałem ich więcej w 2 dni niż przez ostatnich 6 lat.   8)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 06 Luty, 2014, 19:45:29
Jaksa?
Panie Piotrze nawet ja harcerz wiem, że tonem znanym podaje  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 06 Luty, 2014, 19:48:51
Ach tak. Ho, a już myślałem, że mnie Ewa nadal nie lubi.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 06 Luty, 2014, 20:29:09
Hehe, odkąd Jaksa, tzn. Ewa pojawiła się pod dziesiątym wcieleniem dostałem ich więcej w 2 dni niż przez ostatnich 6 lat.   8)

 Piotr nigdy nie zwracałem na to uwagi. Masz jednak rację. "Dziesiąte wcielenie "przeżywa wielkie frustracje. Jednak w moim przypadku minusy wzmacniają mnie.  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 06 Luty, 2014, 20:34:02
Ale macie problem.... to stawiajcie plusy (nie Jaksie oczywiście)  :)

Masz Ci Fajer plusa  8) :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 06 Luty, 2014, 20:41:12
Ale macie problem.... to stawiajcie plusy (nie Jaksie oczywiście)  :)

Masz Ci Fajer plusa  8) :P

 I vice wersal  ;D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 06 Luty, 2014, 21:27:37
Piotr nigdy nie zwracałem na to uwagi. Masz jednak rację. "Dziesiąte wcielenie "przeżywa wielkie frustracje. Jednak w moim przypadku minusy wzmacniają mnie.  ;)

On nie lubi nas wiec my jego tez nie darzymy sympatią. Jaksa odwiedza właśnie śmietnik historii ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 06 Luty, 2014, 21:32:43
On nie lubi nas wiec my jego tez nie darzymy sympatią.

(+)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 06 Luty, 2014, 22:06:11
 Oj były to czasy. Powiadasz śmietnik. A tak śmietnik. Historia pisze się sama.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Marzec, 2014, 16:18:05
Długo mnie nie było ale jestem znów. Serdecznie wszystkich pozdrawiam i tych którzy mnie lubią i tych, którzy mnie nie lubią. Ja życzę dobrze wszystkim bez wyjątku.
Teresa masz rację z tym cytatem "zawsze uśmiechaj się do życia, przecież kiedyś musi się zrewanżować", to najświętszą prawda. Jeśli będziemy dobrzy dla innych i będzie to szczere, nie wymuszone, tak prosto z serca, to wówczas prędzej czy później świat stanie się dla nas bardziej przyjazny i ludzie bardziej serdeczni a kto uważa inaczej, ten trąba.
Tereso, życzę Ci dużo, dużo zdrowia. Co do tej Ukrainy, to nie będę ściemniać, naleciałości historyczne zrobiły swoje, nie lubię ten nacji ale to, co uczynili ludzie na Ukrainie ostatnimi czasy jest super. Ten naród może jest zawzięty, może ludzie bywają tam wredni ale trzeba im przyznać mają jaja. Wielki szacun za upór i konsekwencję. Szkoda, że nam Polakom tego brakuje.
Fire dzięki Ci, po prostu za to, że jesteś, że masz odwagę być szczery, no i za to, że odkryłam w Tobie pokrewną duszę. Często mamy podobne poglądy, mimo, że Ty lubisz Kwacha a ja nie. Oczywiście nie neguje jego inteligencji ale niestety w moich oczach jego wady znacznie przerastają zalety.
PS. Fire, przeczytałam niedawno "Jedenaście minut" Paulo Coelho. Już wiem, dlaczego ten pisarz tak Cię zafascynował.
Dzięki losowi za obecnego Burmistrza, mimo krytyki pod jego adresem, która do mnie dociera. Tak to już jest, w czasie trudnym, bo czasy nie są wesołe, trzeba na kogoś ponarzekać a jeśli nie na przysłowiowego Żyda czy innego kozła ofiarnego, to na obecną władzę. Najbardziej narzekają, ci, którzy po zmianie władzy w Lubaniu stracili różne przywileje i oczywiście, ci, którymi łatwo manipulować. Mądry człowiek patrzy, słucha, analizuje i wyciąga własne wnioski. Bieda, której teraz nie brakuje też niestety wzbudza w nas nie tylko niemoc i żal ale i niechęć lub wręcz ślepą nienawiść. Rozumiem to, trudno jest być szczęśliwym i obiektywnym, gdy brakuje na chleb, opłaty czy inne podstawowe potrzeby ale zdrowy rozsądek naprawdę ułatwia życie i uwalnia od wielu negatywnych emocji.
Dzięki losowi za normalnych i rozsądnych Redaktorów na L24.
Dzięki za obecność na Forum takich osób jak Borys, tolerancyjny, rozsądny, mądry a jednocześnie zadziorny i szczery w osądach, czasem aż do bólu.
Dzięki losowi za różne, choćby maleńkie pozytywny, które dostrzegam wokół i nie chodzi mi o Lubań, o Jelenią też. A może to ja jestem jakaś inna i dostrzega świat bardziej kolorowy, przyjazny i dobry niż inni. Być może jestem trochę szalona ale jeśli nawet to nie chcę znormalnieć.
Ja naprawdę wiem, co to znaczą problemy ze zdrowiem, choroba dziecka, paniczny strach spowodowany przemocą, której zaznałam i w dzieciństwie i w życiu dorosłym,   niedostatek dnia codziennego itp podobne rzeczy ale też wiem czym jest optymizm, wiara w siebie i innych, dostrzeganie radosnych drobiazgów. Kiedyś przeczytałam taki cytat: " klucz do drzwi za którymi znajduje się szczęście, jest ukryty w naszej głowie".  Niestety nie pamiętam, kto był autorem ale te mądre słowa zostały w mojej pamięci i chyba nigdy ich nie zapomnę. No chyba, że dopadnie mnie skleroza.

Kasia Kowalska - To Co Dobre (http://www.youtube.com/watch?v=2bIn-jurWhM#ws)
 
 
     


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 01 Marzec, 2014, 18:33:32
Oooo  :-[ Nasza Jolunia wróciła. :-*

 A jestem ponoć szczery. Ok.Ja wiedziałem że Jola wróci.  :P


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Marzec, 2014, 18:46:53
Bo ja jestem jak bumerang  Niestety zawsze wracam  :-* ;)
lub jak to UFO

(http://supergify.pl/images/stories/mini_gify/ufo/ovnm0006.gif)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 01 Marzec, 2014, 18:52:25
 Dlaczego niestety.  8) Stety,stety Jola  ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Marzec, 2014, 15:28:30
 Czy dla świętego spokoju trzeba całować świnię w dupę.

Tak sobie myślę że ta pobłażliwość Europy i reszty liczącego się świata wobec Putina umocniła go tylko w przeświadczeniu, iż jego ewentualne poczytania mogą być całkowicie bezkarne a jak wiadomo, świadomość bezkarności mobilizuje zarówno jednostki skłonne patologicznie jak i bezwzględnych dyktatorów do eskalacji tychże działań. Nie jestem pieniaczem i bardzo sobie cenię pokój na świecie ale wiem też, że chowanie głowy w piasek czasem przynosi o wile gorszy efekt od stawiania czoła patologii jaką w tym wypadku są dyktatorskie poczynania rosyjskiego przywódcy.
Analogicznie było ze mną i moim były ex. Początkowo pił mało, potem coraz więcej i częściej, początkowo posuwał się jedynie do przemocy słownej i gróźb wobec mnie a ja siedziałam cicho, bo głupia pinda, myślałam, że jeśli się podporządkuję i nie będę go prowokować, to sytuacja z czasem się unormuje. Niestety doprowadziło to do eskalacji agresji w moim związku i  dochodziło do rękoczynów. Przez jakiś czas to znosiłam i wówczas nie chodziło już tylko o święty spokój ale w grę wchodził mój lęk , który w miarę narastania agresji wobec mojej osoby również narastał. Na szczęście przyszedł dzień opamiętania, gdy stwierdziłam, iż tak dalej nie może być i zaczęłam wzywać policję podczas awantur a jeśli dochodziło do rękoczynów, chodziłam do lekarza i robiłam obdukcję a gdy doszłam do wniosku, że on się nie zmieni, wyprowadziłam się na jakiś czas z domu i założyłam sprawę o rozwód. Chociaż bałam się go jak diabla z piekłam rodem, nie wycofałam się, dostałam rozwód, przyznano mi opiekę nad dziećmi. On niestety nie przestał pić do dziś i jeśli ogranicza spożycie trunków, to tylko z powodów zdrowotnych. Przez jakiś czas po rozstaniu byłam zagubiona, znerwicowana ale raz dwa się pozbierałam a dziś patrząc na to z perspektywy czasu, widząc to jak potoczyło się moje dalsze życie wiem, że postąpiłam słusznie. A znam niektóre kobiety podporządkowane swoim despotycznym partnerom, które tkwią w takich związkach wiele długich lat, regularnie dostają łomot od swoich „panów”. Ja nazywam ten typ „Niewolnica Izaura”. A przecież życie mamy tylko jedno. Wniosek z tego taki, że warto się postawić i powiedzieć NIE. I jeśli Unia Europejska i Stany Zjednoczone będą nadal takie wyrozumiale i uległe, to rezultat może być opłakany. Tak się składa, że  odpowiedzialność polega także na stanowczości . Świat tak się zachowuje wobec Putina jakby zupełnie nie miał jaj(oczywiście świat, nie Putin) a chowanie głowy w piasek, gdy jest problem jest gorsze od całowania świni w dupę. Co to za Referendum pod lufami karabinów? Czy tak wygląda demokracja, bo moim zdaniem to dyktatura.
Pozdrawiam serdecznie Janka czyli Firego i zdrówka życzę. Teresę vel Magentę również serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrówka. A tak w ogóle, to teraz w okresie wzmożonych infekcji grypowych  życzę zdrówka wszystkim Forumowiczom.

www.youtube.com/watch?v=i00fmNRE-w0 (http://www.youtube.com/watch?v=i00fmNRE-w0#ws)
 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 17 Marzec, 2014, 17:37:00
Jolu! Fajnie, że o mnie pamiętasz.  :-* :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 17 Marzec, 2014, 17:44:05
Jolu, ja widzę to trochę inaczej. Mam siostrę, która ma męża, kiedyś zaczynał jak "Twój były" najpierw pił, potem pił więcej i krzyczał, aż tu nagle!! do mojego domu wpada siostra z podbitym okiem oraz informacją, że właśnie dostała w p,,,,ol od męża. To miało miejsce około 10 lat temu, po mojej wizycie u szwagra teraz mąż mojej siostry to przykładny ojciec i obywatel. Tak więc myślę, że zachód czeka na Putina tak jak Ty czekałaś na rękoczyny tak oni czekają na strzały z armat


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 17 Marzec, 2014, 18:06:36
Zorż, to proste, Twój szwagier był a raczej jest reformowalny i super, bo z korzyścią dla Twojej siostry ale niestety ludzie bywają różni i różnie reagują na poszczególne bodźce. Nie każdego można wychować mordobiciem lub jakimiś innymi, mniej brutalnymi sposobami. Mój ex trochę inaczej reagował na interwencje mojego brata ale to już raczej nie jest temat do omawiania na Forum i nie próbuj mnie wpędzać w poczucie winy, bo nie zamierzam czuć się winna z powodu nieodpowiedzialnego podejścia do życia dorosłego osobnika.   :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 17 Marzec, 2014, 18:12:17
W innej tonacji:

https://www.facebook.com/photo.php?v=10151778690637576 (https://www.facebook.com/photo.php?v=10151778690637576)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: oaza 17 Marzec, 2014, 18:48:18
Wszystko się zgadza poza jednym, każdego można doprowadzić do stanu używalności, w zależności od stosowanych metod, mordobicie pijanego??? to nie w moim stylu, szwagra zamknąłem w piwnicy z zaklejonymi ustami, należy wykorzystać słabość przeciwnika i wiedząc jaki kac sięgnie delikwenta. Po trzech dniach za szklankę wody zrobił wszystko, do tego zrozumiał swój błąd, poza tym brzydzę się damskimi bokserami, dla mnie to cioty nie faceci, i jeśli teraz czyta to jakiś facet, który kiedykolwiek podniósł rękę na kobietę, to niech pamięta, że są faceci, którzy tego nie robią i tego nie cierpią. A co do meritum, Pan Putin i tak będzie robił co będzie chciał, wszystkie działania będą na granicy przewinienia, więc rozwój wydarzeń jest przewidywalny a jeśli ktoś myśli, że UE nałoży jakieś konkretne sankcje, niech się puknie w dyńkę i przemyśli globalnie sytuację


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 17 Marzec, 2014, 19:16:05
Joluś nie uratowałaś swojego związku. Chwała Ci za postawę. Jesteś teraz wolną i jak mniemam w miarę szczęśliwą kobietą. Nie zabiłaś chwasta. Użyłaś półśrodków. Efekt osiągnęłaś.  Pozwólmy zatem Ukrainie i Rosji na ich wybór. Nie demonizujmy i nie przeceniajmy roli Putina. Oni poradzą sobie bez Europy. Europa bez nich nie. Jakoś tak to widzę.

 ŻORŻ ależ z Ciebie jest brutal. Znam Twoje warunki fizyczne. Pewnie gdybyś chciał szwagra zjadłbyś na śniadanie. Ja pewnie tak bum zrobił. Nie,no rozbawiłeś mnie. Przecież ta piwnica śni mu się do dzisiaj. Masz (+)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: ŻORŻ 18 Marzec, 2014, 11:18:03
fajer, właśnie, tak jak piszesz, Rosja jest potrzebna europie, Europa Rosji nie do końca,  też uważam, że demonizacja sytuacji jest lekko przesadzona, do tego dorzucić należy mentalność Ukraińców i Rosjan i na dobrą sprawę nic nam do nich a gadanie, że zajęli terytorium, że referendum pod karabinami, należy traktować li tylko ze strony bliskości ściany wschodniej, wszak w Syrii nie mają pojęcia o tym konflikcie a tam to się dzieje. Co do szwagra on też nie ułomek ale między nami jest wsio wpariatkie


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: MAGENTA 18 Marzec, 2014, 13:34:30

DOBRE!

123 proc. frekwencji w Sewastopolu   :D :-\

„Prawdziwe cuda działy się w czasie referendum na Krymie. W Sewastopolu głosy oddało... 123 proc. uprawnionych do głosowania. (…)”

http://gosc.pl/doc/1923455.123-proc-frekwencji-w-Sewastopolu (http://gosc.pl/doc/1923455.123-proc-frekwencji-w-Sewastopolu)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 18 Marzec, 2014, 14:59:09
Nie ma co się dziwić, kiedyś u Ruskich gruszki na wierzbie rosły, to i frekwencja 123 % jest możliwa.  ;)
Przypomina mi się kawał o Putinie.

(http://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201304/1365820993_by_MICHUteam_600.jpg)

Może ten człowiek jest potężny, może bezwzględny, ale w moich oczach był i jest przede wszystkim  żałosny.  :)

PS. Zorż, jeśli chodzi o Syrię sytuacja wyglądała podobnie, dla mnie to również było całowanie świni w dupę i chowanie głowy w piasek. Ruski i Chińczyk nie dali zgody, więc cała reszta schowała się do kąta. Żałosne.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 18 Marzec, 2014, 19:43:09
Joluś ,ale orkiestra gra do końca. Schowaj szabelkę. Przyda Ci się na lokalnym podwórku.  :-*


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 19 Marzec, 2014, 09:52:22
Fire, nie wojuję a jedynie wyrażam swoją dezaprobatę. Wierzę szczerze w to, że Putin prędzej czy później wpadnie w sidła własnej arogancji i obłudy. Pamiętasz jaki potrężny był swego czasu Zawiązek Radziecki. Zdawało się wówczas, że będzie wieczny i niezniszczalny a jednak dziś to już tylko wspomnienie z przeszłości. Na szczęście w przyrodzie nic nie ginie a ja naiwnie wierze w sprawiedliwość ale chodzi mi o sprawiedliwość losu.
Fire, co do lokalnego podwórka, to mamy na nim niektóre bezkarne szare eminencje. O jednym już pisywałam a o innym zamierzam wkrótce napisać. Tak na zdrowy rozsądek to nie muszę tego robić, bo i po co. Nie zamierzam wchodzić już w politykę, nie mam z tego żadnych wymiernych korzyści a wręcz przeciwnie, narażam się niektórym ale grzechem byłoby nie korzystać z tego dobrodziejstwa jakim jest dziś internet a obłudę i lokalne układziki trzeba piętnować.  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 01 Kwiecień, 2014, 00:49:06
[attachment=1]

Klakierstwo pełną gębą...

Panie Arku dziwne jest że Pan jeszcze tego nie zrobił (nie wybudował się) przy tak ciepłej posadce....

W dzisiejszych czasach budowa domu nie jest tak trudna jak jeszcze kilka lat temu kiedy ludzie nie mogli utrzymać wystarczajacego kredytu lub wogóle go dostać.
Przykład znam jeden młody chłopak pracujący w energetyce (oczywiście nie Lubańskiej bo zaraz by się zaczeła nagonka i szukanie "bogacza") żona bezrobotna, trójka dzieci w wieku szkolnym... oszczedzał, wział kredyt i powoli zaczął budowę, sam wszystko robił jednego roku to, drugiego roku tamto i jakoś się udało...Bo umiał coś sam zrobić w większości nie wynajmując ekip...

Więc ja nie widzę sensu z tłumaczenia się tutaj co kogo obchodzi czy włodarz się buduje czy nie szczególnie przy tak ciepłym stołku...

Śmieśzne jest to że 84 osoby "lubią to", że Pan A. się nie buduje... oj ludzie, ludzie.

Co kogo interesuje to oświadczenie jak zostało ono udostepnione dla znajomych... w celu pocieszenia ? wyzalenia sie ?



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: edward osman 01 Kwiecień, 2014, 00:57:12
Po działaniach melioracji widać, że "fanklubikowi" burmistrza brakuje już amunicji i działają w myśl zasady "tonący brzytwy się chwyta".


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 01 Kwiecień, 2014, 01:00:40
nie ma żadnego faunklubu, jest sprzeciw przeciwko obecnej władzy tak samo jek na tym forum jest wszech obecny zachwyt... jest chęć zmian, czekam na godnego następce.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Kwiecień, 2014, 01:24:14
Spodziewałam się tego ataku ze względu na jeden z moich ostatnich komentarzy.
I powiem tak. Zdrowia życzę, no i może miłych snów Panie Melioracjo. 

Eugeniusz Bodo - Ach, spij, kochanie - Miłość z czarnej płyty (http://www.youtube.com/watch?v=1PhkKUyHz5Q#ws)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: janus58144 01 Kwiecień, 2014, 07:43:12
Melioracjo skąd ta nerwowość? "Spółdzielnia" się sypie? Źródełko profitów wysycha?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 01 Kwiecień, 2014, 13:17:56
janus58144 szlifierka z jeleniogórskiej się psuje ?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Prowincjusz 01 Kwiecień, 2014, 22:22:50
...widać, że "fanklubikowi" burmistrza brakuje już amunicji i działają w myśl zasady "tonący brzytwy się chwyta".
To i tak nic, w porównaniu do PSL... w tym przypadku, można powiedzieć, że małpie dano brzytwę do ręki. Niebezpieczne jest to, że małpa, tą brzytwą, wycina Nas.

Jeszcze 40 - 50 lat, My wyjedziemy, małpa zostanie...

Obchodzi to kogoś?

Jeśli tak, to idźcie na wybory. Głosujcie, ale pod żadnym pozorem nie głosujcie na PSL.
W pierwszej kolejności, to PSL należy odsunąć od polityki i od władzy, a następnie rozliczyć.
Rozliczyć za uzależnienie od rosyjskiego gazu, rozliczyć za niszczenie polskiego indywidualnego rolnika, rozliczyć za...

Cytat: Jerzy Dulnik
Pić,  tańcować nie  żałować...

Pozdrawiam

tsetse


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: edward osman 01 Kwiecień, 2014, 22:26:39
Cytuj
Jeśli tak, to idźcie na wybory. Głosujcie, ale pod żadnym pozorem nie głosujcie na PSL.
Masz to u mnie jak w banku!!!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 16 Kwiecień, 2014, 10:09:57
Polityków i politykę trudno zrozumieć, często sprawiają wrażenie pewnej iluzji. Dla mnie białe jest białe a czarne jest czarne i wiem oczywiście, że pomiędzy bielą i czernią jest mnóstwo przeróżnych odcieni ale też wierzę i nigdy nie przestanę wierzyć w pewne zasady. Może jestem niepoprawną idealistką ale nie mam chęci ani zamiaru się zmieniać.
Polityka jest jak te obrazki, złudne, niejednoznaczne, choć wiadomo nie od dziś, iż punkt widzenia jest bardzo zależny od punktu siedzenia. Dlatego też tak jak obrazki poniżej tak i różne życiowe sytuacje każdy z nas interpretuje inaczej, często z własnego punku widzenia, własnej zdolności interpretacji.

Iluzje jakich świat nie widział (http://www.youtube.com/watch?v=b-nzLuswzeQ#)

 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 20 Maj, 2014, 18:08:11
Miałam chwilę zwątpienia, ktoś mi ją zasiał. Chyba tylko głupcy i zarozumialcy nigdy nie wątpią. Zasięgnęłam opinii osób mądrych, i bezstronnych i teraz wiem, że jest ok. Pisałam o tym niedawno na fb. O Konradzie Wielkim i niektórych aroganckich urzędnikach, dawniej bezkarnych i bezwarunkowo rozgrzeszanych i o tym, że jego następca Arkadiusz  ma z nimi problem, przez co ma jeszcze bardziej pod górkę. Nie ma jak rozpasanie i beztroska pewnych grup, a co z poczuciem odpowiedzialności. A nie daj Boże takich skrytykować lub co gorsza pociągnąć do odpowiedzialności, to od razu kąsają, zieją nienawiścią i robią z siebie męczenników. A co mają mówić szarzy obywatele, którzy płacą z nawiązką za każdy najmniejszy błąd. Nie tylko w Indiach są święte krowy. 
Świetnie oddają to słowa Andrzeja Szczypiorskiego.- " Dla jednych wolność polega na uświadomieniu sobie konieczności. Dla innych wolność polega na uświadomieniu sobie bezkarności. "


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Czerwiec, 2014, 12:28:33
"Naród wspaniały tylko ludzie ku..y"
- Józef Piłsudski


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 21:11:20
Piłsudski wcale nie był lepszy. Myślę, że nawet kawał ch...a. Pozdrawiam ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 13 Czerwiec, 2014, 21:51:31
Piłsudski wcale nie był lepszy. Myślę, że nawet kawał ch...a. Pozdrawiam ;)

Chyba śnię
Ciekawy jestem co na to Włodarz. Panie Arkadiuszu zgadza się Pan z tym? Chyba jakieś pieniądze z urzędu są tutaj przekazane. Mam nadzieję, ze Pan mi odpowie, a pytanie nie zniknie


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 22:07:18
Nie wiedziałem, że moje komentarze aż tak opiniotwórcze są. :) Zaraz się zatrząsną posady magistratu w kamieniu węgielnym normalnie. :) Nie rozmieszaj mnie, bycie internetowy, - harcerzu. Jak chcesz porozmawiać merytorycznie, przygotuj się do tego najpierw. I nie z burmistrzem kacapie, tylko ze mną się najpierw spróbuj. :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 13 Czerwiec, 2014, 22:12:15
Jak chcesz porozmawiać merytorycznie, przygotuj się do tego najpierw. I nie z burmistrzem kacapie, tylko ze mną się najpierw spróbuj. :)

no comment


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 22:20:04
A cóż innego możesz mieć do powiedzenia, internetowy pieniaczu?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 22:37:04
Ale ja sobie mogę napisać kawałek prawdy. Więc napiszę tak:

Cerkwie zniszczone w ramach akcji rewindykacyjnej w II RP - Dziedzictwo bohatera harcerza...

Cerkiew Kazańskiej Ikony Matki Bożej w Augustowie
Cerkiew św. Aleksandra Newskiego w Aleksandrowie Kujawskim
Cerkiew św. św. Apostołów Piotra i Pawła w Augustowie
B
Sobór Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku
C
Cerkiew Trójcy Świętej w Koninie
Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w Kielcach
Cerkiew św. Jerzego w Mławie
Cerkiew św. Jerzego Zwycięzcy w Szudziałowie
Cerkiew św. Marii Magdaleny w Grajewie
Cerkiew św. Michała Archanioła w Brzeźnie
Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Ostrowi Mazowieckiej
Cerkiew św. Mikołaja w Jędrzejowie
Cerkiew św. Włodzimierza w Opocznie
C cd.
Cerkiew św. Aleksandra Newskiego w Lubartowie
Cerkiew św. św. Cyryla i Metodego w Chełmie
Cerkiew św. Paraskiewy w Chełmie
K
Cerkiew św. Mikołaja w Kolnie
Cerkiew Opieki Matki Bożej w Kozienicach
L
Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Lipsku
Sobór Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Lublinie
M
Sobór św. Jerzego w Modlinie
P
Cerkiew Św. Trójcy w Pułtusku
R
Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Radomsku
Cerkwie w Rypinie
S
Cerkiew św. Serafina w Sieradzu
Cerkiew św. Aleksego w Skierniewicach
S cd.
Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Sosnowcu
T
Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Tomaszowie Mazowieckim
W
Cerkiew św. Aleksandra Newskiego w Warszawie (Łazienki Królewskie)
Cerkiew św. Michała Archanioła w Warszawie
Sobór św. Aleksandra Newskiego w Warszawie
Cerkiew Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Warszawie
Cerkiew św. Mikołaja we Włocławku (1906–1925)
Z
Cerkiew św. Jerzego w Zbereżu
Ł
Cerkiew Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Łasku
Cerkiew św. Mikołaja w Łapach
Cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Łomazach
Cerkiew św. Mikołaja Cudotwórcy w Łęczycy

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Nieistniej%C4%85ce_cerkwie_w_Polsce (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Nieistniej%C4%85ce_cerkwie_w_Polsce)

senator W. Bogdanowicz:
„Wystarczy pójść na Plac Saski i popatrzeć na odarte kopuły na wpół zniszczonego soboru. Tylko nie mówcie panowie, że on musiał być zniszczony jako pomnik niewoli. Powiedziałbym, że dopóki on stoi, jest najlepszym pomnikiem dla przyszłych pokoleń, uczącym je, jak można szanować i strzec swojej ojczyzny, rozebrany będzie haniebnym pomnikiem nietolerancji i szowinizmu! Nie sposób nie zwrócić uwagi na to, że w tym soborze są wybitne dzieła sztuki, w które włożono wiele duchowych sił najlepszych synów sąsiedniego narodu – i ci, którzy tworzyli te dzieła sztuki, nie myśleli o żadnej polityce. Polski naród czuje to, a także poważne skutki takiego postępowania i już tworzy swoją legendę dotyczącą zniszczenia soboru… Ale naszych politykierów to w żaden sposób nie porusza. A przecież przyjeżdżają cudzoziemcy – Anglicy, Amerykanie – patrzą na to ze zdziwieniem, fotografują, a fotografie rozprzestrzeniają po całym świecie, naturalnie razem z opinią o polskiej kulturze i cywilizacji”.

Jeden przykład:
Warszawski sobór miał aż 10 tysięcy metrów kwadratowych mozaik! Było to arcydzieło jedyne w swoim rodzaju na świecie. Sama mozaika w absydzie ołtarzowej pokrywała powierzchnię tysiąca metrów kwadratowych i przedstawiała Bogarodzicę w otoczeniu wielu aniołów i świętych. Mianowała się: „O Tiebie radujetsia Błagodatnaja wsiakaja twar’, (Tobą raduje się, Łaski Pełna, całe stworzenie). W soborze zamontowano 16 kolumn. Był to dar cara Mikołaja II. Dziś zdobią one grobowiec J. Piłsudzkiego na Wawelu. W dekoracji ścian szeroko był stosowany wielokolorowy marmur oraz fiński granit. Ikonostas był wykonany z miedzi z misterną dekoracją. Sobór posiadał centralne ogrzewanie i instalację elektryczną. Wewnątrz mogło pomieścić się 2.500 osób. Koszt budowy z dekoracją wnętrz wyniósł ponad 3 mln rubli. Środki pochodziły w głównej mierze z dobrowolnych datków Rosjan. Wyświęcenie soboru odbyło się 20 maja 1912 r. a więc w setną rocznicę bitwy pod Borodino.
Przy wyświęcaniu biskup Mikołaj mówił m.in: ”Budowniczowie świątyni, nawet w myślach, nie mieli niczego wrogiego wobec otaczającego nas środowiska innowierców”.

W przypadku podeptania świątyń zło nie wybiera, kosi równo winnych i niewinnych.

Jakże dobitny dowód przedstawia nam Rosja z wdeptaną w ziemię niezliczoną ilością świętych ikon i krzyży, setkami tysięcy zburzonych, jak sobór Chrystusa Zbawiciela, świątyń i w konsekwencji z milionami unicestwionych przez siły zła istnień ludzkich.

A czy ktoś się zastanawiał nad sprawą Katynia. W roku 1938 dokonano identycznego wandalizmu jak w Warszawie i zburzono w Polsce ponad 130 prawosławnych świątyń. Rozbiórką kierowało wojsko i policja. I minęło zaledwie kilka lat i oficerowie polscy stanęli nad grobem.

Trudno dziś ustalić, ilu wśród nich było faktycznych burzycieli świątyń. Razem z nimi siły zła postawiły w tym samym szeregu tysiące niewinnych, w tym osoby wyznania prawosławnego. I choć ofiar w porównaniu z Warszawą było nieporównywalnie mniej – zło unicestwiło i dobrych i złych. Byłoby niewybaczalnym błędem i zarówno ciężkim grzechem oskarżanie o te czyny Boga. Bóg jest dobrem i miłością. Zło uczynione przez człowieka, jeśli nie zostanie odpokutowane i zmazane – prowadzi do zguby. Święci ojcowie mówią, że gdyby Bóg pozwolił – szatan zniszczyłby cały rodzaj ludzki. Smutne to są sprawy i ludzie nie chętnie do nich wracają.

To jedna z przyczyn tak wielkich ofiar, jakie poniósł naród Polski w XX w. i wskazanie możliwego źródła tych ofiar?


Porozmawiajmy nad dziedzictwem, tych waszych bohaterów. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 13 Czerwiec, 2014, 22:47:11
No tak tyle cerkwi poleciało
:o123 lata niewoli, niepodległość, a Piłsudski dziś dla niektórych to:
Piłsudski wcale nie był lepszy. Myślę, że nawet kawał ch...a. Pozdrawiam ;)

Przypominam, że Grunwald też krwią spłynął- Polaków. Czy Ci co zniszczyli Warszawę w Powstaniu to też ch..e. Może idźmy do Putina z prośbą o opiekę



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 22:53:15
Że był kawał chama, opinie są różne. W tym i moja. Ważne, abyśmy żyli, chociaż w kawałku prawdy historycznej. I tyle miałem do powiedzenia. Dobranoc.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 13 Czerwiec, 2014, 23:08:44
 Piotr jak ma się taka sztukę jak " harcerz" to trudno zachować kulturę. Tobie pomimo zdecydowanych wypowiedzi ,się to  udaje. M
yślę że w wyborach na Burmistrza ma szansę na jakieś 130 parę głosów. Czy zatem warto się wku***ać ?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: harcerz 13 Czerwiec, 2014, 23:14:01
Piotr jak ma się taka sztukę jak " harcerz" to trudno zachować kulturę. Tobie pomimo zdecydowanych wypowiedzi ,się to  udaje. M
yślę że w wyborach na Burmistrza ma szansę na jakieś 130 parę głosów. Czy zatem warto się wku***ać ?
Mnie tyle fotel burmistrza interesuje co Pana patriotyzm. Czekałem na Straż i przyjechała


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Firefoks 13 Czerwiec, 2014, 23:24:15
Mnie tyle fotel burmistrza interesuje co Pana patriotyzm. Czekałem na Straż i przyjechała


 Bo widzisz mnie nie interesuje mowa nienawiści. A tym jest patriotyzm. Uważam że dyskusja ,Jezu jak dyskusja, z Tobą jest jałowa. Tobie zależy tylko na tym aby zaistnieć. Nie jest dla Ciebie ważne co mówią ,byle by mówili. I to by było na tyle. Amen.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 23:29:02
Janek, nie znam uczucia złości. Nie wiem, co to nawet jest... Czasami jedynie mogę być rozgniewany. Raczej się nie obrażam, no, teraz popełnię ewidentny grzech pychy pisząc, że mało jest ludzi, którzy mogliby mnie obrazić. Śpij dobrze Janie. :) Jolka - o Tobie też pamiętam małpko. ;)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Czerwiec, 2014, 23:37:31
Ja mam podobnie w kwestii obrażania. Nie każdy jest w stanie to zrobić. Nie czuję się lepsza od innych ani trochę ale jestem ponad chamstwo, głupotę, hipokryzję i tym podobną patologię  umysłu.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 23:39:39
Nie dacie mi spać. Więc coś dla rozluźnienia wklejam. Bardzo mądry wiersz.  ;)

//www.youtube.com/v/T3QtVBty9VE?hl=pl_PL&amp;version=3



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Rincewind 13 Czerwiec, 2014, 23:44:02
Odnośnie "mowy nienawiści" i kultury chciałem zapytać jak się mają słowa "kacapie" (swoją drogą to pogardliwe określenie Rosjanina, nie wiem jak to się ma do Harcerzyka) i kawał ch.a? Co by o Piłsudskim nie mówić to trochę mu jednak zawdzięczamy, co nie znaczy że uważam go za postać kryształową. W szkole nie uczą też, że Kazimierz Wielki był bigamistą i gwałcicielem tylko że "wielkim królem był". A Piotrze ta akcja niszczenia cerkwi po odzyskaniu niepodległości to wypisz wymaluj jest tym samym co robimy obecnie - usuwamy pomniki zniewolenia. Miejscem dla monumentów upamiętniających Armię Czerwoną są cmentarze jej żołnierzy a nie centra naszych miast.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Rincewind 13 Czerwiec, 2014, 23:45:58
Piłsudskiego bardziej bym się czepiał za przewrót majowy niż te cerkwie.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 13 Czerwiec, 2014, 23:53:00
Jutro bardzo chętnie porozmawiam. Chyba jak Polak każdy, który myśli i, rozmawia o TYM.

Moje ulubione ... i ukochane.

//www.youtube.com/v/O3efQ8yXmFg?version=3&amp;hl=pl_PL


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Czerwiec, 2014, 00:03:15
Piękne :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 14 Czerwiec, 2014, 12:22:03
Lanserzy z brukowca
Grupa brukowych super zbawicieli
ma pomysła jak się wybielić
ich bronią obłuda
myślą, że się uda
opluwaniem plan w życie wcielić.
 

www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw (http://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 25 Sierpień, 2014, 15:11:42
Zachęcam serdecznie mieszkańców Lubania w przedziale wiekowym od lat 18-u do 118- u :)
aby zgłaszali się do Szlachetnej Paczki jako Wolontariusze, to naprawdę wspaniała sprawa, jeśli chcemy pomóc bliźniemu a przy okazji przeżyć coś niesamowitego. :)  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 07 Październik, 2014, 19:35:15
Forumowicz PIOTRUS w wątku:KTO NA BURMISTRZA zapytuje nas o nasze typy odnośnie tego tematu. Oczywiście dla mnie wszystko jest jasne. Wygra Arkadiusz Słowiński. Oczywiście zawsze istnieje jakieś ryzyko, że ludzie mogą oszaleć i zagłosować nieco inaczej ale nie o tym chciałam tu napisać a o tym, że proponuję inną listę a dotyczy paru osób, które na Radnych startują , chociaż w żadnym razie na publiczne zaufanie nie zasługują. Niestety wymieniać nie będę, bo tak to już jest na tym "pięknym" świecie, że nazywając publicznie złodzieja złodziejem czy też ku.wę ku.wą można mieć jedynie problemy z tego tytułu. Dlatego czasem lepiej swoje poglądy zachować dla siebie, bo świata i tak nie zmienimy. Poza tym pocieszający jest fakt, iż wśród kandydatów na Radnych  jest sporo zacnych osób. Wszystko zależy od mądrości wyborców a czy owa mądrość jest wątpliwa czy też nie ? Przyszłość pokaże.   

"Z czego powstałeś zależy od genetyki, w co się obrócisz, od polityki." - Stanisław Jerzy Lec


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Robert Daszkiewicz 07 Październik, 2014, 20:44:08
Jolu, na dzień dzisiejszy zarejestrowało się 109 kandydatów do Rady Miasta Lubań. Ranking byłby bardzo dobrym pomysłem. Sam startuje w okręgu 4 (Armii Krajowej, Bankowa, Łączna, Mickiewicza, Na Skarpie, Sikorskiego, Staszica), więc możesz mnie już wpisać :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 11 Październik, 2014, 11:39:17
Panie Robercie, jeżeli przeczytał Pan uważnie, to chodziło mi o kandydatów, tych, którzy potocznie mówiąc mają coś za uszami, są i byli wobec siebie ale przede wszystkim wobec innych nieuczciwi, korzystali z okazji, bo nie wypada aby ogół reprezentował ktoś, kto nie jest tego godzien a do Pana nic nie mam. Jest Pan porządnym człowiekiem. Mamy inne poglądy, popieramy inne osoby ale przecież na tym polega demokracja. Jest Pan osobą inteligentną i z pewnością zrozumiał Pan mój wpis, więc tym bardziej dziwi mnie Pana komentarz. Życzę powodzenia w wyborach. :) 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Robert Daszkiewicz 12 Październik, 2014, 00:59:30
Jolu. chodzi i o to, żeby wyeliminować osoby, które są przypadkowe.... które zdecydowały się starować na ostania chwile... ja chodzę od 2 lat na sesje rady miasta .... i widzę jakie są problemy.... mam pomysły jak można niektóre sprawy zrealizować ...ogólnie uważam, że wszyscy powinniśmy poddać się tej Twojej analizie.... bo wiele osób się uaktualnia na ostatnią chwile ...


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 13 Październik, 2014, 20:11:35
Szlachetna Paczka w Lubaniu już dawno skompletowała Wolontariuszy. Jestem bardzo dumna z Lubania. W Jeleniej brakuje jeszcze trzech SuperW a może i dwóch bo dziś namówiłam kolegę syna aby się zgłosił ale niestety wciąż brakuje chętnych. Zawsze wiedziałam, że Lubań jest fajny i wyjątkowy. Pewnie dlatego to miasto nigdy nie przestanie być moim miastem, nawet teraz gdy jestem w Jeleniej to i tak sprawy Lubania są mi bliskie.
Pozdrawiam wszystkich wspaniałych Wolontariuszy z Lubania oraz Liderką Kasię.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 01 Listopad, 2014, 16:58:16
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą " - ks. Jan Twardowski

Dzień Wszystkich Świętych. Każdego roku taki sam, chodź nie do końca. Zazwyczaj w dniu pierwszego listopada jest szaro, ponuro, zimno, deszczowo, a bywa, że również gradowo i śnieżnie. Zupełnie jakby aura starała się upodobnić do nastroju tego dnia. W tym roku dzień Wszystkich Świętych był piękny jak nigdy dotąd, słoneczny, ciepły, pogodny, niemalże radosny. Pierwszy listopada, to dzień zadumy, wspomnień, westchnienia nad tym co było, co przeminęło i zostało hen z tyłu za nami. Do pewnych sytuacji, miejsc, rzeczy, można powrócić ale ludzie, którzy odeszli już do nas nie wrócą. Będą żyli jedynie w naszej pamięci. Dziś odwiedzałam z córką, w pierwszej kolejności groby bliskich, trochę przy tym powspominaliśmy, potem przyszła pora odwiedzić groby znajomych. Z nimi również wiązały się pewne historie, więc kolejne wspomnienia, związane z tym przemyślenia, niektóre smutne inne wręcz zabawne. Podczas tych rozmów na  naszych twarzach rysowały się przeróżne emocje, od powagi, smutku, żalu i głębokiej nostalgii do pewnej wesołości a nawet śmiechu, bo przecież los każdego z nas składa z wielu przeżyć, co wiąże się z szerokim wachlarzem emocji a wspomnienia są, co prawda mglistym ale odbiciem tych emocji. Dziś czasy mamy dość dziwne, trochę szalone, rzadko ze sobą rozmawiamy. Ludzie są zabiegani, domownicy mieszkający pod jednym dachem mijają się na orbicie życia niczym elektrony jednego atomu. Rozmawiamy ze sobą zdawkowo, nie zawsze szczerze. Często żyjemy obok siebie, lecz tak naprawdę osobno. Dzień Wszystkich Świętych jest dniem, który nakłania nas do wspólnego sięgania do przeszłości, przemyśleń, spotkań, więc po części zbliża nas żyjących w miejscu spoczynku, tych którzy już odeszli. Dlatego pamiętajmy o   wszystkich żyjących, na których nam zależy czy kiedykolwiek choć trochę zależało, bo gdy odejdą, będzie już za późno i pozostaną nam tylko wspomnienia i odwiedziny tych osób na cmentarzu.

(http://jezuswzyciuczlowieka.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/583967/files/blog_vp_3801474_4845183_tr_widok22_1024.jpg)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Samozapłon 01 Listopad, 2014, 17:35:33
do tego dodam

https://www.youtube.com/watch?v=QXr08SmkzHI (https://www.youtube.com/watch?v=QXr08SmkzHI)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 05 Listopad, 2014, 22:46:47
Warto obejrzeć

http://luzyce.info/tv-luzyce/srodek-tygodnia-arkadiusz-slowinski-burmistrz-lubania (http://luzyce.info/tv-luzyce/srodek-tygodnia-arkadiusz-slowinski-burmistrz-lubania)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 08 Listopad, 2014, 17:16:56
Bajki o Dojnej Krowie i Plastusińskim pewnie już wszystkim się znudziły i słusznie bo mi też ale dziś dopadła mnie wena i powstała nowa Bajka. Nowa, to słowo powoli nabiera nowego znaczenia.

Idzie nowe i trzej królowie też.
Uwaga, uwaga. Idzie nowe ! Tylko dlaczego nadchodzi w starym stylu ? Ja śniłam o tym, co kryje się pod nowym anielskim płaszczykiem a to jeden z tych snów, które się sprawdzają. Stary niedobry z rogami, który chce zająć miejsce na tronie po rozważnym i mądrym Królu. Tak naprawdę, to przeciw Królowi jest cała trójca: poprzedni Król, którego mieszczanie już nie chcą, Królowa Śniegu podwójnie prawicowa, która dla dobrych kąsków ze starym królem się układa. Oj przepraszam, pomyliłam się, miało być w dwójnasób prawa Królowa Śniegu czy coś koło tego i ten trzeci, obcy, UFO. Kurde nie tak, znów się rozkojarzyłam i doszłoby do przekłamania w mojej opowieści science fiction, bo to taka przecież jest opowieść. A może nie, już sama nie pamiętam. No więc, ten trzeci to nowy, bardzo przedsiębiorczy ale czy na pewno nowy i na pewno przedsiębiorczy. Nie wiem, mam kłopoty z pamięcią. Muszę sobie lecytynę kupić ale w królestwie o tej przedsiębiorczości w kręgach szlachty i wśród plebsu pogłosek niejakowych nie słyszano.
Ci bystrzejsi mieszczanie uchwycą morał lub jak wolą sedno bajki.

I jakoś tak świątecznie się zrobiło  ;) A może nie, kurde znów mam problem z koncentracją. Żebym tylko nie zapomniała kiedy są wybory.

www.youtube.com/watch?v=sBGx8qmi-HM (http://www.youtube.com/watch?v=sBGx8qmi-HM#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Listopad, 2014, 14:09:20
Mimo tych wszystkich otaczających nas koszmarów, wierzę w lepszy świat i lepszą przyszłość dla Lubania. Osobą, która może to zapewnić jest Arkadiusz Słowiński, obecny i żywię głęboką nadzieję , że również przesyły Burmistrz tego miasta.

www.youtube.com/watch?v=NigotdQPDCA#t=73 (http://www.youtube.com/watch?v=NigotdQPDCA#t=73)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Samozapłon 09 Listopad, 2014, 14:42:47
Jolu, niestety ale rzeczywistość analityczna, jest trochę brutalna dla obecnego Burmistrza, znam Arka jest, jak to mówią "spoko gościu" ale jak wiadomo startuje 5 kandydatów, czyli najprawdopodobniej dojdzie do drugiej tury, z kim by nie wszedł Arek, to będzie mecz czterech na jednego, to znaczy, że pozostali będą lobbować na rzecz przeciwnika Arka, takim sposobem Pan Rowiński przegrał 4 lata temu i niestety takim samym sposobem Arek może przegrać teraz, prawdopodobieństwo drugiej tury to 97,3 %


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: borisem 09 Listopad, 2014, 15:15:57
Jolu, niestety ale rzeczywistość analityczna, jest trochę brutalna dla obecnego Burmistrza, znam Arka jest, jak to mówią "spoko gościu" ale jak wiadomo startuje 5 kandydatów, czyli najprawdopodobniej dojdzie do drugiej tury, z kim by nie wszedł Arek, to będzie mecz czterech na jednego, to znaczy, że pozostali będą lobbować na rzecz przeciwnika Arka, takim sposobem Pan Rowiński przegrał 4 lata temu i niestety takim samym sposobem Arek może przegrać teraz, prawdopodobieństwo drugiej tury to 97,3 %

Czyli wszystko jasne !!!

Kandydatura Daszkiewicza to pic na wodę aby zabrać kilka głosów Arkowi a w drugiej turze poprzecie Rowińskiego ... a miałem głosować na radnego z Nowego Lubania !



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Listopad, 2014, 15:23:43
Masz prawo do własnych opinii Samozapłon, jak każdy z nas. Żyjemy w wolnym kraju. Co do drugiej tury, to dodatkowy koszt dla miasta: drukowanie kart wyborczych, ponowne wypłaty dla komisji wyborczych itd, dlatego lepiej by było gdyby wszyscy zwolennicy Słowińskiego a jest ich sporo nie ociągali się i poszli zagłosować w pierwszej turze. Mówisz o lobbowaniu, czyżby zagorzała zwolenniczka prawej strony sceny politycznej chciała w razie czego polecić swoim wyborcom aby w drugiej turze glosowali na Pana Rowińskiego, sztandarową postać PO, bo jeśli tak owa prawicowość okaże się nie do końca szczera. Poza tym przedstawiciel nowego, czyli jak twierdzi "miasta bez układów", też miałby w razie drugiej tury polecić swoim potencjalnym wyborcom by glosowali na tego, który kojarzy się w dawnymi czasami Lubania. Wybacz moje dywagacje ale  sam tak stwierdziłeś. Czy nie uważasz, że takie postępowanie ukazuje nieszczerość haseł wyborczych niektórych kontrkandydatów obecnego Burmistrza. Kontrkandydaci powinni w razie przegranej postępować z korzyścią dla Lubania a nie z myślą: pokonać Słowińskiego za wszelka cenę. Wielki polityk to mądry polityk a mściwi ludzie to mali ludzie.    
PS. Borys jesteś bardzo inteligentny i przenikliwy dlatego dziwie się że dałaś się nabrać na lep demagogii. Ja w porównaniu z Tobą jestem głupią babą a jednak nie tak naiwną.  


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Marsjanin 09 Listopad, 2014, 15:48:33
Wydaje mi się, że Samozapłon sugerował sytuacje, w której Daszkiewicz jest w drugiej turze. Pan Zembik pewnie jak w 2010r poprze kandydaturę przeciwko Rowińskiemu. Ciekawa sytuacja by się zrobiła...

Jolu, widzisz to to chcesz. Nie masz czym dowalić NL, to sugerujesz układ z PO.  Idąc tym tokiem rozumowania, podobnie można by sugerować układ SLD z ...?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 16:56:50
Jolu, niestety ale rzeczywistość analityczna, jest trochę brutalna dla obecnego Burmistrza, znam Arka jest, jak to mówią "spoko gościu" ale jak wiadomo startuje 5 kandydatów, czyli najprawdopodobniej dojdzie do drugiej tury, z kim by nie wszedł Arek, to będzie mecz czterech na jednego, to znaczy, że pozostali będą lobbować na rzecz przeciwnika Arka, takim sposobem Pan Rowiński przegrał 4 lata temu i niestety takim samym sposobem Arek może przegrać teraz, prawdopodobieństwo drugiej tury to 97,3 %
                                                                                                           
No i wylazło szydło z worka czyli mamy właściwie dwóch kandydatów w porywie trzech na Burmistrza, a reszta to pionki podstawione tylko po to, aby w wyborach zabrać parę głosów obecnemu włodarzowi, a gdy dojdzie do drugiej tury oddać je na przeciwnika AS. Czyli stare układziki w Nowym Lubaniu z Panacum na wszystkie bolączki z rączki do raczki. Czyli w razie dogrywki AS może liczyć co najwyżej na to, że Pis odda swoje głosy na niego, a nie na pana Rowińskiego. Chyba, że do drugiej tury, rzutem na taśmę wskoczy pan Zembik, to będzie zagwozdka. Takim oto sposobem wyklarowała nam się sytuacja, a to co miało być Nowe wcale nowe nie jest, a wręcz zalatuje stęchlizną. Tak więc radzę się dobrze zastanowić zanim oddacie swoje głosy, aby nie obudzić się z ręką w nocniku :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 17:02:01
Czyli wszystko jasne !!!

Kandydatura Daszkiewicza to pic na wodę aby zabrać kilka głosów Arkowi a w drugiej turze poprzecie Rowińskiego ... a miałem głosować na radnego z Nowego Lubania !




No i mam nadzieję, ze jeszcze wielu przejrzy na oczy w dniu wyborów!! Oby tak się stało :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Samozapłon 09 Listopad, 2014, 17:24:47
też tak uważam, przyjrzeć na oczy!!!!


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Listopad, 2014, 17:45:42
Wydaje mi się, że Samozapłon sugerował sytuacje, w której Daszkiewicz jest w drugiej turze. Pan Zembik pewnie jak w 2010r poprze kandydaturę przeciwko Rowińskiemu. Ciekawa sytuacja by się zrobiła...

Jolu, widzisz to to chcesz. Nie masz czym dowalić NL, to sugerujesz układ z PO.  Idąc tym tokiem rozumowania, podobnie można by sugerować układ SLD z ...?


Tak a świstak siedzi i zawija w te  sreberka :)

www.youtube.com/watch?v=8tqtn5Ef91E (http://www.youtube.com/watch?v=8tqtn5Ef91E#)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 19:25:19
Jolu siedzi i zawija tylko co
Tak a świstak siedzi i zawija w te  sreberka :)

[url=http://www.youtube.com/watch?v=8tqtn5Ef91E]www.youtube.com/watch?v=8tqtn5Ef91E[/url] ([url]http://www.youtube.com/watch?v=8tqtn5Ef91E#[/url])


Tak Jolu siedzi i zawija tylko co? To zobaczymy dopiero  po wyborach :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 09 Listopad, 2014, 20:03:18
Mimo tych wszystkich otaczających nas koszmarów, wierzę w lepszy świat i lepszą przyszłość dla Lubania. Osobą, która może to zapewnić jest Konrad Rowiński, były - doświadczony i żywię głęboką nadzieję, że również przesyły Burmistrz tego miasta.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 09 Listopad, 2014, 20:38:26
Doświadczony Samorządowiec Pan Konrad Rowiński

http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf (http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf)

Nie ma jak odpowiednie doświadczenie.



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Samozapłon 09 Listopad, 2014, 21:23:04
Jolu mam pytanie, czy oby nie masz możliwości głosowania w mieście LUBAŃ? bo jak mi wiadomo, zameldowana jesteś w Jeleniej Górze, nie odbierz tego inaczej, jak tylko informacyjnie, poza tym, serdecznie Cię pozdrawiam


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 21:31:00
Doświadczony Samorządowiec Pan Konrad Rowiński

[url]http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf[/url] ([url]http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf[/url])

Nie ma jak odpowiednie doświadczenie.





Bardzo ciekawa i pouczająca lektura, ciekawe czy Pan Rowiński i Pani Grzesiak pamiętają o tym raporcie, a może mają pomroczność jasną i nie pamiętają ? Wnioskuję z przedwyborczych wypowiedzi, że jednak raczej nie pamiętają :)


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 21:36:00
Jolu mam pytanie, czy oby nie masz możliwości głosowania w mieście LUBAŃ? bo jak mi wiadomo, zameldowana jesteś w Jeleniej Górze, nie odbierz tego inaczej, jak tylko informacyjnie, poza tym, serdecznie Cię pozdrawiam


To się Samozapłonie rozczarujesz, ma pan złych informatorów Jola głosuje w Lubaniu, bo tu ma meldunek :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 09 Listopad, 2014, 21:44:08
http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf (http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf)
Marian Falski lubańskiego wyborcy. Lektura obowiązkowa.


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 21:58:09
[url]http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf[/url] ([url]http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf[/url])
Marian Falski lubańskiego wyborcy. Lektura obowiązkowa.



To prawda Piotrze... Warto przeczytać, ale czy prawda zwycięży, zobaczymy. Mam nadzieję, że nie wszyscy dali się omamić i zagłosują rozsądnie :D


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 09 Listopad, 2014, 21:58:19
A czemu nie wrzucicie raportu pokontrolnego z kadencji Slowińskiego ? tam to dopiero są "jaja"...



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: x 09 Listopad, 2014, 22:17:59

To prawda Piotrze... Warto przeczytać, ale czy prawda zwycięży, zobaczymy. Mam nadzieję, że nie wszyscy dali się omamić i zagłosują rozsądnie :D


Kiedyś, podczas mszy świętej usłyszałem z ust proboszcza takie motto: "Jacy parafianie, taki proboszcz".
Myślę, że jest w tym sporo prawdy. Te cztery lata były niekończącym się festiwalem hipokryzji i nekrologowych paszkwili wąskiej grupy beneficjentów pewnego "układu". Układzik podzielono na dwa lub nawet trzy (oj Ewa, Ewa... szwagier to już teraz rodzina?), i tak to się buja przy radosnym wsparciu pożytecznych idiotów na pierwszej linii frontu internetowego.

Więcej nic już pisać nie trzeba. Każdy ma swój rozum.

A! Jeszcze link dla utrwalenia. ;)
http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf (http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 22:23:15
A czemu nie wrzucicie raportu pokontrolnego z kadencji Slowińskiego ? tam to dopiero są "jaja"...



Proszę to zrobić, jak takowy Pani posiada i podzielić się z nami tymi "jajami"


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: klea 09 Listopad, 2014, 22:26:07
Kiedyś, podczas mszy świętej usłyszałem z ust proboszcza takie motto: "Jacy parafianie, taki proboszcz".
Myślę, że jest w tym sporo prawdy. Te cztery lata były niekończącym się festiwalem hipokryzji i nekrologowych paszkwili wąskiej grupy beneficjentów pewnego "układu". Układzik podzielono na dwa lub nawet trzy (oj Ewa, Ewa... szwagier to już teraz rodzina?), i tak to się buja przy radosnym wsparciu pożytecznych idiotów na pierwszej linii frontu internetowego.

Więcej nic już pisać nie trzeba. Każdy ma swój rozum.

A! Jeszcze link dla utrwalenia. ;)
http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf (http://bip.wroclaw.rio.gov.pl/dok_wnioski/115K054K10.pdf)


[/quote /

Tak Piotrze, jest układzik i to taki z "jajami" :"


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 09 Listopad, 2014, 22:40:11
Arek schował go w urzędowej szafie i czeka na "powybory".. Przecież była kontrola to gdzie jest raport z tej kontroli Arkowego folwarku ?


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Listopad, 2014, 07:26:26
Jeśli już chodzi o kontrole, ptaszki ćwierkają, że jednym z podwykonawców pewnego   projektu, za który miasto zapłaciło karę, był Pan.

Smutek, złość i rozgoryczenie, aż chce się wyć. Oj skończyły się czasy drogich delegacji, gdy nawet auto nie wyjeżdżało z garażu. Oj dawne życie poszło w dal.

www.youtube.com/watch?v=fYsI1YXmzNU (http://www.youtube.com/watch?v=fYsI1YXmzNU#)



Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: Jola 10 Listopad, 2014, 07:48:40
Informacja. Jeżeli ktoś nie był tutaj wcześniej, proponuję rozpocząć lekturę trochę wstecz, od bajki: Idzie nowe i trzej królowie też. 


Tytuł: Odp: Moje miasto, mój świat
Wiadomość wysłana przez: melioracja 10 Listopad, 2014, 07:49:44
ale po co Hofmana mieszać