Lubań Luban24 Wiadomości z Lubania

Bieżące Wiadomości => Bieżące wiadomości => Wątek zaczęty przez: Leo 25 Maj, 2010, 09:02:32



Tytuł: Paradoks segregacji śmieci
Wiadomość wysłana przez: Leo 25 Maj, 2010, 09:02:32
200 tys. zł strat rocznie przynoszą spółce przedsięwzięcia prowadzone z tytułu segregacji surowców wtórnych (taki obowiązek narzuciła Polsce Unia Europejska). Powód braku rentowności tej działalności? Dość banalny! Są nim bardzo niskie ceny skupu surowców wysegregowanych tj. szkła, plastiku oraz makulatury (częściową odpowiedzialność za to ponosi państwo). Aby opisywana aktywność ZGiUK stała się opłacalna należałoby administracyjnie podnieść ceny skupu wymienionych surowców bądź… zaprzestać segregacji. Ot paradoks. Nie pierwszy i nie ostatni w Zjednoczonej Europie. Dość przypomnieć, że na wniosek Portugali Unia Europejska zdecydowała, że marchewka nie jest warzywem a owocem . Zaś na prośbę Francji ślimak winniczek uznany został za… rybę lądową! A wszystko to ze względu na dotacje wypłacane z brukselskiej kasy na konkretne branże.

                                                                                           Arkadiusz Słowiński


Tytuł: Odp: Paradoks segregacji śmieci
Wiadomość wysłana przez: widelec 25 Maj, 2010, 16:31:15
Więc należałoby plastik, szkło, makulaturę wrzucić do jednego worka i administracyjnie na wniosek Kraju Poland nazwać to -szuwaksu-ikrą cierniogłowów a branża stanie na nogi... takie to proste...


Tytuł: Odp: Paradoks segregacji śmieci
Wiadomość wysłana przez: curious 30 Maj, 2010, 10:55:22
cecha zlego dziennikarstwa jest brak wnikliwosci przy jednoczesnie 'spieszeniu' sie z wyciaganiem wnioskow.

warto czasem pokopac wokol sprawy glebiej...

przyrzyjmy sie sprawie - segregacja smieci jest obowiazkiem narzuconym przez UE. ok. zgodze sie - jest to glupie. jakiekolwiek od gory narzucane zachowanie spotka sie z oporem, zwlaszcza wsrod ludzi o okreslonej mentalnosci.

ale mimo to przyjrzyjmy sie...
1)czy 200tys za odciazenie wysypiska to duzo ?
owszem. o wiele prosciej byloby narzucic obowiazek odbierania opakowan i odpadow przez sklepy oraz supermarkety - bardzo szybko skonczylaby sie produkcja produktow opakowanych w kilka opakowan, kolorowych kartonow, ton folii itd. nagle bylby to problem producenta...
niemniej jednak wybrano rozwiazanie jakie wybrano - i wiadomo iz ze smieciami ktore ktos ludziom wciska i ktore ktos praktycznie daje nam 'za darmo' (bo sam nie ma co z nimi robic) cos trzeba bedzie zrobic i bedzie to kosztowalo.
ktos kiedys porownal recycling do sytuacji gdzie strzlelamy do kogos z karabinu maszynowego , po czym podchodzimy do niego, wydlubujemy z niego jedna kule , wkladamy w rewolwer i strzelamy jeszcze raz. niestety tak to wyglada - i problemem smieci jest konsumpcjonizm, a nie smieci same w sobie.
zastanowmy sie nad sytuacja np. aluminium - w ktore rowniez jest opakowaniem.
jest to opakowanie drogie, za ktore klient nie bardzo chce placic. jesli wyrzuci - bardzo szybko trafi do skupu. jest go malo, stad 'rynek' nan jest duzy. przetwarzanie aluminium kosztuje duzo, ale wydobycie z rudy jeszcze wiecej.

nie jest to tak wygodne opakowanie jak np. karton, w ktory zapakujesz, a ludzie grzecznie poganiani batem UE przyniosa ci go praktycznie 'za darmo' spowrotem, abys mogl go przemalowac kolorowymi farbami (malo kto pyta co w nich jest... wiekszosc to rowniez odpady przemyslowe) i sprzedac ponownie (!).

oczywiscie producentom sie to musi oplacac, ludziom segregujacym smieci - nie. nikt nie pyta kto te smieci produkuje.

jesli wiec utylizacja ich kosztuje, to nalezy przede wszystkim zastanowic sie - czy na prawde musimy produkowac ich tak duzo?

2)warto przyjrzec sie jak utylizacja smieci przebiega.
osobiscie segreguje smieci ze zwyklej wygody - wiekszosc smieci to niestety wlasnie opakowania. odpadki organiczne i kompost maja wartosc sama w sobie,
na to zawsze jest zbyt (ot chocby dzialkowicze) i z tym problemu nie ma.
zwykle wychodzi tego zreszta niewielkie wiadro - i te smieci trzeba najczesciej wyrzucac bo sie psuja. reszta, posegregowana moze stac bardzo dlugo, i tutaj niestety lenistwo wygrywa. dopiero gdy uzbiera sie duzy wor butelek czy papieru mozna zastanowic sie nad misja wyniesienia tegoz do 'recyclingu' .

no i gdy juz sie wybierzemy to widac pierwsze 'udziwnienia'. zamiast po prostu wyrzucic smieci do okreslonego kubla, spotykamy sie z 'pojazdem kosmicznym' zgiuku, do ktorego przez malutka dziurke trzeba wpychac odpady jeden po drugim.
kto to wymyslil? w roznych miejscach bywalem, i zwykle ludzie maja po prostu pokolorowany kubel. jezdza do nich zwykle, osobne smieciarki i jest ok (czesto duzo rzadziej ze wzgledu na wlasnie koszty, ale skoro te smieci i tak moga lezec dlugo...)
rowniez na samych wysypiskach 
posegregowane smieci (no moze za wyjatkiem papieru) mozna przeciez dlugo skladowac, jesli nie oplaca sie ich sprzedac, to moga po prostu lezec.
generalnie skoro jest przymus to logika byloby obnizac koszta, a nie konstruowac pojazdy kosmiczne...

3)zastanowmy sie rowniez dlaczego nie-segregowanie smieci sie 'oplaca' i kto ustala np. jaki podatek gruntowy placi wysypisko...
oczywiscie 'zrekultywowane' wysypisko to swietne miejsce na budowe np. miasta czy osiedla - a na tego typu tereny popyt bedzie jeszcze dlugo, jednak ani rekultywacja, ani sama budowa 'darmowa' nie jest - rownie dobrze ten sam teren mozna przeznaczyc na ten cel bez podlozenia pod niego paru ton odpadow...
i jakby nie patrzec mozna go tak sprzedac drozej, a nie taniej. smieci wiec nie 'wzbogacaja' gruntu, a jedynie daja komus okazje do sztucznego obnizenia jego wartosci.

p.s. podkresle jeszcze raz na koniec ze nie twierdze ze segregowanie smieci sie oplaca. jednak jest pewnym obowiazkiem i w pewnym sensie 'mniejszym zlem' - poki co jestesmy zmuszeni ponosic jego koszty .

warto wiec pomyslec nad tym jak te koszty ograniczyc, i nad tym iz  sprawa ma troche wiecej barw niz tylko 'segregowac czy nie'.